czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Niespodziewanie kocur rzucił się w jego stronę, a to nawet Bazyl mógł dostrzec spod zmrużonych oczu. Wzdrygnął się momentalnie, czując, jak po kręgosłupie przechodzi mu ostry dreszcz, gdy zaczyna spotykać się z konsekwencjami własnych słów. Chciał zobaczyć, jak próbuje no i zobaczył, a strach przed atakiem instynktownie kazał mu uciekać. Spiął więc mięśnie z chęcią uskoczenia w bok przed atakiem ze strony samotnika.
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
atak Mustanga ->krytyczny! -> atak nie wychodzi przez unik Bazyliszka -> nieudany :(
unik Bazyliszka -> krytyczny!
Kocury stanęły do walki i... Cóż, biorąc pod uwagę, że są niemal tak samo zaprawieni w boju, zapowiadało się ciekawie. Choć atak Mustanga brzmiał poważnie i też na taki się zapowiadał, na całe szczęście, nie polała się żadna krew. Podczas gdy benal rzucił się na pieszczoszka z kłami i pazurami, w ostatnich sekundach, Bazyl zdołał uciec. Mistrzowsko wręcz wyminął zagrożenie, wyślizgując się spod łap samotnika. Aj. No nic. Mustang mógł poczuć, jak przeciął powietrze z porządną siłą. Gdyby mu się udało, rana byłaby ładna...
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Mustang, poza odrobiną zawodu, poczuł jak adrenalina i dzika wściekłość zaczyna pulsować w jego żyłach. Uciekł raz, może i kolejny, ale - nadal kryjąc szyję - spróbował powtórzyć swój atak. Wyskoczył na pieszczocha z zamiarem wgryzienia się w jego szyję i pociągnięcia za skórę ile tylko miał sił. Teraz, czarno-biało-rudy tylko się prosił o to, żeby atak doszedł do skutku.
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Tak jak do tej pory nie spotykał się z większym parowaniem jego ataków, tak teraz szykowały się dla niego bęcki, które mogły skończyć się bardzo źle. Nie mógł sobie tego jednak wyobrazić, nie potrafił. Najgorsze, co go spotkało w życiu do tej pory, to ułamany pazur za głęboko w palcu, co powodowało mały krwotok. Bolało i szczypało, ale było do przeżycia, ale kiedy kocur celował w jego szyję? Cholera jedna wie, co mogłoby się stać.
Nie zamierzał pozostawać bierny, ale wkurzała go postawa samotnika. Nie chciał uciekać, ani uskakiwać, bo to przed nim powinno się. Cofnął instynktownie uszy i ruszył przed siebie, chcąc złapać go zębami za przednią łapę. Może go zaboli na tyle, że odpuści.
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
atak Bazyliszka -> słaby -> 1HP
atak Mustanga -> krytyczny! -> 12HP!
Furia Mustanga zadziałała. Kocury ponownie skoczyły sobie do gardeł - dosłownie. Można było się przy tym nie tylko porządnie zmęczyć, ale i zadać dotkliwe rany dla przeciwnika. Pierwszy, bo szybszy, ruszył Bazyliszek. Pieszczoszek błyskawicznie dopadł łapę przeciwnika i zafundował jej słabiutkie draśnięcie, którego Mustang mógł nawet nie poczuć. Ten atak okazał się być błędem syna Szczerbatej Mordki. Gdyby spędził trochę czasu w Klanie, na pewno mógłby się nauczyć, że w ten sposób niemal podstawia się pod pazury przeciwnika...
Pech chciał, że Mustangowi dopisało szczęście. Bez większego trudu znalazł szyję kocura i solidnie wbił w nią kły. Polała się krew. Rana na pewno będzie boleć.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Rozlew krwi nie był tak potężny, jak miał nadzieję że będzie. Nie oznaczało to jednak, że był z tego powodu jakkolwiek niezadowolony. Wręcz przeciwnie - zachęcało go to do tego, żeby każdy kolejny ruch przyniósł lepszy efekt. Tym razem zostawił już jego biedną szyję (a swoją własną zasłaniając głową), pazurami celując w jego bok, tuż przy pachwinie tylnej lapy. Jeśli udałoby mu się pocharatać słabiznę, to być może będzie miał problemy z ewentualną ucieczką?
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Ból nie był silny. W zasadzie to z początku nic nie poczuł, czuł dotyk kłów na swojej szyi i jedyne o czym myślał, to jak słabo mu się robi przez nierówne uczucie na skórze. Szczypanie doszło później i przy nieodpowiednich ruchach szyją się nasilało. Bazyliszek pisnął bezwiednie w reakcji na atak, miał ochotę się wylizać póki jeszcze nie brzydził się dotknąć rany, póki była świeża. Nie zdążył jednak nawet wysunąć języka, widząc, że samotnik chciał atakować znowu. Spuszył ogon i poleciał na ślepo z pazurami ku przeciwnikowi. Miał nadzieję trafić w szyję, tak jak on jego.
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
atak Bazyliszka -> nieudany :(
atak Mustanga -> krytyczny! -> 9HP
Nie wiedzieć czemu, los (lub kostki MG), bardzo nienawidził Bazyliszka. A może to strach? Strach przecież sprawiał, że wielu rzeczy nie dało się normalnie wyjaśnić. Pod jego wpływem robiło się głupie błędy, prawda?
Niestety, celowanie na ślepo było bardzo kiepski pomysłem. Mimo dość mądrej próby, bo kocur przecież celował we wrażliwą szyję, nie udało mu się nawet drasnąć przeciwnika. Spudłował, a Mustang bez większych problemów uciekł jego kłom. Zyskał za to gładką okazję do zadania mu obrażeń w tylną łapę. Biedny pieszczoszek ponownie mógł poczuć dość dużą dawkę bólu. I, no cóż, zaczął krwawić z innego miejsca. Robiło się coraz bardziej nieprzyjemnie.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Udało mu się znowu. Gdyby nie poprzednia interakcja i prowokacja, Mustangowi może byłoby go nawet szkoda. Teraz jednak, kiedy pieszczoch sam się o tę walkę prosił... sytuacja była nieco inna. Spróbował więc trafić o jego bok, z nadzieją że trafi w zranioną słabiznę. Może to okrutne, ale poszarpanie rany chyba zabolałby szczególnie bardzo. A to chciałby szczególnie osiągnąć.
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Tym razem pod nosem powiedział siarczyste przekleństwo, które jego Pan zwykł mawiać, gdy tylko Bazyliszek coś nabroił, uderzył się w palec albo cokolwiek szło nie po jego myśli. Kot nie miał pojęcia, co znaczyło to słowo, ale brzmiało mu bardzo dobrze na pysku, szczególnie w takim momencie.
Bolało, szczypało, a kocur zdawał się nie przestawać. Syknął instynktownie i po raz kolejny rzucił się na przeciwnika. Nie miał pojęcia co robi, zamierzał wgryźć mu się zębami w łapę i zmiażdżyć. Albo zrobić generalnie cokolwiek.
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
atak Bazyliszka -> udany -> 1HP
atak Mustanga -> udany -> 8HP
Ona kocury nie tylko robiły się coraz bardziej zmęczone, ale i coraz bardziej ranne. Choć to Bazyliszek był szybszy, niestety niewiele mu to dawało. Zazwyczaj atakował nieco za wcześnie, dokładnie w momencie, gdy Mustang dopiero się szykował do swojego ruchu. Kończyło się to więc tym, że niemal mijali się,z jednej strony, przynajmniej bezstratnie.
Bazuliszek zaczepił słabo o łapkę kocura, ale w ferworze walki ten mógł nawet tego nie poczuć. Mustang odpłacił się za to sowicie. Zadrapał mu bok, porządnie, ale bez większych obrażeń. Robiło się coraz gorzej...
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Nie sklamalby, mówiąc że dokładnie takiego wyniku się spodziewał. W końcu - tego uczył się całe życie, wiadomo, że musiało mu iść jakkolwiek. A być może po prostu miał niezwykle dużo szczęścia...
Kolejny atak miał iść na jego pysk. Chciał uderzyć o jego policzek - czy też nos, jeśli się przesunie. To, co prawda, nie było wielce strategicznym miejscem, ale jeśli trafi, to będzie boleć jak mało co.
czarny dymny z bielą x rudy [chimeryzm], widmo tygrysich pręg, biel na mordce (okala lewe oko i policzek, nos, płaty wąsowe i brodę) i na końcówce ogona, krótka sierść, niebieskie oczy, uszy typu curl, wystające górne kły
poszukujący uwagi, zestresowany, niepewny, czasami złośliwy, niezręczny społecznie
Przerażony ilością bólu, którą mu zadała ta krótka interakcja, podwinął ogon pod brzuch, kuląc się przy kolejnych atakach. Kocur mu nie odpuszczał, a Bazyliszek jedyne o czym myślał, to o swojej matce, która swoim podejściem do niego sprawiała, że czuł się podobnie zraniony jak teraz. Wtedy jednak nie wiedział, że rany trzymały się od wewnątrz, ale pieczenie pozostawało to samo.
Chcąc uniknąć kolejnych ran, przycisnął brodę do szyi, głowę do ziemi, a przednimi łapami zasłonił głowę i uszy, tworząc z siebie ciasną kulkę skuloną na ziemi. Nie chciał oberwać znowu.
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
unik Bazyliszka -> udany
atak Mustanga -> udany-> atak nie wychodzi przez unik Bazyliszka -> nieudany :(
Chyba uniki wychodziły Bazyliszkowi najlepiej.
Ku zaskoczeniu obu stron, tym razem pieszczoszek zareagował w odpowiednim momencie i runął na ziemię, wymijając przy tym Mustanga. Samotnik po prostu nad nim przeleciał, nie zostawiając żadnych obrażeń. Sytuacja byłaby dobra, gdyby nie to, że krwawił i coraz bardziej się męczył.
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Gdyby nie poprzednie sukcesy, pewnie byłby wściekły. Tak jedynie cicho zawarczał pod nosem, obserwując uważnie kocura przez kilka sekund. Po tym czasie, spróbował raz jeszcze go zaatakować. Uniósł jedną z łap i wycelował w jego lico, a tuż po tym ją upuścił, by drugą jedynie co machnąć o ziemię z nadzieją że mu piachu naleci do oczu (chociaż w tej pozycji, to chyba prędzej mu nasypał piachu do futra). - Znikaj stąd - rzucił zaraz, robiąc krok w tył, nadal napinając mięśnie w razie gdyby tamten miał ambitny plan nadal go atakować. - Jak jeszcze raz coś pyskniesz, czy rzucisz głupią odzywkę, to faktycznie będę kazał ci zeżreć własny jęzor. W tym stanie to za szybko nie uciekniesz.
A jeśli by próbował, pewnie by się skrzywdził bardziej niż jak trzeba. Nie, aby wówczas było to problemem Mustanga - jemu ułatwiłoby to robotę.