Mistrz: Rozerwana Mordka (Gwiazda) (*)
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew (*) [NPC]
Ojciec: Deszczowy Dzień (*) [NPC]
Partner: Akacja (*)
Trwałe urazy: Brak środkowego palca na prawej przedniej łapie.
Mysz to całkiem ładna, szczupła kotka o zgrabnej sylwetce i długich łapach. Jedna z najwyższych kotów w klanie. Posiada zadbane, puszyste i miękkie futerko w kolorze ciemnej szarości na grzbiecie, zaś na brzuchu, łapach, pyszczku i szyi stopniowo przechodzące w płowy (niebieski abisyńczyk). Jej kolejną cechą charakterystyczną jest długi, puszysty ogon, na którym futerko wydaje się być jeszcze bardziej puchate. Pyszczek kotki ma smukły, nieco trójkątny kształt, zaś zdobi go para dużych, szeroko rozstawionych uszu, dwoje okrągłych, zielonych oczu oraz ciemnoróżowy nosek otoczony białymi wąsami. Nie zapominajmy też o wiecznym uśmiechu. Po mamie odziedziczyła ładny, melodyjny głos.
xxJeszcze tego samego dnia, co odbyła się ceremonia, Mysiowąsa wraz z Lekkim Krokiem i Kwaśnym Pyskiem czekali przy wyjściu z obozu na dwójkę terminatorów, z którymi to mieli wyruszyć w poszukiwania. Niebieska wojowniczka przegryzła jakąś sikorkę, coby nie była głodna, choć stres trochę ją zżerał i nie czuła zbytnio głodu. Siedziała jednak spokojnie, z łapami owiniętymi puszystym ogonem i w myślach planowała drogę, którą się udadzą. Bowiem wyszło chyba na to, że to ona jest tutaj najbardziej "ogarnięta" z trójki wojowników, a przynajmniej wykazała inicjatywę, aby pozbierać wszystkich członków ekipy i zorganizować wyprawę. xxWypuściła głośniej powietrze przez nos, tworząc kłębek pary i rozejrzała się po obozie, szukając wzrokiem Lwiej Łapy i Sroczej Łapy, mając nadzieję, że się nie spóźnią, bowiem im szybciej wyruszą, tym lepiej. Ku schyłku Pory Opadających Liści dni były krótkie.
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
Unikanie Akacjowego Kolca przez całą ceremonię, aż do teraz Sroczej Łapie wyszło nad wyraz dobrze. Nie chciała przerabiać bezpośredniej konfrontacji z bratem po zgłoszeniu się do przywódcy na wyprawę bez zgody mistrza. No bo bez przesady - kto by prosił starszego brata o pozwolenie na cokolwiek? Nie był ani mamą, ani tatą, by wydawać Sroce polecania, zakazywać czegoś lub zezwalać. Inna sprawa, że rodzice też mieli mały wpływ na ostateczne czyny kotki, ale to już całkiem inna sprawa. Sroka zgodnie z poleceniem sprzed kilku chwil zdążyła spałaszować całą nornicę, po czym nie czekając aż jedzenie ułoży się w brzuchu, wyskoczyła, biegnąc w umówione miejsce.
Przy wyjściu z obozu stała całkiem ładna kotka, do której Srocza Łapa chętnie przytańcowała, tak jak miała w zwyczaju.
- Hej! - miauknęła dość głośno. Jej wąsy starczały do góry, a ogon poruszał się to na prawo, to na lewo. - Kiedy wyruszamy? - zapytała zadowolona. - Nie musimy czekać na tę kupę futra, Lwią Łapę - żartobliwym tonem zaoferowała od razu świetne, według niej, rozwiązanie, które by zaoszczędziło im czasu.
Spojrzenia towarzyszących Mysiowąsej wojowników - Lekkiego Kroku i Kwaśnego Pyska - od razu zdradziły kotce jak jej słowa zostały niekoniecznie najlepiej przyjęte. Nabrała powietrza w policzki i zacisnęła pyszczek. No dobrze. To jednak poczekają na tego królewicza.
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Lew stanowczym krokiem zmierzał w stronę miejsca spotkania. Wyłonił się obserwując z oddali koty. Na nieszczęście Sroki bury kocur zdołał usłyszeć jej jakże żartobliwy i niesmaczny komentarz odnośnie samego Lwa. Zmrużył nieco oczy i stanął lekko przed kotką. - Nie musisz czekać jaśnie pani. - Mruknął pod nosem wbijając ślipia w oczodoły Sroki. - Zawsze możesz sobie stąd iść. - Miał nadzieję, ze na wyprawę pójdzie z kimś... normalnym i posiadającym choć krztę dobrego smaku i kultury. Jednakże się mylił. Tą kotkę kojarzył i nie przepadał za bardzo ze jej... obecnością. Jednak nie miał wpływu na to kto idzie z nim na ratunek więc musiał przegryźć się z posturą kotki, która emanowała... cóż... odrażającym rodzajem bytności. Poza tym śmierdziało jej z pyska.
Spojrzał na Mysiowąsą i skinął jej łbem czekając na jej pierwszy krok w stronę siedliska koni. Zresztą... po co miał się witać, przed chwilą widzieli się na ceremonii. Lew w między czasie zjadł jakieś dwie pokaźne myszy, które zdołały się uchować w coraz to marniejszej zdobyczy.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Kwaśny Pysk i Lekki Krok nie wyglądali za zadowolonych tą wycieczką po Nocną Wichurę, ale siedzieli cicho i nie komentowali. Najwyraźniej postanowili schować swoje niezadowolenie głęboko i dać innym się wykazać. Lekki Krok gdy tylko znalazł krwawe ślady wiedział, że już się nie wywinie, więc jedynie wzdychał ciężko w oczekiwaniu na terminatorów, pomiędzy kolejnymi zdaniami wypowiedzianymi do Kwaśnego, który odpowiadał mu półsłówkami, wyraźnie pozbawiony ochoty na dyskutowanie z buro-białym wojownikiem. Wkrótce przyszła Srocza Łapa, która rozluźniła nieco atmosferę, a Lekki posłał jej rozbawiony uśmieszek.
- Nie no, chętnie, ale chyba właśnie tutaj idzie - mruknął do czarno-białej terminatorki, widząc zmierzającego ku nim rosłego burego kocura. Syn Słonecznego Poranka i córka Czaplej Nogi najwyraźniej nie pałali do siebie sympatią. Cóż, zdarza się. Gdy już wszyscy się zebrali, Kwaśny burknął pod nosem, że czas najwyższy się stąd zabierać i wyszedł z obozu za Lekkim Krokiem, który znał drogę do śladów krwi. Po wyjściu z obozu zaczęli kierować się w stronę Strzelistych Sosen. Mieli szczęście, że kolejna porcja śniegu jeszcze nie zdążyła spaść. Po jakimś czasie znaleźli się przy Strzelistych Sosnach, a Lekki pokazał im już zaschnięte ślady krwi. Kwaśny z nieco naburmuszoną miną bez słowa zaczął węszyć oraz się rozglądać. Mysiowąsa, Lwia Łapa i Sroka mieli okazję się wykazać.
/Nie trzymajcie się kolejki. Niech każdy pisze wtedy, kiedy ma czas, ale żebym liczba postów danej postaci pomiędzy moimi postami się zgadzała.
Mistrz: Rozerwana Mordka (Gwiazda) (*)
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew (*) [NPC]
Ojciec: Deszczowy Dzień (*) [NPC]
Partner: Akacja (*)
Trwałe urazy: Brak środkowego palca na prawej przedniej łapie.
Mysz to całkiem ładna, szczupła kotka o zgrabnej sylwetce i długich łapach. Jedna z najwyższych kotów w klanie. Posiada zadbane, puszyste i miękkie futerko w kolorze ciemnej szarości na grzbiecie, zaś na brzuchu, łapach, pyszczku i szyi stopniowo przechodzące w płowy (niebieski abisyńczyk). Jej kolejną cechą charakterystyczną jest długi, puszysty ogon, na którym futerko wydaje się być jeszcze bardziej puchate. Pyszczek kotki ma smukły, nieco trójkątny kształt, zaś zdobi go para dużych, szeroko rozstawionych uszu, dwoje okrągłych, zielonych oczu oraz ciemnoróżowy nosek otoczony białymi wąsami. Nie zapominajmy też o wiecznym uśmiechu. Po mamie odziedziczyła ładny, melodyjny głos.
xx– Nie mów tak Srocza Łapo, to nieładnie – wróciła uwagę czarno-białej terminatorce, jednak ton miała łagodny, a żeby nie brzmieć surowo, dodatkowo uśmiechnęła się lekko. Jakoś tak poczuła się w obowiązku, aby zadziałać na niestosowne słownictwo siostry Akacji, mając jednak nadzieję, że nie zostanie za to obrzucona błotem. Gdy zjawił się Lew odpowiedziała na jego skinienie tym samym, po czym spojrzała po dwóch pozostałych wojownikach chcąc dac sygnał sygnalizacyjne jednak Kwaśny Pysk ją uprzedził. Ruszyli więc, a Mysiowąsa jako trzecia, puszczając przodem Lekkiego, który wiedział, gdzie trzeba zacząć szukać, a że Kwaśny ustawił się od razu za małomównym wojownikiem, szmaragdowooka postanowiła podążyć za nimi. Po drodze obejrzała się parę razy za siebie, czy dwójką terminatorów aby przypadkiem się nie odłączyła. Gdy wreszcie dotarli na miejsce, Mysiowąsa podeszła do śladów krwi i również posmakowała powietrze. Gdzież ta Wichura się podziała? Ciała nie było, była tylko zaschnięta krew. Niebieska wojowniczka rozejrzała się dookoła, zastanawiając się, co mają teraz robić. xx– Myślę, że powinniśmy pójść dalej i rozejrzeć się nieco za lasem i w okolicy Siedliska Koni. Być może tam znajdziemy więcej śladów. Trzmiela Gwiazda mówił, że prowadzą w tamtą stronę – miauknęła do wszystkim towarzyszy wyprawy, po czym ruszyła powoli w tamtą stronę, uważnie patrząc na śnieg i węsząc.
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
Na uwagę Mysiowąsej Sroczka zaśmiała się radośnie, niczym mały kociak w środku najlepszej zabawy. Jej ogon strzelał na boki z ekscytacji, a ona sama nie mogła ustać. Chciała już ruszać, podbijać świat, szukać Nocnej Wichury i co tylko było możliwe do zrobienia w tym momencie. Jej postawa widać rozbawiła nawet Lekkiego Kroka, więc nie mogła aż tak podpaść Mysiowąsej przez swoja uwagę.
Całe to oczekiwanie pewnie by zaraz znudziło Srokę, ale na szczęście nie trwało zbyt długo. Lwia Łapa pojawił się ze swoim ponurym odburkiwaniem. Czemu zawsze czepiał się właśnie jej? Nie rozumiała. Miała nadzieję, że jak kocur sobie trochę podje to będzie lepszą wersją siebie. Może to jest jego najlepsza wersja, zastanowiła się, mrużąc podejrzliwie ślepia i patrząc na kocura. Wtedy usłyszała o wymarszu. Czarno-biała kotka czuła, że to będzie wspaniała wyprawa!
Opuszczenie obozu zawsze wzbudzało w Sroczej Łapie radość. Na dodatek teraz nie było to zwykłe wyjście. Natrafienie na śladów krwi dodało kotce adrenaliny. Obeszła miejsce naokoło węsząc. Definitywnie należała do Nocnej Wichury. Mniej już podobała jej się ta wyprawa, ale postanowiła nie narzekać, w końcu może wojowniczka tylko się zadrapała i poszła gdzieś odpocząć. Sroka nadal próbowała węszyć, jednak zapach był dość stary. Co zrobią? Kotka podniosła wzrok na Mysiowąsą.
- Skąd Trzmiela Gwiazda wie, że prowadzą w tamtą stronę? - przekręciła łeb i w podskokach dołączyła do wojowniczki. - Zapach jest bardzo stary - dopowiedziała.
Rozglądała się na boki, jednocześnie ciągle węsząc. Miała nadzieję, że dostrzeże jakieś zaschnięte ślady lub kępkę sierści, cokolwiek, co pomogłoby im podjąć trop.
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Lwia Łapa stwierdził, że nie będzie reagował na jakiekolwiek dalsze zaczepki Sroki czy Lekkiego Kroku. Swoją drogą Lwu wydawało się, że wojownik powinien być... poważny? A ten sprawił wrażenie bardzo rozbawionego. Dla burego żart terminatorki nawet nie otarł się o zabawny akcent.
Wyruszyli. Lew rozglądał się na boki w poszukiwaniu śladów jednak pierwsze pojawiły sie w pobliżu siedliska. Krew. Stara, zakrzepła, ale woń wyczuwalna nadal. Kocur rozejrzał się dookoła czy nie ma w pobliżu kolejnych śladów posoki. Jednak po sprawdzeniu terenu wokół już dobrze znanych śladów nie bylo nic poza lekkim śniegiem i paroma kośćmi jakiegoś ptaka. - Jestem za pomysłem Mysiowąsej. Jednak dziwne, że nie ma dalej żadnych śladów. Jak ktoś jest ranny to raczej jakiś ślad po sobie zostawia... - Mruknął niezbyt przejęty. Lew ogólnie niezbyt się przejmuje czymkolwiek. I owszem jest burkliwy. I nie, nie tylko do Sroki. Raczej względem życia. Odwrócił wzrok na pozostałych czekając na podjęcie decyzji. - Może zabrali ją dwunodzy? - Zapytał bardziej siebie. Po prostu według Lwa jak kot krwawi to tak nagle rana się nie zasklepia. Została tu i starała wylizac ranę? Żeby nie broczyła ?
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Lekki Krok nie palił się do pracy, natomiast Kwaśny krążył z naburmuszoną miną dookoła, szukając śladów. Nie odezwał się do niech ani jednym słowem, jedynie po trosze sapiąc od czasu do czasu. Najwyraźniej nie spodobało mu się to, że został oddelegowany do tej wyprawy, ale cóż poradzi? Słowo przywódcy jest prawem, jak mówi kodeks.
- Bo ja mu tak powiedziałem - odparł lekko i bez większych wyjaśnień Lekki Krok, który, bądź co bądź, pierwszy znalazł ślady Nocnej Wichury i stwierdził z Osikową, że właśnie tam ślady prowadzą. Przyprowadził ich tutaj, żeby dokładnie obejrzeli miejsce, gdzie ślady krwi się zaczynają. Poza tym, nie było one aż takie stare. Miały mniej niż jeden wschód słońca. Mysiowąsa postanowiła się rozejrzeć, ale nie skupiła na tym wzroku, toteż niczego nie zauważyła przed ruszeniem w dalszą drogę. Na słowa Lwa odpowiedział Kwaśny:
- To, że ich nie widzisz, nie oznacza, że ich nie ma - odparł kąśliwie ruszając za resztą tej gromadki. Gdy starsza wojowniczka uważnie węszyła, Srocza Łapa skupiła się na szukaniu śladów, zaś Lew jedynie szedł za nimi nic nie robiąc.
Mysiowąsa wyczuła zapach i to nie byle jaki. Bardzo charakterystyczny, wręcz obrzydliwie śmierdzący, ale nie jak szczury, nie. Ta woń należała do lisa. Sroczej Łapie nie udało się nic znaleźć, chociaż bardzo wnikliwie szukała. No cóż, czasami tak bywało, gdy nie miało się doświadczenia. Zapach wyczuli w połowie drogi między Strzelistymi Sosnami a Siedliskiem Koni.
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Mistrz: Rozerwana Mordka (Gwiazda) (*)
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew (*) [NPC]
Ojciec: Deszczowy Dzień (*) [NPC]
Partner: Akacja (*)
Trwałe urazy: Brak środkowego palca na prawej przedniej łapie.
Mysz to całkiem ładna, szczupła kotka o zgrabnej sylwetce i długich łapach. Jedna z najwyższych kotów w klanie. Posiada zadbane, puszyste i miękkie futerko w kolorze ciemnej szarości na grzbiecie, zaś na brzuchu, łapach, pyszczku i szyi stopniowo przechodzące w płowy (niebieski abisyńczyk). Jej kolejną cechą charakterystyczną jest długi, puszysty ogon, na którym futerko wydaje się być jeszcze bardziej puchate. Pyszczek kotki ma smukły, nieco trójkątny kształt, zaś zdobi go para dużych, szeroko rozstawionych uszu, dwoje okrągłych, zielonych oczu oraz ciemnoróżowy nosek otoczony białymi wąsami. Nie zapominajmy też o wiecznym uśmiechu. Po mamie odziedziczyła ładny, melodyjny głos.
xxNie bardzo wiedziała, jak odpowiedzieć Sroczej Łapie, jednak wyręczył ją Lekki Krok, który potwierdził, iż to on przekazał wieści o śladach Trzmielej Gwieździe. Potem odezwał się Lew, który poparł pomysł niebieskiej wojowniczki. Yay, miło. Swoją drogą młodzik miał ciekawe oczy, takie dwubarwne, chociaż Mysiowąsa widziała takie ślepia już nie raz. Miała nawet w rodzinie kilka kotów z heterochromią i nadal ma. Kwaśny odburknął złośliwie Lwiemu, w co Mysz nie zamierzała się mieszać, po czym ruszyli w dalszą drogę szukać jakichkolwiek śladów Nocnej Wichury. Szli i szli, jednak nie było widać żadnej zaschniętej krwi ani nic takiego, lecz w pewnym momencie wojowniczka wyczuła zapach. Charakterystyczna woń lisa, na którą kotka na moment zmarszczyła nos. Zatrzymała się i odwróciła do pozostałych. xx– Lis... Był tutaj. Być może to z nim walczyła Nocna Wichura – miauknęła, po części zastanawiając się głośno. – Proponuję się rozejrzeć – to mówiąc rozglądnęła się uważnie na boki, mierząc wzrokiem najbliższą okolicę w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów krwi czy wyrwanego futra. Coś przecież musiało zostać. – Lekki Kroku, jesteś pewien, że ślady krwi prowadziły aż do Siedliska Koni? – zwróciła się ku starszemu wojownikowi, nie chcąc go w żaden sposób oskarżać o oszustwo ani nic w ten deseń. Po prostu chciała się upewnić, bo póki co ślady krwi widzieli tylko w tamtym jednym miejscu. No chyba, że tutaj coś dostrzegą, dlatego cały czas uważnie się rozglądała, jednocześnie smakując powietrze co jakiś czas, w razie, gdyby był tu jakiś inny zapach oprócz woni lisa.
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
Dla Sroki wszystko, co miało więcej niż kilka chwil już było stare, co dopiero ślad sprzed dnia! Z uwagą wysłuchała słów Lekkiego Kroku, po czym kiwnęła łebkiem.
– Dobrze, że mamy eksperta na pokładzie – wyszczerzyła się do wojownika. Gdyby partner Osikowej Kory był terminatorem zapewne stuknęłaby go dodatkowo ogonem w bok, teraz jednak się powstrzymała. Siedlisko Koni, kimkolwiek ta Konia była, brzmiało dość uroczyście.
Poszukiwania śladów, sierści, kończyn i czego tylko, na które Sroka przeznaczyła czas nie przyniosły efektów. Do tego jej uwadze nie umknęło to, że Kwaśny Pysk był Kwaśnym Pyskiem i jak zawsze udowadniał wszystkim naokoło, dlaczego otrzymał właśnie takie imię na swojej ceremonii. Kotka już dawno przestała się tym przejmować. Lis natomiast to co innego.
Informacja o drapieżniku sprawiła, że Sroka natychmiast pojawiła się przy Mysiowąsej rozglądając. Nie miała zamiaru sam na sam stawać na przeciw krwiożerczemu rudzielcowi. Czarno-biała kotka szybko oceniła swoje szanse, po czym ochoczo przeszusowała w okolice, w których znajdował się Kwaśny Pysk, licząc po cichu na to, że w razie kłopotów większy wojownik weźmie je na siebie, a ona będzie mogła atakować bez bycia głównym celem. Mogli rozpraszać się w poszukiwaniu śladów, ale nie wystawiać na pewną śmierć.
– Idźmy może już do siedliska K o n i – zaproponowała córka Czaplej Nogi. Podkreśliła ostatni wyraz, zdradzając podekscytowanie, że pozna kogoś nowego, spoza klanu. Może od niej dowiedzą się czegoś więcej. Ciekawe, że miała takie krótkie imię. Czy była pieszczochem? Pieszczochy miały dziwne imiona zwykle, zupełnie niezrozumiałe.
Sroka spojrzała na Kwaśnego, upewniając się gdzie jest, po czym kontynuowała swoje poszukiwania sprzed chwili. Tym razem jednak podążała w stronę wskazaną przez Lekki Krok jako drogę do Koni. Miała nadzieję na znalezienie choćby kłaka sierści – czy to lisa, o którym mówiła Mysiowąsa, a którego zapach dopiero teraz terminatorka potrafiła odróżnić od reszty zapachów; czy też samej Nocnej Wichury. Plama krwi też nie byłaby zła. A już w ogóle najlepiej to truchło lisa. O. To ostatnie zdecydowanie najbardziej przypadło Sroczce do gustu. Rozglądała się więc, nasłuchiwała i węszyła. Wszystkie zmysły na baczność!
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Lew zmierzył tylko Kwaśnego lekko znudzonym wzrokiem po czym ruszył do dalszych poszukiwań. Pierwszy trop wyczuła Mysiowąsa. Lis. Dla Lwa oznaczało to prawdopodobną walkę. Przeciwnik oczywiście był groźny i za żadne skarby nie chciał zmierzyć się z nim jeden na jeden, ale... jest ich... piątka. Terminator jednak uznał, że najlepiej będzie zobaczyć czy zapach lgnie w stronę Siedliska Koni czy też w całkowicie inną stronę. Podniósł zatem lekko nos w górę i wciągnął powietrze do środka smakując. Na słowa Sroki nawet nie reagował. Przecież, na Gwiezdnych, idą w kierunku Siedliska Koni..
Poza tym rozglądał się dookoła czunie czy aby jakiś lis albo inne niewiadomoco nie czatuje za ich plecami czekając na odpowiedni moment aby zaatakować. Nasluchiwał, patrzył, wąchał. W każdą możliwą stronę. Może wyglądał jak niespełna rozumu co chwila spoglądając na boki, ale lepiej być przezornym niż potem martwym.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Lekki nie zareagował jakoś specjalnie na tekst Sroczej Łapy, jakby w ogóle go to nie obchodziło. Może przez moment zadrżały mu kąciki pyska. Kocur mimo wszystko był leniwy i nie za bardzo widziało mu się szukanie Wichury, dlatego mało angażował się w poszukiwanie śladów. Gadać też już mu się odechciało, toteż postanowił pomilczeć, biorąc przykład z gburowatego Kwaśnego Pyska. Szary kiwnął jedynie Mysiowąsej w ramach zgody. Sam również wyczuł po córce Deszczowego Dnia drapieżnika. Lekki musiał aż sobie westchnąć w duchu zanim odpowiedział:
- Tak mi się wydaje. Nie poszliśmy aż do siedliska - odparł lekko i miękko, jak gdyby nigdy nic. Nie zamartwiał się za bardzo o rudą wojowniczkę i miał nadzieję, że nie będzie musiał iść na tę wycieczkę, ale jak widać nadzieja matką głupich. Tym razem Osice się upiekło.
Mysia kocica o trafnie dobranym imieniu miała bardzo bystry wzrok i od razu dostrzegła w śniegu rude kępki sierści, które pachniały zarówno lisem, jak i zaginioną wojowniczką. Srocze po raz kolejny nie udało się nic znaleźć. Może za bardzo ekscytowała się całą wyprawą i faktem, że prawdopodobnie pójdą aż na siedlisko? Gdy Lew już wziął się do roboty, to bardzo skutecznie mu to wyszło, bowiem buro-biały zobaczył na swojej drodze plamę zaschniętej krwi i kolejne rude kłaki, jednak te, biorąc pod uwagę obrzydliwy zapach, na pewno należały wcześniej do lisa. Dobrze, że pozostawał czujny. Przynajmniej miał świadomość, że na razie nic im nie zagraża. Wszystkie znalezione ślady prowadziły do płotu grodzącego siedlisko koni i grądy.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Mistrz: Rozerwana Mordka (Gwiazda) (*)
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew (*) [NPC]
Ojciec: Deszczowy Dzień (*) [NPC]
Partner: Akacja (*)
Trwałe urazy: Brak środkowego palca na prawej przedniej łapie.
Mysz to całkiem ładna, szczupła kotka o zgrabnej sylwetce i długich łapach. Jedna z najwyższych kotów w klanie. Posiada zadbane, puszyste i miękkie futerko w kolorze ciemnej szarości na grzbiecie, zaś na brzuchu, łapach, pyszczku i szyi stopniowo przechodzące w płowy (niebieski abisyńczyk). Jej kolejną cechą charakterystyczną jest długi, puszysty ogon, na którym futerko wydaje się być jeszcze bardziej puchate. Pyszczek kotki ma smukły, nieco trójkątny kształt, zaś zdobi go para dużych, szeroko rozstawionych uszu, dwoje okrągłych, zielonych oczu oraz ciemnoróżowy nosek otoczony białymi wąsami. Nie zapominajmy też o wiecznym uśmiechu. Po mamie odziedziczyła ładny, melodyjny głos.
xxOdpowiedź Lekkiego Kroku niespecjalnie usatysfakcjonowała niebieską wojowniczkę, ale odpowiedziała tylko pełnym zastanowienia mruknięciem i postanowiła skupić się na szukaniu śladów. Szybko coś znalazła, bowiem dostrzegła nieopodal kępki rudej sierści, które zbadała wątrobianym nosem i szybko rozpoznała wśród nich zapach zaginionej wojowniczki oraz psowatego drapieżnika. Ślady sierści wyraźnie prowadziły dalej w kierunku Siedliska Koni, więc niecierpliwa Srocza Łapa wkrótce otrzyma to, co chciała, czyli wycieczkę w tamte okolice. xx– Tutaj jest zapach Nocnej Wichury – poinformowała resztę grupy poszukiwawczej, patrząc na każdego z osobna, po czym zwróciła spojrzenie ku Siedlisku. – Ślady wyraźnie prowadzą w tamtą stronę, a więc chodźmy – wskazała ogonem na Siedlisko Koni i ruszyła w wyznaczonym kierunku szybko doganiając Sroczą Łapę, która postanowiła wyjść przed szereg i posłała jej krótkie, pełne dezaprobaty, choć dość łagodne spojrzenie i podążyła w stronę tego całego płotu, cały czas uważnie się rozglądając i węsząc. Jeśli cokolwiek stało się Nocnej Wichurze, a była to prawdopodobnie poważna walka, być może obok Siedliska Koni znajdą więcej wskazówek, a może nawet ciało... oby nie. Trzeba być dobrej myśli.
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
Nadpobudliwość Sroki była traktowana z pobłażliwą surowością. Była to świetna strategia wobec kotki, która powoli i na razie raczej bezboleśnie, poza małą bójką z Lwią Łapą, uczyła się jak żyć w klanie, poza którym spędziła kilka księżyców. Teraz zrozumiała, że nie powinna była aż tak wyrywać do przodu, więc zaczęła dreptać w miejscu, dopóki Mysiowąsa jej nie minęła. Zupełnie nie zrażała się tym, że niczego nie znalazła - może jakoś inaczej uda jej się przydać? Nawet, jeśli było to tylko podnoszeniem morale grupy.
Gdy tylko zgrabna wojowniczka minęła terminatorkę ta ruszyła wraz za nią. Poruszyła wąsami, ciągle węsząc i się rozglądając.
- Mysiowąsa? - zaczęła ostrożnie, już trochę mniej radosnym tonem. - Czy da się przeżyć pojedyncze starcie z lisem?
To pytanie ją nurtowało. Nigdy jeszcze nie była na żadnym pogrzebie, nie widziała też nigdy martwego kota. Trochę obawiała się, jak to wygląda. Teraz mogli się o tym przekonać od razu. Czy takie martwe koty są zimne? Sztywne? I ogólnie takie, jak ofiary na stosie w obozie?
- Mam nadzieję, że Nocna Wichura żyje - i nie znajdziemy jej w takim stanie, jak piszczków. Może koty od razu idą do Gwiezdnego Klanu? Z ciałem i wszystkim. To rozwiązanie brzmiało najprzyjemniej, jeśli w ogóle można było mówić o śmierci w takim kontekście.
Szła naprzód, nasłuchiwała i węszyła, jednocześnie czekając na odpowiedź wojowniczki.
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Lew w końcu znalazł jakieś ślady natrafiając na kłaki ohydnego lisa, którego zapach tak drażnił nozdrza samca, że ten aż obnażył kły i poruszył nerwowo wąsami. Kolejna plama krwi nie świadczyła dobrze o stanie Nocnej Wichury dlatego bury trochę się zaniepokoił mimo iż kotki nie znał. Nie chciał wrócić do klanu ze złymi wieściami ale obawiał się, że tak właśnie będzie. - Kolejna krew i sierść. Należą do lisa. - Mruknął pod nosem nie wiedząc czy bardziej do siebie czy do współklanowiczów. Pewne jest, że kotka się broniła, ale czy skutecznie? Poza tym skoro lis został ranny to może w końcu darował Nocnej? Lew chciał w to wierzyć, ale z opowiadań rodziców lisy są ponoć bardzo zwinne i szybkie. Ranna Nocna mogła nie uciec takiemu drapieżnikowi.
Ruszył zatem za Mysiowąsą szukajac dalej śladów i rozglądając się na boki czy aby lis nie wyczuł ich. Nie miał jakoś ochoty na potyczkę z lisem choć jeśli będzie trzeba.. no cóż jest ich pięciu. Raczej dadzą rade takiemu. Przegrzebując powietrze swym nosem i szukajac nowych zapachów równie uważnie spoglądał pod łapy i dookoła siebie aby w jakiś sposób znaleźć dalszy trop. Starał się kierować zapachem lisa, a także Nocnej. Chciał się dowiedzieć w którym momencie się rozdzielili - oby nie było tak, że lis odszedł dopiero gdy już zdołał zabić Wichurę. Póki co wydawało mu się, że zapachy oby mieszają się, ale z racji niezbyt wysokiego rozwinięcia swoich zmysłów pozostawał w nieświadomości. Na szczęście było trzech wojowników, którzy byli doświedczeni i lepiej przystosowani do szukania. Po co się zatem zgłosił? Ah, no tak. Lubił nowości, walkę, lekkie niebezpieczeństwo choć to aktualnia było większe niż słowo "lekkie"
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>