Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Nieznajoma postanowiła zostać, to dobrze, nie będzie musiał sprowadzać się do użycia siły, czego bardzo by nie chciał. Nie przeszkadzała mu wizja siedzenia w ciszy, ale może nie powinien tracić czasu i spróbować chociaż nieco przesłuchać kotkę. - Jestem Nieskazitelna Łapa z Klanu Wichru. -Zaczął od przedstawienia się. Uznał, że jego "więzień" powinien poznać jego imię, miał tym samym nadzieję, że ona również się mu przedstawi.- To nie jest coś co powinnaś robić przy granicy, odsłonięta i narażona na atak ze strony drapieżników. -Miał na myśli jej łzy. Nie brzmiał niemiło mówiąc o tym, po prostu formalnie. Nie znał jej, była z obcego Klanu, tak więc nie czuł potrzeby pocieszania jej, ale też nie musiał jej wyśmiewać, po prostu stwierdził fakt.
Samiczka jest bardzo malutka, najmniejsza z całego rodzeństwa o delikatnej, lecz nie wątłej budowie ciała, a łapki ma proporcjonalnej wielkości do całej reszty. Posiada umaszczenie czarne dymne, pozbawione pręg, a za to z białym spodem pyszczka i białą plamą na piersi, a jej futerko jest długie i miękkie w dotyku. Na łapkach koteczki znajdują się białe „skarpetki”, które na przednich sięgają jej nadgarstków, zaś na tylnych pięt. Ogon Drobinki jest puchaty i długi, ale nie jakoś przesadnie, natomiast średniej długości pyszczek ma ona w typie europejskim z czarnym noskiem i subtelnie zaokrąglonymi końcówkami dość owłosionych uszek. Całości jej wyglądu dopełniają błyszczące błękitne oczka, które także w starszym wieku zachowają u niej tę barwę.
Mocno wrażliwa i zalękniona, zaczyna płakać i przepraszać z byle powodu, nawet gdy właściwie nie jest niczemu winna. Niemal cały czas nie chcę wystawiać nosa z kociarni i trzyma się kurczowo swojej mamy, bo wszyscy i wszystko wokół ją przeraża. To, że jest taka malutka powoduje, że brak jej pewności siebie i chęci do podejmowania jakichkolwiek wyzwań. Najlepiej czuje się tylko w towarzystwie tych, których dobrze zna i wręcz przykleja się do nich w poszukiwaniu ochrony przed całym złem świata. Jednocześnie zdarza jej się dużo marzyć i rozmyślać, uwielbia motyle, kwiaty i wszystko co jest kolorowe, bezpieczne oraz przyjemne. Ma także talent do układania krótkich wierszy, deklamuje je jednak sama do siebie, ukrywając się z tym przed innymi, gdyż boi się że zostanie wyśmiana. W głębi serca bardzo chciałaby mieć jakiegoś przyjaciela, ale ze względu na brak śmiałości nie ma odwagi, by samej zagadać do jakiegokolwiek kota spoza rodziny.
Trochę się uspokoiła, chociaż wciąż była pełna niepewności i szczerze wolałaby teraz siedzieć sobie znowu w bezpiecznej kociarni w obozie. Tyle dobrego, że kocur nie sprawiał mimo wszystko wrażenia groźnego agresora, który pragnąłby rozszarpać ją na strzępy. Był całkowicie spokojny i jak się okazało był terminatorem, o czym świadczyło wyraźnie jego imię które jej podał. Jego słowa brzmiały szczerze zatem uznała, że i ona może powiedzieć mu swoje imię tak jak ono brzmiało zgodnie z prawdą, zresztą pewnie i tak nie potrafiłaby skłamać. - Drobiąca Mysz. – odparła krótko. Zawstydziła się przy jego dalszej wypowiedzi, bo jak najbardziej miał rację, że nie powinna tu siedzieć i płakać. Niezależnie od jej wewnętrznych rozterek mogłaby narazić Rzekę na problemy, a tego bardzo by nie chciała. W milczeniu pokiwała głową z opuszczonymi uszami nie bardzo wiedząc co na to powiedzieć. Wpatrzyła się nieśmiało w ziemię.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Drobiąca Mysz? Początkowo wziął ją za terminatorkę, ale najwyraźniej kotka była już wojowniczką. Skrzywił się lekko. Nie zachowywała się jak na jej rangę przystało, za dużo tym ryzykowała. Nie wyobrażał sobie, żeby on mógł kiedykolwiek zrobić coś podobnego, a był tylko terminatorem. Postanowił jednak trzymać się wcześniejszego postanowienia i nie oceniać jej. Przynajmniej nie na głos. - Klan Rzeki stracił kogoś ważnego? Jeśli tak to przyjmij moje kondolencje, oby Gwiezdni wskazali mu drogę. -Bo jaki inny powód mógłby wywołać podobną reakcję, gdzie kotka musiała uciec aż pod granicę. Oczywiście, nie w jego kwestii było pytanie o takie rzeczy, ale chciał po prostu zająć jakoś ten czas.
Samiczka jest bardzo malutka, najmniejsza z całego rodzeństwa o delikatnej, lecz nie wątłej budowie ciała, a łapki ma proporcjonalnej wielkości do całej reszty. Posiada umaszczenie czarne dymne, pozbawione pręg, a za to z białym spodem pyszczka i białą plamą na piersi, a jej futerko jest długie i miękkie w dotyku. Na łapkach koteczki znajdują się białe „skarpetki”, które na przednich sięgają jej nadgarstków, zaś na tylnych pięt. Ogon Drobinki jest puchaty i długi, ale nie jakoś przesadnie, natomiast średniej długości pyszczek ma ona w typie europejskim z czarnym noskiem i subtelnie zaokrąglonymi końcówkami dość owłosionych uszek. Całości jej wyglądu dopełniają błyszczące błękitne oczka, które także w starszym wieku zachowają u niej tę barwę.
Mocno wrażliwa i zalękniona, zaczyna płakać i przepraszać z byle powodu, nawet gdy właściwie nie jest niczemu winna. Niemal cały czas nie chcę wystawiać nosa z kociarni i trzyma się kurczowo swojej mamy, bo wszyscy i wszystko wokół ją przeraża. To, że jest taka malutka powoduje, że brak jej pewności siebie i chęci do podejmowania jakichkolwiek wyzwań. Najlepiej czuje się tylko w towarzystwie tych, których dobrze zna i wręcz przykleja się do nich w poszukiwaniu ochrony przed całym złem świata. Jednocześnie zdarza jej się dużo marzyć i rozmyślać, uwielbia motyle, kwiaty i wszystko co jest kolorowe, bezpieczne oraz przyjemne. Ma także talent do układania krótkich wierszy, deklamuje je jednak sama do siebie, ukrywając się z tym przed innymi, gdyż boi się że zostanie wyśmiana. W głębi serca bardzo chciałaby mieć jakiegoś przyjaciela, ale ze względu na brak śmiałości nie ma odwagi, by samej zagadać do jakiegokolwiek kota spoza rodziny.
- Nie…umm…znaczy nikt z najważniejszych kotów w klanie nie umarł i mam szczerą nadzieję, że to jeszcze nie ten czas. Po prostu…już dość długo nie widziałam mojego partnera i umm…nie wiem co się z nim dzieje. Znaczy…być może jest chory i musi siedzieć w lecznicy, ale ja nie śmiem tam ostatnio zaglądać. Nasz medyk…no…jakoś tak nie śmiem tam iść sama, a…a nie potrafię nikogo poprosić, żeby poszedł ze mną. Poza tym nie chciałabym niepokoić syna, że cokolwiek jest nie tak, lepiej…lepiej żeby w spokoju skupił się na treningu. W-wystarczy, że sama się martwię. – westchnęła, pociągając nosem. Starała się już nie płakać, ale i tak jej wielkie zalęknione oczy nadal były pełne łez i drżała lekko, kuląc się niczym wystraszone kocię. To prawda, że wojownik nie powinien się tak zachowywać, ale ona była opiekunką, o tym jednak Nieskazitelna Łapa w danym momencie nie wiedział.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Nudziło mu się w obozie, bo co tam niby jest do roboty? Uciekł od wymiany mchu, zainteresowany bardziej szukaniem sobie kolegów w innych klanach. Wiedział, że granice oznacza się w inny sposób, niż mu się wydawało, więc przechodząc się przy niewidzialnej ścianie, oddzielającej dwa klany, kocur nie omieszkał odnowić zapachu, który mówił "hej rzeczniaku, dalej nie idź!" i sam także nie przekraczał granicy, by nie włazić z łapskami na ich stronę. Z ogonem w górze maszerował, patrząc czujnie na rzeczne tereny, mając nadzieję, że kogoś spotka.
//Chabrowa Łapa
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Chaber też nie umiał wytrzymać za długo w obozie. Jak tylko był w stanie znaleźć okazję starał się wychodzić na patrole. Kałuża raczej nie chciała puszczać go samego wziął, więc ze sobą Rześką Pszczołę, która zgubiła się gdzieś po drodze. Wiedział, że kiedyś się odnajdzie, w końcu byli podobni. Może nawet zapomniała, że kocur z nią był i zamiast patrolu poszła szukać czegoś ciekawego na terenach. No mniejsza o nią, na pewno gdzieś była.
On za to zaczął się zbliżać do granicy z Wichrem. Nie kojarzył, żeby miał okazję do rozmowy z kimś stamtąd. Dlatego, jak tylko zauważył jakieś rude futro, podszedł bliżej niego i się przywitał.
— Hejka nieznajomy! Jestem Chaber, a ty? — Liczył, że trafił na kompana do rozmowy, a nie jakiegoś sztywniaka. Co prawda z takimi też dało się dogadać, jednak nie było to najłatwiejsze zadanie świata.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Długo nie trwało, nim napotkał jakiegoś innego kota. Od razu zrobił skoczny ruch w jego stronę i się zbliżył. - Cześć Chaber!!! Kurde... fajne masz futro... ładne bardzo. - Powiedział, czysto koleżeńsko, chociaż coś w tym futrze było przyciągającego. - Ja jestem Roześmia- Znaczy ten, Lis. - Tamten nie przywitał się imieniem terminatorskim czy wojowniczym, to może rudy też powinien kocięcym? A może w Rzece nie mieli takich samych imion? Ale to też był Klan... No i ten, Gwiezdny Nurt przecież to było imię takie, jakie mają w wichrze. A nie, w Rzece mają.... Senny Świt. Tak. - przeszło przez jego myśli. Dalej miał problem z zapamiętaniem imion i trójek klanowych.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Dzięki! — Już po raz kolejny w ostatnim czasie ktoś go skomplementował, śmieszny zbieg okoliczności. — Twoje też jest niczego sobie! — Generalnie uważał, że rude i kremowe futerka są bardzo fajne. A takie wielokolorowe, jakie miały Łuski, były najlepsze.
— Miło mi ciebie poznać Roześmiany Lisie — Zaśmiał się delikatnie. Kocur był w wieku podobnym do niego, wątpił, że zostałby już mianowany. Jednak stwierdził, że spróbuje sobie w ten sposób zażartować. Miał jednak nadzieję, że nie jest jak Poeta i nie unika, któregoś ze swoich imion, dlatego, że go nie lubi. — Co tam u ciebie? Jak się mają sprawy po drugiej stronie? — Kontynuował w przyjacielskim tonie. Cieszył się, bo chyba naprawdę trafił na kogoś do dłuższej pogawędki.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- Hehe, dzięki. Moje się świeci pod słońce, chcesz zobaczyć? - Ustawił się tak, by promienie słońca padały pod specyficznym kątem i wtedy jego sierść zalśniła na złotawy odcień. Czuł się dumny z tego, jaki piękny jest! A to niby Pies była piękna... banialuki.
- No mi ciebie też, tak, tak, hehe. U nas tooo w sumie... tak samo jak było nie? No, żyjemy i jemy. Nic ciekawego. Ot, to mianują jakichś terminatorów albo... coś. Albo wojowników nie? Ale tak to, no to co, to... to nic ciekawego. Nowe kociaki mamy, ale niespecjalnie się do nich kleję, bo kociaki są głupie, a ja chcę pogadać z kimś mądrym, nie? - Odpowiedział, kiwając sobie lekko głową na boki, jakby w głowie miał rytm jakiejś piosenki wymyślonej przez siebie. Na jego pysku widniał nieprzerwanie uśmiech. - A tam u was też tak czy coś więcej?
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Pewnie! — Ledwo zdążył odpowiedzieć, a Lis już ustawił się pod słońce. To było naprawdę coś... coś niezwykłego! Przyglądał się mu przez chwilę, po czym kontynuował rozmowę. — Ja cię! Chyba nigdy nie spotkałem tak wyglądającego kota! Bardzo fajne takie zmienne futerko. — Na jego niby też robimy się jakieś wzroki, przy odpowiednim świetle. Jednak przypominały raczej standardowe paski, niż cokolwiek ciekawego.
— Kociaki nie są takie złe — Jemu raczej było prościej złapać wspólny język z młodszymi kotami, niż starszymi. Może miał to po mamie? W końcu przez kilka księżyców byłą Opiekunką, a nie Wojowniczką. Chociaż, ostatnia rozmowa ze Słońcem, przypominała mu, że różnie to bywa. — Ale no, zależy od przypadku.
— Hmmm w sumie to też nic nowego. Chociaż Poeta zdecydował się na przyjęcie ucznia. — Chaber nie pomyślał nawet o tym, że kot z innego klanu może nie kojarzyć Sennego Świtu, a co dopiero Poety — Ale no, skoro poszukujesz kompana do rozmowy, to lepiej trafić nie mogłeś. Zamieniam się w słuch. — Mówiąc to usiadł na ziemi. Skoro mieli gadać, to nie było sensu stań i się niepotrzebnie męczyć.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- Hehe, dzięki. - Fajny ten Chaber, bo potrafił docenić prawdziwe dzieło natury. Psinka w odróżnieniu od niego na pewno tak nie miała, on był tym piękniejszym dziełem natury.
- Mądre kociaki? Pfff, to chyba tylko w rzece. My to mamy raczej durne, wiesz? - I w zasadzie to mógł się poczuć jakby rozmawiał z takim dużym kociakiem w tej chwili. - No, może są jakieś fajne też, ale ja w sumie z nimi nie rozmawiam, to nie znam ich za bardzo... a raczej unikam kociarni, bo ten, bo mam krótką pamięć, co nie? I skupiam się na treningu bardzo. Moja mistrzyni nie jest zbyt zadowolona ze mnie. - Położył uszka i przeleciał oczami po niebie.
- Po... co? - Kompan zamieniony w słuch chyba jednak musiał zamienić się w mowę w tej chwili.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— To oby zmądrzały, bo raczej wasz klan może mieć problem. — A szkoda jakby któryś z klanów przestał istnieć, no chyba, że połączyliby się w jedno. Taki wielki wspólny klan, to byłoby coś, ale istnienie trzech pozostałych, bez jednego brzmiało smutno. Na coś takiego nie mogli pozwolić. — Nie pamiętasz imion kociaków i nie chcesz ich mylić? — Nic więcej nie był w stanie wywnioskować z jego słów. Z kolejnych również nic nie rozumiał. Skupiał się na treningu, ale mistrzyni nie jest zadowolona? — Słabo sobie na nim radzisz mimo zaangażowania?
— Tak się u nas mówi, to znaczy, że jestem chętny i gotowy do rozmowy. — Może w innych klanach tak się nie mówi? Ciekawe czym jeszcze się różnią, chociaż lepiej szukać wspólnych cech niż się dzielić!
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- Od razu problem to może nie... aaleee... No ciężko będzie. - On ich niby nie znał, ale uważam za durne i tak w zasadzie nie wiedział jakie były naprawdę. Ciężki przypadek.
- Yhym! Już zapomniałem jak masz na imię. - Powiedział tak naturalnie i pogodnie, jakby to miało być coś całkowicie normalnego i taka wiadomość padala w co drugiej rozmowie w lesie. Biedny lisek... kiedyś zapomni drogi do domu.
- Tak, właśnie przez to zapominalstwo... No bo... O, słuchaj. W waszym klanie jest Labędzia Gwiazda, Senny Świt i... Gwiezdny Nurt? Nie? - Pytał całkowicie pewny siebie.
Zasmial sie lekko. - Hehe nie o to mi chodziło! Chodziło mi o... To dziwne słowo. Po-cos tam. Co to? - Bo nie słyszał żeby ktoś tak mówił i nie wiedział co to.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Zaśmiał się delikatnie — Zdarza się, jestem Chaber, jak taki niebieski kwiatek, ale jak powiesz cokolwiek innego to też się nie obrażę. — Bo nie było o co, jego nowy przyjaciel miał problemy z pamięcią, a on z opanowaniem ekscytacji lub wyładowaniem energii. Każdy miał jakieś wady, ale nie był to powód by się na kogoś złościć.
Rozejrzał się wokół w poszukiwaniu jakiegoś innego Wichrzaka w okolicy, jednak nikogo nie dostrzegł — Może lepiej abyś nie chodził sam? Wiem, że da się dotrzeć w wiele miejsc po zapachu, nawet jak zapomnisz drogi, ale lepiej abyś się nigdzie nie zgubił. Nawet jeśli mają być to tereny twojego klanu. — Nie chciał zniechęcać Lisa do wypraw, ale ryzyko zgubienia się brzmiało dość niebezpiecznie. Chociaż kim on był by o tym mówić? Nawet nie skończył treningu, a już pchał się na ziemie niczyje.
— Masz rację, Łabędzia Gwiazda to nasz Przywódca, a Senny Świt — czół się dość niekomfortowo mówiąc to imię — jest naszym Medykiem, ale Gwiezdny Nurt jest Medyczką w Gromie. Naszym zastępcą jest Nocny Szkwał. — Ponoć nie miał pamięci do imion, ale nie pomieszał członów, tylko koty, więc jego pamięć nie była aż tak zła, przynajmniej w opinii Chabra.
— Aaa chodzi ci o Poetę, przed chwilą nazwałeś go Sennym Świtem. On pochodzi z stada samotników, nie z żadnego z klanów. U nich przez cały czas miało się kocięce imię. Nie lubi swojego klanowego imienia i prosi, aby mówić do niego Poeto. Chociaż jak o tym myśleee to chyba sam nie za bardzo wiem czym poeta jest.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- A, Chaber! No przecież. Niebieski kwiat, tak? Hm. - Przypatrzył się dokładnie nowemu koledze. - Masz niebieskie futro i oko... to może jakoś skojarzę. - Pokiwał głową z oddaniem sprawie. Zapamiętywał fakty tylko na podstawie skojarzeń, więc Chaber musiał mieć w sobie coś niebieskiego, no i na szczęście miał. - Moje imię to jest łatwe, bo wiesz, lisy są rude. Nic wielkiego. - Wzruszył barkami, ale dalej z uśmiechem. - W sumie to oczy masz fajowe... - I tak przyglądał im się chwilę z oddaniem.
- No, wiesz... - Obrócił się. - Nie no, obóz jest... - jak się tak teraz odwrócił, to w sumie patrzył na te tereny z nowej perspektywy. Bo w tym miejscu, obrócony konkretnie w ten sposób, to jeszcze nie był. - No, gdzieś tam. Gdzieś jest. Kiedyś dojdę. - Odwrócił się do Chabra. - Wrócę się tak jak tu przyszedłem, pójdę kawałek waszą granicą i potem skręcę! Może będę musiał kawałek iść tyłem, ale dam radę. - Może i głupi, ale pewny siebie i niestrudzony.
- WIEDZIAŁEM! Zawsze coś jest nie tak jak mówię o Gwiezdnym Nurcie... była już przywódcą klanu cienia, waszym zastępcą, naszym medykiem... znaczy wiesz, w mojej głowie. Jakoś tak nie umiem jej powiązać z tym, czym powinna być. - Przyznał nieco skonfundowany tym, że robił z siebie palanta zawsze kiedy miał rozmowę o rangach. Może Chaber go wspomoże?
- Czyli jest takim czymś "ludzkim"? W sensie dwunożnym! Ciekawe czy on wie co to kalendarz... Wiesz, poznałem kotkę, która powiedziała mi o kalendarzu i tym, że dwunogi sprawdzają kiedy jest dziś, a kiedy jutro i go kopią i wtedy ktoś umiera. - Podzielił się nie lada odkryciem. To było tak ciekawe i powtarzał sobie to tak często, że chyba nigdy o tym nie zapomni.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .