Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
W pierwszej chwili nie chciał odpuścić.
Ale tylko głupiec nie rozpoznałby własnej słabości. Dlatego za radą starszego wojownika w końcu ranny powrócił do obozu, ciągnąc za sobą borsucze truchło.
// zt
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Topieliska: krytyczny (150%) = 5 Atak lisa: udany (100%) = 1
Na polu bitwy został już tylko Szepczące Topielisko i lis. Rudy był już na tyle poturbowany, że zdawać by się mogło, że zaraz padnie, ale trzymał się. Wojownik zostawił po sobie płytkie ugryzienie na gardle psowatego, w odwecie dostając łapą po pysku.
Zimna Krew: S: 9(13) | Zr: 11(15) | Sz: 4(6) | Zm: 5(7) | HP: 28/80 | W: 29/60
» spadek statystyk
» wykorzystane przerzuty: 3/4
» celność obniżona o 1
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z tylnej, prawej łapy
» rana 0. stopnia: siniak na grzbiecie
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie w nos, krwawi (po 1 HP na turę); brak infekcji
» rana 1. stopnia: płytkie ślady po zębach na prawej, przedniej łapie, krwawi; brak infekcji
» rana 2. stopnia: rozerwana skóra na tylnej, prawej łapie (staw skokowy), krwawi (w pierwszej kolejce -3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki); brak infekcji
Lis: S: 4(17) | Zr: 3(12) | Sz: 3(12) | Zm: 2(9) | HP: 19-5-1-1-3=9/80 | W: 56-1=55/65
» spadek statystyk
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na szyi
» rana 0. stopnia: płytkie, niekrwawiące ugryzienie na gardle
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z brzucha
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść spod oka
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na przedniej łapie, krwawi (po 1 HP na turę)
» rana 1. stopnia: płytkie ślady po pazurach na policzku, krwawi (po 1 HP na turę)
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na brzuchu, krwawi w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
Zostałem sam przeciwko wielkiemu drapieżnikowi, którego powinienem się bać. A jednak wciąż nie był w stanie nawet ugryźć mnie na tyle mocno, by naprawdę zabolało. Zresztą wyglądał, jakby ledwo trzymał się na łapach.
Może kolejny atak, nawet tak średnio udany jak większość moich, mógł naprawdę go zabić. A wtedy stałbym się w końcu prawdziwym wojownikiem, nie kimś, kto, niezależnie od tego co myślał, wciąż jedynie ukrywał się przed spotykającymi go niebezpieczeństwami.
Spróbowałem wbić swoje zęby w szyję lisa jeszcze raz, teraz porządniej niż poprzednim razem, by rzeczywiście poczuć jego krew.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Lis: S: 4(17) | Zr: 3(12) | Sz: 3(12) | Zm: 2(9) | HP: 9-15=0/80 | W: 55/65
» spadek statystyk
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na szyi
» rana 0. stopnia: płytkie, niekrwawiące ugryzienie na gardle
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z brzucha
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść spod oka
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na przedniej łapie, krwawi (po 1 HP na turę)
» rana 1. stopnia: płytkie ślady po pazurach na policzku, krwawi (po 1 HP na turę)
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na brzuchu, krwawi w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na szyi, krwawi w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki
» śmierć
+65Exp dla Zimnej Krwi +65Exp dla Szepczącego Topieliska
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
Naprawdę wszystko się skończyło. A ja wciąż nie czułem się nawet ranny na tyle, by musieć z tym udać się do medyka. Było to dziwne uczucie. Ale przecież dokładnie tak powinno być. Tym powinienem być. Lisy, borsuki i wszystko inne miało leżeć martwe pod moimi łapami, podczas gdy ja wychodziłem z tego jedynie z zadrapaniami.
Odetchnąłem głęboko, po czym zabrałem się za zakopywanie truchła. Lepiej było się upewnić, czy tym razem nie pozostało tu nic, co mogłoby przyciągnąć kolejne drapieżniki. Gdy skończyłem to robić, ruszyłem w kierunku obozu, by sprawdzić, czy Zimnej Krwi udało się bez przeszkód udać do medyka.
Jest niski, chudy i drobny. Okrywa go krótkie futro, bure i wyraźnie tygrysio pręgowane na pysku, łapach i ogonie, a na tułowiu jednolite: delikatnie kremowe i jasne. Ma różowy nosek, jasnoniebieskie oczy i przeciętnej wielkości uszy.
Od czasu otrucia w Cieniu Jaskinia zmienił się. Stał się nieufny wobec własnego klanu, zdystansowany i ostrożny. Wciąż jest pracowity, ale teraz więcej uwagi poświęca rozwijaniom własnych umiejętności niż przysłużeniem się klanowi. W myślach kwestionuje wszystko i wszystkich, lecz na głos stara się mówić to co jego rozmówcy chcą usłyszeć, szczery jest wyłącznie wobec tych, którym ufa.
Burzowa Łapa [KG], Wojna [KW], Gwiazda [KRZ]
Korzystając z miarę dobrej pogody spontanicznie wybrał się na długi spacer korzystając z lichego słońca, którego ostatnio było coraz mniej i pojawiało się na coraz krócej. Podobały mu się nieliczne liściaste drzewa cieszące wzrok ognistymi kolorami, niestety na terenach Cienia nie było ich wiele, ale gdy zbliżał się do granic (szczególnie z innymi klanami) ta sytuacja ulegała zmianie. Tym razem wybrał się w okolice jeziora ciesząc się wyłącznie własnym towarzystwem - stanowiło to dobrą okazję do przewietrzenia myśli i wyrwania się z szumu wiecznie żywego obozu.
Jaskinia usiadł na pniu powalonego drzewa unikając dzięki temu wilgotnego mchu, podkurczył pod siebie łapy i cieszył się promieniami słabego słońca pozwalając sobie na chwilę bezczynności. Nie spodziewał się towarzystwa.
Nie tylko Jaskiniowa Łapa poszedł na spacer. Senna Mara również, chociaż bardziej to szła na kolejne samotne polowanie. Koty wciąż chorowały, więc trzeba było przynosić odpowiednią zwierzynę. Kotka pamiętała, że przyniosła dużo nieodpowiedniej, chciała jakoś odpokutować. Tak więc ruszyła na Mechowisko, mając nadzieję znaleźć tam zwierzynę.
Szła powoli, rozglądając się uważnie. Dopiero wychodząc z krzaków zobaczyła Jaskiniową Łapę, siedzącego na pieńku.
- Jaskiniowa Łapo - zmierzyła go wzrokiem.
Jest niski, chudy i drobny. Okrywa go krótkie futro, bure i wyraźnie tygrysio pręgowane na pysku, łapach i ogonie, a na tułowiu jednolite: delikatnie kremowe i jasne. Ma różowy nosek, jasnoniebieskie oczy i przeciętnej wielkości uszy.
Od czasu otrucia w Cieniu Jaskinia zmienił się. Stał się nieufny wobec własnego klanu, zdystansowany i ostrożny. Wciąż jest pracowity, ale teraz więcej uwagi poświęca rozwijaniom własnych umiejętności niż przysłużeniem się klanowi. W myślach kwestionuje wszystko i wszystkich, lecz na głos stara się mówić to co jego rozmówcy chcą usłyszeć, szczery jest wyłącznie wobec tych, którym ufa.
Burzowa Łapa [KG], Wojna [KW], Gwiazda [KRZ]
Powoli odwrócił głowę w kierunku mówiącej. Jego oczom ukazała się jedna z córek Psiej Gwiazdy, którą znał wyłącznie z widoku - właściwie jak większość klanu. Od kiedy dowiedzieli się, że Wielka Stopa został zabity przez Cienistą parkę paranoja i nieufność Jaskiniowej Łapy wobec własnego klanu jeszcze bardziej urosła w siłę. Izolowanie się w tak wielkim klanie od wszystkich było oczywiście niemożliwe.
- Senna Maro - odwzajemnił powitanie (o ile to było powitanie). Wyglądał na rozluźnionego, lecz był czujny i nie spuszczał z kocicy wzroku. - Wybrałaś się na samotny patrol, polowanie, czy jedno i drugie? - znajdowali się na tyle blisko granicy, że obie opcje były prawdopodobne.
Cała Senna Mara, kiwnęła tylko mu głową, gdy Jaskinia wiedział już o jej obecności. Nie mrugnęła nawet okiem na jego pytanie, jedynie przeszła kilka kroków, gdy je zadawał. Odwróciła w jego kierunku łeb.
- Samotne polowanie - odparła. Widać było, że kocur był czujny, jak cała reszta klanu, po tym wszystkim, co się stało… Prędko to nie zniknie. - Nie siedź tu zbyt długo, drapieżniki cię wyczują - mruknęła, uśmiechając się do niego, tak jak miała w zwyczaju. Pamiętała, że kocur był terminatorem jej własnego brata, Martwej Duszy, który kompletnie zbzikował. Oby tylko Jaskiniowa Łapa nie przyjął zbyt wiele nauk zdrajcy. Wszak terminator był młody, mógł uczyć się dalej, lepiej. Nie tak, jak jej własny uczeń, Dziurawa Łapa, która miała głęboko w poważaniu treningi. Więc cóż mogła Sen robić, jak nie dawać małych instrukcji innym terminatorom, gdy ci myśleli, że wszystko im dobrze wychodzi.
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
Wartki Potok, korzystając z okienka pogodowego, podczas którego ani jeden płatek śniegu nie opadał na leśne runo - postanowiła wybrać się na polowanie. Samotnie, bo takie też preferowała. Lubiła być momentami sama, dawało jej to swobodę i spokój, jaki w ostatnim czasie naprawdę doceniała. Kiedy dotarła na miejsce, zaczęła węszyć i nasłuchiwać za zwierzyną, skupiając swoje zmysły już jedynie na jednym - namierzeniem potencjalnego posiłku.
Bura wojowniczka przemierzała mechowisko w poszukiwaniu zwierzyny. W pierwszej chwili usłyszała szelest zza krzewów, jednak było to nic innego jak silniejszy wiatr, który zerwał się nieoczekiwanie. Nie przywiał jednak żadnego tropu, nic.
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
Nic, nic, zupełny standard, przynajmniej na początku. Nie zrażała się, zwłaszcza, że pora nagich drzew była, jaka była. Musiała wykazać się cierpliwością, a tej, jeśli chodziło o polowania, miała całkiem sporo. Szła więc dalej, przed siebie, słuchając uważnie najcichszych pisków i zgrzytów, które mogłyby pomóc jej w namierzeniu zwierzyny. Las, wbrew pozorom, na pewno nie był martwy.
To nie zgrzyt czy pisk zaszczycił uszy Wartkiego Potoku, ale... tupot małych łapek. Tłusta, brązowa myszka dreptała szybko między drzewami, niespokojna, choć nie miała powodów, by czuć się zagrożona. Wojowniczka stała pod wiatr i jej zapach nie docierał do gryzonia. Niemniej rozjuszone zwierzątko nie powinno być problemem dla burej kotki, była doświadczoną wojowniczką, jeszcze lepszą łowczynią. Myszka była w niemałych tarapatrach.
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
Większość piszczków na ten okres przybierała na wadzę, więc były pełne tłuszczu, tak, jak ta mysz. Dzięki temu była o wiele smakowitszym kąskiem. Wartki Potok przywarła do ziemi, przybierając pozycję łowiecką i ruszyła w kierunku gryzonia, starając się pozostać niezauważoną i nie usłyszaną. Przeniosła ciężar ciała na tylne kończyny, starając się stąpać ostrożnie i powoli, ale wystarczająco sprawnie, aby szybko biegnący gryzoń nie uciekł do jakiejś nory. Kiedy podeszła odpowiednio blisko - zaatakowała, chcąc pozbawić ją życia.
Brązowa myszka przystanęła, najwyraźniej spostrzegając coś w śniegu. Nim jednak przekonała się o swoim znalezisku, pazury Wartkiego Potoku dotarły do jej gardła, a gryzoń zdążył wydobyć z siebie pisk czystego przerażenia, nim padł nieżywy w łapach wojowniczki.