po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
oczywiście! zaraz wyślę ci pw z hasłem i instrukcjami
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Liliowy Płatek ma niedługie, puszyste, niemal całkowicie białe futerko z paroma szarymi plamami. Jedna znajduje się na jej głowie, pokrywając przestrzeń za zielonymi oczami, między nimi pozostawiając duży trójkąt w śnieżnym kolorze. Kolejne średniej wielkości dwie można wypatrzeć na jej grzbiecie, pierwsza w okolicy łopatki, a druga bardziej z tyłu. Trzecia, i ostatnia, występuje na samym środku jej ogona. Wnętrze uszu i nos mają barwę różową. Kotka jest lekka, smukła, jak na dzikiego kota przystało. Nie należy do największych kotów, ma drobną posturę. Całą sobą sprawia wrażenie delikatnej, zresztą, jak najbardziej słusznie.
kotka jest nieśmiała i cicha, nigdy nie odzywa się niepytana. Odznacza się niezwykłym spokojem, a również wrażliwością. Nie lubi, gdy ktoś ją karci, czuje się wtedy bardzo źle. Dlatego też stara się za wszelką cenę nie łamać zasad, chyba, że dla czyjegoś dobra. Zazwyczaj unika wszelkiego rodzaju kłopotów. Niestety ma wielki problem z podejmowaniem decyzji. Boi się działać pod wpływem chwili.
hello
zastanawiam się czy gdybym chciała grać Ścieżką to czy potrzebowałabym dramatycznej historii o tym jak zaginęła i wróciła czy byłoby spoko dalej kontynuować ten wątek kaszlu, który miała? z tego co ogarnęłam miała ten epizod, w którym leżała umierająca w lecznicy i jest tylko kilka postów po tym, w których zresztą o tym mówi. może jakieś nawroty, brak medyka i ten teges?
Weep not for roads untraveled Weep not for sights unseen May your love never end and if you need a friend there'saseatherealongsideme.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
z tego co mam zapisane to Ścieżka została dodana do adopcji w sierpniu, więc łapie się jeszcze na powrót z historią, że była chora, nie musi być konieczne zaginięcie :>
Liliowy Płatek ma niedługie, puszyste, niemal całkowicie białe futerko z paroma szarymi plamami. Jedna znajduje się na jej głowie, pokrywając przestrzeń za zielonymi oczami, między nimi pozostawiając duży trójkąt w śnieżnym kolorze. Kolejne średniej wielkości dwie można wypatrzeć na jej grzbiecie, pierwsza w okolicy łopatki, a druga bardziej z tyłu. Trzecia, i ostatnia, występuje na samym środku jej ogona. Wnętrze uszu i nos mają barwę różową. Kotka jest lekka, smukła, jak na dzikiego kota przystało. Nie należy do największych kotów, ma drobną posturę. Całą sobą sprawia wrażenie delikatnej, zresztą, jak najbardziej słusznie.
kotka jest nieśmiała i cicha, nigdy nie odzywa się niepytana. Odznacza się niezwykłym spokojem, a również wrażliwością. Nie lubi, gdy ktoś ją karci, czuje się wtedy bardzo źle. Dlatego też stara się za wszelką cenę nie łamać zasad, chyba, że dla czyjegoś dobra. Zazwyczaj unika wszelkiego rodzaju kłopotów. Niestety ma wielki problem z podejmowaniem decyzji. Boi się działać pod wpływem chwili.
oooooo, w takim razie jestem chętna :>
Weep not for roads untraveled Weep not for sights unseen May your love never end and if you need a friend there'saseatherealongsideme.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Mistrz: Krogu || Ważkowa Sadzawka || Krogu again Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: nikt nie jest jej godzien
Jednolicie czekoladowa koteczka niesamowicie podrosła w ciągu tych kilku księżyców - jej łapy się wydłużyły i wydają się być nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogółem Wydra wygląda na taką, która kiedy skończy już rosnąć to nie dość, że będzie dosyć wysoka, to jeszcze do tego szczupła i poruszająca się z niezwykłą gracją jak to na eleganckie koty przystało. Jej futerko oczywiście zostało jak już mówiłam jednolicie czekoladowe, bez żadnych fancy znaczków i jedyne co zmieniło u niej swój kolor to oczy - wreszcie posiadają one żółtą barwę niesamowicie podobną do tej u jej ojca.
byłabym zainteresowana tym kotkiem w zamian za nieaktywne Mleko, tylko musiałabym nabić pajęczyną jeszcze tak z osiem postów. uvu
«» - ̗̀ sennośćgęstajakśniegikrążącajakś n ie g ̖́- zasypujeśnieżnymipłatkamisennymi bez przyczynnymójdzień,bezsensownymójw i e k i teślady bezładnych moichkrokówpoziemi
Księżyce: 64 Mistrz: sama sobie mistrzem Płeć: Kotka Matka: Paprociowy Pył [NPC] Ojciec: Łabędzie Skrzydło [NPC] Partner: brak
Urodziwa, pulchna, średniego wzrostu kotka, z ładnym, lśniącym, krótkim i zadbanym futrem w większości w kolorze bieli; wyjątkiem są ciemne, niebieskie plamy, okalające jej grzbiet, ogon część pyska i głowy, brodę, a do tego dwie niewielkie - jedna na przedniej, prawej łapie, zaś druga na lewej, tylnej. Wszystko zwieńczają duże, złote ślepia, otoczone długimi rzęsami.
Miła - to jako pierwsze mógłby pomyśleć sobie każdy, kto ją spotkał. Kulturalna, uprzejma, może niekiedy nieco poważna. Chodzi z gracją, wysławia się płynnie, czasami niemalże tak, jak przystoi to damie. Jest pewna siebie, świadoma tego, jak wygląda, jak bardzo urokliwa jest, a jednocześnie nie obnosi się z tym na każdym kroku, nie wypomina innym tego, jak sama wygląda. Kulturę stawia sobie ponad wszystko, toteż zwyczajnie nie wypada jej chwalić się własnym wyglądem, nawet jeśli w środku jest odrobinę narcystyczna. Dba o siebie, o swoje futro, by prezentować się jak najlepiej w oczach innych, a także własnych. Lubi pochwały, przyjmuje je z delikatnym uśmiechem na pysku. Częste choroby nie zmieniły jej charakteru, nie złamały jej; jedynie może sprawiły, iż stała się nieco bardziej ambitna, chętna do tego, by poznawać nowe rzeczy, chłonąć wiedzę. Tak samo nie zmieniła się po pobycie u ludzi, wciąż pozostając tą samą Goździk.
szałwia i martwa reszta
• [ puste konto ] (w miejsce nieaktywnego Mleka) - Burzowy Pomruk x Drżący Głos, 6 księżyców
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Biały z burymi elementami. Prawe oko w większości bladoniebieskie, lewe bursztynowe. Wysoki jak na swój wiek.
Młody jest jeszcze i nie do końca wiadomo, co z niego będzie... Jednak koty nieprzychylne Bukowej Korze już zaczynają między sobą szeptać, że oto rośnie godny następca burego wojownika. Bieluń zapatrzony jest bowiem w ojca jak w święty obrazek, spija z jego ust każde, nawet nieprzychylne słowo, stara się naśladować postawę i gesty, słowa i czyny. Ma duże ambicje i zapał do nauki, jednak nie jest zbyt towarzyski.
Chciałabym zaadoptować kociaka z miotu Mysiego Kroku i Bukowej Kory (puste konto).
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.