Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Zdecydowanie kocur nie powinien wybrzydzać, polując na oczach przywódczyni, która sprawdzała jego umiejętności. W jego postawie i podejściu nie można było znaleźć błędów, padalec również nie dostrzegł czającego się zagrożenia i nim zdołał wypuścić ochronne płyny, to syn Olchowego Szeptu już zanurzył w nim swoje pazury, ukręcając giętki kark stworzenia i zabijając go.
Krogulec wyszła z ukrycia. Jedna zwierzyna to jedna zwierzyna. Była ciekawa, jak sobie kocur poradzi z podchodzeniem do nietypowego typu piszczków, ale zdecydowanie sobie poradził. Nie każdy potrafi polować na padalce czy inne węże, a tu kocur się wykazał dobrym podejściem i zachowaniem wszystkich zasad.
- Dobra robota. Nie widze sensu, byś dłużej musiał tkwić na randze terminatora, zaraz jak wrócimy do obozu, to cię mianuję - powiedziała do burego zadowolonym mruknięciem, posyłając mu swój standardowy, zawsze nieco drapieżny uśmiech. Dobrze, że w klanie byli jeszcze terminatorzy skupieni na skończeniu treningu, nawet pomimo niesprzyjającego mistrza. Kiwnęła głową, czekając, aż ten weźmie swoją ofiarę w zęby, a następnie oboje ruszyli do obozu. Chciała jeszcze poruszyć jedną kwestię, ale nie chciała tego robić, gdy syn Olchowego Szeptu miał zajęte usta, dlatego zdecydowała się odezwać dopiero, jak doszli na miejsce.
- Słuchaj, a co z Kurzym Ziarnem? Wiesz coś może? - zadała pytanie odnośnie mistrzyni burego. Skoro aż ona musiała przeprowadzać mu ostateczne sprawdzenie umiejętności, to znaczyło, że szylkretowa kocica zaniemogła. Przywódczyni była zaciekawiona tym faktem, że Kra nie zdecydował się poczekać, a sama jedynie słyszała plotki. A tu ma potwierdzone źródło.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
Opanowany, pewny siebie; dojrzały; Kocur został obdarzony sporym ambicjami, które planuje zrealizować jak najlepiej. Tym bardziej teraz, kiedy ma szanse na odbudowę zawalonych fundamentów. Tak jak i reszta rodziny uznaje wyższość własnej krwi i nie sposób odnaleźć u niego szacunku do kotów tej mieszanej. Tym razem w odpowiedni sposób pojął przekazywane przez ojca wartości, a dzięki długiej chorobie delikatnie się wyciszył co pozwoliło na przemyślenie wielu spraw. Dalej jednak nie obchodzi go zdanie kotów, które uznaje za głupsze, bądź "brudne". Stara się zmienić pogląd na siebie w oczach innych. Zaczął respektować zasady Kodeksu oraz szanować koty starsze czy wyższe rangą; a co najważniejsze, te będące jego rodziną; czego zdawał się w przeszłości nie robić, wierząc we własną nieomylność. Pomimo wysokiej samooceny i poglądu na siebie nie jest delikatnym kwiatuszkiem i krytyka nie podcina mu skrzydeł jak kiedyś. Nie obawia się mówienia o swoich poglądach, potrafi postawić na swoim i ostro się wyrażać. Stał się rozważniejszy, bardziej opanowany, dzięki czemu przykłada sporą wagę do wypowiadanych słów i zapamiętywanych informacji.
Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG]
Poszło bezproblemowo, na co sam do siebie mruknąłem krótko ze słyszalnym zadowoleniem, a gdy Krogulcza Gwiazda wyszła z ukrycia, skierowałem w jej stronę najpierw trójkątne uszy, a dopiero gdy się odezwała, cały łeb z lekkim, pogodnym uśmiechem zadowolenia. Przyjąłem gratulacje, oblizując się i zdejmując łapy z gada, który był już bardziej niż definitywnie martwy. Gdy oznajmiła, że zaraz po powrocie do obozu zwoła ceremonie specjalnie na moje mianowanie, poczułem ukłucie zadowolenia i dumy. W końcu uzyskam imię wojownika. Mimo dość pokrętnej drogi dokonałem tego - a więc Olchowy Szept mógł być ze mnie dumny jak i Ciemna Toń, która od dawna nie pokazywała się w obozie. — Dziękuje, Krogulcza Gwiazdo. Jako wojownik będę dobrze służył klanowi Cienia, możesz być tego pewna. — mruknąłem spokojnie, posyłając w jej kierunku nieco śmielszy grymas, a gdy ruszyliśmy w drogę powrotną, pochwyciłem padalca w zęby i eleganckim krokiem ruszyłem u boku przywódczyni. Może nie wracałem z czymś obfitym, jednak fakt, że wracałem z czymkolwiek oznaczało, że zdałem to na co zabrała mnie klanowa przywódczyni. Gdy tylko przecisnąłem się przez wejście do obozu i dorzuciłem piszczaka na stos, pośpiesznie przejechałem językiem po łapie aby nią ułożyć futro na mordce. Przysiadłem na chwile przy stosie, co też Krogulcza Gwiazda wykorzystała na zadanie mi dość oczywistego pytania; w sprawie z Kurzym Ziarnem. — Kurze Ziarno przez spory okres trwania mojego treningu była chora, stąd zastój, który nadrabiałem na własną łapę. — wyjaśniłem zgodnie z prawdą spokojnym, łagodnym tonem. — Sądzę jednak, że nie czuła się do końca komfortowo podczas trenowania mnie ze względu na fakt, że jestem od niej starszy, co znacząco wpłynęło na tempo mojego treningu. Kurze Ziarno jest inteligentną kocicą i na pewno pokaże swój potencjał podczas trenowania kogoś młodszego, jestem tego pewien, po prostu nie była gotowa na przejęcie akurat mnie, stąd to nieporozumienie. — lekko poruszyłem końcówką ogona. Nie byłem zły na szylkretową kotkę, co starałem się pokazywać całym sobą, a mój głos dalej był przyjemnie spokojny. Żal i frustracje już z siebie wylałem za pomocą zmasakrowania kępki trawy we Wstężykowym Gaju - tyle wystarczy. — Mówię o tym w gwoli ścisłości, bo fakt, że niestety osobiście musiałaś sprawdzić moje umiejętności nie wynika z niekompetencji i złośliwości Kurzego Ziarna, bardziej nieprzyjemnego przypadku. Wiedza jaką od niej dostałem została przekazana kompetentnie, najwyraźniej jednak ma za krótki staż na tak głęboką wodę.
i triedto besomeoneelse butnothingseemed tochange i knownow,this iswhoi reallyam inside
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Mruknęła potwierdzająco na zapewnienie Pękniętej Łapy o swojej służbie. Tak, wiedziała to. Olchowy Szept nie miałby potomków o miękkich karkach i zerowych ambicjach. Bury kocur będzie dobrym nabytkiem, pomimo że jako ostatni skończył swój trening. Wydawał się jednak kimś o cięzkiej łapie i utrzymującego ścisłą dyscyplinę, czego niestety nie można powiedzieć o jego mistrzach. Pomijając jego ojca, oczywiscie. Kurze Ziarno miała dość łatwe zadanie przeprowadzić trening terminatora do końca i nie wywiązała się z niego, jak więc przywódczyni miała ją uważać za świetną wojowniczkę? Nawet pomimo oczyszczającej wypowiedzi terminatora, Krogulec nie była przekonana co do kompetencji kocicy. Może potrzebowała chwili przerwy? Może za szybko dostała podopiecznych pod swoje skrzydła? Kto wie.
- Rozumiem - odpowiedziała na bardzo długą wypowiedź Kry, ale odniosła wrażenie, że bury kocur krył swoją mistrzynię, by nie spotkały ją represje. Jednocześnie jego informacje były przekonujące, dlatego Krogulec trochę wahała się, w jaki sposób postąpić. Ale przerwa od mistrzowania na pewno jej się przyda. Szczególnie, jakby nie była ona wymierzona w ramach kary, tylko przez fakt, że widocznie jeszcze nie dorosła do przeprowadzania treningom młodszym i mniej umiejącym terminatorom. Trening syna Ciemnej Toni miał być ukłonem za jej aktywność klanową, nagrodą. W końcu nadal można by uważać, że wytrenowała terminatora, co uprawniałoby ją do posady zastępcy. Jednak w obecnym przypadku taki zabieg nie był możliwy. Kiwnęła głową, prowadząc orszak w kierunku obozu, gdzie miała zamiar przeprowadzić ceremonię może dla dwójki przyszłych wojowników i jednego kociaka, który zostanie mianowany terminatorem.
zt
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Pogoda dopisywała, a Polna Gwiazda w przerwie między patrolem zdecydował się zapolować, miał nadzieję na udane łowy i szczęście. Obniżył się na łapach i ruszył naprzód, pod wiatr, nasłuchując i węsząc uważnie. Swoją drogą, dawno nie dał już żadnego jadalnego prezentu Ostrej, czas to zmienić. Królik lub bażant świetnie się do tego nada, w ogóle jakaś duża zwierzyna, takie były najlepsze i będą mogli zjeść razem. Nie był to teraz jednak czas na zaprzątanie sobie tym głowy, powinien był skupić się na polowaniu.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Dzień, można powiedzieć, że był wręcz idealny na polowanie. Wydawałoby się, że temperatura była znacznie wyższa. W dodatku wiał lekki, przyjemny wiatr, a zza chmur wyłaniało się słońce. Zaspy śniegu, mimo że ciągle była ich spora ilość, zdawały się z dnia na dzień tylko zmniejszać. Czy to znak, że za jakiś czas wiosna zawita do lasu i wszystko wokoło ponownie nabierze kolorów? Zwierzyna zbudzi się ze snu zimowego, a rośliny zaczną kwitnąć. Już niedługo... Tymczasem przywódca skradał się przed siebie, pilnując wiatru i ciszy. Pierwszą szansę na polowanie dostał chwilę po wyruszeniu. W pewnym momencie mógł usłyszeć charakterystyczny dźwięk chrupania. Gdyby tylko się rozejrzał, ujrzałby ryjówke, skrytą wśród śnieżnych zasp. W swych łapkach trzymała ziarenko, które właśnie spożywała. Była zwrócona do kocura bokiem i na ten moment nie wiedziała o jego obecności. Idealna okazja, której nie wolno zmarnować! Do roboty, wojowniku.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Doskonałe zaczęcie polowania. Dźwięk chrupania od razu przykuł jego uwagę, obniżył się bardziej na łapach, ogon i łeb ułożył na równej linii z linią kręgosłupa. Ściszył oddech, ruszając naprzód, pilnując swojego oddechu i tego, gdzie stąpał, aby nie natrafić na żadną przeszkodę czy większą zaspę, bo skrzypanie śniegu mogłoby zaalarmować ryjówkę o jego obecności. Starał się iść pod wiatr, jednocześnie zważając na to, aby ciężar ciała przeniesiony był na tyły, a włochaty ogon nie zahaczył o żadne wystające źdźbło, a brzuch nie szurał o podłoże. Swoje kroki stawiał powoli, a kiedy dotarł wystarczająco blisko gryzonia - wybił się z tylnych łap, chcąc przygnieść go i zabić, jednym szybkim ruchem szczęk, aby nie przysparzać mu za dużo niepotrzebnego cierpienia.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Szczęście nie postanowiło opuścić go nawet w momencie, gdy próbował podejść do zwierzyny. Wiatr był jego sprzymierzeńcem aż do końca. Ryjówka w ogóle nie zdawała sobie sprawy z obecności wojownika. Delektowała się swoim ziarenkiem nawet nie mają pojęcia, że to ostatnie chwile jej życia. Przekonała się o tym dopiero, gdy przywódca wykonał szybki skok w jej stronę. Wtedy było już za późno na jakiekolwiek próby ucieczki. Ostatnim rzeczą, którą zobaczyła był cień kocura. Zaraz po tym zwisała martwa z jego ust. Gratulacje. Szybko poszło. Oby reszta polowania była równie udana co ta próba.
+5 exp
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Cudownie, zacisnął kły na ciałku ryjówki, czując, jak ulatuje z niej życie. Zakopał ją następnie, przysypując warstwą śniegu, a potem ruszył przed siebie, na ugiętych łapach, ze ściszonym oddechem i wyostrzonymi zmysłami. Rozglądał się uważnie i nasłuchiwał wszelkich dźwięków, aby w razie jakiejkolwiek ich zmiany być przygotowanym na zwierzynę. Oczywiście był świadomy niebezpieczeństwa, ale miał nadzieję, że z racji, że początek polowania był bardzo udany, miał szczerą nadzieję, że dalsza jego część przebiegnie równie dobrze. Niech mu gwiezdni sprzyjają.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Sprytnie schował wiewiórkę, a następnie ruszył w dalszą drogę. Miał nadzieje, na kolejne powodzenia, jednak jak na razie, mimo zachowanej ciszy i wiatru, nic nie wpadło mu pod łapy. Okolica była całkowicie pusta. Polna Gwiazda, wydawałoby się, że jest tu sam, zupełnie jak palec. Wokoło panowała kompletna, głucha cisza. Pocieszającym faktem mogłoby być słońce, które całkowicie wyłoniło się zza chmur i swoimi promieniami muskało futro przywódcy. Ciepło i przyjemnie. Doskonałe znak pokazujący, że kocur nie powinien się teraz poddać.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Tęsknił za porą zielonych liści, nigdy nie odczuwał wtedy zimna. Musiał jednak wykazać się cierpliwością, jeśli chodziło o oczekiwanie, śniegi niedługo całkowicie stopnieją, zwierzyna, która śpi wyjdzie z kryjówek, wszystko się na nowo zazieleni, wyrosną cudowne, kolorowe kwiaty, a ptaki znów będą śpiewać. Szedł dalej, z bladym uśmiechem na kolorowym pysku, czując promienie słońca na swoim grubym futrze. Liczył na coś dużego, większego od poprzedniej zwierzyny, oby się nie zawiódł... choć tak naprawdę każdy piszczek był na wagę złota, nieważne, jak wielki.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
I to jest dobre podejście! Polowanie wymaga cierpliwości, czasami mniej, a czasami więcej. Na szczęście Polna Gwiazda nie musiał się zbyt długo męczyć i już po kilku kolejnych krokach natrafił na kolejną, potencjalną zdobycz. Najpierw do nozdrzy przywódcy dotarł zapach szczura. Następnie, gdyby tylko się rozejrzał, mógłby dostrzec właśnie tego gryzonia. Zwierzę przechadzało się, skryte pod pobliskimi drzewami. Jego uwaga była bardziej skupiona, niż uwaga ryjówki, którą Polna Gwiazda wcześniej upolował. Trzeba więc być ostrożnym. Jeden zły ruch, a szczur rzuci się do ucieczki. No... Albo postanowi się bronić. Przekonajmy się.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Parszywe szkodniki, nienawidził szczurów, były okropne, w dodatku żyły w stadach i stanowiły wtedy śmiertelne niebezpieczeństwo. Rozejrzał się oczami i upewnił, że ten tu osobnik jest sam. Obniżył się na łapach, przenosząc ciężar ciała na tyły i ruszył pod wiatr, trzymając brzuch przy ziemi, a ogon i łeb na równej linii. Nie chciał, aby gryzoń mu się wymknął, nie mógł do tego dopuścić. Ściszył oddech, uważając na wszelkie śmieci pod swoimi łapami, które mogłyby narobić niepotrzebnego hałasu. Starał się wszystko robić powoli i ostrożnie, ale jednocześnie sprawnie. Kiedy dotarł na odpowiednią odległość - rzucił się na szczura, chcąc szybko przygwoździć go do ziemi i dobić, zatrzaskując szczęki na jego brudnym ciele.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Szczury w grupie potrafią być naprawdę poważnym zagrożeniem dla grupki kotów, a co dopiero dla jednego, który wybrał się na spokojne polowanie. Dlatego też, nim Polna Gwiazda zdecydował się zaatakować szkodnika, rozejrzał się dokładnie. Upewniwszy się, że szczur jest tu sam, ruszył w jego stronę. Będąc odpowiednio blisko wykonał skok i przycisnął go do ziemi, a następnie jednym ugryzieniem pozbawił życia. Pięknie. Zagrożenie wyeliminowane. Ale kto wie? Być może w okolicy jest więcej szczurów? Cała zgraja, która czyha na Polną Gwiazdę, by zaatakować go w najmniej odpowiednim momencie? Miejmy nadzieję, że nie. W końcu który przywódca chciałby stracić kilka żyć chwilę po zostaniu przywódcą?
+10exp
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Oby nie. Zacisnął kły, z satysfakcją odczuwając, jak ciało szczura wiotczeje. Zakopał go następnie, ale nie zamierzał tam wracać - te szkodniki nie nadawały się do jedzenia. Ruszył na dalsze łowy, pod wiatr, na ugiętych łapach, nasłuchując i węsząc dookoła, rozglądając się czujnie. Miał nadzieję na kolejną zwierzynę, ale może nieco bardziej nadającą się do spożycia, a nie brudną i parszywą, jak te przerośnięte myszy. Może jakiś... królik? Bażant? Cokolwiek treściwszego?
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
I znowu krótka przerwa, podczas której Polna Gwiazda może chwilę odpocząć i zregenerować siły. Chociaż... Czy w ogóle się zmęczył? Dopiero co zaczął polować. Co prawda szło mu dobrze, w końcu udało mu się upolować szczura i ryjówkę, aczkolwiek czy to było aż takie męczące? Raczej nie. Zdecydowanie gorzej będzie, gdy napotka na swojej drodze jakieś większe zwierzę, które mogłoby mu zrobić krzywdę, niezależnie od tego, czy zostałoby najpierw zaatakowane, czy też nie. Lisy, kuny, łasice. Wydawałoby się, że w pobliżu klanowych terenów jest ich stosunkowo mało, aaale... Różnie bywa. Czasami nie ma ich w ogóle, a innym razem jest cała plaga. od czego to zależy? Zapewne one same nie wiedzą. Ale mniejsza z tym! Polnej Gwieździe, mimo starań, nie udało się zlokalizować żadnej zwierzyny. Jeszcze nie teraz.