Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Każdy chciałby nosić się w głębokiej czerni, być przerażającą kreaturą, która mrozi krew w żyłach wszystkich kotów, lecz była to wizja wielce niedościgniona i powątpiewałam, aby którykolwiek z wojowników był w stanie dogonić tak nieuchwytne marzenie. Nie, dopóki było się młodym i nie, dopóki choć raz nie skosztowało się trudu samotnego życia w niebezpiecznym świecie, z daleka od domu i rodziny. Siedlisko koni byłoby dobrym początkiem, gdyby się tak zastanowić, lecz to nadal nie betonowa puszcza, dławiąca się swoim własnym smrodem i ponurą szarością. Czarna kocica, która przedzierała się przez niewielkie gęstwiny Małego Grądu, nie wyglądała na weterankę. Nie. Obserwowałam ją uważnie z drzewa, wszystkie jej ruchy i całą tę typową dla klanowych młodzików nieroztropność, dopóki nie zdecydowałam się zejść i zainicjować jakiegoś kontaktu. Kto wie, co z tego wyniknie? Nie zależało mi na jej życiu, ale też nie zależało na jej śmierci. Tułaczka przy terenach Klanu Gromu była niczym wyrok śmierci, jako że nasi silni wojownicy od dawna uganiali się za samotnikami, z reguły nie ukracając ich żywota, lecz kto wie, jak byłoby tym razem. - Ekhm - odchrząknęłam delikatnie, wychylając się zza grzbietu krótkowłosej kotki o kolorze smoły - Panienka nie wygląda na tutejszą. To zagubione, wibrujące spojrzenie... coś się stało? - zapytałam spokojnie, unosząc z lekka brwi. Koty ostatnimi czasy mały to do siebie, iż odpychały pomocne łapy, skazując siebie na powolną i rychłą destrukcję. Nie wszyscy potrafili poradzić sobie bez pomocy szczodrego otoczenia, niektórzy potrzebowali jakiejś wskazówki, by dotrzeć na szczyt niezależności.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Mistrz: Brak (wcześniej Cyprysowa Łuska) Płeć: Kotka Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot Partner: Nie
Nie dość posturnej budowy kotka, z krótkim, czarnym futrem. Posiada żółte oczy i bliznę na tylnej, prawej łapie.
Lekko nieufna i złośliwa. Z trudnych sytuacji wychodzi tak, że...ucieka od problemów (więcej na kp)
Sójka [KW]
Gdy Noc się zamyśliła, w pewnym sensie jej zmysły się wyłączyły. Kompletnie nie usłyszała kotki, która znikąd pojawiła się za jej ogonem. Szybko się odwróciła i przeczesała wzrokiem obcą. Nie wyglądała na wrogo nastawioną jednak nigdy nie wiadomo, prawda? Tym bardziej na Ziemiach Niczyich.
- Kim jesteś...? - spytała niemal odruchowo - No...tak - odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem, który można było odrazu poznać - Jeśli weszłam na twoje terytorium, to przepraszam. Nie wiedziałam. Nie chcę kłopotów... - mruknęła ze spuszczonym łbem
Nie żeby ucieczka jej nie ucieszyła czy coś. W pewnym sensie, gdy opuściła terytorium, poczuła się jakby ktoś zdjął z jej ramion okropny ciężar. Nie musi się martwić o pożywienie, rodzinę, treningi...ma spokój, przynajmniej tymczasowy. Jeśli nieznajoma chce się bić to...to nie wie co zrobi. Jest umięśniona więc raczej z nią szans nie ma. Noc pewnie ucieknie...jak zwykle.
- Ładne masz futro - burknęła nagle. Nawet nie wie po co.
A może to jest pieszczoszek? Niby pieszczoszkiem nie pachnie, ale przecież mogła uciec. Wygląda na inteligentną. Ciekawe czy stanowi zagrożenie?
- Noc jestem - chciała dodać "była terminatorka Klanu Gromu" jednak ugryzła się w porę w język. Przecież musi uważać! Na chwilę obecną, nieznajomej nie są potrzebne te informacje.
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Uległość. Bardzo wyczuwalna i bardzo oczywista. Przekrzywiłam lekko głowę na bok, lustrując uważnie kotkę, która zdawała się być gotową do podkulenia ogona i podjęcia się ewakuacji, gdybym tylko kiwnęła palcem i stwierdziła, że tak, to mój teren. Nie był nim jednakże. Puściłam jej pierwsze, mechaniczne pytanie mimo uszu i pozwoliłam sobie na krótkie milczenie, podczas którego szybko zebrałam myśli. - W porządku - uraczyłam ją tylko taką, bardzo lakoniczną odpowiedzią, po czym postąpiłam kilka kroków do przodu, mijając ją o niecałą długość myszy. Wszyscy młodzi sądzili, że wolność bez obowiązków jest świetna i lekka. Hmh. Również tak sądziłam, ale trzeba mieć kręgosłup i twardy zad. Noc o posiłek dopiero zacznie się martwić. Pora nagich drzew była bez serca, zwłaszcza dla młodego kota o niewielkim doświadczeniu w samotnym życiu. - Tak... dzięki. Chociaż muszę przyznać, że kiedyś wyglądało lepiej - posłałam jej lekki uśmiech, po czym pozwoliłam sobie usiąść. Niegdyś nie miałam tego przeklętego oparzenia. Obrzydliwa, rozległa blizna, która ukarała moje ciało za głupotę, jaką się wykazałam. Futro w tym miejscu nie rosło już, choć miałam nadzieję, że będzie, że zakryje ten wstyd i te wspomnienia, które widzę codziennie. Pamiątka. - A ja Lampart. Powiesz mi, co robisz tak blisko terenów Klanu Gromu? - chciałam wiedzieć, czy jest świadoma ryzyka, na jakie się właśnie pisała. Nie powinno jej tu być. Nie samotnika. Jej obecność jednakże pokazywała mi, że Trzmiela Gwiazda nie radzi sobie za dobrze z plagą i że jego "przeganiać możliwie bez rozlewu krwi" nie działa. Decyzja klanu... wszyscy wtedy byli litosciwi. I proszę bardzo. Do tego miłosierdzie doprowadza.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Mistrz: Brak (wcześniej Cyprysowa Łuska) Płeć: Kotka Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot Partner: Nie
Nie dość posturnej budowy kotka, z krótkim, czarnym futrem. Posiada żółte oczy i bliznę na tylnej, prawej łapie.
Lekko nieufna i złośliwa. Z trudnych sytuacji wychodzi tak, że...ucieka od problemów (więcej na kp)
Sójka [KW]
Czy można jej zaufać...dobre pytanie. Nie wygląda na agresywną, ale zawierać przyjaźni też chyba nie chce, chociaż nigdy niewiadomo. A może to tylko zagrywka? Może chce pokazać, że jest miła, a później jak czarnofutra się obróci, wbić jej kły w kark?
Noc delikatnie skinęła głową na słowa kotki. Nie spodziewała się jednak, że ta podejdzie do niej. Córka Mokrego Kwiatu delikatnie zmrużyła oczy i popatrzyła na nią. Nie cofnęła się ani nic z tych rzeczy - wręcz przeciwnie, mogłoby się wydawać, że jeszcze bardziej napięła mięśnie.
- Co ci się stało? - spytała patrząc na bliznę kotki, która była duża i rozległa. Raczej nie zrobiły jej pazury, ani kły. Dziwne. Noc też miała pewną pamiątkę po swoim wybryku sprzed księżycy. Rysę na prawym, tylnim udzie. Nie była zbyt widoczna, futro zdążyło ją trochę zakryć, jednak wiadomo - nigdy nie zniknie do końca.
- Mogłabym cię zapytać o to samo - miauknęła patrząc w oczy Lampart. W końcu ona też tu jest, prawda? Zrozumiałym było, że Noc nie odeszła daleko - niedawno uciekła i nie zdążyła się gdzieś wyprawić. Ona jednak - kotka zupełnie obca miała co opowiadać. Była gromowiczka ma uwierzyć, że ot tak sobie tu przyszła? Każdy wie, że wojownicy mogą rozszarpać samotników.
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Ojej, czyżby maleńka Nocka się spięła? Była jednak podenerwowana? Gdyby od początku zachowywała dystans z pewnością nie doszłoby do sytuacji, kiedy jest bezbronna. No, może nie do końca bezbronna, bo pazurki i ząbki miała, lecz ja również... I byłam blisko. Tak blisko, że gdybym chciała, miałabym łatwo. Ale nie chciałam. - Och, to wielkie paskudztwo...? Ogień. Ogień mnie dotknął - prychnęłam niezadowolona i uniosłam wyżej podbródek, czując wzbierającą się na moim podniebieniu żółć. Że niby miałam być zadowolona z czegoś takiego? Nigdy. Ja nigdy, bo taka Cyprysowa Łuska na pewno miała mokre sny o brzydkim, pełnym blizn i ubytków ciele. - Owszem, mogłabyś, ale tego nie zrobiłaś - zauważyłam i trzepnąwszy rozerwanym uchem podeszłam jeszcze bliżej Nocy, stając tak, by czuła mój ciepły oddech na swoim policzku - Ja natomiast tak i czekam na odpowiedź - szepnęłam chłodno do jej czarnego ucha, które było małe, śliczne i nadal nietknięte.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Mistrz: Brak (wcześniej Cyprysowa Łuska) Płeć: Kotka Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot Partner: Nie
Nie dość posturnej budowy kotka, z krótkim, czarnym futrem. Posiada żółte oczy i bliznę na tylnej, prawej łapie.
Lekko nieufna i złośliwa. Z trudnych sytuacji wychodzi tak, że...ucieka od problemów (więcej na kp)
Sójka [KW]
Ogień...wielki, gorący i siejący postrach wśród kotów. Cokolwiek się wydarzyło ta kotka musiała dużo przejść. Poza tym, gdzie mogła się tak usmażyć? Był pożar lasu, zanim Noc się urodziła? Nie słyszała nic o nim, więc pewnie nie. Dwunożni ją chcieli tak poranić? A może przypadkowo się gdzieś podpaliła? Nie wiadomo.
- Przebiegła jesteś... - miauknęła, gdy Lampart jej odpowiedziała. Co prawda, przestrzeń osobista Nocy z każdą sekundą stawała się coraz mniejsza i mniejsza, a czarnofutra zaczęła się coraz bardziej denerwować. Była lekko sfustrowana i wiedziała, że samotniczka może w każdej chwili podciąć jej gardło.
- Ugh...uciekłam. Uciekłam i tyle. Byleby być z dala od tych kup futra - odpowiedziała zirytowana i cofnęła się trzy kroki do tyłu. Nie będzie się dawała macać obcej kotce! Poza tym, życie jej jeszcze miłe.
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Uniosłam kąciki pyska w lekkim uśmiechu. Przebiegła? Cóż za wymuskany komplement z najwyższej półki. Bawiło mnie również to wycofanie się kotki. Zdawała się przestraszona, niepewna, wgnieciona w bagno dyskomfortu niczym maleńka pchła, która skakała po lesie i doprowadzała tylko do szału swoją obecnością. Nie mnie, rzecz jasna, nie mnie. Mnie to było wszystko jedno i ostatnią rzeczą, która bym w życiu zrobiła, byłoby szczere przymilanie się do samotniczki i oddawanie jej serca. Na samą myśl mnie zemdliło, lecz w żaden sposób tego po sobie nie pokazałam, odchrząkując lekko i pozwalając jej na cofnięcie się. Niech ucieka. Niech się wyślizguje niczym nieporadna zwinka. Dopadłabym ją, gdybym tylko tego chciała, tak czy owak. - Ach, z Klanu Gromu? Rany... czym tak bardzo zaleźli Ci za skórę? Nigdy bym nie przypuszczała, że klanowy kot mógłby z własnej woli odejść w świat - tak, jak zrobiłam to na przykład ja. Tyle, że ja tego żałowałam i chciałam wrócić, ba, chciałam wrócić niecałą dobę po opuszczeniu granicy, tak o, jak gdyby nigdy nic, jak gdyby ze spacerku, jednakże nie było mi to dane i zostałam zmuszona do odbycia całej tej nieprzyjemnej podróży. Oj Nocy, Nocy... obyś Ty również nie żałowała takiej głupoty.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Mistrz: Brak (wcześniej Cyprysowa Łuska) Płeć: Kotka Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot Partner: Nie
Nie dość posturnej budowy kotka, z krótkim, czarnym futrem. Posiada żółte oczy i bliznę na tylnej, prawej łapie.
Lekko nieufna i złośliwa. Z trudnych sytuacji wychodzi tak, że...ucieka od problemów (więcej na kp)
Sójka [KW]
Czym tak bardzo zaleźli ci za skórę...pomyślmy...WSZYSTKIM! Mentorą, która patrzy tylko, z której strony walnąć cię tak aby bolało, "kolegą" z klanu, który uważa się za przywódcę, chociażby tym małym kociakiem, który zaczął obrażać Noc. Jedynymi kotami, które naprawdę lubiła było jej rodzeństwo. I to też nie wszyscy.
- No to widzisz? Jestem zadziwiającym osobnikiem - miauknęła z lekkim aroganckim uśmiechem - Ale w sumie...chyba dobrze zrobiłam. Nie żałuję. Mieszkam tu już kilkanaście wschodów słońca i...jakoś to idzie. Jedyne czego mi szkoda to brata i sióstr. Kręcę się tu przy granicy w oczekiwaniu na nich. Kiedyś muszą przyjść, prawda? - spytała z troską i zawachaniem w głosie
Bardzo możliwe, że za niedługo będą mieli ceremonię mianowania na wojownika. Jak wtedy się będą nazywać? Będą pamiętać o siostrze? Korzeń możliwe, że tak ale reszta? Miodek, Klon? Jaszczurka? Nie wiadomo.
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Uśmiechnęłam się lekko i zachichotałam chłodno. Maniera wymuszona, lecz dopracowana do perfekcji, toteż zawsze brzmiała szczerze i bardzo prawdziwie. Noc się rozpędzała. Była coraz bardziej chętna do rozmowy, jak widać, czuła się również pewniej w moim towarzystwie. Zadziwiające było to, jak szybko klanowe koty wycedzały z siebie zaufanie do wszystkich dookoła. - Ależ jesteś, w rzeczy samej - niewiele myśląc przyklasnęłam, by połechtać jej ego. Niech się cieszy. Niech czuje się jeszcze lepiej. Niech sądzi, że mi imponuje. Trzepnęłam lekko uchem, gdy zaczęła opowiadać mi swoje dzieje. Dzieje, które wkrótce mogły zakończyć się cierpką porażką. - Masz jakiś problem z główką, Nocy, czy się właśnie przesłyszałam? - uniosłam wyżej brwi - Odeszłaś z klanu. Jesteś zdrajcą. Każdy członek Klanu Gromu ma pełne prawo do zarżnięcia Cię na miejscu, gdy tylko zjawisz się na granicy. Bezklanowiec wyjęty spod kodeksu - uświadomiłam jej to, jak bardzo ryzykowała - Na Twoim miejscu wyniosłabym się stąd, gdyż w innym wypadku... cóż - zachichotałam - będziesz mogła pomachać swojemu rodzeństwu ze Srebrnej Skórki - o ile tam trafisz. Kiedyś może na nich natrafi, lecz do tego czasu powinna się raczej zaszyć w cieniu. Wyciszyć wspomnienia w pamięci klanowiczów i pozwolić im ochłonąć. Samotnicy... zbierali się. Nie byli bezpieczni. Nocy też nie była, nie w oczach Gromu.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Mistrz: Brak (wcześniej Cyprysowa Łuska) Płeć: Kotka Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot Partner: Nie
Nie dość posturnej budowy kotka, z krótkim, czarnym futrem. Posiada żółte oczy i bliznę na tylnej, prawej łapie.
Lekko nieufna i złośliwa. Z trudnych sytuacji wychodzi tak, że...ucieka od problemów (więcej na kp)
Sójka [KW]
Gdy tylko kotka się zaśmiała, Noc popatrzyła na nią lekko przenikliwym wzrokiem. Był to dziwny chichot, średnio pasujący do tej sytuacji. Samotniczka spróbowała wyczytać coś z pyska Lampart, jednak na próżno - jego wyraz sprowadzał się do wyglądu słodkiej idiotki prowadzącej monolog. Czy to jakaś zagrywka i plan? W przemyśleniach Nocy, utwierdziła ją odpowiedź futrzastej znajomej. Podlizała się i było to słychać na pierwszy rzut "ucha". Jaki to miało cel? Chciała rozluźnić kotkę i później zdobyć jakieś informacje? A może zabić? W każdym razie...coś tu śmierdzi. Uważaj Lampart.
- Pilnuj własnego nosa. Siedzę tu już jakiś czas i popatrz...Jestem cała i zdrowa - warknęła z przymrużonymi oczami - Poza tym mam pytanie...Skąd wiesz o kodeksie i Srebnej Skórce? Z tego co mi wiadomo, klanowicze nie rozpowiadają o swoich prawach oraz wierze na prawo i lewo, hm? Tym bardziej samotnikom, których najchętniej by unicestwili. Gadaj co wiesz! - fuknęła w stronę kotki. Było to co najmniej dziwne. Albo w Gromie jest przemycacz informacji albo...Lampart też uciekła z klanu. Nie jest to niemożliwa opcja, jednak w takim razie jak brzmiało jej poprzednie imię? Noc nie znała kotki, więc nawet jeśli, to uciekła kilka księżyców temu. Hm...interesujące.
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Żurawina czasem czuła potrzebę po prostu wyjść z obozu. Ochłonąć, uspokoić się. Miała to do siebie, że dosyć łatwo było ją zdenerwować. Może nie do aż takiego stopnia jak była terminatorką, ale nadal. Złość była emocją jej bliską nawet przy smutku. Śmierć Ognia jednak przeszła o wiele łagodniej od tej matki. Owszem przestała wierzyć w bajki o kotach na niebie, ale przynajmniej nikomu nie przywaliła.
Dzisiaj wybrała się na dłuższy spacer. Postanowiła pierwszy raz wyjść poza tereny Klanu Gromu. Nie jakoś daleko. Zaledwie kawałek. Patrol z rana odwaliła, a w drodze powrotnej coś upoluje. Bo przecież obowiązki przede wszystkim.
// Morwa, brother :*
Mistrz: nie Płeć: kocur Matka: Zamarznięta Sadzawka [*] Ojciec: Lepszy Rydz niż nic Partner: cisza
Bury lynx point. Z budowy mały, kruchy, jego sylwetka jest zawsze zgarbiona. Ku chwale jego futro daje wrażenie jakby był trochę większy. Jak każdy point, ma niebieskie oczy. Nos jest czarny. Na uszach ma małe pędzelki, a w środku uszu jasne włoski.
Tym razem przechadzał się przy Siedlisku Koni. Szukał dobrego miejsca, gdzie mógłby się urządzić. Zależało mu na kryjówce, która jest blisko granic klanu Gromu. Może i nie był do końca pewny, czy chce wrócić, jednak wolał mieć na oku granice. Gdyby znalazł się ktoś znajomy, to mógłby wyskoczyć chociaż na krótką rozmowę. Nie miał dużego szczęścia. Od kilku dni nie spotkał żadnego gromiaka, chyba przychodził o złych porach. Lecz czy nie unikał ich celowo? Co jak co, ale bał się ten rozmowy. Te wszystkie pytania, gdzie był, co robił, no i czy wróci do klanu. Skąd miał to wiedzieć? Bał się porozmawiać ze zwykłym wojownikiem, a co dopiero z samym przywódcą! Co mu powie? Prawdę? Że uciekł? Wtedy na pewno nie będzie mógł wrócić... Z resztą czy on chce? Był zagubiony. Miał to przemyśleć na tym spacerze. Dlatego teraz szedł przed siebie, kompletnie nie zwracając uwagi na otoczenie. Był pochłonięty własnymi myślami, tym co się z nim stanie.
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Wojowniczka nie odniosła wrażenia, żeby na Ziemiach Niczyich było jakoś inaczej. Co tu niby było lepszego od terenów Klanu Gromu? A nic! Ani tu nikogo nie było, ani nic. Jakoś średnio jej się spodobało to wyjście. Bez sensu. Gdy już miała zawracać ujrzała jakąś sylwetkę kota. Ale jakiego. Kruche małe i młode. Zgarbione jak zawsze. W długim futrze z tym burym akcentem. Na chwilę zaparło jej dech w piersiach. Jej źrenice się zwęziły, a mróźne oczy skupiła na [i]bracie[/b]. Zaczęła iść prędko w jego stronę stawiając duże kroki. Zagrodziła mu drogę i schyliła się by spojrzeć w pysk Morwy. Tak się martwiła i mimo wszystko uważała go za brata, ale coraz bardziej przestawała być tego pewna. Nie przepadała za nim u co robił fakt, że urodzili się razem. Teraz gdy go zobaczyła nie wiedziała co czuć. Złość, że zniknął z Klanu, czy radość, że się znalazł. Miała mieszane uczucia co do niego. - Witaj braciszku. Gdzie byłeś?- spojrzała poważnie mierząc go swoim chłodnym wzrokiem.
Mistrz: nie Płeć: kocur Matka: Zamarznięta Sadzawka [*] Ojciec: Lepszy Rydz niż nic Partner: cisza
Bury lynx point. Z budowy mały, kruchy, jego sylwetka jest zawsze zgarbiona. Ku chwale jego futro daje wrażenie jakby był trochę większy. Jak każdy point, ma niebieskie oczy. Nos jest czarny. Na uszach ma małe pędzelki, a w środku uszu jasne włoski.
Morwa szedł jeszcze chwilę przed siebie, tak bardzo pogrążony w myślach, że przestał zwracać uwagę na obce zapachy. Było to oczywiście skrajnie nieodpowiedzialne, ale nigdy zbytnio nie myślał. To się w nim nie zmieniło. Zatrzymał się dopiero kiedy pojawiła się przed nim... Żurawina? To była ona? A może tylko mu się wydawało? Tak dawno się nie widzieli... Zagrodziła mu drogę i spytała gdzie był. Hm... Teraz zrozumiał dlaczego tak bał się tej rozmowy. Bo co miał jej powiedzieć? Prawdę? Uciekłem, bo jestem totalnym frajerem, wiem, zawaliłem i za to przepraszam. No raczej nie. Spojrzał na nią, jednak w jego oczach nie było już dawnego strachu, który towarzyszył mu niemalże cały czas. Wziął głęboki wdech i wyprostował się, aby być trochę większym.
- Postanowiłem odejść- powiedzuał pewnym głosem, nie witając sie. Po prostu o tym zapomniał. Był lekko zestresowany, ale starał się tego po sobie nie pokazywać. No bo po co?
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Morwa nie wyglądał na siebie. Nie kulił się już jak przestraszone kocie. Wręcz wypowiadał swe słowa z pewnością siebie. Aż tak dobrze było mu samemu? Najwidoczniej samotność mu służy. Oni się martwią o niego (not really), a temu świetnie idzie życie na własną łapę. Zastanawia ją tylko jedna rzecz. Jak on jeszcze żyje? Już nawet nie chodzi o to, że w lesie są drapieżnicy (przed którymi przestrzegał ją gdy byli malutcy o ironio). Bardziej wątpliwą kwestią było co on jadł? Z tego co widziała to nie bywał on na treningach. Skąd więc potrafi polować? A może właśnie nie umie i nie ma co jeść? Jak bardzo by go nie lubiła. Jak bardzo by go nie cierpiała. Jak bardzo miałaby ochotę po prostu od niego sobie pójść i zostawić.
W środku jednak martwiła się o niego. Był jej bratem. Ojciec zawsze chciał, żeby mu pomagali. Co teraz? Skoro odszedł to nie zamierza brać go do Trzmielej Gwiazdy. Trata czasu i szkoda reputacji. W końcu Morwa na pewno nie chce wracać. - Rozumiem- powiedziała z lekką lekceważącą nutą.
Patrzyła się intensywnie swymi mroźnymi oczami w jego pysk. Jej źrenice bliskie były szpilek gdy widziała jego twarz. - Jak wwwyobrażasz sobie teraz swwwoje życie? Zostawwwiłeś wwwszystko co masz. Co teraz Bracie?