Logo Artemidy
Płaski Głaz
#76
Ćmy… udające pszczoły. Zmarszczył lekko nos, z zainteresowaniem ale i jednocześnie pewnym obrzydzeniem słuchając o tym konkretnym gatunku owada. To, co Rzeczna wojowniczka nazywała sprytem, jemu jawiło się jako… pasożytnictwo i żerowanie na czyjejś robocie; akurat zdawał sobie sprawę, że dla pszczół robienie miodu to nie jest hop siup, tylko dużo czasu i ciężka praca, z której korzystały sobie te ćmy. Ciekawe, ale zarazem odrzucające. Czy Ćmi Zmierzch właśnie z tym się utożsamiała – na dodatek… świadomie? Z pasożytem? Z drugiej strony fakt, że te ćmy nawet zachowaniem udawały inne owady, które na dodatek to kupowały, świadczył o zaskakująco dużej inteligencji tego gatunku. Można było interpretować to dwojako, również w odniesieniu do kocicy, z którą miał do czynienia.
– Ach. Czyli na tym polega ten „spryt” – odparł z lekkim rozbawieniem. Zdecydował się nie pytać, czy utożsamia się z byciem pasożytem, czy jednak inteligencją, a przynajmniej… na razie.
– Urocze? No właśnie! Właśnie dlatego nie chciałem go nosić. Poza tym irytowało mnie to, że kijanka to taka niższa forma żaby, a nie chciałem być uważany za gorszego – odpowiedział. Do dziś reagował na imię Kijanka, w końcu nadali mu je rodzice, ale w zasadzie rzadko kiedy ktokolwiek się do niego zwracał tym imieniem. Może tylko rodzina i Słonecznik, a i to nie zawsze, tak na dobrą sprawę. – Ale fakt, że jest oryginalne. Może podsunę którejś matce w klanie, żeby nazwała tak swojego kociaka, i w końcu ziści się wizja Kijankowej Łapy czy jakiegoś Kijankowego Ogonka – zastanowił się na głos.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
– Nie wiem, pewnie nie miałbym z tym problemu, gdyby nie to, że moje rodzeństwo to Żaba i Ropucha – odparł, wzruszając przy tym lekko barkami. Jak był kociakiem, to bardziej mu się rozchodziło to, niż o fakt, że takie imię brzmiało… nieco ośmieszająco, chociaż to też pozostawało istotnym elementem. Takie imię to mógłby nosić jakiś kociak, a nie wojownik klanu Wichru! Poza tym wymyślił sobie imię, które najzwyczajniej w świecie mu się podobało, a teraz się z nim utożsamiał. Szkoda, że momentami to, że był porywisty, a może raczej: porywczy, działało na jego szkodę… ale cóż. Koniec końców nie tylko on dostał inne imię, bo Pijawka nie została Pijawkową Łapą – co też brzmiałoby absurdalnie – a Białą Łapą, ale to akurat była chyba inwencja jego matki. – Ależ proszę bardzo. Może u was przyjmie się lepiej. Tylko powiedz mi, jak do tego dojdzie! – odparł z lekkim rozbawieniem. Jak się faktycznie kiedyś dowie, że ktoś w klanie Rzeki został Kijankowym Ogonem… na pewno by się uśmiał, i jeszcze chętnie by przekazał to swoim rodzicom.
– Nie dziwię się. Gdybym sam tak mógł, to też bym tak robił – odpowiedział, nie podając jednak takich szczegółów jak to, że jego brat to mysi móżdżek… albo że przez większość życia leżał w lecznicy przez jakieś kaszelki, katarki, smarki i inne bóle główki. Bo i po co te informacje komuś spoza klanu? Poza tym nie przepadał za obgadywaniem swojego rodzeństwa z kotami, których nie znał zbyt dobrze. – Niewiele mniej, siódemka. Mam też szóstkę starszego rodzeństwa, ale poznałem tylko dwójkę z nich. – Nie było to niczym dziwnym, że koty z klanu… znikały z różnych przyczyn. Porwania, zaginięcia, przegnania przez drapieżniki, czy wreszcie odejścia z własnej woli… kiedyś miał o to żal do starszego rodzeństwa i był bliski nazywania ich zdrajcami. Teraz, cóż, życie. Bardziej mu było szkoda swoich rodziców, którzy nigdy nie poznali prawdy na temat tych zniknięć, niż samego rodzeństwa, które pewnie sobie dobrze radziło – szkoda tylko, że zapomnieli o rodzinie, którą zostawili w klanie. A martwił się co najwyżej o Rybkę, chociażby z tego względu, że on był jego bratem z miotu, na dodatek dobrze się z nim dogadywał, nawet jeśli brat był zawsze lekko nieobecny.
Wiatr zmienił raptownie kierunek i zaniósł do nozdrzy kotów świeżą woń… Wichrowego patrolu. Koty znajdowały się w granicach swoich terenów, nie zapuszczając się na pagórek, na którym rosło potężne drzewo, jednak Porywisty Wiatr zdecydował się do nich dołączyć. Uprzejmie pożegnał się z Ćmim Zmierzchem, życzył jej miłego dnia i oddalił się szybkim truchtem.

zt
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Długo nie zajęło mu przyciągniecie na wichrową granicę z Czterema Dębami kocura, który miał do powiedzenia więcej niż dzwoniło mu w głowie. Ciekawe, czy biało-kremowy mysi móżdżek był jedynie ewenementem w Klanie Wichru, czy w obecnych czasach były to powszechne jednostki. Pamiętał ze swojej młodości Wichrzaków jako rozsądne, mądre oraz bystre koty. Siedząc w pobliżu granicy i oczekując patrolu sąsiedniego klanu, Trzmiela Gwiazda zaczął się zastanawiać czy Zajęczy Sus jeszcze żyje, a jeśli tak, to co u niego; jak się ma. Może znalazł sobie jakąś partnerkę i też został dziadkiem, podobnie jak on?
Siedział spokojnie, co jakiś czas wciągając ślinę z opadającego kącika pyska, dopóki na horyzoncie nie pojawił się ktoś z Klanu Wichru. Na widok sylwetki bądź sylwetek wstał na równe łapy, chcąc dobrze się prezentować. Obok grubego kocura leżał nieprzytomny Owies, który sam sobie sprezentował drugie wadliwe oko, jakby na spóźniony prezent świąteczny.

/Szmalina i pewnie Zrywek?
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Zajęczy Sus, partnerkę. Snort.
Rudo-biały wojownik na patrole udawał się często, nawet te nadprogramowe i samotne. Lubił wiedzieć, czy wszystko na granicach jest w porządku – czy nie ma żadnych drapieżników, intruzów, czy do klanu nie próbują wrócić szumowiny pokroju Dyni czy nieudaczni uciekinierzy w rodzaju Borsuczego Futra i Gęsiej Łapy. Tym razem wspólny patrol zaproponował Malinowej Gwieździe, wiedząc, że im obojgu to powinno pomóc; nawet jeżeli Porywisty Wiatr był silnym kotem i się nie podłamywał, to myśli wciąż zaprzątał mu stan Żabiej Łapy, i matka na pewno także się o niego martwiła.
Zatrzymał się raptownie kawałek za Kamienistą Przełęczą, gdy akurat pokonali ją wzdłuż granicy z klanem Cienia. Do jego nozdrzy dotarł bowiem zapach krwi, niesiony z wiatrem z okolicy Czterech Dębów. Nie było jednak słychać żadnych odgłosów walki.
– Krew. Pobiegnę sprawdzić – zakomunikował matce, odwracając w jej stronę głowę, po czym wypruł do przodu w stronę Płaskiego Głazu. Zaczął zwalniać, gdy ujrzał jednak nie walkę, nie drapieżniki, a grubego, biało-niebieskiego brzydkiego kocura… i leżącego pod jego łapami Wichrowego wojownika, Owsianą Łuskę, kimkolwiek on w ogóle był. Niby go kojarzył, a nawet wiedział, że kocur jest kilkanaście księżyców od niego starszy i długo był terminatorem, ale czy umiał cokolwiek powiedzieć na jego temat? Niekoniecznie. Na pewno się jednak nie spodziewał, że ktoś go przytarga prawie zmasakrowanego na klanową granicę.
Najeżył futro i uniósł ogon, przenosząc wzrok na Gromowego przywódcę. W jego oczach można było dostrzec złość, jednak nie wiedział jeszcze, czy powinien go kierować na brzydkiego kocura, czy może na Owsianą Łuskę. Pewne jednak było to, że wydarzyło się tu coś, co nie powinno, a członek klanu Wichru był teraz ranny. Pytanie tylko, czy z winy Gromiaków, czy z powodu własnej głupoty.
– To nasze. Co mu się stało?

/ jeszcze Szmal. z uwagi na czasoprzestrzeń i rany myślę, że nie tylko wskazane, a konieczne jest uznanie, że Owies jest już wojem.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Zajęczy Sus, partnerkę, o kwik. Gdyby mogła usłyszeć gdybania Trzmielej Gwiazdy pewnie wraz z synem roześmiałaby się gromko i poklepałaby się z nim wzajemnie po łopatkach z tego ubawienia. Szkoda, że nie mogła - przynajmniej jakiś pretekst do rozluźnienia atmosfery. Na widok Przywódcy Klanu Gromu uniosła brew - chyba po po raz pierwszy widziała go na żywo i w całej okazałości, tak naprawdę, chociaż ze względów fabularnych aż wstyd przyznać, że Przywódcy widują się głównie z oddali, jak kryptydy mijające się we mgle - a na widok rozpostartego przy jego łapach Owsa uniosła brew wyżej. Huh. Zamrugała z subtelną konsternacją, by zerknąć kontrolnie na stojącego obok, najeżonego z lekka syna. Kjanek, nie gap się tak na Przywódcę Klanu Gromu. To, że jest brzydki jeszcze o niczym nie świadczy.
- Owszem, to chyba nasze. - zgodziła się pogodnie, pozornie nieprzejęta, tak jakby Trzmiela Gwiazda wpadł porozmawiać przy herbacie. Zielone oczy obmiotły nieruchomą sylwetkę wojownika,, z ulgą odnotowując, że nie wygląda na martwego, nawet jeśli jego oko wyglądało cokolwiek nieciekawie. Cóż, dobre i to. Mogło być gorzej. Mogło też być lepiej, a mina Gromowego Przywódcy - a może po prostu taką miał twarz? - podpowiadała jej intuicji, że raczej nie spodoba jej się to co usłyszy za chwilę. - Jestem pewna, że jest perfekcyjnie logiczne wyjaśnienie na to jak nasza zguba znalazła się pod twoimi łapami? - zapytała spokojnie, podnosząc wzrok na Trzmielą Gwiazdę. Jej samej przychodziło do głowy kilka, ale najbardziej prawdopodobne było to, że Owsiana Łuska wpadł w łapy Gromowego patrolu jak ta śliwka w kompot. Ciekawe tylko, czy stawiał opór, czy tu oko mu niemal wydłubali tak o, dla zasady? Tak czy siak nie byłaby zdziwiona. Zawsze podejrzewała, że z Owsianej Łuski mogą być kiedyś kłopoty, a z kolei Klan Gromu... o Klanie Gromu wystarczająco się rzeczy nasłuchała. A jej wykształcony za młodu pogląd był znacznie mniej pochlebny niż ten który miał wobec Wichru Trzmiela Gwiazda.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Najpierw jego oczom ukazała się ruda sylwetka lśniąca w zimowym, ostrym słońcu, spoglądającym na nich zza ciężkich, szarych chmur. Dzień zdecydzowanie nie był ciepły. Niedługo po zjawieniu się Porywistego Wiatru, dołączyła do nich również sama Malinowa Gwiazda. Biała kocica go właściwie nie kojarzyła i podobnie działało to w drugą stronę, bo i on nie przypominał sobie, by kiedykolwiek miał okazję ją zobaczyć. Na zgromadzeniu, gdy był jeszcze podlotkiem, spotkał jedynie jej mizernego poprzednika. Widząc, że biała przywódczyni już podchodzi, Trzmiel poczekał z odpowiedzią na kocicę.
– Istotnie, to wasze – zgodził się bez chwili zawahania nawet nie patrząc na nieprzytomnego kocura leżącego u jego boku. Mógł go położyć na kamieniu, to chociaż wyglądałby na ofiarę złożoną Przodkom, a tak Owies leżał jak nic nie znaczącą kukła. Trzmiel zastrzygł obgryzionym uchem.
– Wdał się w walkę na naszej granicy z jedną z terminatorek. Gdy przybyłem na miejsce nie zareagował na słowne ostrzeżenie i tak to się skończyło. Najwyraźniej życie mu niemiłe – wyjaśnił krótko, opierając się na faktach. W głowie miał jeszcze wizję zajęcia się samą Kłującą Łapą, która odpyskowała mu na odchodne. Trzmiel w w ciągu ostatnich księżycowy zgorzkniał na tyle, że szara kocica mogła spodziewać się jakichś konsekwencji za tę pyskówkę oraz całe zajście, które nie było czarno-białe.
– Jeśli jeszcze raz zjawi się na naszych granicach i będzie prowokować, to nie sądzę, aby wrócił do klanu – dodał po chwili szorstkim tonem. Było to swego rodzaju ostrzeżenie, ale nie dla rudego czy białej, a dla tego nieprzytomnego mysiego móżdżka. Ciemnopomarańczowe ślepia skierowały się prosto na Malinowa Gwiazdę, a szczególnie na jej trawiaste tęczówki.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Obrócił głowę w stronę matki, na krótką chwilę pokazując na pysku niepokój, zaraz jednak przyjął obojętny, spokojny wyraz, by z powrotem zerknąć na Gromowego przywódcę i nieprzytomnego kocura leżącego pod jego łapami. Wyglądał na umierającego, wyglądał, jakby miał zmasakrowany pysk i oko, ale krew nie lała się z niego strumieniami i wciąż oddychał. Chociaż tyle, pomyślał cierpko. Chociaż tyle, że czekało ich targanie wciąż żywego wojownika do lecznicy, a nie trupa pod Rozłożyste Drzewo. Futro na karku kocura wygładziło się, gdy ten kiwnął lekko głową na wyjaśnienie Trzmielej Gwiazdy. Nie oznaczało to jednak, że wszystko było perfekcyjnie klarowne.
– Jeżeli mogę spytać – zaczął, rzucając kontrolne spojrzenie tak własnej matce, jak i przywódcy drugiego klanu. – Wdał się w walkę, to znaczy przekroczył granicę? Czy po prostu został zaatakowany albo zaatakował pierwszy, wciąż będąc na terenach Czterech Dębów? – zapytał spokojnym tonem. „Wdał się w walkę na granicy” mogło oznaczać dosłownie każdą z tych możliwości, a każda z nich niosła różne konsekwencje zarówno dla Owsa, jak i obu klanów. Najgorsze było to, że jeżeli nie było tam akurat świadków z, dajmy na to, innych klanów, to któraś ze stron mogła kłamać jak z nut… zaczynając od tego, że Gromowa terminatorka mogła sprzedać swojemu przywódcy jedną wersję, a kończąc na tym, że sam Owsiana Łuska mógł się potem zapierać, że nie przekroczył granicy i został zaatakowany bezpodstawnie. Pytanie tylko, w jaki sposób mieliby dociec prawdy.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Mógłby go położyć na kamieniu i nawet wokół niego zatańczyć, ale Malinowej Gwieździe chyba takie teatrzyki nie były jednak potrzebne do szczęścia. Grunt, że Gromowy Przywódca nie używał go jako miękkiego, ciepłego jeszcze siedziska, bo jeden rzut oka na Trzmielą Gwiazdę wystarczył by zdeterminować, że tego Owsiana Łyska mógłby nie przeżyć. To dopiero nowa definicja przegrywu - nie zginąć w walce, wyjść z niej w miarę cało, tylko by wyzionąć ducha pod ciężarem czyichś pośladków. Malinowej Gwieździe aż zrobiło się żal nieboraka.
- Och, Trzmiela Gwiazdo. Jeśli zjawi się jeszcze raz na waszych granicach, to wracać nie będzie miał po co. - odpowiedziała Trzmielej Gwieździe swobodnie i bez nawet mrugnięcia, przez chwilę odpowiadając spokojnie na zainicjowany przez niego kontakt wzrokowy, by ponownie spuścić wzrok na Owsianą Łuskę. Jeśli faktycznie tak było, a Trzmiela Gwiazda mówił prawdę... to sam sobie był winny. Ba, śmiałaby twierdzić, że i tak miał niebywałe szczęście, jak to zwykle miewają mysie móżdżki. Co mu do głowy strzeliło, by szukać zaczepki na granicach? Życie mu niemiłe? Tylko kolejnego pozbawionego instynktu samozachowawczego wariata jej było trzeba, zaraz jak tylko pozbyła się Dyni. Wciąż jednak istniał spory element "jeśli" i Malinowa Gwiazda pokiwała powoli głową na pytania stojącego obok syna. Słuszna uwaga. - Mnie natomiast ciekawi, gdzie konkretnie nasza zguba szukała guza. I u kogo. - wąsy Malinowej Gwiazdy drgnęły minimalnie ni to w niedowierzaniu, ni to w cierpkim rozbawieniu. - U ciebie? - to by dopiero pojechał po bandzie. Bądź co bądź istniała przepaść między szukaniem zaczepki z pierwszym lepszym Gromikiem numer 3, który akurat się nawinął i może jeszcze spojrzał na ciebie krzywo - co Gromiacy, przynajmniej z jej punktu widzenia, mieli często gęsto w zwyczaju - a skakaniem do samego Przywódcy. Pierwsze było niemądre, ale przynajmniej brawurowe, nawet jeśli w niekoniecznie pochlebnym znaczeniu tego słowa, natomiast drugie.... było zwyczajnie głupie. Nie trzeba było długo się nad tym namyślać by wiedzieć, że kot pokroju Owsianej Łuski mógł co najwyżej pogłaskać Trzmielą Gwiazdę po wąsach.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Dopiero gdy rudy najeżony kocur odezwał się, Trzmiel zwrócił na niego większą uwagę. Ot, wojownik jak wojownik. Może niepotrzebnie się najeżył, ale w gruncie rzeczy pewnie sam zachowałby się podobnie, gdyby zobaczył obcego kota z ciałem klanowicza pod łapami, który, jakby do niczego nie doszło, siedział spokojnie na granicy w oczekiwaniu na jakiś patrol. Gruby miał to szczęście, że trafiła mu się sama Malinowa Gwiazda na spacerku, co na pewno nie było czymś powszechnym.
— Nie wiem, w jaki sposób walka się rozpoczęła. Jak mówiłem, zjawiłem się później i rozdzieliłem towarzystwo. Słowne ostrzeżenie z mojej strony do niego nie dotarło, a nie miałem czasu użerać się z tak bezczelnym kocurem. Odniosłem wrażenie, że chyba próbował mnie zaatakować, ale, jak widzicie, nie wyszło mu to zbyt dobrze. Znalazłem ich na skrzyżowaniu granic mojego klanu, Klanu Cienia oraz Czterech Dębów — wyjaśnił rudemu wojownikowi, przenosząc na niego pozbawione emocji spojrzenie. Powiedział zresztą zgodnie z prawdą. Nie zamierzał ich okłamywać, bo ani nie było to w jego stylu, ani tym bardziej potrzebne. Po chwili przeniósł wzrok na białą kocicę. W uszach Trzmiela zabrzmiała bardzo krytycznie pod adresem swojego wojownika albo terminatora. Nie wiedział, komu prawie wydrapał oko, ale też nie za bardzo go to interesowało.
— Poniekąd. Początkowo u jednej z naszych terminatorek. Oko to już moja sprawka, gdy słowa nie docierały. Nawiasem, rzekł, że ran się nie boi, co brzmiało, jakby był gotowy do walki, jeśli to was zainteresuje. Masz jeszcze jakieś pytania, Malinowa Gwiazdo? — odpowiedział kocicy, wieńcząc swoją wypowiedź pytaniem i spoglądając prosto w jej zielone oczy. Doskonale wiedział, że jest od niego sporo starsza, ale odnosił wrażenie, że trzyma się znacznie lepiej, jak na swój wiek. Po śmierci Łaniego Kroku nie lubił patrzeć na siebie w tafli wody.
— Terminatorką z mojego klanu zajmę się po powrocie — dodał na koniec. Istniała szansa na to, że wichrowa przywódczyni nie będzie miała już żadnych pytań, a w takiej sytuacji Trzmiel kiwnąłby jednemu i drugiemu głową na pożegnanie, po czym się oddalił.

zt?
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Pokiwała powoli głową, słuchając słów Gromowego Przywódcy. Cóż, nie dowiedziała się jakichś wybitnie interesujących szczegółów, a Trzmiela Gwiazda sam podkreślił, że w sumie to nie ma pojęcia co konkretnie zaszło. To poniekąd działało na ich korzyść, więc nie zamierzała naciskać. No to chyba nigdy się nie dowiemy, co za szkoda. Ze swojej strony zamierzała wycisnąć z Owsianej Łuski jego wersję, to co konkretnie robił aż tam w szczególności.
- Na skrzyżowaniu Gromowej i Cienistej granicy. - powtórzyła za kocurem, z lekkim przekrzywieniem głowy i subtelnym zmarszczeniem nosa. A coś ty tam robił, bratku?, mówiło pełne powątpiewania spojrzenie wbite w bezwładnego wojownika. Nie żeby nie wierzyła Gromowemu Przywódcy - to swoją drogą, ale nie sądziła by miał powód do kłamstwa w tym konkretnym przypadku - bardziej wątpiła w motyw Owsianej Łuski. Jaki biznes mógłby mieć wojownik Klanu Wichru nie tylko na terenie Czterech Dębów, ale nawet dalej? Doprawdy, pomyślała sobie, wzdychając pod nosem. Niektórzy to aż proszą się, by ich do obozu uwiązać na sznurku, jak nieposłusznego psa do budy. Niemniej jednak, na te pytania będzie czas gdy Owsiana Łuska już odzyska przytomność. Gromowy Przywódca nie będzie wiedział, co mu siedziało w głowie gdy wybierał się na patrole po innych niż własne granicach.
- Nie, Trzmiela Gwiazdo. Dziękuję. - powiedziała krótko, odnotowując ponury humor w zaistniałej sytuacji. Dziękuję, że przywlokłeś go z powrotem czy dziękuję, że wybiłeś mu tylko jedno oko? Z opowieści Przywódcy wynikało, że mogło być dużo gorzej, skoro Owsiana Łuska wykazywał się aż taką brawurą. I po co, dziecko, po co. Porywać się z pazurami na słońce. - Jeśli pozwolisz zabierzemy już naszą zgubę i będziemy się zbierać. Porywisty Wietrze, mógłbyś? - zapytała, zerkając przelotnie na syna. Pozbieraj proszę kolegę z ziemi. Bo jeszcze się przeziębi na dokładkę. - Bezpiecznej drogi powrotnej, Trzmiela Gwiazdo. - dodała jeszcze w ramach uprzejmości, z kiwnięciem głowy skierowanym w stronę Gromowego Przywódcy. Miłego besztania Gromowej młodzieży? O ile można w tym wypadku mówić o jakiejkolwiek przyjemności.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Czy Porywisty Wiatr wierzył w stu procentach przywódcy Gromu? Niekoniecznie, zwłaszcza że z jego jasno wynikało, że nie był świadkiem wszystkich wydarzeń i zawierzał swojej terminatorce. Ale cóż, leżący u jego łap wichrowy wojownik nie był przytomny i nie mógł im na razie nic powiedzieć, więc syn przywódczyni wychodził z prostego założenia: jeżeli to, co powie Owies, nie będzie się zgadzało w jakiejś części z wypowiedzią Trzmielej Gwiazdy, to będzie trzeba drążyć dalej temat. Nie teraz, gdy powinni szybko zakończyć rozmowę i zanieść rannego do lecznicy, żeby poskładała go Lśniąca Sadzawka. Kiwnął głową w odpowiedzi na pytanie matki, po czym pożegnał się krótko z grubym kocurem, żeby następnie załadować sobie – jak najdelikatniej, mimo iż miał ochotę mocno nim szarpnąć, żeby nie robił takich głupot – wojownika na grzbiet i ruszyć w stronę obozu.

zt
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Porywisty Wiatr obudził się tego dnia z bardzo silnym postanowieniem wybrania się z Raczek na granicę – i wdrapania się na Cztery Dęby, tak jak obiecali sobie… kto wie, kiedy, ale minęło już zapewne kilkanaście księżyców, podczas których nie mieli za bardzo okazji wybrać się gdzieś dalej, ot, jedynie łapali się w obozie pomiędzy różnymi swoimi obowiązkami. Tego dnia jednak miał wolne: od trenowania, od patrolowania… no, od polowania nie, ale to mógł zrobić o dowolnej dogodnej dla siebie porze; dzień wcześniej zresztą złapał swoją siostrę przed spaniem i powiedział jej, żeby wyszykowała się na spacer i wspinaczkę. A teraz czekał na niej, o takiej porze, jaka tylko jej pasowała, przy wyjściu z obozu, niemal przebierając łapami, bo przecież sam sobie kilka razy odmówił samotnego wspinania się na to ogromne drzewo, a teraz w końcu miało się to wydarzyć.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Raczek niemalże wyskoczyła ze skóry, kiedy Kijanka do niej przyszedł i złożył tę cudowną propozycję, na którą czekała już kilka księżyców, ale nie poszła na Cztery Dęby bez brata, a co! W końcu obiecali sobie, że będą wspinać się razem, toteż słowa dotrzymywała, ale teraz czuła, że musi również opowiedzieć mu o wielu rzeczach, jakie miały miejsce w jej życiu, że musi przekazać mu dużo informacji i o równie wiele wypytać i nie było zmiłuj się, co nie? Poza tym nie zamierzała dłużej tego odkładać, poinformowała więc swojego terminatora, że następnego dnia ma chwilę wolności, żeby dobrze ją wykorzystał, a później z radością wyszykowała się na spotkanie z bratem, prędko pochłaniając małą mysz i strosząc nieco futro, by nie zmarznąć. Podbiegła do Kijanki prędko, w podskokach i pląsach, jakie były dla niej typowe, ale teraz jeszcze pełno w nich było dzikiej wręcz radości, oczy Raczek zdawały się błyszczeć niby dwie latarki, kiedy tak zbliżała się do młodego wojownika. Trąciła go radośnie łbem w formie powitania, a z jej gardła wydobył się długi, ciepły pomruk radości. Ależ była szczęśliwa! Szli znowu gdzieś razem, a na dokładkę to miała być niezapomniana przygoda, tego była całkowicie, zupełnie i w całej rozciągłości pewna!
- O rany, ale się cieszę! Zobaczymy ziemie innych Klanów i w ogóle! A teraz opowiadaj, jak ci wszystko biegnie, jak twoi terminatorzy? I w ogóle co robisz ostatnio? Jak to świetnie, że znaleźliśmy dla siebie więcej czasu! - rzuciła podekscytowana, bo naprawdę była szczęśliwa z powodu tego, że spędzi większość tego dnia z bratem.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Choć może było to trochę głupie, to dla Porywistego Wiatru kwestią honoru było dotrzymanie tej… w gruncie rzeczy niezbyt istotnej obietnicy, i choć czasami zapuszczał się na ziemie niczyje na styku terenów wszystkich klanów, choć bardzo go ciągnęło, to jednak ze wspinaczką na Cztery Dęby czekał na ten moment. Na widok siostry wyprostował się i uśmiechnął szeroko, jednocześnie jego ogon trącił ją po boku na powitanie. Nie było co zwlekać i od razu ruszyli przez Kłujący Korytarz, żeby skierować się do miejsca zgromadzeń.
– Terminatorka, nie terminatorzy. Teraz mam tylko Gwieździstą Łapę… idzie jej dobrze, chociaż mam wrażenie, że Zawilcowa Skórka i ten czas, przez który nie miała treningów, sprawiły, iż się rozbestwiła. Unosi się bez potrzeby, zakłada z góry, że nigdy nie pozwolę jej wybrać tego, co będziemy na treningu, bo przy omawianiu teorii polowania kazałem jej przytoczyć kilka zasad z Kodeksu Wojownika… ale poradzę sobie. Po Bączek chyba poradzę sobie z każdym – odparł, parskając lekko pod koniec. Był pewien, że to jedynie przejściowe problemy, a chociaż Gwiazdka zirytowała go swoimi foszkami i zakładaniem z góry dalszego przebiegu treningu, to nie zamierzał pozwalać na to, by to na niego wpływało. W końcu nie był od tego, by robić jej na złość, bo nie była jeszcze na tyle dojrzała, by przeanalizować ten problem nieco szerzej, z uwzględnieniem większej ilości elementów, niż czubek własnego nosa, prawda? Był od tego, by ją wyszkolić na dobrą wojowniczkę, a nie miał wątpliwości, że mu się uda, zwłaszcza że kotka była pojętna, zupełnie jak jej brat. – Krucha Łapa zaginął, a mama nikogo więcej mi nie przyznała, więc ostatnio nie mam aż tyle roboty. Staram się jednak dużo patrolować tereny… no, i teraz chciałbym spędzić trochę więcej czasu z wami, zwłaszcza po tym, jak Pijawka wróciła. A ty? Opowiadaj!
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Trudno powiedzieć, czy dla Raczek to była kwestia honoru, ale na pewno nie zamierzała sama rzucać się na Cztery Dęby, skoro jakiś czas temu uzgodniła z bratem, że wybiorą się tam wspólnie, że będą się wspinać, podziwiać wszystko i zachowywać się nieco niepoważnie, jak w czasach, gdy byli jeszcze kociętami. To było miłe, tak móc sobie wskoczyć w przeszłość, sprawiało jej wiele przyjemności, a jednocześnie powodowało, że nie czuła się wcale taka dorosła, jak powinna. Poza tym naprawdę cieszyła się na możliwość prawdziwego spotkania z bratem, spędzenia z nim czasu, posłuchania tego wszystkiego, co miał jej do opowiedzenia, a skoro przy okazji mogli przypomnieć sobie, jak to jest być znowu kociakami, to dlaczego nie, co nie? Dawniej bawili się doskonale, była zatem pewna, że teraz może być całkiem zabawnie.
- A co z Bączkiem było nie tak? I możesz mi o tym wszystkim, co robią, opowiedzieć? Ja to nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, wiesz? Mleczna Łapa zniknął, zanim tak naprawdę coś zaczęliśmy robić i myślałam nawet, że to moja wina, a Chybot... Sam widziałeś, co zrobił i to wcale nie było miłe, ale tata na szczęście poświęcił mi czas i mogłam z nim o tym wszystkim pomówić. No i teraz jest Koziołek, co nie? Chociaż nie wiem, co to będzie. Czy ty też zauważyłeś, że najmłodsi terminatorzy mają jakiś dziwny zwyczaj mówienia o sobie, jakby byli dwoma kotami w jednym? Nie wiem, czy to jakaś zabawa, czy powinnam się martwić! - rzuciła w odpowiedzi, kiedy tak szli przed siebie, zbliżając się coraz bardziej do Czterech Dębów i chociaż z jednej strony chciała być tam jak najszybciej, to mimo wszystko zwalniała nieco, by móc nacieszyć się bratem, ile tylko się da!
- A poza patrolami? Przyjaźnisz się z kimś?
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości