Księżyce: 111 Mistrz: Bobrzy Kieł Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Trwałe urazy: ślady pazurów na prawym barku; obroża z dzwonkiem
Poniżej przeciętnego wzrostu i o zaokrąglonej budowie; ciemnobura, tygrysio pręgowana, z bielą ciągnącą się od pyska przez przednie łapy, brzuch, tylne łapy aż do bioder i zaznaczającą końcówkę ogona. Beżowa plama pokrywająca mordkę, pomarańczowe oczy, opadnięte powieki; futro krótkie, gładkie i zadbane, wąsy opadające lekko w dół.
Nie różni się zbytnio od młodszej siebie; Gronostaj to w dalszym ciągu kotka uprzejma, a także nieco naiwna. Szybko wyrabia sobie opinię o innych kotach i z trudnością przychodzi jej spojrzenie na nich w innym świetle. Mimo łagodnego usposobienia nie jest tak cierpliwa, na jaką się wydaje, i zaskakująco łatwo zaleźć jej za skórę; zazwyczaj jest jednak zbyt pasywna, by otwarcie się komuś postawić i zbyt niepewna, by mówić o swoich uczuciach wprost, nie licząc rzadkich momentów odwagi. Nie radzi sobie ze stresem, który szybko ją przytłacza; z reguły unika konfliktów, a także często zwleka z wykonywaniem swoich obowiązków, szczególnie, jeżeli sprawiają jej trudność.
Nie usłyszała ostrożnych kroków Sikory i z tego powodu niemal wyskoczyła ze swojej skóry, gdy usłyszała za sobą jej głos. Gronostaj odwróciła się zamaszyście, wprawiając w ruch złoty dzwoneczek, którego czysta melodia rozniosła się po polanie; bura sierść opadła jednak dosyć szybko, zważywszy na pokojowe zachowanie samotniczki. Kotka zamrugała i wyprostowała się, speszona własnym zachowaniem.
- Dzień dobry - odpowiedziała uprzejmie i niezręcznie skinęła głową, gdy Sikora powiedziała jej o myszy. Raczej nie zda się jej już ta informacja - szansa na złapanie gryzonia przepadła, zarówno dla niej, jak i dla nieznajomej. Nie chciała być jednak niemiła. Zamiast tego uśmiechnęła się przepraszająco, chcąc wyjaśnić wcześniejszą reakcję na jej przybycie. - Wybacz mi, nie wiedziałam, że ktoś tu...
Jej wzrok powędrował od pyska samotniczki aż do czarnej obroży na jej szyi, a stamtąd do... Gronostaj urwała w pół zdania, przyglądając się dokładnie przyczepionemu tam akcesorium. Połyskiwało w świetle wpadającym przez korony drzew - zaś ona widziała podobny przedmiot wystarczająco wiele razy, by natychmiast go rozpoznać.
- Ty też masz dzwonek! - stwierdziła ze zdziwieniem, powolnym krokiem zbliżając się do szylkretki i zatrzymując w odległości lisiego skoku od niej. - Ale wcale się nie słyszałam... jak to zrobiłaś?
Niezwykle wysoka, szczupła szylkretowa krótkowłosa, tygrysiopręgowana kotka z białym brzuchem i skarpetkami oraz o bursztynowych ślepiach. (Dokładny opis w KP)
Miła i ciepła, ale stara się trzymać innych na bezpieczny dystans. Nie zostawi nikogo w potrzebie, ale też szybko ulotni się zaraz po ofiarowaniu pomocy. (Więcej w KP)
Dmuchawiec [KG] | Lilia [KR]
Pokiwała głową na powitanie i uśmiechnęła się lekko. Uff czyli jak widać nieudane polowanie nie było jej winą, albo przynajmniej kotka nie zamierzała wylewać na szylkretowej samotniczce swoje frustracji z powodu mysiej złośliwości. Sikora już miała zamiar wyjaśnić, że nie trzeba się martwić bo ona tutaj nie mieszka, ale zanim udało jej się wydobyć z siebie chociaż słowo nieznajoma zwróciła uwagę na jej małego blaszanego przyjaciela, który jak uparty osioł milczał już od paru dni. I faktycznie dopiero kiedy kotka zwróciła na to uwagę córa Zwinnej Łapy zauważyła, że one obie mają dzwonki. Cóż za zabawny zbieg okoliczności!
- Ach! Bo wiesz, ten tutaj - powiedziała wskazując jedną łapą na pognieciony dzwoneczek - ma swoje dziwaczne humorki. Czasem się odzywa, a czasem milczy uparcie przez całe księżyce. Chyba dlatego że jest już stary.
Traciła łapą dzwonek, wewnątrz którego tylko coś smętnie zagrzechotało, aby zaraz znów zamilknąć.
- Dlatego czasem mnie słychać, a czasem nie. Parę razy mi też przez to mysz uciekła bo przez cały dzień milczał a potem nagle musiał się odzywać. Czasem myślę, że robi to specjalnie - być może dla niektórych mogło być nieco dziwne mówienie o nieożywionym przedmiocie tak jakby posiadał rozum albo wolną wolę, ale Sikora już do tego przywykła na tyle, iż ciężko by od tego zwyczaju teraz odejść.
- A co do innego pytania, które chyba chciałaś zadać. To nie musisz się martwić, ja tutaj nie mieszkam. Tylko zwiedzam okolicę. Nocuję sobie z końmi, tam jest dość ciepło jak się przykryje sianem i całkiem wygodnie.
This ismyFIGHT song Take back my L I F E song »P r o v e I'm alrightSONG« My power's turned ON Starting RIGHT now I'll be STRONG I'll play my FIGHT song And I d o n' t reallyCARE if nobody else BELIEVES 'CauseI've still GOT a lot of F I G H T left in me
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Brzózka podchodzi do opuszczonego gospodarstwa z niespotykaną dozą nieufności. Cała spięta, w pozycji łowieckiej zbliża się do zniszczonych ścian, a jej celem są przekrzywione drzwi. Na osiedlu, gdzie zabudowa jest dośc gęsta, wszystkie legowiska dwunogów są szczelnie zamknięte. Tu jest inaczej. Powoli zaczyna zmierzchać, a nie widać żadnych świateł ze środka, ogólnie nie wyczuwa żadnego dwunoga i sprawa jest podejrzana. Ale widzi możliwość wślizgnięcia się do wnętrza, więc zamierza z niej skorzystać. W środku wita ją totalna ciemność, więc ostrożnie rusza wzdłuż ściany nim oczy nie przyzwyczają się do panującego tu mroku.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxPrzyszła do gospodarstwa z nadzieją spotkania jakiegoś starego znajomego, który kiedyś tu mieszkał, ale najwyraźniej wyniósł się lub może nawet zdechł. Lubiła tego kocura, chociaż nie robili nic ciekawego, czasami polowali razem, czy urządzali sobie sparingi. Chciałaby wiedzieć co z nim, ale w życiu samotnika, jeśli się zmieniało swoje miejsce przebywania co chwila to – trudno mieć znajomych na dłużej. Nie zamierzała jednak nie skorzystać z samego przyjścia tutaj i wskoczyła na jedną z półek, której wytrzymałość powinno się kwestionować... ale na jej uciechę popsuła wcześniej tylko jedną. xxxxLos chyba chciał dla Onyks jak najlepiej, bo niedługo później usłyszała kroki, a otwierając oczy zauważyła jakąś szarą przybłędę wchodzącą do środka. Uśmiechnęła się pod nosem, bo czemu miałaby nie(?) i patrzyła jak młoda próbuje znaleźć coś ciekawego w opuszczonym miejscu. Nie odzywała się, zastanawiała się, czy ją zauważy.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Brzózka z początku nie dostrzega zbyt wiele. Ot, walające się wszędzie gruzy, parę pajęczyn, odłamki szyb. Ogólnie nic ciekawego, żadnych śladów życia, ani tym bardziej śladów Przepiórki (chociaż nie liczy na nie nadmiernie w tym miejscu, bądźmy szczerzy). Ogólnie ma wrażenie, że zimniej tu niż na zewnątrz co jest... głupie, przecież to legowisko, legowiska zawsze są cieplejsze! Chyba że to jest za duże? Nie ma pojęcia i w sumie za długo nie zaprząta tym sobie głowy.
Szczególnie, że przemierzając wnętrze narasta poczucie, że jest obserwowana. Z początku odtrąca to wrażenie jako głupie, jednak im dalej w opuszczony budynek, tym ciężej ignorować, że coś chyba rzeczywiście jest na rzeczy. Koniuszek szarego ogona podryguje nerwowo, a koteczka rozgląda się dookoła. I w pewnym momencie trafia na parę zielonych oczu skierowanych w jej stronę. Dosłownie parę oczu, nic poza tym, chociaż spodziewa się, że w mroku ukrywa się ich właściciel. Krótka sierść na karku się podnosi. Brzózka decyduje się na wyjście z sytuacji godne każdego rozsądnego kota, więc bez zastanowienia rusza w stronę otchłani. Wyskakuje w wyciągniętymi przednimi łapami i ma nadzieję, że uda jej się powalić właściciela zielonych oczu.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxObserwowała szczura już jakiś czas, czasami znikała w większych ciemnościach, więc nie mogła sobie na to pozwolić. Wiedziała, że jak ją zauważy na półce to jeszcze się przestraszy, rzadko kiedy ktoś nie padał przez nią na zawał. Musiała jednak zejść tak by nie narobić hałasu... po pierwsze nie chciała zostać zauważona, po drugie nie chciało jej się gadać z kimś akurat. Nie przyszła tutaj po pogaduszki. Zeskoczyła więc lądując na jakiejś szmacie przez którą wylądowała prawie na pysku. Straciła równowagę i musiała odskoczyć jeszcze kawałek co mogło wywołać dźwięk i jak na jej uciechę nie wywołało. Problem był taki, że jak tylko się odwróciła to żółte ślepia już leciały w je stronę. I niedługo potem cała kotka również. xxxxOdbijając się od ziemi ma nadzieję wylądować poza zasięgiem szarego kłębka, który najwyraźniej ma do niej niemy problem. Chociaż i tak jest zdziwiona, że szczur nie dość, że teraz z tej perspektywy - wysoki to jeszcze niestrachliwy. Coś przeczuwała, że będzie ciekawie.
Rolling 1d10+3: 4 +3 = 7
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Brzózka nie trafia łapami we właściciela zielonych oczu i ląduje na spróchniałych deskach; wymachem biczowatego ogona próbuje odzyskać przy tym równowagę i zaraz odwraca się w stronę, jak mniema, swojego przeciwnika. I rzeczywiście – błyszczące ślepia tam są. Teraz, z tej mniejszej odległości, dostrzega też zarys raczej kościstej sylwetki, prawdopodobnie kociej i ogólnie w to jej graj. Początkowe niepowodzenie prędko odchodzi w niepamięć, a koteczka robi drugie podejście do swojego planu. Tym razem jednak, gdy widzi nieco więcej ponad oczy, ma większe pole manewru. Toteż nie atakuje od frontu, a skacze w bok, obraca się ze świstem ogona i celuje łapami w ciemny bark. Albo żebra, bo znowu aż tak pewna nie jest.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Oho, najwyraźniej szczurzy przybysz nie zamierzał odpuszczać i chciał się bić, nie była pewna czemu, ale skoro mogła skorzystać z darmowego treningu to czemu nie. Nie obawiała się, aż tak. Oczywiście trochę szkoda by było zostać pogryzionym lub podrapanym, ale była gotowa się poświęci, jeśli nie mogła uzyskać takiej rozrywki nigdzie indziej.
Widząc jakieś dzikie ruchy kotki nie zamierzała stać i przyjmować ciosu, przynajmniej jeszcze nie, więc niewiele myśląc znowu zamierzała odskoczyć w bok z myślą ominięcia tego wymachiwania tylnymi kopytami.
Rolling 1d10+3: 8 +3 = 11
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Masakra. No powoli Brzózka zaczyna się denerwować, bo to coś unika każdego jej skoku. Duch czy co?? Jak inaczej wyjaśnić, że szara celuje w koci kształt, a trafia łapami w deski? No jedynie przy pomocy zjawisk nadprzyrodzonych.
Jednakże do trzech razy sztuka, więc szara koteczka podejmuje jeszcze jedną próbę staranowania nieznajomego. Tym razem całkiem dosłownego staranowania, bo rusza prosto na właściciela zielonych oczu z pochyloną głową i liczy, że jak w niego wbiegnie to przewróci. Typa, nie siebie.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Patrzy za siebie, gdy w tym samym momencie kotka ląduje łapami na podłodze, nawet lekko nie muskając sierści Onyks. Znaczy musiałaby się bardzo postarać by to zrobić, bez dotykania jej samej, ale kto by na to zwracał uwagę? Nie spuszcza szczura z oczu, więc następny atak wymierzony z nią dezorientuje ją, ale nie zamierza go przyjmować. Oj nie, będzie bolało. Przygotowuje się do skoku z nadzieją, że przeskoczy nad pędzącą nad nią samotniczką, która nie poddaje się mimo porażek. Onyks podziwiałaby za determinacje, gdyby nie musiała brać w tym udziału bez zgody.
Rolling 1d10+3: 2 +3 = 5
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Plan się nie udaje, bo czoło Brzózki nie przywala w ducha, do żadnego staranowania nie dochodzi. Z drugiej strony – plan jak najbardziej się udaje, bo szara obrywa łapami po głowie (to ta niemiła część sytuacji w sumie), a uderzenie serca później słyszy głośne łupnięcie.
No i to ją momentalnie ożywia. Daruje sobie rozmasowywanie obolałej głowy i ze świstem ogona obraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Nie ma czasu do stracenia, Zielone Oczy mogą się w każdej chwili podnieść i głupie wymijanie się zacznie od nowa. Więc Brzózka od razu skacze w stronę hałasu, nieco niedbale, by jak ta kłoda przygnieść przeciwnika.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Skwitowałaby teraz wszystko soczystym przekleństwem, ale nie mówi nic, gdy jej łapy stykają się z łbem szczurzego – jednak byka. Wie co się zaraz wydarzy, a mimo to nie ma nawet jak zareagować i po prostu ląduje jak kłoda na niewygodnie twardych deskach. Już czuje jak po całym jej ciele roznosi się ból, a chwilę później z pyska umyka jej jękniecie wymieszane z wzięciem wdechu. Upadła bardzo niesfornie i aż jej tchu zabrakło. Dzięki, szczurze, myśli sobie, a jak tylko podnosi wzrok to już leci w jej stronę nieznajoma, o której była mowa. Co innego może zrobić jak jedynie spróbować się odturlać od przeciwnika, który chyba chce ją zwyczajnie zabić tym sparingiem, bo co innego? Łapiąc głęboki wdech, modli się do byleczego by nie zostać przygniecionym.
Rolling 1d10+3: 8 +3 = 11
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Czego Brzózka się spodziewa? Że tym razem uda jej się przygnieść przeciwnika, bo – na litość Gwiezdnych – chyba są jakieś limity co do ilości uników jaką jeden kot jest w stanie wykonać nim wreszcie się go trafi? Szara nie jest ledwo opierzonym terminatorem podczas swojego pierwszego sparingu, więc to aż nieprawdopodobne, że ma takie problemy z trafieniem. A na pewno nie ma do czynienia z duchem. Tę opcję wykreśliła, gdy oberwała w głowę i usłyszała łupnięcie.
Więc w czym, na osty i ciernie, problem?
– Ile tak zamierzasz uciekać? – wypluwa z siebie z irytacją, machając szarym ogonem na boki. Ale nie czeka na odpowiedź, co to to nie! Wybija się w powietrze jak piłeczka i zamierza wylądować całym ciężarem na przeciwniku.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Los był tym razem po jej stronie i przeturlanie wykonała na tyle szybko, że kocica nie zdołała upaść na nią. Gdyby nie to, że dom ludzi opuściła bardzo wcześnie, a jak w nim przebywała to ukrywała się jak mogła to może mogłaby to porównać do zapasów jakie włączał ojciec kaszojada, który ją maltrerował. Takiej opcji jednak nie było dlatego w jej lczach była to tylko jakaś szczurza maniaczka.
Niby dostaje pytanie i pierwszy raz słyszy głos szarej nieznajomej, ale nie dostaje żadnej szansy na odpowiedzenie jej. Sama nie ma szans się podnieść, a leżąc na ziemi niewiele zrobi, mimo to przygotowuje się na atak. Wystarczy tych gierek. Napręża tylne łapy i czekając na odpowiedni moment ma zamiar przywalić kocicy w jakikolwiek punkt, chociaż nanbardziej ma nadzieję na brzuch.
Rolling 1d10+3: 2 +3 = 5
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Odpowiedzi nie dostaje. Ok – nie poczekała grzecznie na reakcję przeciwnika, ale co mu szkodziło dać się grzecznie zgnieść i wtedy udzielić odpowiedzi?? No właśnie. A zamiast próbować nawiązać jakąś nić porozumienia, gdy już Brzózka uzyska przewagę, to Zielone Oczy stosuje jakieś podłe sztuczki i wcale nie chce poddać się bez walki. Na przykład teraz. Faktycznie nie ucieka, chwała czarnej za to, ale nie daje się w pełni nacieszyć córce Lawendy faktem, że wreszcie udaje jej się faktycznie dopaść tego nie-ducha. Bo niby zwala się jak ta kłoda, niby przygniata przeciwnika, ale już jej kwitną siniaki na żebrach w miejscach gdzie zarobiła kopniaki.
Więc teraz leży na nieznajomej i wyciąga przed siebie łapę by ją strzelić po pysku. Najchętniej celowałaby w uszy, ale zadowoli się i policzkiem.