Logo Artemidy
Samotny Kamień
#91
Deszczowa Łapa uważnie obserwował ruchy swojej rozmówczyni. Była wyjątkowo nerwowa, być może niepewna tego co robi? Terminator zawsze sądził, że sąsiedzi zza granic to krwiożercze rybie móżdżki, które nie atakują tylko dlatego, że wyczuwają siłę bijącą od Klanu Rzeki i kotów je tworzące. Mieli mnóstwo kociąt, terminatorów, nie mówiąc już o samych wojownikach, których mieli najlepszych w lesie. Nie było kota, który by go przekonał, że jest inaczej. Czy Wichrzacy mogli być dla nich zagrożeniem? Jak każdy klan. Deszcz musiał uważać na to co mówił, na ruchy rozmówczyni oraz być gotowym do ewentualnego pokazania, kto tu rządzi.
Odpowiedź na swoje pytanie przyjął pewnym uśmiechem siebie. Przy obcych osobowość niebieskiego kocura zmieniała się diametralnie. Patrzenie z góry na kotkę, ze względu na różnice w ich wzrostach dodatkowo dobrze podkreślało jego pewność siebie.
- Oczywiście - odpowiedział, zgadzając się z tym, co powiedziała srebrna kotka. Końcówka jego ogona poruszała się, zdradziecko oświadczając światu, jak ciekawy jest kocur. - Ale czasem skradanie się nie wystarczy, jeśli nic nie ukrywa się w śniegu.
W tym miejscu od razu odpowiedział na jej pytanie, czy nadal łowią ryby.
- Pod wodą łatwo znaleźć pożywienie. Trochę tylko kończyny marzną przy łowieniu.
Nie miało znaczenia to, że Deszczowa Łapa na tym etapie życia oraz treningu o łowieniu wiedział tyle, co zasłyszał od Mgiełki czy innych terminatorów w Zrośniętych Drzewach. Wiedział doskonale jak zimna jest woda i w najbliższym czasie nie planował się w ogóle do niej zbliżać. Śnieg wystarczał mu do zaspokajania pragnienia.
- Naszemu klanowi nigdy nie brakuje pożywienia.
Niech Klan Wichru wie dokładnie, że przez najbliższe dwie pory to Rzeczniacy będą najsilniejszymi kotami w lesie.
Imię terminatorskie sprawiło, że Deszczowa Łapa odrobinę się zrelaksował. Terminatorka sama w Czterech Dębach? Tym bardziej kocur był pewny, co do wyniku ich ewentualnego starcia. Na takie jednak się nie zanosiło.
- Niedługo kończysz trening? - zapytał grzecznościowo. Co innego mogli ćwiczyć Wichrzacy niż Rzeczniacy? Biegania? Mógłby dopytać, ale nie był pewny, jak mieliby porównać czego się uczą.
xx
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

↻ Aktywne Sesje ↺
[4/6]
[/align]
→ Pęknięty Głaz | Tata 2.0: Huk Edition
→ Korzenne Zagłębie | Tata 4.0: Zamieć Edition
→ Puste Legowisko | Jarzębina
→ Pod Łukiem | Śnieżka, Wschód
→ Chaszcze | Sokół
→ Rezerwacja | Turkciowy Grzbiet
- - - - - - - - - - - - - -
→ Nauki | Jarzębina
→ Nauki | Wichurka
→ Patrol | Wschód

[Obrazek: __stamp__rain____by_abrilkawaii-dbq5le5.gif]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Tak naprawdę z każdą chwilą, kiedy obserwowała Deszczową Łapę, Mięta nieco się rozluźniała. Mimo wszystko pilnowała się cały czas. W sumie za często nie myślała o innych klanach, jednak inne koty ostrzegały przed nimi, by się z nimi zbyt nie zadawać, bo problemy i tak dalej... A z każdym słowem Deszczowa Łapa okazywał się... Inny niż oczekiwała. Po prostu był kotem, jak i ona, jednak wychowanym w innym miejscu. I najwyraźniej przekonany o wyższości własnego klanu, co mogło wynikać z jego słów.
Myślała chwilę nad odpowiedzią, jakiej mogła udzielić kocurowi. Chciałaby być tak dyplomatyczna jak Wrona i mieć miłą, nie narzucającą się odpowiedź na wszystko, musiała sobie jednak radzić z tym, co potrafi.
- Czasem można znaleźć coś tam, gdzie się tego najmniej spodziewamy. - mruknęła w końcu. Zdecydowanie nie zamierzała opowiadać o tym, gdzie, co i jak upolowała. Poza tym, niebieskiemu kocurowi, z klanu, który głównie żywił się rybami, którymi cuchnął, niespecjalnie była potrzeba ta wiedza zapewne, uznała więc, że jej odpowiedź musi mu wystarczyć.
Zatrzęsła się delikatnie, po części chcąc nadać odpowiedzi wydźwięk następnym słowom, a po części nie potrafiąc powstrzymać reakcji ciała na słowa kocurka.
- Okropność! Nie zanurzyłabym w wodzie chyba nawet koniuszka ogona! Ten lepki śnieg to już zdecydowanie za dużo. - pozwoliła sobie na lekki uśmiech w stronę kocura. Proszę, proszę, Mięto, rozkręcasz się!
Strzepnęła uchem, słysząc zuchwały ton kota, który nijak nie skomentowała. Podejrzewała, że nawet gdyby koty głodowały, duma nie pozwoliłaby Deszczowi się do tego przyznać. Mięta zresztą podejrzewała, że w jej przypadku byłoby podobnie, jednak nie było tak źle. Nie była wychudzona, tylko szczupła, czego nie było nawet widać pod grubym, zadbanym futerkiem, lekko nastroszonym dla ochrony przed wiatrem i zimnem.
- Zobaczymy, kiedy moja mistrzyni uzna, że jestem gotowa. - odpowiedziała, nieco omijając jednomyślną odpowiedź na to pytanie. Niedawno Lśniąca Sadzawka stwierdziła, że Mięta już nadaje się na wojownika i przekaże Malinowej Gwieździe wieść o ukończeniu przez nią treningu... Jednak rzeczniak nie musiał o tym wiedzieć. - A ty? Założę się że już czekasz na swoją ceremonię. - kąciki jej pyska na uderzenie serca powędrowały w górę.
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Na tajemnicze zdanie o znajdowaniu czegoś tam, gdzie kot się tego najmniej spodziewa Deszczowa Łapa, miał ochotę zapytać, czy chodzi o niego, jednak ostatecznie dał sobie spokój. Takie zdanie mogłoby podpaść pod flirt, A to ostatnie, na co terminator miał ochotę by wprowadzać do tej konwersacji. Wystarczająco krępującym było to, jak swobodnie sobie dyskutowali.
Nie mógł jednak powstrzymać śmiechu, gdy kotka zadeklarowała, że nigdy nie weszłaby do wody.
- Wiesz, że nasze patrole codziennie muszą moczyć łapy, by oznaczyć granice? - dopytał wyraźnie rozbawiony. Pamiętał, jak w Porze Opadających Liści miał okazję pierwszy raz zanurzyć kończyny w lodowatej rzece i jak popędził na drugi brzeg, ochlapując Jastrzębia, byleby znaleźć się na lądzie. Zdecydowanie żaden kot nie był urodzony do tego, bo lubić taką ilość wody.
Przyglądał się kotce, gdy ta opowiadała mu o swojej mistrzyni i ceremonii. Trochę wymijająca odpowiedź. Nawet trochę bardzo. Pytanie za to należało do przyjemniejszych. Postanowił w taki sam sposób spławić kotkę, jak ona jego. A może po prostu mu to pytanie schlebiało?
- Czekam na nią odkąd dowiedziałem, że można być wojownikiem - zażartował, po czym zaraz się wyprostował. Co Ty robisz, Deszcz, upomniał siebie. Coś za dobrze się bawił na tej granicy. Sęk w tym, że nigdy nie podejrzewał, że terminatorzy z innego klanu to takie same koty jak on, tylko nigdy nie jadły ryb.
xx
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

↻ Aktywne Sesje ↺
[4/6]
[/align]
→ Pęknięty Głaz | Tata 2.0: Huk Edition
→ Korzenne Zagłębie | Tata 4.0: Zamieć Edition
→ Puste Legowisko | Jarzębina
→ Pod Łukiem | Śnieżka, Wschód
→ Chaszcze | Sokół
→ Rezerwacja | Turkciowy Grzbiet
- - - - - - - - - - - - - -
→ Nauki | Jarzębina
→ Nauki | Wichurka
→ Patrol | Wschód

[Obrazek: __stamp__rain____by_abrilkawaii-dbq5le5.gif]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Na jej pysk na uderzenie serca wkroczył szok, kiedy usłyszała o moczeniu łap. Owinęła swoje łapy ogonem ciaśniej, jakby zaczynały jej zamarzać po takowym patrolu.
- Naprawdę? - zapytała, nie mogąc w to uwierzyć. - W obecnej porze to musi być okropne! - wyrzuciła z siebie, w duchu dziękując Gwiezdnym, że teren Wichru jest tak ukształtowany, że w żadnym wypadku koty nie muszą przekraczać żadnych rzeczek czy strumyków, by obejść całe terytorium.
Słysząc kolejną wypowiedź, lekko przechyliła łeb na lewą stronę i uśmiechnęła się pogodnie, a ta czynność nieco podniosła dolne powieki kotce, nadając jej oczom cieplejszy wyraz. Ta odpowiedź była urocza, przypominała jej w jakiś sposób o kociakach, które już deklarują bycie najśmielszymi wojownikami. Sama też pamiętała swoje zabawy jeszcze za młodzika, kiedy to udawała wojowniczkę, która chroni własne terytorium.
- Chyba każdy tak czeka. A już w szczególności kociaki, które nie zaczęły nawet treningu. - powiedziała łagodnym tonem, lekko poruszając końcówką ogona. Co poradzić, że szylkretka miała słabość do najmłodszych?
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Deszczowa Łapa już nie krył się z tym, że odpuścił bojową postawę. Zwyczajnie dobrze mu się rozmawiało z tą kotką. Lepiej niż z wieloma terminatorami w Rzece, ale tego by jej nigdy nie powiedział. Jednak Jastrząb po raz kolejny miała rację. Istniały koty w innych klanach, które były wyjątkami. Pytanie, czy Miętowa Łapa była właśnie taką jednostką, czy może Klan Wichru po prostu był w porządku jako zbiór kotów. Nie to co marny w swej ignorancji i próżności Klan Gromu.
Okropne?
- Nie bardziej niż ten lodowaty wiatr - miauknął Deszcz, robiąc poważną minę, by zaraz się zaśmiać. - Żartowałem. Lodowata woda jest gorsza - nie krył się ze swoim dowcipem, z ktrego był całkiem zadowolony. - Chociaż tam u Was musi być gorzej. Macie w ogóle jakieś drzewa albo krzewy, by się skryć w czasie zamieci? - przecież nie mogli mieć obozu w szczerym polu. To byłoby co najmniej głupie, przynajmniej w opinii Deszcza. Przecież na pewno nie mieszkali pod ziemią, tak jak króliki, którymi się żywili... Prawda?
Niebieski terminator chwilę zastanawiał się, czy podzielić się z nowopoznaną kotką swoim spostrzeżeniem. W końcu stwierdził, że nie ma w tym absolutnie nic złego.
- Całe życie sądziłem, że za granicami Klanu Rzeki życie jest... W sumie to nijak sobie tego nie wyobrażałem, ale miałem wrażenie, że jest inaczej. - Coś się zaplątał, robiąc tej przydługi wstęp. Nie mniej jednak postanowił kontynuować. - Jesteś pierwszą Wietrzną, jaką znam. I wydajecie się być mili. Normalni - ostatni wyraz wydał mu się niezbędny. Miał nadzieję, że nie zostanie opatrznie odebrany. Rozpłatałby pysk kotki w uderzenie serca, gdyby zagroziła Klanowi Rzeki w jakikolwiek sposób. A jednak siedzieli sobie na razie tutaj, prowadząc najzwyczajniejszą w świecie rozmowę. Deszcz nie zapomniał jednak spotkania z Pierzastą Łapą i opowieści o innych ich sąsiadach. Położył po sobie uszy, a jego głos zmienił się w nieprzyjemny syk. - Z kolei Klan Gromu jest absolutnie niegodny niczyjego czasu i zaufania. Kłamią, wchodzą na cudze tereny i atakują koty innych klanów, które nie przekroczyły ich granic, kiedy nawet nie mają dobry wojowników - prychnął na ostatnie wyrzucone z siebie słowa. Niech Klan Wichru ma się na baczności, żeby kiedyś do nich nie dotarli.
xx
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

↻ Aktywne Sesje ↺
[4/6]
[/align]
→ Pęknięty Głaz | Tata 2.0: Huk Edition
→ Korzenne Zagłębie | Tata 4.0: Zamieć Edition
→ Puste Legowisko | Jarzębina
→ Pod Łukiem | Śnieżka, Wschód
→ Chaszcze | Sokół
→ Rezerwacja | Turkciowy Grzbiet
- - - - - - - - - - - - - -
→ Nauki | Jarzębina
→ Nauki | Wichurka
→ Patrol | Wschód

[Obrazek: __stamp__rain____by_abrilkawaii-dbq5le5.gif]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Mięta już też czuła się o wiele swobodniej. Rzeczniak nie okazał się żadnym żądnym krwi czy walki potworem, ale normalnym terminatorem, zupełnie jak ona! No, prawie, bo był przekonany o świetności własnego klanu, jednak kotka wolała to przemilczeć niż mu wytykać. Po co jej kolejne problemy?
Mina jej zrzedła, kiedy szary porównał lodowatą wodę do wiatru. Już otwierała pyszczek, by zaprzeczyć, bo przed wiatrem da się ochronić, a woda moczy futerko, kiedy kocurek się roześmiał. Ulżyło jej i też zachichotała. Tak dać się podejść, niczym kociak!
- Nie jest tak źle. - odpowiedziała na jego pytanie. - Poza tym to nie jest tak że cały nasz teren jest po prostu płaski. Są wzniesienia i kotlinki i właśnie jakieś krzaki. No i do wiatru da się przyzwyczaić. - a już szczególnie kiedy ma się długie, puszyste futerko, jak szylkretka. Bo z jednej strony zimą ten lepiący się śnieg był katorgą, której krótkowłose koty nie zrozumieją, ale z drugiej, była od takich lepiej przygotowana na zimniejsze podmuchy, którymi raczył ich szalejący wicher.
Uśmiechnęła się, słysząc słowa kocurka.
- Też nie sądziłam, że z jakimś kotem spoza mojego klanu będzie mi się tak dobrze rozmawiać. - spojrzała na szarego swoimi złotymi oczyma. - O Gromie nie słyszałam niczego dobrego, a w Klanie Cienia koty wydają się... Dziwne. - po prostu dziwne, jak ta kotka, którą spotkała podczas patrolu ze Skrzekiem. Milcząca postać miała problem z tym, że dwójka terminatorów siedziała wyraźnie po swojej stronie granicy.
Przeanalizowała jeszcze raz słowa, które dotyczyły się gromiaków.
- Chyba to dobrze, że z Klanem Gromu nie mamy żadnej wspólnej granicy. - odezwała się cicho, mając na myśli własny klan. Dobrze wiedzieć z innego źródła niż przywódczyni czy wichrowi wojownicy, że gromiacy faktycznie nie do końca przestrzegają kodeksu, bo to nadawało całej sprawie poniekąd obiektywnego spojrzenia. A nawet jeśli zielonooki skłamał, posądzając gromiaków o takie występki, to jednak musiało w tym być ziarenko prawdy, bo inaczej nie mieliby u niego tak zszarganej opinii, prawda?
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Przyjęcie bez protestów przez Miętową Łapę informacji o klanie Gromu dodatkowo upewniło Deszczową Łapę w przekonaniu, iż poznał całkiem sympatyczną przedstawicielkę Wichrzaków. Do tego dowiedział się, że nie tylko Klan Rzeki miał złe zdanie o Gromiakach, co dodatkowo go cieszyło. Może, w razie sporu, będą mogli liczyć na poparcie długonogich kotów? Ogon Deszcza majtnął z prawej na lewą. O Cienistych wiedział bardzo mało, tyle co z treningu, dlatego też przysłuchiwał się zaciekawiony.
- Gdyby Wasi sąsiedzi albo nasi sąsiedzi sprawiali wam problemy, to wiesz, gdzie mnie znaleźć - puścił jej oko. - Klan Rzeki ma kilka wojowników, którzy chętnie poostrzyliby pazury na ich pyskach - zażartował.
Było już dość późno, szczególnie, że w ostatnim czasie dość szybko zachodziło słońce. Deszczowa Łapa podniósł się. Ponowne oznaczanie Czterech Dębów nie miało teraz sensu. Postanowił, że przyjdzie innym razem.
- Musisz biec, jeśli chcesz jeszcze coś złapać przed powrotem do obozu - miauknął przyjaźnie. - Bardzo miło było mi cię poznać, Miętowa Łapo. Mam nadzieję, że Twoje wojownicze imię będzie taki, jakim go sobie wymarzyłaś - dodał i uśmiechnął się. Proszę bardzo, miła strona niebieskiego kocura względem sąsiadów. Można? Można.
xx
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

↻ Aktywne Sesje ↺
[4/6]
[/align]
→ Pęknięty Głaz | Tata 2.0: Huk Edition
→ Korzenne Zagłębie | Tata 4.0: Zamieć Edition
→ Puste Legowisko | Jarzębina
→ Pod Łukiem | Śnieżka, Wschód
→ Chaszcze | Sokół
→ Rezerwacja | Turkciowy Grzbiet
- - - - - - - - - - - - - -
→ Nauki | Jarzębina
→ Nauki | Wichurka
→ Patrol | Wschód

[Obrazek: __stamp__rain____by_abrilkawaii-dbq5le5.gif]
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Uśmiechnęła się i lekko przechyliła łeb na prawą stronę, słysząc deklarację niebieskiego terminatora.
- Wichrzacy też mają dobrych wojowników, ale dziękuję za propozycję, na pewno zapamiętam. - miauknęła pogodnie.
Podniosła się niespiesznie, kiedy zrobił to Deszcz, a kiedy usłyszała jego słowa, zerknęła na niebo, które już szarzało, po czym znów jej złote oczy spojrzały na rzeczniaka.
- Mnie również było bardzo miło, Deszczowa Łapo. Mam nadzieję, że znajdziemy jeszcze okazję do rozmowy. - skinęła mu głową, a później odwróciła się w stronę granicy swojego klanu.
- Niech Klan Gwiazd oświetla twoją drogę. - miauknęła, niepewna, czy może takim pożegnaniem rzucić do kota z innego klanu, jednak słowo się rzekło. Machnęła mu ogonem na pożegnanie i ruszyła truchtem na wichrowe ziemie.

/zt x2
Yet I feel my ♥ heart ♥ is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d

[Obrazek: RCty4E2.png]
Yet it seems that I still have some tears to shed
LVL 4 245 / 300
MedLVL 0 63 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
Nie wiedział, jak poradzić sobie ze zmianami które miały miejsce w klanie. Świetlikowa Gwiazda zmarł, pozostawiając Klan Rzeki pod opieką swojej siostry, a Łososiowa Łuska był pełen obaw. Z jednej strony znał już powód nieprzyjemnych snów, które dręczyły go od kilku nocy; czy były one ostrzeżeniem zwiastującym rychłą zmianę porządków w Klanie Rzeki? Czy zawiódł jako medyk nie odczytując wiadomości, którą Gwiezdny Klan próbował mu przekazać? Lęk zdawał się przeżerać jego trzewia, a Łososiowa Łuska nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. W końcu, pozostawiając lecznicę pod opieką Księżycowego Pyłu, zdecydował się wybrać poza obóz. Po zioła, na spacer, cokolwiek. Byleby tylko wyjść, znaleźć się jak najdalej od obozu, pozbierać myśli. Zastanowić się, co będzie dalej, czy była szansa ku temu, by zapobiec tragedii i czy śmierć przywódcy miała swoje korzenie w zaniedbaniu ze strony medyka, który nie odczytał w porę dręczących go snów, które okazały się ostrzeżeniem. Jak jednak odczytać wiadomość od Przodków, kiedy tak często śnił o najróżniejszej symbolice? Kiedy sen był tylko snem, a kiedy niósł w swoich symbolach coś więcej niż tylko podświadome pragnienia i utrwalone w pamięci, choć zapomniane w okresie świadomości myśli?
Ostatecznie bezcelowe brnięcie naprzód zamieniło się w poszukiwanie ziół. Rozglądał się, zaglądał do znanych sobie kryjówek, jednak żadna z roślin nie była zdatna do użytku. Ostatecznie dotarł aż pod Samotny Kamień. Rzadko kiedy szukał ziół tak blisko granic, jednak tym razem wyczuł wątły zapach lawendy, która prawdopodobnie ukryła się pod miękką warstwą puchu. Z tego powodu okrążył głaz, aż w końcu zlokalizował kryjówkę rośliny - i zaczął ostrożnie rozgrzebywać śnieg prawą łapą, wspierając się przy tym na swojej wykrzywionej, niesprawnej kończynie.

ktokolwiek? zapraszam c:
x
★ ★ ★
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
x
LVL 6 190 / 500
MedLVL 8 916 / 1300
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Plusk był kotem, który potrzebował towarzystwa, dlatego rzadko poruszał się po miejscach pozbawionych kotów. Oczywiście, czasem nawet on musiał naładować baterie z dala od wszelkich oznak życia, ale były to niezwykle rzadkie dni, a ten konkretny zdecydowanie do nich nie należał. Gdy znudzenie burego terminatora wreszcie sięgnęło zenitu i już chciał poszukać towarzystwa, jego wzrok natrafił na Barszcz. Trochę szkoda, że nie było w pobliżu niej Bluszcz, ale Plusk nie zamierzał kręcić nosem na taką okazję. W ten sposób bura szylkretka została zaproszona na przygodę spacer do Czterech Dębów, dzięki czemu dwójka kotów wspaniałym zbiegiem okoliczności znalazła się w pobliżu granicy z Klanem Rzeki, a na radarze syna Wiewiórczego Ogona pojawił się nieznajomy kot. Przystanął, taksując go przez chwilę spojrzeniem i dochodząc do wniosku, że tak, to zdecydowanie był po Rzecznej stronie granicy. Na dodatek kopał coś w ziemi. Co on, szukał ryb w śniegu? Choć śnieg był w gruncie rzeczy zamarzniętą wodą, bury kocur był stuprocentowo pewien, że żadne ryby nie były stanie w nim pływać. Zębaty uśmiech pojawił się na jego pysku, gdy do jego głowy przyszło tyle tekstów, które mógłby rzucić. Zdecydował się jednak zachować je dla siebie, i zamiast tego zbliżył się do Barszcz i dźgnął ją lekko łokciem.
- Ej, Barszcz, patrz! Rzeczniak - szepnął do niej konspiracyjnie, na tyle głośno by wspomniany jegomość usłyszał wypowiedziane przez Pluska słowa.
Powiew wiatru poinformował go, że miał do czynienia z kotką, choć jej woń była nieco stłumiona przez zapach ziół, tak samo jak w przypadku Ciernistego Kwiatu i jej uczennicy. Plusk nie był do końca pewien jak to było, ale Bezsenna coś tam kiedyś mówiła o medyku z klanu rybojadów. Zmrużył oczy, przyglądając się z zainteresowaniem. Biało-bure futro? Check. Złote oczy? Ee, coś w ten deseń, I guess? Trudno było stwierdzić z tej odległości. Przetrącona przednia łapa za to zdawała się być na miejscu, choć nieco inaczej Plusk ją sobie wyobrażał. Liczył na to, że kocica zdecyduje się podejść bliżej, by mógł się temu bliżej przyjrzeć. Nigdy nie widział tego typu ran. Zastanawiał się jak taki kot mógł chodzić i funkcjonować. Choć podobno medycy nie musieli chodzić na polowania i patrole, więc nie mogło być tak źle. Trochę przypał, że jemu nie wypadł taki los w loterii. Za to poszczęściło mu się pod tym względem, że spotkał taką grubą rybę z innego klanu, a przecież nawet nie próbował szukać, tylko chciał wyjść na spacer z innym kotem! Kto wie, może Rzeczniaki miały jakąś inną kulturę, albo u nich faktycznie pływały ryby w śniegu. Podobno je jedli, więc Plusk nawet nie byłby zdziwiony takim obrotem spraw, chociaż szczerze w to wątpił. Zerknął pobieżnie na swoją towarzyszkę, po czym bezczelnie wlepił spojrzenie prosto sylwetkę medyczki, oczekując na jakiś rozwój wydarzeń. Jakikolwiek, bo na tym etapie znudzenia, które go dziś ogarnęło, naprawdę łatwo było go zaspokoić.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Barszcz akurat plątała się po obozie pełna energii, gdy podbił do niej buras i zaprosił na spacerek. Oczywiście, że się zgodziła. Dlaczego miałaby odmówić? Na dodatek nie była jeszcze przy Czterech Dębach i w ogóle poza granicami klanu, jeśli nie liczyć tego dziwnego spotkania podobno na granicy z jednym z Wichrzaków, czyli... propozycja nie do odrzucenia. Brykając to tu, to tam podążała za Pluskającą Łapą, który robił dzisiaj za przewodnika. Zwykle szła po prostu przed siebie, ot, na żywioł, toteż ta wycieczka była pod pewnym względem wyjątkowa dla Barscyk.
Kolorowa kotka została gdzieś w tyle za Szopem, bo musiała się przyjrzeć hubie na drzewie, co było BARDZO WAŻNE, i nie mogła tak zwyczajnie jej ominąć. Huba była dziwna, nieco obrypana i wyglądała na smutną, więc i Barszcz zrobiło się smutno. Długo to jednak nie trwało, bo zaraz zawołał ją buras, szczerząc zęby w uśmiechu. Pośpiesznie do niego podbiegła, wystrzeliwując jak z procy w stronę rzecznej granicy i zatrzymała się zaraz u jego boku.
- OOooo!!! - wydał z siebie okrzyk zdumienia zmieszanego z radością. Rzeczniak! Śmierdział trochę rybą. Barszcz jednomyślnie stwierdziła, że koty z Klanu Wichru pachniały ładniej i ich granica również. Swoje okrągłe, duże oczka zwróciła na buro-białego kota w pobliżu granicy i zmierzyła go wzrokiem. Od razu zwróciła uwagę na jego dziwną, jakby zdeformowaną łapkę i wykrzyknęła:
- Ojeju! Co ci się stało w apke? - Pełen przejęcia głos wydobył się z jej białego gardła, a sama przeskoczyła parę susów w stronę buro-białej kocicy, mając w poważaniu granicę, zostawiając Szopa za sobą przynajmniej na krótką chwilę. Po chwili dotarło do niej, że takie pytanie mogło zabrzmieć bardzo niegrzecznie, dlatego dodała jeszcze na sam koniec:
- Potrzebujesz pomocy?
[Obrazek: XlreSVu.png]
i'm busy, busy, B U S Y doing nothing
doing nothing, that's the life f o r  m e
for when i'm doing nothing, i'm busy doing something
s o m e t h i n g that suits me to a tee
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastrzygł uchem słysząc szmery rozmów, nie poruszył się jednak doskonale wiedząc, że miał do czynienia z kotami, sądząc po głosach, dość młodymi. Zamiast tego kontynuował rozgrzebywanie śniegu, póki co pozornie ignorując towarzystwo, które zebrało się wokół niego i gapiło się jak te cielęta na malowane wrota. Robił swoje, chociaż w którymś momencie dostrzegł kątem oka, że rudo-bury kształt zbliżał się do niego niebezpiecznie, na co on ostrzegawczo uniósł sierść na grzbiecie. Nie był z tych kotów, które pilnując granic jak kreski narysowanej na piachu - Samotny Kamień stanowił punkt graniczny pomiędzy ziemiami wspólnymi a terenami Klanu Rzeki, toteż sam fakt że dla niektórych formalistów białe paluszki Barszczowej Łapy znajdowały się już na ziemiach jego klanu nie oznaczał jednocześnie, że Łososiowa Łuska miał zamiar wyciągać z tego tytułu jakieś konsekwencje.
- Jest martwa - odparł w końcu, bo udało mu się dokopać do lawendy... która wcale nie wyglądała tak dobrze jak oczekiwał. Nie została otulona pierzynką ze śniegu odpowiednio wcześniej, przez co chłód zniszczył jej jakość. Od łodygi oderwał jednak dwa długie liście lawendy, które trzymał w pysku samymi czubkami zębów. Dopiero teraz odwrócił głowę w stronę szylkretowej kotki, która stanęła tuż obok i zmarszczył czoło. Nie zamierzał dzielić się z każdym historią swojego życia i mówić więcej, niż ktoś od niego oczekiwał.
- S szym - bąknął niewyraźnie, bo nie chciał odkładać na ziemię liści, które mogły okazać się przydatne. Strzelił wzrokiem na bok, w stronę burego kocura, by zaraz wrócić jednak do szylkretowej, która stała bliżej. Czarny, gruby ogon medyka kołysał się pomiędzy jego białymi piętami.
x
★ ★ ★
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
x
LVL 6 190 / 500
MedLVL 8 916 / 1300
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Syn Wiewiórczego Ogona roześmiał się rubasznie, obserwując interakcję, która właśnie zaszła pomiędzy Barszczową Łapą oraz śmierdzącą rybą i chwastami Rzeczniaczką. Jednak siedzenie w miejscu, gdy towarzystwo się bawiło, zdecydowanie nie było w stylu Pluska, dlatego szybko zdecydował się dołączyć, szczególnie że nic nie wskazywało na to, aby nieznajoma zamierzała im się rzucać do gardła za stanięcie na granicy. Przy okazji wyłapał z rozmowy, że łapa kocicy była martwa. Natychmiast nadstawił uszu, i będąc w drodze dalej bezceremonialnie wlepiał pełne zainteresowania spojrzenie w "martwą" kończynę, która naprawdę była jakaś dziwna, taka wykrzywiona w nadgarstku, z brzydką szramą. Już nie wspominając o tych drobniejszych rankach, ale one nie miały takiego znaczenia w oczach burego terminatora przy największej. Zmarszczył lekko czoło i przechylił głowę na bok.
- Twoja łapa jest martwa? Nie boisz się, że ci odpadnie? - zapytał, wplątując w swój głos nutę zmartwienia.
Z czystej grzeczności kocur pominął fakt, że nieznajoma trzymała w pysku jakąś dziwną trawę, która nie wyglądała szczególnie ciekawie. Jednak to chyba było normalne u medyków? Plusk nie był pewien, bo nigdy nie widział żadnego przy pracy, a na ziołach znał się tak jak na osiedlu dwunogów, w którym nigdy w życiu nie postawił łapy. Wreszcie stanął bark w bark ze swoją koleżanką, by móc lepiej przyjrzeć się ich niecodziennemu znalezisku w postaci buro-białego kota o dziwnie brzmiącym głosie i zapachu równie drażniącym jak ten, który unosił się w Korzennej Jamie. Z czym tak właściwie mieli pomóc temu medycznemu czołgowi? Zdaniem Pluska kocica wyglądała, jakby na własną łapę radziła sobie wyśmienicie. To znaczy, inaczej nie doszłaby tu sama z obozu, prawda? Syn Wiewióczego Ogona zerknął nieco sceptycznie na siostrę Bluszcz, oczekując jakichś wyjaśnień.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Barszcz nie miała oporów by przekroczyć granicę i podbić do obcego kota z chorą łapką, którego losem bardzo, ale to BARDZO się przejęła, toteż prędko znalazła się przy Łososiowej Łusce i wgapiła swoje okrągłe oczka w zdeformowaną łapę burka. Tyle, że obca kocica, zamiast od razu jej odpowiedzieć, skupiła się na wykopywaniu jakiejś nieznanej Barsc roślinki i dopiero, gdy się do niej dobrała, odpowiedziała cienistej terminatorce.
- No właśnie! Poszłaś z tym do medyka? - zaćwierkała, wtórując Pluskającej Łapie, z którym wybrała się na spacerek, zerkając na syna Wiewióra przelotnie. O ironio, kto by pomyślał, że natknęła się właśnie na rzecznego medyka, a przecież mogłaby się tego domyślić po dziwnym zainteresowaniu roślinką.
- Z łapką, a z czym - miauknęła nieco zdziwiona, jakby nie rozumiała, że obcy kot nie za bardzo potrzebuje pomocy. W końcu nie wiedziała, że Łososiowa Łuska żył z niesprawną łapą od dawien dawna. Postawiła cienki, różnokolorowy ogonek na sztorc, niczym atenkę i delikatnie przechyliła głowę sprawnym uchem w kierunku Rzeczniaka.
[Obrazek: XlreSVu.png]
i'm busy, busy, B U S Y doing nothing
doing nothing, that's the life f o r  m e
for when i'm doing nothing, i'm busy doing something
s o m e t h i n g that suits me to a tee
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kątem oka zerknął w stronę tego drugiego kota, który zdecydował się podejść bliżej i również zaczął zadawać pytania. Łososiowa Łuska przymknął ślepia, którymi przy okazji wywrócił zażenowany poziomem pytań, jakimi obrzuciły go oba koty. Odłożył oba liście lawendy na ziemię, pomiędzy swoimi przednimi łapami, bo najwidoczniej nie wywinie się od odpowiedzi. Ta dwójka raczej nie wyglądała na takich, którzy dają spokój pomimo jasno wysłanych sygnałów.
- Odpadłaby dawno, gdyby chciała - mruknął łypiąc najpierw na burego, zaś następnie, kierując małe, czarne uszy na boki, znów odwrócił łeb w stronę szylkretowej. Pysk burego medyka drgnął, choć trudno było nazwać grymas, jaki wykonał mógł być określony uśmiechem. Uśmiechał się rzadko, nie był to też gest który opanował i używał naturalnie, toteż czasem wychodził... krzywo. - Widziało ją trzech medyków - odparł przechylając się nieznacznie w tył, by klapnąć dość ciężko na zadzie. - W tym ja.
x
★ ★ ★
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
x
LVL 6 190 / 500
MedLVL 8 916 / 1300
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości