Logo Artemidy
Gniazda pośród Turzycy
Pytanie to zbiło go trochę z tropu. Co jego imię miało niby znaczyć? Przyjemnie brzmiący zlepek liter, który dali mu dwunożni. Nie było to jednak nic, co mogłoby zadowolić ciekawego kociaka. To było nudne, zwykłe, dorosłe i zbywające stwierdzenie. Przez moment chciał mu powiedzieć, że jego imię oznacza "bestia", z którą najprędzej by się utożsamił. Wielkie kły, ostre pazury, życie głównie nocą, nie codzienne upodobania, lubowanie się w krwi... Ale to zaś zbyt straszne, zbyt nieodpowiednie dla kogoś tak młodego jak Gronostaj przed nim. Innymi słowy, był w ten czy w ten sposób bez odpowiedzi. Mógł też przyznać, że nie znaczy to nic. Nie chciał jednak jakoś urazić kociaka tym, że nie może mu przekazać takiej wiedzy, jaką on by chciał otrzymać.
- Wiesz... to skomplikowane - zaczął, czując jak jeden z kącików jego ust leci do góry, wykrzywiając się w niekomfortowym, zestresowanym uśmiechu. - Bo dwunodzy. Nie? To oni mnie tak nazwali. I... czymkolwiek to miałoby być, to... to taki wampir. A wampir to taki dwunóg. Ale z dużymi kłami, pazurami i... i generalnie, taki dwunóg, ale inni niż reszta. Nic co spotkasz w lesie. Dziwne, ale tyle mówili o tym, z tego co pamiętam.
Pomachał łbem, to najrzetelniejsza odpowiedź jaką mógł dać. Jedyna wiedza jaką słyszał od dwunogów na temat swojego imienia, choć w jego osobistym mniemaniu - było to równie ciekawe jak "ładnie brzmiący zlepek liter". Tylko w tym wydaniu mógł chociaż kocię zainteresować, bo było to czymś, czego byle leśny kot by nie wiedział. A on wiedział. I znał o wiele więcej określeń na te całe wampiry, nie raz brzmiące nawet lepiej i przyjemniej niż Dettlaff. Potem raz jeszcze skinął łbem słysząc wyjaśnienie czym jest gronostaj. Może i był starszy, ale... szczerze, nie widział nigdy na oczy wspomnianego zwierzątka. Ni razu. Bo nie miał szans, a jego dobry przyjaciel po prostu nie zdążył mu wyjaśnić takich rzeczy, bo nie nadarzyła się okazja.
- Do zimy podrośniesz i trzeba będzie uważać, żeby cię z takim dzikim gronostajem nie pomylić w takim razie - odparł krótko. Nie wiedział, czy zwierzę było podobne bardziej do kota, psa czy może szczura, lub jeszcze jakiegoś innego gada. Może wyglądało jak osobnik przed nim, co? Tego się dowie kiedyś, może. Potem padło samozwańcze określenie, że jest duży. Zdecydowanie taki nie był. Dettlaff mocniejszym ruchem szczęk mógłby go zabić. - Największy w obozie. Aż się dziwię, że jeszcze cię nie mianowano na Terminatora... czy coś tam. I co taki dorosły kot robił? Tak po prostu chodziłeś, czy z zamiarem dotarłeś do mnie?
Położył pysk na łapach. Młody nie musiał zadzierać łba do góry, szyja go rozboli jeszcze. Dettlaff chciał odpoczywać, więc i tak taka pozycja była dlań wygodniejsza.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słucham uważnie tego, co mówi niebiesko-biały kocur, bo naprawdę chcę się dowiedzieć tego, co oznacza jego imię. Słyszę jednak coś zupełnie innego, niż się spodziewałem. Marszczę brwi, kiedy mój umysł próbuje pojąć znaczenie słowa “dettlaff”. Wampir? Dwunóg z dużymi kłami? Ale go nie ma? Och, to tak jak tsunami. Też jest, ale ja jej nigdy nie zobaczę. Dziwne. Że są rzeczy, które inni widzieli, a których ja na pewno nigdy nie zobaczę. Mama mówi, że tam, gdzie jest tsunami musiałbym podróżować przez cały obieg pór roku. Trudno mi to sobie wyobrazić, ale oczywiście jej wierzę. Mamie zawsze wierzę. Mama jest super.
- A ty lubisz tak mieć imię od czegoś co jest od dwunogów? Jak oni cię nazwali? Mama mówi, że dwunogi są fuj. Złe i mogą zrobić kotom… zia… krzywdę. - kończę nieco powoli, powstrzymując się, by nie użyć bardzo dziecinnego określenia na krzywdę, które to z resztą już prawie zdołało wybrzmieć na głos.
- A ty myślisz, Dettlaff, że ja będę kiedyś taki duży jak ty? Ej, jak to jest, że ja rosnę i jestem każdego wschodu słońca trochę większy, a ty nie? Kiedyś przestanę rosnąć? - pytam, bo biało-niebieski kocur wpadł już niestety w pułapkę i skoro odpowiedział na jedno pytanie, będzie musiał odpowiedzieć na więcej z nich. No, chyba że zdecyduje się po prostu przerwać rozmowę i tym samym zostawić po sobie niemiłe wrażenie. A kto byłby w stanie odmówić odpowiedzi tak ciekawemu świata i tak uroczemu kociakowi, jak ja?
- A co to jest ten ternaminator? - pytam, bo to wydaje mi się istotne. W końcu mieliby mnie tym mianować? Och, nie bardzo rozumiem całą tę wypowiedź.
- Chciałem podejść do ciebie bo byłeś dziwny, Dettlaffie. Wyglądałeś, jakbyś się bał, a to dziwne. Bo ja się nie boję. Jest tu moja mama, jest ta pani Tundra a ona przecież już na pewno obroni nas przed wszystkim. Weź, nie bój się. - mówię ze szczerą chęcią pocieszenia i wsparcia swojego towarzysza. Moim zdaniem naprawdę naprawdę nie ma, czego się bać. Jesteśmy bezpieczni.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie przeszkadza mi, jak mam być szczery. Przynajmniej mam pewność, że łatwo nie spotkam kogoś o imieniu podobnym do mojego - odparł, wzruszył ramionami. To nie miało serio większego znaczenia. Póki nie kojarzyło się to nikomu z Gromem, mógł być nawet i "pajacem". Tyle, że to określenie co niektórym może by i się faktycznie ze wspomnianym Klanem kojarzyło. Przez moment chciał jeszcze skomentować to jak dwunogi mogą krzywdzić koty, ale się powstrzymał. On się obawiał każdego. Swoim dawnym właścicielom najchętniej odgryzłby ręce, gdyby znowu go dotknęli. I to nie ze złości. Po prostu nie chciał, żeby byli zbyt blisko, nie ufał im.
- Może będziesz nawet większy. Trudno mi powiedzieć jaki z ciebie kot wyrośnie. Byleby dobry - i byleby nie dużo większy czy silniejszy. Nie chciał go sobie nawet wyobrażać jako zagrożenia. Nie chciał myśleć o tym, że kiedyś musiałby swojego rozmówcę zabić. Mogło do tego dojść, ale póki co to kocię. Tylko kocię. Przełknął ślinę, uśmiechnął się ciut szerzej. Nie ma po co się martwić na zapas. Może się dogadają. Może będą współpracować, nie konkurować. - Przestaniesz, to na pewno. Ale kiedy to nie wiem. Może będziesz większy niż dąb! Ale to mało prawdopodobne.
Niemniej, dał mu pole do namysłu nad tym, czy faktycznie mógłby taki wielki być. Głupiutkiej zabawy mu nie zabierze. A im więcej będzie myślał, tym mądrzejszy będzie. Może nawet i mądrzejszy niż Dettlaff, który poza tym co mówił mu stary druh i czego dowiaduje się od Voodoo nie wiedział wiele. Tak o sobie żył, kierował się instynktem i domysłami. Nie mógł jednak narzekać, póki co żył. W stresie i strachu, ale żył.
- Taki ktoś, kto się uczy od starszych kotów. A później może walczyć i polować, jak już wszystkiego się nauczy - dość prosty, skrótowy, ale sensowny opis rangi. Nie wiedział jak to nazywa się tu. Wiedział jak było w Gromie, nic więcej. Potem padło wyjaśnienie jego obecności. Oriental przesunął na moment wzrok na Tundrę, potem na Zroszoną. Następnie znów na Gronostaja. - Mhm. Dwójka dała dyla, widziałeś? I ten duży rudy, i ten chudy. Pewnie sami się wystraszyli. Jak wrócą, koniecznie im powiedz, że pani Tundra ich będzie bronić i nie muszą uciekać następnym razem.
Oczywiście, nadal się bał. Nie bał się wyjścia poza obóz, skąd. Bał się braku Voodoo. Bał się kotów wokół. Był tu obcy, czuł się jak intruz. Jak ktoś, kogo nie powinno tu nigdy być. Nie wiedział co się dzieje z jego partnerką, może już ją ktoś zabił. A on tu siedzi i zachowuje się jakby nic się nie działo, po prostu rozmawia z kociakiem. Aczkolwiek, minimalnie się rozluźnił. Skoro nawet ktoś taki mały zauważa, że Dettlaff czuje się źle, musi być z nim paskudnie źle. I było, i będzie póki Voo nie wróci... ale nie musiał tego pokazywać aż tak otwarcie.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwam głową na jego wyjaśnienie, dlaczego nie przeszkadza mu noszenie imienia nadanego przez dwunogi. Trafia do mnie argument, że nie spotka kogoś o podobnym imieniu. Tylko czy to na pewno coś złego? Ja chyba chciałbym poznać innego Gronostaja. Szybko byśmy się zaprzyjaźnili, bo mielibyśmy coś ze sobą wspólnego. No, chyba że ten gronostaj byłby ode mnie dużo starszy, wtedy z tego tego wspólnego zupełnie nici. Przecież nie mógłbym się zaprzyjaźnić z kimś kto jest stary. Następnie podnoszę jednak spojrzenie z powrotem na mojego rozmówcy i myślę o tym że w istocie to on jest sporo ode mnie starszy ale rozmawiamy sobie zupełnie swobodnie. Uch, wszystko jest dużo bardziej skomplikowane, jak się nad tym trochę zamyślisz. Ostatecznie nie dzielę się tą myślą z biało-niebieskim, mamy wiele ciekawszych tematów do rozmowy. Zanim zdążam się zorientować, kocur mówi o mnie i o tym, co ze mnie wyrośnie. Przechylam czujnie głowę na bok, zdając sobie sprawę, że to może być ważne. Dobrze wiedzieć, na czym stoję, prawda? Czy mam szansę być super.
-Ej a co to znaczy, że ktoś jest dobrym kotem? Bo wiem, co to dobre jedzenie, albo dobra pogoda. Ale dobry kot? Przecież z jedzonkiem to jest tak, że dla każdego inne jest dobre. Ja bardzo lubię rybki. Ale rybki są rzadko. Mama mówi, że trzeba daleko po nie iść żeby je złapać. A ty umiesz łapać ryby? - zadaję trzy pytania na uderzenie serca i nie do końca zdaje sobie sprawę, że mogę być męczący czy natrętny.
- Większy niż mały dąb to już jestem, wiesz Dettlaff? Ty też, bo niektóre dęby są małe. Bo rosną z nasionka i na początku są malutkie, mniejsze niż najmniejszy kociak. O tym mi powiedziała ciocia Łatrzyk. Więc ty też jesteś większy od niektórych dębów. Uważam, że to super - mówię z bardzo poważną miną, która jeszcze poważnieje, podczas wypowiadania ostatniego zdania.
- Tutaj to się nazywa uczeń. Dużo łatwiej. Dopiero co Tundra mianowała Tsunami uczniem. Słyszałem i nawet byłem powiedzieć jej, że to super. Ale chyba nie chciała ze mną gadać. Znaczy Tsunami - mówię dalej, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że jest ze mnie gaduła, jakich mało.
Milczę przez kilka uderzeń serca, myśląc mocno ze zmarszczonymi brwiami. Po upływie tych kilku chwil kręcę gwałtownie głową.
- Nie uciekli, no co ty, Dettlaff. Nie wierzę. Ten rudy to Dynia, on jest super mądry i super stary. Nie boi się. Ten drugi, jasny, to Fairy. On nie jest super stary ale też jest mądry. Zna rośliny co umieją leczyć. - chwalę koty z Nowego Świtu tak bardzo jak tylko mogę, nie kłamiąc. Bo przecież kłamstwo to najgorsze, co istnieje, nie?
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Między nimi na moment zapadła cisza, którą wypełniały okoliczne dźwięki. I to szczerze starszego w pewien sposób przerażało. Nie wiedział w końcu, czy nie powiedział czegoś złego, albo czy nie zrobił czegoś, co nie było akceptowalne nawet w oczach kociaka. Raczej usiłował być zupełnie kulturalny, tak jak się tylko dało. W końcu jednak Gronostaj się odezwał, a Dettlaff poczuł jak kamień spada mu z serca.
- Dobry, to taki który... na pewno nie zabija. I pomaga innym. To taki kot, przy którym ty czułbyś się dobrze i bezpiecznie - wyjaśnił najprościej jak mógł. Inaczej już się nie dało, każdy dobro interpretował po swojemu, ale chyba nikt nie czuł się dobrze i bezpiecznie przy kimś, kto mógłby z zimną krwią rozszarpać drugiego kota, prawda? Z drugiej zaś strony, Dettlaff nie postrzegał siebie jako iście złego. Jako niebezpiecznego owszem, ale nie był zły jeśli po prostu starał się dbać o własne dobro. I dobro Voodoo. Po prostu był... inny, o. Ale nie zły, na pewno nie zły. Nikt go jeszcze takim nie określił. - Oczywiście, czemu miałbym nie umieć? To... proste.
Wzruszył delikatnie ramionami, co było praktycznie niewidoczne w pozycji w jakiej się znajdował. Potem młody się rozgadał jeszcze bardziej. Mówił o praktycznie wszystkim i niczym. Na stwierdzenie, że jest większy niż mały dąb, Dettlaff po prostu uniósł brew do góry w szczerym zdziwieniu. Jaki kociak myślał o czymś w ten sposób? On nawet nie miał w głowie takich kategorii myślowych.
- Też tak sądzę. Więc jesteśmy panami lasu, skoro jesteśmy tacy wielcy? - rzucił do młodego. Cokolwiek by nie powiedział, był już po prostu ciekawy jego reakcji. Potem skorygował go w sprawie nazwy rangi, a on jedynie przytaknął ruchem głowy. Nie było co tego roztrząsać. - Naprawdę?... Ja też znałem kota, który znał takie rośliny. Tylko ten kot, którego znałem był dość stary.
Rzucił luźno. Wspominka niedużo znacząca, i tak gadali o dosłownie wszystkim i na dobrą sprawę, żaden temat nie trzymał się poprzedniego.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ja oczywiście nie zauważyłem ciszy, która między nami zapadła. Brak mi do tego dojrzałości ich doświadczenia, który bez wątpienia ma mój rozmówca.
- To chyba nie jest aż tak trudno być dobrym kotem. Wystarczy nikogo nie zabijać czasem wszystkim pomagać i być miłym. Będę taki Dettlaffie. A ty? Co chcesz być dobrym kotem. Bo chyba jesteś nim, co? - pytam go ze swoją rozbrajającą dziecięcą niewinnością i naiwnością. Małe wąsiki poruszają się na moim pysku.
- Nie wiem - przyznaję na pytanie, czy wobec tego, że jesteśmy więksi od niektórych drzew, jesteśmy panami lasu. Co to w ogóle znaczy? Dziwnych słów używał czasem ten Dettlaff. - Wydaje mi się, że bycie od czegoś większym nie sprawia od razu, że jesteś tego panem. - wygłaszam swoją opinię, mówiąc przy tym bardzo powoli bo to, co mówię jest dla mnie wyjątkowo trudne, a jednocześnie wyjątkowo istotne.
- Nauczysz mnie? Zobacz, tu jest niedaleko woda. Moglibyśmy spróbować. - mówię i milknę tylko na uderzenie serca bo już po chwili to, co powiedziałem zaczyna mi się wydawać niewystarczające. - Proszę. - dodaję, patrząc na niego.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Raz jeszcze wzruszył ramionami na jego pytanie. Nie, by go zbyć, a po prostu nie wiedział co odpowiedzieć. Nie wiedział jaki jest w odczuciu innych. We własnym nie był nikim złym.
- Nie mi oceniać - odpowiedział spokojnie. Jeśli Gronostaj i inni uznają go za dobrego, dobrze dla nich. Jeśli uznają go za potwora, po prostu się z tym pogodzi. Do tego jednak będą musieli mieć dobre powody, a póki co oriental był po prostu cichutko na boku i nie wadził nikomu.
Kwestię drzew pominął, skupiając się teraz w zupełności na prośbie młodzika. W tej chwili był chyba mniejszy od wyrośniętej ryby. Co więcej, wody na pewno w zbiorniku tyle, że musiałby się zamoczyć cały, żeby coś upolować. Innymi słowy, mimo wielu chęci, nie mógłby mu pozwolić na łowienie. Nie teraz. Instynktownie wiedział, że skończyłoby się to śmiercią.
- Nauczyć mogę. Ale nie będziesz jeszcze łowił. Mogę powiedzieć jak się to robi, pokazać jak ja to robię - odparł w końcu, spokojnie, bez krzty zastanowienia w głosie - z automatu dając znać, że tylko on wchodzi do wody. - Ty łowić będziesz, jak trochę wyższy będziesz. Czyli powiedzmy, że za jakiś księżyc. Brzmi uczciwie?
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z wielkim napięciem wyczekuję odpowiedzi Dettlaffa. Ciekaw jestem jego odpowiedzi, w końcu może ona wiele mi o nim powiedzieć. Mimo, że rozmawiam z nim już dość długo, to zupełnie nie mam pojęcia, jakim jest kotem. Ugniatam ziemię miękkimi łapkami w oczekiwaniu. No niech to się w końcu okaże. Kiedy kocur w końcu wyraża częściową zgodę, podskakuję zachwycony.
- Nie wiem czy tak się da ale pewnie, spróbujmy! - mówię pełen podekscytowania. Włosy na karku stanęły mi dęba z podekscytowania. Będę się uczył polować! Co prawda tylko na ryby ale to i tak super! Ale rodzeństwo będzie mi zazdrościć. Drepczę w miejscu w swoim wielkim podekscytowaniu.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zmienił zdania, nie wyraził sprzeciwu i się nie kłócił - chciał próbować. Może to i lepiej, niemniej teraz Dettlaff zmuszony był do wstania z miejsca i zbliżenia się... do innych... To niezbyt go cieszyło, poczuł jak dreszcz przeszedł mu przez cały grzbiet. Pysk mu w każdym razie nie drgnął, pamiętał że ma nie pokazywać że się boi.
Ciężko wstał, co najmniej jakby ważył tonę. Jego ruchy momentami były faktycznie ociężałe, mocne, miały one odstraszać ewentualnie inne koty od niego i zniechęcać do zbliżania się. Jak bardzo to działało nie wiedział, ale liczył na to że faktycznie będzie to przynosić jakieś skutki.
Droga do wody była krótka. Ledwo parę kroków i byli na miejscu, nawet piętnaście uderzeń serca nie minęło. Dettlaff wziął płytki oddech. Nie wiadomo, czy w ogóle są tu ryby.
- Jesteś gotowy? - mruknął cicho, posyłając młodemu krótkie spojrzenie. Zaraz spojrzał na wodę, upewniając się czy w ogóle są tu jakiekolwiek ryby. - Jakbyś ty miał polować, jakbyś to robił? Potem cię poprawię. Jakbyś nie miał racji.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drepczę za kocurem pełen zadowolenia z siebie. Jestem ogromnie podekscytowany i potrafię myśleć tylko o tym, że zaraz nauczę się łowić ryby. Ale Plaga będzie zazdrosny! Kilka kroków później biało-niebieski pokazuje mi wodę, z której mamy spróbować wyłowić ryby.
Chwilę później zadaje mi pytanie, które brzmiało jakbym polował, gdybym miał to zrobić samodzielnie, bez żadnej instrukcji. Marszczę małe brwi, wpatrując się w powierzchnię wody. Trochę się uspokoiłem i w tej chwili całkiem koncentruję się wyłącznie na tym, jakie zadanie przede mną postawiono.
- Wlazłbym do wody - zaczynam po chwili, wciąż marszcząc zawzięcie brwi. - I czekał aż ryba przypłynie ale w ogóle ani troszeczkę bym się nie ruszał. I jakby była blisko to bym ją ciach! Zębami i ciach! - kończę, pełen emocji dokładnie inscenizując to, jak wyglądałoby moje polowanie na ryby.
- Dobrze? - pytam niewinnie, wpatrując się w niego z szeroko otwartymi oczyma.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął łbem, dając znak że dobrze poszło. To tylko kocię, tyle wiedzy to i tak dużo. Bardzo dużo. Wraz z jego opisem, powoli zaczął zbliżać łapę do wody, żeby ją zanurzyć. I znieruchomiał na moment. Upewnił się jak pada światło, czy ich cienie nie będą widoczne w wodzie. Nie były. Teraz inna sprawa, trzeba być zupełnie cicho. Wraz z tym, kiedy Gronostaj dopytywał się, czy dobrze się domyślił i zapolowałby poprawnie, Dettlaff ogonem zasłonił mu pysk, robiąc do tego pod nosem "cii", a tuż po tym szepnął by się w ogóle przestał ruszać. Polecenie było chyba jasne.
Minęło parę uderzeń serca. Kiedy oboje już siedzieli cicho, bez ruchu, bez padania cienia na zbiornik wodny, można było się spodziewać zwierzyny. I w końcu, faktycznie coś nadpłynęło. Dettlaff poczuł przy zanurzonej łapie drobny ruch... A potem jak na raz, trzepnął w bok ryby łapskiem, a zwierz już po chwili faktycznie wylądował na brzegu. Spory osobnik, z stalowo-granatowym grzbietem moment jeszcze skakał po ziemi, aż w końcu Dettlaff dokończył swojej roboty i rybę zagryzł jednym, prostym ruchem szczęk. W następstwie puścił rybę mały kawałek przed Gronostajem.
- Trzeba być cicho i nie rzucać cienia. Technik łapania jest parę. Jakbyś wlazł to wody, szybciej byś mógł przemarznąć, ale mogłoby ci się udać złapać rybę i tak - mruknął spokojnie, czując że faktycznie całe łapsko go boli z trzymania go zbyt długo w chłodnej wodzie. Skrzywił się na to jednak i tyle, nic więcej. - Ale i tak nieźle. Mówił ci ktoś o tym czy sam wymyśliłeś?
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obserwuję go uważnie i staram się zapamiętać jak najwięcej szczegółów z tego, jak się rusza i jakie podejmuje działania. Do pewnego momentu mruczę pod nosem z zadowolenia, ale kiedy tylko słyszę polecenie, że mam się zamknąć, wykonuję je i zaciskam zęby, żeby przypadkiem nie zapomnieć o niewydawaniu dźwięków. Kocur wyławia rybę bardzo sprawnie i w jego wykonaniu czynność wydaje się banalnie prosta. Staram się tłumaczyć sobie, że on to robił już wiele razy, jest dużo starszy ale i tak mam wielką ochotę poprosić, żebym sam mógł spróbować. Siedzę jednak cicho, bo przecież umowa między nami była taka, że ja spróbuję polowania na ryby dopiero, jak trochę podrosnę.
- Nie, ja tylko pomyślałem trochę. - przyznaję po chwili milczenia. Mówię prawdę. Nikt do tej pory nie uznał za słuszne uczenia mnie polowania, po prostu nie było wielu opcji do wyboru.
Zjadam szybko wyznaczony dla mnie kawałek ryby.
- A jakie jest twoje ulubione jedzonko, Dettlaff? - pytam
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął głową na wyjaśnienie młodego kocura. Zrozumiałe, dało się do tego dojść... ale był pod wrażeniem trafności w domysłach. Większość młodzików po prostu wolałaby wejść do wody i łapać na żywca rybę, kiedy ta pływa. A przynajmniej jemu się tak wydawało, on tak by próbował robić gdyby jeszcze był malutkim kotem. Padło pytanie.
- Nie krępuj się, jedz ile chcesz - powiedział spokojnie, cicho, przyglądając się Grono. Nie był zbyt głodny, mógł wyczekać jeszcze trochę i zjeść dopiero wtedy, kiedy z głodu będzie mu piszczeć w brzuchu. - Chyba zające... Ale nie jestem wybredny. Byleby było soczyste.
Uśmiechnął się delikatnie. Dettlaff po prostu lubił stężenie krwi w pysku. Im większe było, tym bardziej mu smakowało. Ale jak mówił - wybredny nie był. Lichą myszą by się zadowolił. Wszak za dużo tego co się lubi jest niezdrowe.
- Jak myślisz, dokąd będziemy iść? Jak będzie to miejsce wyglądało? - zaczął zaraz kolejny temat. Poprzedni mogli kontynuować, ale się kończył, wypadało więc zacząć mówić o czymś innym, żeby młody się nie zanudził zaraz.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słucham czujnie odpowiedzi Dettlaffa i staram się dokładnie zapamiętać to, co powiedział. Na temat swojego ulubionego jedzenia. Dobrze wiedzieć, co najbardziej lubi jeść przyjaciel, prawda? Następnie kocur pyta mnie o to, dokąd według mnie idziemy i będzie wyglądało miejsce, w którym zamieszkamy. Znów marszczę moje małe brwi.
- Nie wiem, ja znam tylko to miejsce, z którego dzisiaj musieliśmy odejść. To ty widziałeś więcej miejsc, byłeś nawet u dwunogów. Może ty powiesz, jak może wyglądać nowy dom? - pytam go w zamian, patrząc na pysk kocura z uniesioną jedną brwią. Bicie mojego serca znów przyspiesza. Ledwie zdążyło się uspokoić bo ogromnie emocjonującym łowieniu ryb, a tu znów pojawia się coś, co zmusza je do gwałtowniejszej pracy. Opowieści z dalekich krain wydają się super ciekawe. Mruczę głośno.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ah, tak... Tak. Mały nie widział wiele, nie mógł więc dużo wymyślić. Jeśli wyobrażał sobie świat tak, jak było w obozie z którego uciekli, chyba nawet nie chciał słuchać jego pomysłów. Byłyby szare, mroczne, pozbawione życia i jakiejkolwiek radości. Nieładne, nie takie jakich chciał Dettlaff. Możliwe, że patrzył na to samolubnie, ale... cóż, kto chciałby słuchać o krainie usłanej z nagrobków, ludzkich szczątków i tym podobnych. Wziął rybę sprzed pyska kociaka, ponownie zaciągając go na ubocze, gdzie będą mieli więcej prywatności. Nie chciał być wśród innych, nadal. Nie czuł się przy nich na tyle dobrze, by rozmawiać o byle czym z kociakiem. Zajmując poprzednie miejsce, puścił rybę, sam się położył wygodnie i teraz dopiero zaczął zastanawiać. Jak może wyglądać nowy dom...
- To będzie... Bardzo, bardzo daleko stąd, Gronostaju. Za górami, za lasami. Pokonamy... bardzo, okropnie bardzo niebezpieczną drogę. Usłaną strasznymi, okrutnymi potworami. Takimi, których na co dzień żaden kot nie widuje! Ale one, mimo że są krwiożercze, nie dadzą rady nam nic zrobić. Bo widzisz, my jesteśmy od nich mądrzejsi. I choćby potwory bardzo się starały, nie dadzą rady nas przechytrzyć. A jakby próbowały, to pani Tundra im przemówi do rozsądku - zaczął, wzrok przerzucając gdzieś za kocura. Rzecz jasna, wymyślał. Bo chyba lepiej było tworzyć bajkowe miejsce, niż powiedzieć że przeniosą się na byle polankę, droga będzie trudna i nudna, nic ciekawego na niej nie spotkają i tylko łapy będą ich boleć. - Gdy już przejdziemy przez miejsce pełne potworów, będziemy musieli iść po prostu długo. Będziemy mijać naprawdę bardzo, bardzo dużo miejsc. Jedne będą ładniejsze, drugie miej ładne... Ale żadne nie będzie nam pasowało. Bo jedne będą biedne w zwierzynę, inne nie będą miały ziół, następne nie będą miały miejsc do spania. A na końcu wreszcie znajdziemy miejsce idealne. Będzie tam... bardzo dużo zwierzyny. Tyle, ile tu nie było nigdy. Będzie dużo kolorowych kwiatów i ziół, trawa będzie bardziej zielona niż gdziekolwiek indziej, zapachy będą tak intensywne i piękne, że w żadnych snach nawet takich nie czułeś! I... będziemy blisko wody, żebyśmy mogli sobie łowić, jak już podrośniesz. Co jeszcze... ah, tak! Legowiska. Będziemy mieli je usłane z najmiększego materiału jaki tylko znajdziemy. Ptasie piórka, te pachnące kwiatki... I nie będzie tam tak ciemno jak było w starym obozie, absolutnie nie. Do tego, będzie dużo miejsca na zabawy i różne takie rzeczy. Oczywiście, bawić się będzie kto chciał... Ale będzie na to miejsce, na pewno milsze i przyjemniejsze niż niegdyś. A... przynajmniej liczę na to. Że tam będzie właśnie tak.
Na ostatnie delikatnie się skrzywił w uśmiechu. Chciał żeby tak było. Bajkowo, jak w opowieści dla kociąt. Wtedy byłby zadowolony, czułby się bezpiecznie i po prostu... no, miałby pewność, że jest w miejscu przyjemnym, miłym. Takim w jakim chce być, w jakim nie czuje się ciągle zagrożony.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości