Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Zmrużył oczka i skinął głową. Patrzył się chwilę na jej łapy, po czym podniósł łeb.
- Naprawdę rozumiem - odparł z ciepłym pomrukiem w jej stronę. Nie miał zamiaru zaciągać jej do Klanu. Tak na prawdę, to napatoczył się tutaj przez przypadek. Bo nabuzowany emocjami terminator wyszedł z obozu, chcąc odpocząć od życia. A spotkał kogoś ciekawego.
Uśmiechnął się jednak. Na pyszczku klanowego kota wylądował uśmiech, widząc jak Osa trzepie uchem i później mówi, że mogła. No oczywiście, że mogła. I było nawet miło.
- Ja nic nie powiedziałem, po prostu z lekka się zdziwiłem - odparł, wbijając wzrok w głębiny złotych oczu. Zbliżył pysk do prawego ucha Osy i przeciągnął za nim językiem, przy tym głośno, ciepło mrucząc. - Ja też mogę.
Sporych rozmiarów, szczupła kocica, której muskularne ciałko przykrywa długa sierść. Szylkretka posiada również biel ciągnącą się od jej szczęki przez szyję aż po brzuch, posiada również tygrysie pręgi. Oczy toksycznie żółtego koloru podkreślające jej jadowitą osobowość. Osa posiada również zarośnięte gęstą sierścią blizny w okolicy łopatek i zadu, które są pamiątkami po stoczonych pojedynkach. Nie można odmówić jej jednak gracji i klasy, ponieważ babcia nauczyła ją poruszania się iście klanowej piękności.
Impulsywna, nerwowa kotka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Twardo stąpa po ziemi, a życie w gangu sprawiło, że przyswoiła sobie wiele cech osiedlowego gangstera. Mimo to jest bardzo wrażliwa na krzywdę innych i chętnie pomoże w potrzebie, jeśli uzna to za konieczność.
Tygrzykowa Łapa
Dogadali się, chyba. Poczuła więc znaczną ulgę, że dała jasny przekaz. Mogła nawiązywać znajomości z klanowymi kotami, ale na dołączenie do nich albo upodobnienie się do nich była raczej negatywnie nastawiona. Wszystko przez opowieści babki o tym jak źle ją i jej potomstwo traktowano w Klanie Cienia, co prawda nie wiedziała ile z tego jest prawdą, ale wierzyła Splątanemu Futerku tak samo jak Iwanowi, czy ciotce Czosnek.
Uśmiechnęła się na słowa Rysiej Łapy. Nie spodziewała się jednak takiej czułości z jego strony, tym razem nie wycofała się, to było naprawdę przyjemne. Kocurek pokazał jej też, że nie ma dla niego znaczenia, że jest tylko zwykłą samotniczką. Mruknęła w odpowiedzi. Zaraz potem obróciła się ku korzeniom i smagając kota po pysku i szyi ogonem zachęciła do podążenia za nią. Ulokowała się wygodnie na mchu pod nim i czekała na Rysia, będą mogli porozmawiać leżąc.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Nie miał nigdy w zamiarach chodzić po terenach niczyich i werbować nowych wichrzaków. Nie. Nigdy też nie miał zamiaru kogoś zmuszać do dołączenia do jakiegokolwiek Klanu. Nie miał tego we krwi i mieć nie zamierzał... porzucając jednak ten temat.
Widząc, że samotniczka się od niego nie odsuwa zamruczał cieplej i zmrużył oczy. Czyżby już łamał jej lodowce? Wystarczyło polizać za uchem i o? No najwyraźniej, ale Rysiek nie miał tego za złe Osie. Było przyjemnie, niech coś mają z dzisiejszego dnia. Nie mniej jednak czułości się skończyły, na co terminator otworzył rozleniwione oczy. Poczuł smyrnięcie ogona po nosie, a później wokół szyi, na co lekko noskiem powiercił na boki. Zauważył, że szylkretka zmierza ku korzeniom, dlatego też wstał i podążył za nią. Przystanął przy tymczasowym legowisku, dając jej się ułożyć. Chwilę postał patrząc, po czym wlazł na legowisko i ułożył się obok Osy, za jej plecami. Swój łeb położył na jej barku, bo... chciał.
- Pasuje? - mruknął szeptem, patrząc się na jej pysk. No bo jeśli nie to się odsunie.
Sporych rozmiarów, szczupła kocica, której muskularne ciałko przykrywa długa sierść. Szylkretka posiada również biel ciągnącą się od jej szczęki przez szyję aż po brzuch, posiada również tygrysie pręgi. Oczy toksycznie żółtego koloru podkreślające jej jadowitą osobowość. Osa posiada również zarośnięte gęstą sierścią blizny w okolicy łopatek i zadu, które są pamiątkami po stoczonych pojedynkach. Nie można odmówić jej jednak gracji i klasy, ponieważ babcia nauczyła ją poruszania się iście klanowej piękności.
Impulsywna, nerwowa kotka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Twardo stąpa po ziemi, a życie w gangu sprawiło, że przyswoiła sobie wiele cech osiedlowego gangstera. Mimo to jest bardzo wrażliwa na krzywdę innych i chętnie pomoże w potrzebie, jeśli uzna to za konieczność.
Tygrzykowa Łapa
Miejsce było w miarę wygodne, może nie aż tak jak szmaty w kartonie na osiedlu lub jakieś inne odpadki dwunogów, ale było na tyle znośnie i wygodnie, że Osa była gotowa przespać się tutaj. Rysia Łapa dołączył do niej, wtulając się w jej delikatne ciałko i półdługą sierść. Nie miała mu za złe pozycji jaką sobie obrał, nie przeszkadzało jej, że łeb ulokował na jej barku. - Tak, jest przyjemnie. - mruknęła gardłowo.
Później ciekawość zaczęła ją kierować do rozmyśleń nad bliskością między kotami, której w życiu nie doświadczyła, a teraz zdawała się nie mieć nic przeciwko niej. Młodszy kocur zapewne był zbyt młody by wykorzystać rozluźnienie i zaufanie samotniczki, co poniekąd było jej na łapę, bo niedoświadczona nie widziałaby jak powinna się zachować. - Spałeś z jakąś kotką? - zapytała ostatecznie nie mogąc się powstrzymać.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Zmrużył ślepia na jej odpowiedź, a pysk zwrócił ku samotniczce. Na przypalonej mordce widniał delikatny uśmiech, a zaraz całe ciało Ryśka się poruszyło, aby dosięgnąć językiem futra na poliku Osy i tam jej te buro-rude futerko rozwichrzyć.
- To się cieszę - odparł z ciepłym pomrukiem i wrócił do głowy na barku kotki. Błękitne oczy były teraz malutkimi szparkami, które uważnie obserwowały teren dookoła, chociaż z czasem jedno oko się zamykało pod wpływem o dziwo, zmęczenia. Nie mniej jednak terminator zauważył, że niebo zaczęło powoli przybierać intensywny pomarańczowo-czerwony kolor. Było ładnie. Na nagłe, personalne pytanie ze strony szylkretki lekko podniósł łeb i spojrzał na nią pytająco. Podniósł wyżej jedną brew. Mógł teraz skłamać, ale w sumie też i po co?
- Nie - odparł lekkim tonem głosu, bo też taka była prawda, po czym znowu położył swój puszysty łeb pod półdługą kryzą kocicy. A po co miałby z kotką spać. Hm... też w sumie zależy o jakie "spać" chodzi. Bo na przykład - po co ma płodzić podobne sobie kociaki, kiedy sam jest jeszcze szczylem. Oh, Gwiezdni, jeszcze by wyszedł ktoś podobny do niego. Same problemy. A w sumie takie spać typu... leżenie razem w legowisku, no to też nie. Ot co, spał z innymi terminatorkami w legowisku terminatorów, ale na jednym legowisku, razem, tak jak on teraz z Osą, to też nigdy. Po za tym ma swoje miejsce, więcej na razie nie potrzebuje.
Sporych rozmiarów, szczupła kocica, której muskularne ciałko przykrywa długa sierść. Szylkretka posiada również biel ciągnącą się od jej szczęki przez szyję aż po brzuch, posiada również tygrysie pręgi. Oczy toksycznie żółtego koloru podkreślające jej jadowitą osobowość. Osa posiada również zarośnięte gęstą sierścią blizny w okolicy łopatek i zadu, które są pamiątkami po stoczonych pojedynkach. Nie można odmówić jej jednak gracji i klasy, ponieważ babcia nauczyła ją poruszania się iście klanowej piękności.
Impulsywna, nerwowa kotka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Twardo stąpa po ziemi, a życie w gangu sprawiło, że przyswoiła sobie wiele cech osiedlowego gangstera. Mimo to jest bardzo wrażliwa na krzywdę innych i chętnie pomoże w potrzebie, jeśli uzna to za konieczność.
Tygrzykowa Łapa
Czułość i ciepło jakiego doświadczyła od Rysiej Łapy były dla niej czymś naprawdę zupełnie obcym, ale równocześnie naprawdę miłym i przyjemnym w chłodny wieczór. Nie będzie musiała marznąć podczas snu, a i dodatkowe receptory dbające o bezpieczeństwo są jak najbardziej na korzyść dla ich obojga. Osa obawiała się pożegnania z kocurem, ale doskonale zdawała sobie sprawę, że tak zawsze wyglądało jej życie. Ktoś się pojawiał żeby potem zaraz zniknąć i zostawić ją samą sobie. Nigdy jej to bardzo nie przeszkadzało, ale samotność w dosłownym tego słowa znaczeniu też była rzeczą nie najciekawszą, aczkolwiek szylkretka uwielbiała swój tryb życia. Teraz zaznała koczowniczego rodzaju walki o życie, a w korzystniejszą porę roku osiadała na stałe na osiedlu. Może następnym razem będzie miała lepsze warunki żeby tam przenocować, kto to wie.
Oddana myślą i bliskości z terminatorem nie widziała nawet w którym momencie odleciała w krainę snu, głębokiego i spokojnego jaki ostatnio rzadko się jej zdarzał.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
On w sumie... no może nie tyle co się bał opuszczać Osy, ale na pewno nie chciał. Czuł jakąś potrzebę zostania z szylkretką dłużej, przez całą noc, ale ta druga połowa Rysia, ta bardziej rozsądna, mówiła, aby odszedł w nocy, bo przecież trochę mu zajmie marsz w stronę Klanowych terenów. Nie mniej jednak ciepłe futro kocicy i bliskość, którą zaserwował jej, jak i sobie, przyciągała go do tego miejsca jak magnez opiłki żelaza.
Nie mniej jednak, nie spał. Osa leżała między jego łapami, a on patrzył się w czarne niebo usiane gwiazdami oraz w gdzieniegdzie leniwie posuwające się, jasne chmurki. Oddychał głęboko, ze spokojem. Ale nadal nie mógł zmrużyć oka, myśląc o wszystkim i o niczym na dobrą sprawę. Nie wiedział, co jest w jego głowie, bo mniej więcej myśli terminatora wyglądały jak odbijający się znak firmy produkującej na ekranie telewizora. Po chwili spojrzał na leżącą obok kocicę, z pewnym uczuciem i troską. Zbliżył nos do jej czoła, aby go dotknąć, przystanąć na kilka chwil w miejscu, a później polizać delikatnie z dwa, trzy razy. Za każdym razem liźnięcia były długie i najdelikatniejsze jak potrafił. W końcu nie chciał zbudzić samotniczki. Owinął również kocicę swoim ogonem.
Trochę później odwracając łeb w stronę nieba, zauważył, że księżyc już nad nimi górował. Cóż, trzeba wstawać i się zbierać. Bury point delikatnie wysunął się z objęcia Osy, aby przystanąć trochę dalej i spojrzeć na nią. No nie chciał jej opuszczać. Lekko podszedł blisko niej i polizał jej czoło w pożegnaniu. Chwilę tak nad nią stał, upewniając się, że kotka nie jest zbudzona. Chyba nie była, przynajmniej według niego. Odsunął się na kilka kroków, po czym jeżeli nic mu nie przerwało, Osa się nie przebudziła, nie odezwała się, zaczął dreptać w stronę lasu wzdłuż granicy z Klanem Cienia.
[zt, osa może go zatrzymać, jeśli się zbudzi :O: czas to jakoś środek nocy jakby co]
Sporych rozmiarów, szczupła kocica, której muskularne ciałko przykrywa długa sierść. Szylkretka posiada również biel ciągnącą się od jej szczęki przez szyję aż po brzuch, posiada również tygrysie pręgi. Oczy toksycznie żółtego koloru podkreślające jej jadowitą osobowość. Osa posiada również zarośnięte gęstą sierścią blizny w okolicy łopatek i zadu, które są pamiątkami po stoczonych pojedynkach. Nie można odmówić jej jednak gracji i klasy, ponieważ babcia nauczyła ją poruszania się iście klanowej piękności.
Impulsywna, nerwowa kotka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Twardo stąpa po ziemi, a życie w gangu sprawiło, że przyswoiła sobie wiele cech osiedlowego gangstera. Mimo to jest bardzo wrażliwa na krzywdę innych i chętnie pomoże w potrzebie, jeśli uzna to za konieczność.
Tygrzykowa Łapa
Otulona puszystym futrem młodego kocura bujała się w objęciach snów. Śniła tej nocy intensywnie o rodzinie, swojej młodości i gangu, w którym spędziła większość swojego dotychczasowego życia. Księżyce mijały ona była coraz starsza i doroślejsza, a jednak wciąż była tą samą niezależną i chłonącą życie samotnika osobą. Kotka nie wyobrażała sobie dołączenia do klanu, było to sprzeczne z jej ideałami i postrzeganiem świata, a mimo to przez moment śniła o tym jak wraz z Rysiem polują na zające i przeganiają intruzów z granic terytorium klanu. Szybko jednak sen się zakończył. Jadowitooka poczuła przeszywający ją chłód, ocknęła się i podniosła na równe łapy nie czując bliskości młodzika, którego nigdzie w zasięgu wzroku nie było.
Wczesny ranek obdarzył ją chłodnym spojrzeniem i mrożącym powiewem. Czy było jej przykro, że zbudziła się sama? Prawdopodobnie tak. Zajęła się jak zawsze poranną toaletą i zlizywała z siebie zapach Rysia. Już zdołała go polubić, stracić i zatęsknić. Tak jednak widocznie musiało być, pochodzili z dwóch zupełnie różnych światów, sama nie wiedziała czego oczekiwała wcześniej. Niemożliwym było przecież odejście z klanu na jej rzecz, była trochę naiwna, bo miała nadzieję, że tak się jednak stanie. No, ale cóż nie możemy mieć wszystkiego. Po uporządkowaniu się, ruszyła na polowanie.
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Bury ogromy kocur z białymi znaczeniami i charakterystyczną plamę nad nosem.
Zapraszam do karty postaci
Barania Łapa (GK)
Ostatnimi dniami na jednym z samotnych patroli Kuni Syk usłyszał szczekanie psa. Dobiegało ono mniej więcej z okolic Małego Grądu. Po powiedzeniu o tym Żubrzej Gwieździe dostał od niej polecenie wybrania patrolu tropiącego i wyruszenia na łowy. Takim sposobem wraz z Wężowym Błyskiem oraz Głuszcową Łapą znalazł się na Ziemiach Niczyich. - Dobrze, więc zaczniemy tutaj tropić psssa. Nie odchodźcie daleko. Gdyby ktośss znalazł jakikolwiek śsswierzy trop wraca do ressszty i razem tropimy dalej - po wypowiedzeniu tych słów przejechał wzrokiem po każdym z kolei, jeśli nikt nie miał pytań Kuni Syk jedynie skinął łbem po czym zrównując głowę i ogon z grzbietem ruszył miękkim krokiem pod wiatr. Oczami rozglądał się za śladami łap, lub włosami psiej sierści. Nos szukał jakiegokolwiek zapachu, padliny bądź psa, a uszy były skupione na wychwyceniu możliwego wycia, bądź szczekania.
//Głuszec, Głośny i a potem mg jeśli nikt nie będzie miał pytań
This ain't asong for the broken hearted
No silentprayer for the faith departed I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice When I shout itout loud
IT'S MY LIFE
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Trzy koty, jeden pies. Nie ważne jak Wąż starałby się podejść do sprawy, ciągle bawiło go to jak sobie całą misję nazwał. Nie dorósł jeszcze aż tak do bycia totalnie poważnym, a żałoba powolutku schodziła na bok - szczególnie, że wreszcie mógł dowiedzieć się kto zabił mu ojca. Gdy usłyszał propozycję Kuny, bez zastanowienia zgodził się, aby pomóc w znalezieniu tej paskudnej bestii. Miał coś lepszego do roboty? Zdecydowanie nie. Ani treningu, ani niczego. A skoro chciał być bohaterem - teraz miał okazję się wykazać. Jedynym co na miejscu go martwiło to obecność terminatorki... Raczej starszej od niego. Ale czy to miało znaczenie? Raczej nie, skoro nadal trenuje. Kuna wziął ją jako ewentualne mięso armatnie? W sensie, jakby pies zaczął ich gonić, a oni rzuciliby mu pod nogi Głuszec... no to może by się przewrócił na głupi pysk i tak umarł.
Dzień tropienia nadszedł dość prędko. Entuzjazm - jakkolwiek to nie brzmi - nie opuszczał go, chociaż raczej nie było tego po nim widać. Na pysku widniał mu lekki uśmiech, ale nie skakał, nie zagadywał, nie bawił się - po prostu maszerował na misję i myślał o tym jaką taktykę obrać w razie każdej sytuacji. Lepiej z góry być gotowym. Uśmiech znikł mu z pyska dopiero gdy Kuna wydał mu rozkaz. Tch, też coś. Wiedział co ma robić, sam mógł rzucić ten rozkaz. Nie skomentował tego na głos, bo jednak starszy wie więcej, coś tam... Mniejsza. Po prostu pokręcił oczami. - Jakby coś was nagle zaatakowało to pamiętajcie żeby uciekać. I krzyczcie, żeby każdy wiedział gdzie jesteście - dorzucił jeszcze od siebie. Kuna o tym nie wspominał, a... no - chyba tylko na treningu mówi się o tym, żeby nie biec w stronę niebezpieczeństwa na ślepo.
Zaraz po tym nieco się oddalił. Nos przyłożył do ziemi, skupiając się na węszeniu. Oczy miał szeroko otwarte, uszy nastawione i tak szukał. Czegokolwiek nie znajdzie, będzie dobrze. Byleby nikomu się nic nie stało. Głupio by tak było wrócić do obozu i powiedzieć Żubr czy, brr, Cyprys że no... Terminator umarł, czy coś...
mała i niska, krótkie łapy, długie futro, czarno-ruda szylkretka z kreską na nosie
W skrócie Głuszec jest połączeniem wszystkiego. Z ogółu energiczna, z zamiłowaniem do żartowania. A tak naprawdę nieśmiała i skryta. Cały czas stara się komuś zaimponować, ponieważ czymś, czego bardzo potrzebuje, jest uwaga od innych. Boi się odrzucenia i jest wstydliwa, ale szybko przywiązuje się do innych. Czasem może być wredna!
Nieźle się zdziwiła, kiedy została wybrana do patrolu tropiącego. Przez długi czas nie dawała rady ze zrobieniem awansu na wojownika, więc jak najbardziej mogła być postrzegana jako takie nic. Pewnie została wybrana jako taki dodatek, na który można zwalić jeśli coś nie pójdzie, ale bądźmy dobrej myśli. Jak coś pójdzie nie tak, to Głuszec coś tam pamiętała z uciekania przed dwunożnymi, więc w czwórkę raczej mieli spore szanse.
— Dobrze szefie! — powiedziała dziarsko i wysunęła głowę od przodu. Od dawna nie robiła nic aż tak ciekawego, więc kiedy przyszła okazja, raczyła z niej korzystać. Miała nadzieję na przyniesienie jakiegoś trofeum do obozu, więc skupiła się dwukrotnie. Widziała parę psów i chociaż niektóre były naprawdę wielkie, to większość nie grzeszyła rozmiarem i Głuszcowa Łapa zgadywała, że z takim towarzyszem poradziłaby sobie solo. Takie psiny umiały tylko szczekać i irytować jej uszy, a nie wyglądały na wytrawnych wojowników. Skierowała się w przeciwną stronę niż jej towarzysze i jak najmocniej się skupiła. Teraz już nie było czasu na zabawę, a wynajdywanie jakiegokolwiek śladu po psie. Czy to zapachu, czy może dźwięku jego irytującego szczekania.
pouring the fuel, fanning theflames
b<b>reaki</b>ngthe habit and melting thechains
embracing the <s>fear</s>, chasing the fight
t<s>he</s> glowof thefire willlight up thenight the <s>brid</s>ges areburning, the heat's on <s>my</s> face
making thepast an unreachable place
Najniższy spośród wszystkich Rybek, jednak zbudowany najmocniej z nich. Ma szerokie barki, grubą szyję i ogon oraz dużą, kanciastą głowę. Garbaty nos kończy się brudnoróżowym, szerokim nosem i wywiniętymi w górę wąsami. Uszy małe, lekko zaokrąglone, oczy wąskie i lekko skośne, w kolorze bursztynu. Burą, klasycznie pręgowaną sierść ma gęstą i często potarganą na lewej stronie pyska. Biel oblewa pysk, pierś, brzuch, palce przednich łap oraz goleń wraz ze stopą tylnych. Na lewej przedniej łapie ponad nadgarstkiem szpetna blizna, pod nią - wykrzywiony nadgarstek i dłoń pozbawiona czucia.
Na pierwszy rzut oka - nieprzyjemny gbur. Na drugi, trzeci i wszystkie inne... w sumie też.
Cała trójka opuściła tereny Klanu Gromu i szła teraz Małym Grądem, rozglądając się, węsząc i nasłuchując w poszukiwaniu psa. Póki co jednak jedyne, co widzieli, to dość gruba warstwa świeżego śniegu, który przez noc pokrył okolicę, czuli jedynie zimny wiatr niosący drobinki śnieżnych okruchów oraz słyszeli krakanie wron gdzieś w okolicy, pewnie na terenach Klanu Cienia.
Wężowy Błysk i Głuszcowa Łapa nie mieli w ogóle szczęścia; co prawda widzieli jakieś tropy na śniegu, jednak szybko okazywało się, że zapach na tropie należał do zająca lub innego zwierzęcia, nie zaś psa. Wyglądało na to, że musieli szukać dalej, dopóki Kuni Syk nie zwrócił uwagi na jeden nowy trop, który szedł skrajem grądu.
Ślady na śniegu były duże, jednak nie były dokładne przez to, że pies poruszał się dość szybko i wyglądało na to, że bardzo chaotycznie. Dopiero odcisk łapy w błotnistym podłożu pod jednym z drzew uświadomił kotom, z czym mają do czynienia - psia łapa była tak duża, że jeden jego palec był wielkości tropu całej kociej łapy. Ślad był dość świeży i pies musiał być niedaleko, więc jeżeli nim podążą, powinni znaleźć go bardzo szybko... ale czy byli pewni tego, że chcieli iść dalej?
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Bury ogromy kocur z białymi znaczeniami i charakterystyczną plamę nad nosem.
Zapraszam do karty postaci
Barania Łapa (GK)
Szedł spokojnie. Nie bał się, a przynajmniej nie na tyle, aby strach zdecydował o jego zachowaniu, jednak gdy znalazł wyraźny, świeży ślad psiej łapy zawahał się. Palec psa był wielkości całej łapy burasa. Kuni Syk zmrużył jednak ślepia, po czym zwołał najciszej jak mógł swoich towarzyszy. - Znalazłem śssalad. Jessst śsswieży. Głussszcowa Łapo, biegnij najssszybciej naj umiesssz do obozu i sssprowadź posssiłki. Ja z Wężowym Błyssskiem podążymy za tropem, znajdziesssz nass - powierzał terminatorce ważne zadanie. Jednak ta wiedziała gdzie mniej więcej wojownicy będą szukać psa, a jeśli go znajdą to na pewno ich usłyszy. - Powodzenia.
Tymczasem on z liliowym kocurem ruszył za śladem psa. Teraz Kuna o wiele ostrożniejszy. Lepiej byłoby gdyby to oni znaleźli psa pierwsi, a nie pies ich. Teraz dodatkowo oprócz śladów i kęp sierści rozglądał się za ogromnym cielskiem.
This ain't asong for the broken hearted
No silentprayer for the faith departed I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice When I shout itout loud
IT'S MY LIFE
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Nie ważne jak starał się coś znaleźć - nie wychodziło mu to. Ilekroć do nosa wpadały mu zapachy sugerujące że wpadł na psa, szybko się okazywało to być fałszywym alarmem i... tyle. Nic innego nie sygnalizowało mu o obecności bestii w okolicy. Nie poddawał się jednak, aż do momentu gdy Kuna dał im znać że wpadł na trop. Wąż na raz podniósł łeb do góry i trzepnął ogonem, by tuż po tym już podejść bliżej. Na widok łapy lekko się skrzywił. Była duża. Ogromna! Nie przejął się jednak zbyt bardzo, bo... czy tak właściwie miałby teraz nawet opcję odwrotu? Raczej nie. Zaciągnął się tu z własnej woli, dość nieprzyjemnym byłoby uznać, że "sory mordy - jednak odpadam". Oblizał się po nosie, nadstawiając uszy.
Wsłuchał się w kolejny rozkaz Kuny i już, już miał coś dodać, ale po prostu odprowadził wzrokiem Głuszec i tyle. W tej chwili bez sensu byłoby wykłócać się o to, że starszy mówi co kto ma robić. Jak mu to daje jakąś przyjemność, to niech sobie robi. Niesprawiedliwym dla Węża było w każdym razie to nieformalne przejęcie władzy nad ich grupą. I na pewno w pewnej chwili po prostu przestanie słuchać i działać na własną łapę. Kuna nie był nikim na tyle ważnym, by w razie starcia z psem mówić mu co ma robić. Cyprys wyćwiczyła go na tyle dobrze, że mógł sam podejmować niektóre decyzje. Póki mówił po prostu kto gdzie ma iść i jakie jest jego zadanie, niech sobie mówi. Spoko. Ale jeśli powie, że Wąż ma atakować tę lub inną część psa, może już cmoknąć jego wielki liliowy zad, bo zielonooki na pewno się nie posłucha. Trzepnął mocniej ogonem, ruszając za kocurem.
Naturalnie, zachowywał ostrożność. Szedł najciszej jak się dało, do tego uszy miał nastawione tak by słyszeć każdy szelest czy szmer z oddali. Śnieg wyjątkowo na pewno pomagał, bo jego skrzypienie mogło łatwo zaalarmować koty o obecności psa. Zielonooki rozglądał się za olbrzymem - bo na pewno łatwo byłoby go zauważyć z odległości - do tego chciał znaleźć jakieś kępy futra. Zapach także próbował złapać gdzieś w okolicy. Bardziej starać się już o znalezienie psiska nie mógł.
mała i niska, krótkie łapy, długie futro, czarno-ruda szylkretka z kreską na nosie
W skrócie Głuszec jest połączeniem wszystkiego. Z ogółu energiczna, z zamiłowaniem do żartowania. A tak naprawdę nieśmiała i skryta. Cały czas stara się komuś zaimponować, ponieważ czymś, czego bardzo potrzebuje, jest uwaga od innych. Boi się odrzucenia i jest wstydliwa, ale szybko przywiązuje się do innych. Czasem może być wredna!
Nie znalezienie przez nią śladów nie dziwiło ją jakoś szczególnie bardzo. Wytropienie takiego stwora na pewno musiało być trudne i pewnie można było liczyć jedynie na szczęście. I te sprzyjało Kuniemu Sykowi, który szybko zaczął do nich krzyczeć. Ta, po przyjściu w stronę głosu wojownika, jedynie wzruszyła łapami. No łapa, jak łapa, co nie?
— Pfft — prychnęła nieco zawiedziona. Spodziewała się czegoś innego, że wreszcie będzie mogła coś zrobić. Chciała walczyć i nie ważnym było czy poniesie jakieś rany, a wrócenie do obozu by przynieść pomoc było jak pójście na łatwiznę. Nie była zbyt szybka, a z powodu jej niewielkiego wzrostu i przedzieranie się przez śnieg nie było najłatwiejsze — Czemu ja? Wężowy Błysk będzie szybszy... A nawet jeśli, to chyba powinniśmy go pokonać sami. Może on ma po prostu duże łapy, a sam jest taki mały — mówiła, chociaż wiedziała, że te sprzeczanie nie miało żadnego sensu. — A co jak już wrócę, a wy będziecie leżeli martwi w śniegu, bo rzuciliście się na psa, a ten okazał się jednak lepszy. Pff, nie musiałeś mnie brać, skoro od razu zamierzałeś mnie odesłać — zakończyła i odwróciła się, by jak najszybciej odejść. A niech sobie zdychają walcząc z psem w dwójkę. Jeśli myśleli, że Głuszec wróci z posiłkami nim oni na dobre pozdychają, to się ostro mylili. Kotka nie była szybka, jak to wyżej zostało omówione, a droga do obozu wcale nie była najkrótsza. Jak jeszcze ją coś zaskoczy po drodze, to w ogóle będzie komedia. A jak wszyscy wojownicy będą na polowaniach albo patrolach... Ech, szkoda strzępić ryja. Wysoko podnosząc łapy, parła poprzez śnieg, aby wreszcie dotrzeć do obozu (i oby bez żadnych niespodzianek).
pouring the fuel, fanning theflames
b<b>reaki</b>ngthe habit and melting thechains
embracing the <s>fear</s>, chasing the fight
t<s>he</s> glowof thefire willlight up thenight the <s>brid</s>ges areburning, the heat's on <s>my</s> face
making thepast an unreachable place