mam cały czas 3 nieprzeczytane wiadomości na Żonkil, chociaż wszystkie są przeczytane |D
Było i nie ma :)
I don’twannadie,I don’twannadie ≡.I.don't.wanna.die.≡
<img src="https://imgur.com/PvVieSc.png" height="100px"> there’snowaythat I wanna;______; ;______;for sucha stupidreason dying now thatI have diedI’m nolonger alive I’m.saying.b y e.b y e;______; ;______;see.you.all.again❀
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Biel pokrywa właściwie wszystko. Jedynymi akcentami kolorystycznymi są różowy nos, poduszki łap oraz ślepia raczej w turkusowym odcieniu. W otoczeniu krzewów nabierają zielonego koloru, zaś gdy Biała spogląda w niebo, chciałoby się powiedzieć, że są błękitne. Długie futro, idealnie zakrywa wychudzone wciąż ciało. Dba o to, żeby zawsze było idealnie białe, perfekcyjnie ułożone. Mięśnie zdążyły się w pewnym stopniu odbudować, choć po pobycie w lecznicy wciąż odbiegają od umięśnienia jej rodzeństwa. Kiepska dieta nie pomogła w powrocie do fory z czasów, gdy była kocięciem. Nie należy do najwyższych, ale nie przejmuje się tym zbytnio.
Chciałoby się powiedzieć, że jest potulną kotką, która zna swoje miejsce i stara się nie wychylać. Cóż, w pewnym sensie próbuje być taka, a właściwie stara się, żeby za taką ją uważano. Uroczą, uprzejmą, grzeczną. Jedynie w spojrzeniu można dostrzec błyski gniewu i buntu. Pamięta, że nie powinna podchodzić agresywnie do starszych wojowników, choć nie raz musi gryźć się w język. Dodatkowo cały czas trenuje swoją cierpliwość, która kosztowała ją już kilka kępek futra, które straciła w czasie powrotu do Gromu. Całe szczęście, że futro odrasta. Przepełniona dumą z powodu śnieżnobiałego koloru, jest wobec niego nieco pedantyczna.
Mam jedną wydmo prywatną wiadomość mimo ich braku.
Kotka o małej posturze co daje jej zwiność.Ma krótkie futro z przewagą koloru białego ok.70% z czarnymi łatami na ogonie,karku,głowie i rudymi łatami na głowie i plecach.Ogon jej jest czarno- rudy z przeagą czarnego.Posiada prawie nie widoczne klasyczne grube pręgi na rudych łatach. Ma białe wąsy.Jej oczy są szaro niebieskie z przewagą szarości.:
Huśtawka nastrojów
Mam pokazane 14 postów, ja tyle nie napisałam! Napisałam ze dwa, prosiłabym o naprawienie
"Kochać to także umieć się rozstać.
Pozwolić komuś odejść,
nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. "
Niewiele się w kwestii wyglądu szarasa zmieniło, poza tym, iż przybyło mu parę blizn. Oszroniony Pazur wciąż wizualnie sprawia wrażenie wysokiego kocura przez swoje długie, tyczkowate łapy. W rzeczywistości jest blisko górnej granicy średniego wzrostu, co powoduje, że jest nieznacznie wyższy od przeciętnego kota. Długie jednakże przylegające futro, ciemnoszare na grzbiecie przechodzące w jaśniejszy odcień by skończyć na beżowym brzuchu, klatce piersiowej, łapach i pysku (blue ticked) nadal jest niedbale rozczochrane, nadając Szronowi zawadiackiego wyglądu. Dwukolorowe oczy Oszronionego Pazura - lewe błękitne, a prawe zielone, wciąż posiadają zaczepną, rozbawioną iskrę mimo upływu wielu księżycy, która zdawać by się mogło nigdy nie zgaśnie. Szron zdecydowanie nadal dba o swój niedbały, łajdacki wizerunek.
Blizny: szrama na prawym oku, trzy niewielkie szramy na czubku głowy, szrama na prawej przedniej łapie, szeroka blizna na lewym udzie, szrama z lewej strony nosa, naderwane lewe ucho
Wydoroślał i spoważniał.
Haha, a gdzie tam! Nigdy w życiu.
Szron zawsze pozostanie tym samym Szronem co zwykle. Nie ważne ile i co przejdzie - nigdy nie straci pogody ducha. Wojownik wciąż wykazuje się wybitną nieostrożnością i zwyczajną brawurą. Jego życiowym mottem jest "chwytaj dzień" czy też "raz się żyje" i uparcie się go trzyma pchając się we wszelakie niebezpieczeństwa. Prawdopodobnie testuje tolerancje Gwiezdnego Klanu na jego brawurę, który to nie raz zsyłał na kocura różne przeciwności, zapewne w celu powstrzymania go od dalszych głupot. Jak widać bezskutecznie.
Wojownik to magnes na kłopoty. Szron ma niezwykle luźne podejście do życia i charakterystyczny styl bycia, który tworzy nie do końca prawdziwy obraz nieodpowiedzialnego ignoranta. Żyje chwilą, jakby każdy dzień miał być jego ostatnim. Wbrew powszechnej opinii nieogarniętego ryzykanta (która nie mija się z prawdą), Szron nie raz udowodnił, iż potrafi myśleć i dobrze dobierać słowa. Jest dosyć inteligentny, ale bywa tępy i nie dostrzega oczywistych rzeczy. Ma sarkastyczne poczucie humoru, to świetny kumpel, dużo żartuje i często to właśnie on rozładowuję napięcie. To wszystko czyni z niego charyzmatyczną i pełną polotu jednostkę, która łatwo zjednuje sobie innych.
Ważkowa Łapa [KRz] | Chmurne Niebo [KW]
Sosna napisałxMam pokazane 14 postów, ja tyle nie napisałam! Napisałam ze dwa, prosiłabym o naprawienie
Wysłało Ci z milion razy "zt" w jednym temacie. Już naprawione.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Nie zmieniła się ani trochę jeśli chodzi o futro - nadal lśni bielą, wyrwaną łagodnie przez barwę rudą i czarną, dzięki czemu nosi dumne miano trikolorki. Futerko jest zawsze wyczesane i zadbane, gładko przylegające do delikatnej sylwetki, która jest ani za chuda, ani za puszysta, być może lekko wydłużoną przez nagły wzrost organizmu. Mimo tego wzrostu wydaje się bardzo delikatna, jakby nadal miała sześć księżyców, a nie osiem, czy dziesięć - niewielkie rozmiary nadrabia jednak spojrzeniem żółto-złotych oczu, które na większość kotów spoglądają z góry. Nosek i poduszeczki pozostały różowe i bez skaz, a ogon wydłużył się na tyle by zgrabnie owijać łapy za każdym razem gdy siada.
Nie zmieniła się zbytnio - nadal jest perfekcyjna i nadal porządkuje otoczenie i nadal patrzy na większość z góry i oceniająco. Zmieniło się tylko to, że ma wiele ukrytego ciepła do rodziny - "wybacza" im małe niedociągnięcia i pomaga jak tylko może według siebie najlepiej. Również tylko rodzina widzi jej większe emocje - a to lekki śmiech, a to czułość i potrzebę bycia z nimi. Dla innych kotów jest raczej chłodna, oceniająca i oschła, chyba, że ktoś wypadnie pozytywnie - wtedy przyjmuje tego kogoś do kategorii "prawie rodzina" i zachowuje się bardziej opiekuńczo, choć nadal nie swobodnie. Sama jednak dobrze wie jak bardzo potrzebuje innych kotów. Z kolei publiczne wydarzenia dzieciństwa, czyli zmiana przywódcy i zstąpienie Gwiezdnej, sprawiły, że wyższe rangi są dla niej tylko słowami, skoro tak łatwo można zmienić koty je posiadające, tymbardziej, że koty te nie są idealne. Za to jest pewna tego, że Gwiezdni istnieją, choć ma wrażenie, że nie są wszechmocni i wszechwiedzący.
Kosowa Pieśń i Wrzosowa Łapa [KRz] i Mokra Łapa[W]
Mistrz: Lśniąca Sadzwka Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: just be friends
Pręgi na jego długiej brązowej sierści są rozproszone i wyraźniej zaznaczone wyłącznie na łapach oraz mordce, przez co wydaje się odrobinę rudawy. Od czoła aż po koniec puchatego ogona ciągnie się szeroka czarna smuga. Upstrzony jest również białymi nierównomiernymi plamami. Jedna z nich znajduje się na mordce - omijając brodę i okolice wibrysów. Kolejna zaczyna się od klatki piersiowej po brzuch, do tego dochodzą także nierównomierne skarpetki - dłuższe z przodu i krótsze z tyłu.
Całkiem przeciętny z postury - niezbyt umięśniony, ani smukły. Jedynie długie łapki świadczą o tym, że wyrośnie na jednego z wyższych Wichrzaków. Dba o to, aby zawsze dobrze się prezentować, nie lubi gdy jakiś kłaczek zbytnio odstaje. Największą jego zmorą są jaśniejsze kosmyki wystające z trójkątnych uszu. Na pyzatej mordce znajduje się ciemno-różowy nosek, a okrągłe oczka są o barwie morskiej zieleni.
Igła obok nieśmiałości to nawet nie stał. Aż dziw bierze, że to wygadane kocię jest synem jąkającego się wojownika. Jest nad wyraz ciekawski i koniecznie musi wiedzieć wszystko. Wszyściuteńko. Od tego kto był danego dnia na patrolu, aż po to kiedy ostatni raz Gwiazda postawiła klocka. Nie poznał jeszcze granicy gdzie zaczynają się tematy, o których nie powinno się mówić głośno i korzysta ze swojego kocięcego przywileju, żeby pleść co mu ślina na język przyniesie. Jeśli ktoś będzie miał nieszczęście paść jego ofiarą, to z pewnością będzie skazany na wysłuchanie całego monologu odnośnie osobistych przeżyć i przemyśleń kocurka. No i nie uniknie także pytań - niektórych z pewnością całkiem niewygodnych. Należy unikać dzielenia się z nim tajemnicami, bo jak nic rozpowie je po klanie niczym papuga.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Nie rzuca się w oczy. Jest kocurem średniego wzrostu o dość lekkiej budowie ciała, co nadrabia półdługą sierścią; najdłuższa jest na szyi gdzie tworzy kryzę, brzuchu i ogonie, ale również u nasady szczęki i na policzkach, łokciach i udach; dłuższy kosmyk na jego potylicy często lekko odstaje. Jego kruczoczarna szata nie jest szczególnie gęsta, przypomina nieco pióra; jest też często niedokładnie ułożona bądź wyczesana jedynie w połowie, gdyż stracił zainteresowanie w trakcie pielęgnacji. Biel pojawia się na jego pysku, skąd spływa na szyję, pierś i brzuch, białe ma również przednie łapy od palców po nadgarstki i tylne - aż po kolana. Głowę ma kwadratową, oczy stosunkowo wąskie, o barwie bladej żółci. Różowy nos okolony długimi, białymi wąsami jakie wywijają się ku dołowi.
Cechuje go dość lekkie podejście do życia; nie ma szczególnie wygórowanych ambicji i zadowala się tym, że płynie z prądem. Oportunista, który zawsze ocenia sens swoich poczynań oraz ewentualny zysk z podjętej akcji. Wolny duch, elastyczny i szybko przystosowujący się do zmian. Nie lubi się wysilać, ma stosunkowo słomiany zapał i jest wybitnie energooszczędny. Nie dla niego długie patrole i polowania, choć lubi się włóczyć samotnie, daleko poza ziemie swojego klanu. Nie czuje się szczególnie przywiązany ani do ziemi, ani do zasad, ani do kotów; ignoruje większość poleceń jeżeli nie widzi w nich zysku dla samego siebie. Z lubością nurza się we własnym cynizmie i nie stroni od pełnych kpiny uśmiechów; roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, nie stroni od drobnych kłamstw i manipulacji słowem. Lubi towarzystwo pięknych kocic i rozmowy o niczym, rozwija wówczas skrzydła i czuje się jak w swoim żywiole. Życie traktuje z przymrużeniem oka i mało co bierze na poważnie.
if itook youeverywhere, thenwell, youwouldn't knowhow to walk
if i spokeon yourbehalf,then well,you wouldn'tknow how totalk if igave youeverythingand everythingis what ibought
icantake it allback, i nevercared'bout whatyou thought
Mistrz: Węglowe Gardło Płeć: kotka Matka: kto Ojciec: nie znam
Spora, jednolicie czarna, złotooka kotka. Przeważnie ma obojętny lub niezadowolony wyraz pyska, niemal zawsze jest w ruchu - jeżeli się nie przemieszcza, to na pewno będzie tłukła ogonem o podłoże albo przebierała łapami.
Kim ona właściwie jest? Czy tą pewną siebie kotką, żądną przygód i beztroską, nieprzyjemną w obyciu i gniewną, którą eksponuje na codzień... czy może raczej tym niekochanym kociakiem, który siedzi gdzieś w środku? Jedno jest pewne. Szerszeń jest spragniona uwagi innych, chce podziwu i akceptacji, życzy sobie, by ktoś ją doceniał i w nią wierzył, bowiem tego wszystkiego nie dostała nigdy od rodziców. Bywa w tym roszczeniowa. Nigdy nie miała żadnego autorytetu, jeżeli chodzi o inteligencję emocjonalną, więc łatwo wytrącić ją z równowagi, a okazywane przez nią emocje sprowadzają się do gniewu i frustracji. Nie jest zbyt bystra, zawsze szybciej zrobi, niż pomyśli, jest skora do bójek, co widać było już od pierwszych księżyców jej życia. Nieco burkliwa i szorstka. Powoli uświadamia sobie, jak ważny jest Klan i bycie dobrym wojownikiem, a jednocześnie oddala się od rodziny - więzy krwi to za mało, by uznać kogoś za godnego jej uwagi. Najczęściej myśli o sobie, tylko za Trzmiela gotowa by była oddać życie. Już teraz niechęcią darzy inne klany, mimo iż jej własny nie ma wiele do zaoferowania.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.