Logo Artemidy
Malinowe Krzewy
#1
Leśne Ostępy kryją w sobie kilka krzaków malin, które upodobały sobie wilgotniejszą część porośniętego drzewami terenu, bliżej Czarnego Ogona. Pod koniec lata i na początku jesieni na zdrewniałych pędach pojawiają się na nich nieduże, czerwono-bordowe owoce. Krzewy dorastają do dwóch metrów wysokości, a ich liście od spodu pokryte są gęstymi, białymi włoskami. Ogonki liściowe są dodatkowo pokryte kolcami, przez co próba przedarcia się przez maliny może okazać się dość kłopotliwa i bolesna.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Słysząc, że moja przyjaciółka zdążyła już wybyć poza granice klanu, postanowiłem właśnie tam nas pokierować. Chciałem jednak mieć trochę przyjemności z samej przechadzki w towarzystwie kotki, dlatego szedłem ku Czarnemu Ogonowi, początkowo za dużo się nie odzywając. Moje myśli wciąż błądziły wokół tego komediodramatu, który miał miejsce na pogrzebie, stąd wyleciało mi z głowy o czym tak właściwie chciałem porozmawiać z Bluszcz. Wreszcie jednak dotarliśmy do pasa wody, który zaczynał już rozmarzać. Przeszedłem przez dobrze znaną mi kładkę, zerkając raz na jakiś czas czy córka Złotookiej szła za mną. Nie wychodziłem dotąd zbyt daleko poza granice, bo mi się nie chciało i straciłem to kocięce zainteresowanie nieznanym, jednak dziś mi się trochę zmieniło. W sumie mógłbym kiedyś podejść w okolice Siedliska Koni, zobaczyć jak wyglądało. O ile nie zapomnę i będę miał z kim. Moje spojrzenie zatrzymało się na dłużej na Bluszcz, a na mój pysk powrócił szeroki uśmiech. Wyjście poza granice dobrze zadziałało na mój umysł, który szybko oczyścił się ze zbędnych myśli.
- W ogóle, Bluszcz, wiesz że trenowałem pod okiem kilku różnych kotów? Moja faktyczna mistrzyni nauczyła mnie i Pustułkę tylko walczyć. No ale to nie ważne. Dużo wtedy chodziłem, i na jednym ze spacerów spotkałem raz mojego tatę, który musiał sprawdzić wiedzę Płonącego z polowania, bo on robił to tak źle, że inne koty zaczęły plotkować na ten temat. Zaczepiłem ich w trakcie, no i przy okazji skorzystałem na tym, bo sam wreszcie miałem okazję nauczyć się polować. Wiesz, nigdy wcześniej tego nie robiłem, uczyłem się kiedy mi się chciało do kogoś podejść i zapytać o to i owo. Później przyszła kolej na praktykę, i za pierwszym podejściem upolowałem szczura! Kiedy ja wracałem do obozu, Płonący dalej się męczył z łapaniem zwierzyny. Najwyraźniej nawet to, że mój tata postanowił poświęcić mu trochę swojego cennego czasu nic nie dało - powiedziałem, uśmiechając się łobuzersko pod koniec krótkiej historii.
Wiedziałem, że Bluszcz nie lubiła rdzawego kocura. Ja sam za nim nie przepadałem, głównie przez to, że irytował szylkretkę, ale też w trakcie nauki zacząłem postrzegać go trochę jako rywala, choć nigdy nie przyznałbym się do tego otwarcie. Fakt, że został mianowany szybciej niż ja, pozostawił niesmak na moim języku. Biorąc pod uwagę taki stan rzeczy nie mogłem przepuścić możliwości obgadania go w towarzystwie córki Złotookiej, nawet jeśli trochę podkoloryzowałem pewne kwestie, a samo wydarzenie miało miejsce już jakiś czas temu.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Za moimi plecami rozległ się głos mojego mistrza, ale nie zatrzymałam się, by wysłuchać jego słów. Byłam przekonana, że załatwi tę sprawę tak, jak należy. Racja była po naszej stronie, a ja byłam dorosła, w przeciwieństwie do tego, co sobie myślał Dymne Niebo… i najwyraźniej również mądrzejsza od niego. Wystarczyło tylko słuchać, żeby zorientować się, że wygnaniec zdechł na Dużym Grądzie, tuż obok granicy, więc nie była to, jak to szumnie nazwał wojownik od siedmiu boleści, „niebezpieczna wyprawa”. Ale cóż: niektórzy mieli problem nie tylko ze słuchaniem i obserwację, ale także z myśleniem i mówieniem. W każdym razie prosto z pogrzebu skierowałam się ku terenom, idąc w zasadzie bez większego celu i pomysłu. W pewnym momencie zorientowałam się, że pozwalam się kierować Pluskowi, ale nawet nie miałam ochoty na zmienianie tego stanu rzeczy. Byłam zmęczona po patrolu, po walce, po biegu do obozu, więc szłam dość wolno, oddychając głęboko świeżym powietrzem, o wiele lepszym niż w obozie. Tu zresztą nie było tych idiotów, którzy uważali się za lepszych i lepiej poinformowanych ode mnie i Olchowego Szeptu. Spodziewałam się, że jak tylko wyjdziemy z obozu, to Plusk zacznie brzęczeć mi nad uchem, ale o dziwo raczej milczał. Dopiero gdy znaleźliśmy się za Czarnym Ogonem, bury kocur zaczął… trajkotać.
Miałam ochotę przestać go słuchać, bo niezbyt mnie obchodziło to, ilu mistrzów się z nim męczyło, ale po chwili padło imię Płonącego Frajera, na co skierowałam na burego nieco ostry wzrok. Sama wzmianka kocura wprawiała mnie w stan irytacji, szczególnie od… zdarzenia z nim i Barszcz, ale okazało się, że Plusk nawet nie opowiada głupot, a faktycznie dość interesujące informacje, pogrążające tę okropną kanalię w jeszcze większym bagnie. Cóż, można było podejrzewać, że tak mało inteligentny i egoistyczny osobnik będzie również nieudacznikiem nawet w podstawowych czynnościach, ale aż tak, żeby inni zaczęli na niego donosić? Uśmiechnęłam się krzywo i z pewną satysfakcją. Najwyraźniej nawet nowicjusz w polowaniu okazywał się lepszy od tego niby wojownika.
– Bo to nieudacznik – stwierdziłam pogardliwie, wypuszczając powietrze z cichym świstem i otrzepując lekko tylną łapę, którą wdepnęłam w wyjątkowo mokre od topniejącego śniegu miejsce. – Nie dziwi mnie to. Przecież on nie potrafi nawet słuchać. Sam słyszałeś, jak powiedziałam mu, żeby zostawił Barszcz… oczywiście potem przyłapałam go, jak próbował jej „pokazać swoje ciche miejsce” – rzuciłam, przy ostatnich słowach zaciskając lekko zęby. Dokładnie tak, jak Słodki Nagabywacz próbował mi pokazać swoje legowisko. Tyle tylko, że dopóki Płonący był w klanie, to niewiele mogłam mu zrobić… zresztą, teraz i tak pewnie pławił się w atencji od Barszcz. Po to przecież pchał się między nas.
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Po krótkiej chwili mój uśmiech również się wykrzywił, a na pysku odmalowała lekka satysfakcja. To chyba jedna z najdłuższych wypowiedzi, jakie mi się udało wyciągnąć z szylkretki. Postanowiłem jednak nie wypowiadać na głos swojego spostrzeżenia, przeczuwając, że to nie podziałałoby najlepiej na moją towarzyszkę. Poza tym, nie było moim celem wyciąganie z niej na siłę słów. Byłem w stanie gadać za nas obu. Miło było jednak raz na jakiś czas posłuchać, jak dla odmiany Bluszcz mnie w tym wyręczała. Uniosłem brwi, słysząc ostatnie zdanie padające z jej pyszczka. Miałem świadomość, że córka Złotookiej miała tendencję do przesadzania, jeśli chodziło o jej siostrę, ale to sformułowanie faktycznie brzmiało... podejrzanie, co najmniej. Bardzo dwuznacznie. Jako że lubiłem nie tylko Bluszcz, ale też jej uroczo infantylną siostrę, mi również niezbyt się podobało to, czego się właśnie dowiedziałem. Pokręciłem głową z niedowierzaniem.
- Ha, lisi bobek. Nie zna swojego miejsca w szeregu—tylko czekać, aż natrafi na kogoś, kto za głupie gadanie da mu w pysk. Swoją drogą, ciekawe jak mu idzie wypełnianie obowiązków... takich jak polowanie - parsknąłem, znajdując przyjemność w dawaniu upustu swoim emocjom poprzez obgadywanie rdzawego kocura.
Zdecydowałem mimo wszystko bardziej przyglądać się Płonącemu, w razie gdyby planował przystawiać się do Barszcz. Nie chciałem, by swoją obecnością zanieczyszczał powietrze wokół siostry mojej przyjaciółki, albo—broń Gwiezdny Klanie—zaczął z nią flirtować! Niestety, bura szylkretka była bardzo naiwnym stworzeniem, w przeciwieństwie do Bluszcz. Dreszcz przeszedł po moim grzbiecie, gdy zdałem sobie sprawę, że na moje siostry też musiałem uważać. Nie chciałem, by którakolwiek wdała się w bliższą relację z kimś, kogo nie trawiłem w takim stopniu jak Płonącego. Wzdrygnąłem się wewnętrznie na tę myśl. N i e d o p u s z c z a l n e.
- Swoją drogą, jak tam twoja niebezpieczna wyprawa z Olchowym Szeptem? - zapytałem, chcąc zmienić temat, nim moje myśli zapuściły się na niebezpieczniejsze tereny. - Ha, zgaduję, że poszło gładko, bo żadne z was nie ma na sobie nawet zadrapania. Z resztą, dziwne jakby było inaczej—były pieszczoch to nadal pieszczoch! - oświadczyłem, po raz pierwszy od bardzo dawna pozwalając pogardliwej nucie zabarwić mój ton głosu.
Normalnie nie pozwalałem moim negatywnym emocjom wychodzić na wierzch, wiedząc, że mogłem tym zrazić do siebie niektóre koty—takie ryzyko było w moich oczach nieopłacalne. Wolałem mieć dobrą opinię i trwać w przyjacielskich stosunkach z większością kotów, a nawet jeśli kogoś obrażałem, starałem się to robić niebezpośrednio, utrzymując pozbawiony wszelkich złośliwości ton głosu, żeby pozornie nie można mi było niczego zarzucić. Przy Bluszcz jednak poczułem się na tyle swobodnie, że dałem się nieco ponieść emocjom. To nie tak, że gardziłem brudną krwią, ale Słodki Język był powszechnie nielubiany, co sprawiało, że łatwo mi było skupiać na nim negatywne myśli. Bycie miłym bez możliwości rozładowania się w jakiś sposób bywało dość frustrujące, szczególnie gdy ktoś mi próbował grać na nerwach, świadomie lub nie. Zła energia łatwo we mnie zalegała, stąd chociażby potrafiłem bardzo długo chować o coś urazę.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Temat Płonącej Kanalii działał mi na nerwy, ale Plusk mówił o nim w negatywnym kontekście, co mi bardzo odpowiadało i mogłam w ten sposób wyzbyć się negatywnych emocji… chociaż częściowo. Najprawdopodobniej najbardziej skutecznym rozwiązaniem, by się tych emocji pozbyć, byłoby danie Płonącemu w pysk, albo zrobienie czegoś, co sprawiłoby, żeby Barszcz przestała się z nim zadawać – raz na zawsze, zanim to zajdzie za daleko. Inna sprawa, że nie wiedziałam, co mogłabym zrobić… i wcale nie widywałam mojej siostry w jego towarzystwie. Zdarzało mi się obserwować i ją, i Płonącego, gdy byłam w obozie, i w zasadzie nie widziałam ich razem od tamtej okazji, ale bezpieczniej było założyć, że po prostu się ukrywają przed moim wzrokiem. Obrzydliwe.
– Barszcz zapewne świetnie się bawi w jego towarzystwie – mruknęłam wręcz leniwie. – Jest naiwna, a on to wykorzystuje. Może jak będzie się tak zachowywał i dalej tak polował, to Wężowy wywali go na zbity pysk – dodałam, nie hamując jadu. Plusk zdawał się również darzyć Płonącego niechęcią, więc nie widziałam sensu w powstrzymywaniu się – raczej mu tego nie powie… raczej.
Parsknęłam cicho, słysząc sformułowanie „niebezpieczna wyprawa”. Taka niebezpieczna, aż poza granice. Taka niebezpieczna… że nie tylko Olchowy Szept wrócił bez szwanku, ale i ja również. Słodki nie spodziewał się nie tylko ataku, ale również mojej siły, skupiając się bardziej na moim mistrzu… a to był błąd, w końcu zadałam mu nie lada obrażenia.
– Jak widzisz – odparłam, mrużąc lekko ślepia. – Nie miał szans. Nie wiem, czego się spodziewał, przyłażąc pod granicę. – W końcu nawet przez wygnaniem budził negatywne emocje wśród klanowiczów. Najwyraźniej Dymne Niebo zapomniał, kogo właściwie pozbawiłam życia ze swoim mistrzem, skoro nagle go oburzał fakt, że kogoś zabiliśmy… a wszystko i tak było w granicach świętego dla nich Kodeksu Wojownika. Oblizałam leniwie pysk, oddychając rześkim powietrzem.
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Skrzywiłem się na słowa Bluszcz. Przykre, że jej siostra była aż tak naiwna, ale z drugiej strony miało to swój urok. Szkoda tylko, że nie potrafiła czasem dostrzec wad innych kotów, takich jak Płonący, które niekoniecznie zasługiwały na uwagę. Westchnąłem cicho, rzucając ciche "oby" w odpowiedzi. Gdyby rdzawy kocur został wywalony, to przynajmniej nie musiałbym na niego patrzeć. Zawsze jakiś plus, nawet jeśli aż tak bardzo nie zależało mi na pozbyciu się go. W gruncie rzeczy nie darzyłem go aż tak silnymi emocjami jak Bluszcz, choć nie oznaczało to, że patrzyłbym przychylnie na moich bliskich wchodzących w jakąkolwiek pozytywną relację z nim. A gdyby zaczął przystawiać się do Pustułki? Po moim trupie. Moja najlepsza siostra zasługiwała na kogoś dużo lepszego.
Temat Płonącego był doskonały do spuszczenia nagromadzonego jadu, ale ciągnięcie go w nieskończoność było nudne. Prawdę mówiąc, wolałem poświęcić uwagę dużo ciekawszym tematom, jak walka Bluszcz i Olchowego z wygnańcem. Co prawda nie otrzymałem soczystych szczegółów, ale nauczyłem się ich nie oczekiwać w towarzystwie szylkretki. Poza tym, dzisiaj wypowiedziała już zaskakująco dużo słów, co było samo w sobie miłą odmianą od jej typowych, krótkich odpowiedzi. Nawet nie musiałem jej aż tak ciągnąć za język, choć miałem świadomość, że to szybko mogło się zmienić. Bluszcz taka już była, a mi to w zupełności nie przeszkadzało.
- Może liczył na to, że jego ukochana przyjdzie rzucić mu się w ramiona i da mu buzi w czółko na pocieszenie. Albo chciał splamić kolejną naiwną kotkę. Szkoda, że zapomniał, kim się stał w momencie wygnania. - Uśmiechnąłem się pod wąsem, znajdując niemałą satysfakcję w prowadzeniu tak negatywnie nacechowanej rozmowy.
Z reguły rozmawiałem z innymi kotami o przyjemnych sprawach, poza tym, wolałem tak po prostu nie pokazywać mojej gorszej strony, chyba że nie miałem innego wyboru, albo sytuacja temu sprzyjała. Nie chciałem być uznawany za kogoś złośliwego, bo od tego była prosta droga do stania się powszechnie nielubianym, a to byłby dla mnie duży cios. Jednak przy Bluszcz nie musiałem się aż tak hamować, przez co jeszcze bardziej zacząłem doceniać jej towarzystwo. Wątpliwe, by zaczęła sprzedawać niesprzyjające informacje na mój temat, bo sama wyszłaby na niezłą hipokrytkę, na dodatek mogłoby się to na niej odbić w negatywny sposób. W końcu nie miała zbyt dużo przyjaciół i znajomych, w przeciwieństwie do mnie.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Życzyłam z całego serca, by Płonący Frajer został wywalony z klanu… lub może żeby go coś porwało albo zżarło. Obojętne, byle nie było go już w okolicy. Szkoda, że nawet gdyby do tego doszło, to moja siostra pewnie i tak by nie przejrzała na oczy. Zapewne zorientuje się, że z jej koleżką jest coś nie tak, gdy zrobi jej kociaki. Albo złamie jej serce. Cokolwiek. Może lepiej, że Plusk zdecydował się zejść z tego tematu, bo jeszcze powiedziałabym więcej, niż byłoby to rozsądne. Już i tak wystarczyło to, co zdążyłam wypowiedzieć do tej pory.
– Dała mu buzi. Podobno nawet go broniła przed moim mistrzem – odparłam sucho. Nie wiedziałam, czy faktycznie tak było – nie zarejestrowałam w czasie walki tego, co robiła Jesionowa Kora. Tak czy siak, nie opłacało jej się mizdrzyć ze Słodkim Językiem, skoro koniec końców przyszła ta idiotka Ryk i pozbawiła ją życia. Pewną satysfakcję sprawiała mi świadomość, że to poczynania moje i Olchowego Szepta zapoczątkowały tak… niemalże nieprawdopodobny ciąg zdarzeń. – Ale nie wiem. Nie widziałam. Wiem, że Olchowy Szept był wściekły – podrzuciłam kolejną informację buremu kocurowi. Czy powinnam zatrzymać dla siebie informację o tym, jakoby rzekomo Cienista wojowniczka broniła swojego partnera-wygnańca przed swoimi klanowiczami? Nie, a przynajmniej tak nie sądziłam. To wybitnie pokazywało, że nie należy ufać nawet kotom z własnego klanu. Natomiast fakt, że mój mistrz się tak wściekł, był… ot, ciekawostką.
– Jak to możliwe, że twój brat-jąkała został wojownikiem przed tobą? – spytałam bezpośrednio po chwili, wbijając spojrzenie przed siebie.
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Uniosłem brwi w geście zaskoczenia. Jesionowa Kora zaatakowała Olchowy Szept? Hoho, a to ciekawe. Nic dziwnego, że marnie skończyła, nawet jeśli nie z łapy ciemnego wojownika. Jednak zdziwiło mnie to, że Bluszcz nie była pewna podanej informacji, skoro brała udział w walce. Strzepnąłem jednym uchem, nie pokazując już po sobie żadnych szczególnych emocji.
- Podobno? Myślałem, że byłaś tam - powiedziałem, chcąc, by kotka doprecyzowała podane informacje.
Nie lubiłem takich dziur i niejasności w otrzymywanych wiadomościach, stąd moje pytanie. Nie wątpiłem w to, że Bluszcz brała udział w walce z wygnańcem, ale jeśli bym nie wyjaśnił tej kwestii teraz, męczyłoby mnie to przez resztę dnia.
Moja powieka drgnęła, kiedy szylkretka wspomniała o Drżącym, jednak poza tym nie dałem po sobie poznać, że zirytowało mnie to pytanie. Zerknąłem na nią ukradkiem, zastanawiając się, skąd to pytanie. W pierwszej chwili myślałem, że chciała mnie wyśmiać, ale nic na to nie wskazywało. Ostatecznie spojrzałem przed siebie i wzruszyłem barkami na tyle, na ile było to możliwe przy poruszaniu się.
- Jego mistrzem był tata, który z niewiadomego powodu zawsze miał do niego słabość, podczas gdy ja miałem za mentorkę Bezsenną Noc, która olewała trening mój i Pustułki, przez co musieliśmy się uczyć od innych kotów - wytłumaczyłem nonszalancko, mrużąc oczy. - A tobie jak idzie trening? Olchowy Szept nauczył cię czegoś ciekawego? - zapytałem, zmieniając temat.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
– Mówiłam, że nie widziałam – odparłam, mierząc burego kocura wzrokiem. Niech słucha uważniej, bo nie zamierzam się często powtarzać, ale niech mu będzie: tym razem to zrobię. Skrzywiłam się lekko. – Byłam zajęta Słodkim, a nie tym, co robi jego dupa. – A raczej byłam zajęta mordowaniem wygnańca, ale nie czułam potrzeby dzielenia się aż tak dokładną informacją. Olchowy Szept twierdził, że Jesionowa Kora go zaatakowała, by obronić swojego pożal się partnera, a ja nie zamierzałam ani tego potwierdzać, ani zaprzeczać. Mistrz… wydawał się zdolny do kłamstwa, ale czy akurat w tej kwestii? Tego już nie byłam pewna.
Obserwowałam kątem oka reakcję wojownika na zadane przeze mnie pytanie. Chociaż moje słowa mogły zabrzmieć obraźliwie, to tak naprawdę po prostu dziwiłam się, czemu jakiś nieudacznik został wojownikiem przed nim. W końcu Plusk… nie był głupi. Był nieco namolny, ale nie głupi. Na pewno był bardziej sensowny od tej jąkały, dobranego do spółki z tą drugą, równie niezdolną do wypowiadania się w normalny sposób dziwnouchą. Mimo wszystko bury najwyraźniej odebrał to we właściwy sposób.
– Mhm – mruknęłam zdawkowo w odpowiedzi. Czyli kwestia mistrza, a nie tego, że ten cały Drżący był jakimś wybitnym okazem terminatora i wojownika. – Dobrze. Trochę nudnej teorii, ale umiem już polować i sprałam jego inną terminatorkę – odparłam, pozwalając, by nieco pogardliwy uśmiech wpełzł na mój pysk.
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Była zajęta Słodkim? To... w sumie nie wyjaśniało zbyt wiele, bo tak czy siak była na miejscu, ale postanowiłem nie drążyć tematu. Jeszcze tego brakowało, by Bluszcz straciła cierpliwość i sobie poszła. Mimo wszystko lubiłem z nią rozmawiać, szczególnie od kiedy zrobiła się bardziej gadatliwa. Najwyraźniej szylkretka była z tych, co zatracali się w walce i nie patrzyli na nic innego, skupieni na swoim celu—tak postanowiłem to sobie wytłumaczyć. I przy okazji zrobiłem sobie mentalną notatkę, by nigdy nie sprawdzać prawdziwości tej tezy na własnej skórze. Na potwierdzenie, że przekaz do mnie dotarł, mruknąłem coś w stylu "hm, zrozumiałe", nawet jeśli w rzeczywistości nie było to do końca prawdą.
Zastrzygłem uszami z zainteresowaniem, słysząc, że Bluszcz sprała inną terminatorkę Olchowego Szeptu. Cóż, nie byłem specjalnie zdziwiony, bo szylkretka—choć z budowy była dość przeciętna—zdecydowanie była kimś, z kim lepiej nie zadzierać. Byłem pewien, że była dużo silniejsza ode mnie, ale to raczej niezbyt trudne do osiągnięcia, patrząc na moje długie, chude łapy. Za to gdyby trzeba było uciekać, ona nie dałaby mi rady nawet powąchać ogona; już budowa mojego ciała jednoznacznie dawała znać, że byłem stworzony do szybkiego biegania, a przynajmniej tak sam uważałem.
- Haha, no to kiedy zostajesz wojownikiem? Cóż, nie żeby to miało duże znaczenie. Od kiedy przestałem być terminatorem nic się nie zmieniło prócz legowiska. Aha, no i tego, że teraz to ja trenuję inne koty, a nie jestem trenowany. Nie spodziewałem się nie wiadomo czego, ale—na osty i ciernie!—jest nawet nudniej niż jak trenowałem. Wtedy przynajmniej musiałem się nagimnastykować by zdobyć jakąkolwiek wiedzę - fuknąłem z zawodem w głosie, choć w głębi duszy takie dramatyczne zachowywanie się sprawiało mi odrobinę frajdy. - Wiesz, chętnie bym się kiedyś wybrał do siedliska koni. Albo do osiedla dwunogów, o! Tak z czystej ciekawości. Nigdy tam nie byłem - rzuciłem po chwili milczenia, zerkając kątem oka na moją towarzyszkę.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
– Ma żadne znaczenie – mruknęłam, oblizawszy pysk. Tak na dobrą sprawę… nigdy mi szczególnie nie zależało na zdobyciu tej rangi. Ba, ostatnimi czasy nabierałam przeświadczenia, że ranga wojownika znaczy jeszcze mniej, niż mi się wydawało. W końcu wojownikiem był taki Dymne Niebo, czy Trzcinowa Sadzawka, Splątane Futerko, brat Pluska, Płonący Frajer albo ta dziwnoucha… litości. Jak widać, dobrnięcie do ceremonii nie było tak trudną rzeczą, skoro takim kotom się to udawało. – Ale może niedługo. Przynajmniej nie będę już Łapą. – Tylko dostanę własne imię, a nie jak każdy terminator w klanie… ale to jeden z nielicznych plusów. Zastanawiałam się tylko, czy wojownikowi więcej uchodzi na sucho, czy wręcz przeciwnie – w końcu składało się tę śmieszną przysięgę i tak dalej, podczas gdy terminator… był trochę bardziej postrzegany jako idiota, który nie myśli samodzielnie, jak najwyraźniej Dymne Niebo postrzegał mnie.
Na siedlisko, z ciekawości… Hm. Przypomniała mi się rozmowa z synem Trzcinowej Sadzawki, gdy ten zastanawiał się, co jest za Czarnym Ogonem, zamiast po prostu pójść i sprawdzić, skoro tak bardzo go to interesowało. Mnie… mnie nie interesowało. Nie ciągnęło mnie za inne ziemie. Tereny Cienia znałam coraz lepiej i to mi w zupełności wystarczyło, ale najwyraźniej inni mieli inne podejście. Poruszyłam lekko skórą na grzbiecie, zastanawiając się, po co mi w ogóle to mówił. Chyba nie spodziewał się, że zaproponuję, że mogę z nim iść?
– To idź – powiedziałam tylko, mrużąc nieznacznie ślepia. – Gorzej, jak od tego zaspokajania ciekawości coś cię tam zeżre.
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Zaśmiałem się cicho, co racja to racja. Wskoczenie na rangę wyżej nie miało znaczenia od momentu zostania terminatorem. Właściwie takie życie było nawet wygodniejsze, i gdyby nie Płonący oraz Tchórz, wciąż grzałbym pozycję ucznia. Jednak ich zostanie wojownikami przede mną było sporym ciosem dla mojej dumy, nawet jeśli miałem świadomość, że byłem od nich lepszy, bo miałem już własną ceremonię pomimo posiadania mentorki, która zdawała się prawie nie istnieć. Wydałem z siebie cichy pomruk na kolejne słowa Bluszcz. "Łapa" jako drugi człon brzmiało tylko trochę lepiej od, powiedzmy, takiego "Pluskającego Szopa". Pocieszenie było takie, że każdy w klanie przechodził przez ten etap.
- Hahah, może zostaniesz Bluszczowym Językiem. Albo Trującym Bluszczem - rzuciłem żartobliwie, posyłając kotce szeroki uśmiech.
Straciłem nieco ze swojego rezonu, gdy Bluszcz w taki sposób skwitowała moje rozważania dotyczące poważniejszej wyprawy poza obóz. Westchnąłem ciężko, nawet nie próbując się łudzić, co oznaczały jej słowa. Każdemu innemu kotu zacząłbym bez wahania truć dupę... problem w tym, że szylkretowa kotka nie była taką, co sobie dawała tak łatwo wejść na głowę. Ryzyko było zbyt nieopłacalne, mimo wszystko nieironicznie lubiłem jej towarzystwo.
- Rozumiem, że nie chcesz iść i być zeżarta razem ze mną? - spróbowałem mimo wszystko, zerkając na kotkę.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Co dziwne, podane przez Pluska propozycje mi się podobały, szczególnie Trujący Bluszcz – brzmiało jak mocne, dobre imię, a w środku zawierało literę „R”, co mi bardzo podobało. Koniec końców jednak… to do Wężowej Gnidy należała decyzja, jakie dostanę imię. Na pewno nie chciałabym całkowitej zmiany – a przywódca czasami takie przeprowadzał z jakiegoś sobie tylko znanego powodu – i oderwania od „Bluszcz”, w pewnym sensie bowiem czułam, że to imię dobrze do mnie pasuje, nawet jeżeli kiedyś wolałam się przedstawiać mianem siostry.
– W zasadzie dobrze brzmi – przyznałam ku swemu zdziwieniu. Byłam… rozluźniona pomimo tych wszystkich wydarzeń, ale nie rozumiałam do końca, z czego to wynika. Towarzystwo Pluska do tej pory było mi raczej obojętne, niż przynoszące taki stan i przyjemność… może to ze zmęczenia. Tak, na pewno ze zmęczenia. Skoro zdałam sobie z tego sprawę, uświadomiłam też sobie, że powinnam nieco powściągnąć język i bardziej się hamować, nie zdradzać mu za dużo. Jaką miałam gwarancję, że potem nie rozpowie wszystkiego, co mu powiem?
– Nie – odparłam, tym razem zachowując swoje myśli dla siebie. Nie pytał o powody, a ja na pewno nie zamierzałam się tłumaczyć. Czasami jedynie przez głowę przechodziła mi myśl, żeby odejść z klanu, zacząć żyć na własną łapę gdzieś daleko stąd, ale po pierwsze nie miałam wystarczających umiejętności i doświadczenia, a po drugie… Barszcz. Ch**erna Barszcz. Zacisnęłam lekko zęby, po czym zatrzymałam się i przysiadłam przy krzewach, uważając, by się nie podrapać. – Wiesz, że Barszcz wciąż nie zaczęła treningu? – mruknęłam nieco niechętnie. Cóż, skoro przyszła mi już na myśl, to nie chciała się odczepić.
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Kiwnąłem głową twierdząco, bo choć rzuciłem imiona w żartach, moim zdaniem pasowały do Bluszcz najbardziej ze wszystkich, jakie byłem w stanie wymyślić. Nie zdziwiłbym się, gdyby Wężowa Gwiazda nazwał ją w podobny sposób, chyba że w ogóle nie obserwował kotów ze swojego klanu albo nie słuchał propozycji mistrzów odnośnie imion. Mimo wszystko już na pierwszy rzut oka było widać, że szylkretka nie była żadnym delikatnym kwiatuszkiem, a urodą również nie grzeszyła przez kształt pyszczka i dość niefortunne rozmieszczenie kolorów na nim. W żadnym wypadku nie przeszkadzało mi to jednak w kontaktach z nią, w końcu byliśmy praktycznie przyjaciółmi! Nawet jeśli tylko ja z naszej dwójki tak uważałem.
- Na pewno lepiej niż jakiś Bluszczowy Listek albo coś w tym guście - odparłem, przytakując kotce.
Usiadłem przy krzewach obok Bluszczowej Łapy, uważając na gałęzie, które mogłyby się wczepi w moje futro. Byłem nieco zawiedziony odpowiedzią na moją propozycję odnośnie wyjścia nieco dalej poza granice klanu, ale potrafiłem zrozumieć, że "nie" oznaczało "nie", i lepiej było nie brnąć w to dalej. Szczególnie, że krótkowłosa kotka nie zdradzała ani odrobiny zawahania, gdy mi odpowiedziała, więc sygnał był jednoznaczny. Wydąłem wargi, ale ta mina nie utrzymała się zbyt długo na moim pysku, bo zaraz moja przyjaciółka poruszyła temat Barszcz. Poruszyłem wąsami i owinąłem łapy ogonem. Orientowałem się, że taka sytuacja miała miejsce, ale to nie była moja sprawa, toteż się nie przejmowałem aż tak bardzo. Po krótkiej chwili doszedłem jednak do wniosku, że lekceważąca reakcja mogłaby zdenerwować Bluszcz, dlatego zachmurzyłem się lekko, poważniejąc. Dostosowywanie zachowania do sytuacji już od dłuższego czasu przychodziło mi naturalnie.
- Mhm. Mój tata potrafi być niezłym frajerem w podejściu do innych kotów, jednak to przede wszystkim decyzja Barszcz. Jeśli nie chce trenować, to nie moja sprawa. Mam jednak nadzieję, że nie wyjdzie jej to na złe, bo Wężowa Gwiazda... cóż, często zachowuje się jakby pszczoły mu zjadły mózg. Nigdy nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy - odparłem, krzywiąc się nieznacznie pod koniec.
Kukułcze Jajo też co prawda długo nie otrzymała imienia, ale w gruncie rzeczy coś robiła, na przykład rodziła kocięta. Barszcz za to sama była kociakiem. Jedyne co mogła robić z aktualnym stanem wiedzy to chodzić na przydzielone jej patrole. Wypuściłem powoli powietrze przez nos, choć w gruncie rzeczy aż tak bardzo się nie przejmowałem. Mimo wszystko jeszcze nic złego się nie stało, a ja nie byłem matką Barszcz, by ją zaganiać do nauki. Mogłem co najwyżej rzucić propozycję, ale szylkretka zdawała się być zbyt uparta, by posłuchać.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Skrzywiłam się lekko, słysząc kolejną propozycję imienia, która z kolei w ogóle do mnie nie pasowała. Listek, jeszcze czego. Jak już – pasowało do Barszcz, bo było to słowo lekkie, delikatne, ulotne, bardziej jak ona, nie ja. Inna sprawa, że jej się w ogóle nie spieszyło do rozpoczęcia treningu, co tu dopiero mówić o jego zakończeniu i jakimś awansie. Może powinna zostać klanową matką, chociaż w mojej opinii byłaby to wielka hańba. Z matkami na stałe kojarzyły mi się jedynie niedojdy, które nie nadają się nawet do patrolowania granic i polowania na zwierzynę, co dopiero mówić o jakiejkolwiek walce.
– Wiewiórczy Ogon pozwala jej latać po terenach, jak nawet nie nauczył jej walczyć – odparłam twardym tonem, taksując Pluska spojrzeniem. To nie była wina Barszcz. Barszcz była niczym kocię, nawet pomimo upływu czasu, nie była zdolna do podejmowania dojrzałych decyzji, a jej mistrz był za nią chociaż w pewnym sensie odpowiedzialny… i nawet się nie zainteresował tym, żeby ją czegokolwiek nauczyć. Strawa dla wron. Miałam na końcu języka rzucenie, że może gdybym rozmawiała z Barszcz, to bym sama ją tego nauczyła, ale… nie chciałam o tym mówić. Nie chciałam się przyznawać do tego, że siostra mnie porzuciła na rzecz Płonącego. – On jest zbyt głupi, a ona zbyt niedojrzała, by zrozumieć powagę sytuacji – mruknęłam tylko, nie szczędząc nieprzyjemnych słów na temat ojca burego.
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości