Logo Artemidy
Wietrzne Wzniesienia
Obserwowała go uważnie. Widziała jak się boi, widziała jak bardzo był zestresowany. Widok ten rozrywał ją od środka bardziej niż cokolwiek innego. Nie chciała wzbudzać w nim takich emocji, nie, to było ostatnie czego chciała. Niewiele myśląc, przytuliła się do niego, mocno wtulając się w jego rudawą sierść. Czuła się nieswojo. Od czasu incydentu na granicy nie inaczej znosiła dotyk innych, ale... przecież wiedziała, że Żółty jej nic nie zrobi. Że jej nie skrzywdzi. A mimo to trwała w uścisku nieco bardziej poddenerwowana niż być powinna.
A wyjaśnienia kocurka rozerwały jej serce na kawałki. Zgubił sie, bo chciał znaleźć kwiatka dla niej. Gdyby tylko wiedziała, powiedziałaby, że nie musi tego robić. Nie potrzebowała od niego żadnych prezentów. Jedyne co było jej potrzebne, to jego obecność i wsparcie w trudnych chwilach, których ostatnio było aż za dużo.
— Już nigdy nigdzie nie wychodź beze mnie — poprosiła szeptem, wciskając głowę pod jego brodę. Nos wcisnęła w jego szyję i pozwoliła, by jego kojący zapach wypełnił jej płuca. — Szukałam cię, martwiłam się. Zostałam całkiem sama. Mama nie żyje, Sasanka została wygnana, Lampart zniknęła. Nie zostawiaj mnie już nigdy więcej, proszę — dodała chwili, podnosząc głowę, by spojrzeć prosto w zaszklone ślepia ukochanego. Ignorowała fakt, że płakała. Jakoś tak... przyzwyczaiła się do tego. Przez ostatnie księżyce płakała aż za dużo. Miała jednak nadzieję, że od tego momentu się to zmieni. Żółty był cały, wrócił. Nie mogła być bardziej szczęśliwa, nawet jesli miała do niego jeszcze tak wiele pytań i miał tak wiele wątpliwości do rozwiania.
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆ choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span>
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc <span class="plm1">nie możesz</span> teraz poddać się</div></div>
<style>.plm{height:98px;width:333px;background:url('https://64.media.tumblr.com/ffe51413c6cce3feb381766c77498ffb/tumblr_ogc158bjKy1qf8em3o7_400.jpg');border-bottom:solid 2px #B2AB51;border-radius:0px 8px;box-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);} .plm1{font-family:'Dancing Script';font-size:16px;line-height:11px;color:B2AB51;} .plm2{font-family: 'Poppins';font-size:11px;color:C9BBA6;text-shadow: 0 0 5px #000000;width: 230px;line-height:11px;text-align:center; background-color: rgba(0,0,0, 0.3);padding:8px;border-radius:8px 0px;} .plm3{font-family:'Dancing Script';font-size:18px;line-height:15px;color:B2AB51;text-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script&family=Poppins" rel="stylesheet">
LVL 6 280 / 500
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy tak trwali, gdy czuł jak serce łomoce mu klatce piersiowej jakby miało mu za chwilę wyskoczyć, w jego głowie pojawiła się kolejna, paskudna myśl... Może mógł nie wracać? Może powinien dać jej spokój? Może go nie potrzebują...? Ani Plamka, ani klan Gromu. W końcu wciąż był ciapowatym Termitem, który ma pstro w głowie. Na co komu ktoś taki jak on? Bezużyteczny, beznadziejny, darmozjad. Dokładnie tak jak mówił mu ten rudy kot, gdy boleśnie przygniótł go do ziemi, po tym jak nieudolnie próbował podebrać mu jedzenie...
Był już gotowy na cios, czekał już tylko na kąsające słowa, które rozerwą go na strzępy. Nie rozumiał tylko... dlaczego płakała skoro był już jej niepotrzebny? Zacisnął jeszcze mocniej zęby by powstrzymać cisnący się szloch, czując aż drętwieje mu szczęka. A w następnej chwili poczuł jak kotka przytula się do niego mocno, wtulając w jego sierść. Spojrzał na nią zaskoczony, szeroko otwartymi ślepiami, po czym przytulił ją mocno do siebie. Zamknął oczy, zanurzając nos w jej futerku i głęboko oddychał jej zapachem. Łzy ciekły po jego policzkach, mocząc ich włoś- już nawet nie próbował powstrzymywać płaczu.
Gdzieś w głębi ducha miał świadomość, że wcale nie musi jej obdarowywać, że ich związek nie polega na dawaniu i udowadnianiu, ale... bardzo chciał to zrobić. Chciał aby się uśmiechnęła, ucieszyła z tego drobnego gestu jaki mógł dla niej zrobić, a tak skrycie chciał ją też przeprosić za ten nieudany pokaz z motylem i długi czas, gdy unikał jej jak ognia bojąc się rozmowy o uczuciach.
- Już nigdy.- wychlipał cicho- Już nigdy cię nie zostawię.
Wieść o śmierci Łaniego Kroku, wygnaniu Sasanki i zaginięciu jego siostry, Lampart, z którą się przyjaźniły, przyjął do wiadomości ze smutkiem. Poczuł jeszcze większe poczucie winy, że ją zostawił, że nie mógł jej wesprzeć, gdy najbardziej tego potrzebowała. A żeby tego było jeszcze mało... ten incydent na granicy o którym jeszcze nie wiedział. Bardzo cierpiała, ale nie był świadomy jeszcze całego ogromu jej cierpienia.
- Już nie jesteś sama. Masz mnie, jestem twój.
Oparł głowę o jej kark, tuląc ją do siebie, a choć wciąż płakał, zaczął mruczeć kojąco- cicho, nieśmiało i nieco nierówno, gdy napięcie zaczęło z niego uchodzić, a lekkie spazmy wstrząsały jego ciałem.
[Obrazek: 5oC7a0h.png]

I’m looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czuła jego łzy. Czuła jego łzy na swoim futerku i to było jedno z gorszych uczuć. Nigdy nie chciała być świadkiem tego, jak jej ukochany płacze, a już tym bardziej nie chciała być tego powodem. Nie odezwała się jednak ani słowem. Pozwoliła, by się do niej przytulał, co zresztą odwzajemniała, ale w środku czuła jak wszystko jej się wykręca. Z trudem powstrzymywała żółć, która co jakiś czas napływała jej do gardła. Nie chciała po raz kolejny raz wymiotować przez ten incydent. Nie chciała w ogóle wymiotować, a już w szczególności nie przy Żółtym, nie w tej chwili.
Zamruczała cichutko, gdy usłyszała słowa, które padły z pyska ukochanego. Czuła, że... dojrzał? To chyba dobre określenie. Wątpiła w to, czy „stary” Żółty powiedziałby coś takiego i tak bardzo cieszyła się, że coś takiego usłyszała. Chciała odpowiedzieć, że ona też jest jego, ale speszyła się i jedynie uśmiechnęła się do niego szczerze, decydując się na nieco odważniejszy krok - przejechała czule językiem po jego policzku. Nie miała jednak odwagi by zobaczyć jak zareagował i od razu wróciła do poprzedniej pozycji, wtulona w jego szyję.
Speszyła się jeszcze bardziej, gdy okazało się, że cała przeuroczą scenkę widziała Olchowy Listek. Co prawda czarno-biała mówiła babci o związku, ale poczuła się bardzo zawstydzona, gdy ta przyłapała ją na migdaleniu. Mimo wszystko Plameczka była bardzo wstydliwa. Natychmiast więc odsunęła się kawałek od syna Kolorowego Wiatru i poprosiła, by szylkretka poszła po Trzmielą Gwiazdę i wszystko mu wytłumaczyła po drodze. Dzięki temu uratuje ona wybranka swego serca przed dziwnymi pytaniami ze strony babuni, ale i zagwarantuje sobie jeszcze troszkę czasu sam na sam.
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆ choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span>
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc <span class="plm1">nie możesz</span> teraz poddać się</div></div>
<style>.plm{height:98px;width:333px;background:url('https://64.media.tumblr.com/ffe51413c6cce3feb381766c77498ffb/tumblr_ogc158bjKy1qf8em3o7_400.jpg');border-bottom:solid 2px #B2AB51;border-radius:0px 8px;box-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);} .plm1{font-family:'Dancing Script';font-size:16px;line-height:11px;color:B2AB51;} .plm2{font-family: 'Poppins';font-size:11px;color:C9BBA6;text-shadow: 0 0 5px #000000;width: 230px;line-height:11px;text-align:center; background-color: rgba(0,0,0, 0.3);padding:8px;border-radius:8px 0px;} .plm3{font-family:'Dancing Script';font-size:18px;line-height:15px;color:B2AB51;text-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script&family=Poppins" rel="stylesheet">
LVL 6 280 / 500
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy po tylu księżycach tułaczki, wypełnionej tęsknotą,, mógł w końcu ją zobaczyć- nie miał czasu się zastanawiać nad swoim nagłym przypływem wylewności i odwagą. Zbyt bardzo cieszył się na jej widok, a gdy okazało się, że nie zamierza go odrzucić, ciążący mu na sercu kamień spadł dając uczucie ulgi. Chciał aby wiedziała, że mu na niej zależy, tak po prostu, szczerze. Czy dojrzał? Trochę tak, nie miał wyboru, musiał- w przeciwnym wypadku prawdopodobnie już nigdy by się nie zobaczyli, bo skończyłby z rozerwanym gardłem w jakimś pustym zaułku albo z przetrąconym karkiem w przydrożnym rowie.
Czując ciepły język na swoim policzku, przymknął ślepia, ciesząc się tym gestem. Przyjemny dreszcz przebiegł mu po plecach, lekko sprawiając, że sztywne od kurzu futro uniosło się na chwilę, a następnie znów opadło. Zamruczał nieco głośniej, wciąż ją tuląc do siebie. Cicho pociągnął nosem aby nie ubrudzić jej futerka.
Nie był świadom obecności Olchowego Listka dopóki dopóty Plamka nie odsunęła się od niego. Zdziwiony wyprostował się, chcąc na nią spojrzeć pełnym niezrozumienia wzrokiem i dopiero wtedy dostrzegł, że nie są sami. Bardzo się zmieszał, szeroko otwierając oczy i spuszczając spojrzenie na własne łapy. Jego ogon zafalował, zmiatając ziemię, a serce znów ścisnął mu strach, gdy usłyszał jak kotka prosi staruszkę o przyprowadzenie rządcy. Szczęśliwe spotkanie z Błękitną Tonią to jedno, ale konfrontacja z Bąkową Gwiazdą to drugie. Czy on ponownie przyjmie go do klanu? Czy okaże mu zrozumienie? Co jeśli nie...?
Skulił się bardziej i zadrżał.
- Myślisz, że twój dziadek... p-p-pozwoli mi w-wrócić do k-klanu...?- zapytał cicho, z wahaniem, spoglądając na Plamkę spojrzeniem zbitego psa.
[Obrazek: 5oC7a0h.png]

I’m looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy tylko Olchowy Listek zniknęła, Plamka spojrzała na Żółtego takim wzrokiem, jakim nie uraczyła jeszcze nikogo w swoim życiu. Ciężko było stwierdzić, czy to faktycznie przez uczucia, jakimi darzyła kocurka, czy może po prostu z tęsknoty, ale wpatrywała się w niego jak obrazek, uśmiechając się do siebie jak głupi do serca. Pierwszy raz od tak dawna była szczęśliwa. I to z tak błahego powodu.
- Na pewno pozwoli. Tylko będziesz musiał obiecać, że już nigdy się nie oddalisz sam. Nie dopóki nie opanujemy granic - mruknęła, choć tak naprawdę chciała, by obiecał to jej, a nie dziadkowi. Nie chciała go już nigdy stracić i sama nie wiedziała, co by zrobiła, gdyby sytuacja się powtórzyła. Po prostu nie i tyle. - Będziemy chodzić po terenach tak długo, aż je zapamiętasz i będziesz w stanie wrócić do obozu nawet w nocy z zamkniętymi oczami! Będziemy musieli wpleść w to też elementy walki, bo dziadek nakazał przerabiać to od razu na treningu, ale o nic się nie martw! - kontynuowała, starając się jakoś podnieść ukochanego na duchu. Czasem przyjmowani do klanu mieli na koncie gorsze występki, niż po prostu zgubienie się, więc Trzmiela Gwiazda nie powinien mieć problemu z przyjęciem Żółtego. A jeśli będzie miał, to Plameczka osobiście go o to wybłaga. Nie przeżyłaby rozstania po raz kolejny.
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆ choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span>
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc <span class="plm1">nie możesz</span> teraz poddać się</div></div>
<style>.plm{height:98px;width:333px;background:url('https://64.media.tumblr.com/ffe51413c6cce3feb381766c77498ffb/tumblr_ogc158bjKy1qf8em3o7_400.jpg');border-bottom:solid 2px #B2AB51;border-radius:0px 8px;box-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);} .plm1{font-family:'Dancing Script';font-size:16px;line-height:11px;color:B2AB51;} .plm2{font-family: 'Poppins';font-size:11px;color:C9BBA6;text-shadow: 0 0 5px #000000;width: 230px;line-height:11px;text-align:center; background-color: rgba(0,0,0, 0.3);padding:8px;border-radius:8px 0px;} .plm3{font-family:'Dancing Script';font-size:18px;line-height:15px;color:B2AB51;text-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script&family=Poppins" rel="stylesheet">
LVL 6 280 / 500
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Choć miał bujną wyobraźnię, czasem aż nadzwyczaj bujną, to nie potrafił wyobrazić sobie jak dalej wyglądałoby jego życie, gdyby Bąkowa Gwiazda odmówił mu przyjęcia do klanu. Gdyby tak się stało to z pewnością pękłoby mu serce. Nie mógłby spędzać czasu z Plamką. Znów nękałyby go koszmary w te samotne, zimne noce i zmuszony byłby dalej prowadzić koczownicze życie- takie samo jakie prowadził przez ostatnie księżyce. Tylko czy taką egzystencję można w ogóle nazwać życiem? Choć był bardzo infantylny, był niedojdą i miał mały rozumek to całym sercem był kotem klanowym. Może i nie lubił, nie umiał i nie chciał się bić; może i był bardzo naiwny i uległy; może i był z niego nijaki materiał na Wojaka; to klan Gromu był jego domem i ze wszystkich sił jakie tylko posiadał chciał o niego dbać.
Jej słowa ukoiły jego zdenerwowanie. Odetchnął z wyraźną ulgą, przenosząc znów spojrzenie na nią.
- Oczywiście, że nie opuszczę!- odparł pewnie, takim tonem, jakby to była najjaśniejsza rzecz pod słońcem- Już nigdy, nigdy! No... tylko...- zawahał się, zawstydzony- W krzaki, na kupę, to pozwolisz mi iść samemu?- zapytał przerażony wizją, że w tej sytuacji będzie chciała mu towarzyszyć. Co jak co, było to coś naturalnego, ale jednocześnie nieprzyjemnego i w trakcie tej czynności jednakowoż wolałby być sam.- A po granicach i terenach będę chodził tak długo aż łapy mi spuchną! Będę je sobie wbijał do głowy aż dotrą do tego mojego mysiego móżdżka!- dodał szybko, wpatrując się w kotkę intensywnie.- W środku nocy będę ci opowiadał gdzie leżą wszystkie kamyki na naszym terytorium!- jego zapadnięty pyszczek rozjaśnił się uśmiechem.
[Obrazek: 5oC7a0h.png]

I’m looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się nieśmiało, gdy Żółty obiecał, że nie będzie chodził po terenach sam, a zaraz potem... skrzywiła pyszczek w zdziwieniu, dopiero po chwili rozumiejąc co kocurek tak naprawdę powiedział. Nie było tego widać, ale Plameczka zrobiła się cała czerwona i zmieszana, kompletnie nie wiedząc jak na to odpowiedzieć.
- N-no co ty! N-nie o to mi ch-chodziło. To przecież jasne, że nie będziemy ze sobą cały czas - wydukała, wyraźnie zawstydzona. Nawet jej do głowy nie przyszło, żeby być przy synu Kolorowego Wiatru, kiedy ten będzie... zaspokajał potrzeby fizjologiczne. Chyba nie tęskniła aż tak, by towarzyszyć mu przez dosłownie cały czas, bez przesady. Ona miała swoje obowiązki, on w sumie też będzie miał, więc będą mieli chwilę, żeby od siebie odpocząć.
Nie potrafiła przestać się uśmiechać. Tak bardzo się cieszyła, że w końcu go widzi, że w końcu stoją oko w oko i już za moment będą mogli znowu być razem, jak przedtem. Że między nimi będzie jeszcze lepiej niż było, bo nie wstydzili się swoich uczuć tak jak wcześniej, bo trochę dorośli. Czuła, że w jej życiu w końcu zaczną się dziać dobre rzeczy, w przeciwieństwie do poprzednich księżyców. Oczywiście nie umknęło jej to, że Żółty niejako zasugerował, że chciałby z nią spać w jednym legowisku, no bo jak inaczej mógłby jej w nocy opowiadać o tych kamyczkach? Trochę się tą myślą przeraziła, zwłaszcza że samo przytulanie wymagało od niej dużo samozaparcia, ale... na razie nie będzie się tym przejmowała. Spróbuje o tym porozmawiać z ukochanym, gdy przyjdzie odpowiedni moment. Na razie nie była w stanie, nie chciała i nie był to odpowiedni moment. Po prostu.
Przysunęła się lekko do kocurka i oparła głowę na jego barku, wzdychając lekko. Zrobiła to odruchowo, mimowolnie, a mimo to przez chwilę poczuła się bardzo niekomfortowo. Eh. Teraz pozostało tylko czekać na zjawienie się przywódcy.

/zapraszam Trzmiel
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆ choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span>
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc <span class="plm1">nie możesz</span> teraz poddać się</div></div>
<style>.plm{height:98px;width:333px;background:url('https://64.media.tumblr.com/ffe51413c6cce3feb381766c77498ffb/tumblr_ogc158bjKy1qf8em3o7_400.jpg');border-bottom:solid 2px #B2AB51;border-radius:0px 8px;box-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);} .plm1{font-family:'Dancing Script';font-size:16px;line-height:11px;color:B2AB51;} .plm2{font-family: 'Poppins';font-size:11px;color:C9BBA6;text-shadow: 0 0 5px #000000;width: 230px;line-height:11px;text-align:center; background-color: rgba(0,0,0, 0.3);padding:8px;border-radius:8px 0px;} .plm3{font-family:'Dancing Script';font-size:18px;line-height:15px;color:B2AB51;text-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script&family=Poppins" rel="stylesheet">
LVL 6 280 / 500
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A przywódca i owszem, przyszedł, choć nieco później, niż by tego wszyscy chcieli. Powiedzmy, że akurat nie było go w obozie i inną drogą dowiedział się, że na granicy oczekuje go nie tylko Błękitna Toń, lecz również pewien terminator, który zniknął jakiś czas temu z klanu. Trzmiela Gwiazda był nieco... sceptycznie nastawiony, mimo to przyszedł. Jego oczom ukazały się dwa koty i dopiero kiedy do nich podszedł, kiwnął obojgu głową na powitanie. Od razu go poznał.
- Błękitna Toni, Żółta Łapo - przywitał się szorstko, typowo dla siebie. Spojrzał najpierw na swoją wnuczkę, a później na biało-rudawego kocura. Żółty był już w wieku... dorosłym i oczekiwał od niego właśnie takiego zachowania. Jego siostra miała już na koncie kocięta oraz własny pogrzeb, niestety.
- Gdzie się podziewałeś? - Padło standardowe pytanie, do którego dołączyło nieprzyjemne spojrzenie, skierowane prosto w jego niebieskie oczęta. To był dopiero początek.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Uff.- odetchnął głęboko, z wyraźnie zadowolony z informacji, że będzie mógł sam chodzić za potrzebą i Plamka nie nalegała, że również i w tej sytuacji będzie go pilnować aby znów gdzieś się przypadkiem nie zapodział.
Widok Błękitnej Toni, jej bliskość i myśl, że wreszcie trafił do miejsca, którego nigdy winien opuszczać, dodawały mu energii. Ta radość ładowała mu bateryjki, które po tylu księżycach trudności i włóczęgi zaczynały już działać na ostatkach rezerwy jakie posiadały. Serce biło mu szybko, słyszał szum krwi w uszach, ale nie było to złe uczucie, wręcz przeciwnie... adrenalina uderzała mu do głowy z radości, że się odnalazł.
Choć rzeczywiście, troszkę wydoroślał, to gdyby dowiedział się jak Plamka odebrała jego obietnicę o recytacji położenia wszystkich kamieni na terenach klanu Gromu, z pewnością spaliłby buraka, bo w jego wizji wyglądało to inaczej- w swoim wyobrażeniu chadzałby do jej legowiska, w środku nocy, aby opowiedzieć jej rozmieszczenie kamyków. Albo gdyby to ona przyszłaby nagle aby go przeegzaminować to również bez wahania by jej odpowiedział- tak bardzo by się wyuczył! Nie to, że nie chciałby dzielić z nią legowiska, oczywiście, że nie, bo chciałby i to bardzo, ale sama myśl o tym, że miałby z nią o tym porozmawiać, sprawiała, że głos grzązł mu w gardle, a oczy błyskawicznie szukały jakiegoś odległego punktu zaczepienia.
Gdy oparła głowę o jego bark, uśmiechnął się szerzej i delikatnie, jakby nieśmiało, oparł brodę o jej kark, lekko mrużąc ślepia.
I pewnie by tak już został gdyby nie zjawił się Bąkowa Gwiazda.
Na jego widok, Żółć odskoczył od Błękitnej Toni jak poparzony. Serce zaczęło mu tłuc się w klatce piersiowej jakby zamierzało z niej wyskoczyć, a łapy trzęsły się jak galaretki. Kocurek pochylił głowę, bojąc spojrzeć się w pysk gromowego Rządcy. Szorstkość głosu grubego kocura wcale nie pomogła synowi Kolorowego Wiatru nabrać odwagi, wręcz przeciwnie, schował ogon pod siebie i skulił się jeszcze bardziej przez co wyglądał na jeszcze mniejszego i bardziej wynędzniałego niż był w rzeczywistości.
- J-ja..- wyszeptał ledwo dosłyszalnie.- B-b-bo ja... j-ja...- zamilkł na chwilę, rozpaczliwie szukając właściwego słowa.- Z-zgubiłem się.- dodał kuso, jeszcze bardziej dociskając brodę do piersi, byle tylko nie spojrzeć na Gwiazdę.
Ten wielki kocur zawsze w jakiś niewytłumaczalny sposób bardzo go onieśmielał, ale teraz, stojąc z nim pyskiem w pysk, czuł się jeszcze bardziej maluśki. Różnili się od siebie w każdym aspekcie, nie tylko fizycznym, ale również tym psychicznym jak i hierarchicznym, gdzie zajmowali dwa przeciwległe bieguny na jednym i na drugim końcu- Żółta Łapa był nikim, a od Bąkowej Gwiazdy zależało wszystko, również i dalsze losy pointa.
[Obrazek: 5oC7a0h.png]

I’m looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zjawił się i on. Ogromny Trzmiela Gwiazda, wzbudzający swego rodzaju lęk nawet we własnej wnuczce, o Żółtej Łapie nie wspominając. Plamka także odsunęła się kawałek od ukochanego, speszona obecnością kogoś innego, toteż nie miała synowi Kolorowego Wiatru za złe, że tak się zachował. Pod tym względem najwidoczniej byli bardzo podobni. Bardziej, niż można się było spodziewać. - Witaj, dziadku - również się przywitała, nieco niepewnie.
Patrzyła cały czas zmartwionym wzrokiem na pointa, bojąc się tak samo jak on, jeśli nie bardziej. Zdecydowała się więc jakoś mu pomóc, nawet jeżeli mogło to zaszkodzić. Nie chciała, by dziadek całą swoją złość skierował na jej ukochanego, bo na to nie zasłużył. Nie był niczemu winny! Po prostu... ona źle oceniła jego znajomość granic. Nie powinna była mu zezwalać na samotne wycieczki.
- Ale to się już nie powtórzy! Umówiliśmy się już, że będziemy omawiać granice tak długo, aż Żółty wszystko zapamięta! J-jeśli pozwolisz mu wrócić, oczywiście - mruknęła, wahając się na końcu. Nie chciała, by dziadek pomyślał, że z góry założyli już jego decyzję, bo mogłoby go to rozgniewać, ale tak bardzo liczyła na to, że właśnie tak wszystko się potoczy... Nie brała innej opcji pod uwagę, nie chciała.
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆ choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span>
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc <span class="plm1">nie możesz</span> teraz poddać się</div></div>
<style>.plm{height:98px;width:333px;background:url('https://64.media.tumblr.com/ffe51413c6cce3feb381766c77498ffb/tumblr_ogc158bjKy1qf8em3o7_400.jpg');border-bottom:solid 2px #B2AB51;border-radius:0px 8px;box-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);} .plm1{font-family:'Dancing Script';font-size:16px;line-height:11px;color:B2AB51;} .plm2{font-family: 'Poppins';font-size:11px;color:C9BBA6;text-shadow: 0 0 5px #000000;width: 230px;line-height:11px;text-align:center; background-color: rgba(0,0,0, 0.3);padding:8px;border-radius:8px 0px;} .plm3{font-family:'Dancing Script';font-size:18px;line-height:15px;color:B2AB51;text-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script&family=Poppins" rel="stylesheet">
LVL 6 280 / 500
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widok odskakującego, dorosłego kocura od jego wnuczki mógłby uznać za zabawny, jednak nie w tym momencie, bo akurat nie było mu do śmiechu. Do każdego powrotu podchodził poważnie i obecna sytuacja niczym się od innych powrotów nie różniła. Trzmiela Gwiazda spojrzał na kocura uważnie, mierząc go wzrokiem i czekając na słowa wyjaśnienia, kiedy natomiast je usłyszał... Poczuł się zażenowany, jednak nie chciał tego otwarcie pokazywać. Rozmawiał z niemal trzydziestoksiężycowym kocurem, a usłyszał, że Żółty się zgubił. Powoli zamrugał, przenosząc spojrzenie swoich ciemnopomarańczowych oczu na Błękitną Toń, z którą wcześniej się przywitał.
- Jak to... zgubiłeś się? - zapytał w końcu, robiąc krótką przerwę w trakcie swojej wypowiedzi. Nie odpowiedział w żaden sposób Plamce, choć przecież na chwilę zawiesił na niej wzrok. Nie mógł jednak się rozpraszać, a patrzenie na wnuczkę przepełnioną nadzieją mogłoby rzutować na jego osąd. Zawsze wiedział, że Żółta Łapa był troszeczkę... jakby to ująć, o, żył we własnym świecie, dlatego musiał trochę podrążyć, by wejść w jakiejś szczegóły.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciężar spojrzenia starszego kocura przytłaczał Żółtą Łapę i sprawiał, że ten zapominał języka w pysku. Uporczywa suchość w gardle nie pomagała mu w tej nędznej sytuacji. Gdy usłyszał głos Plamki, chciał na nią spojrzeć aby dodać sobie nieco otuchy w konfrontacji z Bąkową Gwiazdą- nie dał jednak rady pokonać zesztywnienia jakie go ogarnęło. Głęboko w duchu miał nadzieję, że słowa Błękitnej Toni wystarczą, że Rządca nie będzie drążył dalej tematu, że wybaczy mu zniknięcie- niestety, nie było to takie łatwe.
Żółć ostrożnie zamielił pyszczkiem, jakby coś przeżuwał i wbił spojrzenie we własne, trzęsące się łapy, które próbował opanować.
- No...- wyszeptał, ledwo dosłyszalnie- Nie specjalnie!- zapewnił, a głos mu zadrżał.- Ja... nie wiem jak to się stało.- zamilkł na chwilę, wyraźnie szukając odpowiednich słów- Ja... ja n-nie chciałem opuszczać klanu. Nigdy! Ja... poszedłem szukać k-kwiatka... mmmm... dla... P-P-Plamki.- głos ugrzązł mu w gardle niepewny czy to właściwy moment na przyznanie się co właściwie łączy go z wnuczką Gwiazdy Grzmotu- Ja...- podjął dalszą opowieść nieśmiało- Nie wiem k-kiedy a-ani j-j-jak... p-przekroczyłem granicę naszego k-klanu. Gdy się z-z-zorientowałem co się stało... było już za późno. Nie w-wiedziałem jak wrócić, w którym kierunku. Szukałem poszlak, szukałem śladów, węszyłem, wołałem i nic. A potem szedłem, dalej szukając... i, i nic. Nie mogłem znaleźć drogi powrotnej.- jego głos powoli ucichł. Pochylił bardziej głowę i zamknął oczy.- To było okropne.- wyszeptał bardzo cicho.
[Obrazek: 5oC7a0h.png]

I’m looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzmiel słuchał ze skupieniem, ale z każdym kolejnym słowem wypowiedzianym przez biało-rudawego kocura czuł się coraz bardziej zażenowany. Naprawdę trudno byłoby mu uwierzyć w tę historię, gdyby opowiedział ją ktokolwiek inny z klanu, ale Żółta Łapa był... no właśnie taki. Dokładnie taki, jak teraz pokazywał. Mimo iż miał około trzydzieści księżyców na karku to niewiele się w tym czasie zmienił. Według grubego kocura praktycznie nie dojrzał i Trzmiel zaczął się zastanawiać, czy ktoś taki, jak on w ogóle powinien należeć do Klanu Gromu. W końcu zgubił się i nie potrafił wrócić. Mógł w ten sposób kogoś jeszcze narazić i doszłoby do tragedii. Ewentualnie to kwestia mistrza.
Ostatecznie powoli zamrugał, patrząc na syna Kolorowego Wiatru, który był wyjątkowo specjalnym przypadkiem. Westchnął w duchu. Żółta Łapa mimo wszystko nie miał żadnych przewinień na koncie.
— Dobrze, możesz wrócić, jednak masz się stawić na najbliższej ceremonii. Nie zapomnij o tym. — Ani nie zgub się w obozie. Trzmiel rozważał wiele opcji, aczkolwiek musiał brać pod uwagę jego niewinność, skoro naprawdę nic nigdy złego nikomu nie uczynił. Kiwnął głową jednemu i drugiemu, po czym się oddalił.

zt
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Położyła delikatnie swoją łapkę na łapie Żółtego, aby jakkolwiek dodać mu otuchy i pokazać, że przy nim jest i wspiera go, wiedząc jak ciężko jest mu rozmawiać z przywódcą. Poza tym drobnym gestem, nie odzywała się i jedynie patrzyła prosto w oczy dziadka, czekając na odpowiedź z zapartym tchem, obawiając się najgorszego. Kiedy jednak okazało się, że jej ukochany dostał zgodę na powrót, poczuła jak w jej brzuchu aż roi się od motyli, a na pyszczku mimowolnie pojawił się szeroki uśmiech.
— Oczywiście! Wszystkiego dopilnuję. Obiecuję, że będziemy pracować ciężej niż kiedykolwiek! — odpowiedziała, starając się zachować powagę, nawet jeśli miała ochotę krzyczeć ze szczęścia. Następnie polizała ukochanego w policzek, nie zwracając uwagi na to, czy przywódca był tego świadkiem czy nie i pognała do obozu, pilnując cały czas, by Żółty był tuż obok. Nie chciała go zgubić. Już nigdy.

zt
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆ choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span>
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc <span class="plm1">nie możesz</span> teraz poddać się</div></div>
<style>.plm{height:98px;width:333px;background:url('https://64.media.tumblr.com/ffe51413c6cce3feb381766c77498ffb/tumblr_ogc158bjKy1qf8em3o7_400.jpg');border-bottom:solid 2px #B2AB51;border-radius:0px 8px;box-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);} .plm1{font-family:'Dancing Script';font-size:16px;line-height:11px;color:B2AB51;} .plm2{font-family: 'Poppins';font-size:11px;color:C9BBA6;text-shadow: 0 0 5px #000000;width: 230px;line-height:11px;text-align:center; background-color: rgba(0,0,0, 0.3);padding:8px;border-radius:8px 0px;} .plm3{font-family:'Dancing Script';font-size:18px;line-height:15px;color:B2AB51;text-shadow: 0 0 8px rgba(0,0,0, 0.6);}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script&family=Poppins" rel="stylesheet">
LVL 6 280 / 500
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
21
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sekundy mijały, a choć nie było ich dużo, Żółta Łapa czuł jakby to była wieczność. Z każdym uderzeniem serca czuł się coraz gorzej, gdy ciemne myśli kłębiły mu się w głowie. Krew w uszach szumiała, było mu na przemian to zimno, to gorąco, a każdy oddech przychodził mu z trudem. Dopiero gdy poczuł ciepło na swojej łapce, ocknął się obudzony jakby z letargu. Otworzył oczy i powoli spojrzał na Błękitną Toń. Jej widok i gest wyraźnie go pokrzepiły, a jednocześnie nieco wyciszyły. Przełknął ślinę, próbując nawilżyć wysuszone gardło i nieśmiało przeniósł wzrok na Bąkową Gwiazdę. Nie spojrzał mu jednak w oczy- wbił spojrzenie w szeroką klatkę piersiową kocura.
Gdy w końcu Rządca wydał werdykt, w pierwszej chwili Żółć nie mógł uwierzyć w to co usłyszał, a w następnej, gdy dotarł do niego sens słów, coś w jego wnętrzu eksplodowało feerią barw radości. Wracał, naprawdę wracał! Miał ochotę wyskoczyć w powietrze w dzikim tańcu radości lecz powstrzymał się w obawie, że Bąkowa Gwiazda może jeszcze zmienić zdanie.
- Oczywiście! Będę na ceremonii!- zawołał- I będę się starał z całych sił aby nie zawieść!
Liźnięcie w policzek sprawiło, że przyjemne ciepło rozeszło się dreszczem po jego ciele. Jego oczy zalśniły, chciał wtulić nos w jej szyję, już bez obaw o przyszłość, lecz kotka pognała w stronę obozu. Nie zwlekając ruszył za nią niemal depcząc jej po piętach.

# zt c:
[Obrazek: 5oC7a0h.png]

I’m looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości