Logo Artemidy
Ptasie Krzewy - wschód
Ach, oczywiście, nie byłaby sobą, gdyby zapominała o jakichś elementach polowania. Podczas treningu z Wysoką Falą zdarzało się to nagminnie, teraz zaś, kiedy była wojowniczką, sytuacja nie uległa zmianie. Zwłaszcza w momencie, kiedy dane polowanie trwało długo, tak, jak to teraz, co, cóż, oznaczało, że coraz trudniej było się Deszczówce skupić.
Stłumiła przepełnione irytacją westchnienie, patrząc na odlatującego ptaka. Chciała już odnieść zwierzynę na stos i udać się na drzemkę, a zamiast tego musiała męczyć się z uganianiem się za jedzeniem. Próbując utrzymać skupienie dosłownie ostatnią resztką swojej siły woli, powoli ruszyła w kierunku ptaka, starając się wykorzystywać przy tym naturalne osłony. Kierowała się pod wiatr, ciężar ciała przeniosła na tylne kończyny, starała się zachowywać ciszę poprzez ściszenie oddechu, uważanie, by nie deptać szeleszczących elementów podłoża i, oczywiście, próbowała utrzymywać głowę i ogon w jednej linii, jednocześnie nie szurając niczym po poszyciu tak, jak to zrobiła wcześniej. Ach, no i, oczywiście, starała się dość nisko trzymać tułów. Pamiętając o tym, by nie szurał.
Starała się podejść jak najbliżej do krzewu, by następnie, gdy uznała odległość za odpowiednią, wyskoczyć w kierunku ptaka, wysunąć pazury i spróbować przyszpilić go łapami do podłoża, podczas tego procesu jednocześnie łapiąc zwierzę w zęby i dusząc je.
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tym razem o niepowodzeniu Deszczowej Doliny zadecydował zwyczajny pech. Choć uważała na wszystko i dopilnowała wszystkich zasad – a nawet kilku bonusowych, które w tym wypadku nie były potrzebne – wiatr niespodziewanie zmienił kierunek i przywiał jej zapach prosto do ptaka. Ups. Tym razem udało jej się jednak podejść dość blisko, a ptaszek jak na razie leciał dość nisko, więc może gdyby się pospieszyła i za nim pobiegła, miałaby szansę, żeby go złapać?

Deszcz: S: 10 | Zr: 13 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 29-2=27/45
» przerzuty: 0/1
» celność obniżona ze względu na spadek W o 1/3
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I ponownie - ptak, którego chciała złapać, uciekł. I to pomimo braku jakiegokolwiek błędu z jej strony! Stłumiła ziewnięcie i powstrzymała się od przewrócenia oczami, by gwałtownie skręcić - z tym nie miała problemów, była wszak dość zwinna - i ruszyć w pogoń za ptakiem. Z tym, niestety, mogła mieć znacznie większy problem. Miała szczupłe ciało i długie łapy, nie czyniło ją to jednak sprinterką; pointka zawsze preferowała długie dystanse i wytrzymałość, czego świadectwem były chociażby jej trwające dość długi czas wędrówki.
Pogoń za ptakiem nie była tym, czego od tego polowania oczekiwała; osobiście liczyła na szybko zrealizowany plan złapania kilku zdobyczy i powrotu do obozu. Dopóki nie napotkała tego ptaka, wszystko odbywało się zgodnie z planem, teraz jednak...
Nie wspominając już w ogóle o fakcie, że czuła się tym wszystkim coraz bardziej zmęczona i że coraz trudniej było jej utrzymać skupienie. Zamierzała dopaść ptaka, skacząc w jego kierunku w momencie, gdy znajdą się w odpowiedniej odległości od siebie; chciała wysunąć pazury podczas lotu, by następnie wbić je w ciało skrzydlatej ofiary i rozszarpać jej gardło.
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rzuciła się w pogoń, ale niestety nie było to takie łatwe. Ptak okazał się całkiem szybki, a atutem Deszczowej Doliny szybkość zdecydowanie nie była. W dodatku miał przewagę w postaci skrzydeł. Odlatywał coraz dalej i wzlatywał wyżej, jednak jeszcze nie wydostał się poza zasięg wojowniczki. Kocica wciąż miała jakąś szansę, żeby go dogonić, choć z pewnością była już tym wszystkim zmęczona.

Deszcz: S: 10 | Zr: 13 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 27-3=24/45
» przerzuty: 0/1
» celność obniżona ze względu na spadek W o 1/3
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niepowodzenie trwało, a ona, cóż, była coraz bardziej zmęczona. Podejrzewała, że nie miała zbytnio szans na złapanie uciekającego przed nią ptaka, co, oczywiście, nie oznaczało, że zamierzała odpuścić. Wiedziała, że jeśli tak zrobi, później będzie wyrzucać sobie zaistniałą sytuację. Nie, musiała kontynuować swoje polowanie, choć zdecydowanie bardziej wolałaby wybrać odniesienie zdobyczy do obozu, drzemkę trwającą do momentu, w którym się nie ściemni, a następnie wyruszenie w podróż, dzięki której nie będą widzieć jej w okolicach klanu przez następne kilka dni.
Nie była szybkim kotem - bazowała przede wszystkim na wynikającej z jej budowy zręczności. Pogonie nie były dla niej czymś łatwym, choć sprawiały, że wzdłuż kręgosłupa przechodził jej dreszcz ekscytacji. Zamierzała kontynuować pogoń, by, w momencie, w którym uzna za dogodny, wyskoczyć w górę, wysuwając pazury, a następnie spróbować zrzucić ptaszysko na ziemię, przyszpilić je do niej i zębami rozszarpać mu gardło.
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety Deszczowa Dolina opadała z sił, zaś wróbelek... Cóż, chyba jasne było, że nie będzie się wiecznie trzymał w jej zasięgu. Wznosił się coraz wyżej i wyżej, aż w końcu wzniósł się tak wysoko, że nawet w pełni sił nie dałaby rady do niego doskoczyć. Zniknął gdzieś między drzewami – i tyle by było z pogoni.

Deszcz: S: 10 | Zr: 13 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 24-3=21/45
» przerzuty: 0/1
» celność obniżona ze względu na spadek W o 1/3
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Porażka na polowaniu... cóż, zmęczyło ją to bieganie, z drugiej jednak strony... nie był to czas stracony, w końcu Deszcz należała do kotów, które biegać lubiły. Ostatecznie w końcu udało się jej przecież coś złapać, a wróbel, za którym goniła, stanowił jedynie ekscytujące wyzwanie, takie, jakie stanowić będą dla niej - miała nadzieję - spotkani tej nocy samotnicy. Jedynym problemem był fakt, że przed wyruszeniem w świat musiała zebrać wszystkie zakopane trupki i zanieść je do obozu - najchętniej już teraz wyruszyłaby w świat, zostawiając za sobą klan daleko w chwilę. Cóż, przynajmniej na krótki okres czasu.
Przez chwilę patrzyła na odlatującego ptaka, jednocześnie ziewając - taka obserwacja była bardzo utrudniona, niemożliwa wręcz, jako, że podczas ziewania łzawiły nieco oczy. Dopiero po zamknięciu swojego pyska faktycznie odwróciła się, ruszając w kierunku pierwszej ze znajdujących się pod ziemią zdobyczy i licząc na to, że ta faktycznie będzie się znajdować tam, gdzie wydawało się jej, że jest.

z/t
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ostatnie wydarzenia brutalnie pokazały Goryczy, że koty, które zaszczycała swoim przywiązaniem prędzej czy później umierały, natomiast te przez nią nielubiane jak na złość cieszyły się nieskazitelnym zdrowiem. Skutki owych mrocznych refleksji były raczej opłakane, choć dla postronnego obserwatora w żylastej kotce nie zaszły żadne zmiany. Po pogrzebie zniknęła na cały wschód słońca, a potem wróciła do obozu jak gdyby nigdy nic, by przemykać między klanowiczami z położonymi po sobie uszami oraz kwaśną miną, czyli dokładnie tak jak zwykle. Szpony żałoby sięgały jednak głęboko do jej serca. Księżycowy Pył nie żyła, ale na jej cześć Goryczka chciała, by Królikarnia funkcjonowała jak zawsze, sprawnie i bez zarzutu. Barwna Łapa miał teraz na głowie rozmowy z władzą i trening, a ona... nic, dlatego zdecydowała, oczywiście bez porozumienia z kimkolwiek, wziąć na siebie ciężar uzupełnienia rzecznego składziku. W niecne plany wtajemniczyła jedynie Skrę, uznawszy, że Duży Brat pewno będzie chciał ją osłaniać, zwłaszcza po tym, jak Chochliczka się na niego wściekła o rzekome trzymanie strony Świetlikowego Zagajnika i trzeba było jakoś zakopać między nimi ten wojenny topór.
Rodzeństwo ruszyło do wschodniej części Ptasich Krzewów, bogatych jak się zdawało o tej porze dnia i roku tak w zwierzynę, jak i roślinki. Milczała, ale Skrzące Słowo mógł wyczuć, że bije od niej spokojna gotowość do działania - rozglądała się uważnie za jakimikolwiek medykamentami znanymi jej z Królikarni...
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
[Obrazek: 7BjK8CK.png]
a ty
zaraz się poplujesz


LVL 4 0 / 300
MedLVL 4 242 / 500
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Martwił się o siostrę. Czuł, że na pogrzebie Księżycowego Pyłu coś było nie tak i chciał zapewnić Goryczce wsparcie, nawet jeśli wydawała się tego nie potrzebować, ale nie mógł jej znaleźć. Udało mu się to dopiero wtedy, gdy, cóż, kocica sama do niego podeszła i zaproponowała wspólny wypad. Oczywistym było dla kocura, że się zgodzi, chcąc osłaniać chochliczkę przed ewentualnymi niebezpieczeństwami, skoro nie miała żadnej wiedzy na temat tego, jak należy się bronić. Zresztą, zrobiłby to nawet, gdyby walkę miała w małym paluszku, bo była jego siostrą i jego obowiązkiem było ją chronić. To samo tyczyło się Płonącego Nieba i Gęsiej Łapy.
— Jeśli cokolwiek zobaczysz, coś się zaatakuje, cokolwiek się stanie, krzycz. Cały czas będę w pobliżu — oznajmił od razu po dotarciu na miejsce. Zamierzał cały czas być blisko niej, by nie umknął mu żaden szelest krzaków, żadne jej nawet najmniejsze piśnięcie. Nie zamierzał dopuścić do tego, by spadł jej choć włos z głowy.
— I mam nadzieję, że porozmawiasz ze Świetlikowym Zagajnikiem w najbliższym czasie, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś. Twój trening nie może stać w miejscu — dodał jeszcze, nie licząc na żadną odpowiedź. Po prostu ruszył pod wiatr na ugiętych łapach i szukał zwierzyny, licząc na nieco bardziej owocne łowy niż te ostatnie, które tak zapadły mu w pamięć.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bura, żylasta koteczka długo nie musiała szukać ziół, bo minęło ledwo parę uderzeń serca a w oczy Goryczki mogła rzucić się wysoka, owłosiona łodyżka przyozdobiona liśćmi których spód był pokryty meszkiem. Dodatkowo kotka mogła zaobserwować, że ów łodyga ma nie tylko liści, ale i kilka różowo-fioletowych kwiatków.

Gorzka Łapa: lvl: 2 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 8 | Zm: 10 | HP: 50 | W: 60
• Wykorzystane przerzuty: 0/1

Skrzące Słowo nie miał tyle szczęścia co jego siostra w kwestii poszukiwań ziół. Mimo skupienia i odpowiedniej pozycji do jego nosa nie trafił żaden zapach...chociaż? Nie, czekaj! Coś było. Kocur najpierw wyczuł woń jakiegoś ptaka, a później mógł usłyszeć trzepot skrzydeł. Leciała nad nim sroka, która trzymała malutki pakunek w łapkach, aż...Cóż, puściła go z zaskoczonym skrzekiem. Ów pakunek z cichym świśnięciem leciał w dół, aż w końcu uderzył w głowę Skrzącego Słowa. Co to było? Cóż, sroka najwyraźniej pokusiła się by zabrać mały, świecący kamyczek z nieznanego miejsca. Po tym jak upuściła swoją zdobycz zwiała najszybciej jak mogła i tyle ją kocur widział. Przynajmniej kamyczek został...Szkoda tylko, że nie dało się go zjeść!

Skrzące Słowo: lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 50
Wykorzystane przerzuty: 0/2
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęła Skrze pyszczkiem, przyjmując jego propozycję robienia za ochroniarza, nawet jeśli krzyk na widok niebezpieczeństwa wykraczał poza to, co była sobie w stanie wyobrazić w swoim wykonaniu. Na odchodne brat spróbował wytrącić ją z równowagi, ale olała go całkowicie, pochłonięta rozglądaniem się na boki. No już nie bądź taką męczybułą.

Goryczka przechyliła trójkątną główkę, kiedy jej uwagę przykuła włochata łodyżka przyozdobiona fioletowymi kwiatuszkami. Oczywiście przystanęła, a następnie zmarszczyła czoło i uruchomiła fotograficzną pamięć, usiłując ustalić, czy widziała kiedyś podobną roślinę w Królikarni. Ależ tak. Wprawdzie nie znała z nazwy owego medykamentu, lecz to nie zaważyło w żadnym razie na goryczkowych intencjach, które obejmowały zerwanie roślinki i dołączenie jej do zbiorów. Zwłaszcza znajomo wyglądały liście, ale dla pewności postanowiła złapać ząbkami za łodygę i urwać ją z całym dobrodziejstwem inwentarza, a więc również z kwiatkami. Nie zignorowała nawet korzeni - je również chciała wyłuskać, dlatego przekopała łapkami nieco ziemi. Dopiero rozgrzebawszy podłoże Chochlik ostrożnie spróbowała wyciągnąć roślinkę, jak już była o tym mowa wcześniej - w całości.
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
[Obrazek: 7BjK8CK.png]
a ty
zaraz się poplujesz


LVL 4 0 / 300
MedLVL 4 242 / 500
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy spodziewał się czegoś innego? W sumie to tak. Spodziewał się całkowitej ciszy i posuchy, która przerwana będzie dopiero po czasie, a tu proszę, już na starcie dostał kamykiem w głowę. Był to jednak, mimo wszystko, dobry znak bo kamyk ten upuściła zwierzyna, co oznaczać mogło, że takich ptaszków mogło być w okolicy więcej. Szedł więc dalej przed siebie na ugiętych łapach i pod wiatr, i szukał dzielnie czegoś, co mógłby dorzucić na stos.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gorzka Łapa nie cackała się w tańcu i postanowiła zanieść Barwnej Łapie nie same liście czy kwiatki, a całą łodyżkę! Może nawet i korzenie, bo kto tam wie - może i one na coś się przydadzą. Zatem na wykopanej łodyżce znajdowało się oprócz kilku różowo-fioletowych kwiatków, dokładnie cztery cenne listki znalezionego medykamentu. Dobry początek można rzec.

+ 4 liście x medykamentu
+ 9 MedExp

Gorzka Łapa: lvl: 2 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 8 | Zm: 10 | HP: 50 | W: 60 - 3 = 57/60
• Wykorzystane przerzuty: 0/1

Najpierw kamyczek, teraz nic. Sroka najwyraźniej zwiastowała swoim n=przypadkowym atakiem coś więcej niż to, że Ptasie Krzewy zawdzięczają czemuś swoją nazwę. Skrzące Słowo krążący niedaleko Goryczki nie mógł niczego znaleźć, nawet ptaka, który w swej złośliwości rzuciłby w niego kolejnym kamieniem.

Skrzące Słowo: lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 50
Wykorzystane przerzuty: 0/2
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wspaniale. Coś ładnie wyrwała z korzonkami, a co konkretnie, to już niech się Barwinek martwi, JEJ tam nazewnictwo nie było w ogóle do niczego potrzebne - interesowało ją wyłącznie zastosowanie, goła praktyka. Zamknęła delikatnie swój chudy pyszczek na łodydze, rzecz jasna tak, żeby niczego nie uszkodzić, po czym spacerowym krokiem ruszyła dalej. Jej duże uszy wprawnie łowiły najdrobniejsze szelesty wydobywające się z leśnych trzewi, podczas gdy sokoli wzrok przedzierał się przez podszycie. Szukała innych medykamentów, jednak mimo krążącego kawałek od niej Skry wolała pozostawać wyczulona nie tylko na lokalną florę, ale też na grasujące drapieżniki. Pociągnęła noskiem z płonną nadzieją, że być może doleci do niej znajomy i opisany ustami Księżycowego Pyłu zapach - mięty bądź lawendy...
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
[Obrazek: 7BjK8CK.png]
a ty
zaraz się poplujesz


LVL 4 0 / 300
MedLVL 4 242 / 500
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy kocur zamierzał się zniechęcać dalszym niepowodzeniem? Skądże. Wręcz przeciwnie, zamierzał szukać dalej, idąc na ugiętych łapach pod wiatr. Wyostrzył każdy swój zmysł, licząc na jakąś zwierzynę, ale i starał się pilnować tego, by nie odejść od siostry za daleko. Nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby coś jej się teraz stało.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości