Logo Artemidy
Samotny Kamień
W ostatnim czasie kontakt miała przede wszystkim z kotami z własnego Klanu – a to przecież nie mogło tak być, że dzień w dzień patrzyła tylko na te same pyszczki! Bardzo lubiła spędzać czas z rodzeństwem, obserwować przepychanki dzieci Bławatka i Zająca czy zaczepiać się w Krzyk, tak zajętą obowiązkami zastępcy, ale... ale potrzebowała pewnego powiewu świeżości! Chciała móc poznać kogoś całkiem nieznajomego, może nawet dać się zaskoczyć – albo zadziwić tę drugą stronę jakimiś wymyślnymi dziwactwami, jeżeli najdzie ją ochota na jakieś nieszkodliwe psoty.
Tak, tego potrzebowała.
No i oderwania od obowiązków.
Chociaż była po dość intensywnym dniu – odbębniła patrol, jak i spotkała się w celach treningowych ze Świt i Wirkiem – dość żwawym krokiem, z wysoko zadartą kitą podreptała w kierunku Czterech Dębów. Rozważała którąś z granic, ale ostatecznie doszła do wniosku, że w tym miejscu miała największą szansę na spotkanie kogoś nieznajomego. Wreszcie wskoczyła na Samotny Kamień, który wydał jej się dobrym punktem widokowym, i z napięciem rozejrzała się wokół. Ktoś, coś?

/Piołun!

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
/czaso przed pogrzebem Słonego Wiatru, bo nie wiem co tam się ewentualnie wydarzy. jeśli cokolwiek.
Najintensywniejsza rzecz, jaką dzisiaj zrobiłem, to próba złowienia ryb na stos zwierzyny. Nie do końca udana, musiałem to przyznać sam przed sobą, bo wróciłem do obozu z tylko jedną, dość mierną, ale obowiązki można było uznać za odbębnione. Minóg postanowił udawać, że nie istnieje, więc ja postanowiłem udawać, że wcale nie jest mi jakoś dziwnie przykro z powodu przedłużającego się znów treningu. Jakoś się to kiedyś rozwiąże, tylko jeszcze nie wiedziałem jak dużo będzie to ode mnie wymagało, zarówno pod względem samozaparcia, jak i wzięcia sprawy we własne łapy. Póki co czekałem na rozwój wypadków, zręcznie przy tym unikając zbytniego wysiłku oraz łażenia na nudne patrole z nudniejszymi wojownikami, którzy albo mieli kije pod ogonami, albo zero wspólnych tematów, przynajmniej ze mną. Jeśli miałem milczeć przez całe okrążenie, to równie dobrze mogłem chodzić sam. A jeśli miałem chodzić sam, to równie dobrze mogłem chodzić w okolice Czterech Dębów, gdzie ostatnimi czasy udawało mi się spotkać koty o wiele bardziej zajmujące niż rodzimi wojownicy.
Przyszedłem w miejsce zgromadzeń w całkiem dobrym humorze - ogon w górze, uszy przed siebie, pysk rozluźniony, wręcz ideał przyjaznego nastawienia. I nie zawiodłem się, mając nadzieję na jakąś interakcję, bo na jednym z kamieni już ktoś siedział. Z lekkim uśmiechem podszedłem do sąsiadki spacerowym krokiem.
- Czekasz na kogoś? - zagadałem. W razie twierdzącej odpowiedzi zawsze mogłem iść dalej, albo - w najgorszym przypadku - poinformować o tym, czy w ogóle opłaca się na gagatka czekać. A jeśli nie, jeśli nie miała planów, to mogliśmy nie mieć planów razem. Nie po raz pierwszy spędzałbym czas z kotem z sąsiedztwa zamiast na obchodzie granic.
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bardzo się ucieszyła, gdy wreszcie dojrzała jakąś sylwetkę – nie, nie jakąś, bo wesołą i rozluźnioną, z przyjacielsko uniesionym ogonem. W końcu nie byłoby nic gorszego niż trafienie na jakiegoś skończonego gbura o lisim sercu – chociaż i to nie było przesądzone, w końcu pozory mogły mylić, ale Wyderka zdawała się o tym nie myśleć, nie teraz, bo uśmiechnęła się szeroko i zwinnie zeskoczyła z kamienia.
Przeciągle się rozciągnęła, jakby zwlekając z odpowiedzią, zanim wyprostowała się i spojrzała prosto w oczy rudej kotki.
— No, na ciebie! — odparła bez zawahania.

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cofnąłem się o krok, gdy szylkretka zeskoczyła z kamienia - tak na wszelki wypadek, bo nie wątpiłem, że uda jej się mnie ominąć i dobrze wylądować, ale przezorny ubezpieczony i tak dalej. Złapała mnie z zaskoczenia, musiałem przyznać. Zamrugałem ze zdziwieniem i wstrzymałem oddech na uderzenie serca (samo w sobie prawie że łomoczące mi o żebra, mogłoby się uspokoić). Na mnie? Nie, nie ma opcji, że mówiła serio. Ale...
- Będę musiał w takim razie porozmawiać z ostatnim patrolem, który tędy przechodził. Nawet słowem się nie zająknęli, że mam tak wyjątkowego gościa. - Uśmiechnąłem się szeroko.
...możemy się pobawić we dwójkę.
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chociaż nieco zaskoczyła ją odpowiedź, nawet brew jej nie drgnęła. Odnotowała tylko w myślach, że stojący przed nią kot był w rzeczy samej kocurem, by przypadkiem się nie pomylić... A potem gniewnie zmarszczyła czoło.
— Naprawdę?! Straszne! A mówiłam im, że to pilne i w ogóle... — Przymknęła oczy i z wyraźną dezaprobatą pokręciła głową. Głęboko westchnęła. — Ale nic to. Ważne, że w końcu jesteś.
Wreszcie Wyderka umiechnęła się wesoło. Ktokolwiek był na wspomnianym patrolu, niech spoczywa w pokoju – jego śmierć będzie honorowa, bo przyczynił się do słusznej sprawy. Po kilku uderzeniach serca zaczęła podążać wzdłuż wichrowej granicy z Rzeką, bo skrupulatnie przeanalizowane poszlaki wskazywały, iż stąd pochodził jej nowy znajomy.

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokręciłem głową również, z głęboko udawanym smutkiem. Niedopuszczalne zachowanie ze strony patrolu, w którym nawet nie wiem, kto był. Może gdybym uważał jakoś bardziej, kiedy Nocny Szkwał rozdzielał i przydzielał koty do patroli z samego rana, ale wtedy byłem zajęty spaniem - a gdybym nie był, i tak pewnie bym go zignorował. Mniejsza o to, bo obecna sytuacja była o wiele bardziej zajmująca, niż nasz sztywny zastępca. Ruszyłem razem z moją rozmówczynią, nie chcąc zostać w tyle, skoro tyle na mnie czekała, ha!
- Skoro to pilne, to proszę, nie trzymaj mnie w niepewności! - zaśmiałem się, tak całkiem szczerze, dotrzymując jej kroku. Wymagało to co prawda ode mnie dość żwawego przebierania łapami, ale byłem zbyt ciekaw, co szylkretka ma do powiedzenia, aby tak po prostu się poddać i odpuścić. Podobała mi się w gruncie rzeczy ta gra, którą tu prowadziliśmy.
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z zadowoleniem dostrzegła, że rozmówca podążył za nią, a po kilku uderzeniach serca nawet dotrzymywał jej kroku. Dobrze trafiła, nie ma co!
— Nie uwierzysz... — zaczęła dramatycznym tonem, unosząc wzrok z głębokim westchnieniem.
— Mamy w Klanie kota, który może jeść tylko ryby. Inaczej ma... — Rozejrzała się, zanim ściszyła głos, jakby miała przekazać tajną łamane przez poufną informację: — ...sraczkę.
Oczywiście, nikt taki nie istniał – chociaż jakby sprawę potraktować metaforycznie i uznać problemy żołądkowe za synonimiczne do życiowego zawodu, to jej byłoby zdecydowanie najbliżej. Bardzo bolała ją nieobecność jakiejkolwiek rybki na stosie – bardzo! Ale były to nieistotne szczegóły; towarzyszący jej Rzeczniak nie musiał o wszystkim wiedzieć, bo po co, nikogo to nie krzywdziło, a tak było tylko ciekawiej.
— Także muszę potrenować łowienie, a od patrolu usłyszałam, że ty jesteś w tym świetny – uśmiechnęła się lekko w stronę rudego kocura podczas wciąż żwawego marszu.

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trafiła chyba najlepiej, jak mogła, bo nie wiem, kto jeszcze w tym klanie nie miał tyle kija pod ogonem, żeby spróbować z nią żartować - może Kałuża? Albo Minóg? Mniejsza o nich, bo byłem tu tylko ja, sąsiadka po drugiej stronie granicy, oraz ta gierka, która chyba w końcu zaczynała nas dokądś prowadzić.
Prawie prychnąłem śmiechem. Prawie! Powstrzymałem się jednak, chociaż musiałem udać kaszlnięcie albo dwa, żeby cała ta gra trwała nadal. Pokiwałem głową, znów z głęboko udawanym smutkiem.
- Straszna przypadłość, doprawdy. Prawie jakby urodził się nie tam, gdzie powinien, co za tragedia. Dla niego i dla wszystkich wokół. - Jeszcze trochę a bym się wzruszył losem tego Wichrzaka, który prawdopodobnie nawet nie istniał. Nie miałem jednak samozaparcia, aby dłużej udawać zmartwionego i na moim pysku pojawił się całkiem szczery uśmiech, a z gardła wydobył się śmiech.
- Trzeba było więc tak od razu! - zawołałem, cały czas doskakując, aby nie zostać w tyle za wyższą ode mnie szylkretką. Normalnie nie przeszkadzało mi bycie niskim czy nawet drobnym, ale ten jeden raz oddałbym wszystkie popołudniowe drzemki za dłuższe łapy, żeby tylko nie czuć się jak terminator na treningu. - Ale niestety - tu spróbowałem nabrać powagi, co wyszło... tak średnio - nawet najlepszy z Rzeczniaków nie wyłowi ryby z traw, a do Grzmiącej Rzeki przy topolach jest stąd kawałek drogi. Mogę jedynie zaproponować podzielenie się teorią, w szczerej nadziei, że będzie to wystarczająca pomoc. Chociaż... - Zawiesiłem głos na dłuższą chwilę, jakbym się nad czymś zastanawiał. - Moglibyśmy, na przykład, przejść się kiedyś razem nad jakąś wodę. Wiesz, celem prezentacji. - Zerknąłem na rozmówczynię kątem oka, żeby wybadać reakcję.
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W obliczu nagłego napadu kaszlu, zerknęła pytająco na kocura – wszystko wskazywało jednak na to, że była to część gry, stąd uśmiechnęła się tylko i znów spojrzała przed siebie.
Zaraz też pokiwała głową, gdy rozmówca podsunął jej genialny – sensownie sklejający całą tę historyjkę – trop. Pospiesznie rozejrzała się wokół.
— Cóż, nie ma co ukrywać, ma w sobie domieszkę krwi Rzeczniaka, więc szczerze? Podejrzewam, że to przez to — rzuciła konspiracyjnym tonem. Niebezpiecznie zawężało to krąg poszukiwań, gdyby kocur chciał poszukać potwierdzenia dla jej teorii, ale czy taka Świt obrazi się, jak usłyszy pytanie, czy ma problemy żołądkowe po spożyciu czegokolwiek innego od ryby? Raczej nie... Może Traszka tak, ale i ją jakoś ugładzi.
Gwałtownie się zatrzymała.
— No kawałek drogi, ale nie taki znowu duży, nie taki nie do przejścia, no nie? — spytała z niemrawą miną. Tak blisko , a tak daleko, ech! — Bo tak w teorii to ja już umiem, ale sam rozumiesz, to nie to samo, zwłaszcza że wśród traw nie grozi mi przypadkowe wpadnięcie do wody, a dobrze by było się z tym jakoś zmierzyć...
Westchnęła z wyczuwalnym żalem, chociaż pod wpływem sympatycznej propozycji nieco się rozpogodziła.
— Ale tak też okej, no, może do tego czasu nie umrze nam z głodu albo z odwodnienia... — Wywróciła oczami, jakby cała ta sytuacja była dla niej wielce absurdalna; a chodziło przecież tylko o to, by sama mogła sobie wrzucić rybkę na ząb!

 
 
 
 
 
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car

seems she forgot all about the library
like she told her old woman now
 
 
 
 
 
 
 
and with the radio blasting
goes cruising just as fast as she can now
and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeśli rozmówczyni chciała jakoś bardziej mnie zaciekawić, to jak najbardziej się jej udało; zastrzygłem uszami, nie kryjąc już szczerego zainteresowania.
- Domieszkę? A z której strony, kojarzysz może? - To by było śmiesznie, gdyby szylkretka mówiła o jakimś dziecku Łabędzia. Były w klanie koty, które by się poskładały ze śmiechu na tę wieść. Szkoda, że Kościste Wybrzeże należał do dalekiej przeszłości, bo przynajmniej miałbym czym go zaskoczyć - jeśli, oczywiście mowa była o moich kuzynach. Ciekawe, że rzeczony kot nie zamierzał się w takiej sytuacji po prostu do Rzeki przenieść… Czy nie byłoby wtedy po prostu łatwiej?
- Och, faktycznie. Przyznam szczerze, że nie pomyślałem o takich konsekwencjach. - Mmm, zawsze przyjemnie się przyznać do własnej głupoty. Od razu zrobiło mi się trochę cieplej pod futrem na pysku, ale trzeba brnąć w to dalej, skoro już tak daleko zaszliśmy. Jednak zmarszczka na moim czole pojawiła się jak najbardziej szczerze. Nie sądziłem, aby trening na, ha ha, sucho do czegoś się nadawał, skoro szylkretka znała już teorię, więc nawet ten głaz, co był gdzieś tu w okolicy, na nic się nie przyda. Zerknąłem ponownie na kotkę, po czym westchnąłem - dramatycznie, może trochę przesadnie.
- W porządku, dobrze. Mam nadzieję, że uda nam się coś złapać. W imię tego… kota ze sraczką. Chodźmy. - Machnąłem ogonem, może nie do końca przyśpieszając, bo już maszerowałem w całkiem sprawnym tempie, ale z wyraźnym celem zamiast zwyczajnego spaceru w miłym towarzystwie - oczyma wyobraźni wytyczałem już jak najlepszą trasę wzdłuż granicy, bo mieliśmy do przejścia, cóż, całą jej długość między naszymi klanami.
- Nie boisz się rzeki, co nie?
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
~#~

Nocny Szkwał wydał terminatorom zakaz wychodzenia samotnie z obozu dopóki nie udowodnią, że potrafią walczyć, ale Bratkowa Łapa miała ponad czterdzieści księżyców, była wielka, silna i musiała przecież jakoś przeżyć samemu w trakcie swojego długiego, samotniczego życia, więc nie uznawała, żeby ten zakaz dotyczył także jej. Rozgladała się zatem po okolicy, chcąc lepiej zapamiętać tereny Klanu Rzeki, aż dotarła do miejsca, gdzie, między zapachami Klanów, woń się urywała. To tutaj pewnie były Cztery Dęby, miejsce spotkań Klanów, a za nimi tereny Klanu Cienia, jedynego Klanu z którym bezpośrednio nie graniczyli. Nagle przypomniała sobie w głowie słowa swojego brata podczas treningu. Hm.

//Próchno!


[Obrazek: ddi1iuf-ebc23db4-10c0-4e6f-bfe8-9facbfce...49PeTNyaiw]


They talk about [ ME ], I forget to l i s t e n
At least I get the recognition

Heavyweight, I pull up on you with the [ REPETITION ]
You in the pit, it's << n o t >> no exhibition
[ OH! ] they big mad, I'm the big boss
Talk a big game, take a big loss

[ Growin' up, I was the problem that they didn't S O L V E ]
[Obrazek: HrUiJJ0.png]

LVL 4 70 / 300
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zostałem wojownikiem, a to oznaczało, że już naprawdę mogłem iść gdzie tylko chciałem. I korzystałem z tej możliwości, przechadzając się właściwie każdego dnia po terenach Cienia, tylko czasami nieco dalej. Lubiłem spokój, który panował wokół, ciszę, uczucie, przy którym wydawało mi się czasem, jakbym był naprawdę ostatnim kotem na świecie – chociaż bez skupiania się nad tym za bardzo, bo wtedy zaczynało być niepokojące.
Może właśnie dlatego akurat tego dnia wyruszyłem w stronę Czterech Dębów – tutaj częściej można było kogoś spotkać, w tym także członków wszystkich innych klanów lub przynajmniej tak słyszałem. Sam do tej pory nie poznałem przecież jeszcze nikogo konkretnego, mogłem jedyne wyczuwać pozostawione w okolicy zapachy i wyobrażać sobie jak mogły wyglądać koty, które je nosiły.
Tym razem również wydawało się, że byłem samotny. Trudno. Przynajmniej mogłem przejść się wzdłuż granic tego wspólnego tereny, spoglądając z nich na ziemie, na które nie mógłbym wstąpić. Na moment zatrzymałem się przy tych, które należały do Rzeki, jedynego klanu, z którym nie graniczyliśmy bezpośrednio, a przez to wydającego mi się tym najbardziej odległym, tajemniczym. Czy mógłbym dowiedzieć się, kto rzeczywiście tam żyje?
LVL 5 395 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ktokolwiek stwierdził, że zabranie Bielinka na patrol jest dobrym pomysłem, stanowczo przecenił i jego instynkt samozachowawczy, i jego zdolność do utrzymania myśli w głowie przez dłużej, niż pięć sekund. Istniała spora szansa, że zdarzyło się to przez pomyłkę. Rześka Pszczoła miała iść na patrol z jakimś terminatorem, więc zgarnęła pierwszego, który nawinął jej się pod łapę, a Bielinek ― cóż. Nie znał się na tym wszystkim. Jeżeli kot wyższy rangą prosił go, by coś zrobił, kim był Bielinek, by odmówić? Poza tym skłamałby, gdyby powiedział, że perspektywa opuszczenia Obozu nie sprawiała, że jego serduszko zaczynało bić nieco mocniej.
Więc poszedł i ― dla jego obrony ― przez większość czasu rzeczywiście starał się posłusznie truchtać za pstrokatą wojowniczką, pozwalając, by jej radosne paplanie obmywało jego uszy jak morskie fale, nie zostawiając trwałego śladu na jego umyśle. Nie miał powodu, by zbaczać z wyznaczonej ścieżki. Obserwowanie otoczenia w trakcie spaceru zupełnie mu wystarczało. Tereny przecież nie uciekną. Nawet jeżeli pragnął, z całego serca, zwiedzić je dokładniej, miał przecież na to czas. Może kiedyś, kiedy rzeczywiście zacznie swój trening. Albo kiedy, w być może nie aż tak dalekiej przyszłości, zostanie wojownikiem. Wtedy będzie mógł chodzić, gdzie tylko chce, kiedy tylko chce. O. Teraz po prostu sobie poogląda.
Tak przynajmniej myślał, nim kątem oka zauważył kępkę biały kwiatów w oddali. Przebiśniegi, prawdopodobnie. Nim w ogóle zdążył się nad tym zastanowić, już truchtał w ich kierunku. Może mógłby przynieść trochę mamie?
Nie zauważył nawet, jak bardzo się oddalił, dopóki nie wyrosła przed nim kocia sylwetka. Przystanął, wpatrując się w nieznajomego szeroko otwartymi oczyma. Bez strachu, jedynie z zaciekawieniem. Kocur nie wyglądał jak ktoś, kogo Bielinek kiedykolwiek widział w Obozie, nawet przelotnie. I pachniał dziwnie, zupełnie obco. Serce Bielinka zatrzepotało. Czyżby udało mu się spotkać kogoś z innego Klanu? Oh!
― Dzień dobry? ― powiedział, niepewnie, podchodząc o kilka kroków bliżej. ― Widziałeś tu może kwiaty? Takie białe? Patrzyłem na nie chwilę temu, ale później zobaczyłem ciebie i trochę się rozproszyłem. Nie spodziewałem się, że tu kogoś zobaczę ― wyrzucił. O czym rozmawia się z kotami z innych Klanów? Nie miał pojęcia.
[Obrazek: dbh384t-aca9862e-1b55-4d5b-9b97-c9db3ccc...zoExTJjhHM]

give me sirens and a cyclops
give mex giants andx a hydra
i know life and f a t e are scary
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxbut i wanna be legendary
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
3
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A jednak, miałem szczęście – ktoś znalazł się całkiem niedaleko, a ponad to, sam zaczął rozmowę. Czy wyglądałem jak ktoś, kto mógł rozproszyć uwagę kocura od kwiatów, których wypatrywał wcześniej? Brzmiało to całkiem przyjemnie, podobało mi się, szczególnie usłyszane od kogoś, kto również wyglądał całkiem ładnie. Jego futerko, niby brązowe, a jednak inne od burych barw znanych dobrze z Cienia, poza swoim interesującym kolorem, wydawało się również być bardzo miękkie. Przypatrywałem się mu przez moment,
- Dzień dobry. Niestety, nie widziałem – ja zapatrzyłem się zamiast na wasze tereny. Jednak może było warto, skoro dzięki temu mogłem zobaczyć ciebie. Ale mogę pomóc ci szukać, czy gdzieś tutaj nie rosną. – Czy nie brzmiało to wszystko głupio? Nie byłem pewny, co rzeczywiście powinienem mówić w takich sytuacjach, gdy był to pierwszy napotkany kot z innego klanu. Cofnąłem się o krok w stronę Czterech Dębów, spuszczając wzrok z Rzeczniaka i starając się dostrzec, czy rzeczywiście mogły tu gdzieś rosnąć przebiśniegi. I dlatego, że jednak patrząc na niego zbyt długo, czułem się w jakiś sposób zawstydzony.
- Nazywam się Szepczące Topielisko, a ty? – Pierwsza okazja do pochwalenia się nowym imieniem. We własnym klanie i tak prawie każdy słyszał je na ceremonii, a nawet jeśli kogoś ona ominęła, pewnie dowiedział się w inny sposób. Teraz naprawdę ktoś mógł się dowiedzieć, że rzeczywiście udało mi się już zostać wojownikiem – czy i on nim był?
LVL 5 395 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc słowa kocura, wcześniejszą niepewność na pyszczku Bielinka natychmiast zastąpił promienny uśmiech.
― To bardzo miło z twojej strony, że zechcesz mi pomóc! ― powiedział, podchodząc jeszcze bliżej. W swej radości nie patrzył szczególnie, gdzie idzie; jego łapa zahaczyła o wystający z trawy kamyk lub inny patyk. Pisnął zaskoczony, zachwiał się niebezpiecznie, ale w ostateczności ― uniknął spotkania z ziemią. Całe szczęście. Bielinek nie chciałby wyjść na całkowitą niezdarę przed kotem z innego Klanu! ― Wybacz, czasem mi się zdarza ― rzucił beztrosko, obdarzając kocura kolejnym uśmiechem. ― Wiesz, pomyślałem, że mógłbym przynieść trochę kwiatów mojej mamie. Myślę, że by się ucieszyła. Byłoby przykro, gdyby nie udało mi się ich znowu znaleźć. A ty? Przeszedłeś tylko pooglądać nasze tereny? ― Przechylił głowę, wciąż przypatrując się kocurowi z zaciekawieniem. Granice klanów nie były konceptem, o który Bielinek dbał jakoś szczególnie. Wiedział o tym, iż różne Klany miały swoje terytoria, lecz bronienie ich przed intruzami nie było coś, o czym szczególnie myślał, a gdyby zaczął, z całą pewnością uznałby ten pomysł za wysoce bezsensowny. Dlaczego ktoś miałby nie móc wejść na tereny Klanu Rzeki i się po nich rozejrzeć, jeżeli taka była jego ochota? Przecież nie było niczego złego w spacerowaniu! Swojego nowego towarzysza, gdyby ten tylko wyraził taką ochotę, również z chęcią zaprosiłby na wycieczkę krajoznawczą, chociaż przewodnik byłby pewnie z niego słaby.
― Jesteś wojownikiem! ― zawołał z podziwem. Szepczące Topielisko nie wyglądał, jakby był od niego wiele starszy, a mimo to udało mu się już ukończyć swój trening! ― Ja jestem, uh, Biała Łapa. Ale wystarczy Bielinek.
[Obrazek: dbh384t-aca9862e-1b55-4d5b-9b97-c9db3ccc...zoExTJjhHM]

give me sirens and a cyclops
give mex giants andx a hydra
i know life and f a t e are scary
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxbut i wanna be legendary
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
3
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości