Logo Artemidy
Bujny Janowiec
Wieści o zmianie władzy w klanach z reguły szybko rozchodziły się po okolicy - tak było i tym razem. Mglista Łapa nie otrzymała co prawda żadnych szczegółów na temat tego, kto pełni obecnie funkcje przywódcy, jednak wiedza, że nie była to już Lawendowa Gwiazda wystarczyła jej do podjęcia decyzji. Decyzji, aby ponownie spróbować powrócić do Klanu Wichru.

Życie samotnika było zdecydowanie trudniejsze, niż sobie wyobrażała, i to nie tylko pod względem pożywienia, bezpieczeństwa czy zdrowia - choć Mgła nie była typem ekstrawertyczki, to jednak brakowało jej kontaktu z bliższymi. Znajomości zawarte wśród innych samotników były raczej relacjami płytkimi - ot, zdarzyło jej się czasem z kimś zapolować. Nic więcej. W tym momencie spotkałaby się chętnie nawet z Nietoperz - choć nie przepadała za nią w dzieciństwie, po dłuższym czasie wspominała wojowniczkę ciepło. No i pora roku; tegoroczna Pora Nagich Drzew zapowiadała się wyjątkowo ciężko. Obecna pogoda była dodatkowym - bardzo dużym - utrudnieniem w polowaniu czy znajdywaniu schronienia. Teraz, zmierzając w stronę dobrze wyczuwalnej granicy Klanu Wichru, również musiała brnąć przez grubą warstwę śniegu, będąc w niej prawie że po brzuch.

W końcu do wspomnianej granicy dotarła; i choć kusiło ją bardzo, by po prostu wkroczyć na tereny na własną łapę, uznała, że poczekanie na patrol czy też jakiegoś przechodzącego po prostu kota będzie zdecydowanie bardziej rozsądne w jej sytuacji. Krążyła więc tam i z powrotem wzdłuż zapachu znaczników, chcąc ochronić się przed przemarznięciem.

//toperz!!
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Za to Nietoperze Niebo była częścią patrolu granicznego z Klekoczącym Bocianem i Słonecznym Brzegiem. Obaj wojownicy należało do tych bardziej wygadanych i sympatycznych, więc Toperz przynajmniej próbowała się z nimi socjalizować. Znaczy bardziej rzucała pojedynczymi komentatorami i żarcik. Przed każdym słowem stresowała się jak przed egzaminem na wojownika, ale hej, poza tym było miło. Była częścią rozmowy.
Miała właśnie odpowiedzieć coś na pytanie Słonecznego Brzegu, gdy Klekoczący Bocian zwrócił im uwagę, na kota znajdującego się ma granicy. Szczerze w życiu nie rozpoznaliby w tej dorosłej kocicy, podrostka z mlekiem pod nosem, którego pamiętała z młodości. Już prędzej Klekoczący Bocian mógł coś skojarzyć, bo byli w podobnym wieku, o Słonecznym Brzegu nie wspominając, bo go w tedy nawet w planach nie było. Zbliżali się więc do kocicy znajdującej się na granicy terytorium ich klanu. Toperz, która z całej trójki najszybciej przebierała łapami, jako pierwsza dotarła do kocicy, przyglądała się uważnie. Chociaż nie była dobra w kontaktach międzykocich, to starała się zachować przynajmniej pozory pewności siebie. To że ona była słaba, nie znaczy że miała zostawiać takie wrażenie o swoim klanie.
- Pppotrzebujesz czegoś? - zapytała, z odrobiną troski w głosie, ale zachowując stosowną odległość. Nie wyglądała na ranną, ale czasami samotnicy zbliżali się do klanów, gdy potrzebowali pomocy medyka. Ewentualni gdy chcieli dołączyć do klanu, ale jak na jej gust mieli wystarczająco samotników w klanie. Chociaż kotka wydawała jej się dziwnie znajoma.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie czekała długo, nim wyczuła zapach i usłyszała głosy - jak szybko zdała sobie sprawę - trzech kotów. Zapachu dwójki kocurów nie powiązała z żadnym ze znanych klanowiczów, jednak trzecia kotka wydawała jej się znajoma. Mimo to, ostatni raz kiedy miała kontakt z jakimkolwiek klanowiczem innym niż Jaśniejący Płomień i Lawendowa Gwiazda był dziesiątki księżyców temu, więc nie powiązała jej w pierwszej chwili z żadnym konkretnym imieniem.
Gdy jednak usłyszała z bliska jej głos, w którym wyczuła maskowany brak pewności siebie, połączyła kropki ze sobą i zorientowała się, że kotem stojącym przed nią jest Nietoperz. Ona jednak zdawała się Mgły nie rozpoznawać - czym ta nie była zdziwiona. Tak samo było z Jaśniejącym Płomieniem, gdy spotkała go na granicy ostatnim razem. W końcu gdy opuściła klan, była dopiero co pasowaną terminarorką.
W każdym razie - słysząc pytanie wojowniczki przestała przebierać łapami i rzuciła:
- Ooh, no hej Nietoperz, chciałabym wrócić do Wichru.

//przepraszam za gniota nie moge sie wczuc jeszcze D:
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i coś w tym było, że wydawała się znajoma. Tylko Toperz zajęło chwilę połączenie głosu i aparycji z kotem, którego już kiedyś znała. Czy pamiętała o jakiejś szylkretowej kotce, o szaroniebieskich oczach? No kurce, przecież to Mgiełka. Ta sama Mgiełka, którą sprowadzała z powrotem do obozu, razem z Fiołkowym Nosem i Lawendową Gwiazdą. Słyszała i była świadkiem, kilku przypadków, gdy zaginione koty wracały. Nawet jej się zdarzyło zniknąć, ale Mgiełka biła pod tym względem jakieś rekordy. Jak ostatnio opuszczała obóz miała jeszcze mleko na wąsach, a teraz, obie były już prawie stare i zgrzybiałe. Przez cały ten czas używała swojego terminatorskiego imienia, czy jakoś je skracała? I to by było pytanie do zadania, więc można była je zostawić na później.
- Mmmgiełka? Dobrze cicicię widzieć w jednym kkkawałku - Nie pamiętała by ostatnio jak się widziały były na ty, ale skoro Mgiełka, Mglista Łapa, czy jakimkolwiek imieniem się teraz posługuje, skracała jej imię do jednego członu, to Toperz też mogła sobie na to pozwolić. - Słoneczny Bbbrzegu mógłbyś pójść po Rrroziskrzoną Gwiazdę? Ppproszę? -
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No, e, ciebie też miło mi widzieć - rzuciła, nie bardzo wiedząc, jak pociągnąć dalej rozmowę z kotką. Nie widziała jej od kilkudziesięciu księżyców, w praktyce nie wiedziała o niej wiele więcej niż imię. Toteż poczuła dużą ulgę, kiedy Nietoperze Niebo kazała stojącemu nieopodal wojownikowi pójść po przywódczynię - której imię przykuło jej uwagę. Czyżby rolę przywódcy po Lawendowej Gwieździe przejęła siostra Jaśniejącego Płomienia, Roziskrzona Noc - teraz już Gwiazda? Mglista uznała to za dobry temat do poruszenia, kiedy będą oczekiwać na jej przyjście, żeby zapobiec możliwej niezręcznej ciszy chociaż przez chwilę.
- O, czyli Iskra została nową przywódczynią? Dużo czasu minęło, odkąd Lawendowa Gwiazda umarła? - szylkretka szanowała swojego mistrza, więc chociaż jego bliźniaczki nigdy nie poznała, to jeśli była ona podobna do brata, to był to raczej dobry wybór. No a poza tym, liczyła, że może ze względu na to, że była jego pierwszą terminatorką, to Roziskrzona Gwiazda da jej jakąś taryfę ulgową i przyjmie ją z powrotem mimo, że Lawenda jej tego odmówiła.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słoneczny Brzeg trafił na Roziskrzoną Gwiazdę, akurat gdy stawiała pierwszą łapę w wejściu do obozu. Więc jak nietrudno się domyślić drugiej łapy już tam nie postawiła, odrzuciła wszystkie plany, które czekały na nią po powrocie i ruszyła z wojownikiem w stronę Bujnego Janowca, gdzie oprócz Nietoperzego Nieba miała czekać na nią również... Mglista Łapa. To było niemałym zaskoczeniem. I to nawet większym niż by było, gdyby ostatnie ze wspomnień dotyczących tego imienia kręciły raczej wokół Brzoskwiniowej Pestki, pierwszych terminatorów z jej lustrzanym odbiciem i tak dalej. Jednak osoba szylkretki przewinęła się jeszcze w rozmowie z Płomykiem już... jakiś czas temu, bura nie dałaby sobie łapy uciąć kiedy dokładnie, ale kojarzyła, że dzisiaj nie była to jej pierwsza wizyta na granicy. A mając z tyłu głowy wrażenie jakie Mgiełka zostawiła po sobie po ostatnim spotkaniu z jej bliźniakiem, Iskra musiała przyznać, że... była niesamowicie ciekawa co ją tu dzisiaj czeka. I to na tyle ciekawa, że gdy szła szybkim truchtem na granicę, to stres związany z rozmową o przyjmowaniu kota do Klanu nie zdążył jej jeszcze dogonić.
Skinęła krótko łbem Nietoperz i odwróciła się w stronę kolorowej samotniczki, zatrzymując spojrzenie na jej mordce. Właśnie, przecież ona była zupełnie ślepa, od zawsze zresztą, już w pełni sprawnemu kotu musiało być ciężko w pojedynkę, jak ona sobie radziła? Nie, wróć, zganiła się w myślach, żadnego ojojania, jeśli była praktycznie w jednym kawałku po tylu księżycach to nie umrze w pierwszą noc pod odesłaniu jej z kwitkiem z granicy. To nie powód by już teraz podejmować decyzje.
– Witaj, jestem Roziskrzona Gwiazda. Co ciebie tu sprowadza? – spytała jak profesjonalizm nakazywał, mimo że Słoneczny Brzeg przecież zdążył jej wspomnieć o tym co sam słyszał. Zresztą potrzebowała tej chwili rozmowy by wyrobić sobie jakąkolwiek własną opinię.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roziskrzona Gwiazda pojawiła się na granicy bardzo szybko, co szylkretka przyjęła z niemałą ulgą, niemniej zaczęła się też mocno stresować. Do tej pory delikatny stres odczuwała, ale to teraz nadszedł moment, w którym miało się wszystko rozstrzygnąć. Tym razem rozegra to jednak rozsądnie, powtarzała sobie. Samotnicze życie uświadomiło ją mimo wszystko o wielu rzeczach i zmusiło do myślenia na temat swoich decyzji. Wcześniej, żyjąc najpierw jako kociak, a potem jako pieszczoch nie musiała się troszczyć o skutki swoich działań, ale teraz miała za sobą liczne księżyce życia na własną łapę. Które z początku było niesamowicie ciężkie i wymagające pomocy innych samotników.
- Witaj Roziskrzona Gwiazdo, chciałabym prosić cię o przyjęcie z powrotem do Klanu Wichru - witając się skinęła delikatnie głową, po czym kontynuowała. - Wiem, że może i w kiedyś robiłam głupie rzeczy, ale od tego czasu minęło wiele księżyców i zmieniłam się. No i żyłam jako samotniczka przez bardzo długi czas, także nauczyłam się polować i tak dalej, więc nie będę jedynie kolejnym pyskiem do wykarmienia. I nie będę sprawiała żadnych kłopotów.
No, to co wcześniej przemyślała że chce powiedzieć chyba powiedziała, teraz pozostało mieć tylko nadzieję, że Roziskrzona Gwiazda ją przyjmie. Zwłaszcza, że pewnie wiedziała, że nie jest to jej pierwsza próba powrotu
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W głowie myśli przeskakiwały jej to z jednej nóżki na drugą, wciąż wahając się między odesłaniem jej daleko stąd a ulitowaniem się nad bezbronną, zagubioną szylkretką, która może nie radzi sobie tak dobrze jak próbuje wmówić. Wszyscy doskonale wiedzą, co czai się poza bezpieczną opoką Klanu, gdzie silniejsze i w pełni sprawne koty często nie dawały sobie rady. Jak więc rzeczywiście wyglądało życie Mgły? Najprościej byłoby po prostu zostawić ją na pastwę losu, polecić jakiś inny klan, rzucić ze dwie piszczki i odejść, nie musząc się potem bawić z konsekwencjami przyjmowania samotników, które Klanowe życie mają dawno za sobą albo nie mają go tak naprawdę w ogóle. Samo zapewnienie nie sprawiania kłopotów to było mało, szczególnie jeśli za księżyc lub dwa klanowicze znajdą zamordowanego przez szylkretkę kociaka albo, co gorsza, zrobi coś, co Iskra będzie musiała rozwiązać. Wygnanie lub zabicie mordercy było proste. Myślenie nad ukaraniem złodzieja lub podżegacza już mniej.
– Cieszy mnie, że potrafisz polować, że uważasz, że się zmieniłaś, że nie będziesz sprawiać kłopotów, ale w sumie dlaczego akurat teraz chcesz wrócić do Klanu Wichru? – no dobra, nie było to też jej pierwsze podejście, poprzednie totalnie spaliła, ale pół życia miała już za sobą. Swoje przyzwyczajenia z samotniczego życia i te sprawy. Mieli już w Klanie jednego przerośniętego terminatora z pozaklanową przeszłością, którego Płomyk wciąż cisnął na treningach, potrzebowali drugiego? Iskra odetchnęła lekko. – Wybacz jeśli dowiesz się o tym wszystkim w ten sposób, naprawdę mam nadzieję, że większość już do ciebie zdążyła dotrzeć, ale... niedawno pochowaliśmy twoją matkę, zmarła na zielony kaszel. Ojciec od wielu księżyców znajduje się na Srebrnej Skórce, a rodzeństwo, cóż... albo z Przodkami, albo nie wiadomo gdzie obecnie się znajduje. Nie wydaje mi się by w Klanie został ktokolwiek z twoich bliskich, jest może kilka kotów, które możesz kojarzyć, ale... no ten. No właśnie. Dlaczego chcesz wrócić? Klan Wichru z twoich wspomnień może już nie istnieć, a ja nie chcę by za księżyc okazało się, że to już nie to samo, albo że jednak zbyt trudno wziąć na siebie znowu obowiązki, albo że jednak niekomfortowo być terminatorem, gdy dużo młodsze od ciebie koty już są wojownikami.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dlaczego, dlaczego, dlaczego. Szylkretka powstrzymała zirytowane prychnięcie. Pytanie Roziskrzonej Gwiazdy nie było ani dziwne, ani bezpodstawne; sama Mglista Łapa pewnie pytałaby się o to samo na jej miejscu. Kotka jednak zdecydowanie nie miała do tego cierpliwości, zwłaszcza stojąc na mrozie. Na usta cisnęło się jej głupie a dlaczego by nie?, w porę przypomniała sobie jednak, jak miała zamiar to rozegrać.
Pokiwała powoli głową, gdy przywódczyni wspomniała o jej rodzinie. Prawdę powiedziawszy...nie zabolało jej to jakoś szczególnie. To znaczy, po prostu spodziewała się tego. Pogodziła się z tą myślą jeszcze zanim postawiła łapy na Wichrowej granicy. Ona sama nie należała już do najmłodszych, musiała przyznać, a co dopiero jej rodzice.
- Ponieważ jestem klanowym kotem. Mogłam żyć poza nim wiele księżyców, ale dalej mam krew klanowego kota. No i byłabym w nim teraz, gdyby Lawendowa Gwiazda mnie nie przegoniła - odpowiedziała po chwili. Może nie powinna tego wspominać, ale dałaby głowę, że obecna przywódczyni i tak była tego świadoma. Takie informacje rozchodziły się z pewnością szybko. - Rozumiem twoje wahania, ale jedyne co mogę zrobić, to zapewnić cię, że tak się nie stanie.
Chociaż ostatnia uwaga była wyjątkowo celna. Szylkretka trzymała się jednak myśli, że powinna cały trening ukończyć szybko. Polować umiała, walczyć też lepiej się już nie nauczy, musiałaby przerobić tylko takie rzeczy jak na przykład kodeks. Bo, musiała przyznać, że tego absolutnie nie pamiętała.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Iskra chciała uprzejmie przemilczeć kwestię poprzedniego, nieudanego podejścia powrotu do Klanu, bo zostać odesłanym z kwitkiem przez dobroduszną Lawendową Gwiazdę to naprawdę wyczyn, ale skoro szylkretka sama to wytknęła to...
– Lawendowa Gwiazda nie przegoniła ciebie wtedy bez powodu. – odparła spokojnie, patrząc na kolorowy pyszczek spod zmrużonych powiek. Miała szczerą nadzieję, że ta zaakceptuje pokornie, że wina leżała po jej stronie i nie będzie się tu sprzeczać. Miałaby wtedy jakiś argument za jej przemianą, wydorośleniem czy jakkolwiek to nazwać. – Ale chyba faktyczne jedyne co możesz w tym momencie zrobić to obiecać, że tak się nie stanie, a mi pozostaje jedynie zaufać, że szczerze w to wierzysz. – westchnęła lekko. Znaczy to była jedyna możliwość jeśli chciała przyjąć kotkę do Klanu. W przeciwnym razie opcji miała wiele, jak chociażby powiedzieć, że nie podejmie takiego ryzyka i żegna. Była jednak miękka w głębi duszy i trochę ją urzekła prosta odpowiedź, że Mgiełka jest Klanowym kotem. I tyle, kropka. Dlatego chce wrócić. – Jak wiele pamiętasz z życia w klanie? Z rang, obowiązków terminatora? Kodeksu? Ogólnego życia w Klanie.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Końcówka ogona drgnęła jej delikatnie, kiedy Roziskrzona Gwiazda wytknęła, że przegonienie przez Lawendową Gwiazdę nie było bez powodu. Nie do końca się z tym zgadzała. Za co była przywódczyni odprawiła ją z kwitkiem? Za to, że wypowiedziała jedno impulsywne zdanie. JEDNO. Sprzeczanie się z kotką byłoby jednak co najmniej bardzo głupie, jeśli liczyła na przyjęcie z powrotem. Pokiwała jedynie głową i rzuciła krótkie rozumiem, nie oferując przywódczyni i Nietoperz żadnego dłuższego komentarza odnośnie całej sytuacji.
Jak wiele pamięta z życia w klanie. No co nieco tam pamiętała, tak, żadnych szczegółów, ale ogół na pewno. Nie było to tak, że o, pakowała się do Wichru nie pamiętając zupełnie jak on działa.
- Rangi...no rangi wszystkie pamiętam, przywódca, zastępca, wojownik, terminator, kocię, matki, medyk. Och, starszyzna - to nie sprawiało jej żadnych trudności, nawet koty żyjące poza klanami od urodzenia często posiadały mniejszą czy większą wiedzę na ten temat. - Terminator musi trenować. I polować dla tych co z jakiegoś powodu nie mogą, i no, tego typu rzeczy. Kodeksu zbyt szczegółowo nie pamiętam, ale myślę, że to w większości rzeczy logiczne. No lojalność, trzeba bronić klanu, polować na jego rzecz. Zresztą, szybko się go nauczę.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Muszą też wymieniać mech w kociarni i legowisku starszyzny. Poza tym upewniać się, że matkom i starszyźnie niczego nie brakuje, tak ogólnie po prostu oferować pomoc. – uzupełniła jeszcze słowa szylkretki, bo akurat obowiązki dobrze by było żeby znała wszystkie, reszty faktycznie szybko się nauczy na treningu i tyle. Kłopotów raczej nie będzie sprawiać, prawda?
Roziskrzona Gwiazda machnęła burą kitą, gdy zalała ją kolejna fala wątpliwości. Och, dużo przyjemniej przyjmowało się powracające koty, gdy to Lawenda sprawowała władzę i to do niej należała ostateczna decyzja, a bura mogła się jedynie cieszyć na widok znajomych pyszczków.
– To cóż, witamy w Klanie Wichru, Mglista Łapo. – uśmiechnęła się do kotki i machnięciem ogona zaprosiła do ruszenia za nią. A, kurczę. – Chodź, wracamy do obozu. – no i wybrnięte, fajnie, dobrze że ledwo zdążyła się odwrócić i zrobić pół kroku. To teraz gdy tak maszerowały, pozostawała jeszcze jedna informacja do przekazania. – Twoim treningiem zajmie się Jodłowa Gałązka, przedstawię was sobie, gdy dotrzemy już do obozu, ewentualnie wieczorem, jeśli jej nie będzie akurat.
Czy zmiana mistrza była konieczna? Raczej wątpliwe, chociaż Roziskrzona obawiała się, że Płomyk nie popierałby jej decyzji o ponownym przyjęciu szylkretki, szczególnie że nie ukrywał przed nią swojej opinii o jej poprzedniej wizycie na granicy. Chociaż ostatnio jej lustrzane odbicie nie popierało żadnych jej decyzji.

z.t??
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła głową. Wymienianie mchu... nieszczególnie przyjemne zajęcie, ale też nie jakoś wyjątkowo uciążliwe. Do przeżycia.
- Dziękuję, Roziskrzona Gwiazdo - odetchnęła z ulgą. Nigdy więcej spania samotnie na mrozie i walczenia o każdą upolowaną zwierzynę. A bycie terminatorem w wieku...ilu? Siedemdziesięciu księżyców? Mniej więcej? Jakoś to przeżyje, tak jej się wydawało. Ruszyła za głosem kotki, nadrabiając dzieląca ich odległość. Imię wspomnianej przez Roziskrzoną Gwiazdę kotki absolutnie nic, a nic jej nie mówiło, i była nieco zaskoczona, że jej treningu nie dokończy Jaśniejący Płomień. No chyba, że ten również opuścił klan. Albo nie żyje.

//zt i guess?
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od swojego powrotu do klanu Kura starał się nie szwendać bez powodu. A przynajmniej nie dalej od Obozu, niż na odległość, która pozwalała mu regularnie do niego zaglądać i być w nim widzianym. Od tak, żeby nie podpaść i przy okazji móc upewnić się, że samotnicza krew nie obudziła się nagle w kociętach Owcy i te nie postanowiły wyjść zwiedzać świata. A ten, teraz to wiedział i rozumiał, był zdecydowanie zbyt niebezpieczny dla glutów, do których wciąż było im bliżej, niż do dorosłych kotów.
Starał się, ale stare nawyki umierają powoli, prawda? Kiedy więc dowiedział się, że zarówno Zajęcze Ucho, jak i Bławatkowa Łąka nie mają tego dnia nic lepszego do roboty, niż niańczenie wnuków, postanowił wybrać się na dłuższą przechadzkę, koniec końców docierając nieomal do Bujnego Janowca. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ani szczególnego, gdyby nie to, że oliwkowe ślepia nagle w oddali dojrzały nieznajomą sylwetkę. Mógł to być ktokolwiek, ale na pewno żaden z wichrzaków. Więc może był to ktoś z Cienia? A może jakiś samotnik, szwędający się nieco za blisko granic klanów?
Oliwkowe ślepia zmróżyły się nieco, a kanciasty łeb przekrzywił na bok. Cóż, nie dowie się, jeżeli grzecznie nie spyta.
- HEJ! - Wrzasnął, żeby zwrócić na siebie uwagę. - JAK SIĘ NAZYWASZ?! - W końcu co lepiej zdradzało pochodzenia kota, niż jego imię, prawda?

// Mysz <33
xxx

xxx
xxx
xxx
xxx
Every roommate kept awake...
... by every sigh and scream we make...
... all the feelings that I get...
But I still DON'T MISS YOU yet!

xxx
... only when I stop to think about it...
xxx
I HATE everything about you!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do I love you?
You hate everything about me!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do you love me?
Obrazek
xxx
LVL 4 120 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie miała konkretnie w planie żeby być tak blisko granicy z Wichrem. Śmierdziało od nich na kilometr, a jednak zamyślenie weszło jej w krew ostatnimi czasy. Może było to spowodowane samotnością? Leczenie po ostatniej walce trwało długo, a z pewnością dłużyło jej się, gdy nie miała do kogo pyska otworzyć. Sowa bywał męczący jak już był w pobliżu, a jak go nie było, to siedziała całkiem sama na zadzie i liczyła kolejne nagrobki albo pozostałości zębów z czaszki w legowisku wuja. Może to właśnie ta bezczynność i długotrwałe siedzenie w miejscu sprawiło, że odkąd jej stan się poprawił, zwyczajnie musiała rozprostować kości. Wicher nie Wicher, nawet pod Cień by mogła zajść, a nuż spotkałaby ponownie swojego brata, który bądź co bądź był najbliższym jej kotem. Większość obecnego życia spędziła z burym szkieletem, a jednak to te krótkie momenty z kocięctwa zostały zagnieździły się w jej wspomnieniach stabilniej niż jakakolwiek rozmowa z opiekunem. Z Trzmielem chociaż dało się dogadać.
Mysz zatrzymała się momentalnie, słysząc wrzask. Sierść na grzbiecie uniosła się mimowolnie, strosząc nieco drobne ciałko, choć wcale nie pomagając jej w wyglądaniu na większą czy straszniejszą. Dopiero po chwili dostrzegła w oddali kota, który wyglądał dokładnie tak jak gałąź podzielona dodatkowo na cztery chude patyczki, na których stała. Może pięć, jeśli liczyć długi pysk.
- TWOJA STARA! - odkrzykneła, stojąc w miejscu i przyglądając się uważnie postaci.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości