Logo Artemidy
Topiołki - Prawy Brzeg
Poszłoby idealnie, ale, jednak, karaś chyba wyczuł pismo nosem i uniknął ciosu Czarnej Wrony w ostatniej chwili. Ryba, zdezorientowana, zaczęła odpływać ku głębszym wodom, ale jeśli kocur zareaguje wystarczająco szybko... może mógł jeszcze karasia złapać.

anon | lvl: 4 | S: 17 | Zr: 13 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 43-2=41/55 | prz: 3/3
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Natychmiast zerwał się na równe łapy i nie martwiąc się o to, że zmąci wody i narobi trochę hałasu, jednym skokiem rzucił się w kierunku karasia. Miał nadzieję, że zdąży go jeszcze złapać. Zamierzał zanurkować przednimi łapami i pyskiem w wodzie, schwycić rybę w ten sposób i zabić ją.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym razem Czarnowron miał po prostu pecha, karaś go przechytrzył. Ryba ponownie, uciekła kocurowi tuż spod pazurów, spod jego szczęk i zaraz zniknęła w głębinie jeziora, głęboko przy dnie, pomiędzy mułem i wodorostami. Cóż, bywa i tak.

anon | lvl: 4 | S: 17 | Zr: 13 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 41-3=38/55 | prz: 3/3
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Westchnął głęboko i wylazł na brzeg starając się zapomnieć o tej porażce. Choć bardzo by tego chciał, nie mogło być tak, że wszystko mu się udawało. Czasem trzeba było postarać się trochę bardziej.
W pozycji łowieckiej wrócił z powrotem do miejsca, w którym załatwił wydrę. Może tutaj jeszcze raz dobrze mu pójdzie. W końcu jakieś rybki zapewne zdążyły już skosztować jego poczęstunku, może uda się wypatrzyć kolejną.
Sprawdził, czy nie rzuca cienia na wodę, zamarł w bezruchu i obserwował tafle jeziora.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy tylko przysiadł nad taflą coś mignęło w wodzie. Zielonkawe, pasiaste łuski, ładnie się świeciły. Rybka podobna do karasia, może odrobinę większa, z innymi płetwami... okoń. Wyraźnie zainteresowana miejscem do którego płynęła większość ryb jeziora, do miejsca, w którym Czarna Wrona wrzucił szkielet wydry.

anon | lvl: 4 | S: 17 | Zr: 13 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 38/55 | prz: 3/3
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Świetnie, to było nawet lepsze. Przyczaił się ostrożnie, wciąż dbając o nierzucanie cienia i bezruch, po czym zaatakował. Tak jak poprzednio, chcąc pochwycić rybę pazurami i zębami.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym razem poszło dużo lepiej, bez żadnych problemów. Okoń, wpatrzony chyba w cząstkę mięsa wydry jak sroka w gnat, nie zorientował się, że morderca wodnej damy wciąż może tutaj być.
Czarnowron zatopił kły w karku ryby i uśmiercił ją prawie bez wysiłku. Poza tym, ryba zdawała się być nieco nabrzmiała. Może poza mięsem w okoniu było coś jeszcze?

+ 5exp

anon | lvl: 4 | S: 17 | Zr: 13 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 38-3=35/55 | prz: 3/3
» spadek celności o 2 punkty z racji spadku wytrzymałości
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyciągnął rybkę na brzeg, po czym pazurem równo rozciął jej brzuch, w poszukiwaniu skarbu, na który już raz udało mu się trafić. Znalazł. Wyżarł ikrę ze środka ryby, mlasnął jęzorem z zadowoleniem, i wyczyścił pysk.
Złapał rybkę w zęby i dumny z dzisiejszego sukcesu, ruszył z powrotem w stronę swojej dziupli. Będzie na kolację. Dla Kos zapoluje następnym razem.

zt
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To był naprawdę plugawy dzień. Zaścielony burymi chmurami i niezdecydowany, czy lunąć deszczem, czy trzymać wszystkich w ciągłej niepewności. Jemu pewnie, obiektywnie rzecz ujmując, kąpiel by nie zaszkodziła, ale, a to pech, nie padało, a sam nie kwapił się do wywalania jęzora po to tylko, żeby nałykać się własnych kłaków, a później miotać się jak szatan, żeby to wszystko wyrzygać.

A któż to, a cóż to?

Wyjec przypadł brzuszyskiem do ziemi, usiłując ukryć swoje istnienie w podsuszonej trawie. Dostrzegł Ją jako pierwszy i teraz mógł dowolnie dysponować tym fantem na swoją korzyść. Czy wiedział jak? Tak średnio. Tak średnio...
Póki co wyglądał ciekawsko zza prowizorycznej trawiastej kurtynki, łypiąc oczami na postać wyłaniającą się jak w zwolnionym tempie zza małego wzniesienia. Z nimi Samotnikami już tak jest - wpadają na siebie przypadkowo w różnych niekoniecznie wygodnych sytuacjach, na przykład przy sikaniu, i muszą albo wzajemnie się zignorować, albo trochę postrzępić przy okazji ryja. Słowem: muszą się pomieścić na tym świecie.
Coś jednak różniło tę sytuację od pozostałych, w których Wyjec dotychczas lądował. Czarne, dłuższe futro i przeciętny wzrost pobudziły do pracy ośrodek skojarzeń w jego twardej czaszce, a stamtąd było już naprawdę tylko o kilka rozbłysków neuronów od innej sfery - tej od emocji.

Przecież to... Wykapana mamuśka.

Pręgowany ogon w jednej chwili wystrzelił w powietrze jak korek od szampana, siejąc poruszenie między kępą wysiadywanych przez kocura źdźbeł. Właśnie spalił sobie kryjówkę, ale nie miało to absolutnie żadnego znaczenia, bo zaraz wyskoczył z niej cały i rzucił się do dzikiego biegu w kierunku Smoły.
- MAAAAAAAAAAAAAAAAMOOO - zawył w ekscytacji, pędząc na czarną kocicę. Jego głos miał w sobie nieprzyjemną, przenikliwą ostrość. Przypominał zniekształcone wilcze zawodzenie, dobiegające z serca potężnej nawałnicy. Dlatego matka nazwała go Wyjcem. Ta sama matka, której zaraz wpadnie w objęcia po to, żeby nigdy już się sobie nie zgubili. Nareszcie.
[Obrazek: 11cf54d3d6f7f2877df3a7c1b18826d5.gif]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wronie było wszystko jedno, czy niebo zasnuwała ponura warstwa chmur, czy też barwiło się czystym błękitem. Już dawno przestała się bać odrobiny deszczu, a nie raz zdarzało się, że przez swoje dalekie spacery mokła całkiem i potem pozostawiała po sobie ślady wody i kałuże jak topielec. Teraz nawet nie spojrzała kontrolnie w górę, tylko parła do przodu niespiesznym, ale zdecydowanym krokiem.

Przynajmniej do czasów, aż coś wypadło z krzaków, wyjąc równocześnie i niosąc ze sobą falę kociego smrodu. Kocica nie zdążyła zmarszczyć nosa na nieprzyjemną woń, bo musiała ewakuować się z toru rozpędzonego burasa. Co on tam za słowo wydobywał z siebie? Mamo? Wrona cofnęła uszy, odskakując na bok na ugiętych łapach i będąc gotowa na dalszą obronę swojej przestrzeni osobistej.
- Ocknij się. - Miauknęła słodko, ale ostrzej niż zazwyczaj. - Nie jestem twoją matką i nie chcę byś do mnie podchodził. - Dodała. Oh, już ona zadbała, by nie być czyjąkolwiek mamą po spotkaniu z Fairym i nie planowała założenia rodziny przez następną... wieczność.
[Obrazek: daya4dn-c7a51acc-f986-469c-b9b7-0ef5b4ac...eaA24JVSzQ]
Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy

✧Przezroczysty świat✧

Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mknął do Smoły taki beztroski i leciutki, jakby wyrosły mu skrzydła. Mama zgubiła się jakiś tydzień temu, góra dwa, w każdym razie zdążył schudnąć i pogrążyć w lekkiej anarchii. Towarzyszył mu jedynie głód, smród oraz ubóstwo... Niby sprawy typowe dla puszczonego samopas młodzieniaszka, może za wyjątkiem randek, których nie było. Na randki był za piękny i młody. Tak czy inaczej średnio odpowiadał mu nowy porządek, z oczywistych względów wolał ten stary, gdzie wszystko miał zapewnione, od opieki po zwykłe towarzystwo... Tak więc radość ze spotkania była ogromna, chociaż miała rację bytu tylko dlatego, że kocur nie wiedział, że został przez drogą rodzicielkę z premedytacją wykolegowany z roli syna. Nie wiedział też, że biegł z wywieszonym jęzorem nie do tej kotki co potrzeba, ale tu brutalna korekta nastąpiła niezwykle prędko.
Odbił się mocno od ziemi kolejny raz, gdy wtem z topniejącej odległości ukąsiło go zielone spojrzenie nieznajomej. Jego matka miała inny kolor oczu. Już wiedział, że doszło do pomyłki, ale rozpędzonego ciała nie dało się tak łatwo zatrzymać. Uderzyłby w Samotniczkę z rozmachem ciężarówki, gdyby ta nie popisała się czujnością ważki i w porę nie usunęła Wyjcowi z drogi. W końcowej fazie lotu wyprostował przednie łapy, wysunął pazury i zamknął ślipia, szczególnie to ostatnie uznając za niezbędne do awaryjnego wyhamowania na tyłku.
- Brrr - skrzywił w zbolałym grymasie pysk. Potrzepał głową, jakby chciał się upewnić, że wszystko ma na swoim miejscu i zaraz skoczył w górę, zwracając się przodem do obcej. Wcześniej łypnął jeszcze za siebie z podziwem, że tak zrył glebę.
- No przecież jestem ocknięty - zripostował, gapiąc się nierozumiejąco na koteczkę. O co jej chodzi? Średnio ważne. Ponownie potrząsnął kompulsywnie łepetyną. Cholerne swędzenie doprowadzi go któregoś razu do obłędu. - Z kimś Cię pomyliłem, nie bądź od razu taka nietykalska. Wdech, wydech bo się zapowietrzysz i dopiero będzie... Wyjec jestem - mrugnął do kruczej trójkątnym okiem, po czym mimowolnie przechylił się trochę w jej kierunku, podekscytowany, że nawinęła mu się rozmowa. Mówienie do innego kota, a mówienie do siebie to jednak dwie zupełnie inne jakości!
[Obrazek: 11cf54d3d6f7f2877df3a7c1b18826d5.gif]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie miała wystarczającej wiedzy, by stwierdzić z całą pewnością, czy Wyjcowi towarzyszyło ubóstwo i głód, ale smród z pewnością. Miał też chyba pchły, albo wszy, albo po prost wosk w uszach, patrząc po jego gwałtownym potrząsaniu łbem. Chyba, że to tylko tiki nerwowe, trudno było ocenić. W każdym razie, Wrona może nie byłaby taka niedotykalska, gdyby chudy wyrostek lepiej zaznajomił się z pojęciem higieny osobistej. Może sama nie zajmowała się własną tak kompulsywnie jak wcześniej, ale pewne granice brudu nadal były dla niej nie do przekroczenia.
- Na pewno? Nie zrobiłeś sobie czegoś w głowę podczas upadku? - Zapytała słodko, pewna, że buras nie pojmie jak wielka złośliwość kryła się za tym na pozór troskliwym zdaniem. Zachowywał się trochę tak, jakby uderzył się w głowę już przy porodzie, albo niedługo po nim. Lub... po prostu surowo go oceniała, bo nie miała zbyt dobrego humoru.
- Zaskoczyłeś mnie, to wszystko. - Miauknęła, luzując nieco swoje ciało, ale postępując przy tym krok do tyłu. - Nazywam się Wrona. - Przedstawiła się również, przesuwając umiarkowanie zainteresowanym spojrzeniem po sylwetce młodziaka.
[Obrazek: daya4dn-c7a51acc-f986-469c-b9b7-0ef5b4ac...eaA24JVSzQ]
Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy

✧Przezroczysty świat✧

Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To go koleżanka w typie mamuśki wypunktowała, ho ho. Nie mógł przejrzeć jej myśli, ale doskonale widział po jej zamkniętej postawie, że traktowała go tak, jakby jakoś szczególnie zalatywał albo miał pasożyty. Niesłychane. Paskudnym zwieńczeniem segregacji na czystych i brudnych, na lepszych i gorszych, był wykonany przez niejaką Wronę krok do tyłu. Wyjec skręcił uszy w kierunku kotki prawie wyśpiewującej swoje starannie wymyślone kwestie, a następnie spiorunował jej tańczące na wstecznym łapy wzrokiem. Gdy z powrotem podniósł oczy na osmolony pysk, aż w nich błyskało.
- Przecież mówię, ech, przytkałaś się jednak tym powietrzem i nie dosłyszysz, a może to już ten wiek co - przesunął językiem po swoim wystającym kle, jednym z dwóch, a następnie skoczył do przodu. Jeszcze mu tego brakowało do szczęścia, żeby jakaś podróbka matki pacyfikowała go za pomocą dystansu społecznego. Ona się odsuwa, on przysuwa, nie będą przecież do siebie krzyczeć. Porozmawiają jak przyjaciele. Bliscy przyjaciele.
- Dobra, Wrona, to do brzegu. Znasz Smołę? Wiesz gdzie jest?
Długi oraz hojnie prążkowany ogon Wyjca wisiał w powietrzu zagięty na kształt serpentynki. Kocur był jeszcze bardzo ożywiony, w końcu przed chwilą myślał, że odszukał matkę i tak nie do końca przyjmował kolejną klęskę na tym polu. Jeżeli Wrona to nie Smoła, a są do siebie takie podobne, to może przynajmniej się znają? Może są rodziną? Może to nie matka, a ciotka? Może jeżeli matka, tfu, nie żyje, to przynajmniej na resztę rodziny będzie mógł, hmm... liczyć?
[Obrazek: 11cf54d3d6f7f2877df3a7c1b18826d5.gif]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wrony nie interesowało, czy owemu Wyjcowi nie zrobi się przypadkiem przykro, jak zobaczy rezerwę z jaką go traktuje. Brud był jedyną rzeczą, dla której nie miała litości i jeżeli kocur nie chciał być omijany szerokim łukiem, mógł się po prostu umyć. Miał doskonałą okazję na wyciągnięcie łapy, wszak znajdowali się na brzegu niewielkiego jeziorka, którego woda nie należała może do najcieplejszych, ale na pewno posiadała moc zmycia najgorszego syfu z jego ciała.

Czarne brwi lekko podskoczyły, kiedy młodzieniec zasugerował Cienistej niedostatki słuchu. Nie dało się mu odmówić tupetu i nieokrzesania. Inny kot mógłby mu już z miejsca zaserwować przywracającą na ziemię lepę na pysk, ale Wronka taka fantazja tylko przemknęła myślami. Zamiast sprowadzić ją do świata realnego, uśmiechnęła się.
- Wolę się upewnić. Urazy głowy są groźne i czasem dają objawy po dłuższej chwili. - Oznajmiła grzecznie, zaraz potem kręcąc przecząco głową.
- Nie znam. - Prawie jej się udało sprawić, że w głosie zabrzmiała namiastka żalu. Prawie.
[Obrazek: daya4dn-c7a51acc-f986-469c-b9b7-0ef5b4ac...eaA24JVSzQ]
Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy

✧Przezroczysty świat✧

Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyjca z kolei nie interesowało, że zdaniem Wrony śmierdział tak bardzo, że musiała to subtelnie, ale jednak manifestować. Jeżeli aż tak jej zależało na sterylnym otoczeniu, mogła siąść i raz-dwa go podmyć swoim własnym językiem, tak jak przed nią robiła to setki razy jego matka, i wszyscy byliby zadowoleni. Niby zaraz dojdą do konkluzji, że nie jest ani Smołą, ani nawet ciocią, ale może w takim razie wzięłaby na siebie część obowiązków jednej czy drugiej kocicy tak z czystego odruchu pedantki? Też nie?

Pokazał więcej zębów niż tylko dwa kły w szerokim, półdzikim uśmiechu, gdy udało mu się pocisnąć Samotniczkę tak, iż krucze, a może raczej wronie brwi poderwały się do lotu pod uszy. Kocurek zwykle nie bywał opryskliwy bez powodu, ale nie miał również skrupułów, żeby zwalczać jad jadem, tak jak teraz. Zresztą wszystko wskazywało na to, że to kilka uszczypliwości było im potrzebnych na start, żeby rozładować atmosferę, gdyż wkrótce po jego uwadze Wrona też się uśmiechnęła i od razu zrobiło się milej. Brakowało tylko tęczy i jednorożców.
- O, to jak się tak upewniasz, to czyli jesteś z tych troskliwych sztuk - rzucił lekko w przestrzeń, a wraz z tym strugi ciepłego moczu spadły na tak zwaną poprawną syntaktykę. Szarozielone oczy zeskoczyły tymczasem z pyska kocicy; Wyjec rozejrzał się wokół, angażując w oględziny cały długi pysk, który podążał za roziskrzonym wzrokiem. Było po nim widać, że jest strasznie zaciekawiony nowym otoczeniem, ale równocześnie, że jest to ciekawość pobieżna, jakby na więcej nie miał czasu, albo jakby cierpiał na adhd i nie potrafił wypracować należytego skupienia. Zdradziło go futro, które chociaż lepkie i sztywne, uniosło się nagle między kościstymi barkami.
- Więc może chcesz się o mnie zatroszczyć? - natychmiast wrócił spojrzeniem do Samotniczki i ugiął przednie łapy jak skory do zabawy szczeniak. Jego głowa kręciła się niecierpliwie w lewo i prawo aż do momentu, w którym Wrona oznajmiła, że nie zna Smoły. Kocur spoważniał i stanął jak wcześniej. Szarobure uszy rozjechały się na boki, a czarne wargi opadły w dół z takim dramatyzmem, że kocica musiała poczuć chociaż tę namiastkę żalu, której wcześniej nie udało się wyhodować w jej lodowatym sercu.
- No... - mlasnął, jakby zjadł ropuchę. Wielką, gorzką ropuchę. - To niedobrze. Tym bardziej powinnaś się mną zająć. Smoła to moja matka, a tak jakby zapadła się pod ziemię - wytłumaczył, czując podejrzane skurcze w sercu. To był ten moment, w którym nadzieja Wyjca na zobaczenie Smoły jeszcze kiedykolwiek w życiu zaczęła przygasać, przeciwnie do determinacji, żeby wmanewrować nowopoznaną Samotniczkę w rodzicielstwo zastępcze...


[sesja wygaszona]
[Obrazek: 11cf54d3d6f7f2877df3a7c1b18826d5.gif]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości