Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orion przeskoczył umowną granicę radosnym susem. W pełni legalnie, warto by dodać (w co sam nie wierzył jeszcze w stu procentach). Jakie były szanse, że zjadł jakieś podejrzane grzybki zaoferowane przez świeżo poznanego kota, a teraz cierpiał tego skutki i miał wizję alternatywnej linii czasoprzestrzennej, w której pewne rzeczy były możliwe? Zaskakująco ogromne. Jednakże cynamon bardzo dobrze odnajdywał się w takiej rzeczywistości, nawet lepiej niż w tej, no cóż, rzeczywistej. Więc nie zamierzał prosić Jodły o uszczypnięcie w łapę. A właśnie, Jodła. Miał jeszcze jedną sprawę do załatwienia nim ruszy za przywódczynią, więc doskoczył do czarno-białej wojowniczki, zderzając się z jej barkiem.
– Korzeń, Jaśniejący, Pszenica. – szepnął prosto w ciemne uszko, nim odsunął się nieznacznie. – Oto twoja obiecana wskazówka.
Rzucił jej krótki, asymetryczny uśmiech i ruszył truchtem za popielatą kotką. Czy będzie żałował tej podpowiedzi? Być może, ale to były problemy przyszłości. Teraz miał ciekawsze rzeczy na głowie.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No. W takim razie Orion osiągnął to co chciał. Jodłowa Gałązka nie wiedziała w sumie co powinna do końca o tym myśleć. Niby point wydaje się niegroźny, ale kto wie co mu w głowie siedzi. Z kolei Lawendowa Gwiazda dość szybko się dała. Jodła... spodziewała się tego? Nie spodziewała się tego? Trudno powiedzieć. No, ale... dopóki Ori- to znaczy Azalia niczego nie odwali to czemu nie dać mu szansy?
Wskazówka pointa była krótka i zwięzła. Nie było dużo tych wybranków serca jak widać… tylko co tam robił Pszenica? Jodłowa Gałązka poczuła dziwne ukłucie w sercu i miała ogromną nadzieję, że to tylko znajomość i tym wybrankiem jest ktoś inny… tylko czemu? Żółte oczy podążyły za cynamonem kiedy ten się od niej oddalił.
Czarno-biała wojowniczka potrząsnęła głową i wracając do rzeczywistości, postanowiła puścić przodem cynamonowego pointa, ona będzie pilnować tyłów, żeby mu coś przypadkiem nie strzeliło. Tereny Klanu Wichru zdąży jeszcze poznać. Zwłaszcza kiedy pozna już wewnątrzklanowe granice i ich dokładny przebieg. Tak więc Jodłowa Gałązka zamykała ten pochód i koniec kropka.
//zt
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxNadchodziła zima, a ona nie miała jeszcze większych planów na to, czy wróci się do miasta, a może zostanie na terenach i uwije sobie gdzieś gniazdko, które wyklepie mchem. Wiedziała, że przydałoby się pogadać z żabcią i w ogóle sprawdzić, czy żyje. W końcu ostatnim razem się zdziwiła, gdy chodziło o martwookiego, nawet nie miała pojęcia, że już mu się odeszło w zaświaty. Tymczasem do kotki naprawdę poczuła zwykłą koleżeńską sympatię i brakowało jej głupiego wpadania do stawu, bo nie potrafią się bić. Ciarki żenady przechodziły ją po plecach, ale przynajmniej miała jakieś dość zabawne wspomnienie z wichrową znajomą. xxxxSiedziała przy granicy myjąc swoje i tak czyste futerko, ale co innego mogłaby robić? Pół dnia równie dobrze mogła tu czekać, a gdy w końcu poczuła czyjąś obecność – zawiodła się. Jej ślepia napotkały marne jednokolorowe oczy jakiegoś kocura o niezwykle śmiesznym, acz wyjątkowym futrze. Wyglądał na młodzieńca, więc nie była pewna czego dokładnie się spodziewać, ale nie zamierzała się wycofać, a spuszczać go z oczu również nie zamierzała.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Akurat zmył się z obozu, bo starał się migać od obowiązków tak bardzo jak się tylko dało. Przeszedł się tym razem w stronę granicy z Czarnym Ogonem, bo pomyślał, że może nawet przejdzie się poza tereny, żeby go przypadkiem nikt za szybko nie złapał. A od strony Grzmiącej Ścieżki to tak nudno było uciekać, bo wszystko szare i bure jak sama Ścieżka.
I wtedy zobaczył, że ktoś siedzi na granicy. Borsucza Łapa zmarszczył brwi i podszedł bliżej Bujnego Janowca, żeby obczaić kto to tam siedzi.
-Ktoś ty? -zapytał kiedy już doszedł do granicy. Nie chciał drzeć pyska, żeby nie zwrócić uwagi potencjalnego patrolu, który mógł się kręcić w okolicy… albo jakiegoś “zagubionego wędrowca”.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxCiekawy nieznajomy podszedł dość szybko jej miejsca posiedzenia, stety czy niestety nie była z tego zadowolona. Czekała na kogoś lepszego, niż byle łamaga, który nie pokusił się nawet na zwykłe przywitanie dając sobie same ujemne punkty w oczach Onyks. Widziała ewidentnie, że nie miał żadnych manier postawa jak nie gentlemana, a futro ledwo ułożone. Niby nie powinna oceniać, bo jej żabcia ostatnim razem też bardziej jak dzikus, niż kotka, ale ona miała pozwolenie za ładne oczy. xxxx– Kot. Kotka dokładnie. Raczej widzisz – stwierdziła beznamiętnie. – Często tak zaczepiasz nieznajomych? – zapytała i szybko odetchnęła dodając: Albo poprawiając moje zdanie. Często tak nieuprzejmie zaczepiasz nieznajomych? – skończyła świdrując spojrzeniem kocurka, któremu brakowało jakichś lepszych manier. Rdzawa Mordka był już milszy i lepiej wychowany, a mogłaby stwierdzić na samym początku, że nie da się gorzej. A tu jednak.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Tak jak Borsuk się nieznajomej nie spodobał tak nieznajoma nie spodobała się Borsukowi. Była bezczelna i impertynencka. A to ona była tutaj tak naprawdę przybłędą, więc powinna się zachowywać. Ujemne punkty czy nie, dymny kocurek szczerze miał to głęboko gdzieś. Kotka nie była mu na tyle bliska, żeby jakkolwiek zależało mu na jej opinii.
-Skoro zwykłe pytanie jest dla ciebie nieuprzejme to się boję czym by była dla ciebie faktyczna nieuprzejmość, przybłędo bez imienia -wywrócił oczami. Jak chciała nieprzyjemnego Borsuka to niech ma- a poza tym to lepiej zwolnij, bo to ty przylazłaś na granicę Klanu, więc mam prawo skontrolować ktoś ty -prychnął.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxUśmiechnęła się promiennie na odzywkę dzieciaka. Kto by pomyślał, że taki dzieciak będzie mieć jednak gadane, a nie jest tylko mocny w gębie jak ktoś się jeszcze nie odezwał. Może jednak będzie coś ciekawego z tej konwersacji oprócz paru nieprzyjemnych spojrzeń? Słodko. xxxx– Och? Masz przynajmniej pomysły do imion. Nie zamierzam jednak się przedstawiać, ale może i masz rację, że nie byłeś taki nieuprzejmy – przyznała od razu i wyszczerzyła kły. Podobało jej się, że nie uciekał z podkulonym ogonem i nie przepraszał jej, chociaż trochę miała nadzieję, że ktoś w końcu spojrzy na nią jak na kotkę. Tylko może nie dzieciak, a jak już dzieciak to tylko by mogła złamać mu serduszko. – Na granice. Miło, że zauważyłeś. Nie przekraczam jej, siedzę i nawet nikomu nie wadzę. Możesz co najwyżej mnie zapytać, ale nic kontrolować nie skontrolujesz. Nie masz takiej władzy nawet jeśli byś chciał – wyjaśniła gładko i chłodno zakończyła błyskiem oka. – Sprowadza Cię tutaj tylko moja obecność, czy tylko czegoś szukasz? – dodała na sam koniec, by nie wyjść na najbardziej nieprzyjemną w tej sytuacji. Musiała mieć jakiś haczyk na dalszą rozmowę i jakieś zaczepienie gdyby doszło do jakiejś bójki. Nie mogła przecież być prowodyrem. Oczywiście jej zdanie się nie liczyło tak naprawdę, ale może? Jak ładnie zaświeci oczkami?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Dymny kocur zmarszczył brwi i przymrużył lekko oczy w podejrzliwym geście. Czarna przybłęda zrobiła się trochę zbyt miła jak na to co jeszcze przed chwilą się działo. Plus, nie zareagowała na nazwanie ją przybłędą tak jak Borsuk się tego spodziewał. W tym momencie syn Trawiastej Polany był już pewny, że ona coś zaczęła kombinować skoro nagle przyznała mu rację. Nawet jeśli tak od niechcenia. Coś mu tu zaczynało śmierdzieć.
-A właśnie że mam. Kto wie co taki ktoś jak ty może kombinować? Granic Klanu trzeba bronić -burknął, wycofywać się ze swojego stanowiska nie zamierzał.
-Phi! Aż tak wysokie masz mniemanie o sobie, że myślisz, że sprowadzała by mnie tutaj tylko i wyłącznie twoja obecność? -prychnął z rozbawieniem- Postanowiłem wybrać się na spacer, ale ktoś mi jak widać przeszkadza. Chociaż może to będzie ciekawsze niż spacer sam w sobie -przynajmniej będzie kogo sklepać jeśli typiara coś odwali.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Zaczynała lubić rozmowy z młodym wichrzakiem, widziała potencjał w tym wygadanym pyszczku i głupiutkiej postawie. Może jeśli dobrze poprowadziłaby konwersacje to dostałaby ciekawe informacje? Chociaż czy tak naprawdę ją to na tyle interesowało? Czy naprawdę potrzebowała tych informacji... klany wydawały się żyć w niesamowitej harmonii jak na to wszystko, a nic innego nie wydawało się zagrożeniem. xxxx– To broń – rzuciła z wesołym uśmieszkiem. – Akurat nic nie kombinuje, ale jeśli by Ci to miało pomóc to mogę – powiedziała wpadając na nowy pomysł. Czy zależałoby jej na dobrej opinii? Może... ale zawsze mogli się dogadać do tego, że anonimowo by się wszystko wydarzyło. On opowie, że obronił kogoś, coś albo granic przed samotnikiem i dostanie jakąś pochwałę, a ona go trochę poturbuje. Czy coś. W podobie. xxxx– Tak – stwierdziła przechylając głowę w bok z niewinnym wyrazem twarzy. – A co ma być ciekawszego we mnie? Chcesz to możemy się przejść razem na spacer. Za Grzmiącą Ścieżką są na pewno jakieś ciekawe rzeczy dla klanowego kota – uśmiechnęła się wesoło podpuszczając dymnego kocura. Mogłaby go zaprowadzić prosto na tereny Nowego Świtu, wrzucić do stawu albo wysłać w dalekie rejony poza horyzontem. Na przygodę. Wszystkie opcje w pewien sposób ją bawiły.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsucza Łapa zmarszczył brwi jeszcze bardziej. Samotniczka wydawała się ciekawa i równie wyszczekana co on, ale dymny kocurek nie zamierzał się tak szybko z nią zaprzyjaźniać. A zwłaszcza jeszcze iść za nią gdzieś poza Grzmiącą Ścieżkę. Nie był idiotą. Nie będzie chodził z nieznajomymi Gwiazdy wiedzą gdzie.
-Nie jestem idiotą, nigdzie nie pójdę z przybłędą -prychnął- a poza tym Grzmiącą Ścieżkę już widziałem z siostrą. Nic tam ciekawego nie ma. Szaro, buro i ponuro, prędzej poszedłbym w drugą stronę, zobaczyć czy tam coś jest -wywrócił oczami- A z tobą chodziło mi raczej o rozmowę a nie spacer. Samotnicy mogą se łazić gdzie chcą to może masz coś ciekawego do powiedzenia, ale jak nie to szkoda tracić czasu.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Miała ochotę zaprzeczyć na pierwsze zdanie, ale nie skomentowała go w żaden sposób, a ona sama zostawała niewzruszona. Był z siostrą za Grzmiącą Ścieżką? Słodko. I mówił nawet, że nic ciekawego tam nie ma! Nic dziwnego, że klany nie wiedziały, że istnieje Nowy Świt jak nawet nie potrafiły przejść się kawałek poza drogę. Najwyraźniej bycie nieświadomymi było ich cechą współną. xxxx– Och, w drugą stronę masz Siedlisko Koni i Osiedle. W obu miejscach już byłam. Dla mnie nic ciekawego, ale pewnie niewiele widziałeś skoro nawet nie wiesz co tam jest – wypowiedziała nonszalancko i uśmiechnęła się słodko. – Czemu mam Ci mówić wszystko? Nie masz sam nic ciekawego do opowiedzenia? – zapytała z błyskiem w oku. – Może pora móc się czymś pochwalić? Czymś więcej, niż bronienie granic, pchełko – mlasnęła po wypowiedzeniu słów w najbardziej wywyższający sposób jaki mogła. Pchełko było tylko dodatkiem. Wyglądał jak pchła, pałętająca się pod nogami, myśląca, że coś znaczy w wielkim świecie, ale też wgryzająca się w Ciebie, gdy tylko potrzebowało na kimś pożerować. Każdy miał swój sposób na przeżycie, prawda?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Musiał przyznać, że zirytowało go to jak zwróciła się do niego nieznajoma przybłęda. Pchełko pchi! Znalazła się wielka panna z rodowodem, błąkająca się samotnie po terenach jak jakiś chory, którego nikt nie chce przyjąć do siebie.
-W każdej chwili mogę tam pójść, po prostu jeszcze mi się nie chciało -wystawił jej język- A jeśli ty nie chcesz niczego opowiedzieć to ja też nic nie powiem. Tyle w temacie -nie zamierzał zdradzać ciekawych sekretów Klanu Wichru czy innych jeżeli ona mu nic ciekawego nie opowie. Na przykład o tym Siedlisku Koni czy co to tam było- Nie jestem głupi, żeby rozdawać informacje za frajer.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxEch, nawet przez chwilę miała nadzieję, iż kocur nie jest takim dzieciakiem, ale jednak się przeliczyła. Przynajmniej na razie. Wydawał się jakby nie rozumiał za bardzo na czym polega wymiana informacji, a skoro taki był to jak mogła mu zaufać z opowiadaniem czegokolwiek, gdy bardzo możliwe, że nie dostałaby nic w zamian? Brzmiało niekorzystnie i niezbyt interesująco. xxxx– Mm... pewnie dlatego jeszcze nie poszedłeś, prawda? – zapytała z wrednym uśmieszkiem. – Nikt nie powiedział, że musisz rozdawać informacje za nic, ale najwyraźniej oboje sobie nie zaufamy na tyle, by powiedzieć coś ciekawego – odpowiedziała, bo może jednak rozumiał, ale nie potrafił się targować. Ona zaproponowała coś, on nie zaproponował nic. Nie kalkulowała jej się ta rozmowa, a więc i mogło być tak potem z informacjami. – No nic może kiedyś jeszcze nasze drogi się skrzyżują pchełko, a na razie znikam – wypowiedziała szarmancko i strzepnęła ogonem ruszając w przeciwnym kierunku, niż Grzmiąca Ścieżka i granice Wichru.
/zt
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
No cóż. Widać że w takim razie się nie dogadają. Borsucza Łapa nie zamierzał robić pierwszego kroku dla jakiejś przybłędy nie wiadomo skąd. A pójść na wycieczkę zawsze sobie może sam, nie potrzebuje jej do niczego. To raczej informacje klanowe powinny być bardziej rozchwytywane niż jakieś coś co każdy głupi może sobie zobaczyć.
-Hm. Może, może nie, przybłędo bez imienia -odburknął kiedy ta znowu nazwała go pchełką- O tym się jeszcze przekonamy -ale oby nie dodał w myślach a potem poszedł w swoją stronę.
//zt
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxNie przypominała sobie kiedy ostatni raz była na granicy Wichru, ale zawsze jak się tu pojawiała to wzrokiem szukała tej jednej kocicy, która mimo czasu cały czas kojarzyła jej się żabkami. Nie potrafiła poradzić temu, że poczuła sympatię i chciała spotkać burą jeszcze raz, chociażby pogadać, dowiedzieć się jak tam życie mija. Ostatnim razem spotkała jakiegoś dziwacznego młodszego kocura i nie było to pamiętliwe, wręcz przeciwnie magia znajomości prysła dość szybko, chociaż wygadany był, więc może ich drogi się kiedyś jeszcze spotkają. I wtem, ujrzała. Ona. Szła. W końcu udało jej się wychwycić spotkanie z kocicą! Nie mogła w to uwierzyć, wiedziała jak działają klany, ale stwierdziła, że skoro się znają to może jej trochę odpuści, zresztą... obić jej mordę też mogła. Bez różnicy. Ruszyła pędem do burej i niewiele kawałek od niej coś jej się nie zgadzało z zapachem, ale dużo się przecież może zmienić przez taki czas niespotykania... futro też było jakby czystsze, jednak było już po ptokach. xxxx– Witam żabciu – rzuciła gardłowym głosem, ale z uśmiechem na pysku i rzuciła się na wspomnianego kota z nadzieją przewrócenia na lekko już roztopiony śnieżek.
/Jaśniej
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle