Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Czas pokaże. Z wierzchu mogą wyglądać na twardych i gotowych na wszystko, a w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa uciekną z podwiniętym ogonem. Kto wie — choć raczej do takiego scenariusza nie zamierzałam dopuszczać. Zamierzałam sprawdzać ich na każdym kroku, analizować ich reakcje i upewniać się, że nie ma w nich ani trochę słabości. W razie potrzeby, nie będę miała problemu z odsunięciem któregoś z nich od rangi.
— Masz rację. Aczkolwiek wiele zależy od tego, jak niskich lotów jest kot. Ktoś może być po prostu żałośnie słaby i bezużyteczny — jak Ognisty Żar, na przykład — A ktoś może być gwałcicielem. Każdy przy takich ewenementach wypadnie dobrze, aczkolwiek słabeusze stanowią niebezpieczeństwo tylko dla siebie samych. Gwałciciele zaś - dla wszystkich — odpowiedziałam. W zestawieniu takiego Iskry i Dyni, choć oboje byli niewyobrażalnie głupi, to Dynia wypadał mimo wszystko lepiej. Mój brat był zagrożeniem dla kotek tak głupich jak Dynia, czy zwyczajnie naiwnych, zaś rudy kocur... był niebezpieczny dla siebie. I dla tych, którzy próbowali go ratować przed nim samym, ale to tylko i wyłącznie ich decyzja.
— Miło się gawędziło, doprawdy, jednak chyba już na mnie pora. Mam nadzieję, że nasze ścieżki jeszcze się kiedyś skrzyżują, Cyprysowa Łusko — powiedziałam po chwili, kierując swój wzrok na niebo. Było już dość późno i jeśli chciałam wrócić do obozu przed zachodem, powinna już ruszyć. Skinąwszy więc gromowej wojowniczce na pożegnanie, to właśnie uczyniłam.
Choć początkowo nie zaprezentowała się najlepiej, zdecydowanie zyskała przy bliższym poznaniu. Ciekawa istota. Taka pocieszna na swój sposób.
Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
Ostra; chłodna; lojalna; ambitna. Księżyce mijały, a wraz z nimi charakter Cyprys nieco ulegał zmianie. Mimo, że nie było to widoczne na pierwszy rzut oka, kocica stała się nieco bardziej rozmowna. Już odrobinę lepiej szło jej rozmawianie z kotami które darzyła jakąkolwiek sympatią czy zaufaniem. Po otrzymaniu rangi wojownika pielęgnuje swoją sumienność, odpowiedzialność i dojrzałość. Stara się dążyć do obranego przez siebie celu jakim jest zostanie szanowanym wojownikiem. Dla większości kotów jest oschła, obojętna, wredna i odznacza się kpiną oraz pogardą. Bez większych ogródek jest w stanie ostro poprzeć swoje zdanie i splunąć jadem prosto w oczy kota, który w jej oczach na to zasłużył. Nie umie okazywać emocji, oraz ich nie rozumie; ukrywa je pod grubą warstwą dystansu, dzięki czemu krytyka i ostre słowa spływają po niej jak po kaczce; Dla kotów bliższych wykazuje się poczuciem humoru czy wsparciem na swój sposób.
Popielny Żar, Pęknięta Łapa, Olcha [KC]
Łeb kocicy powoli się poruszył kiedy ta przytaknęła Lśniącej Sadzawce, nie chcąc jednak nic od siebie w tym dodawać. Nie było takiej potrzeby, a przynajmniej żadnej odpowiedniej kocica nie widziała, dlatego też milczała wsłuchując się w całkiem przyjemny głos białej medyczki, chcąc jednak wiedzieć do czego mogłaby się powołać w momencie jak przyjdzie jej odpowiadać. - Nie mogę się z tobą nie zgodzić, Lśniąca Sadzawko. - burknęła kocica, lekko poruszając rozerwanym uchem na kontynuowanie tematu o kotach gorszego sortu intelektualnego. Jak też zielonooka zdążyła już ustalić, żaden klan nie uchronił się przed tego typu okazami co poniekąd ją cieszyło. Oznaczało to, że los wcale nie wybrał sobie Gromu jako miejsca do zsyłania tego typu pokrak, a być może rozesłał równie głupie jak nie gorsze koty po wszystkich czterech klanach. Kto wie - może nawet po równo? Kocicy jednak to bardzo nie interesowało, bo mogłaby się założyć o własny ogon, że szeregi klanowych tępaków same skutecznie się przerzedzały. A więc ustalenie ich liczny mogłoby być odrobinę trudne, choć nie niemożliwe. - Cóż. Koty słabe bądź głupie mogą ciągnąć za sobą inne, które chcą je przed tą głupotą ochronić. Chociaż nie nazwałabym takich kotów mądrzejszymi. - odparła, po chwili z lekko słyszalną ignorancją dodając. - Selekcja naturalna musi się czymś karmić. - czy sama do końca wewnętrznie zgadzała się z ogłoszonym poglądem? Poniekąd tak. Jakiś cichy głos mówił jej, że skoczenie prosto na borsuka aby ratować kota o mysich odchodach zamiast mózgu, którym stwierdził, że potyczka w pojedynkę z tego typu przeciwnikiem jest dobrym pomysłem; jest głupie i nie warte zachodu. Mimo wszystko jednak doskonale zdawała sobie sprawę, że jej lojalność do klanu, nie pozwoliłaby jej obojętnie przejść koło takiego przypadku. Udowodniła to pomszczeniem Koźlorogiego czy ratowaniem zapchlonego zadu Rokitnikowego Ciernia, który kwiczał o pomoc. Wypuściła świszcząco powietrze przez nozdrza - musiała jednak medyczce przyznać rację i w kwestii tego, że przy kotach zwyczajnie bezużytecznych każdy dureń wychodzi lepiej. Po coś też takie koty są, trzeba więc się z tego cieszyć. - Ja również muszę już iść. - oznajmiła kocica, podnosząc się z miejsca. Zasiedziała się, a wokół zaczynało robić się coraz to szarzej. Kąciki jej pyska drgnęły w lekko drapieżnym uśmiechu i skinęła Lśniącej łbem, odwracając się do drogi. - Ja również. Bezpiecznego powrotu, Lśniąca Sadzawko. - i na tym też ta pogawędka o wszystkim i niczym się zakończyła. Chociaż jej start nie był najlepszy, tak kocica finalnie była z niej zadowolona. Dowiedziała się paru rzeczy i otwarcie popsuła jadem na zmarłą medyczkę czego jej naprawdę brakowało. Nic więc innego jej nie pozostawało jak otwarcie przyznanie przed sobą, że to spotkanie przy Czterech Dębach było udane.
[zt :
I'mnotafraidofdying,dear - ̗̀runwiththewolves,butdisappeaŕ̖ - Alwaysaround,untilyouappear Guessesaretough,theyfuckwiththatgood life
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Lubiłem spacerować i przy okazji myśleć na różne tematy. Zwykle też udawałem się w konkretne miejsca, bo nie zwykliśmy błądzić bez celu. Nie można też powiedzieć, że odpływamy w ten sposób, że mamy głowę w chmurach. Wiedzieliśmy, że tereny klanu bywają niebezpieczne i należy zawsze zachować czujność. W ten też sposób skierowaliśmy się ku Czterem Dębom, miejsca, gdzie dawno nie zaglądaliśmy. Ja nie czułem potrzeby, aby znowu tutaj przychodzić, jednakże mój towarzysz nalegał i ostatecznie do dawne miejsce zgromadzeń obraliśmy za cel "wędrówki".
Nie zajęło nam to długo. Kawałek drogi, który przy moim tempie zajął nam naprawdę niewiele czasu. Zresztą, nie spieszyłem się. Zdawałem sobie sprawę też, że dużo szybciej pewnie nie byłbym w stanie tutaj dotrzeć. (Jesteśmy silniejsi) Co jest w gruncie rzeczy prawdą - nigdy do szybkich nie należeliśmy. W zasadzie to i tak nie mam przed czym uciekać.
Nieco wolniejszym krokiem, upewniając się, że jest on dostojny i elegancki – ruszyliśmy na pagórek, na którym rosło charakterystyczne drzewo. W oczy rzuciła nam się skałka, przy której kiedyś spotkaliśmy Gwieździstą Łapę.
Moje ciało jakby samo się ruszyło. Już po chwili znalazłem się w pobliżu skałki, a następnie wskoczyłem na nią, by być jeszcze wyższym, niż jestem obecnie. Rozejrzałem się również po okolicy, wypatrując, czy nie ma w pobliżu kogoś interesującego do rozmowy.
[Różana Łapa]
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
W oczekiwaniu na umówione spotkanie ze Sztormowym Pazurem na które, niestety, należało poczekać parę dni, Różana Łapa musiała rozładować swoją energię i spacerowała po granicach. Liczyła na to, że może spotka swojego ukochanego nieco wcześniej, tak nadprogramowo! A jeśli nie, to może chociaż pozna kogoś spoko. I tak oto znalazła się przy Czterech Dębach, a właściwie nieco bardziej w ich głębi, a jej oczom ukazał się... całkiem niczego sobie kocur. Oczywiście, nie mógł się równać z rzecznym wojownikiem, ale, no był całkiem, całkiem. I nawet nie był z Cienia! A to duży plus.
— Siema, czekasz na kogoś? — rzuciła tak, jakby znała się z Gromiakiem jak łyse konie, podchodząc do skałki. A co, nie będzie się bawić w żadne "dzień dobry", "co tam u Pana słychać". Trzeba od razu zacząć z grubej rury!
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Jesteśmy wysocy, a stojąc na takim kamieniu, to już w ogóle mieliśmy dosyć dobry widok. Bez rewelacji, choć było to wystarczające, aby wypatrzeć jakąś kotkę, która najwyraźniej pochodziła z Klanu Wichru. Ciężko powiedzieć, czy jej przywitaniem byłem bardziej zaskoczony, nieco zniechęcony czy zwyczajnie nawet zaciekawiony. To jakieś nowe słownictwo, czy właściwie, o co chodzi? Tak czy inaczej, spodziewałem się raczej jakiegoś "witam" albo "dzień dobry". (No proszę, proszę)
- Dzień dobrry - przywitałem się i ja, w normalniejszy naszym zdaniem sposób. Kotka też od razu przeszła jakby do rozmowy. - Na nikogo konkrretnego. Przy Czterrech Dębach można spotkać wiele rróżnych kotów i przychodząc tutaj, jest sporra szansa, że spotka się kogoś nieznajomego - z nikim też nigdy się nie umawiałem, aby konkretnie rozmawiać w danym miejscu i o danym czasie. Z niektórymi kotami, tymi ciekawszymi być może chętnie bym się spotkał po raz drugi po paru księżycach, ale na razie nie miałem do tego głowy. Zresztą, mam lepsze rzeczy do roboty niż siedzenie jak głupi przy danej granicy i czekanie na kogoś, kogo zapytam o tego jednego konkretnego kota.
- Wilczy Ślad - przedstawiłem się po krótkiej chwili. Sam mogłem mieć do czynienia z wojowniczką czy terminatorką, nigdy nie wiadomo.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
— Racja. W sumie dlatego tu przyszłam. — Przyznała, uśmiechając się do kocura. Lubiła poznawać nowe koty - zwłaszcza te atrakcyjne i subiektywnie piękne, a okolice Czterech Dębów były temu bardzo sprzyjające, bo, tak jak syn Suchej Gałązki zauważył, można tu spotkać wiele kotów. Zresztą, on sam należał do tych z wyższej półki i plasował się na ten moment na drugim miejscu w osobistym rankingu przystojniaków Różanej Łapy. Był najprzystojniejszy ze wszystkich, poza Sztormowym Pazurem rzecz jasna i no, miał szansę dodać sobie punkcików charakterem, ale to wyjdzie w trakcie rozmowy.
— Różana Łapa, miło mi — także się przedstawiła, nie zamierzając pozostać dłużna. Tak myślała, że ma do czynienia z wojownikiem. Gromiak bynajmniej nie wyglądał na podlotka, który piastuje jeszcze miano łapy, więc oczywistym jej się wydało, że ma do czynienia z kimś nieco wyżej, ale dobrze dostać potwierdzenie. Swoją drogą, imię też miał ładne.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
- Zdążyłaś już poznać kogoś z Klanu Grromu? - zapytałem. Z czystej ciekawości - ja już zdążyłem porozmawiać choćby z jednym kotem z każdego klanu. Ciężko było powiedzieć, w jakim wieku jest ta kotka z Klanu Wichru, zresztą wiek to też nie jest wyznacznik wszystkiego. Nie mniej jednak, w pewnym sensie daje to jakąś satysfakcję, kiedy jest się jakby "pierwszym", który ma okazję przed innym kotem reprezentować klan. Jak będzie w tym przypadku, to się dopiero okaże.
- I ja rrównież. Liczyłem, że natrrafię na kogoś interresującego - a na razie ciężko stwierdzić, z kim mamy do czynienia i czy uda się nawiązać jakąś "ciekawą" konwersację. Do czynienia mieliśmy oczywiście z terminatorką, Różaną Łapą. Imię jak imię, nie było jakieś wyróżniające się, więc jedynie skinąłem głową, kiedy kotka się przedstawiła. Dalej już nic więcej na razie nie mówiliśmy, pozostawiając w tym względzie wolną łapę terminatorce. Wciąż pozostawałem i na skałce, nie mając powodu do tego, aby z niej schodzić, zresztą komu by to przeszkadzało? W zasadzie to i bez tej skałki byliśmy wysocy, ale czemu by nie iść jeszcze dalej?
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
— Ta, ale był nudny. Wydawał się gadać od rzeczy — odpowiedziała od razu bez zająknięcia. Rokitnikowy Cierń był... niczego sobie z wyglądu, ale całą tę atrakcyjność rujnował jego charakter, czy też bardziej sposób wypowiedzi i powaga. Brzmiał jak najstarszy kot w lesie, który nie potrafi mówić, no, jak młodzik, tylko jak ktoś nie wiadomo jak wysoko postawiony i można było usnąć przy jego wywodach. Bleh. Na szczęście, przynajmniej na razie, Wilczy Ślad zapowiadał się bardziej obiecująco, co być może pozwoli mu się uplasować całkiem wysoko w Osobistym Rankingu Płatek .
— W takim razie mam nadzieję, że się nie zawiedziesz! — zachichotała, nie zamierzając do takiej sytuacji rzecz jasna doprowadzać. Uważała się bowiem, za istotkę ciekawą, a już na pewno niezaprzeczalnie piękną, więc nawet jeśli nie spełni pewnych wymagań względem charakteru, to była pewna, że nadrobi to wyglądem.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
- Terraz będę się głowić, kto to taki. Może i tym zabawniej - odparłem na to. Gdyby kotka podała tak po prostu imię tego kota.. To nie byłoby całej zabawy. Kto w Klanie Gromu pasowałby do tego opisu? Cóż, na razie to jak szukanie konkretnego ziarenka piasku, bo nawet nie wiem, czy był to wojownik i terminator. Może pomyślimy nad tym później, przynajmniej będzie to jakieś zajęcie i okazja do gimnastyki umysłu. Takich zajęć nigdy sobie nie odpuszczałem, a jak na razie to bardziej abstrakcyjną rozmowę prowadziłem w ostatnim czasie z Koziczym Skokiem. I właśnie jeśli dany kot potrafi to zrozumieć, to od razu pokazuje mi się z lepszej strony. Tyle że takich kotów jest bardzo niewiele. Tak przynajmniej na ten moment mi się wydaje, bo kto wie, jak jest naprawdę.
- Zobaczy się. Swoją drrogą, co słychać w Klanie Wichrru? - zacząłem. Ostatnia zmiana, jaka tam zaszła, to ta na stanowisku przywódcy i zastępcy. Ciekawe, co się właściwie wydarzyło, że Malinowa Gwiazda i Sokoli Cień w ten sposób zrezygnowali.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
— Mogę ci troszkę podpowiedzieć, jeśli chcesz mieć jakieś szanse na odgadnięcie — zażartowała, nie mając rzecz jasna zamiaru zdradzać, z kim to przyszło jej rozmawiać, skoro kocur chciał sam do tego dojść. Faktem jednak było, że miał on bardzo skromną ilość informacji i w obecnej sytuacji rozwikłanie tej zagadki było właściwie niemożliwe. Stąd też propozycja Różanej Łapy. Jeśli jednak srebrzysty nie chciał z niej skorzystać, cóż, to jego sprawa.
— No, spoko jest. Jakoś nie zauważyłam za bardzo, żeby ostatnio coś się zmieniło. A w klanie Gromu? — odbiła piłeczkę, bo niespecjalnie interesowało ją gadanie o jej klanie. W Wichrze... nic się nie działo. No, mieli ten przewrót we władzy, ale, przynajmniej dla Płatek, obeszło się to echem i jakoś bardzo się na to życie w klanie nie przełożyło. Tylko tyle, że kto inny wołał ceremonie niż wcześniej.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Podpowiedź? Brzmiało to kusząco, choć miałem też wątpliwości, czy Różana Łapa zrozumie, co to znaczy "niewielka podpowiedź". Nie chcieliśmy czegoś, co od razu powie nam, z kim miała do czynienia, tylko trochę naprowadzi. Tak czy siak, nic do stracenia nie miałem, bo w rzeczywistości dowiedzenie się, co to był za kot, tak naprawdę nic mi nie da. Najwyżej będę mógł się zaskoczyć, gdyby chodziło o kogoś, kto nie sprawia normalnie takiego wrażenia. Pokazać się ze złej strony danemu kotu jest prościej, niż z tej dobrej.
- W porządku więc. Tylko taka mała podpowiedź - odpowiedziałem w końcu. Zobaczymy, co też takiego powie nam terminatorka z Klanu Wichru. - To samo. Trruskawkowy Gąszcz została medyczką niedawno, o czym zapewne wiesz, a to jedyna taka większa zmiana. Oby nie było większych na ważnych stanowiskach w najbliższym czasie - ostatnie, czego nam brakuje, to ponowna strata kota na stanowisku medyka czy zastępcy. W końcu władza w Klanie Gromu wygląda raczej stabilnie i kiedy Truskawkowy Gąszcz wybierze sobie jeszcze terminatora, będzie lepiej. Chociaż w zasadzie nie ma co oczekiwać, że zawsze będzie bezpiecznie. Nigdy nie wiadomo czy nie wydarzy się coś takiego jak z Ognistym Żarem i Łanim Krokiem. Życie w lesie jest bardzo nieprzewidywalne i chaotyczne.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
— Dobra — przystanęła na prośbę kocura i milczała przez chwilę, zastanawiając się nad tym, co mogło być małą podpowiedzią. Początkowo chciała powiedzieć, że używa dziwnych słów, ale to była duża podpowiedź, bo takich wariatów pewnie nie było za dużo. Dopiero po paru chwilach wpadła na coś idealnego. — Miał długie futro — rzuciła, zadowolona z siebie. Nie wiedziała ile kocurów w klanie Gromu mogłoby pasować do przedstawionego przez nią opisu, ale domyśliła się że taka podpowiedź, to prawie jak żadna. No ale miała być mała, prawda?
— A, no wiem. Lśniąca Sadzawka powiedziała nam od razu po powrocie — przyznała, choć dopiero słowa wojownika jej o tym przypomniały. — Nooo, oby. Nie lubię się uczyć nowych imion — a już zwłaszcza tych, które jej się do niczego nie przydadzą. Bo co innego poznawać imiona kotów ciekawych, pięknych, a co innego nieznajomych z innych klanów, których prawdopodobnie się nigdy nie pozna.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
- Długie futrrro mówisz... Dobrze wymyśliłaś - bo to nie jest jakaś ogromna podpowiedź, a jakaś na pewno jest. Nudny kocur, gadający od rzeczy o długim futrze. Pomyślę nad tym potem - mimo wszystko kocurów z długim futrem trochę w Gromie jest. Na razie gdzieś z tyłu głowy pojawił mi się Dębowy Cień, który długie futro ma i może się wydawać nieco... nudny. Być może faktycznie to był on, nie wiadomo. Tę informację posiada tylko ten kot i terminatorka z Klanu Wichru. Parzące Ziele również mógł sprawić takie wrażenie.
- Dlaczego? Sprrawia ci to trrudność? - zapytałem lekko rozbawiony. Cóż, dla mnie nauka nowych imion nie stanowiła żadnego problemu. W tym momencie odniosłem jednak wrażenie, że mam do czynienia z młodą terminatorką, która nie do końca rozumie, dlaczego należy się tych imion uczyć. Tak czy siak, nie są one jakieś trudne i kiedy trenuje się jakichś terminatorów, to i tak trzeba je przekazać. Ja sam nie wyobrażam sobie, by ktoś na treningu podawał błędne imiona albo w ogóle stwierdził, że ich nie zna.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Księżyce: 150 Mistrz: Barwna Ścieżka Płeć: kotka Matka: wydziedziczona Ojciec: legenda Partner: dobra zabawa
Przeciętnej postury kotka o długim, białym futrze z rudą plamą pyszczku i karku, burą plamką na pyszczku oraz rudo-burym ogonem. oczęta mają barwę oliwkową. Szyję zdobi brokatowa, widoczna z kilometra różowa obróżka.
Szylkretka, choć jest jeszcze kociakiem to zdecydowanie można ją nazwać istotką dość rozumną. Nie zadaje ona masy pytań jak każdy maluch - jeśli już, to robi to tylko wtedy, gdy uznaje to za konieczne, gdy czegoś naprawdę nie rozumie. W gruncie rzeczy, nie interesuje jej bardzo dużo rzeczy. Nie jest jakoś szczególnie ambitna. Wiele rzeczy jej powiewa. Nie marzy jej się bycie najlepszą wojowniczką, tak w sumie to nawet niespecjalnie jej zależy na tym, by kiedykolwiek awansować z rangi kociaka. Zasad przestrzega tak długo, jak tylko jest to dla niej wygodne. Jeśli bardzo zapragnie zrobić coś, co okaże się być zakazane, nawet się nie zawaha. Nie omieszka także kłamać, jeśli okaże się to konieczne - na przykład po to, by uratować swój tyłek, by uniknąć konsekwencji za swoje czyny. Poza tym jest raczej szczera i bezpośrednia, ale nie jest w tym wszystkim chamska i nieprzyjemna. Lubi rozmawiać z innymi kotami, jest raczej towarzyska i nie powinna mieć problemu z nawiązaniem przyjaźni.
— No raczej! — odparła, dumna z siebie, jak dobrze to wymyśliła. Była to JAKAŚ podpowiedź, ale nie była na tyle duża, by bez problemu odgadnąć, o kogo Różanej Łapie chodziło. Chyba że długowłosych nudziarzy w klanie Gromu jednak nie było na pęczki, ALE to już nie problem wichrowej terminatorki. Poza tym, kocur wydawał się faktycznie zachodzić w głowę, któż to mógł być, więc raczej dobrze to ogarnęła. Cokolwiek.
— Nie. Po prostu mnie to nudzi, nie lubię zapamiętywać imion, po prostu — przyznała, wzruszając ramionami. Faktycznie, była młoda i nie do końca zdawała sobie sprawę z tego po co tych wszystkich imion miała się uczyć, a i do zostania wojowniczką jej się niespecjalnie spieszyło, więc miała jeszcze czas żeby dorosnąć, spoważnieć i to wszystko zrozumieć, by w przyszłości zostać wzorową wojowniczką klanu Wichru, o ile faktycznie potrafiła się aż tak zmienić.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
- Był podobnej postury i wzrrostu do mnie? - zapytałem. Cóż, w zasadzie to w Klanie Gromu większość kocurów jest właśnie wysoka i masywna, ale w ten sposób mogłem odrzucić koty takie jak Źdźblasty Chwast. Najpierw i tak musiałem pomyśleć o wszystkich kotach w klanie mających długie futro i bez wątpienia zachowującymi się w nudny sposób, albo przynajmniej mogącymi sprawić takie wrażenie. Wciąż na myśl przychodził mi jednak właśnie Dębowy Pień. Nawet jeśli nigdy bym się nie dowiedział, o kogo chodzi, to nie będzie mi przykro w żaden sposób.
- Wszystkich? - dopytałem. Nie wiemy, czy terminatorka ma na myśli wszystkie możliwe imiona, czy tylko te klanowej władzy. Na myśl przyszło mi, że nawet moje własne imię mogłaby w takim razie zapomnieć. Albo w ogóle już nie wiedzieć, z kim rozmawiała wcześniej z Klanu Gromu, kogo zapamiętała jedynie jako nudnego i gadającego od rzeczy. Niezbyt mi się to podobało, w jakimś sensie irytowało mnie, że mógłbym się przedstawić, a ten ktoś potem po prostu by o tym zapomniał. Czasem mogłoby to być przydatne, ale w tej sytuacji już niekoniecznie.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________