Logo Artemidy
Wodopój
#16
Noc w poszukiwaniu jakiegokolwiek źródła wody, zmierzała właśnie w kierunku siedliska konii. Są to zwierzęta więc coś muszą pić, prawda? Kotka była już wyczerpana, a innej możliwości nie widziała.
Gdy doszła do dziwnego zabudowania, stwierdziła, że przeskoczy je i zwiedzi co jest za nim. Zrobiła to bez zastanowienia i po chwili przes oczami ukazała się jej...właśnie, co to jest? Nie ważne, ma w sobie wodę! Noc pobiegła do niej, wskoczyła na to i zaczęła pić wielkimi łykami, aby złagodzić pragnienie.

//złotko (sr za gniotka)
[Obrazek: eRHGF6x.png]
If I d.i.e, don't cry,
look AT the sky
and say goodbye
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Złotko zwykle trzymała się na dystans od Dwunogów i ich dziwnych konstrukcji, ale teraz okoliczności wybierały niejako za nią, zmuszając do tułaczek i poszukiwania przez ostatnie księżyce coraz to kreatywniejszych sposobów zdobywania noclegu oraz pożywienia. Wiedziona ciężkim doświadczeniem poprzedniej Pory Nagich Drzew, która niemal ją zabiła, zawzięcie rozglądała się za lepszą alternatywą i wtem, na widok czarnej kotki chłepczącej zachłannie wodę z gigantycznej muszli, wreszcie ją olśniło. Siedlisko rżących stworzeń! Te potężne istoty mogły zostać jej największymi sojusznikami, bo chociaż wyglądały i zachowywały się przerażająco oraz nieobliczalnie, to w ich towarzystwie, w ich domu wyłożonym po samo niebo snopami siana, panujący przymrozek stałby się dla niej znośny. Bezwiednie podeszła powoli do zbitego z desek ogrodzenia, wnikliwie obserwując tą, która nieświadomie przyłożyła łapę do pomysłu Złocistego Kłosa na przetrwanie. Zajęta gaszeniem pragnienia młoda kotka z początku w ogóle nie zwracała na nią uwagi, gdy jednak nareszcie oderwała wilgotny pyszczek od zbiornika wody i podniosła wzrok na stojącą po bezpieczniejszej stronie płotu Złotko, ta od razu zabrała głos.
- Witaj. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam... Jesteś bardzo spragniona - zauważyła, siląc się na niespotykany wręcz w ogóle, niesięgający oczu półuśmiech. Jak na swoje ograniczone możliwości wyrażania nastrojów, była wyjątkowo wylewna w stosunku do Noc, a to za sprawą odczuwanej wdzięczności; będąc świadkiem, jak ta bezpardonowo pożycza od koni wodę, Złotowłosa sama nabrała odwagi, by przekoczować najniższe temperatury w tych okolicach.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Gdy Noc siedziała z pyskiem przy wodzie, w ogóle nie usłyszała nadchodzącego kota. Szybko oderwała się od picia i spojrzała na kotkę. Była średniego wzrostu, a jej długie futro pokryte kremowym kolorem. Nie wyglądała agresywnie i bynajmniej nie chciała zaatakować. Chyba.
- Em...cześć. Nie, nie przeszkadzasz. No i tak, nie miałam w pysku nic mokrego od dobrych dwóch wschodów słońca. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza? - spytała z lekkim zawachaniem. Nie wiedziała jakie zamiary ma nieznajoma. Może to jej teren? A może też przychodzi tu pić? Nie wiadomo
[Obrazek: eRHGF6x.png]
If I d.i.e, don't cry,
look AT the sky
and say goodbye
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Złocisty Kłos odruchowo uniosła wyżej mordkę, przyjmując odpowiedź na zadane pytanie niczym królowa darowane od pachołka ukłony. W głębi duszy wcale nie była wyniosła, ani władcza, takie tylko sprawiała wrażenie z powodu upodobania do bardzo, bardzo dobrych i wręcz teatralnych manier. Może to był zresztą powód, dla którego wciąż, mimo ponad sześćdziesięciu księżyców, nie spotkała kogoś, kto stałby się jej bliski - odbierali ją jako dumną jałową staruchę, podczas gdy tak naprawdę po prostu nie potrafiła zawierać trwałych znajomości, być z kimś... blisko. Dlatego pozowała na madonnę bez serca.
Uważnie przeanalizowała w zaciszu własnej głowy słowa kruczoczarnej, koniec końców uznając, że pewne kwestie ze względu na jej własne bezpieczeństwo wymagają szerszych wyjaśnień. Ściągnęła na moment delikatne brwi i ponownie zwróciła się neutralnym, nieco chrapliwym tonem do kotki.
- Ależ skąd. W zasadzie jestem Ci bardzo wdzięczna, młoda damo. Podsunęłaś mi pewną ideę... - znów posłała Samotniczce ten życzliwy, nieszczery półuśmiech. Szczerze Złotko nie miała powodów do radości od bardzo, bardzo dawna. Pozostawały fasady. - Powiedz proszę, z jakiegoż to powodu nie piłaś tak długo? Podróżujesz dokądś? A może przed czymś uciekałaś? - zaczęła zgadywać, popisując się niespotykaną jak na siebie zuchwałą wścibskością. W normalnych warunkach nigdy nie zainteresowałaby się dziejami nieznajomej, ale tym razem chodziło o coś więcej - musiała zyskać pewność, że Siedlisko Koni to odpowiednie miejsce na przezimowanie.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Zbyt wyniosła jak na samotniczkę...tylko to przyszło Nocy do głowy gdy bliżej przyglądnęła się nieznajomej. Ciekawe czy do każdego odnosi się w ten sposób? Gdy tylko kocica się odezwała, byłą terminatorkę oblała fala zimna. Nie była oczywiście spowodowana aktualną temperaturą i pogodą. Znowu spotkała się z tą chrypą...tą, którą raczyła ją codziennie Ścierwiasta Łuska. Ugh...czy ona się kiedykolwiek uwolni od klanów?
- Jaką ideę? - spytała niepewnie Noc, mrużąc swoje żółte oczy - Ta, może ci jeszcze cały życiorys opowiem? - syknęła odrazu po słowach kotki
Od czasu ucieczki, Noc stała się nieufna. Bardzo nieufna. Jest ostrożna i nie rozpowiada każdemu co robi, skąd pochodzi i inne tego typu rzeczy.
[Obrazek: eRHGF6x.png]
If I d.i.e, don't cry,
look AT the sky
and say goodbye
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Owszem, do każdego odnosiła się w dokładnie taki sam sposób, taki już miała styl bycia błędnie utożsamiany z zadęciem; niejednego ta stoicka, szlachetna postawa irytowała, ponieważ absolutnie nic, żadna uwaga, żaden przykry komentarz, nie mógł jej tak naprawdę zmącić. Przy okazji nikt napotkany do tej pory nie wkupił się w jej względy, nie przebił przez ten ciasny, odbierający koteczce swobodę gorset, więc można by zaryzykować stwierdzeniem, że Złocisty Kłos sprawiedliwie podejmowała wszystkich zimnymi, aczkolwiek nienagannymi manierami i Noc nie stanowiła tutaj żadnego wyjątku od reguły.
Długie, rozczesane futro wiekowej samotniczki skrzyło się pięknie w słońcu, przywodząc na myśl setki diamencików obszywających powłóczystą królewską szatę; w podkreślonych białymi obwódkami oczach, dużych i okrągłych, płynął nieskrystalizowany w ani jednym mililitrze miód. Spoglądała na młodą pobratymczynię niezrażona grubiańskim syknięciem - za młodu słyszała wiele takich w Cieniu i jakoś żyła. Zdecydowała dopiero po wysłuchaniu wszystkiego zabrać głos, ażeby nie zakłócił go jakiś brzęk dobiegający z gardła czarnej. Ta, jakby nie patrzeć, postępowała rozsądnie nie opowiadając jej za wiele swój temat; życie bez zdania na łaskę i niełaskę klanu zobowiązywało do dużej rozwagi w dobieraniu słów. Kotka mogłaby tylko nie wyrażać się tak, by Złotko musiała stulić zgorszona uszy - tak agresywnie, wręcz niechlujnie. Na pewno nie tak jak prawdziwej damie przystało.
Stała teraz przed podobnym dylematem co Noc - powiedzieć, czy nie powiedzieć, że zamierzała spędzić tu Porę Nagich Drzew? Postanowiła nie mówić, a przynajmniej jeszcze nie teraz, gdy nie można było w wykluczający ponad wszelką wątpliwość sposób ocenić, czy zamierzała być szkodliwa, czy też, a tak byłoby najlepiej, obojętna jej planom. - Wybacz mi wścibskość. Zaręczam, że moje pytania są dobrze umotywowane, młoda damo. Gdyby nie to, w ogóle nie interesowałabym się tym, skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Widzisz... Po prostu usiłuję ustalić, czy coś Ci zagraża, co ewentualnie mogłoby zagrozić również mnie - na przykład pies. Może uciekałaś przed psem? Albo Dwunogami? Bardzo pomogłaby mi odpowiedź na te pytania - zakończyła z mocą, subtelnie przy tym ignorując póki co ciekawość Nocy. Ona pytała pierwsza, a w dodatku Damy miały pierwszeństwo, dlatego powinna również jako pierwsza usłyszeć konkretne, niezbywające rozmówcy odpowiedzi. A zatem?
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Ugh...serio, kolejny kot "ą ę"? Noc chętnie rozdrapałaby jej pazurami ten jakże dostojny pyszczek. Dlaczego taka jest? Nie jest to ani praktyczne, ani...rozsądne, patrząc na to, że zza każdego krzaczka może wyjść coś, co chce ci rozwalić gardło. Denerwowanie takiego osobnika swoim zachowaniem nie jest racjonalne. Co dziwniejsze, dlaczego ona żyje? Jeśli córka Mokrego Kwiatu już ma ochotę pozbawić jej połowy skóry, to co dopiero wojownicy pokroju Cyprysowej Łuski? A ich w klanach jest przecież na pęczki.
- Ugh...Nie usłyszałam odpowiedzi na swoje pytanie. I nie, nic mnie nie goni, a tobie nic nie zagraża - miauknęła już lżejszym tonem niż poprzednio - Zapomniałam się przedstawić. Jestem Noc - mruknęła z lekkim poruszeniem wibrysów - A ty?
Mimo tego, że niechętnie zdradza to, co ją tu sprowadza, zazwyczaj każdemu się przedstawia. W końcu co może zrobić inny kot znając tylko imię, prawda?
Noc zaskoczyła z dziwnego urządzenia Dwunogów, które odmroziło jej połowę zadka. Siadła na trawie i zaczęła poprawiać swoje futro na uszach i głowie. Jej sierść lśniła w promieniach delikatnego słońca. Jeśli takie działanie obrazi nieznajomą to...nic. Koło ogona jej to lata. Może sobie równie dobrze iść. Była gromiaczka dokończy pić i pójdzie sobie tam, gdzie ją łapy poniosą.
[Obrazek: eRHGF6x.png]
If I d.i.e, don't cry,
look AT the sky
and say goodbye
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Dlaczego taka jest? Być może dlatego, że opresja, której doświadczało się klanie Gromu była kaszką z mleczkiem wobec wyrafinowanych metod klanu Cienia (skąd Złotko pochodziła), wobec tej jego gęstej, duszącej atmosfery sprawiającej, że każdego dnia przepraszało się za swój oddech. W Gromie najgorszym, co mogło spotkać kota była ta właśnie poorana pazurami mordka, podczas gdy w Cieniu zwykło się od razu łamać co mniej odpornych psychicznie, czego w porównaniu do ciętych ran nie dało się tak po prostu zaleczyć ziołami...
- W porządku. Bardzo dziękuję - skłoniła trochę pyszczek, wyolbrzymiając wdzięczność wobec napotkanej koteczki, żeby ją trochę udobruchać. To naprawdę dobra wiadomość. Zamyśliła się wyraźnie, zaciskając nieco wargi, jako że rozmówczyni nie zamierzała najwidoczniej przestać dociekać. Po kilku chwilach wewnętrznej walki - nieufność kontra słowność - uznała, że niejaka Noc zasługiwała, by wiedzieć, zwłaszcza że Kłos nieopatrznie sama napomniała jej o idei, więc teraz nie powinna się wycofywać rakiem z konwersacji.
- Miło mi Cię poznać, Noc. Ja mam na imię Złot... Złocisty Kłos - miauknęła, patrząc przy tym młodziczce prosto w oczy, jak tego wymagała dla takich sytuacji etykieta. - Jeżeli chodzi o tę ideę... Pomyślałam, że mogłabym tu... - machnęła lekko puchatym ogonem, jakby próbowała ogarnąć nim całe Siedlisko Koni. - ...spędzić Porę Nagich Drzew. Kiedy piłaś wodę dotarło do mnie, że w tej okolicy znajdę... i ciepłe schronienie i pożywienie... Na pewno niejedna mysz też tu się zaszyła... W końcu idą mrozy. - kontynuowała z trudem Kłos, zacinając się co rusz, faktycznie zgorszona obrazem obmywającej się kotki. Takie rzeczy winny być załatwiane na osobności, zdecydowanie nie należało rzucać się ledwo poznanym kotom w oczy w takich chwilach, najwyżej dyskretnie gdzieś przesunąć językiem, a nie tak... Złotko odwróciła od Nocy skonfundowany pyszczek.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Gdy kotka jej podziękowała, Noc zamknęła na dłużej oczy i zniżyła delikatnie pysk - oto gest, którym raczy każdego, godnego osobnika. Niestety, samotniczka na niego niezbyt zasługiwała. Denerwowała byłą terminatorkę swoim zachowaniem i swoimi "manieraaami". Ciekawe czy przy łapaniu myszy też ją je z zamkniętymi oczami aby nie patrzeć na krew. Ugh...
- Złocisty Kłos...Klanowiczka, nieprawdaż? - miauknęła z pytającym wyrazem pyska. Jeśli nawet...to jaka? Po tej stronie terenów najpewniej z Gromu albo z Cienia. Chociaż...też niewiadomo. Nawet jeśli pochodzi z rodu gromiaków, to raczej na pewno uciekła, lub została wygnana zanim Noc się urodziła. A może jest samotniczką od urodzenia...i takie imię poprostu sobie wymyśliła?
- Tak...nie najgorszy pomysł. Chociaż słyszałam, że Dwunożni się tu często kręcą. Mogliby stanowić zagrożenie - mruknęła odrazu dając sygnał kotce, że jest to średni pomysł - A tak w ogóle, bardzo by ci przeszkadzało, gdybym też sobie zrobiła jakieś legowisko w okolicy? - zapytała, nie wiedząc na jaką odpowiedź może liczyć. Złocisty Kłos nie wygląda na taką, co chciałaby patrzeć na niewychowanego kota, pokroju Nocy, ale też nie wygląda na taką, co chciałaby się bić z powodu terytorium.
- Ta, ta, wiem, damy nie myją przy innych, bla, bla, bla...nie miałam czasu kiedy indziej się przeczesać, a tobie przecież nic się nie dzieje - miauknęła Noc, przerywając czynnośc i patrząc na kotkę
[Obrazek: eRHGF6x.png]
If I d.i.e, don't cry,
look AT the sky
and say goodbye
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
***
- Hmm… - Głębokie mruknięcie uciekło z gardła czarnej kotki, zaburzając tym samym cisze panującą przy wodopoju. Złote ślepia zlustrowały otoczenie, nagle mrużąc się, kiedy drewniany płot dzielący ziemie niczyje z tymi Siedliska Koni wyłonił się spoza bujnie rosnącej trawy, witając ją niczym gargulce sturzeżące opuszczony cmentarz. Nie mogła pomylić tego miejsca, w końcu księżyce hasania sobie w owe strony i beztroskiej zabawy, zrobiło swoje, tym samym wypalając w jej pamięci niezapomniane zdjęcia. Nawet teraz, kiedy deski były przeczyszczone i odświeżone nową warstwą błyszczącej farby, Ropucha bez trudu rozpoznała go. Wszystko pozostało takie same, na tym samym miejscu gdzie je zostawiła, a jednak wszystko zmieniło się.
 Podeszła bliżej, nieśpiesznie człapiąc obok płotu, niczym ramie w ramię jak ze starym przyjacielem, kotka zdała sobie sprawę co to oznacza. Między nią a terenami Klanu Wichru leżał zaledwie dzień wędrówki, plus-minus. Znając jednak jej obecne tępo i balast, który ją spowalnia bo zobaczył motylka, widziała, że musi liczyć się z tą wolniejszą opcją. Ropucha zatrzymała się, siadając przy płocie, niedaleko zżółkniałej wanny i leniwie szukając wzrokiem te przerośnięte króliki, które dwunodzy lubili ujeżdżać.
- Ugr - zmęczone warknięcie odepchnęło kłębiące myśli, które chciały opanować jej umysł. Podniosła przednią łapę i zaczęła ją gruntownie czochrać językiem. Powrót do domu, mimo faktu jak kusząco brzmiał, nie równał się stuprocentowym sukcesem. Ostateczna decyzja nie leżała w jej łapach i tylko Gwiezdny Klan mógł przewidzieć koniec tej sytuacji. Ciekawiło ją jednak jak Klan zareagowałby na Traszkę i... No właśnie jak o nim mowa, to gdzie ten mały pasożyt teraz jest? I jak na zawołanie, trójkątne ucho wyłapało nienaturalny szum w krzaku rosnącym niedaleko.
- Wyłaź - mruknęła, nie musząc nawet podnosić wzroku w stronę źródło hałasu. - Źle, zajonc pokazał ci tyłek zanim zwiał - oceniła starania rudego, niczym kochająca i wspierająca matka, którą przecież była.

[size=75]//ma bebe
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
xxxPłot, jak płot. Dużo istotniejszym było to, co znajdowało się poza płotem: drzewa, krzewy i trawa jak okiem sięgnąć! To była zupełna odmiana dla ciemnej i twardej powierzchni ulic, która w gorętsze dni boleśnie parzyła łapki, dla ciasno umiejscowionych budynków osiedla i nawet dla ograniczonej powierzchni ogrodu przy biało-różowym domku. W tym zakątku można by bawić się w nieskończoność! No, może z przerwami na jedzenie i zadawanie miliona pytań, jak na przykład o te wielkie króliki, które pasły się w oddali, wydając z siebie dziwne odgłosy.
xxxTak więc, gdy tylko minęli stajnie, znajdując się na otwartej przestrzeni, rudy dzieciak wyrwał się do przodu, znikając gdzieś w odmętach zielska. Czy rosła tam kocimiętka? Postronna osoba mogłaby tak pomyśleć, zwłaszcza widząc jak w tym krótkim odstępie czasu kocie zdążyło wytarzać się, stoczyć walkę z pasikonikiem, zaatakować boga ducha winną kupkę liści i wspiąć po kolczastym krzewie dzikiej jeżyny. To ostatnie dość szybko skończyło się żałosnym pojękiwaniem, bo nieprzyjemne kolce znalazły drogę do skóry młodzieńca i zostawił kilka zadrapań, na co błękitne ślepia instynktownie odszukały biało-czarą kocicę. No bo czy matki nie było od ojojania każdej najmniejszej ranki? Tyle, że Traszka nie zdążył nawet o tym pomyśleć, zapominając o bólu, gdy zobaczył jak ta skupiła się na rozczochrywaniu i tak już rozczochranego futra. Szeroki uśmieszek wyrósł mu na pysku. Przywarł przednimi łapami do podłoża, dupką i ogonem machając wesoło w powietrzu i zmrużył oczy. Niczym mały morderca szykujący się na łowy, zaczął „skradać się” w stronę kocicy. Raz… dwa… trzy…
xxx- Podglądałaś! – Zdecydowanie donośny, choć wciąż dziecięco piskliwy głosik, poprzedził pojawienie się rudego kocięcia, które zrezygnowało z próby upolowania matki i podrygując pokonało dzielącą ich odległość. Bez chwili zastanowienia i niezrażony krytyką i tak się na nią rzucił, tylko po to, żeby odbić się od niej niczym od solidnej ściany (w tym wypadku zbudowanej z tłuszczu i mięśni) i wylądować na plecach. – Opucha, fajnie tu! Będziemy teraz tu mieszkać? - Zapytał, kiedy udało mu się uspokoić chichot.
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Mała, ruda kulka, pieszczotliwie również nazywana pasożytem, była na tyle pyskata by oskarżyć swoją własną rodzicielkę o oszustwo? Że podglądała? Że niby kantowała? Że szelmą jest? Piskliwy głosik przeszył cichą łąkę a na plamiastej mordce Ropuchy, zagościł delikatny uśmiech. Ilekroć ta przerośnięta kupka futra, zrobiła coś nadzwyczaj przeciętnego, jak choćby złapanie pierwszej myszy (z dużą ilością pomocą ale hej! Udało mu się!) Lub przebiegła polankę bez potknięciu się czy wyzwała ją od oszustów, kotkę wypełniało ciepłe uczucie dumy. Jeszcze kilkanaście księżyców temu, błąkała się po świecie niczym samotny świetlik, zgubiony w mroku przeszłości i bezcelowej egzystencji. A teraz? No coż, nie tylko wygrzebała się spod traumatycznej przeszłości ale i z optymizmem wypatrywała następnego dnia.
- Pff! - Wypuściła powietrze przez nos, rechotaając głośno, kiedy jej syn odbił się od niej niczym kauczukowa piłeczka. - Pszestane podglondać jak zaczniesz sie starać, pchło - mruknęła z uśmiechem na pysku, żartobliwie pacając go swoim puszystym ogonem.
- Oczwyści, że fajno! Gdzie cie zabrałem, gdzie nie było fajno, he? - Mruknęła spoglądając na dzieciaka z góry, marszcząc grube wąsiste brwi. Złote ślepia zlustrowały młodego kocurka i nie trwało to długo, dopóki płytkie zadrapanie na pleckach nie przykuło jej uwagi. Tia, może nie była przedstawicielką alpha i omega ale zdecydowanie umiała odgadnąć gdzie pasożyt sobie owe ranki nagrabił. Szczególnie z poszlakami jak wyrwane kupki futra, oj no, prawdziwy koci detektyw.
- E! Znowu pod kszewfy wlatywałęś? Mówiłam ci, jak bedziesz krwią pachnąć to cie 'myczki znajdą i zjedzą - miauknęła, wywracając oczami, nadal święcie wierząc w głupią historyjkę z swojego własnego dzieciństwa.
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Z okrągłego niczym księżyc w pełni pyszczka uciekł wesoły chichot, kiedy splątane kosmyki czarno-białego ogona połaskotały go pod brodą. Rozbawiony wyprostował łapki, próbując swoimi drobnymi pazurkami trafić w ruchliwą kończynę Ropuchy, najlepiej tak żeby przynajmniej poczuła jak ostre są. No bo w końcu jabłko nigdy nie pada daleko od jabłoni, więc i rudzielec wolał ostro, chociaż niekoniecznie wolno.
- Pfff! – Zmałpował karykaturalnie głośne wypuszczanie powietrza z pyszczka, przekręcając się przy tym na brzuch. – Ja jestem najstarańsie…się…najstarańsiejszy! – Wydusił w końcu, dodając kolejne słowo do wspólnego, jedynego w swoim rodzaju słownika płazów. Odrobina niewłaściwie stopniowanych przymiotników, szczypta źle wypowiadanych słów i po garści słownictwa klanowych i mieszkających w mieście kotów. Potem wszystko zamieszać i w efekcie dostaje się nieomal trzyksiężycowe kocie, które wciąż nie wie, że jego imię brzmi Traszka, a nie Aszka.
– Ano, tam gdzie dwunogi chciały mnie zabrać to nie było za fajno – rzucił z wyrzutem w dziecięcym głosiku, dobrze pamiętając jak Ropucha wypchnęła go przodem na „żebry”, w efekcie czego jakiś piszczący, mniejszy niż zwykle ludź porwał go na ręce i nie chciał puścić do puki się czarno-biała nie wychyliła zza winkla. – Ale wcale się wtedy nie bałem! – Dodał szybko, podskakując w miejscu, dla podkreślenia swoich słów. Traszka był odważnym, często aż zdecydowanie zbyt odważnym kocięciem, które gotowe było zadrapać ludzkie dziecko, w momencie, kiedy inny kociak skuliłby się i pojękiwał żałośnie. Oczywiście to nie oznaczało, że się nie bał, ale do tego za żadne skarby świata by się nie przyznał. W końcu wtedy wszystkie dzielnicowe koty przestałyby traktować go jak równego sobie! – Jak Myczki nas znajdą to też nie będę! – Odparł na wspomnienie endbossa wszystkich bossów, wyimaginowane (Ka)myczki, o których przerażające historie były mu opowiadane jako bajki na dobranoc. - Zobaczysz Opucha, capnę je jedną łapą! – Zaczął demonstrować machając kończynami w powietrzu. – A potem drugą! Nic się nie musisz bać, ja cię będę bronić przed wszystkim! – Oznajmił tak poważnie jak tylko mała kupka futra, której przeciętna wiewiórka mogła dać niezłe wciry, była w stanie.
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Kudłata kita gwałtownie drgnęła w powietrzu, kiedy malutkie ale ostre, niczym szpilki, szpony kocurka przeszyły grubą warstwę futra i spotkały się z delikatną skórką. Ból trwał zaledwie uderzenie serca i był porównywalny do, no cóż, dziabnięcia zdesperowanego robaka co wcale nie ujmowało na dumie, która niczym promyki słońca rozgrzewały serce Ropuchy. Zadowolony pomruk opuścił gardło kotki, przyglądającej się rudej pchle i jego zmaganiom w zabiciu jej ogona. Z każdym minionym księżycem, Traszka przestawał przypominać tą drobną, wrzeszczącą i bezbronną kluskę, która kiedyś wypadła jej z pod ogona. Rósł, wyrabiał mięśnie, stawał się samodzielny i uczył się bronić - jak czarna kotka mogła nie czuć rosnącego szczęścia, kiedy jej własny syn zdrowo dorastał? Życie dzikiego kota nigdy nie należało do najłatwiejszych, nieważne czy samotne czy z klanem za twoimi plecami, każdy osobnik musiał umieć o siebie zadbać. Ropucha zmrużyła złote ślepia, kiedy uczucie szczęścia i spokoju ogarnęły jej umysł. Nabrała powietrze do płuc, delektując się jeszcze chwilkę owym przyjemnym uczuciem, by po chwili odwinąć się młodemu swoim ogonem, prawdopodobnie znów przygniatając go do ziemi z wielkim bananem na pysiu. Niech se nie myśli, że wygrał, smarek jeden, ha tfu!
- To sie nazywa najstraśniejśiejszy Aszka, i daleko ci nawet do bycia straśnijszym od grupy pieszczochów, które nigdy na własne gały mysy nie widziały - mruknęła przewracając teatralnie ślepiami. Naprawdę, od kogo on się nauczył tej złej gramatyki? Ach, od zawsze wiedziała, że ten młody od Cegły miał pszczoły w głowie. Jak mu tam właściwie było? Betoniarka? No cóż, nie każdy jednak mógł się pochwalić poprawnością języka i Ropucha była na tyle wyrozumiała by pozwolić owej pomyłce uciec w niepamięć.
- He?! A stało ci sie coś tam, co? - Prychnęła na wspomnienie łysego dziecka, trzymającego Traszke w tych swoich łysych kończynach. Czarny nos zmarszczył się a kołnierz postawił jak tamtego dnia. Dobrze, że szczenie dwónogów poszło po rozum do głowy i puścili rudą pchłę, kiedy podeszła bliżej. - Dostałeś tego dnia jeść? Dostałeś. Chodziłeś godny? Nie, więc cicho siedź - skończyła dyskusję, ignorując również następne słowa kociaka. Nie bał się? Oczywiście, że się bać nie powinien. Dwunodzy mimo wszystko nie byli jakoś super straszni. Dziwni? Na sto procent, jednak daleko im było do takiego dzika czy jadowitej żmij. Większość z chęcią dawała im jedzenie lub cmokała na nich zachęcająco, jakby byli jakimś idiotami. Wystarczyło utrzymać dystans od łysych łapsk i prędzej niż później tracili zainteresowanie. To potwory którymi jeździli lub kundle które trzymali dla zabawy stanowiły większe zagrożenie dla ich zdrowia niż oni sami. W końcu będzie musiała mu to wtłuc do łba… Ale kiedy indziej, nie mogli tu tak siedzieć aż do wieczora.
- Huh - mruknęła, rozciągając swoje duże ciałko, po czym otrzepała się z pyłków i listków, które osiadły na jej grubej kryzie. - Dobra panie "nie boje się myczków", daleka droga przed nami a pomału się bedzie ściemniać. Chcesz zobaczyć dziuple w której sypiałem, kiedy się tu za młodu szlajałam, co? - Już od jakiegoś czasu przestała podejmować decyzję w solo. Teraz można było to bardziej porównać do pseudo demokracji, między dwójką indywidualistów, aczkolwiek będąc tą starszą i (kaszel) mądrzejszą połówką w tym groteskowym duo i tak ostatnie słowo należało do niej. Ale znajcie jej łaskę, da mu przynajmniej iluzję wyboru.
owo
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
xxxRósł? Wyrabiał mięśnie? Stawał się samodzielny? Cóż, to wszystko, mimo iż było prawdą nie pomogło, kiedy ogon rodzicielki uderzył go w plecy z tylko znaną Ropuszce delikatnością. To zaś sprawiło, że jeszcze przed sekundą dzielnie wymachujące łapkami kocie teraz leżało plackiem na brzuchu, w dzikich ruchach i z głośnym pomiaukiwaniem starając się zrzucić tylną kończynę rodzicielki z siebie samego.
xxx- Jestem straśny! – Odparł, jak zwykle głośniej niż to było potrzebne, co by mieć ostatnie słowo w tej dyskusji z matką. Nawet fakt, że zaczęli rozmowę na „staranności”, a skończyli, jakimś cudem, na wzbudzaniu strachu, jak i to, że wciąż był płasko dociśnięty do ziemi, nie przeszkodziły mu w wyszczerzeniu małych ząbków i wydaniu z siebie piskliwego warku dla demonstracji. No i trzeba przyznać, na pewno niejedna pchła zastanowiłaby się czy picie krwi od tego akurat egzemplarza, na pewno było dobrym pomysłem, zwłaszcza dostrzegając błyszczącą stróżkę śliny, która ulała mu się z kącika warg.
xxxEntuzjazm kocięcia ostygł dopiero, kiedy czarno-biała zaczęła swoją typową mini-tyradę. No cóż, jak można było zauważyć, daleko było jej do matki, która zojoja swoje dziecię i wycałuje mu oczka, żeby wymazać złe wspomnienia. Nie, zamiast tego miał doceniać bezpieczne posłanie, jedzenie i dzień bez dostania po nosie od jakiegoś obcego kota, co, biorąc pod uwagę jego zadziorny charakterek, nie byłoby zapewne rzadkim wydarzeniem, gdyby nie zaplecze w postaci sporych rozmiarów matki, która przez sam swój wygląd wzbudzała niejaki szacun wśród nowopoznanych trampów. Na jego szczęście, po tym oralnym wysiłku, Ropucha postanowiła się rozciągnąć, uwalniając tym samym kocię z żelaznego uścisku ogona, a to, w ramach upustu emocji, za to że nie wspomniała nawet słowem, o tym jak dzielny jest, mogło pokazać jej język… ale tak żeby nie widziała.
xxx- Oi! – Zawołał na nowo podekscytowany. – Chodźmy do twojej miejscówki, Opucha! – Wybór nie był trudny, w końcu nie zawsze udawało im się znaleźć komfortowego miejsca na nocleg, zwłaszcza, kiedy wędrowali nieco dalej niż na sąsiednią ulicę. Te już wcześniej znane przez Ropuchę były tymi zdecydowanie lepszymi. – Ale jeszcze nie idziemy spać, co? – Zawołał brykając w koło kocicy. – Ja jeszcze wcale nie jestem śpiący! Opucha, choć coś upolować!
° » ° • • ° « °
I'm not your son, you're not my father
we're just two grown men saying
"Goodbye"

and while you're s l e e p i n g
I'll try to make you proud!
so, Daddy, won't you just close your eyes?
don't be AFRAID, it's my turn
to chase the monsters away
° » ° • • ° « °
LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 36 / 200
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości