Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Niestety chyba nasza komunikacja poszła w słabą stronę, bo już za chwilę skończyłam bez futerka na ogonie na co zareagowałam zdziwieniem, lekkim sykiem bólu i spojrzeniem dezaprobaty patrząc na kłaczki w łapce dwunoga. Och… czy mogłam mu to wybaczyć? Pewnie tak, ale aktualnie była zbyt rozeźlona, by faktycznie o tym pomyśleć i z cichym westchnieniem odeszła od płotu z grymasem na pyszczku, a płacz… cóż… też bym mogła płakać za kłaczkami! Szkoda tylko, że nic w nagrodę i pociechę nie dostałam, by wynagrodzić sobie tę przyjemno-nieprzyjemne spotkanie.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Płacz dziecka powoli cichł w oddali, aż w końcu nie było go słychać. Może to karma za opuszczenie malucha, ale przez dłuższy czas kotka nie mogła znaleźć nic. A przynajmniej do momentu, w którym pod płotem nie pojawiła się, uh, ogromna twarz? Głowa? Tylko jakaś taka pusta, pomarańczowa i co najdziwniejsze, świecąca. W środku znajdował się mały płomyk, który był źródłem tego światła. Gdyby kotka wpadła na świetny pomysł by może go dotknąć, to z łatwością mogłaby oparzyć sobie łapkę, albo w gorszym przypadku, nawet podpalić futerko.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nastała cisza, która troszeczkę zaczynała uwierać mnie gdzieś z tyłu głowy, nie żebym jakoś bardzo się przejmowała nieznajomym kociakiem, z którym nawet nie potrafiłam rozmawiać, ale troszeczkę ciążyło mi na serduszko w jakim stanie go zostawiłam; może za bardzo się zdenerwowałam? Rzadko się denerwowałam, zazwyczaj tylko wtedy kiedy było to uzasadnione, ale mimo wszystko… och! Na pewno ktoś mu w końcu pomoże, prawda? Może wrócę tam później? Zobaczyć czy na pewno nic mu nie jest? Nim jednak zdecydowałam coś błysnęło mi, a moim oczom ukazała się… chyba dynia? Kojarzyłam, że były duże i pomarańczowe, a to opisywało idealnie w sumie też mnie! Oj! Ale miała dziwny pyszczek? Czy mogłam nazwać to pyszczkiem? A w środku świeciło się jakby małe słoneczko… czy to było możliwe? Podeszłam nieufnie i kiedy poczułam ciepło, pewnie powinnam pomyśleć drugi raz, ale wydawało się też po prostu milutkie! Poza tym, że czułam się dziwnie wsadzając łapkę w paszczę kreatury, ale… wszystko co spotykałam jakoś nie oddziaływało na mnie (oprócz kociaka, ale on ewidentnie żył), a tutaj o! Także zdziwiłam się kiedy nagle poczułam ból i musiałam odskoczyć z przerażenia, ale czy to już koniec niespodzianek?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Hmmmm, chyba jednak dotknięcie słoneczka nie było dobrym pomysłem... Jasne, na razie tylko zabolało, alee później łapka zacznie piec trochę bardziej i będzie dość irytująca jeśli chodzi o chodzenie i takie tam. Całe szczęście, że skończyło się tylko na tym. Gorzej by było, gdyby musieli zmienić imię kotki z Truflowej Na Płonącą Łapę... No a poza tym to pech wrócił. Dookoła dyni czy kawałek dalej niczego ciekawego nie było. Jedynie stary płot, trawa i jakieś krzaki.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Wyszło na to, że niesamowicie szybko i niestety boleśnie przekonałam się, aby nie dotykać słońca, czy chociażby wkładać łapek w miejsca gdzie nie jestem pewna, czy powinnam; przeczucie podpowiadało mi, że to głupi pomysł, ale umysł śpiewał mi inną piosenkę, a teraz o to skończyłam! Z piekącymi poduszeczkami i lekko przypalonym futerkiem od spodu… i jak ja to wytłumaczę? Nie dość, że wyrwane futerko z ogona (może nikt nie zobaczy, mam go dużo), ale poparzona łapka? Czemu słońce parzyło? Czy to może nie słońce, a… ten słynny ogień, którego nigdy nie widziałam?
– Och, Ty skubany płomyczku, oszukałeś mnie! – powiedziałam lekko niezadowolona i westchnęłam starając się postawić łapkę na ziemi co wyszło mniej boleśnie, niż sądziłam… cóż nic tu po mnie, ognia ze sobą nie będę zabierać, ani paszczy, która trzyma go w ryzach. Cisza nastała znowu, a ja z nadzieją w serduszku nadal szłam przed siebie.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Cisza nastała i cisza nieprzerwanie trwała. Pustka zresztą tak samo, bo znów okolica nią świeciła. A może to dobrze? W końcu krótka przerwa od wrażeń i złapanie oddechu nikomu nie zaszkodzi.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Odetchnęłam głęboko, przyjemne zimne powietrze na obolałą łapkę dodawało mi chęci, by jednak iść dalej z nadzieją, że znajdę coś… co bez dwóch zdań zabrałabym ze sobą do obozu. Coś obok czego nie mogłabym przejść obojętnie, ale czy na pewno miałam szansę? Możliwe, a możliwe, że nie. Przygód tyle ile zdążyłam już mieć pewnie będę mogła opowiadać przez najbliższe księżyce! Problem był tylko z bólem w lewej łapce, którą poparzyłam był coraz bardziej nieznośny, także na razie postanowiłam jej nie kłaść na ziemi i kuśtykając szłam dalej.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
I cisza cisza cisza echem się roznosiła... Z krótkiej przerwy zrobiła się dłuższa, a głupia łapka nie przestawała piec. Ajajaj, może wypadałoby włożyć ją do jakiejś chłodnej kałuży? Tylko problem, że nawet i takiej w okolicy nie było. Lipa.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Pusto. Ciekawiło mnie od czego zależało ustawienie dwunożnych zabawek, ale ciężko było mi stwierdzić skoro jedną z nich nawet dostałam, a przecież normalnie takie rzeczy nie spadały z nieba… przynajmniej nie w lesie! Ruszyłam jednak dalej, bo może zdążę znaleźć coś jeszcze nim Salamandra będzie się martwić, jeszcze trochę nim będę musiała wracać.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Uuuu a co to?? Wielkie takie i z ośmioma odnóżami... PAJĄK! Albo uuu, pająk, jeśli kotki nie przerażały wielgachne robale. Był on, no prawie wielkości głowy kotki i co ważniejsze, całkiem detaliczny. Dziwnie lśniący w słońcu, ale nie płaski, tylko no, kształtny jak pająk. Cały czarny z wyjątkiem czerwonego znaczka na odwłoku... A. No i do tyłka miał przymocowaną średniej grubości nitkę. Ta była na tyle długa, by kotka mogła powiesić sobie przyjaciela na szyi... O ile ruda się odważy go zabrać. Chociaż, hm, nie wyglądał na żywego, był zbyt twardy i dziwnie śmierdział. Chyba zrobiony z podobnego materiału co sztuczny szkielet kota...
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Pokuśtykałam do nowego znaleziska z lekkimi problemami, nie byłam przyzwyczajona do używania tylko trzech łap, a jednak oparzenie sprawiało mi problemy, a może wręcz z każdą chwilą bardziej uwierało? Przeszkadzało? Hm… podchodząc do dziwnego pajączka od razu mogłam wyczuć nieprzyjemny zapach, potwierdzający, że niewiele istnień przy dwunogach jest tak naprawdę żywych; śmieszne ptaki zamknięte w klatce to nie to, mimo wszystko! Nie zamierzałam tego zostawić, wydawało się mało przydatne, ale śmieszne… dobre do pokazania lub dania w prezencie! Dlatego zgarnęłam dziwne coś ze sobą i… cóż zaczęłam się zawracać po resztę rzeczy, które chciałam ze sobą wziąć; zawsze była szansa, że nie zauważyłam czegoś wcześniej?
zt xD <3
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
wysoki, atletycznie zbudowany | krótkowłosy | czarny lynx point [tygrysie pręgi] | białe znaczenia | błękitne oczy | anizokoria: źrenice o dwóch różnych rozmiarach (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej)
smutny | flegmatyczny | pesymista | antyspołeczny | o dobrym sercu | ma kręćka na punkcie odnalezienia klanów, sam nie rozumie czemu | ma problemy z pamięcią
Czasami widywał nad morzem ludzi na koniach. Nie miał żadnych silnych opinii na temat tych zwierząt, poza tym, że były zbudowane nieco dziwnie - jak sarny, ale większe, postawniejsze. Czemu bez żadnych protestów pozwalały ludziom się dosiadać, czemu pozwalały, aby ludzie siedzieli im na grzbiecie, kierowali nimi, ciągnęli za skórzany materiał w ich pysku? Czemu się nie stawiały? Koń z pewnością mógłby zabić człowieka, gdyby tylko chciał. Czy konie aż tak różniły się od kotów... skoro pozwalały ludziom sobą kontrolować, jak koty domowe? Czy były gdzieś na świecie konie dzikie, nie tolerujące ludzi?
Wawrzynek siedział na płocie, wpatrując się w wypasające się konie, zastanawiając się przy tym, czy któryś z nich podejdzie bliżej do poidła pod płotem.
... po co on tu właściwie przyszedł?
znam swojemyśli – prowadzą mnie xxxxxxxxxxxxxxxxtak jak PROWADZĘ się sam wciąż jestem czysty a czuję się xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxjakbym coś brał budzą mnie nerwyxtrujące jak wilczego łykakrzew xxxxxxxxxxkwitnie mi w oczachczerwony krzak xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxPRZELEWAM KREW
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Mając pod swoją opieką już trzy terminatorki nie miał tak dużo czasu na spacery po okolicy jak zazwyczaj. Szczególnie, że szkolenie ich, wraz z karą otrzymaną przez jego dawną uczennicę wciąż trochę go martwiło, nawet jeśli nie wiedział, co mógłby w swoich działaniach poprawić. Jednak to w tej chwili było mniej istotne, ponieważ Muchomorowy Bór znalazł jednak chwilę na wycieczkę, a skoro już taka okazja się nadarzyła – wybrał się nawet dalej niż zwykle. Wokół terenów Gromu było przecież trochę interesujących miejsc, którym wypadało, od czasu do czasu, bliżej się przyjrzeć, by sprawdzić, czy nie działo się tam akurat nic niespotykanego.
Tym razem, poza stworzeniami, których mógł się spodziewać w tych okolicach, dostrzegł jeszcze kogoś. Co było informacją całkiem dobrą, bo przynajmniej wyglądało na to, że zdoła się z kimś tu skomunikować. - Dzień dobry. Mieszkasz tutaj? Znasz się na koniach? – spytał spokojnym głosem, podchodząc bliżej kocura. Nie miał zapachu żadnego z klanów, może był jakimś samotnikiem żyjącym w okolicy. A jeśli tak, to warto było skorzystać z jego wiedzy o tych tajemniczych stworzeniach i tym, co łączyło je z dwunogami.
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
wysoki, atletycznie zbudowany | krótkowłosy | czarny lynx point [tygrysie pręgi] | białe znaczenia | błękitne oczy | anizokoria: źrenice o dwóch różnych rozmiarach (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej)
smutny | flegmatyczny | pesymista | antyspołeczny | o dobrym sercu | ma kręćka na punkcie odnalezienia klanów, sam nie rozumie czemu | ma problemy z pamięcią
Wpatrywał się w karego konia z rdzawymi przebłyskami w grzywie bardzo intensywnie. Ogier zdawał się zauważyć jego obecność, chwilę patrzyli sobie w oczy; zwierzę postanowiło podejść bliżej do pożółkłej, wypełnionej wodą wanny pod płotem i choć jeszcze chwilę przyglądało się Wawrzynkowi, nie doszło między nimi do żadnej faktycznej interakcji. Patrzył na konia, teraz gaszącego pragnienie w ciszy, w zamyśleniu. Czy gdyby wszedł na jego grzbiet, ogier by go zrzucił, czy zupełnie by się jego obecnością nie przejął? Chyba nie chciał próbować.
Na obecność innego kota zareagował z lekkim opóźnieniem; poruszył uszami w kierunku dźwięku i odwrócił pyskiem ku buremu kocurowi po chwili, a spojrzenie miał jakby nieskupione, jakby nie usłyszał jego słów. Otrząsnął się z tego stuporu po kilku sekundach, wstając, przeciągając się i siadając na płocie w nieco wygodniejszej pozycji. - Dzień dobry - odparł Wawrzynek, dopiero teraz rejestrując słowa gromiaka w pełni. - Nie, nie mieszkam, jestem podróżnikiem. Ale... co nieco wiem o koniach, tak mi się wydaje. Widuję je całkiem często tam, skąd pochodzę.
Bury kocur nosił na swoim futrze zapach, który wydawał się Wawrzynkowi znajomy.
znam swojemyśli – prowadzą mnie xxxxxxxxxxxxxxxxtak jak PROWADZĘ się sam wciąż jestem czysty a czuję się xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxjakbym coś brał budzą mnie nerwyxtrujące jak wilczego łykakrzew xxxxxxxxxxkwitnie mi w oczachczerwony krzak xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxPRZELEWAM KREW
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Na moment zatrzymał wzrok na drugim kocie, nim powrócił do zwykłego dla siebie rozglądania się po wszystkim wokół, tym razem zwracając szczególną uwagę na same konie. - To skąd przybywasz? – spytał, przypominając sobie ostatniego podróżnika, z jakim przyszło mu rozmawiać. Tamten był bardzo tajemniczy, przez co fascynujący, ale jednak łatwiej rozmawiało się z kotami, które od razu wprost odpowiadały na pytania – Ja jestem Muchomorowy Bór. Z klanu Gromu. – Przedstawił się, na moment milknąc w zastanowieniu, czy kocur wiedział cokolwiek o klanach. Jeśli nie, to pewnie sam się zapyta, nie trzeba było raczej wyskakiwać od razu z tłumaczeniem rzeczy, o których przebywając w tej okolicy mógł już wcześniej usłyszeć. - Czemu te wszystkie konie żyją tutaj? Mogłyby by pewnie przeżyć w lesie, ale jednak nie spotkałem jeszcze żadnego, który postanowiłby się uwolnić. Co może sprawiać, że wolą od tego, by siedziały na nich dwunogi? – To było coś innego od pieszczochów – tamte przynajmniej czasami postanawiały opuścić swoje wcześniejsze życie i rozpocząć takie samotnicze, czy nawet klanowe. Ale konie? Czy mogły naprawdę nawet o tym nie pomyśleć? Może były jakoś kontrolowane i to nie było dla nich możliwe? Albo po prostu – naprawdę głupie?