Logo Artemidy
Skałki Nawałki
Jak na kogoś, kto musiał zająć się pochówkiem martwego ciała innego kota, czarny samotnik wydawał się przedziwnie entuzjastycznie nastawiony do działania. Kora nie zamierzał go za to osądzać - zwyczajnie dotychczas obserwował zupełnie inne podejście do śmierci, a ten spokój i brak smutku był mu znacznie bliższy. Niemniej wciąż nie wiedział co nieznajomego łączyło z nieboszczykiem.

Zapatrzył się na ciągnięte przez kocura ciało, wzrokiem śledząc rany na jego ciele. Zastygła krew barwiła przede wszystkim jego gardło i chociaż Okopcona Łapa nie był znawcą, domyślał się, że to tam padł śmiertelny cios. Mimowolny dreszcz przebiegł po dymnym kręgosłupie, gdy terminator pomyślał, że wygląda to na kocią robotę.
Kot, kotu oprawcą... Kora westchnął melancholijnie i wtedy zobaczył ponaglające spojrzenie Młodego. No tak, obiecał pomóc.
- Wiesz co tu zaszło? - Zapytał cicho, dołączając do kopania. Grunt miękko podawał się długim łapom.
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Młody też musiał trupa trochę obejrzeć. Trzeba było być przy tym dyskretnym – nie przyglądać się mu, jakby było to coś zaskakującego czy niespodziewanego, ale przeprowadzić wzrokiem błyskawiczną sekcję zwłok. Zweryfikował, że ofiara walczyła, ale zabójczy cios został zadany całkiem schludnie. Bez przypału. W jej pazurach zostało kilka czarnych kłaków, a to doskonale, bo mogły ujść za sierść Szpadla.

Na myśl o tym, jak Stary zareaguje na tę historię, Kret nie powstrzymał malutkiego uśmieszku, na szczęście niezbyt widocznego, gdy pochylał się, kopiąc swojej kampanii promocyjnej mogiłę.

Na moment przerwał pogłębianie dołu, żeby z lekką zadyszką zaspokoić ciekawość nowego kolegi:

– No… słuchaj, ale nie przestrasz się, okej? – zmiękczył komunikat, jakby cokolwiek w tej sytuacji mogło jeszcze zszokować tego zdumiewająco opanowanego kotka – Mój wspólnik i ja zajmujemy się pozbywaniem kotów. Na zlecenie. Głównie to on robi robotę, ja mam bardziej gadane, zajmuję się szukaniem osób, które potrzebują takich usług, ustalaniem terminów, identyfikacją celów. Stawka nie jest wysoka. Trzeba tylko nam zdobywać pożywienie – zrobił krótką pauzę – Także wiesz, gdyby ktoś Ci zalazł za skórę, to dawaj znać. Możesz wspomnieć też znajomym, ale wiesz… tylko takim najbardziej zaufanym. Hehehe!

it's all a game, it's all a game, and I'm doin' my thang
more rage, more rage, black Porsche in the rain
someone stop me, bitch, get off me, man, my life ain't the same
natural killer, born to serve the feeling and pain
now it's like I'm on my super and I'm feeling them gains
been through Hell and back, made it, it's a wrap
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Akcja! Przygoda! Zwiedzanie! To fatalne niedopatrzenie, że nie poznał jeszcze wszystkich zakamarków przylegających do Klanu Rzeki. Tak się zajął szukaniem nie wiadomo czego na terenach, że zaniedbał eksplorację terenów niczyich. Trzeba to nadrobić! Przechadzał się koło pola właśnie w tym celu, żeby się nawąchać, napatrzeć, zmęczyć łapy, przynieść jakieś skarby do Klanu Rzeki - na przykład piórka których nie miał jeszcze w swojej kolekcji - a może też kogoś poznać. Miał już po prostu dość chodzenia w kółko po tym samym. Natrafił na skały, a jak wiadomo z góry widać lepiej, więc zaraz się na nie wspiął. Rozstawił łapy szeroko, żeby nie spaść, wyprostował się i wyciągnął szyję. Nie dostrzegł niczego godnego uwagi, to znaczy nic, czego by nie widział z poziomu gruntu, zaraz z nich zeskoczył. O, a ciekawe co jest w środku! Jeśli mieszkało tu jakieś zwierzę, jego zapach już wywietrzał. Są za to robaki. Jakieś żuki. Dżdżownica. Przyglądał się im przez chwilę. W tej jamie jest więcej miejsca niż wydaje się z zewnątrz. Całkiem fajna, mógłby nawet tu zamieszkać gdyby nie znajdowała się tak daleko od obozu Klanu Rzeki. W dziupli w której się urządził kawałki drewna spadały mu na głowę, co może mu nie przeszkadzało ze względu na to, że brudziły futro, bo i tak zazwyczaj miał na nim różne skarby których zapominał zdjąć, tylko nie lubił tego, że spadały nagle, bez jego pozwolenia!


/Sol
Stand up, everybody look alive
Say come on, come on, come on
We gonna get it now
Hands up if you`re ready for a fight
Say come on, come on, come on
We gonna win it now
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przechadzał się po terenach niczyich, kiedy nagle do jego nosa dotarł zapach kota z Klanu Rzeki. Drgnął delikatnie uszami, rozglądając się dookoła, po czym zaczął się kierować w stronę zapachu. Zauważył kocura, biało-brązowego, który zaglądał do środka skał. O proszę.
— Dzień dobry, rzeczniaku! — przywitał się Sol. Zaświergotał wręcz wesoło, zbliżając się do kocura. Rozglądnął się dookoła i ciepło uśmiechnął się do wojownika Klanu Rzeki.
— Czego poszukujemy? — zapytał.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A co to ma być? Ktoś przyszedł! Intruz! Kozioł wzdrygnął się, nie spodziewając się towarzystwa w tym konkretnym momencie. Właśnie podziwiał świat przyrody wewnątrz skałek i pochłonęło go to zupełnie. Obrócił się w kierunku obcego, który nie pachniał żadnym klanem.
- Dobry! O, a ty jesteś pierwszym samotnikiem jakiego widzę! - postawił uszy. Nie czuł się jakoś szczególnie z tego powodu. Początkowo nie ufał kotom spoza Rzeki, jednak Skowyt oraz Puszczyk okazali się w porządku, a ten tu egzemplarz również wyglądał przyjaźnie, więc może samotnicy nie są scale tacy źli. Ten przynajmniej mu nie właził na tereny, a to już coś. Kozioł uwielbiał poznawać nowe koty i witać je najbardziej randomowym tematem jaki mu przyszedł do głowy. Były to zazwyczaj ptaki, jednak nie tym razem.
- Jestem Kozia Broda! A ty? - uśmiechnął się - Zwiedzam! Tutaj jeszcze nie postawiłem łapy, więc muszę wszystko dokładnie zbadać! Z góry, w środku, dookoła - odpowiedział na jego pytanie.
Miał dobry humor i dużo energii, więc postanowił sobie zażartować.
- Znalazłem dżdżownicę! Patrz jaka super! Piękna, co? Taka... ziemista i błyszcząca! Błyszcząca jak tafla wody w słoneczny dzień. Różowa jak moje poduszki łap, tylko ciemniejsza. Do tego pręgowana jak... tygrys? - schylił się, żeby ostrożnie złapać robaka w zęby i zaprezentować go jakby to była najlepsza rzecz na świecie. Czekał na reakcję kocura z figlarnym błyskiem w oku. Zachwycaj się teraz tym przypadkowym żyjatkiem.
Stand up, everybody look alive
Say come on, come on, come on
We gonna get it now
Hands up if you`re ready for a fight
Say come on, come on, come on
We gonna win it now
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Naprawdę? — zapytał się kocura, podnosząc wyżej jedną z brwi. Cóż, koty z Klanów zazwyczaj widziały chyba samotników i włóczęgi na patrolach, czy nie? Ah, nie wiedział. Nie interesowało go to.
— Sol, miło poznać. Rozumiem — miauknął, co do zbadania wszystkiego. Gdy tylko jednak Kozia Broda schylił się, aby wziąć dżdżownicę w zęby, pysk Sola zmarszczył się w obrzydzeniu.
— Ugh... być może... nie w pysk robale? — miauknął cicho.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zachichotał ma reakcję kocura (co utrudniała mu dżdżownica w pysku). Zaraz musiał ją wypluć, żeby odpowiedzieć. Co spowodowało, że bezkręgowiec schował się prędko pod ziemią. Skubany.
- Tak! Boisz się robali? - wyszczerzył ząbki - Ja nie! A ty co tu robisz? To twój rewir? Samotnicy też chyba mają jakieś swoje tereny, co? Czy tylko w klanach tak jest? A wiesz, że możesz połknąć jakieś robale we śnie? - spytał niewinnie - I nawet nie zdawać sobie z tego sprawy! Dziwne, co?
Dziwny jest ten świat, dziwni są samotnicy, ale z Solem była całkiem dobra zabawa.
- Co znaczy Sol, tak przy okazji? - wojownik przybrał bardziej poważny wyraz pyska - Nie spotkałem się nigdy z tym słowem.
To jakieś zwierzę, roślina? Może rzecz dwunogów? Postawił uszy z zaciekawieniem. Zawsze chętnie przyswajał nowe informacje (i część z nich zapominał, ale nowe imię pewnie zapamięta). Sol. A może to nic nie znaczy?
Stand up, everybody look alive
Say come on, come on, come on
We gonna get it now
Hands up if you`re ready for a fight
Say come on, come on, come on
We gonna win it now
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Nie boję się. Jedynie myślę, że wkładanie robaków do pyska jest... — głupie? infantylne...? Ugh... — ...nie jest najlepszym pomysłem — dokończył, mrużąc oczka. Pokręcił łbem na boki na pytania wojownika. Tak. Interesujący kot.
— Nie mój. I... nie chciałbym o tym myśleć, dziękuję — odparł, wzdychając. Cóż, dzisiaj będzie spał o wiele ostrożniej niż zazwyczaj. Przez jego futro przeszły ciarki.
— Sol to słońce według dwunożnych — odparł prędko na pytanie, spoglądając na Kozią Brodę.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Reakcja kocura spowodowała u Koziej Brody kolejne poruszenie wąsami z rozbawieniem. Zdecydował się jednak nie straszyć już dalej nowo poznanego samotnika. Przynajmniej na razie. Na ten momemt wystarczy nabijania się z niego.
- Wyluzuj, żartuję. Nie słyszałem żeby ktoś aktualnie połknął jakiegoś robala... Chociaż jak się śpi to się nie wie, no ale, w każdym razie, serio? Słońce? I mówią, na przykład, "za dwa wschody sola" zamiast "za dwa wschody słońca?" Dziwnie to brzmi. Ja zazwyczaj nie biorę do pyska dżdżownic, chyba że właśnie tak dla efektu! Piękną miałeś minę, mówię ci - uśmiechnął się. Po co być odpowiedzialnym dorosłym skoro można bawić się robakami? Mimo wszystko było jednak dzielnym wojownikiem, łowcą przygód i ptaków, więc chciał zrobić na przybyszu dobre wrażenie.
- Ale żebyś nie myślał, jestem też poważnym wojownikiem i mam nawet dwóch terminatorów! Z czego Jelenia Łapa się pochorowała i nie przychodzi, a Bryzowa Łapa też ostatnio jest jakiś nieobecny... Ale ich mam! Terminatorzy to u nas młodsze koty które trzeba nauczyć polowania i innych takich rzeczy, ogólnie życia w klanie - dodał dla wyjaśnienia.
- Ty też masz jakieś koty które szkolisz czy nie spędzasz wiele czasu z innymi? - zainteresował się.
Stand up, everybody look alive
Say come on, come on, come on
We gonna get it now
Hands up if you`re ready for a fight
Say come on, come on, come on
We gonna win it now
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Ugh... — położył uszy po sobie, kiedy Kozia Broda powiedział, że żartuje. O ile niebieskofutr kojarzył, to żarty mają być zabawne dla obydwóch stron. Pokręcił łbem. Nieważne. Niech tego po prostu nie robi przy nim i będzie git.
— Cóż... Dwunożni są dziwni, prawda? — mruknął tylko w odpowiedzi. No taka była prawda i się nikt nie zgodzić nie miał jak.
Teraz to Sol drgnął rozbawiony wibrysami. Prawda jest taka, że on to wszystko wiedział, ale bardzo miły był fakt, iż Kozia Broda mu to wytłumaczył. Nie chciał mu wyrwać uszu jak prawie każdy rzeczniak, jakiego spotkał. A to było przyjemną rzadkością.
— Hm, nie mam nikogo, kogo szkolę. Po prostu się szlajam — odparł, kręcąc łbem.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Robiło się coraz cieplej, a ona dalej nie zbliżyła się nawet minimalnie do swojego celu. Chciała zrobić to szybko, ale wiedziała, że zbytnio pośpiech nie był również najlepszym rozwiązaniem. Póki co powinna powoli planować.
Siedziała właśnie na jednej ze skałek pod łapami mając (hehe) zaskrońca. Był zapewne jednym z pierwszych gadów zwabionych powolnym ociepleniem klimatu. Jego błąd, jej zysk. A idealne śniadanie, chociaż preferowała by coś bardziej mięsistego.

//Askeladd
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Byli w podobnej sytuacji. Być może nawet zmierzali do tego samego celu? Tego nie śmiał wiedzieć, żadnej z tych rzeczy. Młodzika chyba nawet nie zdążył poznać nim zniknął z Gromu. Nie ważne, najpewniej gdyby nawet ją znał, nie zainteresowałby się nią... a gdyby zainteresował, było ogromne prawdopodobieństwo, że w nieprzychylny sposób.
Teraz ją zauważył, zainteresował się. Jej blizna była konkretne, nie często widywało się koty z takim pokaźnym dowodem waleczności (głupoty). Ta jego była niczym, w porównaniu z jej.
- Ładnie złapany - zagadał. Nie widział jak był złapany. Czy to istotne? - Pewnie liczył na to, że nikt nie będzie się interesował łowami na niego, nim się bardziej ociepli. Na głupich wypada żerować.
Szczerze, tu nie łgał. Chociaż po jego uśmiechu, właściwie trudno powiedzieć co miał w głowie. Na pewno zbyt wiele!
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez czas spędzony w okolicach terenów klanów, Nemo zdążył spotkać się już z większą liczbą cudów, niż mógł się spodziewać. Największym z nich oczywiście było dowiedzenie się faktu, że jego pierwsza rodzina, a przynajmniej ich część, wciąż żyła w tych okolicach. Niestety, dostarczało to tylko więcej pytań, co powinien zrobić – a na nie wszystkie nie mógł odpowiedzieć sam, potrzebował przynajmniej skonsultować się ze swoim towarzyszem, który przecież powinien również przebywać gdzieś niedaleko.
Gdzie się podziewał Ramzes? Nemo był przekonany, że nie stało mu się nic złego, był pewny, że Efyra broniła swoich wyznawców i nie pozwoliłaby, by spadło na niego jakieś nieszczęście. Co oznaczało prawdopodobnie, że musiał zajmować się ważnymi sprawami gdzieś nieco indziej. Może i on przez ten czas zdążył odkryć coś zmieniającego całe jego życie?
Aż w końcu, przechodząc po raz kolejny okolicznymi terenami, jego oczom ukazała się znana mu dobrze sylwetka, do której od razu zbliżył się szybkim krokiem, by przywitać się z uśmiechem na pysku i odezwać się:
- Ramzesie, jesteś! Gdzie się podziewałeś przez tyle czasu?
LVL 2 50 / 150
MedLVL 2 0 / 300
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ramzes, jak na to, że jeszcze nie udało mu się nawrócić absolutnie nikogo na ich wspaniała i jedyną słuszną religię, miał absolutnie doskonały humor. Zakładał, że to sama Efyra, zsyłała swoim pielgrzymom, tak pogodne nastawienie, dążąc do tego, aby jej wierni wyznawcy, nie zniechęcali się w swoich staraniach.
Czy jednak zajmował się ważnymi sprawami? Hm, nie powiedziałby. To znaczy, próbował się nimi zajmować, tylko no... Nie za bardzo mu wychodziło. Czasami miał wrażenie, że on sam dał się dość łatwo zrekrutować do ich grupy wyznaniowej i tym samym oczekiwał tego samego od wszystkich innych, co prowadziło jedynie do postawienia samemu sobie nieosiągnalnych standardów. Przechadzał się akurat po okolicy, mamrocząc pod nosem, formułki na temat ich Pani, dla dodania sobie otuchy, kiedy usłyszał znajomy głos. Kot uśmiechnął się szeroko.
– Nemo! Efyra niech będzie z tobą, akurat się modliłem i proszę. Oto postawiła mi ciebie na mojej drodze. Co u ciebie? Ja hm... Powiedzmy, że nawracanie innowierców nie idzie mi tak gładko, jak myślałem, że będzie szło, ale to nic. Wiesz co przyjacielu, tak sobie ostatnio myślałem, czy nie wydaje ci się, że słowo nawrócić, brzmi tak nieco... Zbyt szorstko? Chyba przydałoby nam się wymyślić coś nowego, coś... Co będzie brzmiało w uszach innych nieco milej.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 3 0 / 400
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie uwierzysz, co mi się przytrafiło! Efyra zesłała na mnie swoją największą łaskę – w tej dziwnej krainie natrafiłem na mojego brata, takiego z dawnych czasów, z tych samych rodziców, z którymi żyłem, nim dołączyłem do naszej wspólnoty. Dalej tu mieszka, teraz jest członkiem klanu. I moja siostra też! – Zaczął opowiadać z zachwytem, krążąc wokół Ramzesa. Czy mu uwierzy? Jak mógłby nie, przecież Nemo nigdy nie skłamałby nigdy w sprawie tak istotnej.
Zaraz jednak skupił się z powrotem na tym, co zdążył już wcześniej powiedzieć jego towarzysz. Nawet, jeśli miał wielkie wieści do przekazania i nie mógł się doczekać momentu, w którym nareszcie będzie mógł się nimi podzielić, to jednak nie powinien tak po prostu ignorować tego, co mieli do powiedzenia inni – szczególnie, że być może i w tym kryła się wielka mądrość, Ramzes miał przecież dużo czasu by się nad tym zastanowić i mógł już dojść do jakichś wniosków.
- Jakie inne słowo proponujesz więc w zamian? – spytał, zatrzymując się przed nim, gotowy, żeby posłuchać.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 2 0 / 300
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości