Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Nie sądziła, że nieznajoma szylkretka będzie jeszcze chciała w ogóle na nią patrzeć. Była przygotowana na kolejną falę oskarżeń albo na to, że Wichrowej kocicy zaraz tutaj w ogóle nie będzie; że ta rozpłynie się między topolami równie szybko, jak się tu pojawiła. Chciała wstać, odejść, bo w końcu powiedziała, co miała do powiedzenia, a nie chciała rzygać przy nieznajomej... ale potem Rogata Łapa się odezwała.
A Tsunami zastrzygła uszami, uchylając delikatnie mordkę w niedowierzaniu. I co miała o tym myśleć? Jak miała zareagować? Powinna jej powiedzieć? Ta kotka również była w tym wszystkim ofiarą. Poszkodowaną, którą Baran oszukał.
Przez chwilę musiała tylko zastanowić się, czym według Klanowych kotów faktycznie jest księżyc. Miesiąc?
- Jeden księżyc. Jest ich piątka, są. Jeszcze małe. Dopiero. Uczą się chodzić. Niedługo. Muszę. Wrócić do nich - oblizała się nerwowo, wahając chwilę. - ... Jenot, Rosomak. Alaska, Aura, Ambient. Zobaczyć, ja... nie wiem. Mieszkam. Daleko, i. Nie sama. Mam swoją. Grupę. Nie przepadają. Za klanowymi kotami.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Wysoka, chuda, o długich łapach; o krótkiej, cętkowanej rudej sierści z burymi rękawkami i stópkami. Białe plamki na mordce, piersi, brzuchu i łapkach. Rozbiegane, szalone, duże oczy o piwnej tęczówce.
peron dawno jej odjechał
Mruknęła krótkie "mm" na znak, że zrozumiała. Zmarszczyła brwi, powoli zgięła tylne łapy, zniżając zad do siadu. Myślała. Liczyła księżyce. Trzy księżyce temu. Kawka. Nieco ponad cztery księżyce temu zmarł Kawka. Cztery księżyce minęły, od kiedy zasypywała wilgotną ziemią jego martwe, obłożone kwiatami ciało. Miała wrażenie, że im dłużej o tym myślała, tym mocniej coś zgniatało jej płuca.
— Jak będą starsze. Chcę je... zobaczyć — powiedziała, kiwając potakująco głową. Wzięła głęboki wdech, strzeliła oczami na boki. Przecież też mogła dać mu kocięta. Nie była w niczym gorsza od Błękitnej Łapy, ani od Tsunami. Chyba. Tak sądziła. W czym była gorsza? W czym przegrywała w wyścigu z szylkretką, która stała przed nią? W końcu znów spojrzała na Tsunami. — Nie zrobię im krzywdy. Nie. To byłoby złe. Ale chcę zobaczyć, kiedyś — chcę zobaczyć, w czym byłaś lepsza ode mnie, powiedziała jedynie w myślach.
— Jestem Rożek — powiedziała nagle. — Powinnaś już iść.
Chciała wiedzieć więcej. Chciała mieć więcej informacji. Chciała wycisnąć z Tsunami wszystko, co wiedziała. Ale jednocześnie nie chciała na nią patrzeć. Mówiła prawdę? Kłamała? Była pewna, że kłamała. Ale chciała wiedzieć więcej. Nie chciała jej widzieć. Chciała zabrać ją ze sobą do klanu. Miała ochotę rozszarpać jej gardło. Nie wiedziała, co ma czuć, więc w końcu przestała czuć cokolwiek.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Odetchnęła głęboko dopiero po chwili, bo gdy Rogata Łapa milczała, myślała nad odpowiedzią i gdy zaczęła mówić, Tsunami na chwilę kompletnie zapomniała, jak się oddycha. Dopiero gdy ta skończyła mówić, z długofutrej szylkretki powietrze uleciało jak z napompowanego balonika. Potem znowu oblizała w nerwach wargi, wąsy, przebierając łapami w miejscu. Nie wyglądała na złą, zaskoczoną, po prostu zmęczoną.
- Kiedyś - kiedyś. Może. Powinna na to przyzwolić? Cholera. Nie chciała, żeby Baran widział te kocięta, co dopiero inna kotka... ale ta kotka została równie perfidnie oszukana, co sama Tsunami. I nie wyglądała na groźną. Jak dotąd żaden Wichrzak nie wyglądał dla niej groźnie. Tsunami majtnęła ogonem, cofając się kilka kroków, ale wciąż patrzyła na Rogatą Łapę.
Rożek. Zapamięta. Wytknie Baranowi to jaką jej krzywdę zrobi, jeśli go zobaczy. Teraz nawet nie miało to dla niej takiego znaczenia.
- Tak, będę. Będę iść. Dzięki za. Rozmowę - chciała powiedzieć, żeby przyprowadziła jej tu Barana, ale ugryzła się w język i odwróciła na pięcie, oglądając za drugą szylkretką tylko raz, zanim nie zniknęła sztywnym krokiem pomiędzy linią drzew i zaroślami.
zt??? chyba
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
***
Na dzisiejszy dzień Czarna Wrona czekał długo. Długo układał odpowiednią historię i przygotowywał swój plan. Cały tydzień nie dbał o sierść. Zazwyczaj lśniąca i idealnie ułożona, była zupełnie matowa, brudna i postrzępiona. Uroku nie dodawał mu też fakt, że łyse placki, które pozostały po walce z gawronami nie zdążyły jeszcze zarosnąć. Czarna Wrona był obrazem nędzy i rozpaczy. Dokładnie takim, jakim miał być.
Było już koło południa, kiedy opuścił swoją dziuplę przy jeziorze Topiołki i skierował się w stronę terytoriów czterech Klanów. Gdy zbliżał się do Grzmiącej Ścieżki, zaczęło padać. Deszcz, początkowo delikatny, szybko zamienił się w prawdziwą ulewę.
Przyspieszył kroku, przegalopował przez Grzmiącą Ścieżkę, ale gdy ją przekroczył, znowu zwolnił. Nie spieszyło mu się. Mógł zmoknąć, będzie wyglądał jeszcze gorzej. Byłoby mu to na łapę. Truchtem przemierzał Szare Topole, aż poczuł znajomy zapach. Przed nim zaczynała się granica Klanu Wichru.
Wybrał drzewo wysunięte w stronę łąk, uznając, że w ten sposób będzie lepiej widoczny. Ale i tak ciężko byłoby go przegapić. Wielki, czarny kocur ociekający strugami wody, który siedział na granicy nie mógł być zwyczajnym widokiem.
Czekał na kota z Klanu Wichru. Być może jakiś znajdował się w pobliżu i również postanowi znaleźć schronienie pod pobliskimi drzewami. Jeśli nie - poczeka dłużej, aż do końca deszczu. Na kogoś musiał wreszcie trafić. W najgorszym wypadku będzie to dopiero wieczorny patrol.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Rany Lawendy zabliźniły się i mogła opuścić lecznicę. Niby miała się oszczędzać, ale nie mogła doczekać się spotkania z Tonącym Słońcem. Cały pobyt w lecznicy dobierała słowa w jakich zrelacjonuje mu przebieg ostatnich wydarzeń. Po cichutku wymknęła się z Obozu i udała się na Granicę. Szła w miarę szybko, gdyż pogoda nie sprzyjała spacerowi. Cieszyła się, że może porządnie rozprostować kości. Będąc w pobliżu Ukrytego Pagórka poczuła obcy zapach. Przełknęła głośno ślinę, gdyż to oznaczało, że w pobliżu czai się samotnik, a ona nie jest gotowa na żadne starcie. Niebieska kotka zwolniła i zaczęła się skradać. Po chwili dojrzała mizernego kota. Bieda z nędzą. - Wszystko w porządku?- zapytała przejęta patrząc zatroskanym wzrokiem na ten obraz rozpaczy. Czyżby Samotnik był ranny lub chory, że tak źle wygląda i nie potrafi zadbać o siebie? Prawdopodobnie potrzebuje pomocy, której jako kot o wielkim sercu wypada jej udzielić.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Czarna Wrona był rozluźniony, siedział na widoku, starał się mową ciała dać do zrozumienia, że nie stanowi zagrożenia. Gdy w końcu dostrzegł skradającą się w jego stronę niebieską kotkę, powoli wstał, unosząc ogon do góry w geście powitania.
Trafił idealnie, na kogoś bardzo troskliwego. To był dobry znak. Uśmiechnął się miło do nieznajomej i skinął jej głową.
– Dzień dobry. Moje imię Czarnowron. – przywitał się na wstępie, bo nie zamierzał rezygnować z manier, chciał sprawiać wrażenie grzecznego, ułożonego, przyjaznego kota – Ciężko powiedzieć. Nie jestem ranny. – odpowiedział na jej pytanie. Chciał od razu uspokoić ją, dać znać, że nie znajduje się w stanie, który wymaga natychmiastowej interwencji. – Podróżuję od bez przerwy od kilku dni. Jestem potwornie zmęczony. To była ciężka droga.
Przesunął się, by zrobić dla kotki miejsce pod drzewem i zaprosił ją delikatnym ruchem ogona, by schowała się przed deszczem razem z nim.
– Wyczuwam tutaj granicę. Powiesz mi proszę, czy udało mi się dotrzeć do terenów leśnych Klanów? – zapytał, przyglądając się jej z tym samym ciepłym uśmiechem na pysku.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Samotnik nie wydawał się być jakiś zestresowany czy zagubiony. Wyglądał na bardzo rozluźnionego, jakby wszystko było pod kontrolą. Czyżby chciał sprawiać takie wrażenie, aby nie okazać swoich słabości? W końcu to najlepsza strategia jak się jest w pojedynkę, udawać groźnego i silnego, aby nikt nie śmiał cię zaatakować. Mimo małych podejrzeń Lawenda nie bała się przybysza, zwłaszcza, że od razu dał znak ogonem informując, że jest pozytywnie nastawiony. - Witaj, Lawendowa Gwiazda- przedstawiła się i rozejrzała się dookoła sprawdzając czy gdzieś w okolicy jest Tonące Słońce. Co prawda ma chwilowo innego towarzysza, jednak z partnerem byłoby jej raźniej, w dodatku jakikolwiek Czarna Wrona ma problem, Toń na pewno by mu pomógł, on jest bardzo czasowy. Córka Mknącego Ptaka odetchnęła z ulgą słysząc, że kocur jest zdrów, co oznaczało, że nie musi prosić Medyka o interwencję. Na kolejną informację, przełknęła ślinę. Czyżby Czarna Wrona to wnuk jakiegoś zaginionego Wichrowca albo inna piąta woda po kisielu? Ostatnio trafiały do Klanu koty będą z nimi spokrewnieni, kto wie, może to pobratymiec albo kot, który zaginął, a którego nie kojarzy. Gdy samotnik zrobił jej miejsce obok siebie to na moment zawahała się, jednak po chwili skusiła się nie chcąc moknąć na deszczu. Lawenda podeszła i usiadła obok nieznajomego uśmiechając się się do niego wdzięczna za taki gest. - Tak to tu. Szukasz kogoś konkretnie?- zapytała pogodnie.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Gdy usiadła, odsunął się jeszcze troszkę, chcąc dać jej więcej przestrzeni. Uniósł uszy, gdy dała mu odpowiedź twierdzącą. Potem zwrócił pysk w jej stronę i wziął głęboki oddech, nim zaczął mówić.
- Szukam lidera. Jestem przedstawicielem stada zajmującego tereny za Grzmiącą Ścieżką, daleko stąd, w wysokich górach. Powiedziano nam, że koty czterech Klanów posiadły sztukę leczenia. Przybywam, by prosić was o podzielenie się tą wiedzą... nie, błagać. Jest źle. Wymieramy. - powiedział, a jego głos, w który wdarł się ton desperacji, załamał się w trakcie mówienia. Czarna Wrona złożył uszy po sobie i zamknął na chwilę oczy, a gdy znów je otworzył, kontynuował swoją opowieść - Nie potrafimy leczyć chorób. Ledwie radzimy sobie z opatrywaniem ran, ale to nie wystarcza. Straciłem matkę, straciłem ojca. Mioty dwóch kotek, które urodziły w ostatnim czasie zostały zabrane przez chorobę...
Czarna Wrona podniósł się, by stanąć naprzeciwko kocicy. Jego grzbiet zaczął moczyć deszcz, lecz nie przejmował się tym. Ugiął przed nią łapy i pochylił głowę.
- Błagam o pomoc. Jesteśmy gotowi dać wam w zamian wszystko, czego zażądacie. - wyszeptał, podnosząc na nią proszące spojrzenie.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niebieska kotka była zaskoczona, tym co właśnie usłyszała od Czarnowrona. Najpierw przybył w ich okolice i osiedlił się Klan Pożogi, a teraz dowiaduje się, że gdzieś za Grzmiącą Ścieżką znajduje się jeszcze inna grupa kotów. To wszystko brzmi niepokojąco. A co jeśli kiedyś ich zaatakują? - Owszem, wybrane koty z rangą Medyka lub pomocnika Medyka posiadają taką wiedzę- zareagowała szybko, aby dać do zrozumienia, że nie każdy potrafi leczyć. Prawdę mówiąc sama zna parę ziół, gdyż za młodych czasów interesowała się ziołami i ich właściwościami. Niestety, Lśniąca Sadzawka szybko ukróciła jej zapał i chęci. - Przykro mi... - powiedziała ze współczuciem. Jeśli chodzi o rodzinę to wiedziała, co Czarnowron czuł i przez co przechodził, ale straty dwóch miotów kociąt nie może sobie wyobrazić. Na pewno ból jest ogromny. - Zapytam naszych Medyków czy są wstanie wam pomóc. Niestety, decyzja należy tylko do nich i nie mam na nią wpływu. Mogę jedynie podpowiedzieć, że na Topiołkach mieszka Samotnik, Tonące Słońce, który posiada pewną wiedzę Medyczną. W razie jakby nasi Medycy się nie zgodzili od niego powinieneś uzyskać pomoc- oznajmiła. Czuła się okropnie mówiąc te słowa, ale nie mogła bardziej pomóc czarnemu kocurowi. Wszystko będzie zależeć od Medyków. Dobrze, że w razie co Tonące Słońce będzie mógł pomóc tym biedakom. Oby Lśniąca wraz z Krwawnikiem się zgodzili, bo inaczej koty skazane będą na pewną śmierć.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Naprawdę przejęła się jego słowami, a Czarna Wrona głęboko wczuł się w historię, którą opowiadał. Mógłby przysiąc w tej chwili, że naprawdę czuje ten wszechogarniający lęk przed zagładą, lęk o swoich bliskich, żal po ich stracie.
Medyk, jedyny kot w Klanie, który sam sobie wydaje polecenia i nie musi wykazywać posłuszeństwa wobec nikogo innego, nawet samej Gwiazdy. Uprzywilejowana pozycja, wiedza i umiejętności czyniły z Medyków najpotężniejsze jednostki. Osiągnął to, czego potrzebował, wsparcie przywódczyni. Okazało się być mniej wartościowe niż na to na początku miał nadzieję - Lawendowa Gwiazda okazała się nie mieć władzy nad medykami swojego Klanu - jednak samo jej wstawiennictwo mogło dać potencjał powodzenia.
Obdarzył przywódczynię Klanu Wichru uśmiechem przepełnionym wdzięcznością. Gdy znów przemówił, głos miał urywany i chrapliwy.
– Rozumiem. Jestem ci wdzięczny. I niezależnie od tego co wyniknie z tych rozmów, mam u ciebie dług. Kiedyś postaram się go spłacić. – powiedział, siadając znowu w przestrzeni wolnej od wilgoci – Chciałbym mieć szansę zamienić słowo z medykiem. Czy mógłby przyjść tutaj? – zaproponował.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Dług? Jako dług? Przecież jeszcze nic nie załatwiła. Jedynie obiecała zapytać się Lśniącą Sadzawkę bądź Krwawnikowego Liścia czy będą wstanie pomóc. Reszta zależy od nich. Znając białą kotkę, ta odmówi, Tonącemu Słońcu też odmówiła. Ona strzeże wiedzy Medycznej jak oka w głowie. Za to może Krwawnikowy Liść da się namówić. Zobaczymy. - Mógłby, ale czy zechce to już nie ode mnie zależy. Obiecuje, że się zapytam[/]- powiedziała i wzięła głęboki oddech. Trochę nie podobało jej się, że Czarna Wrona koniecznie chce rozmawiać z Medykiem i, aby go przyprowadzić. Powinien grzecznie czekać na jego decyzję oraz ewentualnie dalsze wytyczne. Czuła pewien podstęp. A co jeśli to zasadzka? Na pewno nie wyśle tu samego Medyka, tylko z patrolem.
[b]- Możemy się umówić chwilę po zachodzie słońca tutaj. Albo przyjdzie tu Medyk osobiście i powie o swojej decyzji albo patrol poinformuje Cię o odmowie- oznajmiła pewnie. Na pewno nie pozostawi czarnego kocura bez odpowiedzi. W przypadku, jeśli Lśniąca ani Magnolia nie będą chcieli mu pomóc to będzie mógł się zwrócić do Tonącego Słońca. Jego wiedza powinna wystarczyć, aby uporać się najczęstszymi chorobami. W nim ewentualnie ostatnia nadzieja. Jeśli Czarna Wrona nie miał jeszcze nic do dodania to niebieska kotka pożegnała się z nim i ruszyła do Obozu, aby porozmawiać z którymś z Medyków.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Skinął głową, dając znać, że zrozumiał. Uśmiechnął się do niebieskiej kotki.
– Oczywiście. Dziękuję. Będę czekać na wiadomość. – potwierdził – Przeczekam deszcz i oddalę się. – dodał jeszcze, spodziewając się, że mogła nie chcieć, by obcy kot spędzał zbyt wiele czasu przy granicy jej Klanu. Pożegnał się z przywódczynią skinięciem głowy i lekkim ruchem ogona, odprowadzając ją wzrokiem.
Później rzeczywiście oddalił się, by wypełnić sobie jakoś czas oczekiwania.
***
Wieczorem pogoda nadal nie była idealna, ale przynajmniej przestało mżyć. Brudne futro coraz bardziej irytowało Czarną Wronę, ale powstrzymywał się jak mógł przed realizacją chęci doprowadzenia go do porządku. Lepiej było wyglądać źle. Jeszcze tylko trochę.
Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, skierował ponownie swoje kroki na granicę Klanu Wichru. Odszukał drzewo pod którym spotkał się z Lawendową Gwiazdą i usiadł pod nim, cierpliwie oczekując pojawienia się posłańca lub samego medyka.
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Mglista Łapa nerwowo poruszyła ogonem, przesuwając nim po przymarzniętej, wydeptanej trawie. Znała to miejsce. Własnie będąc niedaleko tego miejsca została uprowadzona przez dwunożnego. A teraz znów tu była. Tam, gdzie jej miejsce, w dziczy, a nie grzejąc się w siedlisku.
Zanim jednak postawiła kolejny krok w głąb terytorium Wichru, ogarnęło ją nagłe wahanie. Czy na pewno dobrym pomysłem byłoby wracać? Czy w ogóle... ktokolwiek będzie chciał jej w klanie po niespodziewanej - cóż, kolejnej, jeśli wliczać w to przygodę z Jadowitą Łapą w dzieciństwie - "wyprawie"? Tym razem jednak nie była to drobna wycieczka, a przysłowiowe zapadnięcie się pod ziemię na niemalże dwadzieścia księżyców.
Ale czy miała jakiś inny wybór? Bardzo niechętnie, jednak musiała to wprost przyznać przed sobą. Na obecną chwilę raczej nie poradziłaby sobie z samotnym życiem. Ba, drogi do granicy prawdopodobnie nie odnalazłaby, gdyby nie pomoc tego przeklętego piecucha.
Poza tym... po prostu chciała wrócić i spotkać się z niektórymi kotami. Może nie takimi dziwnymi i tchórzliwymi jak Toperz, ale na przykład Jad? Zastanawiała się również, co z Jaśniejącym Płomieniem. Czy znalazł sobie nowego terminatora po jej odejściu?
Nie, wróć. Nie odejściu. Nie odeszła celowo, nie taki był jej zamiar. To wszystko było winą dwunożnego, ona tylko chciała zwiedzić kawałek terytorium. Nie czas teraz na takie myśli. To, na czym powinna się teraz skupić, było znalezienie drogi powrotnej do obozu. I może przemyślenie, jaką historię przekazać klanowiczom, bo pochwalenie się, że spędziła większość tego okresu jako piecuch o beznadziejnym domowym imieniu Macha, wydało jej się okropnie dołującą perspektywą.
Kierując się zapachem i tym, co miała w pamięci, zaczęła iść spokojnym krokiem w stronę - jak jej się wydawało - obozu.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Stój. Znajdujesz się na terenie Klanu Wichru. - Te ostrzegawcze słowa witają Mglistą Łapę niedługo po przekroczeniu przez nią granicy. Kilka lisich długości od niej stoi Jaśniejący Płomień - sam, jako że ich spotkanie ma miejsce podczas jednego z jego nieoficjalnych, samotnych patroli - choć tuż po tej wypowiedzi kocur stawia kolejne kroki w kierunku przybysza. Szylkretka musi zdawać sobie sprawę z tego, gdzie jest, o ile ma minimalnie rozwinięty zmysł powonienia, prawda? Może ma sprawę.
Tutaj każdy nieznajomy ma jakąś sprawę.
Nie rozpoznaje w dorosłej kotce swojej dawnej podopiecznej. Może gdyby minęło mniej czasu, połączyłby kropki od razu, nie zmieniła się wszak drastycznie. Wpływ na brak rozpoznania ma też fakt, że Jaśniejący Płomień niemal od dnia zaginięcia nie spodziewa się zobaczyć Mglistej Łapy żywej. A skoro na 99% (a to i tak będąc optymistycznym) kotka nie żyje, to nie może jej spotkać na patrolu, proste.
Dwukolorowe oczy spotykają te szaro-niebieskie. Nie podobają mu się. Jest w nich coś, przez co jego mózg odbiera alarmujący impuls. Pojawia się skojarzenie, ale to jak słowo czające się na końcu języka. Nie sposób wydobyć go na powierzchnię. Dlatego wojownik przybiera podejrzliwy wyraz pyska, ale nie dołącza do swoich poprzednich słów gróźb. Nie konfrontuje nieznajomej jak intruza; daje jej czas na odezwanie się i wyjawienie swoich intencji, a sobie - na zrozumienie sytuacji. Na uporanie się z uwierającą go w umysł siłą, krzyczącą, że coś tu jest nie tak. Coś tu nie gra. Czegoś powinien być świadomy.
Czego, do licha?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
Mglista Łapa zdąża zrobić zaledwie kilka drobnych kroków po przekroczeniu granicy, zanim wyczuwa kota. Kota, którego zapach mimo długiego czasu dobrze pamięta. Nigdy odkąd tylko sobie przypomina nie reagowała w ten sposób, mijając się z kimkolwiek po drodze, lecz teraz czuje w poduszkach łap mrowienie ekscytacji, która powoli wypełnia ją aż po koniuszek ogona. To na prawdę był jej klan, dotarła do celu. Nie samodzielnie, ale dotarła.
Chce przyspieszyć, by do niego podejść, ale nagłe słowa jej byłego mentora wybijają ją z równowagi i szokują na tyle, by przystanąć na chwilę - dosłownie na momencik - i rozdziawić w szoku pysk, z którego nie wydobywa się żadny dźwięk. Po chwili jednak wraca do siebie i nonszalancko zaczyna iść w stronę głosu, który słyszała. Przystaje niedaleko, gdzieś na odległość jednego kota, jak szacuje, od Jaśniejącego Płomienia, kierując w jego stronę pysk. - Wiem, że to terytorium Klanu Wichru. Właśnie dlatego tu jestem, tak mi się przynajmniej wydaje - prycha, delikatnie się krzywiąc. Nie spodziewa się owacji, ale takie przyjęcie ją zaskakuje. Wątpi bowiem w to, by kot, który prowadził jej najpierw nauki, a potem przez niedługi czas - ale zawsze - treningi, nie rozpoznał jej, skąd więc aż taka reakcja? - Jeśli tobie zdążyło się już przyjąć, żeby uznawać mnie za wroga, to pozwól mi chociaż porozmawiać z Lawendową Gwiazdą, zanim mnie stąd wygonisz.
Gorzej, jeśli okaże się, że to sama przywódczyni klanu zadecydowała, by nie wpuszczać jej, jeśli "postanowi" wrócić. Cóż, trzeba mieć nadzieję, że jednak tak nie jest.