Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Wszystko szło dobrze – albo chociaż neutralnie – dopóki los nie postanowił sobie z niej zadrwić, rzucając jej pod łapy... może nie kłody, ale co za różnica, skoro wylądowała pyskiem na ziemi? Syknęła pod nosem i szybko zebrała się na łapy, sęk w tym, że nie tylko ona. Jeszcze chwilę temu śpiący jak suseł pies teraz nie spał.
Momentalnie zapomniała o bólu mordki. Zjeżyła sierść na grzbiecie i naturalnie pomyślała o ucieczce, skoro ich plan został spalony. Już nawet odwróciła łebek, wykonała zalążek ruchu zwiastującego rychłe rzucenie się do biegu, kiedy zorientowała się jednak, że Orion się nie wycofywał. Po uważniejszym spojrzeniu zrozumiała więcej – on nadal chciał wyrwać psu kość.
Zawahanie trwało krótko. O nie, tak się bawić nie będziemy; prawdopodobnie byłaby w stanie odpuścić wygraną, gdyby nie żenujący upadek sprzed chwili. To dwie porażki, przecież on jej to do śmierci będzie wypominał! Rzuciła się za orientalem, obierając sobie za cel wyprzedzenie go, zwinięcie zdobyczy sprzed obu nosów i ucieczkę. Rozumiała swoją przegraną pozycję w tym układzie, ale mowy nie ma, że się podda!
Kto łapie kosteczkę? 1 - Nurt, 2 - Orion>wypada 2
Piesek skupia się na Orionie.
Obniżona szansa na ucieczkę przez rzucenie się najpierw w stronę kostki:
Kto ucieka? Orion>13, Nurt>9, Piesek>12.
13>12
9<12
Atak psa na Nurt>nieudany
Co tu się w sumie działo? Niesamowicie dużo, patrząc na to, że obu ziomeczków rzuciło się po nagrodę: złotą, zabawkową kosteczkę. Piesek nie miał szans zaatakować przez wcześniejsze ogłuszenie, a nawet jeśli to jego wzrok spoczął na Nurt, do której miał zamiar podbiec… dopóki nie zobaczył cynamonowego złodzieja. Warknął głośno, a kiedy oba koty rzuciły się do ucieczki, on ruszył za nimi. Orion miał szczęście i zniknął mu z oczu przez śnieg, który jeszcze bardziej się rozpadał, a drobinki wpadły mu prosto w oczy. Niefart. Złota koteczka z napisem “Good Girl” została skradziona. Nurt nie miała za to tyle szczęścia z ucieczką, siedział jej na ogonie, nie była jednak jej celem, skoro nie zabrała kosteczki.
Dlatego też nie było próby ataku, jedynie wielki taran prawie wpadł na nią z impetem, gdy gonił jej towarzysza. Teraz jednak, gdy złodziej zniknął mu z oczu, psiak przypomniał sobie o obecności medyczki i ruszył w jej stronę. Co teraz?
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orionowi udało się chwycić za kość nim ogłuszony pies zorientował się, że ma złodzieja przed samym nosem. Fajnie, elegancko i te sprawy. To co ujmowało sytuacji to realizacja, że oriental widział kątem oka pewnego szarego mikroba, który wcale nie zmierzał w kierunku przeciwnym do burka, a rzucała w ślad za nim do kości. No i po co??
Nie było jednak czasu na przeżywanie beznadziejnych decyzji ziomeczki (z jego strony to było stuprocentowo wykalkulowane i przemyślane), bo pies chciał odzyskać swoją własność. A Orion był zdeterminowany by mu tego nie umożliwiać, więc rzucił do ucieczki w długich susach i po jakiejś chwili faktycznie nie czuł już dyszącego psa na karku. Odetchnąć z ulgą jednak nie mógł, bo w zasięgu wzroku nie było również Nurt. A niestety nie mógł komfortowo wierzyć w jej intelekt i to, że zwiała w przeciwnym kierunku od niego, skoro po kość też skoczyła. Dlatego też, zamiast uciec nieco dalej (dla pewności), zwolnił kroku i obejrzał się za siebie. A tam co? Nurt w oddali i pies zmierzający w jej stronę. I co niby teraz miał zrobić? Wierzyć, że sobie sama poradzi? Że tym razem krótkie łapki będą wystarczająco szybko przebierać? Nie ma głupich.
Ruszył w ich stronę z prostym celem – spowolnić pieseczka. A jak to najprościej osiągnąć? Oczywiście, że chwytając zębami za puchaty ogon i zapierając się w miejscu.
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Niestety, determinacja na miarę głównego bohatera nie wystarczyła do zakończenia tej historii motywującym sukcesem pomimo przeciwności – Nurtowi nie udało się przechwycić zabaweczki. Co więcej, prawie została potrącona przez rozjuszoną bestię i chyba tylko cudem uniknęła ponownego zarycia pyszczkiem o ziemię. Było to jakieś pocieszenie w tym paśmie niepowodzeń, nie miała jednak czasu naprawdę go docenić, bo łamacz kości prędko sobie o niej przypomniał.
Z odsłoniętymi w wojowniczym geście kiełkami, medyczka zastygła w niezdecydowaniu, zawieszona między ucieczką a atakiem. Gdzieś z tyłu głowy kluł się plan na uderzenie i w tył zwrot, tak żeby dać sobie przewagę... w końcu kto wie, jak szybko takie psisko będzie w stanie za nią polecieć! Ale w procesy myślowe wdarł jej się nagle Orion, który zmaterializował się nie wiadomo skąd i ruszył na psa.
Mogła więc postąpić tylko w jeden sposób.
Wyszła drapieżnikowi naprzeciwko (no dobra, umiarkowanie naprzeciwko, raczej ciut do boku; nie marzyło jej się bycie stratowaną) i bojowo zamachnęła się łapą, celując pazurami w pysk szanownego (ex)właściciela kosteczki.
Orion>atak na psa krytyczny>8x1,5>12HP
Nurt>atak na psa krytyczny>15x1,5>23HP (hot)
Atak psa>nieudany
Atak psa na ślepo>nieudany
Zadziało się tutaj zdecydowanie zbyt dużo jak na mały móżdżek, dużego pieseczka, który najpierw nie zdążył rzucić się na Nurt, bo już musiał zawyć z bólu kiedy to kocur, który przed chwilą zniknął jej z oczu nagle zmaterializował się ponownie.Orion ugryzł ją w ogon, mocno i boleśnie, aż mroczki zaszły mu przed oczami i kiedy z wściekłości była gotowy chapnąć niebieską kocicę ta jakimś cudem ominęła jej kły. Nie tylko ominęła kły, przeorała równie boleśnie pysk przez praktycznie całą jego długość. Zdezorientowanie wywołane tym wszystkim już kompletnie pozbawiło ją umiejętności i kiedy odwróciła się, by ugryźć Oriona też nie trafiła.
[Łamacz Kości] (Piesek Stróżujący): S: 15 | Zr: 10 (12) | Sz: 8 (10) | Zm: 7 | HP: 95 - 12 - 23 = 60 | W: 45 - 1 - 1 = 43 (50)
>1st głębokie rany od kłów na ogonie; - 1HP do końca walki
>2st głębokie rozcięcia idące przez czoło, pomiędzy oczami do policzka; w pierwszej kolejce - 3HP, potem - 2HP aż do końca walki Statystyki obniżone przez walkę 1:2. Od następnej tury statystyki wracają do początkowych :/
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Poczekałby z łapaniem psa za ogon aż Nurt rzuci się do ucieczki, gdyby tylko wiedział, że w przeciwnym razie szara pręguska weźmie to za zaproszenie do walki. W jaki sposób? Kto ją tam wie, Nurt zawsze jakoś na opak interpretowała jego intencje, więc nie zdziwiłby się, gdyby teraz w jej głowie zapaliła się lampka podświetlająca napis wyzwanie.
Małe to i durne, ot.
Puścił ogon by uniknąć kłapiącego w jego stronę pyska i skorzystał z okazji by zamachnąć pazurami na ciemny nosek. To była najlepsza metoda na zgaszenie zapędów bojowych ulicznych psów, istniał więc cień szansy, że i ten egzemplarz zapiszczy i zawróci do swojej kryjówki pod samochodem. Tak zanim przerodzi się to w faktyczną walkę na śmierć i życie.
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Jak to się stało, że z unikania kogutów, by nie pakować się w bójki przeszli do tego momentu, w którym pastwili się nad chwilę temu śpiącym pieseczkiem?? Nurt nie wiedziała, ale gdyby miała szukać winnych tej sytuacji, patrzyłby na pewne długie łapy i cwane oczka. Ona nie parała się przemocą bez wyraźnej potrzeby!!
Teraz ta potrzeba istniała. Jeśli Orion miał jakiś plan, nie raczył się nim podzielić, ale skoro się nie wycofywał, jej pozostało reagować na to, co tu i teraz.
Uniknięcie dużych kłów, widok głębokiego rozcięcia na psim pysku, a później tegoż psa odwracającego się ku jej towarzyszowi zagrzały ją do dalszej walki. Korzystając z okazji, że akurat zeszła z celownika, przemknęła w rejony brzucha drapieżnika, chcąc naruszyć pazurami delikatne tkanki. Pokażą mu, kto tu jest na wygranej pozycji, i potem pójdzie z górki, co nie?
Orion>atak na psa udany>18>18HP
Nurt>atak na psa krytyczny>7x1,5>11HP
Pies>atak na Oriona słaby>-24>-15>1HP
Pies>atak na ślepo krytyczny>-3>-2>1HP
Miła wycieczka zaczęła się straszeniem owieczek, zabiciem kury i jej partnera koguta, następnie wszystko szło po myśli kotków, piesek ich nie zobaczył, po prostu sobie drzemał… to się skubani uwzięli na przemoc. Atak Oriona był perfekcyjnie wyliczony, nosek zaczął krwawić, a kiedy z zaskoczenia łamacz kości odwrócił pyszczek, kocur przeorał jej też całą długość kufy. Auć. Wściekle smutny nie rasowiec chciał chapnąć łapę, która ją zraniła, ale jedyny posmak jaki poczuła to włosia na języku. Niestety atakowana na własnym podwórku nie miała nawet szans się odwrócić, a już poczuła przeszywający ból w okolicy brzucha, który również sprawił jej niesamowity ból, ciche piski wydobyły się z jej obolałej mordki. Kły błysnęły, ale znowu w smaku pozostał tylko kłębek futra z ramienia kotki.
[Nurcik] lvl: 6 | S: 16 | Zr: 18 | Sz: 7 | Zm: 20 | HP: 83 - 1 = 82 (85) | W: 49 - 3 = 46 (65)
>0st leciutkie zadrapanie na policzku
>0st delikatna ranka na prawym policzku
>0st lewe ramię z wyrwanymi kłaczkami
[Łamacz Kości] (Piesek Stróżujący): S: 15 | Zr: 10 (12) | Sz: 8 (10) | Zm: 7 | HP: 60 - 1 - 3 - 18 - 11 = 27 (95) | W: 43 - 2 - 2 = 39 (50)
>1st głębokie rany od kłów na ogonie; - 1HP do końca walki
>2st głębokie rozcięcia idące przez czoło; - 2HP aż do końca walki
>2st przeorany nosek i kufa; - 3HP w następnej kolejce, - 2HP do końca walki
>1st podłużna, płytka rana przez długość brzucha; -1HP do końca walki Statystyki obniżone przez walkę 1:2. Od następnej tury statystyki obniżone o ¼ przez spadek HP o połowę.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Pazury przejechały po ciemnym nosku może nawet z większą siłą niż by Orion się spodziewał, więc tym bardziej rozczarowujące, że piesek nie skulił ogona pod siebie i nie zwiał. Bo mordowanie kur i ich partnerów na pastwisku to jedno, a krwawe walki z psami centralnie na posesji jego ludzi... nieco uwierały orientala. Szczególnie, gdy rzeczone burki okazywały się równie wolne i miękkie co losowy kanapowiec.
Orion chciał tylko ukraść kosteczkę, później chciał jedynie pomóc Nurt w ucieczce. A teraz miał przed sobą intensywnie krwawiącego psa, który właśnie kłapnął zębami w stronę szarej – w gruncie rzeczy bezskutecznie. I bardzo dobrze, bo jeszcze były samotnik by musiał pożałować swojego współczucia względem czworonoga. Współczucia, które w leśnych realiach nie miałoby racji bytu, ale tutaj, z przyćmionymi światłami widocznymi z okien... uhh. Jakoś parę chwil temu to wszystko go dużo bardziej bawiło.
Cały ten zgrzyt moralny, przełożenie na dalsze poczynania orientala miał raczej znikome. Jedyne co to zjeżył się i nasyczał na poranioną mordkę, chociaż po porażce z nosem nie liczył na klarowność tego komunikatu. Więc w przypadku braku kapitulacji, dobrze by było to jak najszybciej skończyć – przejeżdżając pazurami po psim gardle.
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Pies nie odpuszczał. Oni też nie. Co dalej??? Nurt po raz pierwszy znalazła się w takim położeniu i wcale dobrze się nie bawiła. Co prawda po kolejnej wymianie ciosów nie czuła już, że zaraz postradają tu życia i dla głupiej wycieczki po głupie kury, Grom będzie stratny o jednego medyka, jednak coraz intensywniejszy zapach krwi nieprzyjemnie kręcił się jej w nosie, docierał do mózgu i tam budził niewygodne uczucia. Sytuacja wymykała się spod kontroli w najmniej oczekiwany sposób!
– No idź sobie! – miauknęła zniecierpliwiona.
Węcz machinalnie zareagowała na bliskość kłów – skuliła się i dała krok w tył, ale już uderzenie serca później wyprostowana próbowała zdzielić psa między oczy.
Orion>atak na psa krytyczny>11x1,5>17HP
Nurt>atak na psa krytyczny>6x1,5>9HP
Walka była zacięta… chociaż zacięta to raczej słabe słowo kiedy dwa koty znęcają się nad biednym pieseczkiem, któremu ciężko nawet zrozumieć czemu to wszystko się dzieje. Nie dość, że ukradli jej kostkę to wcześniej walnęła się w głowę i co? I teraz miała umrzeć? Nie! Nie chciała! Nie miała jednak jak uniknąć pazurów pędzących pomiędzy jej oczy i już zaraz zatoczyła się z cichym skomleniem w bok, idealnie nadziewając się na lecące w jej gardło pazury Oriona. Krew polała się wszędzie, widok zaczął się zamazywać, a zaraz potem wielkie cielsko opadło na ziemię, drgawki, a następnie ostateczna śmierć. Cisza. Nastała cisza. Splamione we krwi łapy i kostka na pamiątkę… morderstwa? A cóż to tam w oknie? Czyżby światło się zapaliło? Czy to ludzie się obudzili? Pewnie ciężko nie… może pora się ukryć? Uciekać? Biec po gwiazdkę z nadzieją, że zdąrzą nim ktoś wyjdzie, o ile wyjdzie?
[Nurcik] lvl: 6 | S: 16 | Zr: 18 | Sz: 7 | Zm: 20 | HP: 82 (85) | W: 46 - 3 = 43 (65)
>0st leciutkie zadrapanie na policzku
>0st delikatna ranka na prawym policzku
>0st lewe ramię z wyrwanymi kłaczkami Spadek Wytrzymałości do ⅔; -1 punkt celności od następnej tury.
+50exp
[Łamacz Kości] (Piesek Stróżujący): S: 11 (15) | Zr: 7 (12) | Sz: 6 (10) | Zm: 5 (7) | HP: 27 - 17 - 9 - 1 - 2 - 3 = - 5 (95) | W: 39 (50)
>1st głębokie rany od kłów na ogonie, krwawi; - 1HP do końca walki
>2st głębokie rozcięcia idące przez czoło, krwawi; - 2HP aż do końca walki
>2st przeorany nosek i kufa, krwawi; - 2HP do końca walki
>1st podłużna, płytka rana przez długość brzucha, krwawi; -1HP do końca walki
>2st rozcięte gardło, krwawi; w pierwszej kolejce - 3HP, potem - 2HP aż do końca walki
>1st rozerwana skóra między oczami, krwawi; - 1HP do końca walki Statystyki obniżone przez walkę 1:2. Statystyki obniżone o ¼ przez spadek HP o połowę. ZGON
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Do psa najwyraźniej nie docierały groźby w dobrej wierze, dalej szedł w zaparte. A ciężko było być tym większym, bardziej dojrzałym, gdy ważyło się zaledwie cząstkę tego co przeciwnik i miało pod opieką wybitnie niezdarną Nurt (porażka, dzisiaj więcej razy się wywaliła niż przez ich całą znajomość). Gdy przeciwnik padł na ziemię, Orion skupił się na czyszczeniu zakrwawionej łapy, by nie patrzeć na dogorywające cielsko. Mordowanie koguta jakoś mniej ciążyło na wątrobie, może dlatego że nie zaczęło się od niewinnego żartu. Teraz oriental miał wrażenie, że cała atmosfera siadła. Nie stuprocentowo, dałoby się na pewno ją reanimować za parę chwil, ale...
W jednym z okien rozbłysło ciepłe światło.
– Lepiej się zmywajmy zanim jego właściciele zobaczą co tu zaszło. – zasugerował i jeśli Nurt nie oponowała, to zgarnął kostkę, zgarnął wymiętą wełnę i ruszył w drogę powrotną, nim ludzie faktycznie wyjdą na zewnątrz. Słaby koniec przygody, nie ma co.
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
No... to nie tak miało być. Pies upadł nieprzytomnie, a zielone oczy medyczki wybałuszyły się w zdumieniu, jak gdyby ich właścicielka nie była w stanie pojąć, jak taka bestia mogła zginąć po kilkunastu... może kilkudziesięciu uderzeniach serca walki. Nie znała zapatrywań Oriona na ten temat, ale ona morderczych intencji nie miała, no przecież gdyby psisko wycofało się z pola walki a nad nimi przestała wisieć groźba skończenia w sporawych szczękach, nie ganialiby za drapieżnikiem, jakby zmysły postradali!!
Jednak na odwrócenie losu co poniektórych było za późno. Oni za to mieli jeszcze szansę zmyć się z miejsca zbrodni, zanim zapalone światła w oddali ewoluują w hordę rozwścieczonych dwunożnych. Zbita z pantałyku akcją sprzed chwili, acz już z wyostrzonymi zmysłami na kolejne kłopoty, Nurt skinęła kocurowi głową i bez marudzenia zawróciła.
I tak za dużo narozrabiali.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxWyruszyła zanim słońce wzeszło na niebo, powolnie przemierzając tereny, nie spieszyła się nigdzie jedynie rozglądając się za czymś ciekawym… czymś co przykułoby jej oko. Ostatnio jakoś tak niezbyt ciekawie się działo w jej życiu, spędzała sporo czasu w mieście, bo akurat tam się działo i przede wszystkim słońce tak nie grzało (szczególnie jak kryła się po sklepach). Jasno, niebo skąpane w niebieskim przejrzystym, bijącym wręcz po oczach, było na tyle wcześnie, że oprócz ptaków nie spodziewała się nikogo spotkać. A jednak. Jakaś postać wyłoniła jej się pośród pagórków, szara i… w sumie to tyle z kolorów. Wybijała się pośród uschniętej zieleni. xxxx– Co Cię tu sprowadza o tej godzinie? – zagaiła z przyjaznym uśmiechem, który wyćwiczyła już za nastolatki. Czas płynął, a stare umiejętności tylko stawały się lepsze.
Zaskro>)
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 51 Mistrz: Gadożerowy Szlak, Tupocząca Salamandra, Deszczowa Pogoda Płeć: Kotka Matka: Dzika Wiśnia Ojciec: Parzące Ziele Trwałe urazy: Rozcięcie wzdłuż prawego oczodołu, uszkodzona gałka oczną wraz z powieką - niewyraźnie widzi na to oko
Obniżenie statystyk:
na stałe: -1Zm
Pojedyńcze podłużne rozcięcie na prawym uchu.
Wysoka, szczupła o gładkiej, krótkiej niebieskiej sierści i błękitnych oczach. Lewa tylna łapa od palców do końca stopy jest biała. Z przyzwyczajenia mruży prawe oko.
Zaskroniec zdecydowanie dobrała sobie nienajlepsze koty do naśladowania. Pierwszym z nich jest jej kochany tatuś, Parzące Ziele. Podobnie jak on jest zarozumiała i zapatrzona w siebie, co więcej bardzo łatwo ją zdenerwować, chociażby najmniejszą błahostką. Nie waha się wówczas podnieść łapki na rozmówcę. Jednak w przeciwieństwie do kocura nie zniża się do rzucania dziecinnych obelg, jeśli już miałaby kogoś obrazić to zrobiłaby to w bardziej kreatywny sposób. Drugim wzrorem do naśladowania stała się pełna wdzięku, Wysoka Łodyga. Koteczka wzięła sobie do serca dbanie o swój wygląd, żeby w przyszłości móc dorównać starszej kocicy. Chodzi z dumnie uniesionym pyskiem, który nie zważa na otoczenie. Na innych patrzy z góry, nawet jeśli sama jest maleńka. Niemniej jednak bardzo kocha Dziką Wiśnie i docenia to, że tak o nią dba. Czarna kocica jest właściwie chyba jedynym kotem, wobec którego Zaskroniec stara się być bezinteresownie miła. Przy mamusi wydaje się prawdziwym aniołkiem.
Kierując się w stronę Siedliska Koni, nie spodziewała się, że ktoś stanie jej na drodze, ani tym bardziej tego, że owy ktoś zdecyduje się podjąć próbę rozmowy. Zatrzymała się parę kroków przed czarną, znacznie starszą kocicą. Budową przypominała jej Węża, co nie napawało pozytywnymi myślami, niemniej jednak postanowiła zachowywać się neutralnie. - Jeśli chce sssię złapać coś na ząb, to lepiej zrobić to przed górowaniem ssłońca. -W jej miejscówce ugościł się lis, więc dopóki nie znajdzie sobie nowego domu, lub nie zostanie przegoniony przez pobliski patrol Wichru, musiała znaleźć sobie nowe miejsce do polowania. Siedlisko Koni było wręcz idealne. Jedyny problem był taki, że musiała zacząć wędrówkę późną nocą, żeby dotrzeć o świcie. - Mogę zadać ci to sssamo pytanie, może odpowiedź będzie nieco bardziej kreatywna z twojej sstrony. -Nie żeby ją to interesowało, ale nie wiedziała ile jeszcze księżycy przyjdzie jej spędzić poza kolanowymi terenami. Dobrze będzie więc poznać z kim może mieć doczynienia przez ten czas. Może kocica, mimo podobieństwa nie okaże się kolejnym Wężem.