Czarne, krótkie furo okrywające jej nieco wychudłe ciało nie jest ani przesadnie ulizane, ani rozczochrane. Gdzieniegdzie znajdzie się jakiś zwichrzony kosmyk. Mrówka nie przywiązuje dużej uwagi do swojego wyglądu, ale dba o to, żeby nie wyglądać jak ostatnia fleja. Włóczęgostwo i niedobór pożywienia odbił się na jej wyglądzie w postaci lekko wystających żeber. Wysoka, jak niemal każdy w jej rodzinie. Długie łapy ładnie współgrają z szczupłą sylwetką. Pod matce odziedziczyła długi, biczowaty ogon, a po prababce orzechowe ślepia i lekko zgarbiony nos. Na trójkątnym łbie znajdują się szpiczaste uszy.
Upartość nie zelżała, pomimo samotniczego życia. Stała się natomiast nieco spokojniejsza i nauczyła się cierpliwości. Uświadomiła sobie, że nie wszystko można dostać "już teraz natychmiast". Wszystko ma swoją cenę, a z dala od rodzinnego klanu pokrewieństwo z Gwiazdą nie ma żadnego znaczenia. Wszystko wymaga dodatkowych kroków i większego wysiłku. Dlatego stała się pracowita niczym jej robaczkowa imienniczka. Energię przekłada głównie na czyny, lubi działać zamiast spędzać czas na pogadankach. Uważa większość kotów za zwyczajnie głupie i niewarte choćby spojrzenia. Ukrywa się ze swoja pogardą tylko ze względu na sytuację w jakiej się znajduje. Jeden nieostrożny gest mógłby ją kosztować życie. Wydaje się opanowana, ale tak naprawdę gromadzi w sobie wszystkie negatywne emocje do momentu, aż czara się przeleje.
Podejrzenie się sprawdziły, a pstrokata kocica przed nią należała do klanu. Rzekomo „nie jakiegoś byle jakiego”, ale GROMU. Dla Mrówki nie robiło to żadnej różnicy, nie zdążyła sobie wyrobić opinii na temat reszty mieszkańców lasu. Były po prostu inne grupy, pod innym przywództwem. Czy lepsze? A może gorsze? Myślenie, że akurat stadko do którego się należy jet „naj” w odczuciu aktualnej samotniczki wydawało się trochę głupie i naiwne. Z drugiej strony... nic jej do tego, co sobie ktoś ubzdurał, dopóki nie próbuje mu tego narzucać. Natomiast jeśli chodzi o sam Grom to gdyby tylko Mrówka pozostała w Rzece odrobinę dłużej być może dowiedziałby się o swoim powiązaniu z tym klanem. Tymczasem żyła w niewiedzy odnośnie tego co przytrafiło się jej matce i jaki miał w tym udział – wtedy jeszcze - Błyskająca Gwiazda. - Hehehe – zarechotała na ten drobny przytyk. Ciężko wyglądać inaczej jeśli jedynie pożywienie to myszy i padlina. Czasem trafił się jakiś wróbel, ale te w większości uciekały z powodu braku wiedzy czarnej w dziedzinie polowania. Chętnie odwdzięczyłaby się podobną uprzejmością, sugerując, że w klanie pstrokatej najwyraźniej nie pilnują kociąt. Nie czuła się jednak pewnie w jej obecności. Kto wie, czy by nie oberwała po pysku jak tylko użyje nieodpowiedniego słowa? Może miała kompleksy na punkcie swojego wzrostu i stąd te złośliwości? Czarna nie szukała kłopotów. - Całe szczęście. Jestem pewna, że stanęłabym komuś w gardle – odparła z przekorą, ukazując kiełki w półuśmiechu. - Mrówka - dodała jeszcze, skoro rozmówczyni pytała. Czy taka odpowiedź ja usatysfakcjonuje, czy może liczyła na konkrety? Siostrzenica Świetlikowej Gwiazdy wolałaby oszczędzić kotce ckliwych historii o zagubionym kociaku rzecznej zastępczyni. Tego nie musiała wiedzieć.
Aparycja Mrówki nie zmieniła się szczególnie. Wciąż jest proporcjonalnie zbudowanym kurdupelkiem, a jej futro pozostało mozaiką rudych i czarnych plam, z kilkoma białymi wyjątkami jak drobna plama na brodzie. Miękkie rysy pyszczka i okrągłe, zielone oczy nadają jej nadal dziecięcego uroku, jednak niewielkie blizny i utrata wagi zdradzają wiele księżyców samotnej wędrówki. Drobne mięśnie pozostały dość dobrze widoczne, a górny, lewy kieł wciąż niesfornie wystaje z jej mordki. Zwykle zwichrzone futerko zdaje się być bardziej zadbane niż przed opuszczeniem Klanu.
Cóż można powiedzieć o małej szylkretce? Podczas swojej wędrówki na pewno dojrzała, przestała tak łatwo się irytować i obrażać (choć od czasu do czasu wciąż fuknie podenerwowana, albo wywróci oczami), jak i znalazła na nowo psychiczną równowagę, zachwianą po masowych śmierciach i odejściach bliskich. Na nowo można rozpoznać w niej tego ciekawskiego kociaka, który śmieje się często i pozostaje rozbrajająco szczery, wyrażając to nie zawsze w najmilszy dla odbiorcy sposób.
Żaba [KW]
Na Mrówkowym pysku pojawił się lekki uśmieszek wywołany rekcją nieznajomej. Najwyraźniej, mimo faktu nie należenia do klanu, odznaczała się lepszym poczuciem humoru aniżeli jej właśni pobratymcy. A może była na tyle naiwna, żeby uwierzyć w słowa pstrokatej Wojowniczki? W sumie, czy tak czy siak, z efektu mogła pozostać zadowolona, najwyżej nie będzie szwendała się przy ich granicach.
Właściwie już pewna, że ta młoda kotka, mimo różnicy wzrostu nie stanowiła dla niej realnego zagrożenia, postawiła kolorowy zadek na pokrytej liśćmi ziemi i przekrzywiła leb obserwując ją swoimi miętowymi ślepiami. W sumie oczekiwała jakiegoś słownego kontrataku, nazwania ją małym królikiem, albo czymś w tym stylu, na co mogłaby zareagować swoim charakterystycznym prychnięciem i pociągnąć dalej za tą niteczkę wzajemnych grzeczności, stało się jednak coś zupełnie innego, co na krótką chwilę sprawiło, że zapomniała języka w pysku. - Huh... - chrypnęła marszcząc nos i mrużąc zirytowana oczy. - Skąd wiesz jak się nazywam?
Chłodnywicherkrewprzenika Niebozrzucachmurnypłaszcz Słychać głosprzez mgłę,toskały Pną się tam, gdziebijeblask
Owca ma zawsze dość apatyczny i chłodny wyraz pyska, a jej beznamiętne spojrzenie nie zdradza żadnych emocji, chyba że sztuczne. Wygląda niezwykle młodo - aparycja dziwnie nie pasuje do przeżytych księżyców - ale w tym tkwi jej urok. Ciało ma drobne, przeciętnej wielkości, a ruchy niezwykle ostrożne i zgrabne zarazem. Już na pierwszy rzut oka widać, że to kotka. Szczupłą sylwetkę pokrywa kremowobiałe futro średniej długości - nie jest ono ani klasycznie krótkie, ani też przesadnie długie i splątane. Jej pyszczek, uszy, łapki i ogon są zabarwione na rudo, zaś na grzbiecie z pewnością uwydatni się podobny, może nieco bledszy odcień. Ślepia Owczej są ciemnoniebieskie - niezmiennie od momentu narodzin.
Jest chodzącą, egoistyczną obojętnością. Na koty z reguły łypie neutralnym okiem, być może nieco podejrzliwym, aczkolwiek pod chłodną maską czystej surowości skrywa wiele procesów myślowych, planów i podstępów, które mogą jej utorować drogę do przyjemnego życia. Niezbyt martwi się tym, że kogoś boli, że ktoś nie umie, że płacze, że jojczy, że smęci - cały świat może mieć źle, dopóki ona będzie miała dobrze. Nie pokaże tego jednakże na zewnątrz. Będzie udawała zatroskaną, być może przejętą, a monotonny, melodyjny głos wypluje rady, które być może jeszcze bardziej dokopią leżącego. Lubisz to, co słyszysz? Świetnie. O to właśnie chodziło. Owca jest bowiem istnym wilkiem w owczej skórze, który bardzo lubi słuchać i pochłaniać informacje.
Czereśniowa Łapa, Echo [RZ], Słowicza Łapa [G]
Stąpała ciężko po okolicy zasypanej śniegiem, nieopodal gromowej granicy, kierując się w stronę osiedla. Biały, zlodowaciały już-nie-puch rzęził i chrupał pod naporem jej łap, tak jakby żył i wydawał z siebie ostatnie, niezadowolone tchnienie. Nie robiło jej to różnicy.
Nie należała do kotów ostrożnych i ciche przekradanie się przez pustą okolicę nadwyrężało mięśnie i wypalało energię, której będzie potrzebowała do innych aktywności. Trzepnęła uchem, kierując je w stronę pękających gałązek z prawej strony, które pospadały na ziemię, a zaraz po tym rozległa się opera wściekłych gawronów, które walczyły o jakiś orzech. Dobrze, że nie rzuciły się na nią.
Chciała wrócić do betonowej dżungli, by dowiedzieć się odrobinę więcej o tamtym miejscu. Na swej drodze napotkała jedynie dziwną szylkretkę, która ewidentnie miała jakieś powiązanie z klanami, lecz wiedziała, że marna z niej mentorka. Krótka wymiana zdań zakończyła wtedy ich spotkanie, a Owca zdecydowała, że zapoznawanie się z osiedlowym dialektem, tutejszym nazewnictwem i zawiłymi ścieżkami odłoży na kiedy indziej.
//Czosnek.
Somewhere deep in the dark
A howling beast hears ustalk I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Siedlisko koni było miejscem dość dobrze znanym Czosnkowi. Na początku było całkiem interesujące, a oglądanie mieszkających tu wielkich zwierząt nie było najgorszym zajęciem, ale do czasu. W pewnym momencie wszystko przestawało być tak fascynujące jak na początku. Wciąż jednak bywała w tej okolicy, i choć znajdowała się tym samym w pobliżu klanów, nie ciągnęło jej do nich. Po dowiedzeniu się o rozkazie Wężowego ostatecznie zerwała swoje więzy z tą okolicą, jeśli nie liczyć odwiedzin u Ciernistej, jednak to była wizyta czysto biznesowa. Czosnek nie miała zamiaru łazić do jakiejś jędzowatej samotniczki, a weterynarz nie był najlepszą opcją, bo wiedziała jak mogła się skończyć wizyta w jego gabinecie. Brr.
Kocica podróżowała lekkim krokiem po zaśnieżonych terenach w okolicy miejsca zamieszkanego przez konie. Śnieg cicho poskrzypywał pod jej łapami. Rozważała polowanie, ale w gruncie rzeczy nie miała poważniejszego celu. Ot, spacerowała. Po kilku miesiącach poszukiwań Zakurzonej Skórki przyzwyczaiła się do bycia stale w ruchu, i teraz nie potrafiła usiedzieć w miejscu dłużej niż chwilę, chyba że miała w tym jakiś cel. Zastrzygła uchem, gdy usłyszała czyjeś kroki. Po chwili rozglądania się natrafiła wzrokiem na długofutrą sylwetkę kota, który nie starał się ukrywać swojej obecności i stąpać ciszej, jakby rzucał wyzwanie wszystkim drapieżnikom z okolicy, by go rozszarpały. Nieprzyjemny uśmiech wykrzywił na moment pysk Czosnku. Najpewniej jakiś klanowy idiota, choć nawet ci od pewnego momentu musieli poznać pojęcie "ostrożność". Jednak gdy samotniczka zbliżyła się do nieznajomej, okazało się, że ta nie nosiła na swojej sierści żadnej z czterech form zapachowych. Bura kocica przyspieszyła, by wreszcie się z nią zrównać.
- Jak będziesz tak głośno chodzić, to nie pożyjesz zbyt długo - rzuciła, nie kryjąc nuty pogardy w głosie jak i uśmiechu, który powrócił na jej pysk w formie krzywego grymasu. - Chyba że o to ci chodzi, to w takim razie możesz zignorować moją radę. Różne koty, różne gusta, keh - mruknęła z lekkim rozbawieniem, które przemknęło przez jej twarz i zniknęło niemal tak szybko jak się pojawiło.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Owca ma zawsze dość apatyczny i chłodny wyraz pyska, a jej beznamiętne spojrzenie nie zdradza żadnych emocji, chyba że sztuczne. Wygląda niezwykle młodo - aparycja dziwnie nie pasuje do przeżytych księżyców - ale w tym tkwi jej urok. Ciało ma drobne, przeciętnej wielkości, a ruchy niezwykle ostrożne i zgrabne zarazem. Już na pierwszy rzut oka widać, że to kotka. Szczupłą sylwetkę pokrywa kremowobiałe futro średniej długości - nie jest ono ani klasycznie krótkie, ani też przesadnie długie i splątane. Jej pyszczek, uszy, łapki i ogon są zabarwione na rudo, zaś na grzbiecie z pewnością uwydatni się podobny, może nieco bledszy odcień. Ślepia Owczej są ciemnoniebieskie - niezmiennie od momentu narodzin.
Jest chodzącą, egoistyczną obojętnością. Na koty z reguły łypie neutralnym okiem, być może nieco podejrzliwym, aczkolwiek pod chłodną maską czystej surowości skrywa wiele procesów myślowych, planów i podstępów, które mogą jej utorować drogę do przyjemnego życia. Niezbyt martwi się tym, że kogoś boli, że ktoś nie umie, że płacze, że jojczy, że smęci - cały świat może mieć źle, dopóki ona będzie miała dobrze. Nie pokaże tego jednakże na zewnątrz. Będzie udawała zatroskaną, być może przejętą, a monotonny, melodyjny głos wypluje rady, które być może jeszcze bardziej dokopią leżącego. Lubisz to, co słyszysz? Świetnie. O to właśnie chodziło. Owca jest bowiem istnym wilkiem w owczej skórze, który bardzo lubi słuchać i pochłaniać informacje.
Czereśniowa Łapa, Echo [RZ], Słowicza Łapa [G]
Kroki za plecami pojawiły się znikąd. Wtargnęły do jej głowy, nie korzystając z wycieraczki. Ubłociły umysł i wyrwały z monotonnych myśli, podobnie jak i nieznajomy głos, niezwykle pewny siebie i wypełniający tę pustą okolicę. Odwróciła się ślamazarnie w stronę burej kocicy, patrząc tak przez chwilę na jej pysk w milczeniu, jakby pożerała emocje i gesty, które wypływały z rosłej postury. - Nie mam powodu, by żyć długo - odparła zgodnie z prawdą, z odrobinę znużoną manierą. Wszystkie małe marzenia i plany, jakie zakładała, ziściły się. Teraz pozostało jej jedynie smutno orbitować po okręgu, otaczającym koci las. Równie dobrze mogłaby skończyć tu i teraz za sprawą kłów stojącej przed nią samotniczki, nie walcząc przy tym zbyt dziarsko. - Jeśli coś miałoby się stać to prędzej czy później i tak nadejdzie. Odwlekanie nieuniknionego jest pozbawione sensu, chyba że posiada się w tym jakiś cel - memento mori. Klanowe koty żyły długo tylko i wyłącznie dlatego, że poruszały się w grupach, jak wypatroszone z wszelkich oznak odwagi tchórze. Na powierzchni utrzymywały się natomiast dzięki głębokiej wierze w to, że są potrzebne klanowi, bo jeden wojownik więcej czyni piękniejszą wiosnę, spokojne lato i ciepłą zimę, a także zawsze pełen stos zwierzyny i oznakowane granice. Bzdura. Życie na osiedlu wydawało się mieć więcej do zaoferowania, lecz tamtejsze początki nie należały do najłatwiejszych - nie bez powodu Owca wróciła na obrzeża klanowych terenów. Przynajmniej na chwilę.
Somewhere deep in the dark
A howling beast hears ustalk I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Czosnek uniosła brwi, słysząc odpowiedź ze strony długowłosej kocicy. Trudno jej było ukryć lekkie zaskoczenie, które mieszało się z rozbawieniem i odrobiną pogardy. Nie rozumiała kotów, które traciły wolę do życia i po prostu dawały się ciągnąć prądowi, czekając aż ktoś lub coś je rozszarpie na strzępy. Ona sama była gotowa walczyć do ostatniej kropli krwi o to, co uważała za słuszne, nawet jeśli wraz z wiekiem stała się rozsądniejsza. Nigdy nie pozwoliłaby sobie na znalezienie się w takim stanie. Nie zamierzała jednak ukrócić męki nieznajomej kocicy. Miała na to zdecydowanie zbyt dobry humor, przynajmniej w tej chwili.
- Chcesz powiedzieć, że nie masz żadnego celu? - zapytała z udanym niedowierzaniem, choć w kącikach jej ust czaił się nieprzyjemny uśmiech. - Czyżby twoi kochankowie zorientowali się, że grasz na kilka frontów, i odwrócili się do ciebie ogonami? - parsknęła, rozbawiona własną spekulacją na temat nastawienia kocicy.
Poza klanami nietrudno było natrafić na specyficzne jednostki, dlatego pointka pod tym względem nie była specjalna, ale na pewno nie była również typowa, co obudziło jakieś nieduże pokłady zainteresowania ze strony Czosnku. W końcu nie na co dzień się spotykało taką pustą wydmuszkę, która najwyraźniej straciła wszelkie nadzieje i tylko czekała, aż coś ją rozszarpie.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Szczupła, niska, potargana; sucha, atletyczna budowa uwydatnia rozbudowaną muskulaturę. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna, na piersi blizna po pazurach.
krzykacz i buntownik
Rogata Łapa, Piaszczysta Łapa
***
Żubrze Gardło nieczęsto wybierała się poza granice Klanu Gromu. Nie ciągnęło jej szczególnie poza ziemie jej własnego klanu, toteż raczej nie wychodziła; nie oznaczało to jednak, że obawiała się ziem niczyich, zwłaszcza tych, które były tak blisko granic jak Mały Grąd. Wyszła poza granicę idąc tropem jakiegoś obcego zapachu drapieżnika, jednak w momencie gdy okazało się, że ten opuścił tereny jej klanu zaniechała dalszych poszukiwań. Nie było sensu ganiać za jakimś lisem czy innym borsukiem na ziemiach niczyich, bo to już nie było jej problemem czy taki drapieżnik zeżre tu jakiegoś kota, z klanu czy też nie. Obowiązek wojownika odhaczony, mogła więc iść dalej. A skoro już tu była... to mogła się rozejrzeć po okolicy. Nie liczyła na odnalezienie jakiegokolwiek tropu swojego terminatora, który najwidoczniej zwiał nie tylko z jej treningu, ale także i całkowicie dał dyla z klanu... ale zawsze mogła sprawdzić okoliczne zapachy i przetestować stan wiedzy okolicznych kotów, jeżeli na jakiegoś trafi. Kręciła się więc tak pomiędzy drzewami, od czasu do czasu węsząc w powietrzu lub na ziemi; nic jednak nie miało na sobie zapachu Parzącej Łapy, co nie było zaskoczeniem. Zapachy z reguły nie utrzymywały się długo i szybko się rozmywały.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Jako że Bluszcz nie dało się przekonać, by ze mną poszła, postanowiłem wreszcie sam się wybrać w okolice Siedliska Koni, wiedziony zwykłą ciekawością. Poszedłem jednak okrężną trasą, przy okazji zahaczając okolice Klanu Gromu. Nie liczyłem na żadne konkretne spotkanie, po prostu potrzebowałem się przejść i nieco odpocząć od tego, co się ostatnio działo w moim życiu. Choć nie przejąłem się aż tak bardzo śmiercią Psicy, bo nic nie mogłem na nią poradzić, wpłynęła ona na resztę mojej rodziny, która wciąż żyła. Na dodatek sytuacja z Pustułką... sam nie byłem pewien co myśleć, dlatego postanowiłem nie myśleć. Gdy brak towarzystwa zaczął mi doskwierać na tyle, że planowałem zawrócić, do mojego nosa dotarła dziwnie znajoma woń. Po chwili energicznego rozglądania się natrafiłem wzrokiem na kotkę, której nie spodziewałem się tutaj zobaczyć. Na mój pysk wstąpił uśmiech, gdy lekkim truchtem zbliżyłem się do niej, wychodząc jej naprzeciw.
- Cześć, Żubrzyco. Czyżbyś dalej szukała dla mnie tej kochanki? - zażartowałem, nawiązując do naszego poprzedniego spotkania.
Nie szczerzyłem się jak głupi tylko dlatego, że jeszcze nie byłem pewien w jakim nastroju była moja stara znajoma. Nie chciałem jej zdenerwować, w razie gdyby to jakaś nieprzyjemna sytuacja skłoniła ją do ucieczki poza granice. Wyraźnie kogoś poszukiwała, dlatego byłem nieco ostrożniejszy. Zatrzymałem się parę kroków przed nią, rozluźniony i z lekkim uśmiechem na pysku, gotów w razie czego dostosować się do sytuacji.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Szczupła, niska, potargana; sucha, atletyczna budowa uwydatnia rozbudowaną muskulaturę. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna, na piersi blizna po pazurach.
krzykacz i buntownik
Rogata Łapa, Piaszczysta Łapa
Poruszyła nosem wciągając powietrze do płuc i smakując wonie, które niósł na sobie wiatr. Mimo starań w poszyciu grądu nie mogła znaleźć żadnego świeżego tropu, więc w końcu wyprostowała się i majtnęła ogonem. Nie była zirytowana zniknięciem Poparzonej Łapy, krzyżyk na drogę skoro aż tak go dupa zapiekła od tej kary. Bardziej drażniło ją to, że złapała się na tym że w ogóle o nim myśli i jak jakaś rozhisteryzowana matka z kociarni przeczesuje granice w poszukiwaniu tropów; zmarszczyła grzbiet nosa i aż coś nią zatrzęsło gdy sobie zdała z tego sprawę.
Słysząc głos i ewidentnie swoje imię obróciła gwałtownie głowę i poruszyła pstrokatymi uszami w celu zlokalizowania źródła dźwięku; i tak szybciej udawało jej się usłyszeć większość rzeczy niż zobaczyć, więc przywykła do tego, że słuch i węch (a zwłaszcza słuch, bo z ostrością węchu też było u niej różnie) były jej podstawowymi zmysłami. Z początku patrzyła na niego oboma ślepiami, jednak w miarę tego jak się zbliżał mocniej przymrużała lewe ślepię, przez które słabo widziała koty które znajdowały się blisko niej. Obraz rozmywał się i z wiekiem coraz trudniej było jej skupiać wzrok na czymś co znajdowało się blisko niej, więc po prostu rezygnowała z oglądania świata blisko siebie lewym okiem, co przypłaciła pogorszeniem swojego widzenia przestrzennego. Prychnęła cicho i nastroszyła wąsy na komentarz ze strony Pluska.
- Ta - parsknęła głośno i strzepnęła ogonem, który zaraz wystrzelił wysoko w górę i zawisł w tej wyzywającej pozycji jak maszt z piracką flagą. - Jeżeli gustujesz w gówniarzach z urażoną dumą to tak - mruknęła unosząc górną wargę, przez co błysnęły jej zęby. Choć wojowniczka była nastroszona jak szyszka późną jesienią i generalnie nie przedstawiała się szczególnie przyjaźnie, to jednak jej pysk wygiął się w lekkim, krzywym uśmiechu, który być może bury wyłapał.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Obserwowałem jak Żubrzyca zamyka jedno z oczu, mając przeczucie, że było to spowodowane zezem. Na pewno tak przesunięte oko musiało przeszkadzać. Raz próbowałem zrobić zeza, choć bardziej takiego, którego miała Miodowa Dziupla. Niezbyt mi to wyszło, ale tyle wystarczyło, bym się zorientował, że nieco zmieniało to pole widzenia, jakby je rozdwajało. Trudno mi było opisać to doświadczenie.
Zastrzygłem uszami, gdy kotka wspomniała o gówniarzu z urażoną dumą. Być może to był opis kota, którego właśnie poszukiwała. Czyżby część rodziny albo uczeń? Nie wiedziałem jednak czy szylkretka była już wojowniczką. Zdążyłem się nauczyć, że wiek nie zawsze wskazywał na rangę. Kukułcze Jajo bardzo późno uzyskała swoje pełne imię. Machnąłem leniwie ogonem, dostrzegając uśmiech na pysku mojej starej znajomej. Choć nie wyglądała na szczególnie przyjaźnie nastawioną, to najwyraźniej nie zamierzała tego wyładowywać na mnie.
- Ktoś, kogo szukasz, jak mniemam? - zapytałem z czystej ciekawości. - Preferuję nieproblematyczne jednostki, ale jeśli chcesz, to mogę ci pomóc szukać - zaoferowałem, lekko szczerząc zęby w uśmiechu.
Miałem dużo wolnego czasu, toteż nie było problemu z przebywaniem w towarzystwie Gromiaczki. W gruncie rzeczy była spoko, nawet jeśli całkiem wpasowywała się w stereotyp na temat Klanu Gromu. Nie uważałem jednak, by to było coś złego, tak długo jak nie zamierzała próbować mi wypruć flaków. Dlatego z resztą starałem się nie dawać jej ku temu powodów, bo zdążyłem ją polubić.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Szczupła, niska, potargana; sucha, atletyczna budowa uwydatnia rozbudowaną muskulaturę. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna, na piersi blizna po pazurach.
krzykacz i buntownik
Rogata Łapa, Piaszczysta Łapa
- Ta - mruknęła i strzepnęła pstrym ogonem, który klepnął o jej bok. - Tsk, nie trzeba. Strata czasu. Skoro dał nogę, to albo ma już urwany łeb, albo jaja jak trafił do obrzynacza - parsknęła unosząc wargi w pogardliwym grymasie, który wykrzywił jej pysk. - Albo sam wróci z podkulonym ogonem - co jest bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę fakt, że Parząca Łapa został NPC a nie zniknął z klanu o czym narrator dowiedział się wczoraj, ale mleko się rozlało i kobyłka u płotu. Żubr nie grzeszyła spostrzegawczością i cierpliwością, była wybuchowa i działała pod wpływem impulsu więc to, że uznała olewającego ją i klan ciepłym moczem terminatora za zaginionego nie było szczególnie zaskakujące w jej wypadku.
Patrzyła przez chwilę na kocura mrużąc przy tym ślepa. Pociągnęła nosem, poruszyła wąsami i lekko przekrzywiła głowę gdy tak mierzyła go uważnym wzrokiem.
- Bo to mój terminator, tak w ogóle. Wojownikiem zostałam, dasz wiarę? - zarechotała wypinając potarganą pierś w przód. Wciąż była zjeżona i jej ogólna postawa była agresywna i wyzywająca, jednak nie mogła sobie w tym gniewie odpuścić możliwości przechwalania się nową rangą, którą udało jej się otrzymać.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Zaśmiałem się, słysząc bezpośrednią odpowiedź Żubrzycy. Cóż, na jej miejscu podobnie podszedłbym do sytuacji, gdybym miał do czynienia z gówniarzem z urażoną dumą. Jeden z najgorszych typów, pfuj. Dobrze, że sam miałem nieproblematyczną terminatorkę, która była moją kochaną młodszą siostrą. Na szczęście nie przeszkadzał jej mój dość lekceważący stosunek względem treningu, który z czasem stał się nieco bardziej widoczny, choć starałem się go mimo wszystko maskować. Oczywiście na tyle, na ile mi się chciało. Nie zepsuło to mojej relacji z Ostrą, więc uznałem, że nie musiałem się starać bardziej.
Zastrzygłem uszami na nowinę, która padła z ust szylkretki. Uniosłem brwi, jakby to było dla mnie duże zaskoczenie, choć spodziewałem się, że po takim czasie już na pewno musiała zostać wojownikiem. Inaczej musiałaby być kimś pokroju Kukułczego Jaja, a zdecydowanie na taką nie wyglądała. Z drugiej strony mogła posiadać wiedzę i zwyczajnie się nie spieszyć z przekazaniem mentorowi, że była gotowa. Ja sam rozważałem taki los, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że to mogłoby przyciągnąć uwagę bardziej niż wskoczenie na wyższą rangę umiarkowanie szybko. Poza tym, był jeszcze ten cały Płonący Frajer, który został wojownikiem przede mną, hatfu. Niech go Ciemny Las pochłonie. Nigdy nie byłem szczególnie wierzącym, ale żyjąc w klanie nie znałem innej prawdy, toteż byłem skłonny uwierzyć w istnienie Srebrnej Skórki i Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd.
- Hahah, no kto by pomyślał - odparłem, udając zdziwienie, po czym parsknąłem cicho. - I co, nazywasz się teraz Żubrzy Róg? - zapytałem, mając w pamięci niezbyt wyszukany i bardzo niejasny opis zwierzęcia, którym mnie kiedyś uraczyła kotka.
Poruszyłem leniwie ogonem, uśmiechając się szeroko. Sam miałem czym się pochwalić przed szylkretką, w końcu nie tylko ona wskoczyła na wyższą rangę!
- Swoją drogą to niezły zbieg okoliczności, bo ja też zostałem wojownikiem. Nieźle, co? Jestem teraz Pluskającym Potokiem. Na szczęście moja terminatorka nie jest tak problematyczna jak ten twój uczniak, na dodatek jest moją młodszą siostrą - pochwaliłem się, również wypinając pierś w przód, choć po chwili powróciłem do mojej typowej, luźnej postawy.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Szczupła, niska, potargana; sucha, atletyczna budowa uwydatnia rozbudowaną muskulaturę. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna, na piersi blizna po pazurach.
krzykacz i buntownik
Rogata Łapa, Piaszczysta Łapa
Trochę ją zirytowało to zaskoczenie na mordce Pluska, ale nie przywiązywała do tego większej wagi. Zresztą, zaraz odwrócił jej uwagę pytaniem o jej imię.
- Niee, moja siostra i brat są już Baranim Rogiem i Koźlorogim. Ja jestem Żubrzym Gardłem - odparła skrzekliwie, jednocześnie dzieląc się z kocurem informacją na temat swojego rodzeństwa. Nie interesowało go to? TRUDNO. - To po moim wuju-dziadku, Węglowym Gardle - dodała, zupełnie jakby to była szalenie istotna część całej tej opowieści. Z drugiej strony nie wspomniała o Krowim Ryku, więc o tyle oszczędziła mu opowieści i pokazywania zdjęć w portfelu, zawsze mogło być o wiele gorzej. Na informację, że on również został wojownikiem i ma swojego terminatora Żubrze Gardło wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
- Oo, czyli jednak nie Pluskający Szop? - spytała z udawanym smutkiem w głosie zanim klepnęła go po przyjacielsku w pierś. - Nieźle. W sumie to mam dwóch terminatorów, Orla przynajmniej ma łeb na karku i może coś z niej będzie - dodała czując pewne zagrożenie na liczniku atencyjności, musiała więc podbić stawkę.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Uniosłem lekko brwi, zdziwiony, że dwójka kotów z tego samego miotu dostała za drugi człon ten sam wyraz, tylko w drugim przypadku był połączony z pierwszym. Postanowiłem jednak tego nie komentować. Skoro przywódca Klanu Gromu taki miał zamysł i nikt nie zaprotestował, to nie było co tego kwestionować.
- Ładne imię. Silnie brzmiące, idealne dla Gromiaka - stwierdziłem, szczerząc zęby w uśmiechu.
Gdyby Żubrze Gardło zaczęła wdawać się w szczegóły odnośnie swojej rodziny, to mogłaby się nieźle przejechać, bo jako wytrawny rozmówca potrafiłem wysłuchać do końca, po czym powiedzieć jeszcze więcej, albo przynajmniej tyle samo. Szczególnie jeśli chodziło o moje siostry, nawet jeśli z jedną z nich miałem w tej chwili dość problematyczną relację. Nie było mi jednak obce pomijanie pewnych wątków.
Skrzywiłem się lekko na wspomnienie imienia, którego się przez dość długi czas obawiałem. Cóż, najważniejsze, że rzeczywistość okazała się być w porządku. "Pluskający Potok" brzmiało ładnie, zadowalająco—nie miałem na co narzekać. Wężowej Gwieździe należał się za to duży plusik, choć niestety nie zmazywał on jego wielu wad. Miałem nadzieję, że już się szykował na pójście do piachu, by mój tata mógł zostać przywódcą. Nawet jeśli był frajerem, wciąż nadawał się lepiej do tej funkcji. Poza tym, był skłonny słuchać rozsądnych propozycji.
- Hah, naprawdę? To musiałaś mieć sporo roboty jak jeszcze uczyłaś ich dwóch w jednym czasie. Ja wolę pozostać na razie przy jednym - odparłem, poruszając leniwie końcówką ogona. - Na szczęście Wężowa Gwiazda ma innych wojowników, których może obładowywać do woli dodatkowymi obowiązkami. Dzięki temu mogę poświęcić więcej uwagi mojej młodszej siostrze - dodałem.
Szczerze mówiąc, nie chciałoby mi się dzielić uwagi pomiędzy moją siostrą a jakimś innym losowym kotem, i najpewniej ten drugi zostałby zepchnięty na bok. Nawet z jednym uczniem nie byłem szczególnie obowiązkowy, ale Żubrzyca wcale nie musiała tego wiedzieć.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Pewnego słonecznego poranka Zamglona Łapa postanowiła wybrać się na polowanie w celu zaspokojenia swojego brzucha. Słońce dopiero pokazywało się na horyzoncie. Niebo przybrało barwę niebiesko różową z odrobiną pomarańczowego. Pojedyńcze chmury przesuwał delikatny chłodny wiaterek.
Kotka stała pomiędzy drzewami jak najniżej ziemi, jednak nie szurając brzuchem po poszyciu małego lasu. Ogon sterczał płasko za nią nieruchomy, również nie dotykając ziemi. Uszy Mgły niczym anteny próbowały wychwycić każdy najmniejszy dźwięk. Nos próbował zaś wychwycić jakikolwiek zapach. Aby mu pomóc samotniczka otworzyła delikatnie pyszczek. Czy uda się jej coś znaleźć?
//Zapraszam mg
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife