Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
I poszedł? Tak po prostu? Nieprawdopodobne. I w końcu nie odpowiedział na jej zagadkę, którą zresztą sam chciał, żeby mu zadać. Wyjątkowo niekulturalnie. A miała zamiar go nazwać Kuropatwą, tak w ramach przyjaźni, bo też jest taki rudawy. Aktualnie nazwałaby go-- czymś innym, na pewno mniej przyjaznym niż ptactwo. Ale skoro zbierał się z jej pola, to chyba już nie będzie ku temu okazji. Pf.
Wsunęła się za przyschnięty krzak i obserwowała jak się oddala. Poczekała aż będzie dobre kilkanaście metrów przed nią i po cichu ruszyła za nim. W końcu obiecała, że jak jej nie odpowie, to go pogryzie. Może jeszcze trafi się okazja. A może doprowadzi ją do jakiegoś źródła jedzenia. Wszystkie okoliczne miski wystawiane przez ludzi miała już obejrzane, ale może coś pominęła. Warto to sprawdzić.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gigantyczne uszy orientala nie znajdowały się na jego głowie jedynie dla ozdoby. Wręcz przeciwnie, dzielnie chłonęły wszystkie dźwięki z otoczenia. W tym także dreptanie łapek gdzieś za nim. Nie musiał się obracać, żeby określić kto to taki za nim podążał – raczej żadne inne zwierzątko o czterech łapach nie wyrosło z błota przy miedzy.
Ale jeśli wychudzona szylkretka nie zwróciła uwagi na to, że cynamonowe uszka zwróciły się teraz odrobinę bardziej w tył, mogła sobie przyznać order z ziemniaka za umiejętność skradania. Bo innych reakcji i zmian w zachowaniu ze strony Oriona nie stwierdzono.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Nie. nie miał kto nauczyć jak się skradać, więc jeśli nie uciekał i się nie obracał to nie zauważył - proste. Być może wychowywanie się z psem sąsiada nie wpłynęło pozytywnie na jej bycie kotem. Być może. Istotne, że wydawało jej się, że jest kompletnie niewidoczna.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Kto by się spodziewał – oriental miał rację. Faktycznie obrał dobry kierunek, a za granicą pola małego wypłosza, rozpościerały się znajome, łyse krzaki o kłujących gałązkach. I skoro już dotarł do tak istotnego punktu kontrolnego na mapie, mógł zaadresować tego rzepa ciągnącego się w lekkim oddaleniu.
– Te chaszcze też należą do ciebie czy tu już sobie odpuścisz śledzenie? – podniósł głos i odwrócił nieznacznie łeb, by spojrzeć kątem oka na kleszcza. Niezręcznie jak jednak faktycznie inny osobnik wyrósł z błota, ale nic czego Orion nie będzie w stanie przeżyć.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Aha? Więc jednak wiedział i nie raczył po sobie okazać że wie, że Nie. za nim idzie. No nic, nie traćmy skupienia. Myśl, Nie., myśl.
- Nie. - Odpowiedziała, tak słodko, że brakowało tylko emotikon uśmiech na końcu dla pełni słodyczy. - Możesz już sobie iść.
Usiadła na ziemi kilka metrów za nim, tym razem porządnie, najładniej jak umiała. Wyglądałaby oficjalniej gdyby nie piasek obsypujący się z jej uszu i wąsów. Na ten moment jednak zamierzała wyglądać jakby oficjalnie go żegnała na granicy swojego pola.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
No co za mały aniołeczek, aż chciałoby mu się powiedzieć, że musi starać się odrobinę mniej, by nie tracić na wiarygodności. Ale to by była uprzejma rada, a Orion wyczerpał limit darmowych wskazówek na dziś. Chyba jeszcze przed wkroczeniem na pole.
– Jak uprzejmie z twojej strony, dziękuję za pozwolenie. – odwzajemnił cukierkowy uśmiech, nim ruszył lekkim krokiem przez zarośla. Może niekoniecznie w tym konkretnie miejscu, ale już kawałek dalej równie dobrze mógłby iść z zamkniętymi oczami i się nie zabić o zdradzieckie korzenie, które prześwitywały przez glebę.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Poszedł. A spodziewała się że to jednak będzie blef i zdąży ją jeszcze obrazić trzy razy zanim wreszcie sobie pójdzie. Może i lepiej tak.
Siedziała wpatrując się w krzaki w których zniknął i odliczając w głowie do stu. Trzy razy, tak dla pewności. A potem westchnęła głęboko i ruszyła dzielnie w zarośla, żeby po chwili zniknąć pomiędzy kłującymi gałązkami. I to wszystko bardzo, bardzo cicho.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orion nie potrafił liczyć do stu. Był tylko kotkiem w lesie, tak abstrakcyjne liczby nigdy nie zaprzątały jego umysłu. To jest, lubił się do nich odwoływać, czy do jeszcze większych, abstrakcyjnych konceptów jak tysiąc. Albo pięćset. Ale już liczenie do dziesięciu potrafiło go znudzić, przy dwudziestu konieczność remixu była nieunikniona.
Ale no, trzysta to dużo. Więc tym razem chyba faktycznie przyduże uszka nie wychwyciły szelestu gałązek za sobą. Dziwna sprawa, był niemal w stu procentach przekonany, że będą się tak bawić jeszcze kawałek trasy. Może do Grzmiącej Ścieżki.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Przedzieranie sie przez krzaki było trudniejsze niż przypuszczała. Gorsze nawet niż jej wcześniejsze wędrówki przez las. Teoretycznie podążała jakąś wydreptaną ścieżką, w dodatku świeżo przetartą przez rudego- właśnie, co jest rude i mało przyjazne w obyciu? Hm. Lisy, ale lisy przynajmniej są całkiem ładne. To nie jest dobre imię dla kogoś takiego. Może gąsienice, te takie puchate i tłuste, które wyglądają na smaczne, ale wcale takie nie są. Wyjątkowa podłość, tak przypominać smaczki--
Pogrążona w rozmyślaniach, nie zauważyła wystającego korzenia i była bardzo blisko pokrycia się dodatkową warstwą piasku. W ostatnim momencie złapała równowagę, ale zdążyła już syknąć i narobić hałasu poruszając gałązkami. Poruszanie się po gąszczu zdecydowanie nie było jej mocną stroną. Teraz pewnie już ją usłyszał, ale prawdę mówiąc zaczynało jej być wszystko jedno. Cała ta gęstwina zdążyła ją zmęczyć i powoli żałowała, że po prostu nie odpuściła mu tego ugryzienia i nie została w polu.
zt.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
***
Rzepak kwitnął, a to oznaczało wiele rzeczy. Różnych. Dla Nocnego Szkwału oznaczało to jednak, że najwyższy czas zabrać ukochaną na obiecaną randkę. Tematów do poruszenia miał w zasadzie kilka, na pewno jeden dość istotny, ale chciał to jakoś naturalnie wpleść w rozmowę, żeby nie brzmiało to tak, jakby zaprosił ją tutaj tylko po to. Dlatego na razie, spotykając się przy wejściu do obozie, czekał aż ona zacznie jakiś temat.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Nie czuła, żeby chciała tu przychodzić. Od czasu pogrzebu córki wolała przez większość czasu przebywać samotnie, towarzystwo innych kotów było w jakiś sposób przytłaczające. Jednak nie mogła zostawić akurat Nocy, jeśli ktokolwiek miał ją zrozumieć to właśnie on, przecież tylko on też przeżył to samo. Jednak czy na pewno? Czy myślał teraz o tym samym co ona? - …Jak się czujesz? – spytała po dłuższej chwili ciszy. Wszystko wokół, piękne miejsca w które się wybierali i te, które mieli minąć po drodze, wydawały się teraz nic nie znaczyć, zupełnie jakby wcale nie istniały. Trudno było jej też rozmawiać o czymkolwiek konkretnym, wszystko stało się jakby mniej ważne. Nawet jeśli ich pozostałe dzieci trenowały, spotkała ostatnio po raz pierwszy kocie Drobinki, było tyle rzeczy, na które można było zwrócić uwagę… to czy cokolwiek z tego naprawdę miało sens?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Tragedia, jaka spotkała ich rodzinę, była nie do opisania. Los zadał najboleśniejszy cios, jaki tylko był w stanie. Ledwo zdążyli pojednać się z córką, której nie widzieli długie księżyce, a ta już została im odebrana. Tym samym było to pierwsze dziecko, które przyszło im pochować. Nocny Szkwał znosił to lepiej niż swoja partnerka, ale bynajmniej nie dlatego, że mniej się tym przejął. Miał po prostu więcej na głowie. Miał obowiązki, musiał opiekować się klanem, pomagać Łabędziej Gwieździe. W jego życiu od dawna nie było miejsca na personalne dramaty, i czy mu się to podobało czy nie, był już do tego przyzwyczajony. Pogodził się z tym, że tak już po prostu będzie, szczególnie teraz, gdy Łabędź był już stary i ciążyło nad nim widmo objęcia władzy, a sytuacja z klanem Cienia była... taka jaka była. Gdyby Skała tutaj był, gdyby mógł liczyć na pomoc brata, jedynego żywego jaki mu został, może Topik otrzymałaby wsparcie na czas. Może to wszystko potoczyłoby się inaczej.
- Bywało lepiej. A ty..? - zapytał, choć znał odpowiedź. Siniak zawsze przeżywała wszystko bardziej i mocniej, szczególnie jeśli chodziło o ich dzieci. Jedyne co mogli w tej sytuacji to być dla siebie i się wspierać. Jak rodzice, którzy stracili swoje dzieci. Jak partnerzy, którymi byli już od pięćdziesięciu księżyców.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Pokręciła głową. Oczywiście, że u niej też nie było najlepiej. I w przeciwieństwie do Nocy nie miała nic innego poza swoimi dziećmi, nic, czym mogłaby się tak naprawdę zająć. Może ratowało ją jedynie to, że niedawno zdecydowała się jednak wrócić do bycia wojowniczką – przynajmniej miała trochę więcej obowiązków, które nie polegały na patrzeniu na inne rodziny cieszące się z kociąt. I mogła mieć pewność, że przynajmniej jedna z córek nie wychodzi z obozu bez jej opieki. Jakby to było w stanie cokolwiek zmienić. - Boję się, że z nimi wszystkimi stanie się niedługo to samo. I nie będziemy mogli nic zrobić, by im pomóc. – Mieli jeszcze tyle dzieci, wnuków… Czy każdego z nich miał spotkać ten sam los, co Topik? Czuła, że nie dadzą rady ich ochronić. Jakby mogło się to wydarzyć w każdej chwili, jeśli kiedyś jakkolwiek mogli być bezpieczni, to teraz ostatecznie zostało im to odebrane. Nie mogli spodziewać się już niczego dobrego, bo każda chwila szczęścia miała być tylko zapowiedzią czegoś zdecydowanie gorszego, tak jak powrót Topik doprowadził jedynie do jej śmierci.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- To wszystko... to niefortunny zbieg zdarzeń. Topik miała pecha, okropnego. Całe życie. - przyznał niechętnie. Topik była w jakiś sposób naznaczona przez los. Od zawsze miała pecha i choć jest to niezwykle bolesne dla całej rodziny, taki był jej los. Niesprawiedliwy, okrutny i podły. Pozostali radzili sobie dobrze i nic nie wskazywało na to, by w najbliższym czasie miało im się coś stać, choć prawda była taka, że takie sytuacje były niespodziewane. Uderzały znikąd. Nie można było się na nie w żaden sposób przygotować. Plus tego wszystkiego był jedynie taki, że Topik, Spalona Łuska, już nie cierpiała. Oby.
- Wszystko się w końcu ułoży, będzie tylko lepiej, kochanie. Nie mogę ci obiecać, że już nigdy nic złego nas nie spotka, ale zrobię wszystko, żeby tak było. - polizał ją delikatnie po policzku. Co więcej mógł powiedzieć? Siniak kochała swoje dzieci, były dla niej wszystko. Zawsze się zamartwiała. Jako jej partner, zastępca, mógł jedynie spróbować zapewnić jej bezpieczeństwo. Sprawić, żeby czuła się bezpieczna.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
- Gwiezdny Klan musi nienawidzić nas wszystkich, że na to pozwolił. – Westchnęła, myśląc o wszystkim, co spotykało biedną Topik przez całe jej życie. Jak mogła umrzeć akurat teraz, gdy powinna być już znów bezpieczna ze swoją rodziną, w swoim domu? Nic nie było już w stanie zmienić tego, że się to wydarzyło. Nie ważne jak bardzo Noc dalej będzie się starał. A nawet, jeśli Przepiórcza Pieśń wiedziała, że będzie to robił, to wciąż równie dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że w pewnym momencie to nie wystarczy.
Musieli jednak chronić swoje pozostałe dzieci, jak tylko było możliwe. Z nimi nie mogło stać się to samo. Nie mogły zostać zabite przez drapieżniki, porwane przez dwunogów, powinni trzymać się też najlepiej z dala od wychodzenia poza ich tereny, czy chociaż zbyt bliskiego zadawania się z kotami z innych klanów… A tym, którzy zaczęli już zbliżać się do tego wszystkiego, do losu, który choć trochę przypominał ten Topik, należało się zająć, by jeszcze ich przed tym ustrzec.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say