Kotka ma delikatne kształty ciała i przyjemne rysy pyszczka. Posiada smukłą sylwetkę, a także długie łapy, przez co wygląda raczej elegancko. Z początku przewyższała swoje rodzeństwo, ale w pewnym momencie jej wzrost zaczął zwalniać i przez to jest po prostu... średnia wzrostem. Jej krótkie futerko, w dotyku nadal jak przyjemny meszek ma rudo-buro-białe kolory czyniąc z niej szylkretkę. Jej wszystkie łapki pokrywają białe łaty, które w większości ciągną się aż do ich końców i rozpoczęcia się ud, oprócz przedniej, prawej łapy, która jedyna posiada mniejszą ilość bieli. Dodatkowo, plamy ciągną się od brzucha, przez szyję, aż po pyszczek. Jeśli za to chodzi o resztę futra, w większości jest rude i poprzecinane tygrysimi pręgami, oprócz nielicznych, burych plam (podobnie jak reszta ciała - pręgowanych), które w większości pojawiają się na plecach i czubku głowy. Jej oczy wybarwiły się już prawie całkowicie, błyszcząc w słonecznym, żółtym odcieniu.
Muszelkowa Łapa. Delikatna, urocza i niewinna. Tak, z pewnością to byłoby twoje pierwsze wrażenie, gdybyś spotkał tą kotkę. Uśmiecha się przyjaźnie i stara się zjednoczyć innych wokół siebie, często mówiąc im to co chcą usłyszeć. To nie tak, że posiada za tym jakiś dziwny cel, nie, niezupełnie. Jedyne czego chce to po prostu dobrze się bawić. Jedyną z niewielu rzeczy, których naprawdę się boi jest spędzenie życia robiąc jedno i to samo. Wszystko nadaje się na dobrą zabawę o ile nie przyprawia Muszelki o ziewanie. Woli być spokojna, opanowana, urokliwa i cieszyć się zabawą jak najdłużej. To przynosi o wiele więcej korzyści.
— Dziękuję, Skrzące Słowo – podziękowała grzecznie za jego pochwałę, uśmiechając się promiennie. Wyglądało na to, że bury kocur lubił rozsądne koty, co zanotowała sobie gdzieś z tyłu głowy. Zbytnio ją to nie zdziwiło, w końcu musiał być wzorowy, skoro tak szybko został wojownikiem. W dodatku pamiętała jak przychodził do Chruśniaka przynosząc im jedzenie, a to chyba wykraczało poza normalne obowiązki wojownika. Chociaż co do tego nie była pewna. Jeszcze musiała wiele nauczyć się o systemach działających w klanie. Mimo wszystko było to o wiele bardziej skomplikowane, niż myślała na początku.
— Oh, czyli posiadałeś dwóch mentorów, ale mimo to tak szybko przeszedłeś trening? Imponujące! – skomentowała przekrzywiając główkę. Nie spotkała jeszcze żadnych z jego mentorów, ale chciała wiedzieć co jest na rzeczy z Sokolim Skrzydłem... albo może po prostu jest leniwy. Niczego nie wykluczała.
Szła nadal powoli za kocurem, starając się utrzymać jego tempo i w międzyczasie rozglądając się po miejscach, które mijali. Jednak kotka z natury nie lubiła ciszy, tym bardziej jak spędzała czas z innymi kotami. Bycie w niezręcznej sytuacji było jak coś co unikała jak okna, w końcu nikt nie wspominał niezręcznych chwil z innymi kotami, a przynajmniej nie ona.
— Trochę mi smutno, że jedynym, kto przyszedł na ceremonię był Skała, najpewniej reszta jest chora – zaczęła smutno, spoglądając w stronę obozu. Musiała w końcu zacząć jakiś temat, a rozmowa o rodzinie brzmiała dobrze, skoro jeszcze nie wiedziała z jakiego miotu pochodził kocur idący koło niej. – A twoje rodzeństwo, Skrzące Słowo? Też jest już wojownikami?
<div class="woda1"><div class="divmlem">
<div class="tekkkst1">I'm still standing yeah yeah yeah!</div>
<div class="tekkkst2">Don't you know I'm still standing B E T T E R than I ever did
Looking like a true survivor, feeling like a little kid
I'm still standing after A L L this time
Picking up the pieces of my life without you on my mind</div></div></div>
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Dużo trenowałem samodzielnie. Podejrzewam, że to przez to — przyznał. Z Sokolim Skrzydło przez dużo czasu nie ruszył nic poza tym, co już umiał, choć wiedzę posiadał wtedy nieco większą niż rangi i ich obowiązki - znał historię klanów, wiedział jak się łowi, jak poluje. Po zmianie mistrza na Bursztynowy Wschód poszło już z górki, w gruncie rzeczy. Skrzące Słowo bardzo dużo poświęcał na naukę i doskonalenie swoich umiejętności i to prawdopodobnie przez to właśnie ukończył trening tak szybko, pomimo pewnych niedogodności i przeciwności losu.
— Część tak. Dwóch braci. Gorzka Łapa jest jeszcze terminatorką, a pozostała czwórka przepadła — w tym niestety także i Wieczór, który chorował. Skrzące Słowo liczył na to, że bratu nic nie jest i że nic głupiego mu do głowy nie przyszło. Jeśli już zdecydował się uciec z klanu, to przynajmniej wtedy, kiedy był już w pełni zdrowy i miał jakiekolwiek szanse na przetrwanie.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Skrzące Słowo wykonywał swoje obowiązki, wiadomo, jak zawsze, ale tego dnia, gdy było wyjątkowo ciepło, zdecydował się na spacer, zamiast na drzemkę. Wybrał się więc w okolice Piaszczystej Mielizny, gdzie usiadł i napawał się świeżym powietrzem, które o tej porze roku było wyjątkowo... rześkie. Przypominało mu jego pierwsze chwile w obozie klanu rzeki, jego pierwsze samodzielne treningi, jeszcze jako kociak. Urodził się o tej porze roku, więc nic dziwnego, że miał do niej pewien... sentyment.
Mistrz: Kosowa Pieśń Płeć: kotka Matka: Kosowa Pieśń Ojciec: Głogowy Cień Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
W jej dni ponownie weszła rutyna - jednak ta przyjemna i tak bardzo znana Śliwkowej Pestce. Nie były to zlewające się w jedną, szarą i przygnębiającą masę dni w które działo się tyle co nic, a sama czarno-biała jedynie się jednoczyła z przemoczonym od łez mchem, nie mając siły nawet na porządny posiłek. Kotka wróciła do formy ponownie wykonując pracy za co najmniej kilka kotów! Nic więc dziwnego, że częściej szło ją spotkać poza niż w obozie - i tak też było tym razem. Postanowiła po polowaniu przejść się na zachodnią część Piaszczystej Mielizny by możliwie złowić parę, jednak jej głównym postanowieniem było pływanie. Dawno tego nie robiła dla przyjemności, a musiała przyznać, że pływanie było czymś odprężającym. Gdy spokojnie wchodziła do wody u zanurzała się na moment pod jej powierzchnią czuła, jak ogarnia ją spokój a jej mięśnie się rozluźniają w niezwykle przyjemny sposób. Mogła też połączyć przyjemne z pożytecznym, w końcu przed pływaniem mogła zapolować i donieść co nie co na stos. Gdy przyszła w obrane wcześniej miejsce nikogo nie było. W powietrzu unosił się przyjemnie rześki zapach chłodnej wody, a w oddali warczały przejeżdżające niedaleko potwory biegnące po Grzmiącej Ścieżce, jednak ich wrzaski były ledwie echem. Przyjemnie chłodny muł przy samym brzegu rzeki wchłaniał w siebie łapy koteczki, która po chwilowym rozglądaniu się; weszła do wody chwilę krocząc przez wyczuwalny pod łapami grunt, jednak im dalej szła, tym mniej było trzcin i innych glonów, a co za tym szło - i mniej wyczuwalnego gruntu. W końcu odbiła się od niego i zaczęła powoli machać łapami tym samym zaczynając płynąć z lekko uniesionym łebkiem na którym malował się spokój. Chwile przed przybyciem w to miejsce Skry, Śliwka postanowiła na moment zanurzyć się w nieco mętnawej wodzie przez co na powierzchni zostały tylko charakterystyczne okręgi. Czuła jak lekki prąd muska jej boki, jak porusza jej sierścią, jak bąbelki wydychanego przez nos powietrza prześlizgują się po sierści na jej mordce czy wąsach. Poczuła się rozluźniona i wolna od swoich problemów. Mogłaby tu zostać aż do końca, jednak...Oh, czuła jak w jej płucach zaczyna brakować powietrza. W końcu wynurzyła się i ruszyła ku brzegowi z zamkniętymi ślepiami. Gdy powoli dotykała łapami dna, otworzyła oliwkowe oczy i przed nią na brzegu ukazał się...Skrzące Słowo! W zaskoczeniu wciągnęła nosem wodę przez co zachłysnęła się i kaszlnęła parę razy, od razu stając na równe łapy na nieco grząskim mule pod łapami, tym samym wynurzając znaczną część swoich pleców, łopatek i łba nad powierzchnie wody. Poczuła się nieco...zażenowana, przez co w zakłopotaniu wodziła wzrokiem wszędzie, tylko nie po kocurze. Piekły ją uszy, swędziała skóra na policzkach. Wbiła spojrzenie gdzieś w bok i powoli wyszła z wody. xx— W-witaj, Skrzące Słowo... — rzuciła cicho i delikatnie, ustając na brzegu dużo z boku od niego by się otrzepać z wody, która skapywała z jej futra grubymi kroplami. Tak się kończy jak ktoś chce się odprężyć - jeszcze większym stresem!
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Siedząc w spokoju i kontemplując nad swym losem, niespodziewanie do jego uszu dotarł... dźwięk kaszlu, który to przerwał tak przyjemną ciszę. Odruchowo w zasadzie odwrócił głowę w stronę, z której dobiegał hałas, a jego żółtym ślepiom ukazała się Śliwkowa Pestka. Nim jednak zdążył zareagować i jakkolwiek jej pomóc, ta już się uspokoiła i wydawała się być w porządku.
— Dzień dobry, Śliwkowa Pestko. Wszystko dobrze? — zapytał, mimo wszystko, uprzednio się, rzecz jasna, witając, gdyż byłoby to bardzo nieuprzejme, gdyby tego nie zrobił.
Nie miał nic przeciwko towarzystwa wojowniczki. Wręcz przeciwnie! Naprawdę ją lubił i cieszyło go, że będzie mieć chwilkę, by móc z nią pomówić. Widział, że swego czasu dość dużo swych wolnych chwil poświęcała Sokolemu Skrzydłu i towarzyszyła mu na ceremoniach, a od niedawna już tego nie robiła. Ciekaw był, cóż takiego się stało, czy kocica przejrzała na oczy i dostrzegła, jak niewartym jakiejkolwiek uwagi kotem jest niebieski kocur, ale nie zamierzał o to pytać. Nie bezpośrednio i nie teraz. Byłoby niegrzeczne.
— Co u ciebie? Masz kogoś pod swoją opieką, odkąd wytrenowałaś Gęsipiórego?
Mistrz: Kosowa Pieśń Płeć: kotka Matka: Kosowa Pieśń Ojciec: Głogowy Cień Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
xx— T-tak, tak, już dobrze — zapewniła, unosząc lekko kąciki mordki, aby upewnić kocura, że...No, wszystko w jak najlepszym porządku, a po cóż innego? Prawda była jednak taka, że wcale nie było dobrze. Gardło ją drapało i piekło od kaszlu i faktu, że woda je podrażniła wywołując przy tym kaszel i...Zamykając czarno-białą w niekończącym się kole bólu i niezadowolenia. Nie mówiąc już o tym, że przełyk również ją bolał jak i nos, chociaż ten znacznie mniej. Nadal miała nieprzyjemne wrażenie wyciekającej wody z nosa, co nie było ani komfortowe, ani tym bardziej wizualnie przyjemne. Uh! Kiedy doprowadziła się do stanu w miarę porządnego i przejechała parę razy językiem po sierści na piersi, grzbiecie i mordce a przy tym i jednej z łap; uznała, że powinno być dobrze. Najpewniej dalej i tak by wewnętrznie panikowała gdyby nie słowa Skrzącego Słowa, które skutecznie wyrwały ją z...cóż, tego co zawsze; wewnętrznej destrukcji. xx— Owszem, mam — mruknęła — Koperkową Łapę i Chmurną Łapę. K-koperek do szkolenia otrzymałam niedawno. A ty? Szkolisz już kogoś? — z przykrością musiała stwierdzić, że ona tak burego nie obserwowała jak on ją, skoro zdołał zauważyć nagły chłód między nią a Sokolim Skrzydłem. Stąd również to pytanie zakończone lekko uniesioną brwią i ciekawskim błyskiem w oliwkowych ślepiach kocicy.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Uniósł kącik warg w delikatnym uśmiechu na zapewnienie kotki. Zadławienie się wodą musiało być dla niej doprawdy żenującym wydarzeniem, zwłaszcza przy świadkach, ale Skrzące Słowo jej nie oceniał. Mogła być po prostu nieuważna i zlęknąć się na jego widok. Na pierwszy rzut oka nietrudno pomylić go z jakimś drapieżnikiem, chociażby przez atletyczną budowę ciała. Nie zamierzał się jednak nad tym rozwodzić, bo tak naprawdę nie było nad czym.
— Chmurna Łapa chyba nieco wycofała się z życia klanu. A jak idzie Koperkowej Łapie? Na treningach jest równie pyskata i niegrzeczna? — zapytał, podłapując temat. Z Chmurną Łapą miał do czynienia, gdy była jeszcze kociakiem, potem kojarzył jedynie, że siadała na ceremoniach obok Płonącego Nieba. Koperkową Łapę natomiast miał nieprzyjemność poznać osobiście i bynajmniej nie zrobiła na nim najlepszego wrażenia. Cieszył się trochę, że trafił na jej mistrzynię, bo mógł jej donieść o karygodnym zachowaniu terminatorki.
— Aktualnie mam Żwirową Łapę i Jeziorną Łapę. Kleszczowa Łapa zniknął z klanu, zupełnie jak Wzburzona Łapa — odpowiedział. Lista jego uczniów nie była zbyt... zadowalająca i tak naprawdę trenował tylko Jeziorną Łapę, gdyż Żwirowa Łapa chorował, albo ściemniał aby unikać treningów, ale... cóż, zawsze to coś.
Mistrz: Kosowa Pieśń Płeć: kotka Matka: Kosowa Pieśń Ojciec: Głogowy Cień Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
xx— Oh, jest jeszcze Warkocząca Łapa, szkolę go od niedawna, ale sprawia wrażenie naprawdę pojętnego terminatora i czuje, że będzie z niego dobry wojownik. — mruknęła już nieco spokojniej, chociaż odrobinę speszyła się zapominając o jednym z trójki swoich obecnych terminatorów z czego tak naprawdę tylko on w miarę regularnie pojawiał się na treningach. Nie była o to jednak zła - była wyrozumiałą mistrzynią i nie naciskała na swoich terminatorów. Jeżeli ci nie mieli siły bądź humoru - rozumiała i słuchała. Chyba, że ktoś specjalnie się nie zjawiał, oj, wtedy byłaby na pewno o wiele mniej przyjazna niż zazwyczaj. — Chmurna Łapa po prostu potrzebuje c-czasu i cierpliwości. A co do Koperkowej Łapy, o-oh...Ma ciężki charakter, a-ale liczę, że złapiemy wspólny kontakt. — westchnęła a w jej oczach błysnęło zmęczenie. Nigdy nie miała do czynienia z kimś tak trudnym i niedostępnym. Nawet Pajęcza Noga była o wiele prostsza! Chociaż ogromna różnica między tymi dwiema kotkami była taka, że Pająk nie była wredna, a po prostu nieświadoma; a Koperek? Śliwkę bolała głowa na myśl co mogła robić poza treningami. xx— Jak idzie jej trening? Z tego co wiem, przejąłeś go niedawno, p-prawda? Prowadziłam jej nauki i...Na pewno pod twoim okiem zostanie wyszkolona na wspaniałą wojowniczkę. — Skrzące Słowo był mądrym i opanowanym kocurem, więc młoda Jezioro miała idealnego kota na swojego mistrza i wzór, tym bardziej, że jedyny wzór kocura jaki mogła mieć przez większość swojego życia to był...Wietrzny Wąs, który zresztą zniknął bez śladu jakiś czas temu.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Dobrze to słyszeć - odparł ze spokojem. Klan Rzeki potrzebuje młodych, ambitnych wojowników takich jak Warkocząca Łapa, czy Jeziorna Łapa. Choć raczej nikt nie mógł się z nim równać, to jednak były jednostki, które starały się chociaż w połowie tak jak on. Nieważne jak bardzo by chciał, sam nie udźwignie na swoich barkach klanu i pomoc mu się przyda. Najlepszy może być tylko jeden, to oczywiste, ale, cóż, dobrzy też się przydadzą.
- Koperkowa Łapa jest niewychowana. Potrzeba jej przede wszystkim dyscypliny, więc zwróć proszę na to uwagę podczas waszych treningów - mruknął na wzmiankę o niebieskiej kotce. Chmurna Łapa potrzebowała cierpliwości, w porządku, ale Koperkowa Łapa potrzebowała twardej łapy. Musiała zrozumieć gdzie jest jej miejsce i jak nie należy się zachowywać.
- Jej trening idzie dobrze, choć faktycznie spotykamy się od niedawna. Jeziorna Łapa jest zdolna, szybko pojmuje nowe rzeczy - odpowiedział, wypinając dumnie pierś. Oczywiście, że pod jego okiem wyrośnie na wspaniałą wojowniczkę. Nie widział innej opcji.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Nieczęsto zdarzało się, by to bracia przychodzili do niego i chcieli spędzić z nim czas. Raczej bywało na odwrót. Zdziwił się więc, gdy Płonące Niebo wyraził chęć wspólnego spaceru. Wojownik oczywiście na to przystał, uradowany tym, że ma szanse porozmawiać z kocurem. Ich ostatnia rozmowa odbyła się już jakiś czas temu i o ile u Skrzącego Słowa nie zmieniło się za wiele w sprawach sercowych, to może u drugiego z braci zaszły jakieś zmiany? A może bury był już w stanie rozmawiać o Białej Burzy? Ciekawe.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
//Hop do teraźniejszej czaso
Pożar lubił być na bieżąco, ale nie zawsze miał na wszystko czas. Nie był w stanie się rozdwoić, roztroić albo rozczworzyć, więc bywały sytuacje, gdy z życiem niektórych kotów w Klanie Rzeki był odrobinę do tyłu, bo nie miał gdzie plotek na ich temat wcisnąć w grafik. Nienawidził jednak być do tyłu gdy chodziło o jego najbliższą rodzinę. Jeśli chodzi o Jajo to był dosyć... intensywnie na bieżąco, ta by powiedział, ale w przypadku Skry nie do końca. Ostatni updejt z nim związany miał od Jezioro, gdy ta jeszcze do niego wzdychała z krzaków w obozie, ale wydawało mu się, że sprawy chyba poszły do przodu i się ze sobą spiknęli. Dzięki temu nie musiał wprowadzać swojego niecnego planu w życie, a szkoda, bo chętnie by się trochę powydurniał ze swoimi głupimi teatrzykami. xxx- To ten... jak z tobą i Jezioro? Dobrze się między wami układa? - zaatakował z grubej rury robiąc falkę brwiami, nie zamierzając się rozdrabniać i przechodząc od razu do tego, co go interesowało. Prawda była taka, że o ile Jezioro nie była jego przyjaciółką ani nic, to leżało mu jej dobro i chciał, by była szczęśliwa. Miał wrażenie, że mogła być trochę samotna w życiu z jego winy, dlatego miał nadzieję, że chociaż jego brat da radę trochę to naprawić.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Czy dość bezpośrednie pytanie Pożara zdziwiło Skrę? Niezupełnie. Kocur wiedział, że brat raczej należał do tych, co w tańcu się nie pieszczą i jeśli coś go interesowało, to po prostu o to pytał. A tak się składało, że jego sytuacja z Jeziorem jak najbardziej mu odpowiadała i z przyjemnością o niej porozmawia.
- Bardzo. Powoli myślimy o zakładaniu rodziny. To znaczy, jesteśmy tego pewni, tylko czekamy, aż ona będzie gotowa. Bardziej zależy mi na jej szczęściu i komforcie, niż na zaspokojeniu własnych potrzeb - odrzekł, niesamowicie dumny z siebie, że zdołał sobie wszystko ułożyć w głowie i miał u swego boku Ksieżycowe Jezioro jako partnerkę, a nie jako przyjaciółkę. Naprawdę żałował, że tyle z tym zwlekał.
- A u ciebie jak tam? Słyszałem o walce z borsukiem, pasuje ci ta blizna. Niektóre kocice to lubią - mruknął, starając się jakoś oscylować w temacie związków. Był ciekaw, czy brat ma kogoś na oku, czy nadal cierpi po Białej Burzy.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
xxx- To dobrze -odparł, a jego cwaniacki, zaczepny ton trochę zelżał i wszedł na bardziej czułe i łagodne tony. Dla dobra Skry lepiej żeby nie próbował skrzywdzić Jezioro. Nie zasługiwała na to. Skra nie był złym kotem, ale jeśli chodziło o pewne sprawy to był strasznym kretynem więc Pożar nie był do końca pewny i wolał trzymać łapę na pulsie. xxx- Z resztą, teraz w kociarni było bardzo dużo kociąt. Najpierw duży miot Ciemnej Mordki, potem Pająk i Jajo, potem miot Kornika i Zachód a teraz jeszcze urodziły się kociaki Lśniącego Futerka... Opiekunowie na pewno są wykończeni i potrzebują trochę odsapnięcia. - skomentował. Lśniące Futerko wyglądała na bardzo przemęczoną i Pożarowi było jej trochę żal. Nie była przecież taka młoda i niedługo miała odchodzić do starszyzny, a tu takie coś... xxx - Oczywiście. Od razu wyglądam poważniej, co nie? Jak Prawdziwy Wojownik - powiedział, unosząc łeb do góry i wypychając pierś do przodu obnażając szyję i bliznę na niej w odrobinę prześmiewczy i parodiujący sposób. A wyrywania kotek nijak nie skomentował, bo nie było w okolicy żadnych do wyrywania.
Zimnu na pewno by się spodobała.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- To samo powiedziała. Że poczekamy, aż zrobi się trochę więcej miejsca. W końcu oboje jesteśmy młodzi, Księżycowe Jezioro jest zgrabna, ale na tyle duża, by dać życie dużej ilości kociąt. Liczę na ósemkę. Najlepiej synów - rozmażył się lekko. Oczywiście, córek nie zamierzał topić i wydziedziczać, skądże, aczkolwiek spełnieniem jego marzeń była jak największa ilość synów, którzy będą mogli zasilić szeregi klanu Rzeki, silni i lojalni jak ojciec. I matka, oczywiście.
- Masz rację. Masz kogoś, komu mógłbyś zaimponować? Od czasu zniknięcia Białej Burzy... wydajesz się być samotny. Wybacz, jeśli nie chcesz o niej rozmawiać. To ciężki temat - powiedział na początku rozbawionym tonem, powoli przechodząc w poważniejsze brzmienie. Nie chciał denerwować brata, ani wypytywać go jak jakaś plotkara o wszystko. Po prostu się o niego martwił, jak o brata.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Miał ochotę wywalić oczami na słowa Skry, ale jego wyraz pyska nie zmienił się nawet o jotę, w dalszym ciągu niosąc lekki, figlarski uśmiech. Całe to gadanie o figurze Jezioro i to jak wiele synów jest w stanie mu urodzić uważał za obrzydliwe. Pożarowi było wszystko jedno, czy jego partnerka, gdyby takową miał, urodziła mu osiem czy jedno kocię, byłby to dla niego tak samo wspaniały cud świata i istnienia. Mogłyby to być same córeczki, mogłyby to być sami synkowie lub cokolwiek innego tam jeszcze było. xxx- Taaaak. By mogli jak najwięcej przejąć po swoim tatusiu. Osiem małych Skier. Dla Klanu Rzeki to na pewno byłoby niemal jak dar od Gwiezdnego Klanu, nie sądzisz? Ośmiu silnych, nowych, lojalnych wojowników - powiedział poważnie. Jezioro też na pewno byłaby zachwycona, biorąc od uwagę jak była wpatrzona w jego ostro trzepniętego brata.
"wYdaJEsz sIĘ bYć TakI sAMotNy" mądrala się odezwał. Pewnie myśli, że jest taki cwany w tej swojej gadce. xxx - Nie, nie mam. Nie ma za dużo wolnych partii w podobnym mi wieku w Klanie Rzeki, a przecież nie będę szukał poza nim - odparł Pożar, w dalszym ciągu płynnie mówiąc w języku skrowym. Lepiej nie naginać losu za bardzo, by się nie wyrąbać na pysk, a Pożar musiał uważać, co mówi. - W sumie, Ćma jest wolna. Co ty na to? Wciągnąć przywódczynię go rodzinki - zażartował całkowicie poważnym tonem.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.