Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Cóż, to chyba jednak nie był jej dzień. Okolica zdawała się być całkowicie wyludniona, jakby zwierzyna po prostu spała albo ukryła się w swoich norach i nie zamierzała ich opuszczać, co w gruncie rzeczy było nawet całkiem prawdopodobne. Tak czy inaczej, jeśli Cis chciała się czymś posilić, musiała szukać dalej.
Jasna miała z kolei szczęście. Albo tak mogła podejrzewać? Niezbyt daleko przed sobą dostrzegła dość świeże poruszenie ziemi, które wyglądało nieco jak kopczyk. Wszystko wskazywało na to, że jakiś kret próbował się tędy wydostać, choć po co, nie wiadomo właściwie. Tak czy inaczej, jego zapach był całkiem świeży, może zatem znajdował się tuż pod ziemią?
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Szła dosłownie małą chwilę i na coś się natknęła. Znowu nie trafiła na coś łatwego. Kret! Oh losie. Kolejny trudny orzech do zgryzienia dla takiej amatorki jak Kropelka. Lubiła polować, ale na coś mniej skomplikowanego. Ale raz się żyje. Spróbować trzeba. Ugięła łapy tak, by nie dotykać ziemi brzuchem, ułożyła ogon i głowę na linii kręgosłupa, przeniosła ciężar na tylne łapy i sprawdziła wiatr. Gdy była już pod wiatr skupiła w pełni uwagę na poruszeniach ziemi. Zwierzę było tuż pod zimią wystarczyło wyczuć odpowiedni moment. Lekko zaczęła iść w jego kierunku. Jej plan był taki. Gdy zauważy ruch ziemi wbije łapę pod ziemię i wyrzuci kreta na wierzch. Chce wybić go ze strefy komfortu i złapać jak każde żyjątko chodzące na powierzchni ziemi.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Oczywiście szukała dalej. Bo co miała zrobić? Gdyby to były nauki z jakąś nieudaną kluchą, to zapewne by sobie odpuściła, usiadła pod pierwszą lepszą sosną i uznała, że już złapała i zjadła zdobycz. Z tym, że to były małe nauki od Jasnej Kropli, której Cis chciała pokazać, że chyba mimo wszystko jest coś warta. Nie mogła się przed nią zbłaźnić, choć zapewne nawet to zrozumiałaby Kropelka. Tak czy siak szła dalej przed siebie, kierując kroki już prawie ku końcowi terenów młodych sosen, więc postanowiła zmienić lekko kierunek, tak, by przejść w kolejne partie obszaru, ale nadal iść pod wiatr. Nasłuchiwała, porywała zapachy, kroki stawiała ostrożnie.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Poszukiwania były opłacalne, ostatecznie bowiem Cis dostrzegła drozda. Ptak siedział na jednej z niskich gałęzi pobliskiej sosny i rozglądał się uważnie dookoła. Wypatrywał być może jakiegoś pożywienia, a może na coś czekał? Trudno powiedzieć, w każdym razie był bardzo żywotny i kocica będzie musiała się na pewno mocno postarać, by go pochwycić.
Poruszała się cicho, to prawda, ale znajdując się przy samym kopcu potrąciła jakiś samotny kamień, który kret musiał wyrzucić spod ziemi. To z pewnością zaalarmowało zwierzątko, bo gdy Jasna wsadziła łapę w rozkopaną ziemię, kret wywinął się jej. Wciąż był w pobliżu, ale teraz już gotował się do ucieczki i wciąż znajdował się poza zasięgiem jej wzroku.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kret dosłownie uciekł jej spod łapy. Poczuła jego ruch na łapie. Musiała działać szybko. Zdawało jej się, że ciało zdobyczy ruszyło się w bok. Ten lewy. Ruszyła więc łapą w głąb z chęcią złapania kreta. Nigdy nie miała do czynienia z tym zwierzątkiem. Trudno jej było stwierdzić jak powinno się go złapać. Pewnie już nie ma mowy o złapaniu go, ale nadal próbuje.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Burza. I niestety Ostra podczas polowania za bardzo się oddaliła od obozu. Gdy tylko zaczęło padać i grzmieć zaczęła wracać do obozu jednak po krótkiej chwili zaczęło się błyskać i mocno łać. Postanowiła więc się schować w jakimś suchym miejscu. Znalazła koło Młodych Brzoz dziurę w połamanym drzewie. Chyba ją ktoś kiedyś zamieszkiwał bo była dość spora. Najwidoczniej stary mieszkaniec znalazł sobie lepsze miejsce. Ale na tą chwilę Ostra uważała, że było odpowiednie do przeczekanie tej nawałnicy. Burze zwykle nie trwały długo więc wystarczy tylko trochę poczekać.
Weszła do swojego schronienia i otrzepała się z wody. Położyła się i zaczęła się myć. Nie lubiła takiej pogody. Zwłaszcza kiedy była daleko od obozu. Wolała jednak nie ryzykować i poczekać aż się pogoda uspokoi.
/randka z Topielcem *brewki *
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Wyruszył na polowanie. To właśnie na to ostatnimi czasy poświęcał najwięcej czasu, jako że nie miał nic ciekawszego do roboty, nie chcąc się użerać z kotami i jeszcze bardziej się zawieść. Polował już jakiś czas, aż nie usłyszał głośnego grzmotu, który mógł oznaczać tylko jedno. Zaprzestał na chwilę łowów, by spojrzeć w niebo, aż wtedy maleńka kropla uderzyła go w nos, by wtem kolejne już wkrótce przerodziły się w ulewę. Wyzwał ją pod nosem, niemal identycznie jak robił to z Ostrym Kwiatem, zdecydowanie z takiego obrotu spraw niezadowolony, i ruszył w stronę najbliższego schronienia – w tym przypadku nory w drzewie – żeby móc się schować, dopóki nie nadejdzie słońce. Przekroczywszy jednakże wejście, poczuł znany sobie dobrze zapach, aż mięśnie mu się odruchowo spięły, a pazury wysunęły. Już chwilę później zauważył szylkretowe futro chwilowej współlokatorki, i ledwo powstrzymał pełne drwin parsknięcie. A to dopiero! Przed chwilą o niej myślał, a tu proszę, spadła mu z nieba, jak wspaniale. A to wspaniale oczywiście w przenośni, bo najchętniej w tej chwili poderżnąłby jej gardło. Starał się jednakże nie zwracać na nią uwagi, w rezultacie usiadł tylko w miejscu i przez dziurę spoglądał na nawał deszczu. Gdzieś głęboko w myślach wyzywał również los, że trafił akurat na nią. Naprawdę, zniósłby każdego innego kota, nawet tę idiotkę Sowę, która przynajmniej nie wchodziła mu butami w przyjaźń. Mógł się jednak spodziewać, że kocur prędzej czy później będzie się domagać kotki, ale żeby takiej? Trzeba mieć słaby gust.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
No chyba sobie ktoś jaja robi. Myślała, że sobie spokojnie przeczeka tą ulewę a tutaj wbija jej do kryjówki Topniejący Lód, który nawet nie powie " hej". Po prostu pięknie. Naprawdę nie chciała z nim gadać ale też obiecała Polnemu, że postara się jakoś naprawić odrobinę ich relacje chociaż wiedziała, że ostatnio chodzi nabzdyczony od ceremonii na której usiadła obok Chwasta. Wzdychnęła jedynie i zaczęła się zastanawiać co teraz zrobić. Wycierała się mchem, który rósł w dziurze. Nie było go dużo ale lepsze to niż być mokrym cały czas. Nie chciała się przecież przeziębić a mech był bardziej skuteczny niż jej język. Co jakiś czas kątem oka spoglądała na Loda, który patrzył się w dal. Widział jak jego mięśnie były spięte a szczęka zaciśnięta. czemu jej tak nie znosił? Przecież nadal pamiętała ich pierwszą rozmowę. Przecież dobrze im się gadało tak? To czemu nagle się zachowuje jakby odebrała mu radość z życia? Nie rozumiała go.
Zerwała kolejny kawałek mchu i tym razem przysunęła go łapą do wojownika. - Masz. Wysusz się.-odezwała się spokojnie. Może nie będzie takim gburem i chociaż zadba o swoje zdrowie?
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Nie rozchodziło się jedynie o ceremonię, na której dosiadła się do burego kocura, ale o to, jaka w jego oczach była Ostry Kwiat. Słaba, głupia... beznadziejna. Ponadto bardzo późno skończyła trening, a gdy już została mistrzynią – przekazywała brednie swoim uczniom, prawdopodobnie myśląc, że nikt się o tym nie dowie. Absolutnie. Miała to nieszczęście, że jej terminator przewyższał ją inteligencją i sam się domyślił, że coś jest na rzeczy, i szybko wpadł na to, żeby rozwiać swe wątpliwości. A to, że poszedł akurat do niego... wręcz idealnie się składało. Najwidoczniej nie wszyscy poskradali jeszcze zmysły, i widzieli, że niebieski wojownik jest niewinny, a co za tym idzie: godny zaufania. Być może okrutna rzeczywistość była całkiem inna, ale kuzyn przywódczyni nie miał nic przeciwko w trwaniu przez innych w słodkiej nieświadomości.
Przeniósł na nią pełne pogardy spojrzenie, gdy się odezwała. Sądziła, że przyjmie od niej mech? Była jeszcze głupsza, niż z początku mu się wydawało. Nie ufał jej, czego ona chyba jeszcze nie rozumiała.
– Co tam wcisnęłaś? Cis? Czy jakie gówno? – Zielarzem nie był, ale słyszał to i owo o tej konkretnej, pospolitej truciźnie. Między innymi to, że może zabić, a o ile wątpił, żeby kotka była na tyle mądra, by ją znaleźć, o tyle mógł kwestionować jej dobroć. W dalszym ciągu nie spuszczał z niej wzroku, a jego szczęki zacisnęły się jakby mocniej. Świetlanej przyszłości im nie wróżył.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Takiej oto spodziewała się reakcji więc jedynie wzdychnęła. Zachowuje się jak jakiś kociak, który jedynie co potrafi to marudzić na wszystko i innych. - Myślisz, że znalazła bym cis tutaj i specjalnie chciała Ci go do pyska włożyć na siłę? Nie jestem mordercą. - powiedziała gburkowi. Nie znał jej a mimo to oceniał. Zobaczył ją jedynie kilka razy jak była terminatorką lub młodą wojowniczką. Teraz się zmieniła. Nie była głupiutka jak kiedyś. Nie była jej siostrą Ciepłą Łapą, którą łatwo owinąć wokół palca i była posłuszna swojemu "Panu Topielcowi". Dlaczego jej siostra była taka głupia...
Zostawiła mimo to mech tam gdzie go przysunęła jakby przypadkiem zmienił zdanie i chciałby żeby było mu cieplej. Burza jeszcze trochę potrwa więc jeszcze sobie tutaj razem posiedzą. Postanowiła na razie się nie odzywać i zająć się sobą. Może milczenie to najlepsze rozwiązanie.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
– Tak – powiedział bez cienia cynizmu, całkowicie poważnie i oficjalnie, wzruszając lekko barkami. Mógł się po niej spodziewać wszystkiego, nie zdziwiłby się szczególnie informacją, że jego podejrzenia były słuszne. Nie ufał jej pod żadnym względem, czego ona powinna być świadoma, ale najwidoczniej wciąż myślała, że między nimi może się coś zmienić, niczym w jakiejś bajce dla kociąt. Wolał nie ryzykować, zresztą nie zależało mu na dobrej relacji z innymi kotami, a już zdecydowanie nie z nią. Nie po tym, co o niej usłyszał, nie po tym, jak musiał uczyć jej terminatora walki, bo przez parę księżyców stali w miejscu, chociaż Błotnista Łapa był bardzo ambitny, co wojownika miło zaskoczyło i również w pewien sposób irytowało, bo on nie miał takich terminatorów, mimo że chętnie by się wymienił. Pokręcił w bezsilności głową.
Na szczęście nie dodawała niczego więcej, skazując ich na ciszę. Właściwie to twierdząc, że skazała, zbyt przesadził, bo właśnie na tym mu zależało. Żeby nie musiał z nią rozmawiać. Już sam fakt, że musiał z nią tutaj siedzieć był uwłaczający, a co dopiero rozmowa. Spojrzał przed siebie, szczególną uwagę skupiając na chyboczącej na niebie burzy. Widok byłby piękniejszy, gdyby nie jego towarzystwo, które psuło całą atmosferę.
Wysoki, rudy, pręgowany kocurek o biczowatym ogonku i jeszcze niewybarwionymi niebieskimi oczyma. Jego pyszczek oraz koniuszki łap zdobią białe plamki.
Chłodny, nie mówi za wiele, woli towarzystwo swojego cienia niż żywej duszy. Nienawidzi kontaktów fizycznych. Uwielbia kwiaty.
Mrówka z Rzeki, Wydrza Łapa z Wichru i Winogronowa Łapa z Gromu
Obowiązki obowiązkami, trzeba je wypełnić. Dlatego też Jaskier wybrał się na polowanie, bo jak się okazuje - wierzył w Gwiezdnych, to też musiał słuchać co mówił kodeks. Pierwsze żrą starsi. Tak więc jak seniorzy będą mieli co żreć, sam zacznie żreć, o.
Kierunek który sobie obrał to Młode Sosny - co prawda jeszcze nigdy tu nie był, ale teren wyglądał na idealny dom dla drobnej zwierzyny, na którą można by było zapolować. Będąc na miejscu Przybrał pozycję łowiecką - Najpierw ustawił się pod wiatr, zgiął tylne łapy starając się, aby nie szurać podbrzuszem po ziemi, a ogon, grzbiet i łeb ustawił w jednej linii. Tak ruszył przed siebie, starając się znaleźć trop zwierzyny.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Jaskrowa Łapa ruszył na polowanie, chociaż był mocno niedoświadczony. Nie wyczuł żadnego słodkiego zapachu zwierzyny, jedynie zwietrzałe, stare tropy, które do niczego nie były już przydatne, a otaczał go szum pobliskiej rzeki oraz wiejący w jego pysk wiatr. W pewnym momencie jednak zdołał wyczuć rozkładającą się woń zwierzyny, która trwała niezakopana na widoku, wabiąc muchy i gawrony, które nadgryzły rozszarpanego szczura. Wokół unosiła się woń samotnika, jednak była ona zwietrzała i stara, podobnie jak zwierzyna. Koty spoza klanów nie mają szacunku dla nikogo, nawet dla jedzenia. Jeden z padlinożerców przebywał koło zwłok, rozszarpując gnijące mięso i zjadając mniej zepsute kąski, rozglądając się czujnie dookoła, a gdy dostrzegł kocura, rozłożył swoje skrzydła i odleciał za pomocą paru szybkich machnięć.
Wysoki, rudy, pręgowany kocurek o biczowatym ogonku i jeszcze niewybarwionymi niebieskimi oczyma. Jego pyszczek oraz koniuszki łap zdobią białe plamki.
Chłodny, nie mówi za wiele, woli towarzystwo swojego cienia niż żywej duszy. Nienawidzi kontaktów fizycznych. Uwielbia kwiaty.
Mrówka z Rzeki, Wydrza Łapa z Wichru i Winogronowa Łapa z Gromu
Szczerze mówiąc, to nie do końca spodziewał się tego, co na początku wyczuł, a następnie zobaczył - widok ptaszyska jedzącego szczurzą padlinę bardzo go zdziwił, po części również wystraszył. Kiedy ten odleciał, rudy również udał się w przeciwną stronę starając się zapomnieć o tym, co przed chwilą widział. Dobrze, że gawron postanowił sobie pójść, bo młody terminator wcale nie potrafił walczyć, a nawet bronić się. Gdyby ten spróbował ataku, ryży miałby chyba niewielkie szanse. Teraz skupił się na znalezieniu tropu, cały czas kierując się pod wiatr i uważając, czy aby na pewno zaraz jakaś gałąź nie napatoczy mu się pod łapy.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Zapach zwłok najprawdopodobniej przepłoszył całą zwierzynę z okolicy. Nawet ptaki przestały śpiewać w tej okolicy, a wokół brzmiał jedynie głuchy szum wiatru, który dudnił powiewami w uszach rudego kocura. Tropów również żadnych nie było, jakby wszystkie potencjalne ofiary dawno uciekły z terenów Młodych Sosen. Jednak być może było to jedynie przejściowe, ale dopóki unosił się smród zgnilizny, Jaskier nie miał szans znaleźć czegoś ciekawego. Widocznie musi iść dalej.
Jaskrowa Łapa: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 4 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 50 (50) | W: 50 (50)
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.