Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
No tak. Łasica ocalała coraz bardziej z sił, jednak to wcale nie oznaczało, że nagle przestanie się ruszać. Gdy Szczur próbował poharatać jej brzuch, ta cały czas ruszała się, aby tylko nie zostać zranioną. Sprytnie... Jej szarpaniny przynajmniej nie poszły w błoto, bo dzięki nim uratowała się przez poranieniem. Szczur mimo prób, nie zrobił jej nic poważniejszego niż wyrwanie kilka kłębków futra. Więcej razy udało mu się wycelować w ziemię, a nie w przeciwnika. No cóż. Skoro to nie pomaga, to trzeba próbować czegoś innego. Chwilę się zastanawiał, przy okazji dalej trzymając zwierzynę przy ziemi. Nie zostało jej dużo czasu życia. A gdyby tak puścil ją wolno? Nie ma mowy! Skąd w ogóle ten pomysł?! Zerknął na przeciwnika, wściekłym wzrokiem. Tamten był już słaby, ale bronił się nieźle. Szczurzy Pazur chciał skorzystac z jej słabości, ale widać, że było ciężko. Albo po prostu on był za mało doświadczony. Tym razem miał zamiar zaatakować jej gardło, ale nie próbować go przegryźć, a tylko porozrywać z użyciem pazurów, tak jak wcześniej, w przypadku brzucha i pyska. Stwierdził, że w takiej pozycji bronienie gardła jest trudniejsze, niż jakby przeciwniczka stała na ziemi. A więc czemu by nie skorzystać? Może to przyniesie jakieś sukcesy? Z wysuniętymi już pazurami rzucił się na jej szyję i gardło, aby co nieco jej tam uszkodzić. Dodatkowo kontrolował, czy łasica przypadkiem nie ma zamiaru go ugryźć, bo gdyby to zrobiła, to natychmiast próbowałby unikać. Ale jak na razie skupił się bardziej na ataku.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Atak Szczura: udał się dobrze[100%] > (18 + 14) - (10 + 7) = 15 Atak Łasicy: w ogóle się nie udał[0%]
Nikogo raczej nie zdziwił wynik tej akcji. Szczurzy Pazur był wojownikiem klanu cienia, a łasica jednym ze słabszych drapieżników, który na dodatek spadł z drzewa. Szczur na swój sposób ukarał łasicę, która spadła wprost na niego. Swymi pazurami rozerwał gardło przeciwnika, sprawiając, że zaczęła dławić się własną krwią, by po krótkiej chwili po prostu zesztywnieć.
Łasica: S: 4 (5) | Zr: 7 (9) | Sz: 4 (5) | HP: 12-15=ŚMIERĆ/40 | W: 28-2=26/35
• statystyki spadają o 1/4; spadek HP o połowę
• przygnieciona przez Szczura; -2 do celności
○ rana 1 stopnia; mocniejsze obicie boku
○ rana 0 stopnia; lekkie zadrapanie grzbietu
○ rana 1 stopnia; mocne uderzenie w głowę; -2 do celności
○ rana 0 stopnia; wyrwana sierść z pyska
○ rana 0 stopnia; wyrwana sierść z brzucha
Szczur: +25exp
Mróz: brak reakcji Atak Puchacza: udał się dobrze[100%] > (12 + 15) - (10 + 6) = 11
Ciężko zrozumieć co kierowało Mroźnym Sercem, że nie reagował na ataki puchacza. Sowa – pohukując – znów zanurkowała, wystawiając szpony w kierunku wojownika, by tym razem uderzyć go w pysk i rozerwać skórę na delikatnym nosie. Ile jeszcze Mróz zniesie takich ataków?
Mróz: lvl: 3 | S: 8 (12) | Zr: 6 (8) | Sz: 5 (7) | Zm: 6 | HP: 35-11-1-1=22/70 | W: 34/50
• przerzuty 1/2
• statystyki obniżone o 1/4; spadek HP o połowę
○ rana 1 stopnia; płytkie ślady pazurów między uszami, krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 0 stopnia; wyrwana sierść z karku
○ rana 1 stopnia; małe uszczerbienie prawej małżowiny usznej
○ rana 0 stopnia; zadrapanie na łapie
○ rana 1 stopnia; długie ślady pazurów na karku, krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 1 stopnia; rozerwana skóra na nosie; -1HP do końca walki
Puchacz w locie: S: 15 | Zr: 13 | Sz: 9 | HP: 71/75 | W: 39-3=36/60
• -2 do celności; spadek wytrzymałości o 1/3
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióro ze skrzydła
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Zabolało, zabolało za mocno aby uciekać dalej i stawiać się na ataki które i tak marni się kończyły. Zacisną zęby gdy ptaszysko zniżyło się w jego kierunku podczas gdy on nie przyszykował jakiegoś kontra ataku gdy Puchacz był w zasięgu pazurów. Poczuł frustrację że nie dawał radę sobie poradzić z drapieżnym zwierzem które latało mu nad łbem. Przebiegł jeszcze kilka króliczych susów, po czym zdecydował się na połknięcie swojej dumy aby ocalić bury zadek i ogon. Wbiegł w pobliski krzew, chcąc odnaleźć w nim jakieś schronienie jak i również oczekując że Puchacz sobie odpuści gonienia go. Nie sprawdzał czy były tam jakieś kolce, wolał nieco się ukuć niż służyć ptakowi za przekąskę czy tam dwudaniową kolację. Nabrał powietrza aby, pozbawiając się resztki dumy, zawołać Szczura.
- SZCZUR, PUCHACZ - miaukną głośno, donośnie, licząc że go usłyszy i domyśli się że nie pogardziłby asystą.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Może nie był to Szczurzy Pazur tak jak sobie kocur zażyczył, ale córka Trzcinowej Sadzawki liczyła, że zawołany kocur za moment się zjawi i zajmie się latającym ptaszyskiem, który jak się okazało, stanowił ogromny problem dla burego zrzędy. Co robiła w tych okolicach Popielny Żar? Dobre pytanie. Spacerowała sobie blisko Księżycowego Jeziora i Mglistego Bajora, polując na nieco wychudłe myszy i ostałe, równie mizerne kaczki, które musiały się zgubić bądź odłączyć od większej grupy. Ostatecznie udało jej się poszamotać na brzegu z młodym kaczorem, przez co jej niebiesko-kremowa sierść nieco ucierpiała w kontakcie z wodą. Jednak piszczak - padł i teraz nieruchomo leżał na brzegu a jego pióra poruszał wiatr. Pochwyciła zdobycz, schowała i ruszyła dalej. W przypływie genialnego pomysłu, podeszła do brzegu Czarnego Ogona aby napić się wody i nieco obmyć pyszczek wraz z łapami, z krwi wcześniej upolowanej kaczki. W momencie kiedy spokojnie nabierała wodę na język; usłyszała donośny wrzask. Podniosła uszy i wyprostowała się, zastygając w bezruchu chcąc zlokalizować owy jazgot. Wbiła pomarańczowe ślepia w dal. Zmrużyła je i wciągnęła powietrze, chcąc jakkolwiek zorientować się z czym ma do czynienia. Wiedziała, że na pewno z kotem, bowiem tego wrzasku nie pomyliłaby z żadnym innym! Serce podeszło jej do gardła a żołądek delikatnie zacisnął. Ta to jednak miała szczęście do podobnych przygód. Kiedyś spotkała Orzeszka, później przyszło jej pomagać w ratowaniu Wichury, a teraz co? Kolejny samotnik, który potrzebuje pomocy? Niby do jej nozdrzy wpadł zapach Cienistych wojowników, jednak...Jaka miała pewność? Przekroczyła sprawnie Czarny Ogon i na ugiętych łapach z wyćwiczoną lekkością i sprawnością puściła się biegiem w kierunku dobiegającego wrzasku. Jakoś wyminęła walczącego z łasicą Szczurzego Pazura i pierwsza dotarła na miejsce potyczki. Zastygła w miejscu na uderzenie serca spostrzegając nikogo innego jak Mroźne Serce! Nad jego głową unosił się puchacz a jej przyjaciel miał mnóstwo krwawiących ran. Największe, będące na karku i nosie rzuciły się wojowniczce od razu w oczy. Zacisnęła zęby i podbiegła do burego z groźnym wrzaskiem, skierowanym w stronę ptaszyska. Nastroszyła się i wysuwając pazury wylądowała obok niższego od niej syna Króliczego Pląsu. Kiedy już tam ustała, wbiła w niego miażdżące spojrzenie, którego...Mógł się po niej w ogóle nie spodziewać. Zawsze spoglądała na niego troskliwie i miło, bez oceny ze swojego rodzaju miłością. Teraz, prędzej Buk doszukałby się tu irytacji niżeli troski. xx- Mysi bobek! - wysyczała w jego kierunku i po chwili chwyciła go za niezranioną część karku i odciągnęła kawałek oglądając cały czas przeciwnika. Gwiezdny Klanie! Żeby ten Szczur przybiegł jak go potrzeba... Kiedy już udało jej się odciągnąć go jakiś kawałek, puściła jego kark i zgarnęła łapami mech, przyciskając go do krwawiącej rany na nim. Tak, tą raną powinna zająć się na samym początku. - Ty głupi futrzaku, dlaczego masz więcej ran niż to ptaszysko? - odparła a w jej głosie dopiero teraz dało się dosłyszeć nutkę zaniepokojenia i troski. Zerknęła w stronę agresora i zasyczała ostrzegawczo, tnąc powietrze biczowatym ogonem, gotowa do skoku w jego kierunku aby wyrwać mu coś więcej niż kilka piór. Jednak to...później, teraz liczyło się zatamowanie krwawienia i szybkie zgarnięcie Buka do Ciernistego Kwiatu. Mysi móżdżek!
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Ostateczny atak udał się. Szczur rozerwał gardło łasicy, która po chwili dławienia się krwią, padła. Kocur uśmiechnął się triumfalnie, patrząc na zdobycz. No ale... Co teraz? Ma ją wziąć do obozu jako pokarm, czy zostawić tu. Nie miał zamiaru jeszcze kończyć polowania, więc stwierdził, że zakopie tutaj ciało i najwyżej wróci po nie później. Z resztą nie miał zbytnio wiele czasu do zastanawiania się, bo nagle usłyszał krzyk. Coś Jakby wołanie o pomoc. Komunikat był dosyć jasny, przynajmniej dla Szczura. "Szczur, Puchacz". Kocur pomyślał, że Mróz natrafił na puchacza i po prostu nie potrafi sobie z nim poradzić. Dlatego bez zastanowienia pobiegł w stronę źródła dźwięku. Czy chciał walczyć z puchaczem? Wiedział, że to groźniejszy przeciwnik, ale wierzył w wygraną. Zależało mu na pokazaniu swojej wartości. Gdy przybył na miejsce, spostrzegł swojego towarzysza, przy którym była już Popielny Żar. Próbowała mu pomóc, bo nie wyglądał najlepiej. Kocur nie skupiał się na tamtej dwójce, wolał walczyć. Przynajmniej próbować walczyć. Szybko zlokalizował ptaka i przyszykował się do ataku. Spiął mięśnie i zgiął lekko łapy, w oczekiwaniu aż puchacz zniży lot. Cały czas pilnował, aby nie zostać zaatakowanym od tyłu, bo wtedy to juz pozamiatane. Chodziło mu głównie o to, aby skoczyć na niego, gdy ten będzie starał się go zaatakować. Powali ptaszysko na ziemię i pozbawi życia. Brzmi łatwo, ale łatwym pewnie wcale nie będzie.
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Mróz i Popiel siedzą w krzakach, tak przynajmniej wywnioskowałam, więc logicznym jest, że puchacz za nimi tam nie wleci, także atak od razu skierowałam na Szczura (15 + 14) - (16 + 13) = 0 Atak Puchacza: udał się dobrze[100%] > (13 + 15) - (8 + 6) = 11
Puchacz to już nie łasica, a przeciwnik pokaźniejszych rozmiarów i zdecydowanie bardziej wymagający. Dlatego gdy Popielny Żar zajmowała się ranami osłabionego wojownika, Szczurzy Pazur wziął na siebie pozbycie się przeciwnika, który wciąż kursował nad głowami kotów. Czekał kiedy ptak zniży lot, by wtedy wykonać swój atak, jednak puchacza charakteryzuje dość duża zwinność – szczególnie w locie – i pomimo swych rozmiarów wyminął łapy wojownika, by swymi szponami uderzyć go wprost w pysk. Potem znów wrócił do bezpiecznej odległości w powietrzu, szykując się do kolejnego ataku.
Mróz: lvl: 3 | S: 8 (12) | Zr: 6 (8) | Sz: 5 (7) | Zm: 6 | HP: 22-1-1-1=19/70 | W: 34/50
• przerzuty 1/2
• statystyki obniżone o 1/4; spadek HP o połowę
○ rana 1 stopnia; płytkie ślady pazurów między uszami, krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 0 stopnia; wyrwana sierść z karku
○ rana 1 stopnia; małe uszczerbienie prawej małżowiny usznej
○ rana 0 stopnia; zadrapanie na łapie
○ rana 1 stopnia; długie ślady pazurów na karku, krwawienie zatamowane
○ rana 1 stopnia; rozerwana skóra na nosie; -1HP do końca walki
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Tamowanie jednej rany chyba się powiodło, jednak Popielny Żar nie zamierzała zwlekać. Udało się odejść i ukryć tak, aby Puchacz zaniechał ataku pozostawiając dwójkę kotów w bezpiecznej odległości w momencie starcia przybyłego Szczurzego Pazura z latającym ptaszyskiem. Kotka rzuciła jedynie przelotne spojrzenie w kierunku przybyłego kocura, by po tym przenieść już całą uwagę na rannego Buka. Skarciła go spojrzeniem niczym małe kocię i zmarszczyła grzbiet nosa. Taki duży, a jednak daje się tak poranić! Rany nie wyglądały na głębokie, jednak...I tak były poważne. Nie mogła zrozumieć jakim cudem buras zaznał ich aż tyle. W końcu jakby porządnie się zamachnął dałby radę powalić ptaszysko na ziemię i tam stoczyć z nim pojedynek. A tak? Dorobił się kilku blizn na przyszłość. Oby zapamiętał to na długie księżyce. Westchnęła ostatecznie i pokręciła łbem z zaniepokojeniem w jego kierunku. Jak dobrze, że akurat przechodziła niedaleko i usłyszała jego wołanie o pomoc. Skierowane akurat do Szczurzego Pazura, z którym to udał się na polowanie; ale! Lepiej dla niego było jak córka Trzciny się zjawiła. Kto wie, co by mogło się stać, jakby go nie odciągnęła. xx- Marsz ze mną do lecznicy. - oznajmiła stanowczo i dała sygnał aby za nią podążał bez zbędnego gadania czy prychnięć. Co jak co, ale teraz to powinien posłusznie milczeć! Nim jednak odeszła, zerknęła w stronę otrzymującego cios Szczura i sierść zjeżyła się na jej karku. Zacisnęła zęby postanawiając poprosić jakiś wojowników, aby przyszli kocurowi. Po uderzeniu serca jednak zaczęła czym prędzej odchodzić i możliwie opuściła Malinowe Krzewy u boku Buka, pomagając mu dojść do obozu jakoby czuł się podczas drogi słabo.
Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Schował się pod krzakiem licząc że uratuje swój puchaty zadek zanim zjawi się syn Łasiczego Futra. Ku zaskoczeniu pierw, zanim doszedł Szczurzy Pazur, rozróżnił znaną mu kocicę która najwidoczniej usłyszała jak wołał o pomoc. Nie wiedział czy cieszył się z jej obecności, czy czuł się upokorzony że ptaszysko dało mu radę. Pierwsze co usłyszał od niej sprawiło że zmrużył oczy w jej kierunku i położył po sobie uszy. Raczej to nie była chwila aby dawać mu reprymendę za brak głowy podczas walki z latającym ptactwem. Chwyciła go za kark i przesunęła gdzieś dalej na co on zareagował syknięciem. Może i uważała na to aby nie uszkodzić obecną ranę, jednak Buk był obecnie nieco podrażniony. Po chwili poczuł presję na jednej ranie, na co fukną, niezadowolony. Cóż to, nagle zrobiła się medyczką i wiedziała co powinna robić w takiej sytuacji? Na pytanie odpowiedział twardym spojrzeniem, nie była jego matką, nie musiał tłumaczyć się że sparaliżowało go.
Zauważył po czasu również Szczura, który napotkał się na ten sam problem co on. Atakujący przeciwnik z góry bywał bardziej zdradliwy niż można było oczekiwać. Strzepną uchem gdy wojowniczka zdecydowała się na dyrygowanie jego zdrowiem, tym razem postanowił posłuchać się jej i poszedł za nią niczym owieczka. Oby Ciernisty kwiat czy dzieciak Olchowego Szeptu byli obecni. Podczas drogi, po ulotnieniu się spod krzewu ruszył pewnym tonem, na początku szybkim, jednak po dwóch lisich ogonów zwolnił, czując jak nie dawał rady utrzymać takie tempo aż do obozu.
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
A niech to! Szczur nie przemyślał tego, że w locie ptak jest od niego zwinniejszy. Zrozumiał to dopiero po wykonanym ataku, który oczywiście się mu nie udał. Ptak wyminął go i szponami przejechał po pysku, tym samym raniąc kota. Potem wrócił na bezpieczną odległość i... Tyle. Czekał, aby znowu zaatakować. Wojownik... Nie miał pojęcia co ma zrobić. Jak ma podejść do tego przeciwnika, aby samemu nie zostać zranionym. Co zrobić? Pierwszy raz walczył z takim dużym ptaszyskiem. Oczywiście chciał go pokonać, lecz czy nie lepiej byłoby po prostu uciec? Jeszcze nie teraz, nie potrafił odejść tak po prostu. Chęć walki zmusiła go do dalszych prób.
Spojrzał ponownie na puchacza. Musi zrobić coś, aby powalić go na ziemię, bo wtedy ptak będzie sobie radzić gorzej. Może... Ogon? Dzięki temu mógłby choć trochę zachwiać równowagę przeciwnika. Szczur ponownie spiął mięśnie, czekając aż puchacz podleci do niego. Gdy byłby wystarczająco blisko, kocur wybiłby się w górę. Tym razem chciał chwycić się jego ogona, aby ściągnąć drapieżnika na ziemię lub przynajmniej go zranić. Oczywiście przy tym wszystkim uważał, aby to jemu nie stała się zbyt wielka krzywda. Nie może dać się pokonać, co wtedy pomyśli sobie Klan Cienia?
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Atak Szczura: w ogóle się nie udał[0%] > krytyczny[150%] (11 + 14) - (12 + 13) *1.5 = 2 Atak Puchacza: krytyczny[150%] > (20 + 15) - (10 + 9) *1.5 = 25
Popiel i Mróz oddalili się bezpiecznie od całego pobojowiska. Na miejscu pozostał za to Szczur, który podjął próbę walki z latającym przeciwnikiem. Puchacz miał przewagę w powietrzu, z czego korzystał w stu procentach. Wojownik obrał za cel coś zupełnie innego niż skrzydła, więc gdy tylko puchacz znów zniżał lot, by wykonać swój atak, Szczur wybił się w powietrze, wyrywając ptaszysku dwa pióra z ogona. Puchacz w tym czasie uderzył w głowę kocura, wytrącając go z równowagi. Szczur nie mógł wylądować na łapach, dlatego gdy padł na jedną z nich, ta wykręciła się nienaturalnie, a ogromny ból rozszedł się po ciele cienistego wojownika. Szczur nie był w stanie stać na prawej, przedniej łapie, a gdy tylko podejmował próby, ogrom bólu zalewał go jeszcze to bardziej, a sam upadał. Ból głowy - po uderzeniu ptaka - stawał się przy tym prawie, że nie wyczuwalny. Puchacz triumfował nad nim i wciąż krążył gdzieś tam nad głową...
Mróz: lvl: 3 | S: 8 (12) | Zr: 6 (8) | Sz: 5 (7) | Zm: 6 | HP: 19/70 | W: 34/50
• przerzuty 1/2
• statystyki obniżone o 1/4; spadek HP o połowę
○ rana 1 stopnia; płytkie ślady pazurów między uszami, krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 0 stopnia; wyrwana sierść z karku
○ rana 1 stopnia; małe uszczerbienie prawej małżowiny usznej
○ rana 0 stopnia; zadrapanie na łapie
○ rana 1 stopnia; długie ślady pazurów na karku, krwawienie zatamowane
○ rana 1 stopnia; rozerwana skóra na nosie; -1HP do końca walki • daleko od walki
Popiel: lvl: 4 | S: 9 | Zr: 12 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55
• przerzuty 0/3 • daleko od walki
Szczur: lvl: 4 | S: 11 (14) | Zr: 5 (7) (9) | Sz: 8 (10) | Zm: 6 | HP: 57-1-25=31/70 | W: 39-3=36/60
• przerzuty 3/3
• statystyki obniżone o 1/4; spadek HP o połowę, od następnej tury
○ rana 0 stopnia; lekkie obicie grzbietu
○ rana 1 stopnia; rozerwana skóra na pysku (nad nosem), krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 2 stopnia; skręcenie prawej łapy w nadgarstku, - 2 do zręczności
Puchacz w locie: S: 15 | Zr: 13 | Sz: 9 | HP: 71-2=69/75 | W: 33-3=30/60
• -2 do celności; spadek wytrzymałości o 1/3
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióro ze skrzydła
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióra z ogona
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
I w końcu się przeliczył. Miał nadzieję, że uda mu się pokonać Puchacza, tak jak było z łasicą. Być może miał za dużo pewności siebie po wygranej walce. Kocur skoczył na ptaka i co prawda udało mu się wyrwać mu kilka piór z ogona, ale za to dostał w głowę. Gdyby tego było mało, wylądował tak niesfornie, że niemalże natychmiast poczuł ogromny ból w jednej z łap. Zrobiło mu się słabo, nie mógł stać na nogach. W ogóle nie zwracała uwagi na inne rany. Zrozumiał, że nie ma już na szans na zabicie latającego cholerstwa. Musi uciekać. Bardzo nie chciał tego robić, ale nie chciał też umierać. Nie czekając na atak ze strony drapieżnika, na trzech, zdrowych łapach zaczął uciekać, a raczej skakać w stronę krzaków, z których wcześniej wyszedł. Chciał się tam skryć i potem wrócić do obozu. Wydawało mu się, że to może być coś poważnego i Ciernisty Kwiat powinna to opatrzeć. A co jeśli nie będzie potrafiła?
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
ucieczka Szczura > 11
pogoń puchacza > 11
ucieczka trwa
Bieganie na trzech łapach nie jest proste, a pulsujący ból w jednej z łap nie ułatwia wcale sprawy, co powiedzieć dopiero o puchaczu, który był za wojownikiem na wyciągnięcie szpona i zaledwie sekundy dzieliły go od ponownego oberwania. Krzaki nie były jednak tak blisko, jak mogło się zdawać, więc droga do nich trwała znacznie dłużej niż można by przypuszczać. Puchacz skutecznie odciął drogę Szczurzemu Pazurowi, migając mu skrzydłem tuż przed pyskiem i zmuszając tym samym, by kocur skręcił i obrał inny kierunek. Pogoń trwała nadal.
Szczur: lvl: 4 | S: 11 (14) | Zr: 5 (7) (9) | Sz: 7 (8) (10) | Zm: 6 | HP: 31-1=30/70 | W: 36-5=31/60
• przerzuty 3/3
• statystyki obniżone o 1/4; spadek HP o połowę, od następnej tury
○ rana 0 stopnia; lekkie obicie grzbietu
○ rana 1 stopnia; rozerwana skóra na pysku (nad nosem), krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 2 stopnia; skręcenie prawej łapy w nadgarstku, -2 do zręczności i -1 do szybkości
Puchacz w locie: S: 15 | Zr: 13 | Sz: 9 | HP: 69/75 | W: 30-2=28/60
• -2 do celności; spadek wytrzymałości o 1/3
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióro ze skrzydła
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióra z ogona
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Szczury Pazur starał się nie zwracać uwagi na ból, który towarzyszył mu praktycznie na każdym kroku. Teraz liczyła się dla niego tylko ucieczka. Wiedział, że będzie to trudne, że w najgorszym przypadku może się mu nie udać. Coraz bardziej zbliżał się do chaszczy, lecz nagłe wielkie ptaszysko odcięło mu drogę. Wojownik zasyczał wściekle, patrząc mu prosto w oczy. Czym prędzej obrócił się, aby obrać inny kierunek. Na szczęście nie miał zbyt wielkiego problemu ze znalezieniem schronienia, bo krzaki, czy inne drzewa były praktycznie wszędzie, jak to w lesie bywa. Dlatego niemalże jak tylko się obrócił, pognał, jak tylko najszybciej mógł, na trzech łapach w stronę chaszczy. Przez chwilę nawet pomyślał, że może powinien kompletnie zignorować ból i dobiec do celu normalnie, ale czy dałby radę? Czy nie pogłębiłby bardziej swojej rany? I czy już teraz można powiedzieć, że jest poważnie?
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Poruszanie się na trzech łapach proste nie było, a równowaga była bardzo zachwiana i chcąc nie chcąc, co jakiś czas Szczur był zmuszony skorzystać z tej pulsującej bólem łapy, sprawiając, że ból przybierał na silne. Czując za sobą puchacza, gnał przed siebie, nie zatrzymując się i nie zwalniając kroku ani na chwilę. Tym razem dotarł do krzaków, w których się skrył przed szponami ptaka. Jednak krzaki nie były aż tak dobrym miejscem, dały co prawda schronienie dla Szczura, jednak na jak długo? Puchacz usiadł na pobliskim drzewie i najzwyczajniej regenerował czyny, a oczy czujnie wlepił w krzak, w którym skrył się wojownik. Co uczyni więc Szczurzy Pazur? Podejmie próbę walki, ucieczki, czy najzwyczajniej poczeka kiedy ptak się znudzi?
Szczur: lvl: 4 | S: 11 (14) | Zr: 5 (7) (9) | Sz: 7 (8) (10) | Zm: 6 | HP: 30-1=29/70 | W: 31-5=26/60
• przerzuty 3/3
• statystyki obniżone o 1/4; spadek HP o połowę
○ rana 0 stopnia; lekkie obicie grzbietu
○ rana 1 stopnia; rozerwana skóra na pysku (nad nosem), krwawi; -1HP do końca walki
○ rana 2 stopnia; skręcenie prawej łapy w nadgarstku, -2 do zręczności i -1 do szybkości
Puchacz w locie: S: 15 | Zr: 13 | Sz: 9 | HP: 69/75 | W: 28/60
• -2 do celności; spadek wytrzymałości o 1/3
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióro ze skrzydła
○ rana 0 stopnia; wyrwane pióra z ogona
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Obóz opuściła w milczeniu, lekko stawiając kroki w stronę Świerczyny – przynajmniej na razie. Nie miała konkretnego planu na ten spacer, chociaż po drodze jej się formował pewien pomysł; pytanie tylko, czy Błotnista Kałuża będzie chętny do jego realizacji. Kocur był… Kąsające Zimno nie wiedziała czemu, ale wydawał się jej intrygującą zagadką do rozwiązania. Miała wrażenie, że jest w nim o wiele więcej, niż pokazywał na co dzień i niż pokazał jej w tej jednej rozmowie, jaką do tej pory odbyli.
– Cicho liczyłam na to, że jednak będziemy mianowani na jednej cerremonii – zaczęła miękko, dość niecharakterystycznie jak na siebie dzieląc się swoimi prawdziwymi przemyśleniami. Właściwie ta niewielka obsuwa niewiele zmieniała, oprócz tego, że nie odbędą mianowania wspólnie, ale… wciąż.
– Byłeś kiedyś poza terrenami klanu? – spytała, zerkając na kocura kątem oka.