Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Pewnego słonecznego ranka Skowronek postanowił w końcu opuścić swoją kryjówkę na dobre i spróbować odszukać klany, po czym porozmawiać z Wężową Gwiazdą i postarać powrócić do Klanu Cienia. Porządnie wylizał długie futro, zwracając szczególną uwagę na brzuch i łapy, czyli miejsca, które najłatwiej się brudzą w jego przypadku. Przed podróżą zjadł jeszcze mysz, którą upolował dzień wcześniej. Po paru chwilach kocur zakończył posiłek i zakopał pozostałości. Po napełnieniu żołądka ruszył w kierunku rzeki i zaczął powoli pić starając nie zamoczyć się jakoś specjalnie, co mu się na całe szczęście udało. Z głową w chmurach wyruszył w dół rzeki. Miał nadzieję, że spotka się jeszcze z Mruczącym Gardłem i Lwim Płomieniem. Miał nadzieję że czekają na niego wierząc w niego. Tak więc truchtał powoli aby nie zmęczyć się na początku podróży. Gdyby tak się stało nie miałby szans dotrzeć do klanów jeszcze tego dnia, a tak przynajmniej myślał. Pogoda tego dnia nie była najgorsza. Na białym puchu za kocurem zostawały kocie ślady. Przy okazji pod łapami śnieg delikatnie skrzypiał, ale to nie przeszkadzało Skowronkowi.
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Skowronek, mimo wszystko, się zgubił i założył swoją dziuplę daleko od klanów, choć rzeka prawdopodobnie była tą samą Grzmiącą Rzeką, która płynęła w pobliżu czterech klanów. Czarno-biały kocur postanowił ruszyć w dół rzeki, co było dość mądrym krokiem, jeśli faktycznie była to ta sama rzeka, a nie na przykład jej rozwidlenie. W każdym razie szedł przed siebie, jednak nie trwało to długo. Przy brzegu zobaczył pokaźne bobrze żeremie, w którym mieszkał pewnie tata bóbr, mama bóbr i małe bobrzątka, czyli cała bobrza rodzinka. Żeremie i Skowronkową Łapę dzieliły trzy długości drzewa, więc była to jeszcze w miarę bezpieczna odległość. Pytanie tylko, czy powinien ryzykować i przechodzić obok, czy może lepiej odbić kawałek od rzeki i nie iść przy jej brzegu, jak robił to wcześniej?
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
To że był daleko klanów było pewne, ponieważ ani razu odkąd zamieszkał w dziupli nie czuł zapachu klanów, który byłby znakiem, że nie potrzebuje przebyć długiej podróży, aby wrócić do domu. Wyruszenie w dół rzeki było zwykłym przeczuciem, ponieważ Skowronek nie wiedział nic o Grzmiącej Rzece. Czarno-biały kocurek nie musiał długo iść, aby napotkać pierwszą przeszkodę. Ową trudnością było żeremie bobrów. Zielonooki, gdy tylko dostrzegł siedlisko zwierząt, rozpoczął szybką analizę. Bobrów mogło być więcej niż jeden, a kocur był sam. Nie musiał się długo zastanawiać, aby podjąć decyzje o obejściu bobrów. Nie chciał, aby doszło do potyczki, podczas której mógłby mu się coś stać, co mogłoby zdecydowanie utrudnić wędrówkę. Tak więc postanowił delikatnie odbić, ale tak aby nie przedłużać specjalnie drogi. Nie było chwili do stracenia, w każdej chwili może rozpętać się śnieżyca, która skutecznie mogłaby wszystko utrudnić.
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Widać było, że Skowronek nie był doświadczonym typem, skoro obawiał się bobrów, ale jeszcze całe życie przed nim, więc nic dziwnego, że nie miał pojęcia, że gryzonie gargantuicznych rozmiarów nie zaatakują, jeśli sam się na nie nie rzuci. W każdym razie czarno-biały kocur postanowił odbić nieco od rzecznego koryta i bez problemu ominął niepokojące żeremie przy brzegu. Śnieg jeszcze nie spadł, ale szaro-bure chmury kłębiły się na niebie, zasłaniając szczelnie promienie słońca i sprawiając, że okolica zdawała się być bardziej szara, niż zwykle.
Bobry zostały w tyle i przez długi czas nic nie zakłócało podróży Skowronkowej Łapy. Wiał nieco mroźny wiatr, jednak jego futro zapewne chroniło go przed takimi lekkimi mrozami. W pewnym momencie dotarł do rozwidlenia rzeki. Koryta były podobnej szerokości, ale prawa odnoga była pokryta lodem na przez połowę szerokości, zaś lewa miała zmrożone jedynie brzegi. Szkopuł był jeden: jeśli Skowronek chciał ruszyć wzdłuż lewej musiał i tak przeprawić się przez prawą. W pewnym momencie kocur poczuł na nosie zimną śnieżynkę. Zaczął prószyć miękki, delikatny śnieg, a chwila obserwacji wystarczyła by zauważyć, że opady się zagęszczają.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Doświadczony nie był, nie można się nie zgodzić. Kocur wolał unikać jakiegokolwiek niebezpieczeństwa jak na razie. Pewnym krokiem ruszył zatem przed siebie omijając siedlisko brązowawych zwierzaków. Mam nadzieję, że Wężowa Gwiazda jeszcze jest przywódcą. Pomyślał, bo w sumie Szepczącego Pyłu nie znał, a to on był zastępcą Klanu Cienia i to właśnie on zapewne przejąłby władzę nad klanem, gdyby wysoki bursztynowo oki buras nie mógł z jakiegoś powodu wypełniać swoich obowiązków. Na niebie kłębiły się szaro-bure chmury zasłaniając słońce, przez co w tym miejscu i zapewne okolic było bardziej ponuro niż w normalne dni. Po pewnym czasie z chmur zaczął padać śnieg, na początku drobny, ale po paru chwilach obserwacji kocur zauważy, że biały puch spada z nieba w coraz większych ilościach. W tym samym momencie dotarł do rozwidlenia rzeki. Czarnobiały szybko stwierdził, że aby coś osiągnąć nie można iść na łatwiznę, tak więc postanowił iść wzdłuż lewego koryta. Powoli i ostrożnie stąpał po lodzie na prawej części, aby następnie odbić się tylnymi łapami od zimnej powierzchni. W taki sposób zdecydował pokonać prawą odnogę rzeki, która była na wpół zamarznięta. Czy udało mu się przeskoczyć i nie zmoczyć futra? Tego za chwilę się dowiemy.
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Skowronek zdecydował, że rusza lewą odnogą rzeki, co wymagało od niego przebrnięcia na drugi brzeg prawego rozwidlenia rzecznego koryta. Cóż, na pewno bezpiecznie byłoby ruszyć prawą, albo chociaż poszukać zwalonego drzewa, które ułatwiłoby mu przedostanie się na przeciwną stronę, jednak Skowronek postanowił sprawdzić ile ma szczęścia w życiu i czy jest wystarczająco skoczny. Ryzykowane, trzeba mu przyznać. W każdym razie ostrożnie zaczął stąpać po w gruncie rzeczy cienkim lodzie pokrywającym część rzecznego nurtu, a w pewnym momencie odbił się i skoczył przed siebie i nadziei, że mu się uda. I właściwie się udało, ale problem był jeden, oprócz zagęszczających się opadów śniegu, a mianowicie lód był cienki. Gdy kocur skoczył, lodowa pokrywa zaczęła pękać pod jego łapami, a nim się obejrzał prawa tylna łapa runęła prosto do zimnej wody. Wyglądało na to, że za moment i druga tam wpadnie. To był wyścig z czasem.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Jak się okazało Skowronkowi nie uda się przeskoczyć bez bycia mokrym. Kocur zapomniał już o padającym śniegu. Nie skupiał się również na chłodzie i wietrze. W tej chwili były ważne jedynie on, częściowo zamarznięta rzeka i skok. Na razie tylko jedna łapa była zamoczona w zimnej wodzie, ale to niebawem mogło się zmienić. Nie było czasu na ociąganie się, musiał szybko przeskoczyć na drugi brzeg. Prędko wyjął łapę z rzeki, przykucnął aby następnie odbić się od lodu. Nie był już tak ostrożny jak wcześniej, ponieważ nie miało to już dużego znaczenia. Lód pękał, a więc trzeba się śpieszyć, bo inaczej będzie chlup i czarno-biała kupa futra będzie przemoczona do szpiku kości, przez co ta kupa futra mogła by zachorować. A w tej chwili choroba może się skończyć nawet śmiercią, a tego zielonooki by nie chciał. Zginąć w ziemie w drodze do domu, kocur nie może do tego dopuścić!
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
W niektórych sytuacjach spokój popłaciłby bardziej, ale Skowronek postanowił postawić na szybkość i zawierzyć swojej zwinności. Ledwo udało mu się wyjąć łapę z lodowatej wody, a lód pod jego łapami po raz kolejny popękał. Przeraźliwie zimna woda zmoczyła jego stopy i choć udało mu się odbić od rozpadającego się pod jego ciężarem lodu, to nie uniknął on kąpieli. Całe szczęście pokraczny skok zaowocował znalezieniem się niemal przy brzegu, choć i tutaj lód okazał się już popękany i cienki. Łapy zaczęły mu się w nim zapadać, ale los mu sprzyjał, bowiem kocur znalazł się już na płyciźnie, więc po wpadnięciu do wody zmoczył jedynie łapy i futro na brzuchu, zapadając się w muł. Groźny mroźny nurt zostawił za sobą i mimo komplikacji udało mu się przeprawić na drugą stronę, choć mało brakowało i skończyłby martwy. Sęk w tym, że mokre futro nijak nie pomagało przy nasilającej się śnieżycy, a tnący, zimny lód sprawiał, że łapy Skowronka zaczynały kostnieć. Niedaleko koryta rzeki poprzez prószący śnieg kocur mógł dostrzec zagajnik. Być może tam będzie mógł schować się i przeczekać? Byleby tylko nie zdążył się przeziębić.
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Niestety nie obyło się bez zamoczenia wszystkich łap, chociaż to lepiej niż jakby miał być cały mokry. W tedy choroba murowana. W sumie w tej chwili również może zachorować. Łapy mu powoli kostniały, a to ni jak mogło mu pomóc w tej chwili. Na jego szczęście zaraz po wyjściu rzeki dostrzegł zagajnik. Miejmy nadzieję, że będzie mógł się tam schować, odpocząć, pozbyć się zmarzniętej wody z łap i futra na brzuchu i w miarę możliwości zapolować. Parę chwil wystarczyło aby kocur wyruszył szybkim truchtem. Nie chciał się nie wiadomo jak męczyć, bo może się okazać, że jakiś mieszkaniec zagajnika może nie być do niego przyjaźnie nastawiony i musiałby poszukać innego miejsca, albo wejść od innej strony. Warunki nie sprzyjały mu, to było pewne. Śnieg padał coraz mocniej. Najważniejsze pomijając dotarcie do klanów było żeby zielonooki się nie przeziębił. Podczas truchtu starał podnosić się łapy po nad śnieg, a pysk trzymać w miarę możliwości jak najniżej, aby być w stanie wyczuć jakiekolwiek zapachy innego zwierzęcia, lub klanowicza.
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
W parę chwil średnie opady śniegu zamieniły się w prawdziwą zawieruchę, sprawiając, że trudno było mu cokolwiek zobaczyć, co leżało dalej niż długość dwóch ogonów przed nim. Skowronek zdążył wkroczyć już do zagajnika, który w tej zawierusze zdawał się być większy, niż mu się na początku wydawało. Silny wiatr dymał i świszczał między pniami, tnąc mrozem futro kocura. Chwilę próbował truchtać, ale wiatr był tak silny, że ledwo udawało mu się stawiać kolejne kroki ponad śniegiem. Na dodatek wyglądało na to, że w okolicy nie ma żadnego miejsca, w którym mógłby się schronić, a nawet jeśli były, to Skowronek nie mógł go zobaczyć poprzez ścianę sypiącego śniegu. Futro miał grube, lecz i ono nie było wstanie uchronić go w taką pogodę przed zimnem. Łapy zaczynały mu kostnieć i powoli zaczął tracić czucie w palcach. Słabł z każdym krokiem aż w końcu przestał widzieć cokolwiek, jakby znalazł się na śnieżnym, bezkresnym pustkowiu. Oddychało mu się ciężko, aż nagle... usłyszał przytłumione, niezrozumiałe wołanie. Czy to majaki przed śmiercią? Czy to Gwiezdni po niego przyszli? Wydawało mu się, że widzi przed sobą jakąś sylwetkę niknącą w śniegu, ale długo nie przyszło mu patrzeć.
Skowronek stracił przytomność. Ostatnim, co zobaczył, były pomarańczowe ślepia patrzące na jego zanurzone w śniegu ciało.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Nie minęła długa chwila, a moja widoczność znacznie się ograniczyła. Byłem na terenie zagajnika, ale nie widziałem już nic co było dalej niż dwie długości ogona przede mną, dalej była tylko biel śniegu. Las zdawał się o wiele wiele większy niż wcześniej. Z każdą chwilą było coraz zimniej, a długie futro nie miało szans się równać z siłą zimnego i tnącego wiatru. Który również świszczał, zagłuszał cichsze odgłosy, które nie mogły dobiec do moich uszu. Przez chwilę próbowałem truchtać, lecz moje starania były daremne bo każdy jeden krok był ogromnym wysiłkiem, który narastał z każdą chwilą. Dodatkowo sprawę utrudniały łapy które zaczynały kostnieć oraz opuszczające mnie czucie w palcach. Nie byłem w stanie namierzyć czegokolwiek co nadawało się na schronienie przed wiatrem oraz śniegiem. Oddech zaczynał mi ciężyć, aż nagle do mych uszu dobiegło przytłumione wołanie, którego słów nie byłem w stanie rozszyfrować. Nie myślał już racjonalnie. Zmęczenie mu na to nie pozwalało. - M-M-M-Mru-Mruczące G-G-Gar-Gardło?- z mojego gardła wydobyło się ciche pytanie wypowiedziane bardzo słabym głosem, w którym było zawarte imię kota który uratował mi życie w czasach, gdy byłem jeszcze kociakiem. Nie minęła chwila, a jedynym co widziałem była biała przestrzeń. Wydawało mi się że przed oczami mignęła mi sylwetka kota, lecz nie byłem pewien, czy nie majaczę przed śmiercią. Po chwili straciłem świadomość, wszystko stało się czarne, a ostatnim co widziałem to były pomarańczowe oczy patrzące na moje ciało przykryte już cienką warstwą śniegu.
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Kocur stracił świadomość i po omdleniu nastała ciemność. Nie wiedział, co później się z nim działo, choć w kryzysowej sytuacji wołał Mruczące Gardło, swojego przybranego ojca, to nikt taki się przy nim nie pojawił. Pomarańczowe oczy, które zobaczył na sam koniec nie należały do burego kocura, a sierść obcego kota zlewała się ze śnieżycą.
Gdy kocur był nieprzytomny, biała kocica przyjrzała mu się uważnie, po czym złapała go za futro na karku i w śnieżycy przeciągnęła go do swojej nory. Mieszkała tu od dawna i nawet gdyby była ślepa wiedziałaby, jak do niej trafić. Wejście do nory było nieco zapchane śniegiem, ale wystarczyło go odgarnąć łapą, żeby wejść do środka.
Skowronek zbudził się gdy na zewnątrz wciąż szalała śnieżyca. Całe szczęście pod ziemią temperatura lepie się trzymała, a i czekała na niego niespodzianka... Biała kocica spała, wtulona w jego wcześniej zmarznięte łapy, w których tym razem miał już czucie.
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Obudziłem aczkolwiek nie w czarnej przestrzeni, nie było nikogo, ani niczego co bym znał. Na początku otworzyłem ślepia mrugając parę razy aby przyzwyczaić się do panującego w miejscu w którym byłem półmroku. Tu było o wiele cieplej niż na zewnątrz, po 3 uderzeniach serca stwierdziłem, że znajduję się w norze, ale nie byłem w niej sam. O nie nie nic bardziej mylnego. Do moich łap wtulała się biała kocica. Na nowo odzyskałem w nich czucie, na tą wiadomość delikatnie się uśmiechnąłem. Po czym próbowałem przez chwilę bardziej przyjrzeć się kocicy, nie zauważyłem w niej czegoś co szczególnie przyciągnęłoby moją uwagę. Po paru kolejnych uderzeniach serca postanowiłem wstać i rozejrzeć się po miejscu w którym przebywałem. Powoli i delikatnie starałem się wyciągnąć jeszcze delikatnie zmarznięte łapy spod śpiącej kotki, tak aby jej nie zbudzić.Mam nadzieję nadzieję że nie zauważy że ktoś sobie wstał i zaczął zwiedzać najwyraźniej jej norę. Powolnym krokiem ruszyłem w głąb zagłębienia w ziemi rozglądając się powoli na wszystkie strony, od czasu do czasu spoglądając na kotkę, aby mieć pewność, że ta zaraz nie wstanie i nie wbije mu pazurów w grzbiet.
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Skowronek postanowił wysunąć łapy spod ciała białej kocicy, w której norze się właśnie znajdował, a potem przeszedł się kawałek po niewielkie, trójkomorowej norce. Dzieliła się ona na główną komorę, w której jeszcze przed chwilą oboje smacznie spali oraz dwie mniejsze - w jednej znajdowała się niewielka ilość zwierzyny, raptem dwie myszy, zaś w drugiej... nie było niczego. Dziwne. Niewykorzystana przestrzeń? Skowronek nie miał zbyt wiele czasu na rozglądanie się, ponieważ biała kocica zbudziła się, ziewając cichutko, co jednak i tak było wyraźnie słyszalne na tak małej przestrzeni.
- Ojej, zbudziłeś się przede mną! Z łapkami wszystko w porządku? - zapytała swoim miękkim, delikatnym głosem, leżąc na ziemi i wpatrując się pomarańczowymi oczami w czarno-białego kocura. Przysunęła cienki ogon do tylnych łap i uśmiechnęła się do kocura lekko, nieco nieśmiało.
- Ja jestem Psianka, a ty? - zapytała krótko.
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Nie miałem dużo czasu na zwiedzanie, bo zaraz po mnie kotka obudziła ziewając cicho co od razu wychwyciłem. W tym czasie zdążyłem zorientować się, że nora składa się z trzech części. Jedna byłą chyba czymś w stylu stosu zwierzyny, ale zwierzyny praktycznie nie było, jedynie dwie myszy. W drugiej było nic, pusta przestrzeń. Być może ta przestrzeń miała jakieś zastosowanie, ale raczej nie w tej chwili. Trzecią komorą była ta w której się znajdowałem ja i białowłosa. W tej chwili mogłem się trochę bardziej jej przyjrzeć. Miała pomarańczowe oczy, szybko połączyłem fakty i doszedłem do wniosku, że to te same oczy widziałem przed utratą przytomności. - Jak widać wszystko d-dobrze, jedynie jest mi w nie trochę zi-zimno ale przeżyję. A i dziękuję C-Ci bardzo za ratunek- odpowiedziałem miłym, delikatnym trochę zachrypniętym głosem. Mówiąc to pokręcił delikatnie prawą, przednią łapą na potwierdzenie swoich słów. Kotka, która mnie uratowała charakteryzowała się delikatnym, miękkim głosem. - Ja j-jestem Skowronkowa Łapa, ale możesz mówić mi Skowronek, l-lub Obłoczek. M-miło mi cię poznać - uśmiechnąłem się szeroko patrząc cały czas na kotkę, która jak się przed chwilą dowiedziałem nazywała się Psianka. - Mam jedno pytanie, czy słyszałaś kiedyś o-o klanach?- postanowiłem od razu się zapytać, po co miałbym z tym zwlekać? Być może ona wie jak tam dojść.
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life