Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
- Nie wiem, oby naprawdę wszystko było z nimi już niedługo dobrze. - Może Gromowa część rodziny miała jakieś problemy ze zdrowiem, o których Grzybowa Łapa im nie powiedział dołączając do klanu? Nie byli przez to przystosowani do życia na wilgotnych terenach Rzeki? Chyba nie, skoro sam ich ojciec wydawał się czuć całkiem nieźle.
Zdecydowała się odejść na kilka kroków od Nocy, by przyjrzeć się lepiej rosnącym wokół nich kwiatów, a następnie zacząć zrywać najładniejsze z nich. - No i wiem o tym, że początkowo Wodna Łapa nawet nie chciała rozmawiać z Kałużą po ceremonii, ale podobno jest już lepiej. Bzycząca Łapa sprawia wrażenie radosnej i odważnej, jeśli miałaby sprawiać jakieś problemy, to chyba tylko przez zbyt duży entuzjazm. O Strumyku i Cyprysowej Łapie nie wiem nic konkretnego, mogę go spytać następnym razem, gdy porozmawiamy. – Chociaż czego właściwie miałaby się dowiedzieć? Nie spodziewała się jakoś, żeby w tej relacji było cokolwiek więcej, niż zwykła znajomość, dobrze, że syn znalazł kogoś, z kim najwyraźniej się dogadywał.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Ja też. - chyba nikt nie chciał, żeby kocięta chorowały. A już na pewno nie w momencie, w którym były to wnuki. Pozostało jedynie mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze i do ceremonii wszyscy wyzdrowieją. Cisowa Gałązka wiedział w końcu co robi. Nie był Medykiem z przypadku.
- To dobrze, że kryzys zażegnany. O Bzyczącej Łapie... Krokus mi trochę opowiadała. Wygląda na to, że się dogadują i nie sprawia większych problemów, pomimo tego co mówisz. Strumyk raczej nic ci nie powie. Jak z nim ostatnio rozmawiałem o tym, czy wiesz, nie ma kogoś na oku to spalił buraka. Jest dość wstydliwy. - mruknąłem, patrząc się w niebo. Cóż, Strumyk był rodzajem wstydnisia. Raczej nieprędko kogoś znajdzie, patrząc na to że nie potrafi rozmawiać o głębszych uczuciach, ale też dawno o tym nie rozmawialiśmy. Może coś się zmieniło? Z drugiej strony... raczej by mi powiedział, gdyby coś było na rzeczy... prawda?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
- Byleby tylko znów żadna młoda terminatorka nie zaszła w ciążę, poza tym niech robią, co chcą. Ale chyba coś takiego nie zdarzyłoby się znów tak szybko, w tym samym klanie. - Przypadek Topik chyba wszystkim w klanie powinien wystarczyć jako przykład tego, że lepiej było uważać na to, co się robi, gdy jest się młodym i być może zakochanym. Nawet, jeśli ostatecznie wszystko skończyło się całkiem dobrze, to absolutnie nie chciałaby przechodzić tego ponownie, z udziałem żadnego ze swoich innych dzieci. Ani najlepiej też z nikim innym w klanie, bo jako opiekunka w Chruśniaku i tak musiałaby być zaangażowana w o przynajmniej trochę.
Już pewnie lepszym pomysłem naprawdę mogłyby być ich własne, kolejne kocięta. Chociaż czy powinni robić je w tym momencie? W jakimś sensie, mogłaby by być to kusząca propozycja – wtedy Noc by na pewno jej nie zostawił. Jednak nie chciałaby tym bardziej, by pomyślał, że robi to tylko właśnie z tego powodu. Może było to coś, co jednak mogliby zrobić w przyszłości. Gdy nadarzy się moment, gdy rzeczywiście będą szczęśliwi. Albo nie pozostanie im nic innego.
Zerwane wokół kwiaty zaczęła wsuwać we własne futro, aż w końcu, z jednym, wybranym z nich podeszła znów bliżej do Nocy, by umieścić łodyżkę rośliny tym razem właśnie w jego futerku.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Na to raczej nie możemy mieć wpływu. - nie mieliśmy przy swojej własnej córce, to przy cudzej już w ogóle. - Ale tak, zgadzam się. Dobrze żeby prędko się to nie powtórzyło. - im mniej młodych, niegotowych na rodzicielstwo matek, tym lepiej. Dla nich, dla klanu. Oczywiście, żeby klan był silny kocięta musiały się rodzić, ale o to mogli zadbać dorośli, przynajmniej w teorii odpowiedzialni. Nie dzieci.
Zerkałem na Siniak, widząc jak wplata sobie kwiatki w futro. Długa sierść była prawdziwym utrapieniem w upały, choć można było z niego skorzystać na przykład w taki sposób. W krótkie futro ciężko byłoby cokolwiek wplątać.
Jak widać i mnie nie ominął ten zaszczyt i w końcu podeszła również do mnie, wplątując mi kwiatka.
- Myślisz, że to mój kolor?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Chyba istniała jakaś granica niespodziewanych, niedobrych rzeczy, które mogły się dziać naraz. I miała nadzieję, że w jej wypadku, ta rozmowa z Nocą wystarcza jako jej własny przydział takich wydarzeń na pewien czas. Chociaż może wcześniejsze kilka księżyców spokoju (przynajmniej z jej własnej perspektywy) to było zbyt wiele, a teraz nadchodziły właśnie te zdecydowanie gorsze? Nie było żadnego sposobu, by się przekonać, innego, niż poczekać i w końcu, stresując się obawiając, doświadczyć wszystkiego, co miało nadejść. - Muszę przyznać, że ładnie z nim wyglądasz. – Odpowiedziała z lekkim uśmiechem, po czym zdecydowała się jeszcze dotknąć nosem jego policzka. Chociaż krótka chwila, w której mogła nawet przed sobą udawać, że wszystko było między nimi dobrze. Pewnie zaraz trzeba będzie jednak wracać do Obozu, a tam stanie się to tylko trudniejsze. Jednak nie ważne jak ciężkie by było i tak wydawało się Przepiórczej Pieśni prostsze niż przyznanie się do całej prawdy.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Możne zacznę się tak nosić na co dzień. - zażartowałem, choć wyjątkowo nie miałem na to ochoty. Atmosfera była gęsta i ciężka, sam nie wiedziałem, czy dało się to jakoś zmienić. Jak będą wyglądać następne dni, księżyce? Czy cokolwiek się zmieni? A może zaczniemy się od siebie jedynie oddalać, aż w końcu staniemy się sobie całkowicie obcy. Nie wiem. Nie miałem nawet siły i tym bardziej ochoty, żeby o tym teraz myśleć. Może wszystko się ułoży i będzie lepiej. Tego należy się trzymać.
- Wracajmy powoli, robi się chłodno. - zaleciłem, powoli kierując się w stronę obozu.
zt
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Ostatnimi czasy często kręcił się w pobliżu tego konkretnego terenu. W dalszym ciągu nie przypomniał sobie, z którym klanem obecnie "sąsiaduje", ale dopóki nie miał przez to żadnych problemów, to postanowił się tym nie przejmować.
Problem wystąpił jednak tego dnia. Gonił jakiegoś większego ptaka, którego zdążył uprzednio zranić. Właśnie wyskoczył z pobliskich krzewów, żeby zobaczyć, że jego ofiara padła bezwładnie parę długości od niego. Już miał do niej podchodzić, gdy doleciał go silny zapach. No tak, z jego szczęściem, musiało paść w obrębie granic. Ale na horyzoncie nie było widać żadnego kota, więc jeśli szybko przejdzie i go sobie weźmie to nic się nie stanie. W końcu ptak i tak był jego, padł z jego łap, należało mu się. Z tym przekonaniem wyciągnął łapę przed siebie zamierzając pójść po swoje.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Czy bażanty odlatują na Porę Nagich Drzew? Nie pamiętała. Nie pamiętała nawet, żeby kiedykolwiek miała szansę jakiegoś złapać. Ale teraz, będąc wśród ich gniazd miała okazję się przekonać. Oby tylko Klan Rzeki nie zdecydował szukać jej w tych krzakach. Przecież niczego nie zamierzała kraść, szukała tylko odpowiedzi na swoje pytania.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Ostatniej nocy zabalował, złowił dwie ryby, upolował jakąś zasiedziałą kaczkę ze złamanym skrzydłem i drobną mysz. Zjadł wszystko sam, twierdząc, że należy mu się po tak udanych łowach, a następnie z pełnym brzuchem położył się w losowym gnieździe, które nawinęło mu się po drodze. Nie obudził go ani chłód ani słońce, zwinięty w rudą kulkę drzemał, z czarną łapą położoną na pysku.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Tak średnio jej to wyglądało na bażanta. Było to zdecydowanie za mało upierzone i śmierdziało rybami. Podeszła do kocura, tykając go łapą w czarną łapkę, która wyglądała jakby specjalnie miała go tam dotknąć. - Ej! Klan Rzeki to w tamtą stronę! Dlaczego nie śpisz w swoim legowisku? -Nie przyszło jej do głowy, że kocur mógł być samotnikiem. Pachniał rybą, co równało się z Klanem Rzeki.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Zabrał dotkniętą łapę, kładąc obok rudej i otworzył leniwie oczy, dostrzegając czarną postać nad sobą. Nie śpieszyło mu się, nie widział w jej tonie złych intencji, toteż nie uważał, żeby musiał przesadnie szybko reagować i zbierać się w swoją stronę. Zważywszy, że nawet nie miał swojej strony.
- Dzień dobry - przywitał się, ziewając przeciągle po tym, gdy oczy zaczęły ponownie współpracować, a obraz nie był już tak zamazany. - Czemu mnie koleżanka budzi? Czuję jeszcze ciężar wczorajszych złych decyzji. Wolałbym mimo wszystko je przespać, póki nie przejdą - zauważył, przeciągając się powolnie, dając trochę czasu każdej z kończyn, by kości dobrze się ułożyły.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Odsunęła się lekko, żeby dać kocurowi przestrzeń, po czym usiadła przed nim, żeby przyjrzeć mu się dokładnie. - Przechodziłam obok i cię zobaczyłam, ale nie ważne. Jakich decyzji życiowych? Łabędzia Gwiazda dał ci reprymendę przed całym klanem? -Zaciekawiła ją historia owego nieznajomego, a szczególnie to, dlaczego ten spał poza legowiskiem. Przecież Łabędzia Gwiazda raczej nie kazałby swoim wojownikom marznąć.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Zmarszczył brwi w konsternacji, nie będąc pewnym, czy aby na pewno dobrze się rozbudził. Potrząsnął głową, chcąc obudzić zaspane uszy, choć koteczka się nie powtórzyła. Może spał tak długo, że jego życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni? Nieznajoma jednak nie zdawała się go znać, mówiła bardziej pytająco.
- Hm, zdaje się, że czas mi sprzyja. Jaką mamy porę dnia? Przysiągłbym, że zasnąłem jeszcze przed wzejściem księżyca po dużym posiłku. Nie zwykłem spać długo, ale widzisz, od dłuższego czasu nie budzi mnie kołysanie Morza - westchnął smutno na wspomnienie ukochanej. - Nie znam jednak Łabędziej Gwiazdy, o którym mówisz. Z tytułu jednak wnoszę, że to przywódca Klanu Rzeki, o którym wcześniej wspominałaś? Należysz do niego? - wstał jednak dość żwawo, przesuwając się parę kroków, gdy oprzytomniał nieco bardziej. - Mam nadzieję, że nie wszedłem na wasze tereny? Wybacz mi proszę jeśli tak było, nie zawsze jest to takie proste do wyczucia.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Mamy południe. Chyba. -Spojrzała w górę, żeby przyjrzeć się pozycji słońca na niebie. Musiała przy tym aż zmrużyć oczy boleśnie. Zaraz potem obniżyła głowę, przecierając pysk łapą, żeby pozbyć się mroczków przed oczami.- Moje kondolencje? -Szczerze mówiąc nie wiedziała o co chodziło, ale Morze brzmiało jak imię kota, więc założyła, że to ktoś bliski.
Tym razem poruszyła uszami zaciekawiona. Kot jednak nie był członkiem Klanu Rzeki, tak jak pierwotnie zakładała. Gdy zapytał, czy sama nie należała do Klanu Rzeki, zaśmiała się z niedorzeczności tego pytania.- Nie jestem fanem ani ryb, ani tym bardziej pływania, więc nie trafiłeś. Ale za to ty śmierdzisz jak oni, dlatego założyłam, że jesteś jednym z nich. Jesteś samotnikiem? A może szpiegiem? -
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Chyba jako odpowiedź go nie satysfakcjonowało. Mimo tego, mógł być wdzięczny nieznajomej, że obudziła go łagodnie, niż mogła. Kto wie, czy lis lub borsuk nie połasiłby się na najedzony kąsek, który do tego był w tamtej chwili tak bezbronny? Mógł być równie dobrze martwy, choć nie były to zaświaty, które sobie do tej pory wyobrażał.
Pominął już rozmowę na temat pory dnia, jako że w sumie niczego nie zmieniała. Sama koteczka za to zdawała się być całkiem interesująca, jak na nieznajomą klanowiczkę.
- Aj, to niedobrze. Ja właśnie jestem największym fanem ryb, wczoraj nawet zjadłem dwie. Może dlatego trzyma się mnie zapach - uśmiechnął się, umysłem wracając już w pełni do rzeczywistości, mimo nagłej pobudki. - Jestem samotnikiem, jak najbardziej. Powsinogą, włóczegą. Ale to od niedawna. Wcześniej byłem żeglarzem na fantastycznym statku. Duży, klasyczny, drewniany. Nie te co teraz, łódki od siedmiu boleści z białego kamienia nieznanego pochodzenia - parsknął. - A panienka? Skąd? Również samotniczka?