Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Pisanka była gotowa na łowy a więc już podniosłem się do pozycji stojącej z delikatnym uśmiechem na czarno białym pysku. Ucieszyło mnie to że kotki nie zraził mój żart a wręcz przeciwnie, rozśmieszył.- Tak w-więc bierzmy się do k-kopania- odparłem z entuzjazmem na niezbyt radosne stwierdzenie kotki. Zaraz po tym biało włosa próbowała wstać, lecz łapy zatrzęsły jej się i prawie opadła na ziemię. Następnie próbowała sie oprzeć o ścianę sapiąc jeden raz. Szybko dwoma susami podbiegłem do swojej towarzyszki aby jej pomóc w utrzymaniu się na czterech łapach. - O-oprzyj się o mnie- mówię stojąc obok koteczki. - Wszystko d-dobrze? M-może sam pójdę na polowanie?- pytam opiekuńczo, bo wiem że kotka może mieć zły dzień, lub gorzej się czuć. Mam nadzieję że to nic poważnego.
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Już mieli zabierać się do kopania w śniegu, by wydostać się na zewnątrz, ale wtedy Psianka zachwiała się na łapach i nieomal opadła. Całe szczęście Skowronek szybko zareagował. Lada chwila znalazł się przy białej kocicy, wzbierając ją własnym ciałem, żeby nie padła na ubitą ziemię. Instynktownie się o niego oparła, toteż jego zachęta w ogóle nie była potrzebna. Potem spojrzała na niego zmartwionym, pełnym bólu wzrokiem.
- Ugh... wiesz co. Jeśli byłbyś... byłbyś tak miły. Nie ma-mam siły - miauknęła cicho do czarno-białego, wodząc po jego boku pomarańczowymi ślepiami. Nabrała powietrza w płuca i przysiadła sobie powoli na ziemi. Wyglądało na to, że Skowronek najpierw musiał się samodzielnie przebić na świat zewnętrzny, a potem zaszaleć na polowaniu.
- Jakbyś przyniósł mi trzy m-myszki, albo coś po-podobnego... byłby taki kochany - dodała po chwili. W tej chwili już się kładła, zawijając w precelek.
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
-Dobrze, z-zrobię wszystko co w m-mojej mocy Psianko- powiedziałem z powagą i gdzieś tam głęboko schowaną radością. W końcu udało mi się pomóc i będę miał okazję do popisu.
Gdy tylko upewniłem się że znajoma bezpiecznie siedzi w miejscu i nie upadnie z powodu braku sił, zacząłem odkopywać śnieg pazurami. Nie było to najprzyjemniejsze uczucie ale byłem w stanie to wycierpieć. Od czasu do czasu po moich plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Co chwila spoglądałem na białą, aby upewnić się że wszystko jest z nią dobrze.
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
- Dzie-dziękuję - miauknęła piskliwym głosem i zbolała uśmiechnęła się do kocura, kładąc się na boku i zwijając w kłębek. Ostatni raz rzuciła okiem na czarno-białego kocura, który zabrał się za odkopywanie nory, w której schronili się przed szalejącą zawieruchą. O dziwo dość szybko udało mu się wykopać tunel w zalegającym śniegu, który na samym szczycie był sypki i puszysty, więc naprawdę nie było żadnego problemu, żeby go rozgarnąć. Nie zdążył skostnieć, mimo pogody, która panowała i całe szczęście. Może los sprzyjał Skowronkowi, choć pozornie wcale tak nie było? Mógł przecież utonąć, albo zamarznąć na śmierć, a jednak zawsze udawało mu się przeżyć. Zimne promienie słoneczne wpadły do nory, rozświetlając jej wejściowy tunel. Teraz mógł się już udać na polowanie. Okolica wydawała się niemalże identyczna, dlatego lepiej, żeby zapamiętał trasę, którą będzie się poruszał. Dobrze, to w którą stronę teraz, Skowronku?
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Ha! Udało mi się. Po krótkiej chwili udało mi się wydostać na zewnątrz. O dziwo nie poczułem nawet odrobiny zmęczenia. Rozejrzałem się dookoła i stwierdziłem że gdybym poszedł przed siebie nie znalazłby drogi powrotnej. Musiałem coś szybko wymyśleć. Pierwsze co mi wpadło do głowy to zostawienie śladów pazurów na drzewach. Tak też postanowiłem zrobić. Podeszłam więc do najbliższego drzewa, wstawiłem pazury i następnie przejechałem nimi po korze. Następnie przeszedłem parę kroków i otwierając delikatnie pysk próbowałem wyczuć jakąkolwiek zwierzynę. Do tego rozglądałem się uważnie i nadstawiałem uszu. Czy coś uda mi się znaleźć czy muszę szukać dalej?
♛ Here we goagain ♛ I willnotg.i.v.e in I've got a reason to fight . . Everydaywe choose . . Wemightwinorlose This is the dangerous life
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Skowronek nie wybrał żadnego konkretnego kierunku, a jedynie postanowił zostawiać ślady pazurów na pniach drzew. Czarno-biały kocur podszedł do najbliższego drzewa, które... rosło praktycznie zaraz obok nory i tak właśnie oznaczył swój pierwszy ślad. Długo nie czekał z podjęciem prób łowieckich. Wytężał wszelkie zmysły, by znaleźć jakieś stworzenia, które zostaną ich dzisiejszym posiłkiem, jednak niczego nie udało mu się znaleźć. Wszędzie był tylko śnieg, a na ziemi nie widział żadnych śladów. Również strefa zapachowa nie mówiła mu niczego. Cóż, chyba będzie musiał iść dalej.