odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jaśniejący Płomień nie czuje magii Czterech Dębów. Nie są dla niego niczym ponad rozłożyste drzewo oddzielające od siebie tereny klanów. Owszem, przy okazji służy przywódcom za podwyższenie podczas Zgromadzeń, ale to na tyle. Obecnie równie dobrze mogłoby go nie być, to nie tak, że jest w ciągłym użytku. Wydaje się stanowić bardziej relikt przeszłości niż część teraźniejszości. A do tej przeszłości brak mu sentymentu.
Jednak jemu to nie przeszkadza. Nie szuka na pagórku obecności gwiezdnego klanu, to już ma za sobą. Nie szuka nawet towarzystwa. W zasadzie nie kieruje nim większy plan - skończył właśnie owocne w piszczki polowanie, a że był w okolicy, to postanowił zrobić sobie z Czterech Dębów miejsce przystankowe na drobny odpoczynek, nim zacznie gromadzić zdobycze i z wypchanym po brzegi pyskiem wróci do obozu.
Syn Czerwonego Pazura nie byłby sobą, gdyby klapnął w losowym miejscu i tak sobie leżał, wobec czego jego odpoczynek przypomina spacer wokół drzewa. Dzięki temu najpierw wyczuwa, a później dostrzega fragment zatopionej w trawie rzeczniaczki. Ewidentnie rzeczniaczki, i nie jest to bynajmniej oczywiste dlatego, że kotka leniuchuje od strony Klanu Rzeki. Gdyby zamknąć oczy i dać kierować się samemu węchowi, można by pomylić ją z rybą. Wojownik nie zastanawia się długo, co z tym fantem zrobić.
- Cze - wita się luźno, w dwóch długich susach znajdując się naprzeciw Samotnego Kamienia. Łapy burego miękko lądują na ziemi; wydaje się, że staje na samych palcach. Długi ogon zatacza półokrąg w powietrzu i bezwładnie opada, natomiast uważne spojrzenie kolorowych oczu mierzy pstrokatą nieznajomą. Dawno nie miał okazji spotkać kogoś z innego klanu, kto nie byłby mijanym patrolem na służbie. - Nie śpij, borsuki nie respektują sojuszu przy Czterech Dębach.
Niektóre koty nie respektują przymierza wewnątrz swojego klanu, ale o tym młoda koteczka musi wiedzieć. Czyż to nie Rzeka nie miała niedawno w szeregach kota terminatora krzywdzącego mieszkańców własnego legowiska?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Odpoczynek był ważną częścią kociego życia. Pozwalał nabrać sił przed polowaniem, obowiązkami, spacerami czy naukami. Dzięki niemu każdy kot znał granicę swojej wytrzymałości. Niestety Zmierzch często ignorowała sygnały i popadała w tarapaty. O tym świadczyła jej wcześniejsza choroba. Jednak teraz wszystko miało iść ku lepszemu. Koteczka cały czas pamiętała nauki Łabędzia i starała się dostosować. Niestety niespodziewanie jej spokój został zakłócony przez obcego Klanowicza. W pierwszej kolejności poczuła zapach. Niby wiatr, ale bardziej przypominający pola oraz łąki. Choć koteczka poczuła również jakby zapach towarzyszący wylegiwaniu na słońcu. Zapewne pozostałe koty wyśmiałby ją za podobne porównanie. Cóż mogła poradzić na swój nos. Chwilę później zobaczyła kocura, który zrobił na niej ogromne wrażenie. Kolor jego futra przywodził na myśl Wiewiórczy Skok. Jednak jego było zdecydowanie ciemniejsze. Trochę niczym bluszcz jesienią, więc koteczka nie mogła się napatrzeć. Pozostałe koty wolały kwiaty, motyle i temu podobne. Ona jakoś bardziej pokochała kolory Pory Opadających Liści. Później zauważyła dwubarwne tęczówki nieznajomego.
-Witaj! Nie spałam, a odpoczywałam... Dziękuję za troskę... Masz bardzo piękne oczy... Jedno przypomina Grzmiąca Rzekę, gdy lekko zamarznie, a drugie przypomina koronę Czterech Dębów, gdy zaczynają pojawiać się liście...- Zmierzchowa Łapa, jak zwykle, zaczęła mówić wszystko zgodnie ze swoimi uczuciami. Brakowało tam uszczypliwości, sarkazmu czy celowego wyśmiewania się. Po prostu te miejsca były dla niej ważne. Lubiła je odwiedzać nietypowymi porami roku. Sama miała dziwny gust, jak na Rzeczniaczkę. Zmierzchowej zajęło dłuższą chwilę wpadnięcie na trop, że zaraz kocur uzna ją za niespełna rozumu. Zapewne uzna koteczkę za dzieciną, chorą albo ogólnie ją wyśmieje. Właściwie pierwszy raz Zmierzchowa Łapa czuła coś podobnego. Najwyraźniej Jaśniejący Płomień wpadł jej w oko.
-Och, jestem Zmierzchowa Łapa...- Koteczka nie wiedziała czemu jeszcze bardziej się pogrąża. Teraz kocur ją zapamięta i będzie przekazywał historię dalej. Zmierzch momentalnie ogarnęła panika. Nie wszystkie koty rozumiały jej zafascynowanie przyrodą poza wiosną i latem. Czy ten kocur zaraz sobie pójdzie?
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Wiele w życiu widział i wiele scenariuszy bierze pod uwagę, inicjując rozmowę z rzeczniaczką. Co chyba najoczywistsze, jednym z nich jest rychłe odkrycie kruchego ego nieznajomej, która na zwrócenie uwagi zareaguje defensywnym rzucaniem obelg w jego kierunku; niektóre koty lubią obrażać się za odrobinę konstruktywnej krytyki, nie bacząc na jej źródło, niebędącym niczym ponad życzliwość, ot co. Drugą możliwością jest, że szylkretka okaże się sympatyczniejsza od swojej rzecznej poprzedniczki, jaką Jaśniejący Płomień miał wątpliwą przyjemność spotkać niegdyś przy Czterech Dębach, i nawet podejmie rozmowę. Istnieją również wersje stojące między tymi dwoma krańcami spektrum, na przykład taka, że koteczka będzie niemiło zaskoczona towarzystwem, ale obejdzie się bez nastroszonej sierści i rozejdą się w pokoju. Nawet przez uderzenie serca bury wojownik nie bierze pod uwagę tego, co ostatecznie się wydarza - Zmierzchowa Łapa go... komplementuje. Chyba. Nie wie, jak ma potraktować jej słowa, wyzbyte szyderczego tonu, ale też pozbawione sensu. Nie może odepchnąć od siebie wrażenia, że ta sobie z niego kpi. Podejrzliwie mruży oczy, pozwalając końcówce ogona podrygiwać jak płomyk na wietrze. Rzeczniaczki to jednak inny gatunek kota.
- Jaśniejący Płomień - przedstawia się, uprzednio odchrząknąwszy wymownie. A że nie ma pojęcia, jak zareagować na nieoczekiwany przebłysk... sam nie wie czego, uprzejmości? ...robi to, co wychodzi mu najlepiej. Nasączonym rezerwą i chłodem tonem oraz z uniesioną podejrzliwie brwią rozpoczyna przesłuchanie: - Terminatorka sama włóczy się po granicach? Takie macie zwyczaje w Rzece?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Kocur zaczął się zbliżać. Dodatkowo przyjął bardziej wojowniczą postawę. Nawet jego ton wypowiedzi się zmienił. Czyżby ją testował? Tylko dlaczego... Przecież teren Czterech Dębów nie należał do nikogo. Poza tym starała się nie wychodzić poza granice Klanu Rzeki. Chyba, że jej słowa uraziły kocura. Może miał swoją wybrankę albo nawet pełną rodzinę. Dlatego opatrznie zrozumiał porównanie kotki. To nie Mistrz Łabędź, żeby ją poznał od tak. Ewentualnie kot nie przepadał za tego typu porównaniem. Zmierzch pierwszy raz czuła tyle emocji na raz. Czy tak TO wyglądało? Czy teraz odczuwała konsekwencje TEGO? Nikt nie mówił, że nawet chwilowe zauroczenie będzie łatwe. Takiego mętliku w głowie jeszcze nie miała. Kucnęła bliżej ziemi, żeby uspokoić nieco emocje. Szafirek mówił, że należy chronić wrażliwe części ciała. Czy tam w brzuchu miała motyle? Przynajmniej mogła zawsze odskoczyć bądź odbiec. Chwilo Jaśniejący Płomień nie zniechęcił kotki do dalszej rozmowy. Po prostu zaczęła się martwić, że może on poczuł się źle w jej towarzystwie.
-Och, zapewne nie... Choć nie mogę odpowiadać za poczynania pozostałych kotów. Po prostu trochę chorowałam i chciałam przypomnieć sobie niektóre rzeczy. Wiem, że może to nierozważne... Chcę pokazać Mistrzowi Łabędziowi, że doceniam jego nauki i wiedzę. Pamiętam co mi pokazał czy powiedział. Ogólnie lubię też zwiedzać tereny Klanu, bo każda pora roku dostarcza przepiękne widoki. Choć nadal najbardziej uwielbiam Porę Opadających Liści. Wtedy robi się kolorowo...- Zmierzch sama nie wiedziała czy dobrze wytłumaczyła swoje postępowanie. Miała tylko nadzieję, że Łabędź nie będzie miał przez nią problemów. Zresztą serce by jej pękło, gdyby usłyszała od niego słowa zawodu czy złości. Tak bardzo go ceniła, że zapewne mogłaby opowiadać kocurowi do zachodu słońca.
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Terminatorka przybiera pozycję podobną do bólowej, nie ma jednak podstaw przypuszczać, że faktycznie coś jej dolega - jeszcze kilka uderzeń serca temu siedziała pozornie zrelaksowana. Czyżby się go bała? Uznała jego komentarz dotyczący borsuków za jakąś podprogową groźbę? Jaśniejący Płomień nie ma pojęcia, trudno mu wyłapać, jakie procesy myślowe mogą zachodzić w jej głowie. Ale nie jest głupi, oczy i uszy ma; to nie pierwszy raz, kiedy jakiś kot w jego towarzystwie zachowuje się tak, jakby miał przed sobą uosobienie agresji.
Kiełkuje w nim coś na kształt poczucia winy i jest to na tyle niewygodne uczucie, że czuje potrzebę zrobienia czegoś, byle niezręczność nie zaczęła wylewać się z niego niczym woda z futra rzeczniaka po kąpieli. Bez najmniejszego spięcia, wręcz nonszalancko kładzie tyłek na ziemi i zabiera się za skrupulatne czyszczenie palców przedniej łapy. Od czasu do czasu spoziera z ukosa na Zmierzchową Łapę, która właśnie zaczyna się tłumaczyć. Kiedy kończy, on zaprzestaje pociągnięć języka, acz nie stawia kończyny z powrotem na ziemię.
- No już, nie spinaj się tak. Czy ja wyglądam jak ten twój mistrz Łabędź? Nic ci nie zrobię, chcesz łazić, gdzie cię łapy poniosą, to łaź. Droga wolna, tylko nie daj się przyłapać. - Bo jak na razie średnio jej wychodzi. Ale kto wie, może nie ma potrzeby się ukrywać; Iskra też nie miała nic przeciwko, by Korzeń, terminatorem będąc, łaził i integrował się z samotnikami. I można jedynie debatować, czy to oznaka zaufania, naiwności czy głupoty. - To mówisz, że chorowałaś, hm? I co takiego chciałaś sobie tu przypomnieć?
Wbrew zachowaniu mogącemu podchodzić pod impertynencję, syn Czerwonego Pazura nosi w sobie sporą dawkę zrozumienia dla rzeczniaczki, głównie za sprawą wspomnianej choroby. Smarkanie w mech w Ziołowym Wzgórzu to jedno z doświadczeń, które wspomina najgorzej. Siedzenie w jednym miejscu, sam na sam z własnym umysłem, podłym samopoczuciem i wrażeniem czasu przeciekającego przez palce to istna tortura. Potrzeba ucieczki na łono natury od razu po wyjściu z więzienia to przejaw zdrowego rozsądku, czego jako wojownik nigdy nie przyznałby przed losowym terminatorem. To niepedagogiczne.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Zachowanie Jaśniejącego Płomienia znów się zmieniło. Kocur przestał mówić "wojowniczym" tonem. Zaczął bardziej przypominać faktycznie kota, który po prostu przypadkowo tędy przechodził. Kiedy usiadł, to Zmierzchowa Łapa przestała być tak bardzo czujna. Co prawda nadal czuła łaskotanie w okolicach brzucha, ale mniejsze. Wreszcie zamiast tak przykucać, to położyła się wygodniej. Cały czas miała w pamięci, że potrzebowała jeszcze wrócić. Musiała zgromadzić siły i słuchać sygnałów swojego organizmu. Tymczasem kocur zaczął ją wypytywać o powody. Zmierzchowa Łapa lekko przekrzywiła łepek.
-Chciałam przypomnieć sobie granice Klanu Rzeki. Poza tym próbowałam zapamiętać większość zapachów, roślin czy zwierząt. Pracuję tez nad kondycją. Chciałabym dorównać Mistrzowi Łabędziowi...- Takie były prawdziwe intencje Zmierzchowej Łapy. Sama nie wiedziała ile mogła powiedzieć. Nie chciała też porównywać Wojownika Klanu Wichru do Wojownika Klanu Rzeki. Każdy kot był zupełnie odmienny. To właśnie stanowiło istotę sprawy.
-Mistrz Łabędź jest bardzo cierpliwy, wyrozumiały i opiekuńczy. Umie słuchać, gdy zajdzie taka potrzeba. Zna też wiele mądrości. Poza tym nigdy nie traktował mnie gorzej. Zawsze odpowiada na moje pytania. Nawet, jeśli w przeświadczeniu pozostałych, brzmią dziwnie. Jest moim przewodnikiem i przyjacielem. Tak jednocześnie...- Koteczka nie miała zamiaru kłamać. Tak właśnie odbierała Łabędzią Gwiazdę. Widziała go jako towarzysza podróży bądź faktycznie kogoś, kto mógłby pomóc. Dlatego tym bardziej chciała pracować nad własnymi słabościami. Chciała jakoś wesprzeć kocura, żeby również w niej miał oparcie. On dał jej wiele, więc ona też chciała się jakoś odwdzięczyć.
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Zmiana pozycji wywołuje pożądaną reakcję i Zmierzchowa Łapa przestaje sprawiać wrażenie gotowej na ucieczkę w momencie, w którym Jaśniejący Płomień postawi łapę o kocięcy krok zbyt blisko niej. Właściwie... ucieczkę czy atak? Poszukująca rozrywki część kocura ma ochotę przekonać się na własnej skórze co do temperamentu koteczki, a także, przy okazji, jej umiejętności bojowych, ale to pojedyncza iskierka w jego umyśle, gasnąca tak szybko, jak się pojawiła. Nie jest skończonym kretynem, nie będzie wszczynać burdy pod Czterema Dębami, z kotem z innego klanu w dodatku. Niemniej ciekawość pozostaje, podsycana wypływającymi ze srebrnego pyszczka słowami, które absolutnie nie sugerują, by kotka rwała się do walki. Zdawałoby się, że jest zgoła odwrotnie, skoro jest gotowa tłumaczyć się pierwszemu lepszemu wojownikowi. Bure uszy podrygują lekko, jakby każdy wypowiedziany wyraz rozbijał mu się o małżowiny, wywołując delikatne łaskotanie.
- Teraz nie wyglądasz, jakbyś robiła którąkolwiek z tych rzeczy - zauważa spokojnie, gestem brody wskazując na samą Zmierzchową Łapę, która, cóż, leży, zamiast łazić po granicach, wąchać kwiatki, czy na czym to zapamiętywanie zapachów i roślin ma polegać. A więc dlaczego? Krótki przystanek, czy może jednak ma jakiś biznes przy Czterech Dębach?
Kładzie uniesioną łapę na ziemi i nieznacznie obraca głowę, by kątem oka spojrzeć nieco za siebie. Chyba nie spodziewają się towarzystwa? Pozwolił sobie rozluźnić mięśnie w otwartej niewierze, że rzeczna terminatorka mogłaby zechcieć zaatakować, ale co jeśli wcale nie ma być tutaj sama na dłużej? Może czeka na jakiegoś cienistego; Rzeka i Cień ze sobą nie graniczą, toteż miejsce Zgromadzeń wydaje się idealne do ewentualnych... spotkań.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Gdyby Zmierzch słyszała myśli Wojownika, to zapewne skwitowałaby wszystko szczerym śmiechem. To prawda, że obecnie odpoczywała zamiast wykonywać obowiązki. Jednak pokonanie Grzmiącej Rzeki wymagało pełnego skupienia. Nawet jeśli płynącej wody było mniej, to nadal pozostawał zdradziecki nurt. Poza tym Jaśniejący Płomień nie widział Obozowiska. Zresztą same tereny Klanu Rzeki oferowały multum niezapomnianych widoków. Choć wszystko tak naprawdę zależało od danego kota. Dlatego Zmierzchowa Łapa lekko przekrzywiła łepek w geście zaciekawienia. Po prostu nie wierzyła, że Płomień pyta o takie sprawy. Chyba faktycznie próbował pokazać jej własną naiwność. Czy tak wyglądało naśmiewanie się?
-Zanim tutaj dotarłam, to zdążyłam zobaczyć kilka miejsc. Choć nie ukrywam, że moim ulubionym są Cztery Dęby. Pewnie niebo nocą wygląda tam naprawdę pięknie. Poza tym przejście granicy dokładnie według szlaku zajmuje dużo czasu. Wolę zgromadzić siły zanim ponownie przekroczę Grzmiącą Rzekę. Trzeba zachować czujność. Obecnie rozmawiam z Tobą, prawda? Chyba, że powinnam już iść... Nie chcę Ciebie zatrzymywać od obowiązków czy rodziny. Zdaje sobie sprawę, że jestem młodą trzpiotką...- Zmierzchowa Łapa ponownie wytłumaczyła wszystko przybyszowi. Zresztą nadal nie rozumiała po co to robi. Ich poglądy były zbyt duże. Zupełnie jak dwa brzegi Grzmiącej Rzeki. Potrzebne byłby "Śliskie Kamyki" gdzieś pośrodku albo "Bobrza Tama". Mimo wszystko, żeby osiągnąć cokolwiek należało zacząć od współpracy. Ten kocur żywił jakąś minimalną troskę, ale zachowywał czujność. Może decydowała o tym kwestia różnicy wieku. Może wojownik już nie raz widział, jak ktoś niepotrzebnie ginie. Nawet, gdy mowa tutaj odnośnie terminatorów Klanu Rzeki...
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Wysuwa łapy przed siebie i ze swobodą zjeżdża do poziomu, by również się położyć, ostatecznie przekonany o braku niebezpieczeństwa. Bure uszy nie przestają czujnie nasłuchiwać, postawione na sztorc jak dwie antenki. Gdyby coś miało się dziać, dowie się, nim przeciwnik zdąży przysunąć do niego czubek pazura. Do tego czasu może bez krępacji leżeć naprzeciw Zmierzchowej Łapy, z łapą założoną na łapę, a tylnymi kończynami podciągniętymi pod siebie, gotowymi do sprężystego wyskoku. Jedna trzecia kolorowych tęczówek niknie, gdy kocur zaczyna lustrować terminatorkę spod zmrużonych powiek.
- Niebo nocą, hm? Wygląda nie najgorzej - odpowiada tonem niezdradzającym większych emocji. Zatacza ogonem półokrąg w powietrzu, wzrokiem na uderzenie serca szybując ku górze, w stronę listowia. - Jak jest bezchmurnie i nad Dębami świeci pełen księżyc. Dość typowy dla Zgromadzeń widok, nie żeby był częsty. Ale warty zobaczenia.
Do fanatyka natury to mu daleko, ale gdy żywił jeszcze fascynację Zgromadzeniami, to ten widok, połączony ze zbierającymi się kotami czterech klanów, robił wrażenie i na nim. Wydawało się wówczas, że naprawdę coś niesamowitego może się wydarzyć, na miarę zstąpienia gwiezdnych na ich śmieszny padół. Złudne to było wrażenie, ale ciekawe. Trochę tęsknił za tamtymi dniami, gdy o tym myślał. Dlatego nie wraca do wspomnień.
- Hm? Nigdzie mi się nie spieszy. Czasami warto porozmawiać z kotem z innego klanu, nie sądzisz? Dla wzbogacenia doświadczeń. - Uśmiecha się krótko, lisio. - Nie przeszkadza wam ta rzeka? To musi być upierdliwe musieć przekraczać ją na każdym patrolu - mówi z uniesieniem pojedynczej brwi. - Nie umierają wam wojownicy od taplania się w rzece w porę nagich liści? Chyba że te ryby tak świetnie działają na odporność.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Jaśniejący Płomień przywodził na myśl nieco Skrzące Słowo. Chodziło o tą ciągłą czujność i gotowość na cokolwiek. Zapewne przemawiało przez niego doświadczenie. Chyba, że każdy wojownik po prostu taki był. Kotka była zbyt młoda, żeby zrozumieć. Generalnie ponowna zmiana tonu kocura wywołała u niej mieszane uczucia. Czy używał ironii? Czy był to sarkazm? Ewentualnie próbował pokazać jej miejsce w szeregu? Tego kotka nie wiedziała i zrobiło jej się nieco smutno. Jednak nie chciała zdradzać prawdziwych uczuć. Dlatego zaraz podjęła temat Grzmiącej Rzeki.
-To nie do końca tak. Większość kotów z Klanu Rzeki umie pływać. Ja jeszcze nie próbowałam. Mam nadzieję, że Mistrz Łabędź mnie niedługo nauczy. Dzięki temu będziemy mogli polować na ryby. Czy zatem w waszym Klanie uczycie się szybko biegać? Słyszałam, że scigacie się z wiatrem.- Kotka ponownie odpowiedziała zgodnie z prawdą. Jednak skoro mieli rozmawiać, to kocur także powinien jej coś opowiedzieć. Szczególnie, że dysponował większą wiedzą. Zresztą kultura tego też wymagała. Poza tym Zmierzch nie chciała nadal być wypytywana. Nikt nie nauczył jej kłamać, a ciągłe tłumaczenie było problematyczne.
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jest ciekaw, jak wiele byłby w stanie się od niej dowiedzieć, wszak Zmierzchowa Łapa wydaje się kotką niezwykle otwartą i prawdomówną, niemniej Jaśniejący Płomień - wbrew temu, co mogłoby się wydawać - nie zamierza nijak jej wykorzystywać. Nie potrzebuje znać najświeższych ploteczek z Klanu Rzeki, nie uważa też, by z sąsiedniego klanu coś im zagrażało - w rozważaniach pomija już sam fakt niechęci czterech klanów do konfliktów, ale w Rzece zachodzi tyle zmian we władzy, że chyba nie pozostaje im wiele czasu na myślenie o innych klanach. Syn Czerwonego Pazura nie ma problemu, aby zaoferować coś od siebie czy chociaż odpowiedzieć na nieszkodliwe pytanie. Tak w ramach przyjaznej pogawędki, jaką tu sobie urządzają. I w imię przyjemnej atmosfery, która na chwilę obecną raczej się zagęszcza niż przerzedza.
- Nie mamy specjalnych treningów z biegania, tak jak wy z pływania, jeśli o to pytasz - wyjaśnia ze spokojem. - Ale potrafimy szybko biegać, jesteśmy do tego niejako zmuszeni. Trenuje nas samo życie. W sporej części naszych ziem nie możemy liczyć na osłonę, więc powolne podchodzenie zwierzyny, aż nie będzie się na lisią odległość od niej, często nie jest opcją. Musimy polegać na prędkości.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Zmierzchowa Łapa doskonale rozumiała co Jaśniejący Płomień próbował jej przekazać. Po prostu wszystko opierało się na przetrwaniu. Bez polowania Klan Wichru głodowałby. Taki stan rzeczy wpłynąłby bardzo źle na kociaki czy starszyznę. Poza tym myśliwy szybko mógł stać się ofiarą. Zresztą podejść zwierzynę można było tylko raz. Nikt nikomu nie daruje nawet najmniejszych błędów. Dlatego kotka skinęła powoli łbem.
-Tutaj również wiatr ma duże znaczenie. Bez kryjówek łatwo o wykrycie waszego zapachu. Gdyby były jakieś krzaki, drzewa, skałki, to można byłoby osaczyć zwierzynę albo odpowiednio nią pokierować.- Kotka dorzuciła swoje trzy grosze do tego tematu. Mogłaby rozwodzić się, ale nie było najmniejszego sensu. Teoria ma niewiele wspólnego z praktyką. Jednak istniały jeszcze inne sprawy, prawda?
-Czy Klan Wichru ma rzeczywiście tylu medyków?- Zmierzch spytała spokojnie. W końcu medykiem Klanu Rzeki był Wujek Barwinek. Pod opieką miał dwóch uczniów. Jednak w Klanie Wichru było ponoć dwóch medyków. Właściwie córka Skrzącego Jeziora chciała jeszcze dopytać o kwestię treningów czy bardziej uczniów. Jednak wolała zaczekać na odpowiednią porę. Ciekawiło ją też pierwsze polowanie Jaśniejącego. Czy od zawsze odnosił sukcesy?
-Mogłabym zapytać kto był twoim Mistrzem?- Właściwie kotka już zadała pytanie, ale cóż... Lubiła słuchać opowieści małe i duże o kotach. Tych dzielnych, które pokonywały lisy czy tych, które po prostu opiekowały się pozostałymi. Taka już była Zmierzchowa Łapa...
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Mhmm - potwierdza przeciągle. Jak sądzi, bez względu na ułożenie konkretnego terenu, polowanie wszędzie ma z grubsza te same zasady. Owszem, każdy klan na przestrzeni księżyców wykształcił swoje własne metody, by ułatwić sobie łapanie zwierzyny na konkretnym terytorium, ale Jaśniejący Płomień osobiście jest zdania, że bez względu na nawyki, poradziłby sobie wszędzie. Mimo że, prawdę powiedziawszy, niespecjalnie nęci go łowiectwo na podmokłym terenie i niezmiernie go cieszy, że wichrowe łąki są, jakie są. - Wiatru to u nas pod dostatkiem, nazwa Wyjących Wzgórz zresztą od niego pochodzi. Ale wiatr da się... oswoić. Tak, że sam później wpycha ci nieświadome piszczki w łapy.
Chyba że akurat wicher zalicza nagły zwrot kierunku i całe podchodzenie szlag trafia; bywa i tak. W większości przypadków jednak wystarczy obserwacja i parcie pod wiatr, a on odwdzięcza się dywersją wręcz dwupoziomową. Po pierwsze odciąga zapach wojownika w kierunku przeciwnym do zwierzyny, a po drugie swoim przeciągłym wyciem jest niekiedy w stanie zagłuszyć drobną wpadkę.
Zmierzchowa Łapa zaczyna rozkręcać się z pytaniami. Syn Czerwonego Pazura nie jest przyzwyczajony do tego typu przesłuchań, ale dopóki pytania są niewinne, bez oporu ciągnie pogawędkę.
- Ano, całą dwójkę - potwierdza beznamiętnie. - Kiedy jest się najstarszym medykiem w Czterech Klanach, ma się przywilej ustanawiania nowych trendów - dodaje z sarkazmem. Ma podejrzenia, że medycy pozostałych klanów nie odważyliby się olać ciepłym moczem jednego stopnia z drzewka hierarchii - rangi niejakiego pomocnika medyka, której w Klanie Wichru obecnie nie uświadczysz. Pomocnik medyka? A któż to taki, tutaj każdy jest na równi. Czysto teoretycznie; praktyka na każdym kroku dowodzi, że są równi i równiejsi. - Biały Puch, zastępca Lawendowej Gwiazdy, była moim mistrzem. Dzięki jej kompetencji skończyłem trening w kilka księżyców. Tobie nie spieszy się jeszcze do rangi wojownika?
Unosi znacząco brew. Nie jest w stanie jednoznacznie, co do księżyca, określić wieku terminatorki, ale tak całkiem ślepy nie jest. Zmierzchowa Łapa nie jest dorosła od wczoraj. Spokojnie mogłaby mieć już wojownicze imię.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Wszystkie opowieści kocura brzmiały całkiem ciekawie. Jaśniejący Płomień po prostu umiał zainteresować swojego rozmówcę. Istniała też szansa, że ewentualny problem mógł tkwić w samej koteczce. Ona zawsze lubiła słuchać historie o wszystkim. Od najmłodszych lat zadawała multum pytań. Choć niewiele kotów jej odpowiadało. Większość próbowała ją oddelegować do "zadań". Tymczasem Wojownik ponownie zaskoczył Zmierzch. Ta mimowolnie usiadła, żeby lepiej go widzieć. Koteczka nawet nie wiedziała, że można skończyć trening wcześniej. Zmieszana westchnęła cicho i wstała ostrożnie.
-Oczywiście, że chcę zostać Wojowniczką. Nawet tak dobrą jak moi rodzice. Tylko wolę przećwiczyć wszystko... Nigdy nie wiadomo, prawda? Lepiej umieć pływać czy łowić ryby niż głodować. Lepiej wspiąć się na drzewo niż skończyć w łapach większego drapieżnika. Czasem warto przećwiczyć wszystko kilka razy niż potem żałować jednego momentu.- Kotka odpowiedziała spokojnie, ale z niemałą pewnością siebie. Jej nie zależało na czasie. Wolała być dokładna i sama musiała stwierdzić przed sobą jedną rzecz. Zaczynało ją nieco denerwować ciągłe wypytywanie o podobne sprawy. Mimo wszystko pretensji nie kierowała do Jaśniejącego. On był obcym kotem i przecież nic nie wiedział.
-Przepraszam, ale zrobiło się już późno. Powinnam wracać, żeby nikt się nie martwił. Dziękuję bardzo, że dotrzymałeś mi towarzystwa. Mam nadzieję, że nasze ścieżki jeszcze się kiedyś skrzyżują...- Zmierzchowa Łapa w zasadzie mówiła prawdę. Wyszła z obozu samodzielnie, więc zaraz zaczną się martwić. Kto? Zapewne rodzice i przyjaciele. Koteczka skinęła lekko głową na pożegnanie. Zaraz potem czmychnęła przed siebie. Gdzieś tam dalej rzuciła okiem w kierunku kocura, jakby próbowała zapamiętać jego wygląd. Wreszcie zniknęła całkowicie pośród traw. Postanowiła rzeczywiście "grzecznie" wrócić do domu...
z.t
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Chyba trochę wdepnął jej na ambicję swoim pytaniem i w efekcie uraził, bo Zmierzchowa Łapa najpierw siada, a później wstaje, jakby była gotowa odejść natychmiast, bez oglądania się za siebie. Brwi wojownika podnoszą się nieznacznie, kiedy uracza go tłumaczeniami, dlaczego jeszcze nie jest wojowniczką. I jasne, mają one sens, nie będzie ich negować. Może po prostu kotka nie nosi w sobie palącego uczucia, że musi jak najszybciej się usamodzielnić, w razie gdyby przyszło jej odejść z klanu. Może nie ma ojca, którego interesują wyłącznie wyniki. Z tego, co zauważył na przestrzeni księżyców, niewiele kotów podziela jego rozumowanie. Proszę bardzo, droga wolna, niech robią, jak chcą. Życzy im tylko tego, żeby któregoś dnia nie obudzili się w panice, że są uwiązani do miejsca, z którego najchętniej by się wyrwali.
- Nie ma sprawy. Bezpiecznej drogi - odpowiada na pożegnanie, unosząc lekko łapę, by kilkukrotnie przejechać po niej językiem. Następnie podnosi wzrok i widzi znikającą w trawach sylwetkę, aż zostaje sam, jedynie w towarzystwie odległych ptasich śpiewów.
Właściwie nie miałby nic przeciwko ponownemu skrzyżowaniu ich dróg, chociaż jego wniosek, że rzeczniacy są zbudowani inaczej, jest jak najbardziej aktualny. Mimo to dosyć miłą odmianą było po prostu z kimś pogawędzić - luźno, bez zobowiązań, bez konieczności i bez durnych przepychanek. To dość zabawne, jak nisko spadły jego kryteria oceniania spotykanych kotów.
z.t.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell