Logo Artemidy
Góra Wysuszonych Roślin
Jedyną lepszą porą na wyprawy mógł być tylko środek nocy – wierzyła, że dałaby radę wymknąć się niespostrzeżenie i wrócić do Obozu przed obudzeniem się słońca. Niestety, nocne podróże też miały swoje minusy, a jednym z tych bardziej znaczących były minusowe temperatury. Ciepłolubna Nurt wolała poczekać kilka dodatkowych godzin dla kilku plusów na termometrze. Świt był ostatnim dzwonkiem; po porannym obchodzie mogła zdematerializować się na troszkę, nie wzbudzając większych podejrzeń, że jej zniknięcie to coś więcej niż polowanie dla pacjentów czy spacerek w obrębie gromowego terytorium. W miarę upływającego dnia wzrastał poziom trudności.
– No heej – zarzuciła rześko i energicznie, wysokimi susami doskakując do czekającego na nią Oriona. Tylko lekko spóźniona, czyli w zasadzie na czas. – Ciekawe, czy mieszkają tu te same konie, co obieg pór temu!... Dwa obiegi...? Hmm, niee, to przecież niedawno było... – Zmarszczyła ceglasty nos, a po chwili pokręciła głową. – Co robimy?? Gdzie one są?
Bo ona nie miała całego dnia!
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nocne niebo przyozdobione w gwiazdy było zapowiedzią do przygody jaką kocur zamierzał przeżyć wraz z dobrą przyjaciółką. Niektóre z ognistych kul wybijały się na tle innych, chociaż chmury dzielnie starały się zasłonić wszystko co znajdowało się na niebie i pewnie gdyby tylko oboje klanowych kotów znajdowało się teraz na odpowiednich terenach, ich świat byłby praktycznie spowity ciemnością. Pomysł na wycieczkę zaprowadził ich jednak na tereny zamieszkałe przez ludzi, dlatego też pobliskie lampy dawały im dodatkowe oświetlenie, zachęcając na rozpoczęcie zabawy i przejście przez pierwszą przeszkodę w postaci płotu. Chłodny podmuch wiatru, krakanie w oddali i od razu zimniej w poduszeczki łap, co zamierzają zrobić poszukiwacze przygód?

Orion: lvl: 9 | S: 18 | Zr: 28 | Sz: 11 | Zm: 11 | HP: 95 | W: 85

Nurcik: lvl: 6 | S: 16 | Zr: 18 | Sz: 7 | Zm: 20 | HP: 85 | W: 65
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Cze. – rzucił leniwie, walcząc z ostatnimi kłaczkami na ogonie. Może leśny świat nie pozwalał na precyzyjne określanie upływu czasu, a świt był pojęciem względnym, ale zważywszy na to, że oriental spędził chwilę bez towarzystwa, mógł bezpiecznie zakładać, że rzeczone towarzystwo się spóźniło. Z jego perspektywy. Więc żeby sprawiedliwości stało się zadość, a Nurcik również musiała poczekać, kończył pielęgnację ogona spokojnie. – A co? Twoi przyjaciele jacyś? – spytał, rozplątując kolejny kołtun.
Gdy wreszcie się należycie prezentował, podniósł się na cztery łapy. Było dość rześko, by nie powiedzieć wprost, że zimno, więc też nie było co nadmiernie przedłużać.
– Gdzieś za ogrodzeniem pewnie, albo w ogóle w gospodarstwie, więc oto co robimy. Włamujemy się. – wyjaśnił ich jakże złożony plan i ruszył w stronę lepiej oświetlonego ogrodzenia. Najlepiej byłoby się przecisnąć pod nim lub między niższymi sztachetami, ale jeśli takiej możliwości nie było to postawiłby na drugą najlepszą opcję – skok przez płot (może z lekką wspinaczką, bo z kociej perspektywy to wysokie bydle).
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stała i tupała mu nad głową, po pierwsze zniecierpliwiona (halo, ona już przyszła! Mogli ruszać!!), a po drugie czując, jak chłód atakuje jej poduszeczki, a śnieg nieprzyjemnie wpycha się między palce. Pozostanie w ruchu wydawało się najlepszą opcją. W dodatku tworzącą presję, szkoda, że Orion pozostawał nią niewzruszony.
– Poniekąd! – odpowiedziała. – Niezbyt rozmowni, ale nie mieli nic przeciwko odwiedzinom, to coś znaczy, nie? Chyba nawet im się przydaje zobaczyć jakiś przyjazny pyszczek, bo kiedy ostatni raz je widziałam, wydawali się dość smutni. Zmarkotniali tacy. Ale nie ma co się dziwić, żyją gorzej niż pieszczochy, ja też bym się nie cieszyła na ich miejscu!
Była jednak gotowa prędko zapomnieć o swoich kopytnych przyjaciołach i ich problemach egzystencjalnych, dokładniej w momencie, w którym Wichrzak zasygnalizował wymarsz.
– Pewnie?? Nie byłeś tam? – spytała podejrzliwie, bez chwili zawahania ruszając za nim. Po drodze chłonęła widoki, których było aż do zawrotu głowy. Oby udało im się przejść bezproblemowo; nie po to szła kawał drogi, by wrócić z niczym!
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Włamywanie się miało zazwyczaj przykre w skutkach sytuację, takie jak chociażby bycie popieszczonym przez pastucha, który prężnie wisiał i ładnie wyglądał. Nie było pewności, że Nurt miała pojęcia o efektach specjalnych jakich mogła doświadczyć dziś na wycieczce z Orionem, no ale! dzięki przewodnikowi przekroczyli pierwszą przeszkodę bez większych problemów. Przejście pod płotem było niezwykle inteligentnym pomysłem, a więc można było gratulować cynamonowemu pointowi doświadczenia w byciu samotnikiem, prawdopodobnie uratowało im to dziś skóry. Druga strona płotu jednak nie różniła się niczym od poprzedniej, nadal było cicho, gwiazdy na niebie błyszczały, a wiatr powiewał chłodno i nieprzyjemnie, przeszywając na wskroś.

Orion: lvl: 9 | S: 18 | Zr: 28 | Sz: 11 | Zm: 11 | HP: 95 | W: 85

Nurcik: lvl: 6 | S: 16 | Zr: 18 | Sz: 7 | Zm: 20 | HP: 85 | W: 65
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Jak nie mieli nic przeciwko to zdecydowanie przyjaźń po grób. – potwierdził z należytą powagą. – Aż nieuprzejmie, że odwiedzasz ich teraz z pustymi łapami, wiesz? Oby dali sobie wmówić, że moja obecność jest wystarczającym darem, inaczej mogą się na ciebie obrazić.
Co prawda konie nigdy nie sprawiały wrażenia zbyt inteligentnych stworzeń, a już w szczególności takich zdolnych do obrażania się, ale kto je tam wie. Chociaż oriental nie spodziewał się po nich zbyt wiele, mieszkały z ludźmi całe życie, a wciąż mogły zaznać uroków stanu przedzawałowego przez zwykłą reklamówkę. Bo zaszeleściła. Żenujące.
– Ogólnie? Owszem. Żeby upewnić się, że faktycznie biegają tu te drapieżne piszczki? Oczywiście, że nie. – rozwiał wątpliwości, nie przejmując się zupełnie tym, że mu to ujmowało profesjonalizmu jako przewodnikowi wycieczki. Tym bardziej, że znajdowali się już po drugiej stronie ogrodzenia. Co niby zrobi Nurt? Wycofa się teraz, bo Orion nie przygotował się należycie? Jasne, a co księżyc w Wichrze składają ofiarę z młodego terminatora, by Gwiezdni zesłali zwierzynę na ich łąki (chociaż musiał przyznać, że to by było zabawne, gdyby w to faktycznie wierzyli). – Uważaj tylko by twoi koleżkowie nie nadepnęli ci na głowę z okazji ponownego spotkania. – ostrzegł szarą pręguskę nim ruszył przed siebie, prowadząc ich w głąb zagrody, licząc że tam natkną się na faktyczne atrakcje.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– A niby co im miałam przynieść?? – obruszyła się. – Piszczkę? One nie jedzą takich rzeczy!
Widziała na własne oczy, że gusta kulinarne to coś, czego ich gatunki nie miały ze sobą wspólnego. Przyduże ziomeczki prędzej ucieszyłyby się z ziół, ale nawet ich przyjaźń nie usprawiedliwiała krótkowzrocznego napychania brzucha bezgwiezdnymi ilościami czegoś, co w kocim świecie mogłoby uratować kilka żyć. Wychodziło na to, że ryzyko zawodowe zawiera niezgadzanie się z końmi w niektórych kwestiach.
– CO?! – sapnęła z niedowierzaniem, otrząsnąwszy się ze śniegu, który zasypał ją podczas przeprawy na drugą stronę płotu. Krótkie futerko podniosło się na grzbiecie medyczki. – Czy ty w ogóle kiedykolwiek je widziałeś??? – Czy to po prostu kolejna legenda w jego nieskończonym asortymencie? Nurt rozłożyła uszy na boki. To ona tu ryzykuje reputacją, problemami wszelkiej maści...! I w imię czego? – No super, idziemy zobaczyć coś, czego pewnie nawet nie ma!
Aczkolwiek, zgodnie z założeniami orientala, nie wycofała się pomimo niezadowolenia. Na ostrzeżenie parsknęła wymownie; nie musiał jej pouczać, dobrze wiedziała, co robi! Tak naprawdę jedyne, co do czego mogła (i powinna) mieć wątpliwości, to zasadność podążania za nim dokądkolwiek. Ale mleko się rozlało, zaszli za daleko, żeby teraz zrezygnowała z wycieczki. Pozostawało liczyć na to, że się nie rozczaruje, z czy bez spotkania z drapieżnymi stworzeniami.
Poza tym serio była ciekawa, co pozmieniało się u koni.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sytuacja zrobiła się lekko napięta wśród dobrych znajomych, bo niedoinformowanie o ważnej sprawie, nie bardzo podobało się gromowej Medyczce. Kotka nie wyrażała jednak chęci zawrócenia się, dlatego też Orion dumnie zaczął prowadzić ich w stronę mistycznych drapieżnych piszczek. Pole było najczęściej puste nocą, a już na pewno spokojne, nic nie wskazywało na to, że coś miało się wydarzyć. Oriental mógł jednak poczuć parę oczu obserwujących go z oddali… biała owieczka. Najwidoczniej uciekła ze stajni, właśnie wędrowała po pastwisku, coś ją jednak zaintrygowało w kocurze. Czemu jednak tak bardzo, że tylko stała i patrzyła się, czy ona w ogóle oddychała?
Gwiezdny Nurt miała więcej szczęścia (szczególnie przez wzgląd na nie bycie obserwowaną przez krwiożerczą owcę), a mianowicie już na starcie rzuciła jej w oczy samotna piszczka? Jakaś taka trochę przypominająca bażanta, odjąć fajne piórka na ogonie i majestatyczne umaszczenie. Dziobała coś w ziemi jakoś dwa obalone drzewa dalej, wydawała się być też zrelaksowana, jakby nie było możliwości, że coś ją może pożreć. Och?


Orion: lvl: 9 | S: 18 | Zr: 28 | Sz: 11 | Zm: 11 | HP: 95 | W: 85

Nurcik: lvl: 6 | S: 16 | Zr: 18 | Sz: 7 | Zm: 20 | HP: 85 | W: 65
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– A piszczka to jedyny prezent na jaki umiesz wpaść? Rozczarowujące. – westchnął ciężko, pełen współczucia dla koników, które zaprzyjaźniły tak ograniczonego kota. Ale oczywiście nie zaoferował żadnej alternatywy, nie dlatego że sam jej nie posiadał (oczywiście był to jedynie moment by wymyślić coś adekwatnego), a dlatego że i tak było już po ptakach.
– Oczywiście, że widziałem, więc tym się nie przejmuj. A w miejscach takich jak te wręcz obowiązkowo występują. – zapewnił nieprzejęty możliwością braku spotkania z drapieżnymi piszczkami. Może nie na pastwisku pełnym koni, ale jak już dotrą do gospodarstwa to towarzystwo gdaczącego dowodu na to, że dinozaury kiedyś stąpały po ziemi było gwarantowane. – Wyglądają dość niepozornie, ale nie daj się zwieść, nawet lu... no, dwunogi, przed nimi często zwiewają. Mowa o kurach, widziałaś kiedyś kurę? Wątpię, skoro w ogóle mieliśmy tamtą rozmowę i tu przyszliśmy. Ptaszysko takie, trochę rude, trochę po prostu brązowe zazwyczaj, z czerwonym grzebieniem na głowie i małym dziobem. Ogony też mają krótkie, chyba że trafimy na szefa gangu, ten to zwykle ma trochę bardziej pokaźne piórka. Nie latają, a przynajmniej nie za dobrze... chwila, to owca? – przerwał zarówno szalenie ważny opis kur jak i własny marsz, bo jakaś zagubiona owieczka się w niego wpatrywała. I jak tak opisać sytuację to całkiem słodko, szkoda że w rzeczywistości typiara zamarła w bezruchu, gapiąc się na niego tymi swoimi poziomymi źrenicami (nie żeby widział je z tej odległości, ale świadomość, że miały powalony kształt wcale nie pomagała). Brakowało tylko by zaczęła drżeć czy w inny sposób dygotać, wtedy może faktycznie udałoby się jej dotrzeć do głęboko zagrzebanego rozsądku orientala. Niestety jej natarczywa obserwacja to było za mało, ponieważ pierwsze o czym Orion pomyślał to ta niesamowicie ciepła wełna pokrywająca owieczkę w momencie, gdy on odmrażał sobie łapy na śniegu. Ciekawe czy jakby wskoczył jej na grzbiet i trochę pougniatał to czy udałoby się zrobić z niej skarpety. Albo chociaż ukraść sobie kawałek futerka na później.
Więc z tym szalenie konkretnym planem ruszył ostrożnie w stronę zwierzątka, zapominając że może warto by się podzielić swoją myślą z towarzyszącą mu Nurt, która w głowie mu nie siedziała by samej sobie wyciągnąć te informacje. Póki co był gotowy do odwrotu w każdej chwili, ale nie wydawało mu się by owca miała powody by poczuć się zagrożoną i odwalić coś niekorzystnego? Znaczy niesłusznie skoro polował na jej kłaczki, ale to jej problem.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Konie nie są zbyt rozwinięte – rzuciła na swoją obronę. Nie powiedziałaby im tego w te długie pyski, ale przyjaciele czy nie, inteligencją nie grzeszyli i ciężko udawać, że było inaczej. – Nie doceniłyby starań!
Buńczucznie majtnęła ogonem. Będzie jej taki wypominał, oskarżał o bycie złą ziomeczką, kiedy absolutnie nie znał sytuacji i nic nie wiedział! Doprawdy bulwersujące, zresztą jak za każdym innym razem, kiedy decydował, że jest dostatecznie kompetentny, by bez niczyjej prośby wciskać swoje trzy kłaczki.
– Skąd ta pewność niby? – spytała z powątpiewaniem. Serio tak myślał, czy zwodził ją na manowce?? Obie opcje szczyciły się wysokim wskaźnikiem prawdopodobieństwa i jedyna szczera odpowiedź, na którą mogła liczyć, to ta od przyszłości. Na ich szczęście Nurt była cierpliwa. I z ilością różnych bodźców zewsząd dochodzących, pierwotny cel wycieczki lekko zanikał w tle.
Poruszyła uszkiem, orientując się, że właśnie, po raz pierwszy w zasadzie, zapodawał jej opis dzisiejszej (o ile wszystko pójdzie z planem) atrakcji. Aha, aha, chodziło o ptaka. Pamiętała, jak pewnego razu natrafiła na trop ptasiego drapieżcy – nigdy nie zobaczyła autora śladów we własnej postaci, ale i wtedy, i teraz przeszedł ją mróz. Chociaż obecnie niekoniecznie na myśl o czyhającym zagrożeniu. Po prostu było zimno.
Raptem Orion przerwał i zatrzymał się, a ona zrobiła to samo, mniej przejęta jego znaleziskiem (nawet nie spojrzała w tamtym kierunku), a bardziej zaaferowana własnym. Zielonym oczom ukazało się bowiem zwierzę ze wszech miar dziwne. Trochę bażant, ale w biedniejszej odsłonie, jakby po przejściach. Aż szkoda patrzeć na ten upadek niegdyś godnej osobistości. Normalnie taki widok nie przyprawiłby ją o mocniejsze emocje, sęk w tym, że wygląd rudzielca świetnie pokrywał się z uderzenia serca temu usłyszanym opisem... a zarazem niesamowicie różnił się od tworu wyobraźni popielatej.
– To ma być ta kura??? – niemal weszła mu w słowo. Chyba nie zwróciła uwagi, że oriental zaczął się oddalać. – Mówiłeś o drapieżniku! To nie jest drapieżnik, to... to gołąb jakiś!
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szerzenie dezinformacji, a następnie porzucanie ziomki na rzecz puchatej kreatury, pewnie nie było na liście zadań Oriona, jednak cynamonowy terminator jak najbardziej wykonał tę sekwencję, powoli zmierzając do swojego celu. Cel… cel natomiast stał spokojnie. Totalny bezruch, jakby widok zbliżającej się postaci nie był niczym nowym, a ona była bezpieczna. Och, czy coś tam się ruszyło w ciemności? Może jednak była bezpieczna?
Gwiezdny Nurt zaś zaciekawiona jak i niedowierzająca tematu nadal stała wpatrzona w przerażającego gołębia, który jak gdyby nigdy nic obrzucił dwójkę kotów wzrokiem, a następnie wrócił do dziobania. Zwykły wieczór dla kuraka? A może po prostu bez większego zwrócenia uwagi i bez przyglądania się nic nie zobaczył, bo już sobie odkrył zasypany wcześniej śniegiem kawałek ziemi?

Orion: lvl: 9 | S: 18 | Zr: 28 | Sz: 11 | Zm: 11 | HP: 95 | W: 85

Nurcik: lvl: 6 | S: 16 | Zr: 18 | Sz: 7 | Zm: 20 | HP: 85 | W: 65
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Po prostu występują w takich miejscach. Jak po terenach klanu pokręcisz się wystarczająco długo, trafisz na patrol, a jak po gospodarstwie to na kury. – wyjaśnił niedowiarkowi, któremu jak zwykle podejrzliwość odpalała się nie wtedy kiedy faktycznie miała ku temu podstawy, a... no w dosłownie takich jak teraz, gdy oriental miał krystalicznie czyste intencje. Ewentualnie podchodziła nieufnie do każdego jego słowa, ale gdy akurat ją robił w balona to łatwiej było podsycić jej ciekawość, która zagłuszała czasowo wszelkie wątpliwości.
Niestety zbyt zaaferowany swoim polowaniem na owcę, zupełnie nie zarejestrował żali dotyczących kury, ani informacji, że Nurt faktycznie już dostrzegła kokoszkę wędrującą w pobliżu. Chmurka dalej twardo stała w miejscu na swoich raciczkach, więc Orion dalej zbliżał się w jej stronę lekkim krokiem, nie dbając o kierunek wiatru czy pozostanie niezauważonym, a wręcz przeciwnie, jeśli miała wpaść w dziki popłoch to jak będzie od niej kilka lisich długości dalej, nie? Ale że póki co się na to nie zapowiadało to skupienie orientala przeniosło się z ewentualnego odwrotu raczej na plan podejścia bez zostania zgniecionym – to jest jak już będzie bliżej to zajść owcę od boku i wskoczyć na jej grzbiet.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No pewnie, że nie kładła wszystkich swoich kart na zaufaniu, słowa orientala nie prezentowały żadnej oczywistości, w przeciwieństwie do tego, jak starały się wybrzmieć. Zakładały istnienie większej ilości miejsc jak to tutaj, zacznijmy od tego. A jakkolwiek Nurt najpierw słyszała o granicach wszelakich, a później niejednokrotnie je widziała, więc owszem, doskonale wiedziała o powtarzalności występowania patroli, tak każde kocię dobrze rozumiało, że Siedlisko Koni (wraz z okolicami) było pojedynczym, specyficznym miejscem. Jak Osiedle. To tak, jakby ktoś powiedział, że przy każdych Czterech Dębach odbywają się Zgromadzenia!
Tu jednak rzeczywistość pokazała swoje – Orion miał rację, nawet jeśli co do samej kury miała zastrzeżenia, to przynajmniej kwestia jej występowania się sprawdziła. I Gromiaczka chętnie skonfrontowałaby swoje wątpliwości, co więcej, podjęła się próby, tyle że... Nie spotkała się z żadną odpowiedzią. Zbywanie jej milczeniem nie było w stylu Oriona, więc wreszcie oderwała wzrok od ptaka i odnotowała fizyczny brak ziomka u boku. Zamiast tego on wesoło tuptał na spotkanie z dziwnym stworem, jakiego wcześniej na oczy nie widziała.
– Hej! Co robisz?! – miauknęła za nim, lekko podminowana istotą obcą, ale też tak jawnym porzuceniem.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niecne plany wichrzaka szły aktualnie po jego myśli, chmurka nie ruszała się z miejsca, wpatrzona w kształt kota, które widywała w gospodarstwie nie raz… A mimo to ledwo można było zauważyć, że oddycha. Co jej było? Czy szare komórki przestały działać? A może chomik przestał biegać w kołowrotku i biedna nie wiedziała co ze sobą zrobić? Owieczka nawet nie mrugnęła kiedy Azaliowa Łapa podszedł od niej od boku i bez pytania wskoczył na jej grzbiet. Biała masa lekko podskoczyła ze zdziwienia, ale na większą metę nic nawet nie zrobiła, stojąc skołowaną. Och, czy teraz Orion wypatrzył nowy ruch za plecami swojej ofiary?
Gwiezdny Nurt w tym czasie pozwalała kurce robić co jej się żywnie podobało bez większego myślenia nad tym, że coś może na nią czyhać. Szczerze mówiąc, aktualnie zwierzę miało rację, ponieważ kotka była bardziej zajęta byciem oburzonym na przyjaciela, który chciał poskakać po chmurkach. A może ona coś zauważyła?

Orion: lvl: 9 | S: 18 | Zr: 28 | Sz: 11 | Zm: 11 | HP: 95 | W: 85

Nurcik: lvl: 6 | S: 16 | Zr: 18 | Sz: 7 | Zm: 20 | HP: 85 | W: 65
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Łapy orientala zapadły się w miękkiej wełnie na owczym grzbiecie, a on tylko machnął kilka razy długą kitą dla jakiejś stabilizacji w swoim nowym punkcie widokowym. Może wysunął przy tym pazury odruchowo, ale przez taką grubą warstwę kłaków chyba kopytna tego nie wyczuła, zważywszy na brak głębszej reakcji z jej strony. Wtedy dotarło do niego pytanie Nurcika, o której mógł chwilowo zapomnieć. Znaczy może nie zapomnieć, raczej zepchnąć w kąt świadomości.
– Jak to co? Wełnę kradnę. – odparł, obrzucając ją krótkim spojrzeniem, by zaraz znowu wrócić skupieniem do miękkiego grzbietu. Jak go trochę pougniata to wełna powinna dać się tak wyskubać? Chyba? Może? Miał nadzieję? Coś w ciemnościach się ruszyło, zwracając uwagę Oriona, ale nie zlokalizował żadnego konkretnego kształtu. Nastawił uszy i zwolnił nieco ze swoimi piekarskimi zapędami, by upewnić się, że nic tam się nie czaiło. Nie odwracając się już nawet w stronę Gromiaczki, znowu do niej zawołał. – Robisz coś specjalnego teraz czy możesz tu przyjść? – i sprawdzić czy coś tam się czai, ale to mógł przekazać jak już koteczka da się zwabić.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości