Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Wszystko wskazywało na to, że to był, jak na razie, dla wojowniczki całkiem dobry dzień. Uporała się ze skowronkiem, który tak nierozważnie pojawił się w okolicy, a teraz znowu coś poczuła! Mysz. Była gdzieś w okolicy, nie tak znowu daleko, wkrótce kocica zorientowała się, że nieco wyższa roślinność nieco na lewo od niej, blisko już brzegu, poruszała się, a stamtąd właśnie dolatywała do niej smakowita woń gryzonia.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Kilka kroków i bum! Kolejna zwierzyna. Najwyraźniej wtedy jak Buk wyciągnął ją na polowanie w te okolice, mieli najzwyczajniejszego w świecie pecha. Na cale szczęście teraz przy Zarośniętym Brzegu nie czaił się na nią żaden borsuk czy inny lis, a zwykła mysz, która poruszała roślinnością gdzieś na bok od niej. Nie umknęło to uwadze czujnej kocicy, która od razu zastygła jak tylko dojrzała drganie. Poprawiła pozycję, przyjmując ją zdecydowanie precyzyjniej; ugięła łapy, zrównała łeb i ogon na linie grzbietu a brzuch miała nisko, jednak nie an tyle aby szurać nim o powierzchnie. Przeniosła również ciężar na tyle łapy i ściszyła oddech w momencie jak zaczęła się skradać ku smakowitej woni gryzonia. Balansując pod wiatr, nie odrywała wzroku od kępki roślinności, chyba, że po to aby sprawdzić czy nic na trasie przed nią nie ma. Nie chciała nadepnąć na nic zdradliwego i spłoszyć przy okazji mysz na którą polowała! Kiedy uznała, że jest wystarczająco blisko, aby dopaść mysz, mocno wybiła się z tylnych łap i skoczyła ku trawie z wyciągniętymi łapami uzbrojonymi w ostre pazury. Chciała przyszpilić nic nieświadomą mysz i od razu możliwie wgryźć się w jej kark, w ten sposób pozbawiając ją życia. Cóż, oby dobra passa od wróbla jej nie opuściła!
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Tak blisko! Musiało ją jednak ostatecznie coś zdradzić, może przy skoku poruszyła jakimś niewielkim kamykiem, a może stąpnęła za głośno, bo mysz wydała z siebie nagle przerażony pisk i rzuciła się do ucieczki! Umykając właściwie dokładnie pod kocicą, która właśnie zamierzała na niej wylądować. Gryzoń był bardzo blisko, ale jeśli wojowniczka zamierzała go dopaść, to musiała zapewne zareagować szybko, bo kto wie, gdzie dokładnie znajdowała się jego kryjówka.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
A niech to! Mysz przemknęła jej pod łapami skutecznie uciekając przed jej pazurami, którymi planowała szybko zabić zwierzynę. Ta jednak okazała się wyjątkowo żywotna i wojowniczka nie chcąc tracić ani uderzenia serca cennej pogoni, jak tylko dotknęła łapami trawy, pośpiesznie skręciła i rzuciła się za uciekającym posiłkiem. Popielny Żar nie należała do najwolniejszych kotów, dlatego miała nadzieje, że bez problemu uda jej się teraz dopaść gryzonia. Skoczyła w jego kierunku chcąc powtórzyć planowany atak; przygnieść go do ziemi łapami i ukręcić kark zaciskając zęby na karku piszczki. Może tym razem nigdzie jej nie umknie?
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Tak, była szybka! Na tyle prędka, by po tym, jak z miejsca ruszyła za myszą, dość prędko dopaść do gryzonia i faktycznie zacisnąć zęby na jej karku, tym samym pozbawiając go życia. Miała zatem co zanieść na stos, choć piszczek nie był na pewno zbyt wielki, to jednak wszystko wskazywało na to, że spocznie dzisiaj w czyimś brzuchu.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Poszło gładko i szybko. Pomimo pierwszego niepowodzenia i próby ucieczki pierwszej zwierzyny, ta i tak skończy jako czyjś przyszły posiłek. Popielica uśmiechnęła się pod nosem kiedy i oblizała wargi lekko przybrudzone krwią zabitej chwile temu myszy. Zakopała zdobycz w charakterystycznym dla siebie miejscu i rozejrzała się. Zarośnięty Brzeg na pewno ma jeszcze coś do zaoferowania, dlatego też nie chciała rezygnować z tak upragnionego od dawna polowania;Nie marnując cennego czasu ruszyła dalej ustawiając się jak najbardziej pyskiem pod wiatr, zachowując przy tym absolutną cisze. Nie chciała przecież niczego przepłoszyć! Skoro sprawnie znalazła mysz, to kto wie; może teraz uda jej się znaleźć coś większego?
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
No, większe to na pewno nie było. W końcu żaba nie zaliczała się do czegoś ogromnego, ale zawsze była jakimś dodatkiem do stosu zwierzyny, prawda? Kręciła się gdzieś nad Zarośniętym Brzegiem, niezbyt radośnie, raczej dość mocno ospale i bez pośpiechu, jakby nie miała się dokąd właściwie udać.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Żaba. Stereotypowe stworzenie o którego jedzenie były oskarżane Cieniste koty. Popielica nigdy nie przepadała za tym przysmakiem jednak słyszała, że niektórzy wojownicy naprawdę jedzą coś takiego. Nie mogła sobie tego wyobrazić bowiem sama gustowała w mięsie które nie przesiąkło zapachem mułu, jednak - są gusta i guściki, nie jej oceniać. Jednak żaba to dalej była zwierzyna, a że Gwiezdni zesłali ją na drogę Popielicy; nie zamierzała jej przepuścić. Przyjęła pozycję łowiecką i ruszyła prosto w kierunku zielonego stworzenia, które poruszało się wyjątkowo leniwie i ospale. Ugięła się na łapach, zrównała łeb i ogon z grzbietem pilnując, aby jej brzuch był nisko jednak nie szurał o ziemię i trawę. Ustawiła się tak, by wiatr delikatnie dmuchał w jej mordkę, oraz kontrolowała głośność własnych kroków przy okazji co jakiś czas zerkała na trasę którą się poruszała. Wolała nie spłoszyć żaby a...od razu pochwycić ją w łapy i zająć się czymś pyszniejszym. Ściszyła oddech i przeniosła ciężar na tylne łapy kontrolnie i kiedy była już wystarczająco blisko; skoczyła w stronę stworzenia chcąc przygnieść je do ziemi i..Uh! Ukręcić mu kark? Położyła po sobie uszy szykując się na niezbyt smaczny smak w pysku. Piszczki to piszczki, prawda?
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Ukręcić kark? Może, chociaż właściwie trudno powiedzieć, co dokładnie robiło się z żabą, kiedy już się ją upolowało. To poszło zaś kocicy wybornie, nie musiała jej wcale ścigać, ani się wysilać, skoczyła od razu i proszę, wszystko było w jej łapach! Miała co zanieść na stos, aczkolwiek faktycznie, zwierzyna ta nie była nazbyt imponująca.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Tu poszło naprawdę prosto i Popiel sama przed sobą stwierdziła, że gdyby polowała z kimś ramie w ramię - teraz by się nie skompromitowała. Nie wiedząc do końca jak też doprowadziła do zgonu żaby upewniła się, że ta jest na pewno martwa i zakopała ją gdzieś w charakterystycznym miejscu by później po nią wrócić i dorzucić na stos wraz ze wcześniej upolowanym ptakiem. A nuż ktoś będzie jednak chciał skosztować żaby, bo podobno istniała ona w karcie niektórych kotów. Nie jej oceniać! Po tym jak nieco umyła pyszczek i łapy ruszyła dalej by nie marnować czasu i dobrej passy do zwierzyny. Ugięła się na długich łapach, ustawiła się tak, że wiatr dmuchał jej prosto w pyszczek o łbie na równi z grzbietem i ogonem. W kompletnej ciszy o wyostrzonych zmysłach mknęła skupiona przed siebie licząc na coś dużego i smakowitego!
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Dużego? Nic z tego, znajdowała się w miejscu pełnym żab, nic zatem dziwnego, że ledwie się odwróciła, a dostrzegła kolejną, która właśnie wyszła z wody, jak można było przypuszczać i siedziała teraz na brzegu czekając na nadejście niewiadomego. Może liczyła na jakiś posiłek? Tak czy inaczej, siedziała dość blisko wody. I była naprawdę duża.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Chciała coś dużego? Dostała, ale nie do końca o coś takiego jej chodziło. Ledwo chwile temu zagryzła żabę i pozbyła się niezbyt przyjemnego smaku z języka, a gdzieś w polu jej widzenia pojawiła się kolejna. Ta jednak była dużo większa i siedziała znacznie bliżej wody zwiększając ryzyko zmoczenia łap bądź brzucha - bo Popielica nie szczędziła sobie zazwyczaj w szybkości więc wizja zmoczenia podbrzusza nie była raka nierealna! Problem był jednak taki, że kocica była raczej "suchą łapą". Zawdzięczała to najpewniej temu, że w jej krwi nie było tego co w tej czysto cienistej. Mimo, że wychowała się tu i żyła na błotnistych i porośniętych lasem terenach prawie 50 księżyców, była zdecydowanie zwolenniczką otwartych przestrzeni i przede wszystkim SUCHYCH. Mimo to nie mogła zmarnować takiej okazji; dlatego ignorując możliwe zamoczenie łap podjęła się skradania do żaby. Ugięła się na łapach, balansowała jak mogła pod wiatr ustawiając łeb na równi z grzbietem i ogonem. Kontrolowała głośność własnego oddechu, kroków oraz trasę jaką przemierzała ponieważ była usłana a to piachem, a to szeleszczącą trawą. Poza tym przeniosła ciężar na tylne łapy by poruszać się jak najlżej, a dla urozmaicenia i przetestowania nowej metody podchodzenia żab, postanowiła co jakiś czas zastygać jak podczas polowania na ptaki. Kiedy uznała, że była wystarczająco blisko - wyskoczyła na swoją ofiarę z zamiarem przygniecenia jej do ziemi i zagryzienia.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Odważyła się. Po długim rozmyślaniu i wykluczeniu za i przeciw postanowiła zaprosić Polnego na spacer. Chciała z nim pogadać tak jak dawniej. Powłuczyć się po terenach i pogadać o głupotach. Czemu dopiero teraz? Cóż... Wiele ostatnio się działo w klanie i nadal niektóre rzeczy męczyły wojowniczke. Przez to wszystko nie czuła się na siłach na rozmowy z kimkolwiek a zwłaszcza z jej przyjacielem. Też rozmowa z własną matką sprawiła, że Ostry Kwiat zaczęła inaczej patrzeć na kocura. Było to dla niej trochę krępujące, że zaczęła inaczej myśleć o nim dopiero wtedy kiedy usłyszała kilka słów od swojej matki. Bała się, że pewnego dnia bury kocur już nie będzę chciał z nią spędzać czasu bądź po prostu nie będzę mógł. Będzę zajęty kimś... Innym. Nie chodziło już o Topnieja, z którym też się przyjaźnił. Chodziło tutaj o coś innego.
Dlatego też przez swoje niezdecydowanie i uczucia, które się niedawno pojawiły nie rozmawiała przez długi czas z Polnym Chwastem i tęskniła za nim. Mimo iż mijała go w obozie i czasem coś do niego powiedziała to czuła się jakby go dawno nie widziała. Śmieszne prawda? Też nie chciała mu sobą zawracać głowy gdyż on też ostatnio sporo przeszedł. Stracił mistrzynie i było widać, że tak samo jak ona był przybity tym wszystkim co ostatnio się działo. Uznała, że taki spacer dobrze zrobi Polnemu jak i jej samej. Chciała oczyścić umysł i cieszyć się miłą chwilą wraz z nim. Potrzebowała też się wygadać i trochę się podroczyć jak to mieli oni w zwyczaju. To chyba podchodziło już pod tradycje. Śmieszne jest w tym to, że Ostra trochę zapomniała jak to kiedyś się razem bawili. To było tak dawno...
Oczywiście Ostra postanowiła najpierw się trochę przygotować do tego wszystkiego. Psychicznie jak i fizycznie. Już samo zaproszenie kocura na spacer było dla niej mega stresujące ale za trzecim razem się udało i jej przyjaciel się zgodził. Umówili się, że trochę po południu się spotkają przy wyjściu z obozu. Wojowniczka postanowiła za ten czas się przyszykować. Chciała zrobić dobre wrażenie na kocurku żeby się z dziwił jak pielęgnacja swojego wyglądu może zmienić kota. Poszła nabierać kilka kwiatów poza terenami a następnie zabrała je do swojej kryjówki i tam oto zaczęły się przygotowania. Na początku wyczyściła swoje futro z wszelakich ciał obcych a następnie długo czesała swoje futro. Robiła to delikatnie i płynnymi ruchami by nie zniszczyć swojego futerka. Ogromną uwagę poświęciła na jej białe części futra, które nie mogły być nie białe. Wszystko musiało być tak jak ona chciała. Gdy jej futro było gotowe wytarzała się trochę w kwiatach które znalazła by ładnie pachnieć kwiatami a następnie ponownie poprawiła futro. I tak oto wybiła godzina spotkania. Wojowniczka nie wiedziała co ma czuć. Wszystko co się zbierało przez ten cały czas podwoiło się i czuła jak dreszcze przechodzą jej ciało. Czuła radość, niepewność, strach i ekscytacje jednocześnie. A co jeżeli coś powie nie tak? Bądź co będzę jak coś źle zrobi? Polny ją znienawidzi?
Potrzepała kilka razy głową. Spokojnie, nic takiego się nie stanie.
Zabrała kilka głębokich oddechów i się uspokoiła. Ruszyła na miejsce spotkania i usiadła przy wyjściu z obozu, czekając przy tym na zastępcę klanu Cienia.
/a no takiego fajnego kocura zapraszam koloru burego
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Kiedy Ostra do niego podbiła i zaprosiła na spacer poczuł się… dziwnie. Przystał na tą propozycję, oczywiście, sam chciał jej to zaproponować, ale przez obowiązki zastępcy i trening Szarej Łapy zwyczajnie wyleciało mu to z głowy. Czuł jednocześnie, że musi sobie wyjaśnić parę spraw z córką Krogulczej Gwiazdy, ostatnia rozmowa z Topniejącym Lodem dała mu wiele do myślenia i otworzyła w pewien sposób oczy na to, co działo się w jego życiu. Swoją drogą, chyba powinien był znowu porozmawiać z niebieskim kocurem, choć podczas ceremonii nie wyglądał na szczególnie zadowolonego. Chyba jeszcze trochę minie, zanim Polny będzie gotowy sam z siebie do niego zagadać. Wciąż czuł wstyd przed własnymi emocjami, które wtedy, kiedy rozmawiali wzięły nad nim górę i sprawiły, że mało nie rozryczał się jak jedno księżycowe kocię, na które mama nakrzyczała i zbeształa za złe zachowanie.
Uznał, że spacer dobrze mu zrobi. Po ceremonii miał wrażenie, że bóle żołądka przybrały na sile, choć było to spowodowane głównie stresem, a nie stratą bliskiego mu kota. Rozdzielanie patroli i przydzielanie do nich konkretnych kotów nie było trudne, ale musiał brać pod uwagę charaktery konkretnych wojowników, aby przypadkiem nie puścić na jeden patrol jakiś wrogów, bo żaden do obozu zapewne w takiej sytuacji by nie wrócił. Sprawa kłócących się kociąt również została załatwiona i Polny starał się pilnować, aby kara się odbywała, choć i tak miał ogromne obawy, czy postąpił słusznie. Teraz jednak starał się odciąć od przemyśleń i skupić się tylko i wyłącznie na czasie wolnym.
Zanim wyszedł na spotkanie z Ostrym Kwiatem musiał jeszcze… się ogarnąć? Chyba? Ostatnio nie miał wiele czasu na toaletę swojego futra, wobec czego nie prezentował się najlepiej. Przylizał więc sterczące tu i ówdzie kłaki, aby nie wyglądać jak jakiś szogun wyskakujący z krzaków po gonitwie za zającem. Wziął kilka głębokich oddechów, wypuszczając powietrze przez nozdrza. Dawno rozmawiał z Ostrą, dawno wychodzili razem poza obóz i Polny nie był pewien, jak ma się zachowywać. W końcu zacisnął zęby i ruszył ku wyjściu z obozu, a kiedy dostrzegł Ostrą, błyskawicznie do jego nozdrzy dotarł kwiatowy zapach, który nie mógł być przypadkowy. Nie mógł powstrzymać łomotu serca, które nagle przyspieszyło swoją pracę. Podszedł bliżej, a końcówka jego ogona zadrżała mimowolnie. – Cześ – mruknął ciepło i wysilił się na lekki uśmiech w kierunku wojowniczki. Wraz z przywitaniem poczuł… ulgę? Miał teraz czas wolny, mógł więc spożytkować go na coś, co lubił, a spotkania z szylkretową bez wątpienia należały właśnie do takich czynności. – Masz… masz jakiś konkretny plan, gdzie iść? – zapytał. Pora była jeszcze młoda, słońcu brakowało jeszcze trochę do schowania się za horyzontem, dlatego oboje mogli poświęcić sobie trochę więcej czasu. Osobiście nie miał pomysłów, liczył na to, że Ostra już wszystko przemyślała. Woń kwiatów wciąż siedziała w jego nosie i teraz był już absolutnie pewien, że pochodziła właśnie od niej, z resztą, nie mógł odmówić jej elegancji. Wyglądała... zniewalająco, choć nie mógł powiedzieć tego na głos. Przez gardło takie słowa by mu nie przeszły.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Czekała cierpliwie na Polnego ale z każdą chwilą czuła jak się coraz bardziej stresuję. Dawno z nim nie wychodziła na spacer i bała się, że mogło to wszystko wyjść... Nudno? Sztywno? Nie chciała żeby to tak wyszło. Chciała żeby było tak jak dawniej, miło i zabawnie. Chciała po prostu być sobą... Ale czy jej dudniące serce jej na to pozwoli? Nie musiała długo czekać na burego wojownika.
Gdy tylko go zobaczyła jej serce przyspieszyło natychmiast. To teraz miała z nim pójść na spacer, to dziś miała w końcu przerwać milczenie i porozmawiać z kocurem. Przełknęła z trudem ślinę i przyjżała się bardziej kocurowi, zauważyła że on również trochę zadbał o swoje futerko. Przygładził trochę swoje zwykle poczochrane futro i dla Ostrej to było coś... Niezwykłego. Czyżby też chciał zrobić dobre wrażenie? Gdy tylko o tym pomyślała jej ogon delikatnie drgnął. Wojownik był coraz bliżej i bliżej aż w końcu był przy Ostrej.
Szylkretka wstała na cztery łapy i uśmiechnęła się nieśmiało do wojownika. - Cześć. - przywitała się z nim starając się być przy tym spokojna. Co ma mówić? Jak się zachować? Co zrobić? Jak się mówiło?
Na całe szczęście Polny ponownie się odezwał pytając córkę przywódczyni gdzie teraz razem pójdą. Chwilę się zastanawiała nad odpowiedzią a następnie postanowiła odpowiedzieć nieco tajemniczo. - Tu i tam... Gdzie nas łapy poniosą. - powiedziała zagatkowo a następnie dała sygnał kocurowi głową żeby z nią poszedł. Kiedy byli już trochę dalej od obozu postanowiła się odezwać. - Dawno tak nie spacerowaliśmy co? Mogę powiedzieć, że zapomniałam jak to jest. - zaśmiała się nieśmiało. Miała tak wiele mu do powiedzenia ale jak się do tego zabrać? Tyle ostatnio się działo w życiu Ostrej i chciała sie tym wszystkim podzielić z kocurem ale czy da radę? - W-wybacz, że ostatnio mało co do siebie się odzywaliśmy... Uważałam, że potrzebujesz chwilę pobyć sam po tym wszystkim a potem jakoś... Byłam niepewna? Bo nie wiedziałam czy chciałeś już ze mną rozmawiać czy jeszcze nie... - czuła Jak się plątała w tym wszystkim. Ostra zwykle gdy czuła się źle to wolała zostać sama więc dlatego też tak zrobiła uważając, że kocur też potrzebował chwili samotności. - Sama też miałam ostatnio sporo roboty i jakoś tak wyszło... - dodała jeszcze szybko. Oczywiście to nie była w pełni prawda... Po prostu nie czuła się jeszcze gotowa na rozmowę. Teraz też się nie czuła jakoś gotowa ale uznała, że trzeba już działać by ich relacja nie poszła do ziemi.