Logo Artemidy
Torfowy Rojst
#91
Przechodzał się i obserwował wszystko dookoła. Chciał dokładnie zobaczyć wszystko co znajdowało się dookoła. Chciał się bardziej orientować gdzie był. Wiedział, że jest blisko klanu Rzeki ale w jakim punkcie dokładnie? Nie wiedział. Musi sobie pochodzić jeszcze trochę żeby jego orientacja w terenie była tak dobra jak wtedy kiedy był jeszcze w klanie. Tak więc zwracał na wszystko uwagę. W pewnym momencie skierował swój wzrok na trawy gdzie nagle wyłoniła się dobrze znajoma mu postać. Zamrugał kilka razy w niedowierzaniu. Przed chwilą myślał o niej i nagle bum! Pojawia mu się Śliwka. Nie wiedział czy to dobrze czy to źle bo wojowniczka ostatnio nie chciała z nim rozmawiać i no... Stwierdziła, że jest sztuczny w stosunku do niej. Nadal uważał, że wtedy nie mówiła o nim ale jaka była prawda? Nie wiedział.
- O-oo Śliwka... Co za dziwny zbieg okoliczności... - powiedział prawie, że w tym samym momencie co czarno-biała kotka. - Ja? Um... Cóż zwiedzam sobie tereny niczyje. - uśmiechnął się niemrawo. Dobrze wiedział, że teraz mało co pachniał klanem Cienia. Czuł się przez tą sytuację trochę skołowany. Nie chciał żeby wiedziała, że został samotnikiem. Nie wiedział jakby na to zareagowała i czy gdyby jej powiedział co się stało to by mu uwierzyła. Nie wiedział też czy kotka go w pewnym stopniu lubiła. Nadal pamiętał jak krzyczała na niego, że on jej nie zna a ona jego. Nie mieli nigdy okazji się poznać przez trudne okoliczności.
- A ty co tutaj robisz? - zapytał chcąc odgonić Śliwkę od zadania mu pytania o klan i tym podobne.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Nic dziwnego, że Śliwkowa Pestka najzwyczajniej w świecie zaskoczona widokiem kocura w...Tych okolicach. Torfowy Rojst był naprawdę daleko od ziem klanu cienia i widok Cienistego wojownika aż tutaj mógł być naprawdę dziwny! Sama reakcja burego kocura wydała się Śliwce podejrzana; podczas ich ostatniej rozmowy był pewny siebie, a teraz przez niewinne pytanie jakby cała ta maska pewności siebie spadła i ten zaczął się jąkać. Dodatkowo zdawał się być zestresowany i spięty, a nikt tak dobrze nie mógł tego wyłapać jak Śliwka, która chyba więcej razy była sparaliżowana stresem niż faktycznie zadowolona z czegokolwiek. Na odpowiedź Płonącego Lasu lekko uniosła brew, nic jednak nie powiedziawszy. Niepokoił ją również fakt, że kocur mało co pachniał swoim klanem, więc wychodziło, że musiał już co najmniej parę wschodów słońca spędzić na Ziemiach Niczyich co...W sumie by się zgadzało z tym, że był aż tutaj! Już chciała podpytać o to, czy wszystko dobrze i dlaczego ledwo czuć od niego cienisty zapach, jednak wojownik wyprzedził ją i odbił jej wcześniej zadane pytanie na co lekko się wzdrygnęła i poruszyła trójkątnymi uszami.
xx— Ja...cóż, przyszłam odpocząć przy rzece z...Koleżanką — mruknęła ostrożnie, mając na myśli pozostawioną samą sobie Ciemną Mordkę, chociaż nie martwiła się czy ta sobie coś zrobi - poniekąd. Mogła chwilę porozmawiać z Płonącym Lasem i...raczej nie powinno się stać podczas tego nic złego. Sokole Skrzydło raczej nie zaprząta sobie nią głowy, a Ciemna Mordka nie powinna się utopić w płytkim odcinku Grzmiącej Rzeki. Taką miała nadzieje! W każdym razie, wyczuwając moment, kotka odchrząknęła cicho, czując lekką niezręczność przy kocurze i wiedzy, że...Ich ostatnie spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych z powodu jej zachowania. Nie czuła się wtedy najlepiej a wojownik pociągnął za nieodpowiednią linkę i...Wszystko runęło.
— W-wiesz Płonący Lesie, ja...Chciałabym cię przeprosić. Za...wcześniej
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Był skołowany. Nie chciał nikomu za bardzo mówić to co mu się przytrafiło bo większość kotów by go wyśmiało i kazało spadać. Śliwka też mogłaby źle o nim pomyśleć i raczej nie byłaby chętna do dalszych rozmów. Bo w końcu wygnaniec to też dostaje nalepkę zdrajca niekiedy. Gdy tylko ktoś wiedział o tym to potem patrzył przez pryzmat jego czynu. Ale co się dziwić...
Nigdy nie był mile widziany w klanie. Nie miał kumpli a rodzina niedawno co się od niego odwróciła. Nie wliczając w to dzieci, które nadal darzyły go jakąś sympatią a zwłaszcza córki. Taką bynajmniej miał nadzieję. Jednak na tą chwilę nie miał nikogo bliskiego przy sobie. Był sam. Żył jedząc, pijąc i rozmawiając z kotami, które pewnie drugi raz już nie spotka. Jego życie się zmieniło a on sam też się powoli zmieniał. Przyzwyczajał się do nowych warunków ale nadal brakowało mu czegoś i nie wiedział czego. Może zrozumienia? Wsparcia? A może wszystkiego na raz. Nie łatwo mu się żyło ale musiał dać sobie jakoś radę.
- O to dobry pomysł. Ostatnio jest jakoś tak... Cieplej. - mruknął na słowa Śliwki. Skoro była tutaj z koleżanką to czemu z nią nie była? Może Śliwka chciała się przejść czy coś sama i niechcący trafiła na Płomyka. Chyba ta opcja byłaby najprawdopodobna.
Słysząc przeprosiny, kocur otworzył szerzej oczy. Ona go przeprasza? Ktoś go przeprasza? Dawno się słyszał tego słowa. Mało kto go przeprosił w życiu. Chyba jedynie Popiel i nikt inny. Na samą myśl o siostrze poczuł lekki ucisk w sercu. Rozstali się skłóceni. Nawet nie mógł jej powiedzieć kolejnego przepraszam...
Wrócił jednak po chwili ze swoich myśli i mrugnął kilka razy.
- Nie musisz mnie przepraszać... To ja bardziej powinienem przeprosić! Niepotrzebnie Ci wtedy zwracałem głowę i pytałem o to co nie było dla ciebie komfortowe. - powiedział spokojnie. Śliwka nie musiała za nic przepraszać. Była wtedy w złym humorze i chciała być sama a on na upartego przy niej siedział i gadał. Głupio wyszło...
- Poza tym twoje niektóre słowa były prawdą. Mało co się znamy i nie powinnem wtedy jakoś ingerować w twoje sprawy. - pochylił głowę a następnie szczerze powiedział. - Wybacz mi Śliwko. - gdy je wypowiedział znów podniósł głowę i delikatnie się uśmiechnął.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Jeziorna Łapa - już Księżycowe Jezioro, została wojowniczką, a co za tym szło, Skrzące Słowo wypuścił spod swoich skrzydeł jedyną terminatorkę, którą miał pod swoim okiem. Oznaczało to, że dysponował większą ilością wolnego czasu, którą, rzecz jasna, przeznaczał na treningi i samodoskonalenie się, nie zaniedbując przy tym oczywiście wojowniczych obowiązków.
Z racji tego, że temperatura była coraz wyższa z każdym kolejnym wschodem słońca, uznał, że dobrze będzie poćwiczyć nieco pływanie. W ten sposób popracuje nad swoją kondycją oraz wytrzymałością. Dwa w jednym!
w tym celu udał się w okolice Torfowego Rojstu, by tam wejść do rzeki i rozpocząć ćwiczenia. Nadal nie było jakoś super ciepło, więc doświadczenie to nie należało do najprzyjemniejszych, ale trening nie miał być przyjemnością. Zresztą, im gorsze warunki, tym lepsze efekty!
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
To, że Jeziorko została wojowniczką zdecydowanie nie oznaczało, że zamierzała spocząć na laurach - wręcz przeciwnie, miała nawet więcej motywacji do ćwiczenia. Oczywiście, jedną z motywacji były słowa wypowiedziane niegdyś przez Skrzące Słowo o jej wadze, ale... to wolała odsuwać w czeluście swojej pamięci. Uznajmy, że naprawdę była pracowita i to była jej najważniejsza motywacja.
Najwyraźniej jaki Mistrz, taka uczennica, ponieważ Jeziorko wpadła na podobny pomysł - nie szukała żadnego konkretnego towarzystwa, ot chciała pomyśleć trochę, poukładać uczucia i to, co ostatnio się wydarzyło. A niestety - sprawa z Rysiem wciąż była taka, jaką ja zostawiła. Mimo iż chciała to zakończyć, by biedaka nie męczyć, to jednak... no, trafić akurat na tego kocura z Klanu Wichru jest ciężko. Najwyraźniej dotychczas oboje mieli szczęście, wpadając na siebie.
Zupełnie tak jak Skra i Jeziorko, którzy spotkali się w Torfowym Rojście - Jezioro chciała skorzystać z polepszającej się pogody, by poćwiczyć pływanie. Nie mogła powiedzieć, że to było jej mocną stroną, nawet jak na kota z Klanu Rzeki, bo mimo wszystko trening z jej poprzednią Mistrzynią urwał się właśnie na pływaniu.
Zamoczyła łapę w zbiorniku i podniosła głowę - nie zauważyła rudego kocura wcześniej, dopiero teraz usłyszała chlupot wody, dlatego patrzyła na niego zaskoczona, nie spodziewając się takiego obrotu sprawy.
- C-cześć. - powiedziała, wciąż z łapą zastygłą w wodzie.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Pływanie było nie tylko formą treningu - pozwalało to także oczyścić nieco umysł Skrzącego Słowa, którego to myśli w ostatnim czasie oscylowały wokół jednego kota. Wziął sobie do serca rozmowę z braćmi, zaczął analizować zachowanie Księżycowego Jeziora i zaczął poważnie zastanawiać się nad swoimi własnymi uczuciami. Zamierzał porozmawiać o tym wszystkim z przyjaciółką, gdy już wszystko sobie poukłada, gdy wszystko sobie przemyśli i gdy będzie już na to gotowy. Do tego czasu kontakt z nią ograniczał do przywitań. Nie to, żeby jej unikał - ona też zdawała się nie być zbyt chętna do rozmów. Nieco go to martwiło, zazwyczaj wręcz rzucała się w jego objęcia gdy znalazł się w jej zasięgu wzroku, ale starał się nie zaprzątać sobie głowy tego typu myślami. Choć oczywiście troszkę martwił się, że mogło mieć to jakiś związek z tym jej... przyjacielem z innego klanu.
Sam zajęty był sobą, swoimi myślami i trenowaniem, dlatego nie zauważył od razu znajomej sylwetki. Dopiero po pewnym czasie, gdy odwrócił się za siebie, jego oczom ukazała się córa Świetlikowego Zagajnika. Głos jakby uwiązł mu w gardle. Wpatrywał się w nią przez parę uderzeń serca i nie był w stanie wydusić z siebie ani słowa.
Nie był do końca gotowy na tę konfrontację. Nie przemyślał do końca tego wszystkiego, tego co chciałby powiedzieć, jak w ogóle chciałby zacząć tę rozmowę. Czuł, że coś jest nie tak, że atmosfera między nimi jest tak gęsta, że można ją było ciąć pazurami i nie miał pojęcia dlaczego. Czemu? Przecież zawsze między nimi było luźno, nie było żadnych problemów z komunikacją. Co więc się stało?
— Cześć — wydusił z siebie po dłuższej chwili, odchrząkując uprzednio flegmę zbierającą się w jego gardle. Wysilił się na uśmiech, jakim raczył ją zawsze i... stał, nie wiedząc za bardzo co powiedzieć dalej. Pierwszy raz oblał go zimny pot. Pierwszy raz faktycznie zabrakło mu języka w gębie i naprawdę nie potrafił stwierdzić dlaczego. Przecież nie pokłócili się, między nimi było wszystko w porządku!
Stał tak nieruchomo, wodząc wzrokiem po sylwetce Księżycowego Jeziora, zdając sobie sprawę z tego, na jak piękną kocicę wyrosła. Z tego jednak zdawał sobie sprawę już wcześniej - nie dopuszczał jednak do siebie tego, że mogła mu się podobać, że mógł ją uważać za fizycznie atrakcyjną. Nie wiedział co robić. Wrócić do pływania? A może powinien jakoś zagadać? Ugh. — Też przyszłaś popływać? — rzucił w końcu, niezwykle błyskotliwie. Lepsze jednak to, niż trwanie w niezręcznej ciszy.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Owszem - za napięcie między nimi odpowiadał między innymi pewien anonimowy kot z pewnego halnego Klanu, który powywracał sytuacją między nimi. Oczywiście, sama Jezioro nie miała w zamiarze unikać swojego ukochanego Mistrza - miała jednak zbyt duży strach w sercu, zwłaszcza po tym wszystkim, co usłyszała od Szkiełka. Wiedziała, że w końcu musi mu wszystko wydusić, w końcu jest również jej przyjacielem... I nawet jeśli ją za to znienawidzi, to przynajmniej to całe cierpienie się skończy. Prawda?
Widziała, jak wydusił z siebie powitanie. Widziała to, jak się zachowywał - och, na litość Gwiezdnych, czy dowiedział się już o tym wszystkim? A może zna jej uczucia? W sumie - nawet nie wiedziała co jest gorsze. Przeklinała siebie, że potrafi przyjść w najgorszym możliwym momencie w najgorsze możliwe miejsce - tak samo jak było to z Rysiem, tak teraz, gdy chciała pobyć sama, to nie mogła.
Przez chwilę zawahała się, czy przeprosić go i uciec, na co pewnie zareagowałby ulgą, ale... to nie byłoby uprzejme. Poza tym - nie mogą już siebie unikać. Widziała jak mierzył ją wzrokiem - och na Gwiezdnych, tak sądzącego wzroku chyba nawet na Sądzie Ostatecznym nie doświadczy!
Wyciągnęła łapę z wody i wciągnęła powietrze, gdy zadał jej pytanie.
- Nie. To znaczy, tak. To znaczy, też. - wow, brawo Jezioro, cóż za wyżyny erudycji!
Westchnęła i usiadła na brzegu. Dosyć tych gierek.
- Miałeś rację. - zacisnęła zęby, po czym mówiła dalej. Jeśli po tym wszystkim popatrzy na nią z obrzydzeniem, ucieknie, jasne. W sumie, nawet po tym wszystkim nawet na niego nie spojrzy, lepiej dla pewności i tak uciec. - Miałeś rację, mój przyjaciel wszystko źle zinterpretował. To znaczy, nawet nie - mówiłam mu, że lubię kogoś innego. Ale on i tak... on... wyznał mi, że coś do mnie czuje. A ja... byłam przerażona. - wzięła głęboki oddech - Powiedziałam, że musze to przemyśleć, bo nie chciałam go ranić. Ale obawiam się że zraniłam go tym bardziej. Bo oboje wiedzieliśmy, że nic z tego. Ja... czuję się z tym okropnie. - powiedziała, a przy ostatnim zdaniu jej głos się załamał. Nigdy tego nie chciała - nie chciała żadnego kochanka zza granicy, ani tym bardziej tak dziwnej sytuacji między nią a Skrą. Chciała cofnąć czas - i trzymać się z daleka od granic przed Zgromadzeniem. Chciała...
Żeby było jak dawniej.
Pojedyncza łezka uwolniła się jakimś cudem z jej zamkniętych powiek i pociekła po policzku, a ona szybko ją otarła, nie otwierając oczu. Tak bardzo się bała, och Gwiezdni, tak bardzo!
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Uśmiechnął i delikatnie zaśmiał - tym razem szczerze - gdy Jeziorko odpowiedziała na jego pytanie. Zapaliła się przy tym w jego głowie jakaś lampka ostrzegawcza, bo kotka nigdy nie była przy nim na tyle zestresowana, żeby się jąkać, czy tak wahać, ale poczuł się delikatnie lepiej, gdy jednak powiedziała cokolwiek. — W takim razie co jeszcze cię tu sprowadza? — zapytał, starając się zachowywać jak najnormalniej, skoro cisza między nimi została przerwana a atmosfera nie była już tak gęsta jak jeszcze uderzenia serca temu. Może jednak nie będzie tak źle i porozmawiają normalnie, tak jak kiedyś, bez tej całej niezręczności, która znienacka zaczęła im towarzyszyć?
Marzenia Skry legły w gruzach, gdy wojowniczka ponownie się odezwała.
Miałeś rację.
Choć nie miał dużo czasu na analizę tych słów, bo kotka dość szybko zaczęła kontynuować, przez jego umysł zdążyło przejść wiele najróżniejszych myśli, związanych z interpretacją ów wypowiedzi. Jedyne jednak co robił, to stał po klatkę piersiową w wodzie i wpatrywał się w przyjaciółkę, oczekując wyjaśnień. Gdy jednak je otrzymał, nie poczuł się ani trochę lepiej. Zacisnął zęby i wciągnął głośno powietrze do płuc, gdy usłyszał, że ten przyjaciel z innego klanu, tak jak podejrzewał, zakochał się w niej. Nie umknęło jego uwadze również stwierdzenie, jakoby Jezioro mówiła mu o tym, że lubi kogoś innego. Spotęgowało to uczucie zazdrości, bo jemu - Skrze - przecież o tym nie powiedziała. A przyjaźnili się. Dlaczego więc przed nim to ukrywała? Bo chodziło o niego? A może dlatego, że myślała, że sprawi mu tym przykrość?
Nie odezwał się ani słowem, choć w jego piersi aż kotłowało się od emocji. Dał jej w spokoju skończyć, stał ze zmarszczonymi brwiami i słuchał, a gdy zobaczył jej łzy... coś w nim pękło i cała złość zniknęła w zaledwie moment. Nie potrafił opisać swoich uczuć, nie był pewien co czuje względem niej, jak to dokładnie nazwać, nie wiedział czy było to w ogóle możliwe. Wiedział jednak, że bez względu na wszystko był jej przyjacielem i żadne inne emocje nie powinny brać nad nim góry - powinien ją wspierać i przy niej być, kiedy tego potrzebowała. Tak, jak przyjaciel. Wziął głęboki, ciężki oddech i wyszedł z wody.
Był zagubiony. Pierwszy raz czuł tak wiele rzeczy na raz, tak sprzecznych, tak różnych, tak... w sporej części nowych. Z jednej strony miał ochotę rzucić jedynie krótkie: "a nie mówiłem?" i sobie pójść. Był zły, że go nie posłuchała, że wkręciła się w jakiś pozaklwanowy romans. Był zazdrosny, że powiedziała kotu z innego klanu coś, czego nie powiedziała jemu. Nie potrafił nazwać uczucia, jakie towarzyszyło świadomości, że ktoś inny ją kocha i pożąda. Że ktoś patrzy na nią w taki sposób, w jaki Gęsiopióry patrzy na Pajęczą Nogę. Był jednak przede wszystkim smutny. Smutny, że z jakiegoś powodu ich relacja wyglądała tak, a nie inaczej, smutny, bo Księżycowe Jezioro płakała i to z powodu jakiejś wichrowej przybłędy. Zdecydowanie to było w tym wszystkim najgorsze.
Stał naprzeciwko niej przez chwilę, zastanawiając się nad tym, co zrobić, której emocji dać się ponieść. Widok płaczącej przyjaciółki był jednak zbyt ciężki do zniesienia i choć łapy rwały się do ucieczki, nie zrobił tego, a zamiast tego, przytulił ją do siebie. Bardzo mocno. Nie chciał, by cokolwiek popsuło ich przyjaźń. Był dorosły, musiał nad sobą zapanować i zachować się tak, jak na przyjaciela przystało. Trwał tak przez jakiś czas, by po pewnym czasie otrzeć jej łzy.
— Dlaczego byłaś przerażona? Nie zrobiłaś nic złego. Powiedziałaś mu, jak wygląda sytuacja. Mogłaś jedynie zrobić mu nadzieję, mówiąc że to przemyślisz. Chyba że... faktycznie to rozważałaś — odezwał się w końcu, wyjątkowo spokojnie, z ciepłą nutą w głosie. Skręcało go, a w gardle i klatce piersiowej czuł nieprzyjemny ucisk, jednak starał się brzmieć jak najnormalniej, żeby nie było widać, że jakkolwiek go to ruszyło, nawet jeśli na myśl o tym, że Jezioro faktycznie mogła rozważać związek z kimś z innego klanu sprawiała, że w nim wrzało.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
Poczuła ciepło w sercu, przez ułamek sekundy, gdy lekko się zaśmiał na jej odpowiedź - och, chciała słyszeć ten delikatny śmiech do końca swoich przeklętych dni. Po skończeniu jednak swojego monologu skuliła się, jakby w strachu, słysząc jego ciężkie westchnienie. Uciec. Musi uciec. Teraz. Podobnie jak Skra, chciała dać łapę tam, gdzie pieprz rośnie - nie chciała być w tym miejscu, gdzie przyznała mu się do rzeczy, która... cóż, rozczaruje go. Może i była już wojowniczką, ale była niedojrzała. Mogła w ogóle nie przyjaźnić się z nikim. Tak byłoby lepiej, prawda?
Nie powiedziała mu, że kogoś lubi, oczywiście, że nie! Jedyne, co mogła robić, to dawać mu przesłanki i drażnić się z nim, tak jak nawet ostatnio w Kryjówce, rzucając cień niepewności. Teraz jednak... ach, wszystko pogorszyła! Co sobie teraz pomyśli Skra? Czy domyśli się, że chodzi o niego? A może uzna, że pewnie znalazła sobie jakiegoś szczypiorka i zupełnie już straci nią zainteresowanie?
Gdy jednak w końcu poczuła, że Skra przytula ją do siebie, delikatnie się uspokoiła - jego dotyk był kojący, niczym balsam dla jej skołatanego serca. Wiedziała, że jest nią rozczarowany, oczywiście, kto by nie był... ale świadomość, że mimo wszystko był tuż przy niej sprawiła, że cała ta sytuacja nie wyglądała już tak tragicznie. Odwzajemniła jego uścisk i trwała w nim z przymkniętymi oczami. Tak, mogłaby tak umrzeć.
- Byłam przerażona... Bo nie chciałam tego i bałam się... co... - o nie, wchodzimy na bardzo niebezpieczny teren. Bardzo niebezpieczny teren. Bardzo. Niebezpieczny. Teren. - co... um... - westchnęła - Nie chciałam, żebyś miał rację. Chciałam jedynie mieć znajomego, kogoś z kim mogę pogadać od czasu do czasu. Lubiłam go tak po prostu, jako kolegę, a jego wyznanie uświadomiło mi, że to już koniec. Że to koniec przyjaźni. - westchnęła, wysławiając się już lepiej. - Nie rozważałam tego. To nigdy nie miało prawa bytu. Miałam nadzieję, że on zdawał sobie z tego sprawę, ale mimo to... - schowała pysk w jego futro. To nie tak miało wyglądać!
- Dałam mu nadzieję... bo nie chciałam mu robić przykrości. I zwyczajnie... nie wiedziałam wtedy, co powiedzieć. - powiedziała smutno. Miała nadzieję, że Skra zobaczy w tym to, co ona - czyli brutalne zerwanie więzi z przyjacielem - a Jeziorko sama w sobie wielu ich nie miała. I mimo iż nie potrzebowała całej gromady, to... chciała mieć kogoś, do kogo mogłaby zwrócić się nawet w poradzie dotyczącej... Skry. Chociaż Ryś był w tym przypadku najgorszym możliwym wyborem.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Nie powinnaś się przejmować moją opinią. Ani tym bardziej się jej... bać — mruknął cicho, domyślając się, co Jezioro chciała powiedzieć. Dlaczego się obawiała jego zdania, tego co powie, gdy się dowie? O ile był w stanie zrozumieć, dlaczego nie chciała by miał rację, o tyle ta druga rzecz go bardziej niepokoiła. Nigdy nie chciał wzbudzać w niej lęku, żeby bała się mu o czymś powiedzieć. Był jej mistrzem, a także przyjacielem, chciał, żeby między nimi było zaufanie i szacunek, a nie strach. Zastanawiał się, skąd to się wzięło, dlaczego towarzyszyły jej takie, a nie inne emocje. Nie zamierzał jej jednak teraz o to pytać - teraz liczyła się ona, jej uczucia i to co miała do powiedzenia.
— Niektórym po prostu... niewiele potrzeba. Nie uważam, żebyś zrobiła coś złego, ale... — zawahał się. Starał się być dla niej teraz głosem rozsądku, chciał stłumić własne emocje, by nie doradzić jej czegoś, co wydawało się lepszą opcją dla niego. Chciał jej dobra, jej szczęście i spokoju. Ale to było takie ciężkie.
Najchętniej powiedziałby jej, że dobrze zrobiła, że nie powinna już nigdy się z nim widywać i jeśli brakuje jej przyjaciół, to może poszukać kogoś w klanie. To było coś, co chciał powiedzieć. Nie było to jednak to, co Jezioro powinna usłyszeć i zdawał sobie z tego sprawę. Wciągnął głośno powietrze do płuc i równie głośno je wypuścił. Tu chodziło o jej dobro, nie jego samopoczucie. — Wydaje mi się, że powinnaś się z nim spotkać i powiedzieć mu wprost, jak wygląda sytuacja. Żeby nie mieć wyrzutów sumienia. Na pewno nie będzie to lekkie, ani dla ciebie, ani dla niego, ale jeśli tego nie zrobisz, dalej będzie mógł mieć nadzieję, co będzie jeszcze gorsze — wyrzucił, ocierając jej łzy swoim policzkiem. — I już nie płacz. Nie ma o co — westchnął, ponownie ją do siebie przytulając. Nie chciał na to patrzeć. Wolał ją uśmiechniętą. Po stokroć.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła słabo łebkiem.
- Wiem. Po prostu... naprawdę zależy mi na twojej opinii. Dużo dla mnie znaczysz. - wykrztusiła to z siebie, cicho, ale niewątpliwie. To nie jest jeszcze wyznanie miłości - takie słowa można powiedzieć przyjacielowi, prawda? Poza tym - to była prawda i Jezioro jest prawie pewna, że nie jest to nic dla niego nowego. Ale... chciała się upewnić że to od niej usłyszy. Że naprawdę docenia jego obecność przy niej - bo tak bardzo teraz tego potrzebuje.
Uniosła lekko łebek. Ale? Czyli jednak coś złego zrobiła? Co chciał powiedzieć? Dlaczego ona nie ma tej umiejętności co on, który potrafi domyśleć się o co chodzi zanim skończy zdanie? Życie nie jest sprawiedliwe, a Jeziorko wierciła oczami Skrę na wylot.
Rysiowi zdecydowanie niewiele było trzeba... Raptem - spotkali się dwa razy, zaś trzecie spotkanie było już wyznaniem uczuć. Czy była to w ogóle miłość? Nawet ją nie zna - nawet w takim ułamku, w jakim zna ją Skra.
Skinęła łebkiem ponownie.
- Zrobię tak. Ale... nie będę go szukać i oczekiwać na granicach. Jeśli... uda mi się go spotkać, wyjaśnię to wszystko i... cóż, będzie już ode mnie wolny, i ja od niego. A ja w końcu zakończę ten rozdział. - westchnęła, po czym cicho zachichotała pod jego dotykiem. Och, otarł się o nią policzkiem... A jej serce z powrotem zaczęło galopować jak szalone. Czy naprawdę - naprawdę może chociaż żywić nadzieję że coś do niej czuje? Czy Szkiełko miał rację - czy Skra musiał wszystko sobie poukładać w głowie ich relację? Cóż, siedzieli teraz w siebie wtuleni, czy potrzebuje czegoś więcej?
Niezależnie od odpowiedzi Jezioro wiedziała, że jeszcze chwilę potrwa, zanim pozbiera się na wyznanie uczuć. Na pewno chce przede wszystkim zakończyć to wszystko z Rysim Pomrukiem. Dopiero wtedy będzie mogła... ruszyć naprzód.
Nie płakała już - na jej pyszczku zagościł wesoły uśmiech, po czym powiedziała, nareszcie z lekkim sercem:
- To nie są moje łzy... Siedziałeś przed chwilą w rzece prawie po samą szyję, to przez mokre futro wydaje ci się że płaczę!
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Wiem, um, ty dla mnie też. Ale i tak nie powinnaś się bać mojego zdania — odpowiedział, początkowo lekko zmieszany. Tak, to nic nie znaczyło, zależało im na sobie jak na przyjaciołach, to było normalne, ale z jakiegoś powodu po usłyszeniu tych słów, zrobiło mu się dziwnie gorąco, a jego serce przyspieszyło. Miał nadzieję, że kotka tego nie poczuje, ani nie zauważy. Gdyby spytała, nie wiedziałby za bardzo co odpowiedzieć.
— Myślę, że mimo wszystko powinnaś się z nim umówić i o tym porozmawiać, Jezioro. Im szybciej, tym lepiej — powiedział, choć wcale nie podobała mu się ta opcja. Uważał to jednak za rozsądne i dojrzałe, toteż właśnie to zaproponował. W ten sposób wszystko sobie wyjaśnią i Ryś nie będzie miał wątpliwości co do stanowiska rzecznej wojowniczki.
Uśmiechnął się, gdy zobaczył że już jej lepiej. Uff.
— Oh, tak właśnie myślalem — parsknął, ale nie przestał jej przytulać. Jakoś tak... cieplej było.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, nie słyszała jego bicia serca, głównie dlatego, że po jego słowach krew szumiała jej w głowie, a serce kołatało jak szalone. Tak, odpowiedział jej tym samym, ale... też miał to na myśli na stopie przyjacielskiej, prawda? Czyli... ach, nie powinna tak reagować, przecież to jeszcze nic nie znaczy. To znaczy znaczy, dużo! Cieszy się, że odwzajemnia to uczucie, nawet jeśli nie w romantycznym sensie...
Skinęła łebkiem, godząc się na jego słowa, chcąc już zwyczajnie zakończyć ten temat. Owy sprawca całego zdarzenia był daleko za granicami ich klanu i na razie niech tak pozostanie - a najlepiej jeśli jeszcze opuści jej pamięć. Wróci do przykrego obowiązku gdy już przestaną się ściskać. Ale nie przestawali, na szczęście, a Jezioro było to bardzo na rękę.
- Dzisiaj jest trochę chłodniej... - powiedziała, wciąż się wtulając w jego futro, mając nadzieję, że zajarzy aluzję - a ty i tak poszedłeś pływać! Woda musi być okropnie zimna, prawda? - zapytała, chłonąc jego zapach, przepełniony rzecznym zapachem.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Trzeba być gotowym na wszystko, ćwiczyć w każdych warunkach — odpowiedział, przystając na zmianę tematu. Nie potrafił jednak w pełni skupić się na rozmowie, tak jak zazwyczaj. Była do niego przytulona, czuł jej ciepło, jej przyjemny zapach, czuł tyle różnych emocji, a nadal nie wiedział, co siedziało w głowie przyjaciółki. Z jednej strony nie chciał zaczynać rozmowy o uczuciach, dopóki sam sobie wszystkiego nie ułoży, ale nie był pewien, czy da radę to zrobić, dopóki nie usłyszy prawdy. Dopóki słowa Księżycowego Jeziora, nieważne jakie by nie były, nie uderzą go prosto w pysk i nie zmuszą do ruszenia naprzód.
Siedział cicho przez moment, próbując sobie wszystko ułożyć, ale nie przestał przytulać do siebie kotki. Jej obecność była w jakiś sposób kojąca.
— Czy mógłbym cię o coś zapytać? — zapytał w końcu cicho, ze zdecydowaną mniejszą pewnością siebie niż zazwyczaj. Trochę się bał. Tego co może usłyszeć, reakcji wojowniczki, tego że między nimi mogłoby się coś zmienić, ale... czuł że odwlekanie tego w nieskończoność w niczym mu nie pomoże i nie zmieni jego sytuacji, a wręcz przeciwnie.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zachichotała na jego odpowiedź. No tak, cały Skra. Zawsze nieustraszony, gotowy na wszystko i nawet w zimie chętnie wskoczy do lodowatej wody, żeby zahartować swoje ciało. Podziwiała go - ona zapewne nie posunęłaby się tak daleko, by ćwiczyć, mimo iż starała się dbać o siebie i o swoją formę.
Słysząc jednak jego pytanie, jej serce na chwilę przystanęło. Jego zwykle pewny i niezachwiany głos brzmiał teraz... inaczej. Czuła, jak robi jej się gorąco, jak kręci się w jej głowie, dlatego dobrze, że wciąż była oparta o niego. Czy powinna w ogóle się denerwować? Co, jeśli pytanie dotyczyło czegoś trywialnego, typu "idziemy coś upolować?" Ale nie - gdyby dotyczyło to czegoś mało ważnego, nie wahałby się tak przed zadaniem pytania. A może zwyczajnie odpowiedzieć "nie"? Och, jak bardzo sama miała ochotę uciec przed tą nieszczęsną chwilą prawdy, tak wyjątkowo...
Uspokoiła oddech i lekko podniosła łebek, mówiąc:
- Słucham.
Cokolwiek się stanie, o cokolwiek zapyta, oboje wiedzą, że Jezioro nie skłamie. W końcu kiedyś już mu obiecała, że będzie z nim bezwzględnie szczera. Teraz - ta obietnica zdaje się być gwoździem do trumny biednej Jezioro.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości