Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
To, co zobaczył, sprawiło, że zamarł, natychmiast stając na łapach. To nie była zwinka, jaką czasem widywał na polowaniach, to był potężny, wielki i silny jaszczur. Przylgnął do ziemi powoli, a następnie ruszył w ciszy, wstrzymując oddech. Uważał na to, gdzie stawia łapy, aby nie wydać niepotrzebnego hałasu, który mógłby zaalarmować gada o jego obecności. Ogon wydawał się nieruchomy, podobnie masywny łeb. Serce galopowało w jego piersi, jednak ze wszystkich sił starał się pozostać niezauważonym, korzystając z każdego krzewu, jaki stawał na jego drodze, by skryć się za żółkniejącymi liśćmi. Kiedy podszedł na odległość, która wydała mu się odpowiednia, wyskoczył ku górze, zamierzając wylądować na gadzim grzbiecie i wbić ostre pazury w jego boki, aby się przytrzymać, a zębami sięgnąć do szyi zwierzęcia, aby spróbować zatrzasnąć na niej swoje kły. Jeszcze nie wiedział, jak twarde i mocne były jego łuski, jednak chciał włożyć w swój atak jak najwięcej siły.
W międzyczasie zakrzyknął, ile miał sił w płucach do Wirującego Pióra, który nie mógł oddalić się na daleką odległość od niego. – TU JEST!
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Puchacz faktycznie wypatrzył ślady, i nawet się nimi zainteresował, mając nadzieję, że może i takie małe, ale doprowadzą go do czegoś wielkiego i ruszył już ich śladem, gdy usłyszał krzyk Polnej Gwiazdy. Z zaciekawieniem uniósł łeb, a po chwili rzucił się biegiem w kierunku, skąd dobiegał go wrzask. A gdy dobiegł... O rany, takie wielkie jaszczurki faktycznie istnieją?! Przez chwilę go zmroziło. Ale nie strach. Bardziej podekscytowanie, które zaczęło krążyć w jego żyłach. To, to dopiero było wyzwanie! Pokonać taką jaszczurkę i zdobyć od niej bitewne blizny? Marzenie! Niemal skacząc, ruszył w stronę gada, pamiętając, że jaszczurki miały to do siebie, że nie opłacało się atakować ogona, więc, skoro Polny dorwał się do szyi, postanowił wskoczyć na grzbiet jaszczura i wbić w niego pazury, porządnie go tam zaorać, chcąc przy okazji sprawdzić, jak twardą ma skórę i ile powinien wkładać w to siły.
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Polna Gwiazda podjął się próby ataku, starając się pozostać niezauważonym dla wielkiego gada. Pech chciał, że jaszczur zauważył skradającego się burego kocura i prawie perfekcyjnie był w stanie uniknąć jego ataku, tracąc jedynie łuskę czy dwie z miejsca, w które zdołał uderzyć przywódca Klanu Cienia. Zaraz po tym, zanim kot zdążył się obejrzeć, teju zaatakowało w pobliże gardła, zadając długie, lecz niezbyt głębokie rany, z których jednak zaczęła się sączyć krew. Zdecydowanie wojownik musiał to poczuć, w tym miejscu prawdopodobnie pojawi się nieprzyjemne obicie od samej siły uderzenia gada, nie mówiąc już o ilości pajęczyny, jakiej będzie trzeba użyć. Cóż, to nie będzie takie proste, przynajmniej nie dopóki na miejscu nie zjawi się jego towarzysz.
Tak więc na pole bitwy po chwili dołączył wierny zastępca Polnej Gwiazdy, pozostawiając poprzedni ślad za sobą. Już bez próby skradania, jako że teju zajęty był przywódcą, rzucił się na grzbiet gada, zaczepiając się pazurami między twardymi łuskami. Pod spodem był w stanie przejechać pazurami parę szarpanych, płytkich ran z których wolno wypływała czerwona ciecz. Wirek został na grzbiecie teju, tylko czy gad nie będzie próbował go zepchnąć?
Polna Gwiazda: S: 20 | Zr: 16 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 85 - 27 = 58 (85) | W: 65 - 1 = 64 (65)
• wykorzystane przerzuty: 0/5
○ rana 2. stopnia: długie, płytsze rany w okolicy gardła, obite, krwawią (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Teju: S: 22 | Zr: 23 | Sz: 19 | H: 85 - 2 - 8 = 75 (85) | W: 65 - 3 = 62
• walka 2 na 1: obniżone statystyki (od następnej tury) szybkość oraz zręczność -2 do obu
○ rana 0. stopnia: wyrwane 2 łuski z szyi
○ rana 1. stopnia: parę szarpanych ran na grzbiecie, krwawią (-1hp od następnej tury)
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Było niebezpiecznie blisko. Gdyby teju złapał go za krtań - mógłby spowodować śmierć na miejscu, jednak szczęście w nieszczęściu - zranił go dosyć płytko, choć ból, jaki czuł był niewyobrażalny. Charknął, czując metaliczny posmak krwi na języku. Jemu samemu nie udało się zrobić niczego, był zbyt wolny, nie dał rady zaatakować go z zaskoczenia, nie dał rady go zranić. Wirujące Pióro, który dołączył do niego po chwili, nie zdołał zadać mu żadnych poważniejszych ran.
Buro-biały przywódca odwrócił się w kierunku jaszczura, unosząc uzbrojoną w pazury łapę, chcąc przejechać po ślepiach gada, aby go oślepić, a przynajmniej spróbować - dzięki temu mogliby mieć znaczną przewagę w walce.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Kątem oka zauważył, jak Polna Gwiazda obrywa rykoszetem, ale nie zawahał się, jeśli chodzi o zaatakowanie gada. Podejrzewał, że przywódca jakoś sobie poradzi z tym ugryzieniem, zresztą, nie wydawało się, żeby w następnym uderzeniu serca miał wyzionąć ducha - a nawet jeśli, to przecież podobnież miał 9 żyć, więc odżyłby chwilę potem, a przez tę chwilę Wirek by sobie jakoś poradził. Szczególnie, że siedział tej olbrzymiej jaszczurce na grzbiecie, a fizycznie niemożliwym wydawałoby się, żeby miał mu jakoś zaszkodzić, dopóki go z siebie nie zrzuci. Raczej łap tak nie wykrzywi, szyi też nie, co najwyżej mógłby go, być może, sięgnąć ogonem, ale poza tym na niewiele by się zdało jego szarpanie się, chyba. W każdym razie, jego atak był udany, choć nie bardzo satysfakcjonujący, bowiem gadowi niewiele się stało. Może i lekko trafił, ale rany wydawały się dość płytkie. Co więc możnaby zrobić? Och, pogłębić je, pewnie.
To też zamierzał zrobić Puchacz. Zamierzał, dalej będąc na jego grzbiecie, przejechać pazurami ponownie w tym samym miejscu, możliwie zerwać z niego jak najwięcej łusek i mieć łatwiejszy dostęp do skóry, która w porównaniu do łusek, była o wiele bardziej podatna na rany, a następnie pogłębić je, tak, żeby przez upływ krwi gad zaczął stopniowo słabnąć, żeby łatwiej go było wykończyć. Bądź co bądź nie chcieli żadnej utraty życia, czyż nie?
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Oba kocury miały dość dobre plany. Jako pierwszy zaatakował Polna Gwiazda, celując w oczy gada. Niestety, nie udało się mu tego osiągnąć. Teju pod presją całej wagi kota na sobie rzucał się gwałtownie, co spowodowało, że mimo przywódcy udało się zaatakować, to nie tam gdzie chciał. Udało mu się trafić pod jego oczy, co jasne, też zabolało, ale nie uszkodził w żadnym stopniu gałek ocznych, teju więc miał nadal kompletnie sprawny zmysł wzroku. Ale trochę musiało zaboleć. Teju oddał buremu kocurowi, uderzając go z podobną siłą, napierając na kocura, potężną łapą uderzając Polnego w łapę, praktycznie go przewracając, zostawiając powierzchne zadrapania na całej szerokości łapy od boku. Ale głównie siłę włożył w samo uderzenie, więc zadrapania nie krwawiły, w przeciwieństwie do poprzedniej rany w pobliżu gardła.
► Czy teju zrzuci Wirka z grzbietu? Parzyste – nie, nieparzyste – tak. Wypada 5.
Wirujące Pióro próbował rozerwać więcej łusek z grzbietu teju, co niestety się nie powiodło. Gad rzucał się na boki i finalnie zastępca Klanu Cienia stracił stabilność, upadając plackiem całym ciałem kawałek obok, jedynie wyrywając z grzbietu teju pojedynczą łuskę, w nagrodę otrzymując obicie od siły uderzenia na barku i ranę, którą teju na ślepo zadał Cienistemu, kiedy ten upadał. Wirek oprócz siły uderzenia mógł więc poczuć pazury na swoim boku, z których kapała powoli krew.
Polna Gwiazda: S: 20 | Zr: 16 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 58 - 12 - 3 = 42 (85) | W: 64 - 2 = 62 (65)
• wykorzystane przerzuty: 0/5
• HP poniżej 50%! Od następnej tury statystyki obniżone o 1/4.
○ rana 2. stopnia: długie, płytsze rany w okolicy gardła, obite, krwawią (-2HP do końca walki co turę)
○ rana 1. stopnia: silne uderzenie w łapę wraz z dłuższymi zadrapaniami, które nie krwawią
Teju: S: 22 | Zr: 21 (23) | Sz: 17 (19) | H: 75 - 12 - 2 - 1 = 60 (85) | W: 62 - 4 = 58
• walka 2 na 1: obniżone statystyki szybkość oraz zręczność -2 do obu
○ rana 0. stopnia: wyrwane 2 łuski z szyi
○ rana 1. stopnia: parę szarpanych ran na grzbiecie, krwawią (-1hp do końca walki)
○ rana 1. stopnia: trzy głębokie, krótkie zadrapania pod oczami, krwawią (-1h od następnej tury)
○ rana 0. stopnia: oderwane 2 łuski z grzbietu
Wirujące Pióro: | S: 20 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 85 - 13 - 3 = 69 (nice) (85) | W: 63 - 2 = 61 (65)
• wykorzystane przerzuty: 1/5
○ rana 1. stopnia: parę średniej długości ran z boku, krwawią (-1hp od następnej tury)
○ rana 0. stopnia: obicie barku od siły upadku (jednorazowe -3hp)
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Nie czuł się najlepiej.
Rana na gardle zdawała się odbierać mu siły, krwawiąc obficie, barwiła ziemię dookoła na szkarłatny kolor. Polny zamachnął się z całej siły, jednak jego pazury chybiły, nie trafiając bezpośrednio w oczy, a skórę pod nimi. Sam otrzymał cios w łapę, który niemal zwalił do z nóg, na szczęście zdołał utrzymać równowagę i ustać w pionie. Sam Wirek też niewiele zdziałał. Sytuacja nie wyglądała najlepiej, ale nie zamierzał się wycofywać. Postanowił ponownie spróbować oślepić gada, celując w jego oczy. Przy odrobinie szczęścia powinno się udać, a jeśli znów miałby trafić gdzieś obok, przynajmniej pogłębił by już istniejącą ranę pod okiem teju.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Plany miał niezłe, wykonanie... nieco gorsze. Nie udało mu się zdziałać wiele, rana sporo bardziej się nie otworzyła, ale wyrwał kolejne łuski z grzbietu gada, a następnie poszybował w przestworza i wylądował na ziemi, gubiąc na uderzenie serca oddech. Szybko jednak się podniósł, bo nie mógł sobie pozwolić na chwile słabości w takim momencie. O nie, tak być nie może, ta zniewaga krwi wymaga. Zerknął tylko jak sobie radzi przywódca, czy nadal dycha, i czy rana na gardle bardzo mu przeszkadza, bo nie chciał, naprawdę nie chciał sprawdzać, czy 9 żyć przywódców naprawdę istnieje, po czym rzucił się z powrotem na gada, w pobliże Polnej Gwiazdy, bowiem zaatakował pazurami szyję jaszczurki, mając nadzieję, że przetnie mu jakąś tętnicę, czy coś, i krwawienie będzie masywne.
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Walka więc trwała dalej, jak jednak to wszystko wyglądało? Cóż, próba ponownego ataku w oczy kompletnie nie wyszła Polnej Gwieździe, kocur nie trafił w nic, nawet nie wyrywając przysłowiowego włoska (albo łuski). Również to na nim zdecydował się skupić wielki gad, ale nie wyszło mu to zbyt dobrze, na korzyść kocura. W przeciwieństwie do poprzednich, dość celnych i raniących ataków, tym razem jedyne co dał radę zrobić teju, to wyrwać kepke futra z długiego włosia Polnej Gwiazdy, gdy uderzał w drugą łapę kocura, ponownie próbując go powalić na ziemię. Wyrwany klaczek futra i pomniejsze stłuczenie, powiedzmy że Cienisty przebolał więcej w trakcie tej walki.
Następny w kolejce był Wirek, któremu próba ataku wyszła, pewnie. Wycelował tam, gdzie chciał, trafił jednak w takie miejsce, gdzie nie miał dostępu do skóry pod łuskami, jedynie porysował parę łusek na szyi stworzenia i na tym się skończyło. Teju w odpowiedzi dziabnął klanowego zastępcę w to samo miejsce, gdzie przed chwilą celował. Ugryzienie nie było bardzo silne, ale kapneło z niej co nie co krwi.
Polna Gwiazda: S: 16(20) | Zr: 12(16) | Sz: 6(8) | Zm: 5(7) | HP: 42 - 5 - 2 = 35 (85) | W: 62 (65)
• wykorzystane przerzuty: 0/5
• HP poniżej 50%! statystyki obniżone o 1/4.
○ rana 2. stopnia: długie, płytsze rany w okolicy gardła, obite, krwawią (-2HP do końca walki)
○ rana 1. stopnia: silne uderzenie w łapę wraz z dłuższymi zadrapaniami, które nie krwawią
○ rana 0. stopnia: wyrwana kępka futra i lekkie obicie
Teju: S: 22 | Zr: 21 (23) | Sz: 17 (19) | H: 60 - 2 - 2 - 1 = 56 (85) | W: 58 - 3 = 55 (65)
• walka 2 na 1: obniżone statystyki szybkość oraz zręczność -2 do obu
○ rana 0. stopnia: wyrwane 2 łuski z szyi
○ rana 1. stopnia: parę szarpanych ran na grzbiecie, krwawią (-1hp do końca walki)
○ rana 1. stopnia: trzy głębokie, krótkie zadrapania pod oczami, krwawią (-1hp do końca walki)
○ rana 0. stopnia: oderwane 2 łuski z grzbietu
○ rana 0. stopnia: porysowane łuski
Wirujące Pióro: | S: 20 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 69 - 10 - 1 = 58 (85) | W: 61 - 1 = 60 (65)
• wykorzystane przerzuty: 1/5
○ rana 1. stopnia: parę średniej długości ran z boku, krwawią (-1hp do końca walki)
○ rana 0. stopnia: obicie barku od siły upadku
○ rana 1. stopnia: ugryzienie w szyję, krwawi (-1hp od następnej tury)
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
To nie wyglądało dobrze, ba, wyglądało źle, bardzo źle, jednak nie zamierzał wycofywać się czy uciekać, z ukosa spojrzał na Wirujące Pióro, który został dziabnięty przez teju, z ulgą stwierdzając, że była to tylko powierzchowna rana, a nie poważne zranienie. Sam nie zrobił nic, celował w oczy gada, jednak nie dał rady trafić. Jaszczur był o dziwo dość zwinny i szybki, co dodatkowo go zaniepokoiło. Zmarszczył nos i wydał z siebie głęboki pomruk podobny do warkotu, wybijając się z tylnych łap, zamierzając zaatakować grzbiet gada, sięgając pazurami do rany, którą wcześniej zadał mu Wirek i przy odrobinie szczęścia - poszerzyć i pogłębić ją jeszcze bardziej.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Syknął z niezadowolenia, bo atak nie wyszedł mu tak, jak chciał, a pazury zatrzymały się tylko i wyłącznie na łuskach zwierzęcia, a co więcej - jaszczur użarł go w szyję. Zabolało, nie można powiedzieć nie, skapnęło trochę krwi, ale to tylko dodatkowo zirytowało zastępcę. Nie mógł sobie pozwolić, by tutaj umrzeć, by pozwolić Polnej Gwieździe umrzeć, ale widocznie byli skazani tylko i wyłącznie na siebie. Rzucił szybkie spojrzenie buremu, po czym znów rzucił się na szyję zwierzęcia, a bardziej jego... kark? By tam się zatrzymać, spróbować znów się na nim znaleźć, jak wcześniej na grzbiecie i z wściekłością wbić pazury w jego kark, by tam rozerwać w końcu skórę. Proszę, niech się okaże, że tam łuski ma mniej wytrzymałe!
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Plan Polnej Gwiazdy był dobry, wręcz świetny. Wykonanie również było dość dobre, wyskoczył z impetem przed siebie i nawet dał radę zahaczyć o łuskę czy dwie w okolicy poprzedniej rany zadanej przez Wirujące Pióro na grzbiecie. Problem był taki... że teju zaatakował w locie przywódcę, zamykając pysk prosto pod ogonem kocura, w dość majestatyczny sposób, łamiąc go w pół i wypluwając około 75% długiego i niegdyś puchatego ogona z pyska na ziemię przed nim. Z pozostałości ogona, któremu bliżej było teraz już kikuta szybko zaczęła płynąć krew, a sam Polna Gwiazda upadł na ziemię obok, praktycznie bezbronny, na skraju omdlenia. Może z tego szoku atak drugiego burego kocura również wyszedł dość słabo. Tak jak wcześniej, jedyne co był w stanie zrobić to wyrwać dwie, może trzy łuski. Inwestycja na przyszłość, może? Teju nawet nie trudził się ataku na syna Krogulec widząc, jaką dobrą ranę zadał przywódcy.
Polna Gwiazda: S: 16(20) | Zr: 12(16) | Sz: 6(8) | Zm: 5(7) | HP: 35 - 27 - 2 = 6HP (85) | W: 62 - 1 = 61 (65)
• wykorzystane przerzuty: 0/5
• HP poniżej 50%! Statystyki obniżone o 1/4. HP poniżej 1/4! Statystyki obniżone o 1/2 od następnej tury.
○ rana 2. stopnia: długie, płytsze rany w okolicy gardła, obite, krwawią (-2HP do końca walki)
○ rana 1. stopnia: silne uderzenie w łapę wraz z dłuższymi zadrapaniami, które nie krwawią
○ rana 0. stopnia: wyrwana kępka futra i lekkie obicie
○ rana 2. stopnia: oderwane około 75% ogona, krwawi (-2hp od następnej tury)
Teju: S: 22 | Zr: 21 (23) | Sz: 17 (19) | H: 56 - 2 - 2 - 2 - 1 = 49 (85) | W: 55 - 5 = 50 (65)
• walka 2 na 1: obniżone statystyki szybkość oraz zręczność -2 do obu
○ rana 0. stopnia: wyrwane 2 łuski z szyi
○ rana 1. stopnia: parę szarpanych ran na grzbiecie, krwawią (-1hp do końca walki)
○ rana 1. stopnia: trzy głębokie, krótkie zadrapania pod oczami, krwawią (-1hp do końca walki)
○ rana 0. stopnia: oderwane 2 łuski z grzbietu
○ rana 0. stopnia: porysowane łuski
○ rana 0. stopnia: porysowana łuska na grzbiecie
○ rana 0. stopnia: oderwane łuski z karku
Wirujące Pióro: | S: 20 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 58 - 1 - 1 = 56 (85) | W: 60 - 1 = 59 (65)
• wykorzystane przerzuty: 1/5
○ rana 1. stopnia: parę średniej długości ran z boku, krwawią (-1hp do końca walki)
○ rana 0. stopnia: obicie barku od siły upadku
○ rana 1. stopnia: ugryzienie w szyję, krwawi (-1hp do końca walki)
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Wszystko wydawało się, jakby trwało sekundę. Gwałtowny ból, jaki rozszedł się po jego ciele, promieniując na chyba cały odcinek kręgosłupa, był nie do zniesienia, do tego stopnia, że z pyska przywódcy wyrwał się potężny okrzyk bólu, bez jakiejkolwiek kontroli nad własnym ciałem szarpnął się, instynktownie próbując wyswobodzić. Słyszał tylko trzask kręgów, a potem uderzenie własnego ciała o twardą, zimną ziemię, splamionej jego własną krwią. Z tych wszystkich emocji czuł się, jakby dusił się własną śliną wymieszaną z czerwoną posoką. Łapy mu drżały, sierść pozostała zjeżona, a on próbował się podnieść. Adrenalina krążąca w jego żyłach wciąż działała i przyćmiła na kilka uderzeń serca ból. W szoku padł z powrotem, nie dając rady zrobić choćby jednego kroku, opadając na brzuch, podtrzymując się przednimi łapami, aby jego łeb i pysk nie zanurkowały w brudnej ziemi.
Mógłby przysiąc, że dopiero teraz złapał pierwszy oddech, który niespodziewanie stał się krótki i płytki. Coś go dusiło w środku, coś nie pozwalało mu nabrać porządnego haustu powietrza do płuc. Kaszlnął, wypluwając krew, jaka zebrała się w jego pysku, a jego mięśnie nieustannie drgały. Zupełnie ignorował to, co działo się dookoła niego, otumaniony i oszołomiony, patrzył w jeden punkt zamglonym spojrzeniem, a jego powieki stawały się coraz cięższe...
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Po rozmowie z Deszczową Pogodą, nakazałam Krwawnikowemu Liściowi zostać w lecznicy, natomiast sama udałam się w kierunku Czterech Drzew, z zamiarem pomocy tym, którzy obecnie tam walczyli. Wzięłam ze sobą dwa motki pajęczyny i dwa korzenie łopianu, w celu doraźnej pomocy. Musiałam zostawić trochę w składziku, na wypadek gdyby ranni wrócili. Krwawnik musiał mieć czym leczyć.
Poczułam potężny zapach krwi zmieszany z zapachem klanu cienia, o czym Deszczowa Pogoda nie wspominała, ale mimo to zdecydowałam się tam podążać. Na miejscu dostrzegłam... zdaje się, że cienistą władzę. Ani widu, ani słychu po kotach, o których mówiła ranna wojowniczka, nie było też czuć ich zapachów, ale czy oznaczało to, że w tym samym czasie toczyły się dwie walki z takimi samymi potworami?
Nie było czasu, żeby o tym myśleć, bo wielki jasaczur właśnie odgryzł Polnej Gwieździe ogon, więc sprawa była poważna. Miał dziewięć żyć, przeżyje, oczywiście, że przeżyje, ale żeby móc mu pomóc, musiałam dołączyć się do walki i pokonać jaszczura.
Zawiniątko z medykamentami rzuciłam na ziemię i podjęłam próbę ataku. Chciałam skoczyć na jaszczura i przyszpilić go do ziemi, a następnie wbić kły w jego obrzydliwy, łuskowaty kark. Nie należałam do najsilniejszych, ale byłam pewna, że moja obecność może odmienić losy walki.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Otworzył szeroko oczy, gdy zauważył kątem oka, podczas swojego nieudanego ataku, że jaszczur odgryza Polnej Gwieździe ogon, a ten uderza całą siłą o ziemię. Przez chwilę nie potrafił się ruszyć. Nie ze strachu, że jego też to czeka, Gwiezdni, najwyżej! Ale zaczął się zastanawiać, czy bury jeszcze się podniesie, czy da radę wstać, czy nadal dycha. Niemniej, wiedział, co powinien zrobić. Zeskoczył z karku jaszczura, by stanąć przed Polną Gwiazdą, dać mu chwilę, na miejmy nadzieję, dojście do siebie, po czym rzucił się jaszczurowi w stronę oczu, podobnie jak wcześniej przywódca, starając się trafić pazurami w oczodoły, zadać ból i oślepić bestię.
Tylko kątem oka zauważył, że ktoś dołączył do bitwy, ale nie trudził się na razie, by się przyjrzeć, na chwilę obecną zaślepiła go rządza krwi ogromnego jaszczura i, oczywiście, bronienie przywódcy, który wyglądał, jakby miał wyzionąć ducha. Nie, żeby się znał na opatrywaniu, ale miał nadzieję, że krew, która się z niego lała, nie sprawi, że ten nagle padnie i umrze i że te 9 żyć faktycznie istnieje.