Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Polowanie poza ziemiami Rzeki - proszę bardzo.
Temperatura powoli spadała, co na pewno sprzyjało łowom; bo mało kto chciał gonić za zwierzyną w takim ukropie i słońcu raziło z nieba w ciągu dnia. Wieczór z pewnością miał szanse przyprowadzić pod łapy Białej Burzy jakąś zwierzynę, piszczki na pewno wolały wyjść ze swoich kryjówek gdy było już chłodniej... na ten moment jednak kocica nie mogła nic konkretnego wytropić ani przyuważyć wśród Rzepaku.
Za to z Brzęczących Trzcin wyłoniła się samotna pszczoła, która chyba pomyliła wojowniczkę z kwiatem, bo usiadła jej na nosie na kilka chwil. Szybko jednak odleciała, wracając pomiędzy trzciny w budce.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Do jej uszu dotarło charakterystyczne bzyczenie, które z sekundy na sekundę było coraz głośniejsze. Przesunęła spojrzenie na nadlatującego owada i nastroszyła całe swoje futerko, o mały włos nie wpadając w panikę, kiedy pszczoła znalazła się na jej nosie. Cała zesztywniała i przestała na dłuższą chwilę oddychać, kiedy to maleńkie nóżki zaczęły ją łaskotać. Skrzywiła się gorzko, przymknęła lewe oko, które zaczęło łzawić i uderzenie serca po odleceniu pszczółki po prostu kichnęła, szarpiąc przy tym całym ciałem. Następnie kichnęła jeszcze raz i kolejny raz, nim zrobiła widowiskowego zeza, aby dostrzec na czubku nosa kilka pojedynczych pyłków o żółtawym kolorze. Starła je łapą i ruszyła dalej, próbując przy tym doprowadzić się do porządku, jako że w dalszym ciągu kręciło ją w nozdrzach. Odczekała dłuższą chwilę, aż w końcu była na nowo gotowa.
⠀⠀⠀Tym razem nie chciała dać się zaskoczyć jakimś durnowatym pszczołom. Idąc pod wiatr była przygotowana na ich natarcie, ostrożnie stawiając kolejne kroki, aby przypadkiem nie narobić zbędnego hałasu.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Pszczoły zdawały się być spokojne i nic nie robiły sobie z obecności kota. Jedna z nich chyba po prostu była ciekawska i chciała sprawdzić, czy ten jasny, poruszający się cichaczem kształt stanowił faktyczne zagrożenie. Panika jednak była czymś uzasadnionym; samotnice wydawały się nieco większe od zwykłych, miodowych pszczół.
Biała Burza ruszyła dalej, na ugiętych łapach sunąc pomiędzy krzewami i kłosami Rzepaku, dalej jednak nie mogąc namierzyć żadnego konkretnego tropu. Chyba jeszcze za wcześnie aby piszczki wyszły z norek - albo wybrała sobie złe miejsce.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Żadne zapachy do niej nie docierały, pomimo że wiatr dął prosto w jej nos, a przy tym lustrujące okolicę ślepia nie mogły wychwycić żadnego ruchu, poza tym, który należał do pszczół. Nie robiła sobie z tego jakiegoś wielkiego problemu, jako że jeśli niczego nie upoluje to przynajmniej się przejdzie i być może po drodze znowu spotka kogoś ciekawego.
⠀⠀⠀Przestąpiła ostrożnie nad suchą gałązką i powzięła głęboki wdech, sprawdzając przy tym kierunek wiatru, aby udać się pod jego prąd. Uważała na stawiane kroki i zachowywała ciszę, a przy tym raz po raz zatrzymywała się w miejscu i zastygała w bezruchu, w razie gdyby gdzieś zaszeleściło coś podejrzanego.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Basowe, niskie chrząkania pomiędzy rzepakiem raczej nie były dobrym sygnałem. Złote kłosy poruszały się na wietrze same, ale gdyby Rzeczniaczka przyjrzała się nieco dokładniej, zorientowałaby się, że coś... ewidentnie się przez pole przedziera. Całkiem spory kawałek odległości od niej, ale w zasięgu wzroku; i słuchu, przede wszystkim. Nie musiała czekać długo, aż stworzenie wyłoni się spomiędzy łanu rzepaku, jednak nie było to nic "hunt friendly" dla Białej Burzy. W takich okolicznościach to raczej Biała Burza mogła być "hunt friendly" dla dzika.
Potężny, brunatny kształt wyłonił się spomiędzy złocistych kłosów, ryjąc fajkami w ziemi wokół... a za nią pojawiły się rdzawe, cętkowane młode, już całkiem sporych rozmiarów. Nie widziała córki Kwiatowej Przełęczy - i może niech lepiej tak zostanie? Dzicza matka z warchlakami raczej nie była czymś, z czym Zimno chciałaby walczyć.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Tym razem role się odwróciły i to nie mysz czuła drżenie podłoża, wywołane krokami Białej Burzy, ale to Biała Burza czuła drżenie podłoża, kiedy zaraz przed nią, wśród kłosów rzepaku, tuptał wesolutko dzik. Otworzyła szerzej oczy i zamarła na chwilę w bezruchu, patrząc tępo na przesuwający się w roślinności brunatny kształt, a po straceniu czucia we wszystkich kończynach odwróciła się na pięcie i pomaszerowała w przeciwnym kierunku tak szybko, jak to tylko możliwe. Nie zamierzała babrać się i przeganiać takiego bydlaka samotnie, a już na pewno nie w okolicach, które były daleko poza Klanem Rzeki.
⠀⠀⠀Po oddaleniu się od lochy zatoczyła wielki łuk i zupełnie zmieniła swoje położenie, aby w innym miejscu, nieopodal skałek, ruszyć w ciszy i milczeniu pod wiatr. W dalszym jednakże ciągu zerkała w kierunku łanów rzepaku... tak dla pewności.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Miała ogromne szczęście, że dzicza rodzina jej nie zauważyła. Locha z warchlakami była zagrożeniem dla każdego przechodnia, nawet w postaci pozornie nieszkodliwego kota. Zimno mądrze się wycofała i zatoczyła koło, kręcąc się wokół pola rzepaku w te i we wte, byle wyminąć się z lochą.
Słońce już niemal kompletnie ukryło się za linią horyzontu a gdzieś wyżej na niebie, między drzewami zamajaczył blady księżyc, powoli sunący się ku szczytowi nieboskłonu. Dziki wychodziły na żer, świerszcze zaczynały grać... ale Biała Burza wciąż nie mogła namierzyć faktycznej zwierzyny którą mogłaby przynieść na stos do obozu.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Lepszym wynikiem było odnajdowanie podczas polowania jednego wielkiego nic, przecinanego przez głuchy szum wiatru, niż rodziny dzików, które mogły rozszarpać ją na strzępy. Fakt, iż zwierzyny nie było w okolicy mógł być spowodowany tym, iż locha zdążyła przepłoszyć wszystko co żywe, aczkolwiek sama wojowniczka nie zamierzała się tym faktem jakoś szczególnie przejmować. Idąc w dalszym ciągu pod wiatr coraz bardziej oddalała się od terenów Klanu Rzeki, próbując przy tym wychwycić jakikolwiek dźwięk i zapach, który wskazałby jej na znajdowanie się w pobliskiej roślinności jakiegoś smacznego kąska, którym mogłaby się potencjalnie uraczyć.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Lepszym wynikiem, powiedziała; i zapowiadało się, że miał to być jej jedyny wynik, na tą chwilę. Chłodny powiew wiatru rozwiał srebrzyste futro wojowniczki, jednak nie niósł ze sobą żadnej woni która sugerowała o obecności piszczka. Jakiegokolwiek. Najwyżej można było wyczuć rzepak (ha, nie no, co ty) i dziczą rodzinę która wciąż tutaj krążyła. A zwierzyny? Nie ma.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Może powinna się jednak zawrócić po te tłuste warchlaczki, które upiekliby nad rzecznym ogniskiem? Nie, nie, jeszcze nie była tak zdesperowana, zwłaszcza że po ominięciu skałek dostrzegła daleko przed sobą rozpościerający się las, ku któremu pomalutku zmierzała, jako że tylko w ten sposób mogła kierować się pod wiatr, tak, aby nie być wyczutą, ale móc wyczuć i o ile przy przekraczaniu gruzowiska nie musiała aż tak się martwić o hałasy, tak po wejściu w trawy na nowo musiała patrzeć pod swoje łapy i omijać każdy, nawet najmniejszy kawałeczek suchego źdźbła, a przy tym jeszcze uwagą bacznie taksować okolicę. Podzielność uwagi na najwyższym poziomie.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Kołyszące się na wietrze trawy i korony drzew i świerszcze wciąż były jedynym, co towarzyszyło Białej Burzy. Może łowy poza terenami Klanu Rzeki nie były najlepszym pomysłem? Ziemię rodzimego Klanu chyba łatwiej było nawigować, znało się, mniej więcej, gdzie piszczki żerują wieczorami... och, a może jednak?
W trawie nieopodal coś zaszeleściło. Trzy lisie długości po prawo od jasnofutrej wojowniczki. Może to jakiś zając, jakieś ptactwo które wreszcie wyszło z kryjówki? Coś się ruszało, zdawało się być całkiem sporych rozmiarów...
... ale sponad traw nagle wyłonił się potargany, czarny ogon, niewątpliwie należący do kota. Do tego kompletnie zajętego samym sobą, nieświadomym tego, że niedaleko znajduje się wojowniczka Klanu Rzeki. Samotnik, niewątpliwie, i chyba coś złapał, bo chichrał się sam do siebie w tych krzakach.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Zatrzymała się w miejscu, dostrzegając przed sobą jakiś interesujący ruch, a kiedy już chciała wyskoczyć do przodu jej oczom ukazała się potargana kita. Ściągnęła brwi i... przyjęła pozycję łowiecką. Ugięła łapy, ciężar ciała przeniosła na tylną ich parę, i wiedząc, że samotnik jej nie widzi, postanowiła po prostu po cichutku się do niego podkraść, pod wiatr, aby w dogodnej chwili wyskoczyć wysoko w powietrze, z zamiarem solidnego przygniecenia ewidentnie zbyt szczęśliwego jegomościa do ziemi, wcale nie przejmując się tym, że wkładała w to mnóstwo siły. Jeśli się biedak poobija po drodze to trudno. Mógł nie polować tu, gdzie polowała Ona. A poza tym to nie miała teraz nastroju na rozmówki i przepychanie się... jeśli będzie trzeba to na stosie zawita czarny kot.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Polowania na inne koty chyba jeszcze nie widzieli. Rzeka miała swoje udziwnienia, była doskonałym zamiennikiem kociej Alabamy i w ogóle, ale żeby potencjalnie mordować inne koty z myślą zaniesienia ich na stos... haha, nie no, skąd, prawda, Biała Burzo?
Obcy kocur był tak zajęty tym, co złapał, że nawet nie wpadł na to, że teraz sam mógł stać się ofiarą. Biała zmniejszyła dystans pomiędzy sobą a samotnikiem stosunkowo szybko, po czym wybiła się z tylnych łap i dała susa ku pechowemu samotnikowi niczym lis nurkujący w zaspie śnieżnej.
atak białej: krytyczny! [150%] » (35-22) = 13 x 1½ = 20
Z całą siłą jaką posiadała w przednich łapach wylądowała na grzbiecie kocura i cudem było, że jego kręgosłup nie trzasnął. Odwrócił się na chwilę, słysząc, jak coś skacze w jego kierunku, myśląc, że może to drapieżny ptak, ale było trochę za późno na reakcję, bo już zaraz wylądował ryjem w ziemi. Coś gruchnęło pod łapami Zimna, ale chyba nic faktycznie nie pękło jak mogła planować. Kocur jedynie wydał z siebie zaskoczony pisk i wiązankę jak książkowy przykład pijackiego marynarza, nastroszony, jednak niezdolny do poruszenia się przez bolące kości i poobijane od nagłego zostania wbitym w ziemie żebra.
- TE, NIUNIA, NA MÓZG CI PADŁO!? - wrzasnął w końcu, odwracając się pyskiem do Białej Burzy, z grymasem bólu wykrzywiającym jasną mordę. Jak się okazało, nawet nie był czarny; a srebrzysty. Z krótką, potarganą, brudną sierścią i białymi plamami pokrywającymi srebrno-czarne, pręgowane, wychudzone cielsko. Jedno zielone oko łypało gniewnie na Rzeczniaczkę. Drugie było przymrużone, zamglone i zabliźnione, z białą źrenicą kompletnie nieskupioną na jakimkolwiek celu. W kąciku białych warg widniały plamy krwi a tuż obok kocura leżała martwa popielica.
Warknął wściekle, wysuwając pazury z poszewek kościstych łap. - Nie można sobie na ZIEMIACH NICZYICH polować w świętym spokoju, rybojadzie?! - może wiedział o Klanach i wywnioskował z woni otaczającej Białą Burzę, że jest z Klanu Rzeki?
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Czując, jak ciało kocura osuwa się pod naporem jej ciała, owładnęła ją swego rodzaju ekscytacja, a umysł całkowicie zasłonił się zaćmą trudnej do wyjaśnienia przyjemności. Miała pełną kontrolę, mogła wgnieść mu ten durny łeb głęboko w ziemię do tego stopnia, że i drugie oczko musiałby przymknąć, aczkolwiek przez chwilę zatliło się w niej zrozumienie oraz współczucie... które prędko zostało starte za sprawą zasłyszenia bardzo nieprzyjemnego określenia, jakim było rybojad. Zostawiłaby go, naprawdę, dałaby mu święty spokój, gdyby nie fakt, że postanowił ją w zaistniałej sytuacji wyzywać.
⠀ - Nierozsądne słowa, patrząc na Twoje położenie. Rybojady nie lubią, kiedy są tak nazywane - syknęła prosto do jego ucha, szczerząc groźnie zębiska, a później naparła na niego mocniej, wysuwając pazury, z zamiarem potężnego zaciśnięcia kłów bezpośrednio na jego czaszce, osuwając się przy tym z lekka w bok, aby móc ją dobrze chwycić. Chciał rzucić wyzwanie Białej Burzy to proszę bardzo. Zmiażdży mu ten łeb.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Kocur uderzył gniewnie ciemnym ogonem po ziemi, szczerząc pożółkłe kły, wyraźnie poirytowany tym w jakiej sytuacji się znalazł. Miał jednak to do siebie, że miał długi język i nie umiał zamknąć jadaczki, i jak widać karma w postaci Białej Burzy zamierzała dać mu za to nauczkę i ugryźć w tyłek.
atak białej: udany [100%] » (28-21) = 7
Zmiażdżyć łeb, powiadasz, Biała Burzo? Próba niezła, bo i nawet udało jej się pochwycić czaszkę kocura całkiem niezłym, solidnym chwytem, zaciskając zęby na jego głowie z obu stron. Samotnik jednak... spanikował, szybko zdając sobie sprawę z tego, w jakich tarapatach naprawdę się znalazł. Kocica była od niego sporo młodsza, ale nie żartowała i miała więcej siły, niż mógł przypuszczać. Zielone oko rozszerzyło się w panice, a on sam przełknął głośno ślinę.
- Ej, ej, EJ, EJ, co ty robisz, kochanieńka, spokojnie, możemy o tym porozmawiać, nie ma powodów do łapoczynów, spokojnie, ja przepraszam, ja tylko żartowałem, nierozwalajmigłowy! - zaczął ujadać w nerwach, spanikowany szarpiąc łeb, przez co Zimno nawet nie zacisnęła szczęki specjalnie mocno. Rozcięła skórę w kilku miejscach po bokach głowy jednookiego samotnika, jasne, ale do miażdżenia czaszki było daleko. - Wcale nie śmierdzisz rybą tak bardzo, przepraszamprzepraszamprzepraszam!! w ogóle to bardzo ładna jesteś, mówił Ci to ktoś kiedyś, hęhę? O, KAPSEL JESTEM, a ty jak masz na imię, wy te, Klanowe kotki chyba macie takie długie imiona, nie? N-No to może sobie to p-przegadamy? Polowałaśprawda? Prawdaprawda? MOGĘ CI ODDAĆ TĄ POPIELICĘ, O, COTYNATO??
kapsel | S: 10 | Zr: 9 | Sz: 12 | HP: 45-7=38/65 | W: 57-3=54/60
» rana 2. stopnia: solidnie poobijane żebra i grzbiet; bezdech, siniaki i bolący kręgosłup
» rana 1. stopnia: maleńkie nacięcia skóry po obu stronach pyska; krwawi (po -1hp co turę do końca walki)