A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Wojowniczka, jeszcze nie znająca losów swojego towarzysza, po prostu kontynuowała drogę. Na ten moment nic nie znalazła, była jednak zdeterminowana, aby przynieść dzisiaj coś od siebie do stosu. Zawsze jak się zmęczy spacerem to będzie mogła usiąść i połowić ryby, prawda? Ale teraz jednak skupiła się na znalezieniu zwierzęcia, które mogłaby złapać... A niekoniecznie wyłowić.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże, jak to Zboże, korzystało z ostatnich faktycznie ciepłych promieni słońca jak tylko mogło. Miejscami nie mogło już usiedzieć w obozie, więc kręciło się po okolicy, ale i zioła inaczej rosły i kwiaty inaczej kwitły i kolejna pora nagich drzew zbliżała się olbrzymimi krokami. I tak, było wojownikiem! I tak, miało terminatorów pod swoimi skrzydłami! Ale w sumie co z tego? Czuło się od tego wszystkiego tak zupełnie oderwane i czasami dalej tylko wspominało widoki krwi, i widoki paskudne, zupełnie niesamowite widoki które można było zaznać w klanie tylko raz na milion obiegów pór roku. Tragiczne wydarzenia, też czegoś sobie, raczej dość zabawne wydarzenia, nawet jeśli wszyscy wokół zareagowali szokiem - Zboże nie pogardziłoby widokiem kolejnego paskudnego truchła w samym środku obozu. I być może widokiem szoku na pyszczkach innych kotów, bo te też były bezcenne.
Ale zamiast takich widoków miało nudę i trochę ciepełka, więc spacerowało po piaszczystym brzegu i przyglądało się płynącej wodzie, myśląc sobie przy tym o krwi i flakach. Ot, przyjazne popołudnie.
//cześnia :3c
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Czereśnia, całe szczęście, miała w głowie jedynie kwiatki i słońce. Korzystała z ciepłych dni, bez wątpienia ostatnich w tym obiegu pór, jak tylko mogła, zdecydowaną większość czasu spędzając poza Obozem, czy był do tego powód, czy nie. Jeśli nie miała nic konkretnego do roboty, zwyczajnie szlajała się po terenach lub nawet zapuszczała gdzieś poza nie, podziwiając przyrodę i zbierając kwiatki.
Teraz łapy zaniosły ją nad wodę, gdzie mgliście liczyła na to, że może uda jej się złapać rybkę czy dwie, lecz Gwiezdni najwidoczniej mieli dla niej inny plan. Zamiast ryb na brzegu zastała Zbożowy Kłos.
— Dzień dobry! — zawołała już z daleka, cała rozpromieniona i uśmiechnięta. — Mam nadzieję, że nie straszę żadnych ryb, co? — Nie czekając na zaproszenie rozsiadła się obok Zboża, przyjacielsko trącając je barkiem w bark, niezwykle wdzięczna za to, że los postawił na jej ścieżce towarzystwo. Jezioro była zajęta odchowywaniem swojego drugiego (drugiego! na Gwiezdnych! Czereśni nadal było to ciężko pojąć) miotu, Barwinek jak to Barwinek zaszył się w najgłębszych ciemnościach lecznicy, większość kotów, które uznawała za przyjaciół wyparowała z Klanu jak woda a jej terminatorzy nie wykazywali szczególnej chęci zjawiania się na treningach. Między Gwiezdnymi a prawdą, czuła się odrobinę samotna. Oczywiście, sama przed sobą nie przyznawała się do tego zbyt często, zamiast tego desperacko próbując wypełnić samotność kwiatkami i byciem użyteczną dla Klanu. Zboże było przynajmniej znajomą mordką i Czereśnia uczepiła się jej obecności.
— Jak się czujesz? — zagadnęła. — Teraz musisz mieć dużo spokoju skoro już twoje dzieci zostały terminatorami, co? — Nie by Czereśnia miała na ten temat jakiekolwiek pojęcie. Mogła co najwyżej zapytać Jezioro — ta to miała już za dużo doświadczenia. Nie, by Czereśnia oceniała jej wybory życiowe, skądże znowu. Jeśli już kogoś oceniała, to tylko i wyłącznie jeziorowego partnera.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże podniosło wzrok gdy tylko usłyszało, że ktoś się zbliża i posłało Czereśniowej Gałązce przyjazny uśmiech. Ah, była mistrzyni, która była tą mistrzynią przez jakieś pięć uderzeń serca. Nie zdążyli się zakolegować podczas tego czasu, ale wcale nie była zła. No i była ładna, co nigdy Zbożu nie umknęło, a wręcz sprawiało, że czuło pewną zazdrość względem długiego, szylkretowego futerka kocicy.
- Nie straszysz! Co najwyżej jakieś przyciągniesz - zażartowało sobie gdy kocica się przysiadła. - A wiesz, że trochę mi tego brakuje? Tego, że jak wracałom do obozu to wiedziałom, że mogę zanieść komuś od razu jedzenie a nie rzucać je na stos? Ale to pewnie dlatego, że to nie ja byłom matką, która musiała tam stale być! Tojad była trochę mniej zadowolona z takiej sytuacji - dodało, z pewnym rozczuleniem w głosie. Jasne, Tojad była niezadowolona, ale Tojad była urocza, gdy była niezadowolona, co Zboże bardzo lubiło. Zboże w ogóle bardzo lubiło Tojad, i zmiana wymówki na widywanie jej z kociarni gdzie ciągle ktoś był, na treningi gdzie byli tylko we dwójkę, bardzo się Zbożu podobało.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
— Obawiam się, że nałapałam w życiu tyle ryb, że wszystkie by uciekły, gdyby tylko zobaczyły mój pyszczek — parsknęła. — Cóż, jeśli tak bardzo ci tego brakuje, zawsze możesz nosić jedzenie innym matkom, chociaż domyślam się, że to nie to samo. — Na zdobycze Czereśni mógł czekać co najwyżej Barwinek, któremu czasem podrzucała piszczki do lecznicy, nie mając pewności, czy jej brat ma w ogóle głowę do poprawnego odżywiania się. — No tak, bycie uziemionym w kociarni nie może być przyjemne. Ja sama tyle czasu spędzam poza Obozem, że chyba bym osiwiała. Chociaż... niektóre koty zdają się to lubić. Moja siostra na przykład wróciła tam całkiem szybko — dodała z przekąsem, niezadowolony grymas marszczący jej ładny pyszczek i znikający tak szybko, jak tylko się pojawił. Ciężko było ukryć, iż temat kociąt siostry był cierniem w jej boku. Być może myślała o tym więcej, niż było to zdrowe, lecz ta myśl jeszcze nie przyszła jej do głowy.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże zaśmiało się lekko w odpowiedzi. Być może zwyczajnie nie dane im było polować na ryby, chociażby z tego powodu, że nie chcieli, nie mówiąc o tym, że Zboże nigdy się do końca nie nauczyło jak to robić. Dlatego zamiast przynosić ryby przynosiło cokolwiek innego co złapało, i to było tyle, no, może nie tylko tyle, bo przynosiło też kwiaty i zioła, a bo były ładne, a bo ładnie pachniały, a bo miało nadzieję, że jak zainteresuje dzieci ziołami to może któreś wpadnie na pomysł, że chciałoby zostać medykiem... Ale żadne z nich tak nie pomyślało, co sprawiało, że Zboże było trochę smutne.
- Powiem ci tak w pół sekrecie, że wydaje mi się, że Tojad trochę wykorzystała ten czas by odłożyć trening - powiedziało Zboże, schodząc do teatralnego szeptu. - Dzieciakami na pewno moja mama mogła się zająć już od jakiegoś czasu i odciążyć Tojad, no ale, jej wybór. A twoja siostra to w ogóle jest jakaś specjalna - dodało Zboże, nagle przypominając sobie kto w ogóle jest siostrą Czereśni.
No bo i Czereśnia i Księżycowe Jezioro mogły być super śliczne, ale Zboże nie miało za dobrej pamięci do imion i kotów. Więc chwilę zajęło, zanim Zboże skojarzyło fakty, ale jak tylko je skojarzyło to palnęło pierwsze co jej przyszło do głowy i być może to był błąd. Yea, prawdopodobnie to był błąd.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Najwidoczniej nagle przeszły do omawiania najróżniejszych rodzinnych plotek, co Czereśni było jak najbardziej na łapę. Nigdy przecież nie miała oporów przed wsadzaniem nosa w nie swoje sprawy, zawsze przekonana, że jej wkład będzie dobry i pożyteczny w każdej możliwej sytuacji.
— Oh. Trująca Łapa miała problemy z treningiem? Kto w ogóle był jej mistrzem? Bawełniana Nić? — Nie, była to informacja szczególnie zaskakująca. Trująca Łapa była znacząco starsza niż przeciętny terminator. Niektóre koty w jej wieku zdążyły już w pełni wyszkolić własnych terminatorów. — ...specjalna? Co masz na myśli? — zapytała, marszcząc grzbiet nosa. Nie brzmiała na złą czy oburzoną — jeszcze nie, najwyżej na zaciekawioną. Jezioro urodziła swój pierwszy miot, zniknęła z Klanu, powróciła i natychmiast wydała na świat kolejną partię kociąt. Nic dziwnego, że inne koty mogły patrzeć na to krzywym okiem. Osobiście jeśli już Czereśnia miała kogokolwiek obarczać winą, byłby to Skrzące Słowo. Musi go wreszcie wyciągnąć na rozmowę. Poważną rozmowę.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże nie do końca miało czas zastanowić się nad tym co gada, co sprawiło że już żałowało że nie pilnuje swojej gęby. No ale powiedziało A to trzeba powiedzieć i B, racja? No poza tym to tylko sterta plotek i w ogóle, drobnostki, nikt się tym nie przejmie.
- Ano, Bawełniana Nić. Wybitnie się nie dogadywała z moją siostrą, co w sumie jest zrozumiałe, bo nie wiem czy ktokolwiek się dogaduje z Bawełną. No ja się z nią na pewno nie dogaduje - odpowiedziało, trochę odraczając swój wyrok jeśli chodzi o wymyślenie by powiedzieć coś o Księżycowym Jeziorze.
No bo. No bo Zboże serio myślało, że Jezioro musiała być jakaś specjalna, albo walnięta w łeb, żeby ledwo co wrócić i już mieć kolejny miot. I to ze Skrą! Niedorzeczne! I jeszcze jak Zboże słyszało, co Skra czasami głosi to się wręcz skręcało z jakiegoś takiego... No jakby Skry nie było, to byłoby lepiej. Na przykład wtedy ktoś sensowniejszy miałby szansę u Jeziora. Tak na przykład.
- Wiesz... Potrzeba kogoś naprawdę specjalnego, by związać się ze Skrzącym Słowem - odparło w końcu, siląc się na neutralny ton. Teraz musiało poczekać na reakcje Czereśni, by wiedzieć co dalej z tą konwersacją.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
— Przyznam, że nie miałam wiele kontaktu z Bawełnianą Nicią — powiedziała powoli. Kojarzyła wojowniczkę z widzenia, owszem, lecz nie mogła powiedzieć o niej wiele więcej. — Ale może to i dobrze, sądząc po tym, co mówisz — dodała z uśmiechem. Nie mogła jednak skupić się na tym temacie wiele dłużej skoro poruszyły przy tym wszystkim temat Księżycowego Jeziora. Chociaż, jak już wcześniej zostało powiedziane, doskonale rozumiała dlaczego inne koty mogły oceniać Jezioro, sama Czereśnia nie była wolna od ocen i opinii, wręcz przeciwnie, wciąż była mowa o jej siostrze. Ciekawość mieszała się w niej z naturalnym instynktem bronienia rodziny.
A jednak słowa Zboża sprawiły, że Czereśnia poczuła swego rodzaju ulgę. A więc nie była jedyną, która krzywo patrzyła na związek dwójki wojowników?
— Ah. Wiesz... zanim zniknęłam z Klanu, kojarzyłam Skrzące Słowo jedynie jako brata Płonącego Nieba. Słyszałam tylko, że jest dobrym wojownikiem. Kiedy wróciłam, trochę zdziwiłam się, że Jezioro ma już partnera i kocięta, ale... minęło sporo czasu, rzeczy się dzieją, wiadomo. A później porozmawiałam z moją siostrzenicą, Zmierzchową Łapą i o Gwiezdni. Najpierw pytała mnie, czy partnera ma się tylko po to, żeby mieć razem kocięta, co wydało mi się trochę dziwne, no ale młoda jest, nie musi wiedzieć, jak działa świat. Ale później zaczęła mówić coś o tym, że Skrzące Słowo specjalnie się o nią troszczy, bo jest jego jedyną córką, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie i że skoro jest kotką, oczekuje od niej wnuków. Zmartwiłam się tym, nie powiem, bo kto wie, co jeszcze ojciec jej do głowy kładzie. A teraz jeszcze ten drugi miot Jeziora natychmiast po powrocie do Klanu, co razem z tym wszystkim nie pachnie mi zbyt dobrze. — Westchnęła. — Z oddali Skrzące Słowo wydawał się być... normalny. Może tylko trochę napuszony. Czasem mam wrażenie, że zachowuje się, jakby już został zastępcą. No ale Łabędzia Gwiazda mu ufa, zresztą nie słyszałam, by wiele kotów mówiło o nim niepochlebnie więc czasem czuję się, jakbym miała paranoję. Nie wiem. — I chyba właśnie dlatego tak po prostu wylała Zbożu wszystko, co leżało jej na sercu. Nie miała z kim porozmawiać o swoich wątpliwościach dotyczących związku jej siostry ze Skrzącym Słowem i rzuciła się na pierwszą okazję, by wreszcie móc to zrobić. Miała tylko nadzieję, że Zboże nie uzna jej za zamartwiającą się wariatkę czy kogoś w tym rodzaju.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże kiwało głową słuchając wywodu Czereśniowej Gałązki, z każdym kolejnym jej słowem orientując się, że coraz mniej ją to obchodzi. Z jednej strony jasne, to było ciekawe, bo ta rodzina była dziwna i to w prawdopodobnie najgorszy możliwy sposób, i Zboże samo się przekonało, gadając chociażby ze Zmierzchową Łapą, ale z drugiej... Zboże zwyczajnie szybko traciło zainteresowanie.
- Ha, brzmi jakby rozwiązaniem tego mogło być pokazanie twojej siostrze jak faktycznie wychowuje się kocięta - rzuciło Zboże pół-żartem pół-serio.
Zasugerowałoby wręcz, że Księżycowe Jezioro mogła się uczyć od Zboża i Tojad, ale coś miało takie bardzo intensywne poczucie, że ani Jezioro ani Skra nawet nie popatrzyliby w ich stronę by się czegoś nauczyć. A Zboże było bardzo mocno przekonane, że co jak co, ale robienie sensownych dzieci szło jej o niebo lepiej niż tej dwójce dziwacznych wojowników.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Całe szczęście, Czereśni nie obchodziło szczególnie, czy Zboże rzeczywiście było zainteresowane jej słowami, czy nie. Zupełnie wystarczyło jej, że mogła wyrzucić z siebie to, co leżało jej na sercu i wyobrazić sobie, że Zboże waliduje jej zmartwienia. Nie potrzebowała nawet jakichś szczególnych rad — z tym prędzej zwróciłaby się do brata, gdyby tylko nie martwiła się tym, że zbytnio go zmartwi. Barwinek i tak miał już przecież tyle na głowie i wiecznie wszystkim się przejmował, nie chciała mu jeszcze dokładać problemów.
— Ha, chciałabym — W założeniu miało to brzmieć żartobliwie lecz wyszło bardziej jak smutne westchnienie. — Od dawna myślałam o kociętach, ale co zrobić... Jednak do tego trzeba dwojga a mnie nigdy nie trafił się nikt odpowiedni. — Wzruszyła barkami. Był to kolejny temat, który od dawna leżał jej na sercu lecz z którego raczej nie zwierzała się innym, no ale skoro Zboże zaczęło...
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże popatrzyło na Czereśnie z autentycznym zdziwieniem, gdy ta powiedziała, że faktycznie myślała o kociętach. Zboże sądziło, że no tak, zażartuje sobie, kocica to zbędzie i tyle będzie z tematu, a tu proszę! Uśmiechnęło się figlarnie i trąciło Czereśnie barkiem.
- Wiesz - zaczęło, przybierając tylko trochę flirtacyjny ton. - Zawsze możesz kogoś poprosić o wstęp, a później zająć się kociętami sama, albo z pomocą innych. Kto powiedział, że do kociąt od razu potrzeba związku.
Popatrzyło na długowłosą kocicę zmrużonymi oczami i w sumie? Yea, nie byłoby złe, gdyby Czereśnia stwierdziła że w sumie czemu nie. Ale jednocześnie najbardziej spodziewało się paniki i zbycia tematu, co w sumie brzmiało jak coś z czego można się pośmiać. W każdym razie nie mogło się doczekać reakcji Czereśni.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Zamrugała, trochę zdziwiona, trochę zmieszana.
— Ah, wiesz... — zaczęła — o tym też myślałam. — W końcu jej matka wychowywała ją samotnie, za pomoc mając hordy krewnych, więc Czereśnia dobrze zdawała sobie sprawę, że bez partnera również można wychować kocięta, które daleko w życiu zajdą. Była zresztą starsza niż jej matka gdy ta zaszła w ciążę, miała więcej życiowego doświadczenia. Poradziłaby sobie, albo tak przynajmniej lubiła myśleć. — Ale nie wydaje mi się, żeby którykolwiek kocur w Klanie się nadawał... — Chciała powiedzieć coś więcej, lecz urwała nagle, spoglądając na Zboże jakby pytająco. Z pewnością wyobraziła sobie jakąkolwiek sugestię w jej tonie, prawda?
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże, tak gdzieś mocno z tyłu umysłu, zdawało sobie, że jest głupie. Całe życie było głupie i podejmowało głupie decyzje, pod wpływem chwili, pod wpływem emocji, czasami mijając się z rzeczywistością, czasami trafiając w rzeczywistość jak w drzewo z rozpędu, boleśnie się przy tym raniąc. I co tym razem z tego wyniknie? Samo nie wiedziało, ale wiedziało, że to głupia decyzja.
Nie sprawiło to jednak, że zaniechało swojego posunięcia.
Chwilę później Czereśnia mogła się zorientować, że leżała na ziemi plecami, a nad nią stało Zboże z szelmowskim uśmiechem na pysku.
- Kto powiedział, że to musi być kocur - wymruczało kotce do ucha.
Jednak nie zrobiło ani kroku dalej. To wciąż dało się wyśmiać, jako żart. No chyba, że Czereśnia faktycznie by tego chciała. Wtedy... Wtedy stanie się coś, czego Zbożu zaczynało nieco brakować.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Nim Czereśnia zdążyła zorientować się co właściwie się dzieje, Zboże już stało nad nią. Czuła, jak serce podchodzi jej go gardła. Ah, czyli jednak nic sobie nie wyobraziła? Cóż. Z pewnością był to... nieoczekiwany obrót spraw, lecz ciężko powiedzieć, że zupełnie niechciany.
— Właściwie to nikt — przyznała lekko. Szeroki uśmiech rozświetlił jej pyszczek. Musnęła nosem szyję Zboża i bez dalszej zachęty odwróciła się na brzuch.
Jeśli popatrzeć na to trzeźwym okiem, Zboże nie wydawało się być złym kandydatem na drugiego rodzica, chociaż może wciąż powinny były porozmawiać o tym wszystkim bardziej szczegółowo nim przeszły do jakichkolwiek czynów. To byłoby to rozsądne wyjście. Tak się jednak jakoś złożyło, że Czereśnia porzuciła zdrowy rozsądek gdzieś w chwili, gdy znalazła się na ziemi.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal