Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Zmarszczył czoło, gdy zarył nosem w dziwny... przedmiot. Miał jakieś sznurki z boku, takie rozciągliwe, z jednej strony był sztywny, ale z drugiej miękki. Dziwne. Obejrzał podejrzliwie kolejny skarb i ze zmarszczoną brwią stwierdził, że jakoś znajdzie na to zastosowanie. Nie wiedział jeszcze jakie, ale na pewno coś wymyśli. Chwycił to coś w zęby i przeskoczył z powrotem na miejsce, gdzie zostawił pachnącego dynksa. Tam zlustrował Ropuszą Łapę wzrokiem, której łupy zaowocowały głównie w takie to jakby ludzkie futro, które nosili na szyjach. Chyba to było to. No to się wystroili pięknie, on w złotym łańcuchu, ona obwiązana szalikami. Rewia mody. Uśmiechnął się krzywo na jej komentarz i wypiął pierś do przodu, prezentując zdobycz, z której był najbardziej dumny.
- Słuchaj, znalazłem TO. No patrz tylko! - odparł ze śmiechem, wbijając wzrok w swoją pierś i złoty X, wdzięcznie nań spoczywający. - Poza tym tylko jakieś pierdoły - dodał po chwili, przelatując spojrzeniem po choince zapachowej i masce.
- Będziemy się powoli zbierać, skoro tak. Ale we no, poka, co ty tam znalazłaś - powiedział, zaciekawiony dziwnymi pasami, którymi przewiązała się Ropusza Łapa To były dwa osobne skrawki materiału? Jak to działało? Czy poza nimi coś jeszcze znalazła? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi!
Księżyce: 60 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
Źrenice Ropuchy zwęziły się, kiedy dostrzegła złoty łańcuszek kryjący się w puszystym, białym futrze Szorstkiego. Lustrowała go przez dobre uderzenie serce, badając fikuśny kształt jak i materiał z czego był zbudowany, po czym z zmrużonymi złotymi ślepiami i uśmieszkiem godnym szelmy, zerknęła na kuzyna. - No, no, no - gwizdnęła głośno, mimo faktu, że user nie jest pewien czy kotki w ogóle posiadają taką umiejętność. - Sie wystroiłeś kuzyneczku - mruknęła, wystawiając koniuszek języka. Zanotowała również przelotnie resztę znajdek rumianego, jednak zgodziła się z nim w pełni: były to zaledwie mniej ważne pierdółki przy łańcuchu, jaki obecnie stroił szyję kocura. - O - uciekło jej z mordki, po czym sama wypięła pierś prezentując kawałek szalików, następnie obróciła się zwinnie na swym kuperku by Szorstki mógł zobaczyć i obadać resztę, długich taśm. - Jedno było na zewnotsz potwora, w krzakach a drugie sie tu kryło - mruknęła pokazując łapką miejsce gdzie znalazła drugie z cosiów. - Wyglądają troche jak czerwone, zdechłe wensze i som dość... Ciepłe - dodała nieco zaskoczona, zauważając dopiero teraz, że materiał chronią ją przed zimnym wiatrem srogiej Pory Nagich Drzew. - Dobra ho, spadamy - rzuciła i skierowała się do dziury, która służyła im również jako wejście. - Kce zobaczyć miny innych jak wejdziemy do obozu! - Zarechotała wyskakując z wnętrzności potwora, zachęcając by Szorstki zrobił to samo. Nie mogła się doczekać reakcji klanowiczów, kiedy zobaczą tą dwójkę z złotym łańcuchem i chanelem w progu Kłującego Korytarza. Zachichotała, wyobrażając sobie minę Zwinnego Strumyka, aj, było warto. - E, to błyszczonce to, ogon dam, sze widziałam to kiedyś u... - Zaczęła temat i jeżeli Szorstki był skory z nią wrócić do domu i miał ochotę, zaczęła z nim plotkować o czasie spędzonym na osiedlu i poza klanem.
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Pozował jak ta modelka, kiedy kuzynka podziwiała złoto na jego dumnie wypiętej piersi. Lubił, jak się go podziwiało, a jeszcze bardziej lubił czuć się dumny. A teraz był taki dumny z siebie i swoich umiejętności i naturalnej predyspozycji do zbierania rupieci!
- No a jak - odparł, uśmiechając się krzywo i unosząc brew. Oczywiście, że się wystroił, jak ma okazję, to czemu miałby tego nie zrobić? Z uwagą oglądał zdobycze córki Malinowego Nosa i słuchał tego, gdzie co znalazła. Zmrużył nieco oczy i wpatrywał się przez chwilę w ciemnoczerwony materiał i jakby gdzieś odpłynął.
- Zdechłe... wensze... - powtórzył, jakby będąc w transie, nawet naśladując specyficzną wymowę Ropuszej Łapy. Patrzył jeszcze tak chwilę i wrócił za ziemię, lekko potrząsając głową. Trochę za bardzo się wciągnął w to całe przeszukiwanie i lepiej by było, jakby już powoli wracali, bo jeszcze chwila i Szorstka Łapa utonie w swojej żądzy chwały i bogactw. No nie było to zdrowe, więc kiwnął ochoczo głową na słowa potężnej terminatorki i ruszył za nią, śmiejąc się na myśl o minach wichrzaków, którzy zobaczą ich po wejściu do obozu. Bezcenne!
- No - przytaknął, oczekując wielkiej opowieści i nie wątpił, że zaraz dowie się bardzo wielu rzeczy o życiu Ropuszej Łapy. Nie miał nic przeciwko, ba, nawet po dzisiaj polubił bardziej swoją kuzynkę i miał nadzieję, że to nie była ich ostatnia taka przygoda! Szedł równo z kuzynką, słuchając wszystkich plotek z osiedla, jakie ta miała przyjemność poznać.
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Żurawinowy Nos zaprosiła Cierpką dzisiaj na wyjątkową wycieczke. Odwaliła treningi, polowanie i wszystko i... miała ochotę zaszaleć jak nigdy. Nie wychodziła poza granice Klanu praktycznie nigdy. Ale kiedyś trzeba było nie? Nudno było wychodzić na spacer cały czas w to samo miejsce. Raz się żyje czyż nie. Namówiła w końcu na to szylkretkę i ruszyły przed siebie. Przeżyły rzekę po kamieniach i zaczęły iść dalej. Żurawina usłyszała raz jak dojść do Grzmiącej Ścieżki i postanowiła, że chce ją zobaczyć. Nie przekraczać, nie nie. Zobaczyć po prostu. Tak też szły i szły. Spędzały długie chwile tylko we dwoje. W końcu doszły do tego miejsca jakim była Grzmiąca Ścieżka. Śmierdziało, to na pewno. Ale było ciekawie. Żurawine ciekawiło czy byłyby w stanie znaleźć coś co zostawili dwunodzy w tym miejscu. - Ej chodź się rozejrzymy tu - rzuciła w stronę partnerki włażąc do wgłębienia zwanego przez ludzi rowem - chodź ze mną, nie ma tu potworów.
Podekscytowana niczym kocie zaczęła łazić i rozglądać się. Pilnując to by nie oddalać się od ukochanej i być u jej boku.
// żona
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Cierpka w takich akcjach zmieniała się w jednej chwili. Gdy tylko usłyszała, że jej ukochana partnerka chce spędzić z nią czas na wyjątkowym spacerze, skakała wręcz z radości. Dawno na nic takiego nie wychodziły, co było całkowitym przeciwieństwem ich dawnych spotkań, które prawie zawsze odbywały się poza obozem. Później jednak dodała, że mając iść aż za ich tereny, ba, za tereny samej Rzeki i jeszcze dalej! Przeraziła się mocno, niechętnie się zgadzając, jednak ta tak namawiała i opowiadała, jak to będzie fajnie. Zgodziła się, ustępując partnerce. Skoro będą koło siebie, nic im się nie stanie, prawda? To tylko troszkę dalej... A co jeśli kogoś spotkają? Będą musiały go zabić?! Nie mogła sobie tego wyobrazić, po prostu nie mogła!
- No d-dobra - wydukała. Była zbyt blisko Grzmiącej Ścieżki niż by chciała, lecz cóż mogła rzec? - Ale nie oddalamy się zbytnio - poprosiła, podążając za partnerką. Była roztrzęsiona, co stanowiło całkowite przeciwieństwo zachowania kocicy. Pewnie za chwilę się rozerwie czy coś, ale nie teraz. Teraz za bardzo się bała.
Ta kotka , która ma długie i miękkie futro. Jest szylkretem czarno-rudym i ma zielono-żółte oczy. Białe futro występuje na piersi, brzuchu, na palcach i stopach.
Z pozoru jest to złośliwa, dzielna kotka, lecz w serduszku jest milutka i troskliwa.
Oleandrowa Łapa, Słowicza Łapa [KRz]
Więc tak oto kotki wybrały się na wycieczkę, w której towarzyszyło im szczęście z takiego sympatycznego spaceru. Dotarły do rowu znajdującego się blisko śmierdzącej Grzmiącej Ścieżki. Partnerki zeszły w dół ostrożnie, chcąc się trochę rozejrzeć za ciekawszymi przedmiotami, lecz Żurce wystarczała sama wizyta takiego... specyficznego miejsca. Potworów, tak jak ruda wojowniczka zauważyła, nie było, więc mogły na razie rozkoszować się ciszą w okolicy.
Żurawinowy Nos przeszła się po rowie, nawet wychylając się z niego na chwilę, by przjrzeć się Grzmiącej Ścieżce. Wtedy zauważyła... martwą wiewiórkę, prawdopodobnie potrącona i zabita przez potwora. Mogła podejść bliżej, lecz zerknęła jeszcze na trawę pod nią, szukając wzrokiem jakichś przedmiotów. I znalazła. Było to... kształtu owieczki, które ostatnio stały się tak bardzo popularne w lesie. Było to o wiele mniejsze, ale wyglądało tak samo miękko jak faktyczny kłębek futra kopytnych zwierząt. Do czego się skieruje?
Cierpka była zaniepokojona przez cały czas, martwiąc się o spotkanie jakiegoś niebezpieczeństwa za rogiem. O tyle dobrze, że takowe się nie pojawiło, więc miały spokój. Wzrok drobnej szylkretki powędrował na źdźbła trawy wokół niej i przeszła się pare kroków, szukając pozostawionych przez Dwunogów rzeczy. Skupiła się.. nawet nie wiedziała na czym. Były to okulary, ale dla kotki wydawały się one dziwne. Obramówki miały kształt zaokrąglonych kwadratów połączonych krótką kreską, a z ich boków odbiegały dwa dłuższe... patyki? Cierpka Jagoda miała lekki problem z określeniem, co to w ogóle jest. Gdzieś na ścianie rowu zauważyła jakieś drobne ciałko, nieporuszające się. Mogła podejść bliżej przedmiotu lub istoty wśród traw.
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Pokiwała głową na słowa Cierpkiej, żeby się nie oddalać. Pogładziła ją po grzbiecie ogonem idąc przed siebie. Były wręcz ramię w ramię, bo Żurawinowy Nos bardzo poważnie traktowała prośbę partnerki. Chciała by szylkretka czuła się bezpiecznie. No i rozglądała się aż finalnie coś przykuło jej uwagę. Była to, o ironio wiewióra. Martwa. Dobrze, że Żurawina nie wierzyła w takie znaki. Parsknęła pod nosem i wtedy ujrzała to drugie coś. Sięgnęła po to łapą, aczkolwiek nie spodobało jej się. Było miękkie niby jak te całe owce ale nie ufała temu. Nie podobało jej się po prostu. Zdecydowała się szukać dalej i zostawić śmieć dwunogów. Pilnowała też by nie oddalać się za daleko od Cierpkiej oczywiście.
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Każdy możliwy krok stawiała z niewyobrażalną uwagą. Kroczyła nad wyraz powoli, oglądając rzecz pozostawione przez dwunogich... Pierwszą było okropnie dziwne coś, co biło od siebie dwunogością na setki długości lisa. Podkręciła gwałtownie łebkiem, odwracając się od tego czegoś, czymkolwiek to straszydło było.... I spojrzała gdzie indziej, a jej wzrok padł na zbocze rowu. Serce zabiło jej mocniej, kiedy w przestrzeni zobaczyła ciałko, nie wiadomo jakie. Przełknęła ślinę, podchodząc bliżej. Cóż to było? Jakiś martwy drapieżnik? A może coś innego od dwunogich...? Martwiła się, bała się, jednak podeszła, poniekąd zaciekawiona osobliwym znaleziskiem. Może jej partnerce chociaż idzie lepiej?
Ta kotka , która ma długie i miękkie futro. Jest szylkretem czarno-rudym i ma zielono-żółte oczy. Białe futro występuje na piersi, brzuchu, na palcach i stopach.
Z pozoru jest to złośliwa, dzielna kotka, lecz w serduszku jest milutka i troskliwa.
Oleandrowa Łapa, Słowicza Łapa [KRz]
Najwyraźniej Żurce nie spodobał się widok ani trupa, ani przytulanki. Pierwsze zdechłe, drugie, przynajmniej dla niej, dziwne, więc poszła dalej w poszukiwania, rozglądając się bacznie. Pilnowała jednocześnie swojej odległości od szylkretowej partnerki, co jakiś czas zerkając do tyłu przez ramię, jednakże teraz jej wzrok padł na ziemię, wyłapując... wijące się coś. Wąż. Jakiś wąż, jednak nie był agresywny i powolutku, spokojnie "spacerował" wśród traw. Żurawinowy Nos miała idealną okazję, by złapać szarawego gada.
Cierpka zaciekawiła się jednak trupkiem. Jej oczy nie były pewne wielkości martwego ciałka zwierzyny, więc podeszła wolnym krokiem do zbocza w niepokoju. Nie był to drapieżnik, na szczęście. Okazało się, że jej zmartwienia poszły na marne, ponieważ było to ciało sporego kruka. Nie wydawało się jakkolwiek użyteczne, w końcu to martwe ciało, które zapewne troszkę tutaj już leży, więc jedzenia z tego nie będzie. A jeśli byłoby, to zapewne szkodliwe. Mogła szukać dalej, zerkając w bok Cierpka mogłaby zobaczyć Żurkę, której szło dobrze.
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
No Żurawinie szło ekstra bez dwóch zdań. Ujrzała wijącego się śmierdusa zwanego zaskrońcem. Nie była zainteresowana polowaniem na niego. Oszczędziła więc jego nędzne życie ruszając dalej. Może by cokolwiek te okolice Grzmiącej Ścieżki dały odlotowego. Ona chętnie. Jak się tak daleko poafatygowała to by wypadało coś z tego mieć. Oprócz adrenaliny która jej towarzyszyła.
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
I Gwiezdnym dzięki, że to tylko kruk. Odetchnęła z ulgą z odchodząc w inną stronę. Zauważyła, że Żurawinie szło dość dobrze... Ona przynajmniej miała ubaw. Na pewno zdążyła już znaleźć jakieś genialne fanty lub inne fajne rzeczy, które przyniesie do obozu. A ona? Ona trafiła na martwego kruka i to przedziwne coś, o czym nawet nie chciała myśleć do czegoś służy. Tak czy siak, nie chcąc puść sobie zabawy, a bardziej swojej partnerce, ruszyła poszukiwać czegoś dalej. Liczyła na chociaż jedną fajną rzecz, ale kto wie co przyniesie jej los?
Ta kotka , która ma długie i miękkie futro. Jest szylkretem czarno-rudym i ma zielono-żółte oczy. Białe futro występuje na piersi, brzuchu, na palcach i stopach.
Z pozoru jest to złośliwa, dzielna kotka, lecz w serduszku jest milutka i troskliwa.
Oleandrowa Łapa, Słowicza Łapa [KRz]
Żurawinowy Nos pozostawiła śmierdusa zaskrońca za sobą, rezygnując z łapania i męczenia się. Oszczędziła życie gada dość zawiedziona, następnie idąc na przód i przeklinając całe okolice Grzmiącej Ścieżki, że dosłownie niczego ciekawego tam nie było. Niestety, ale jej nadzieje o znalezieniu czegoś odlotowego nagle zniknęły, bo przez krótką nieuwagę... potknęła się o małego trupa myszy. Świetnie jej szło, doprawdy. O tyle dobrze, że rudzielce udało się ustać na cztery łapy, nie lądując ani przez chwilę na podłożu.
Zaś Cierpkiej szło o wiele lepiej! Koteczka tylko obejrzała się po rowie i nagle podleciał dzięcioł, ignorując obecność dwóch kotek, najwyraźniej chciał przez chwilę odpocząć od długiego lotu albo szukał szybkiego jedzenia. Szylkretka miała szansę zapolować na ptaka, lecz po chwili zauważyła jakieś papierki, w których leżały wystające kanapki. Skorzystać z obecności świeżej zwierzyny, czy zaufać ludzkiemu jedzeniu - miała wybór.
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Lisie łajno. Wdepła w jakiegoś trupa jakby widok zdechłej wiewióry jej nie wystarczał. Prawie się wywaliła co gorsza. Prychnęła sama do siebie w poirytowaniu i kopnęła martwą mysz do tylu. Niech jej nawet nie irytuje. Spojrzała na Cierpką Jagodę by sprawdzić czy wszystko z nią w początku i ruszyła jeszcze trochę przed siebie rozglądając się dalej za czymś.
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Zdecydowała w jedną chwilę. Miała dość znalezisk dwunogich, a taki, zwykły ptaszek, był niezwykle przyjemną odskocznią od martwych ptaków i dziwnych rzeczach. Skryła się gdzieś w gąszczu lub innej okolicznej roślinności. Łeb, ogon i tułów na jednej linii, brzuch nisko nad ziemią, ugięła łapy. Wzrokiem uważnie omiatała teren i pilnowała aby nie nastąpiła na żadną z gałązek, a ona sama z uwagą sprawdzała, czy wiatr nie zdradzi jej pozycji. Skupiła się na ptaku, aby po chwili skoczyć z tylnych łap i zaatakować wysuniętymi pazurami ciało zwierzaka.
Ta kotka , która ma długie i miękkie futro. Jest szylkretem czarno-rudym i ma zielono-żółte oczy. Białe futro występuje na piersi, brzuchu, na palcach i stopach.
Z pozoru jest to złośliwa, dzielna kotka, lecz w serduszku jest milutka i troskliwa.
Oleandrowa Łapa, Słowicza Łapa [KRz]
Irytacja Żurki na szczęście niczemu nie zaszkodziła. Tym razem miała poznać coś nowego, coś niesamowitego. Kogoś. Idąc żwawym krokiem zauważyła... pudło. Jak mogła go wcześniej nie zauważyć? Jednak tym razem nie było czasu na przemyślenia, bo w uszy rudej uderzyły ciche piski. Mogły być to myszy, ale gdy tylko Żurka ruszyła ku pudle, to rozpoznała, że są to kocięta. Kocięta... takie biedne, wystawione na los świata, lecz te miały szczęście. Wielkie szczęście, że para kochających się kotek znalazła je i prawdopodobnie przygarnie. Uczepiła przednie łapy na górze kartonowego czegoś i ochyliła pyszczkiem jedną ze ścianek, która zakrywała piękne... dwa kocięta. Drobne, ale piszczały jak tylko mogły. Pudło nie wydawało się być ciężkie do przewalenia, do tego było dość niskie, więc wzięcie kociąt nie byłoby problemem. I teraz Żurka ma swoje obiecane ciekawe coś.
Cierpka Jagoda, nie będąc jeszcze świadoma tego, że jej partnerka znalazła coś interesującego, skoczyła w stronę ptaka, najpierw przybierając idealną postawę łowiecką. Niestety ptak zauważył dgnięcie tuż za nim i czmychnął prędko dalej, trzepocząc skrzydłami. Oddalił się trochę, ale Cierpka miała szansę na pogoń. Chyba że wróci do Żurawiny.