Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Ja również, jak Jarzębina i Kasztan, nie podjęłam tej decyzji nieprzemyślenie, kiedyś dużo siedziałam w RP, także wystarczy mi chwila na wsiąknięcie w to z powrotem. Wolałabym też zacząć nie od miotu NPC, gdyż lubię aktywnie tworzyć postać. Również liczyłam się z tym, że kociaki dopiero się urodzą i nie mam problemu z zaczekaniem aż to się wydarzy.
Co do imienia - oczywiście może być traktowane bez zdrobnienia, jakoś mi to podpasowało, jednak rozumiem że komuś może się to nie podobać.
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna Płeć: kocur Matka: trzcina! [króliczy pląs] Ojciec: lampart! [gburek] Partner: Popielny Żar uwu
Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
Rzadko kiedy zamyka swoją jadaczkę. Prawdopodobnie tylko wtedy, gdy ktoś coś mówi. Jest stworzony do rozmawiania, nawet do siebie, gdy ktoś nie bardzo chce się z nim porozumieć lub siedzi dłuższy czas sam. Ma ogrom energii, którą wykorzystuje na bieganie po terenach i zwiedzanie ich, lubi poznawać nowe koty i zdobywać wiedzę, by móc ją potem przekazać dalej. Trochę mu przykro, gdy myśli o swoich rodzicach lub bliskich, którzy odeszli, a także, gdy skupia się na fakcie, że większość jego rodzeństwa, zarówno przybranego, jak i prawdziwego, skończyła już trening i szkoli wielu terminatorów, podczas gdy on zostaje z tyłu. Wierzy, że kiedyś i jemu się uda dostąpić zaszczytu mianowania, a wtedy otrzyma imię, o którym marzył od urodzenia praktycznie. I na pewno nie będzie tam nic związanego z gorącem!
Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Ognistopręga[*] Ojciec: Rudzikowy Ogień[*]
Najogólniej rzecz ujmując, Kałuża sprawiedliwie upodobnił się trochę do matki, a trochę do ojca. Po Ognistopręgiej odziedziczył, a to ci dopiero, ognisty kolor futerka i ciemniejsze nań tygrysie pręgi, natomiast z Rudzikowym Ogniem łączy go krótka, gładko przylegająca do skóry sierść. Nie jest jednak idealną kopią kolorystyczną rudej kotki, bo brak mu białych znaczeń, albo chociaż jaśniejszych przebarwień, które w jakiś sposób koiłyby intensywną, płomienną barwę puchatego futra. Nos ma w typowym dla rudzielców, ciemnoróżowym odcieniu. Jedynej odskoczni od ciepłych tonów można szukać w bystrych oczach kocura, bowiem te zawsze z porównywalną dozą wesołkowatości błyszczą raz bardziej zielonkawo, raz bardziej niebiesko - w zależności od światła. Po ojcu wyrósł na wysokiego, szczupłego kocura o sprężystym kroku, lubiącego wywijać zwartym ogonem w powietrzu.
Niezwykle tolerancyjny kocur, który równie chętnie co przystaje na dziwactwa kociąt, widzi też w klanie Rzeki miejsce dla samotników i zbłąkanych pieszczochów. Jest opanowany w tym sensie, że praktycznie nie da się go wytrącić z równowagi, ani sprowokować. Kompletnie nie przejawia wobec innych agresji, ponieważ wierzy, że absolutnie z każdym da się zawsze dogadać. Z drugiej strony nie boi się zwrócić uwagi, jeżeli ktoś jego zdaniem przegina. Przy tej okazji widać, jak Kałuża jest kontaktowy, otwarty, wręcz naturalnie charyzmatyczny. A poza tym troskliwy, pomocny i odpowiedzialny wobec wszystkich! Nigdy nie ma dość towarzystwa, każdy może sobie z nim uciąć pogawędkę, gdyby tego akurat potrzebował, a i on sam chętnie inicjuje rozmowy. To również kocur, który potrzebuje dużo ruchu oraz wielu bodźców. Spontaniczny i dynamiczny wulkan emocji, które tak szybko jak przychodzą, tak i odchodzą.
Przeżyta w bardzo wczesnym wieku rozłąka z bliskimi, choć traumatyczna, jedynie wzmocniła u niego bazowe cechy. Stąd nie brak mu optymizmu i hartu ducha napędzających do żywego działania na przekór przeciwnościom losu.
Szara Kora, Goryczka, Aronia
Z chęcią dołączę, jeśli szanowni rodzice mnie zechcą :swietlik:
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kaszl kaszl...
Chciała bym się zgłosić :3
Bo czemu nie
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Mistrz: Rozmazane plamy to jedyny trop Płeć: Kocur Matka: Przepraszam mamusiu... [Trzcinowa Sadzawka] Ojciec: Ten nieobecny [Miękki Obłok] Partner: Hmmmm
Od czasu, gdy dołączył do dwunożnych, nieźle przytył. Biega teraz bardziej jak bułka. Krótkie futerko nadal pozostało bure, z czarnym tygrysim pręgowaniem. Mięśnie przykrył tłuszcz, lecz kocur nadal swoje potrafi. Złote oczy, patrzą na świat z większą pewnością, można by to nazwać nawet przekonaniem, że co swoje, to najlepsze. Uszy wciąż wypełnia mocny róż, a nos jest pudrowo różowy. O nie chodzi, on dumnie kroczy, jak żołnierz broniący swego terytorium. Bo przecież co jest jego, to jest najlepsze. Podczas chodu głowę na wysoko uniesioną, jakby chciał pokazać innym, że to on ma rację. Przez ten czas także urósł. Ze średniej wielkości kociaka stał się wysokim kocurem, co tylko dodaje mu efektu wyższości.
Najlepsze, bo moje! ||Kp||
Ulewna Łapa [ded] | Kasztan [Z]
Wiem, że każdy ma swoje zdanie, ale według mnie, nowi gracze lepiej odnajdą się w miocie NPC. Nie ma się wtedy obowiązku pisania przy porodzie, a jako, że maiłam czasami sesję z nowymi graczami, jest możliwość, że go po prostu no... Zablokują. Jednak poród jest jedną z najważniejszych rzeczy w życiu kociaka z miotu fabularnego, więc kiedy wchodzisz do sesji porodowej, musisz pchnąć do końca, bo inni też chcą się urodzić. Rozumiem, że interakcja z rodzicami, bardzo fajnie, ale... No jak już mówiłam, lepiej zaczynać w miocie NPC. Jeśli wiecie, że dacie radę i nic nie zablokujecie, to spoko, nie zatrzymuję. I jeszcze raz mówię, że I'm jest saying.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Poród nie jest najważniejszą rzeczą postaci z miotu fabularnego |D fajnie jest coś takiego napisać, ale to nie jest rzecz, dla której ludzie się decydują grać w takim miocie. Poza tym, nowe osoby, które są chętne, wyraźnie napisały, że mają doświadczenie w grze na forum i wydaje mi się, że właśnie super będzie im się prowadziło swoje pierwsze postacie na forum, kiedy będą mieć rodziców widocznych (mniej lub bardziej) na fabule. Ostateczna decyzja należy i tak do Ogni i Rudzika, ale ja bym absolutnie nie zniechęcała, wręcz przeciwnie
Patrząc na długie łapy zapewniające mu nie tylko wysoki wzrost, ale i szybkość, oraz smukłą, harmonijną sylwetkę, można stwierdzić, że należy on do kotów całkiem urodziwych. Mimo to jego futerko nie należy do jakoś szczególnie niezwykłych – jest krótkie i zadbane, w kolorze jednolicie czekoladowym, takim jakie ma jego matka, Śliwkowa Gałązka. Po niej też Rudzik odziedziczył żółte oczy, zazwyczaj pełne powagi. Zawsze chodzi z dumnie uniesioną głową.
Przez te wszystkie księżyce Rudzik w gruncie rzeczy niewiele się zmienił. Jedynie jego ego nieco się zmniejszyło (chociaż wciąż jest całkiem spore), jednak nie uważa się już za ósmy cud świata i potrafi dostrzec coś więcej niż tylko czubek własnego nosa. O ile chce, oczywiście. Ogień jest też kocurem poważnym, dokładnie spełniającym swoje obowiązki, który w pewnym sensie nawet cieszy się z tego jak zwyczajne i rutynowe jest jego życie. Pełen lojalności dla Klanu Rzeki, nawet jeśli nie wszystko w nim mu się podoba. Nie zrobił się milszy niż wcześniej, jednak już nie prowokuje kłótni do rozrywki aż tak często. Łatwo ocenia inne koty i równie łatwo je przekreśla, a wtedy zazwyczaj jego niechęć (zazwyczaj bardzo silna), przenosi się też na inne koty bliżej związane z nielubianym osobnikiem. Łatwo się irytuje i szybko wpada w gniew. Ma problemy ze zrozumieniem, że inni mogą myśleć inaczej niż on.
dzięki wiewiór, właśnie to samo miałam napisać. napisanie jednego posta o wypełznięciu z macicy to nie jest problem, zwłaszcza jak już ma ktoś doświadczenie w pbf-ach, więc proszę mi tu nikogo nie zniechęcać.
also, bo zapomniałam, migotka - możemy cię na spokojnie dopisać. dużo ci postów brakuje?
and we dream of the day, when our kids can play
in the streetswith no fear of them being taken away fathers raise their sons with respect and love
handle anger and pain with no need for no guns
Mistrz: Rozmazane plamy to jedyny trop Płeć: Kocur Matka: Przepraszam mamusiu... [Trzcinowa Sadzawka] Ojciec: Ten nieobecny [Miękki Obłok] Partner: Hmmmm
Od czasu, gdy dołączył do dwunożnych, nieźle przytył. Biega teraz bardziej jak bułka. Krótkie futerko nadal pozostało bure, z czarnym tygrysim pręgowaniem. Mięśnie przykrył tłuszcz, lecz kocur nadal swoje potrafi. Złote oczy, patrzą na świat z większą pewnością, można by to nazwać nawet przekonaniem, że co swoje, to najlepsze. Uszy wciąż wypełnia mocny róż, a nos jest pudrowo różowy. O nie chodzi, on dumnie kroczy, jak żołnierz broniący swego terytorium. Bo przecież co jest jego, to jest najlepsze. Podczas chodu głowę na wysoko uniesioną, jakby chciał pokazać innym, że to on ma rację. Przez ten czas także urósł. Ze średniej wielkości kociaka stał się wysokim kocurem, co tylko dodaje mu efektu wyższości.
Najlepsze, bo moje! ||Kp||
Ulewna Łapa [ded] | Kasztan [Z]
Pisałam, że jeśli są przekonane to ok. Pisałam też, że tylko mówię. Staram się nie być postrzegana jako osoba która zniechęca wszystkich, ale jakoś mi to nie wychodzi. Nie wiem jak to wytłumaczyć... Po prostu przedstawiam swoje poglądy i mam nadzieję, że nikogo nie urazilłam •-• Decyzja nadal należy do was.
Młodziutka kotka o wzroście poniżej przeciętnej. Chociaż natura poskąpiła jej tych kilkunastu centymetrów to przynajmniej jest masywniejsza ew. to jeszcze pulchność wynikająca z obżerstwa. Od narodzin jej sierść już nieco się wydłużyła. Po matce odziedziczyła rudość z ciemniejszym pręgowaniem klasycznym. Biała plama rozchodzi się od pyszczka do klatki piersiowej i sięga do okolic między przednimi łapami. Przez całą długość grzbietowej części ogona biegnie ciemna pręga. Nos różowy, a oczy wybarwiły się na dwa kolory - złoty oraz niebieski.
Wraz z wiekiem Jarzębina stała się bardzo ciekawska. Chętnie eksploruje otaczający ją świat. Lepiej nie odpowiadać jej na pytanie, bo tylko raz wystarczy, by młoda zaczęła wypytywać o więcej i więcej. Oprócz jedzenia lubi także zabawy, a raczej tylko bitki. Wydaje się być pozbyta uczucia smutku, gdyż potrafi się albo cieszyć, albo zachować neutralny spokój wywołany brakiem rozumienia sytuacji czy emocji innnych kotów. Nie ma oporów przed nowymi znajomościami. Nawet jeśli zdarza jej się popełniać gafy.
Wypowiem się głównie w swoim imieniu, ale też i po części dziewczyn (Szaruga i Jarzębinka), bo czuję się odpowiedzialna za wciągnięcie je w swój pomysł na poprowadzenie rozgrywki.
Wiewiórczemu i Rudzikowi dziękuję za słowa poparcia i nieskreślanie naszej trójki ze startu, bo nowi na tym forum. :)
Każda z nas ma większe lub mniejsze doświadczenia. Każda z nas wie też czego chce. Ja osobiście po długim forumowaniu dobrze znam swoje preferencję i wiem, że najlepiej mi idzie postać, którą kreuję od zera z dużym wykorzystaniem sytuacji fabularnych. To zawsze sprawiało mi dużo przyjemności, ale od iluś lat nie miałam okazji na taką rozgrywkę, bo bytowałam na forach, których aktywność szału nie robiła i prędzej czy później padały. Gdy już chcę skorzystać z okazji, że upatrzyłam zaludnione forum z zapowiedzianym miotem, który mnie zainteresował, cóż... Osobiście trochę mnie ugodziła taka jakaś niechęć do mnie i do dziewczyn, że jesteśmy świeżakami, którzy się nie znają się na forach fabularnych. Odbieram to słusznie czy nie, nie poradzę na ten czas. Jak dziewczyny to odczuły to niech się wypowiedzą, jeśli mają taką potrzebę.
Jesteśmy po prostu ekipą z nieskrzyżowanymi doświadczeniami na forach, która chciałaby móc razem stworzyć grupkę trójki rodzeństwa o silnych więziach. Jedyne czego teraz oczekujemy to branie naszej kandydatury na poważnie i nie odrzucanie nas z myślami, że randomowo wpadłyśmy na pierwsze lepsze forum, kliknęłyśmy adopcje i stwierdziłyśmy, że zgłosimy się w najświeższym temacie. :)
Za miszmasz w tym poście przepraszam, ale nigdy nie byłam mistrzem w wyrażaniu tego, co mi po łbie chodzi. ;D
Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Ognistopręga[*] Ojciec: Rudzikowy Ogień[*]
Najogólniej rzecz ujmując, Kałuża sprawiedliwie upodobnił się trochę do matki, a trochę do ojca. Po Ognistopręgiej odziedziczył, a to ci dopiero, ognisty kolor futerka i ciemniejsze nań tygrysie pręgi, natomiast z Rudzikowym Ogniem łączy go krótka, gładko przylegająca do skóry sierść. Nie jest jednak idealną kopią kolorystyczną rudej kotki, bo brak mu białych znaczeń, albo chociaż jaśniejszych przebarwień, które w jakiś sposób koiłyby intensywną, płomienną barwę puchatego futra. Nos ma w typowym dla rudzielców, ciemnoróżowym odcieniu. Jedynej odskoczni od ciepłych tonów można szukać w bystrych oczach kocura, bowiem te zawsze z porównywalną dozą wesołkowatości błyszczą raz bardziej zielonkawo, raz bardziej niebiesko - w zależności od światła. Po ojcu wyrósł na wysokiego, szczupłego kocura o sprężystym kroku, lubiącego wywijać zwartym ogonem w powietrzu.
Niezwykle tolerancyjny kocur, który równie chętnie co przystaje na dziwactwa kociąt, widzi też w klanie Rzeki miejsce dla samotników i zbłąkanych pieszczochów. Jest opanowany w tym sensie, że praktycznie nie da się go wytrącić z równowagi, ani sprowokować. Kompletnie nie przejawia wobec innych agresji, ponieważ wierzy, że absolutnie z każdym da się zawsze dogadać. Z drugiej strony nie boi się zwrócić uwagi, jeżeli ktoś jego zdaniem przegina. Przy tej okazji widać, jak Kałuża jest kontaktowy, otwarty, wręcz naturalnie charyzmatyczny. A poza tym troskliwy, pomocny i odpowiedzialny wobec wszystkich! Nigdy nie ma dość towarzystwa, każdy może sobie z nim uciąć pogawędkę, gdyby tego akurat potrzebował, a i on sam chętnie inicjuje rozmowy. To również kocur, który potrzebuje dużo ruchu oraz wielu bodźców. Spontaniczny i dynamiczny wulkan emocji, które tak szybko jak przychodzą, tak i odchodzą.
Przeżyta w bardzo wczesnym wieku rozłąka z bliskimi, choć traumatyczna, jedynie wzmocniła u niego bazowe cechy. Stąd nie brak mu optymizmu i hartu ducha napędzających do żywego działania na przekór przeciwnościom losu.
Szara Kora, Goryczka, Aronia
A ja jeszcze tak zasygnalizuję, że akurat w sesji porodowej kolejka pisania postów nie ma żadnego znaczenia, więc nie trzeba panikować, że ktoś kogoś bloknie bo... no nie bloknie.
Decydujący głos należy się Ogni i Rudzikowi, ale ja jestem za daniem dziewczynom szansy! :wilcza:
Mistrz: top ten anime betrayals Płeć: kotka Matka: Chabrowy Pąk Ojciec: Szemrzący Potok Partner: chaotic gay
A cóż to za niemiłosiernie chude, kanciaste stworzenie? Prawda jest taka, że Bławatek - wbrew temu, co mogłoby sugerować jej imię - zupełnie nie przypomina pięknego i delikatnego kwiatuszka. Już widać, że łapy koteczki będą raczej szczudłowate i nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogon ma za to dość krótki, biczowaty, poruszający się bez ustanku, jakby koteczka zamierzała go użyć jako śmigiełka i odlecieć hen, w nieznane. Bławatek to dokładne odbicie Szemrzącego Potoka, tylko że w Chaberkowych kolorach. Dlatego Bławatek jest w znacznej części biała, pokryta intensywnie rudymi plamami tylko na głowie, mordce, łapach, gdzieś w dolnej części grzbietu i na ogonie. Oczy natomiast wkrótce utracą swoją idealnie ciemnoniebieską barwę, żeby nabrać zielonkawego połysku - turkus, śladem matki.
Co to, co robi i czy mogę to zjeść to trzy główne frazy które ulatują z jej pyska od momentu, w którym nauczyła się je wymawiać. Nieskażona angstem optymistka, patrząca na życie przez metaforyczne różowe okulary. Tryska wręcz pozytywną energią wszędzie dookoła, brudu i skazy świata albo nie zauważając, albo zwyczajnie ignorując, żeby nie psuć sobie humoru. Swoją obecność manifestuje otoczeniu głośno i wyraźnie, przeważnie z łobuzerskim błyskiem w oku. Hej ho przygodo, jak to mówią, bo Bławatek nie usiedzi w miejscu dłużej niż na parę sekund, wierci się nawet jak śpi i je, tak jakby miała nieustannie włączony tryb wibracji. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu - im więcej tym lepiej. Co prawda córka Chabrowego Pąka wiecznie wygląda, jakby przymierała głodem, ale to wina szybkiego metabolizmu niż faktycznie skromnej diety. Prawdę mówiąc - jest w stanie pochłonąć żarełka za czterech rosłych chłopa, oblizać się i jeszcze poprosić o dokładkę. W końcu bycie żywym sreberkiem jest męczące, a skądś trzeba brać te nieprzerwane pokłady energii, prawda?
Ogólnie w sesjach z małymi kociakami jak jest ich pięć lub więcej nie ma co się ciasno trzymać kolejki, bo... jest ich pięć lub więcej :3 A to bardzo dużo osób w jednym miejscu. I zawsze można się dogadać.
A ja przyszłam napisać, że jako rebeliant buntownik chętnie pomogę wam zrobić jailbreak z kociarni >:3c na złość waszej mamie, tacie i, ee, Czerwi, i guess. *mruga porozumiewawczo do płodów* TO JESTEŚMY UMÓWIENI.
we don'tneednoe d u c a t i o n! we don'tn e e dno thoughtcontrol !!!HEY!:'//TEACHERS! ⌊LEAVETHEKIDSALONE⌋
>:Pall in all it's justanotherbrickin the wall :'// >:P all in all you're just anotherbrickin the wall
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Jarzębinko, nie przejmuj się :P Sądzę, że w miocie Ognik osoby nowe i osoby już grające mają taką samą szansę na dostanie się do niego. Ona nie jest w żaden sposób uprzedzona do nowych graczy, w końcu sama kiedyś nim była, lulz. Jak każdy z nas.
Z mojej perspektywy wolałabym zacząć grę z w miocie fabularnym, bo serio fajnie jest mieć aktywnych rodziców (a przynajmniej jednego rodzica) co zachodzi w tym wypadku i nie trzeba się męczyć z wymyślaniem sobie relacji z rodzicami bo przychodzi ona naturalnie wraz z grą. Nie musisz iść i czytać charakterów NPCów i głowić się, co to za relację może mieć z tym NPCem twoja postać i co ten NPC by zrobił w danej sytuacji (czego i tak część osób nie robi, widziałam już takie bzdury wypisywane w kontekście co poniektórych NPCów ze strony ich dzieci, że o panie, np Kostka i Śliwka...). Ten problem odpada mając rodziców fabularnych, bo nie musisz niczego wymyślać tylko faktycznie opierasz się o to co zrobili i jacy są na fabule.
Na pewno są osoby, którym odpowiada gra w miotach NPC (bo np nie lubią okresu pisania małym kociakiem, brzydzi ich opisywanie porodu albo nie chcą czekać tych dwóch tygodni-miesiąca na poród i wolą dostać konto "od ręki") ale są też osoby które wolą poczekać i zagrać w miotach fabularnych bo to bardziej odpowiada ich stylowi gry i ich upodobaniom (ja jestem takim graczem, chociażby).
Dlatego, jeśli Ognik i Rudzik was klepną, to witamy serdecznie w Klanie Rzeki :DD
Btw Okuch z jakiegoś powodu twój post bardzo mnie rozbawił, wyobraziłam sobie ósemkę ludzi kłócącą się o to, że ktoś napisał, że jego postać pełza, gdy to była teraz jego kolej na pełzanie!!!
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Jeżeli jest Żurawina, to dla mnie nie jest problemem zmienić nick, ani trochę, widocznie zaszło moje niedopatrzenie i nie dojrzałam, że taki kot już jest, w takim razie, chciałabym się starać o to miejsce pod nową nazwą kotka, jak tylko ją zmienię, myślałam nad Wrzosem w sumie, ale to jeszcze będę musiała przejrzeć listę kotów, tym razem dokładniej.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Żurawinka napisałxJeżeli jest Żurawina, to dla mnie nie jest problemem zmienić nick, ani trochę, widocznie zaszło moje niedopatrzenie i nie dojrzałam, że taki kot już jest, w takim razie, chciałabym się starać o to miejsce pod nową nazwą kotka, jak tylko ją zmienię.
Możesz zostać pod tym nickiem, a podczas robienia kp, wpisz imię, które będziesz chciała, aby nosiła Twoja postać. Przy akceptowaniu, administracja je wtedy zmieni ;)