Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Mógł udawać złego, mógł udawać obrażonego, ale jego ciało zdecydowanie zaczęło go zdradzać, gdy stopniowo zaczęły po nim przebiegać ciarki i dreszcze od słów i dotyku srebrnej kotki. Musiał przyznać, że robiła to wyjątkowo skutecznie i gdyby jakimś cudem kiedyś udało im się pokłócić, to mogła być pewna, z takim zachowaniem, że zdecydowanie nie gniewałby się na nią długo, zwyczajnie by nie potrafił.
- Może masz rację - wydusił z siebie ostatecznie, z cichym pomrukiem zadowolenia, a następnie sam polizał ją między oczami, długim, ciepłym pociągnięciem. - No nie potrafiłbym się na ciebie długo gniewać, nawet na poważnie, rany - odpowiedział już wychodząc z roli, bo doprawdy, byłaby ona zdecydowanie zbyt ciężka do dalszego rozgrywania, dlatego zrezygnował z niej już w momencie czułych gestów. - Jak ty to robisz? - mruknął jeszcze w jej kryzę na szyi, podskubując ją trochę, podobnie jak ona robiła przed chwilą.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- No nie wiem…może rzuciłam na ciebie jakiś urok? – zamruczała żartobliwie i przymknęła oczy, ciesząc się jego pieszczotami. Szczerze uwielbiała te momenty, choć do tej pory nie było ich przesadnie wiele, ale niebiesko-srebrzysta kotka naprawdę była spragniona czułości. Zwłaszcza po tych wszystkich trudnych chwilach kiedy najpierw spadła na nią jedna kara, a później druga i musiała albo siedzieć w obozie albo chodzić jedynie z patrolem i to tylko na tereny Gromu wręcz chłonęła je całą sobą. Nie chciała tracić ani jednego uderzenia serca kiedy byli razem i wtulała się mocno w ukochanego mrucząc radośnie, przy nim czuła się nieskończenie szczęśliwa. Teraz i ona przesunęła czule po jego pyszczku podobnie długim oraz ciepłym liźnięciem każdym ze swoich gestów wyrażając całkowite oddanie i miłość. Otarła się o niego delikatnie, tu i ówdzie łaskocząc lekko przy okazji swym puszystym grzbietem i ogonem, ale w taki przyjemny i wywołujący miłe dreszczyki sposób.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
On także się cieszył z takich momentów i doceniał każdy, który przypadł im w darze, bowiem nie byli jak wszystkie pozostałe pary, nie mogli spędzać ze sobą tyle czasu, ile chcieli, bo byli mimo wszystko z dwóch różnych klanów. Nie mogli razem polować, patrolować, czy spędzać czasu w obozie, nic więc dziwnego, że oboje do granic możliwości chcieli wykorzystać ten czas, który mieli ze sobą aktualnie, i niewątpliwie za każdym innym razem.
- W to akurat nie wątpię - odpowiedział po chwili, trącając ją nosem w nos, a przynajmniej starając wycelować w taki sposób, następnie delikatnie przejeżdżając po nim językiem. W tym momencie, z tymi czułościami, niesamowicie zazdrościł chociażby rodzicom. Że mieszkali w jednym klanie, mogli sobie takie rzeczy robić kiedy chcieli, i wszystkie ich dzieci wychowywały się w tym samym klanie, czyż to nie piękna wizja? A nie wszyscy doceniali takie rzeczy!
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
To prawda, związek międzyklanowy nie był czymś łatwym i nie na wszystko mogli sobie przy takim układzie pozwolić, co było trudne do wytrzymania. Ale Wilk całym swoim sercem szczerze kochała Strumyka i była to miłość tak silna, że dla niego była wręcz zdeterminowana, aby przenieść się z Gromu do Rzeki. Wiedziała, że będzie to niezwykle trudny orzech do zgryzienia, bo zarówno Grzybek jak i cała szczęśliwa rodzinka, którą wspólnie z Topik założyli przepadła. Huba nie żył, a chociaż niebiesko-srebrzysta kotka miała serce przepełnione nadzieją, że na pozostałych nie spała śmierć i wciąż gdzieś tam są, to jednak z powodu ich nieobecności w klanie jej dołączenie do Rzeki może być bardziej skomplikowane, niż początkowo sądziła. Kotka nie zamierzała się jednak poddawać i postanowiła walczyć z całych sił, do samego końca o to, żeby być na stałe ze swoim ukochanym. Póki co jednak skupiała się wyłącznie na cudownych chwilach, które teraz ze sobą spędzali. Zamruczała, uśmiechając się słodko i odwzajemniła jego liźnięcie, niemal rozpływając się w ich wzajemnych pieszczotach.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
To prawda, że mogło to być teraz wszystko utrudnione; wszak w innym wypadku, gdyby Topik i Huba nadal mieli się dobrze, ze swoją małą rodzinką, to na pewno byłoby to wszystko łatwiejsze. Wilczek mogłaby się starać o miejsce w klanie Rzeki nie tylko ze względu na ich partnerstwo, ale również ze względu na to, że mogłaby bardzo tęsknić za bratem, który mógłby być dodatkowym argumentem w sprawie. Może mogłaby teraz wspomnieć, że brakuje go jej, że chciałaby chodzić tymi samymi ścieżkami co on, gdy żył, może mieć możliwość pójścia i zajrzenia na jego miejsce pochówku, kto wie, ale czy nie byłoby to już typowo naciągane? Nie był pewien, jak przywódcy będą patrzeć na tę sprawę - wiedział jak jego ojciec, zastępca, na to patrzy, mówiąc że się za nimi wstawi, ale on sam trochę wątpił, by było to takie łatwe. Niemniej... cieszył się, że ma w nim wsparcie.
W każdym razie, teraz... teraz było to nieistotne. Teraz byli tu razem, mogli się cieszyć swoją obecnością i zapomnieć o całym Gwiezdnym świecie. O tym, że będą musieli się rozstać, że nadal żyją w osobnych klanach i to się kiedyś skończy; to przytulanie się teraz. Ale to kiedyś. Teraz było teraz.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Niestety, ale kiedy spędza się przyjemnie czas z ukochaną osobą, pełen czułości, słodkich słówek i delikatnych pieszczot to jak na złość ucieka on tak szybko, że odnosi się wrażenie jakby to wszystko było jednym krótkim, choć bardzo pięknym momentem. Mruczała głośno i radośnie, tuląc się z całych sił do futerka Strumyka i gdyby tylko istniała takowa możliwość kotka pragnęłaby móc pozostać tak już na zawsze, w jego bezpiecznych objęciach. Kiedy słońce zaczęło zachodzić posmutniała i westchnęła ciężko mając wrażenie jakby jej serce rozrywało się właśnie w środku na kawałki, ponieważ to oznaczało, że znowu są zmuszeni się rozstać, by powrócić na tereny własnych klanów. - Tak bardzo nie chcę odchodzić. - wyszeptała, opuszczając uszy, ale zdawała sobie sprawę, że musi iść, bo inaczej może nie zobaczyć ukochanego przez jeszcze dłuższy czas, nie zniosłaby teraz już żadnej kolejnej kary. - Obiecuję, że postaram się zjawić na następne spotkanie najszybciej jak tylko będzie to możliwe, może teraz ty wybierzesz jakieś miejsce? Czy może wolisz, abyśmy się ponownie zobaczyli tutaj? - spytała póki co jeszcze się od niego nie odklejając.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Sam nie zauważył, kiedy ten czas tak przeleciał - działo się to zdecydowanie zbyt szybko i niemożliwym było, żeby słońce tak szybko przemieszczało się po niebie! Ale zauważył, jak wygląda świat poza norką dopiero, gdy Wilczek się odezwała. Wtedy sam cofnął nieco uszy z niezadowoleniem. Zaraz czekała ich smutna, szara rzeczywistość, w której znów będą musieli się rozstać. Naprawdę nie chciał tego robić, ale nie mogli całymi dniami siedzieć poza klanowymi terenami, w końcu ktoś zauważy ich nieobecność i będą mieć z tego problemy - szczególnie że srebrna kotka miała swojego terminatora, więc na pewno chociażby on zauważyłby że jej nie ma, bo ta nie pojawiałaby się na treningach.
Rozejrzał się, zastanawiając się nad pytaniem kotki.
- Wydaje mi się, że tu będzie dobrze, jest to całkiem blisko, a i przyjemnie schowane miejsce, żebyśmy mieli trochę prywatności - odpowiedział po chwili. - Może kiedyś znajdziemy lepsze, ale to mi się podoba - oznajmił z lekkim, smutnym uśmiechem. Mogło być ich, prywatne, czemu nie. Szczególnie, że zbliżały się zimne pory, a schowanie się w takiej norce na pewno było przyjemniejsze, niż chodzenie po błocie i śniegu, prawda?
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Chociaż bardzo kochała Strumyka, to także zdecydowanie nie chciała kolejny raz zawalić sprawy ze swoim terminatorem, tym bardziej, że ów był również jej młodszym bratem. Nie było lekko, ale obiecała, że wytrenuje go na wojownika i dotrzyma danego słowa, poza tym chciała jakoś wynagrodzić Gromowi stratę, bo jakby nie patrzeć dla jej klanu to będzie strata kiedy wojowniczka z niego odejdzie. Dobrze by było, żeby już nikt więcej z Gromu nie szukał swojej drugiej połówki poza nim, ale na to niestety ani ona, ani nikt inny nie miał żadnego wpływu. Pozostawała jedynie nadzieja, że to wszystko jakoś się w końcu poukłada i ostatecznie będzie tak jak być powinno. Po wysłuchaniu słów partnera Wilk skinęła lekko głową w pełni zgadzając się z jego zdaniem, na ten moment trudno było o cokolwiek lepszego, niż miejsce, w którym aktualnie się znajdowali. - Dobrze, więc spotykajmy się tutaj. Też uważam że taki ustronny zakątek blisko naszych terenów jest idealny dla nas. – odparła i czule potarła swoim pyszczkiem o jego pyszczek. Zaraz potem bardzo niechętnie oderwała się od niego, aby w następnym momencie opuścić ich przytulną norkę. Na zewnątrz poczekała jeszcze, aż Strumyk do niej dołączy i po pełnym czułości pożegnaniu każde z nich udało się w swoją stronę.
[ztx2 i teraz możesz zacząć im tu nową sesję w najnowszej czaso ;3]
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Niestety, gdyby to było takie łatwe po prostu się nie zakochać, to być może u nich też zostałaby tylko przyjaźń, ale niestety, serce nie wybierało i czasami nie miało się wpływu na to, jakimi uczuciami obdarzymy drugiego kota, prawda? Strumyk nigdy nie zamierzał się wiązać z kotem spoza klanu, po tym jak zrobiła to Topik, jak usłyszał o Łabędziej Gwieździe, który kociaki miał poza klanem, w klanie Wichru, i z którymi mógł się widywać tylko na granicach, ale... no właśnie, nie miał większego wpływu na to, że kotka obok niego stała się dla niego taka ważna, mógł tylko wskoczyć do tej rzeki i mieć nadzieję, że jej prąd nie poniesie go na manowce.
Dlatego sam oderwał się niechętnie od kotki, wychodząc za nią z norki i po chwili ruszając do obozu klanu Rzeki z ciężkim westchnięciem.
***
Tym razem ledwo się tu doczłapał. Stawy nie bolały go już tak bardzo, jak jeszcze parę dni temu, natomiast nadal nieco mu dokuczały, mimo pozytywnego leczenia, dlatego trochę zajęła mu droga tutaj i miał nadzieję, że Wilczek nie czekała specjalnie długo, bo kto wie, może ją też coś zatrzymało. Wyszedł trochę wcześniej, by nie forsować stawów, ale mimo to obawiał się, że może srebrna wpadła na pomysł, by być wcześniej i poczekać na niego, a teraz czekała trochę dłużej?
Zajrzał więc do norki, szukając wzrokiem znajomego, srebrnego futerka.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Wilczek faktycznie trochę już czekała i nawet zaczęła się niepokoić dość długą nieobecnością ukochanego, ale kiedy tylko zobaczyła w wejściu jego pyszczek bardzo się ucieszyła. - Witaj Najdroższy. – zamruczała i mocno się do niego przytuliła gdy tylko znalazł się bliżej, serce niemal skakało jej ze szczęścia jak zresztą przy każdym ich spotkaniu. W międzyczasie trochę się wydarzyło i jak zazwyczaj postanowiła podzielić się z nim wieściami. Co prawda patrol Gromu i tak to przekaże w stosownym czasie, ale czuła, że potrzebuje powiedzieć o tym partnerowi już teraz jako, że dotykało to bezpośrednio jej rodziny i mogło mieć wpływ także na jej własną sytuację. - Wąż…Wężowa Gwiazda nie żyje i teraz moja starsza siostra będzie przywódczynią. – powiedziała szeptem, bo chociaż byli tu sami wolała mieć pewność, że dotrze to jedynie do uszu jej partnera. Nie żeby ją cieszyła śmierć poprzedniego przywódcy, w żadnym wypadku, bo chociaż mieli różne momenty to szanowała go i kochała jak drugiego ojca. Ale mimo wszystko przy tej zmianie jej nadzieja na przenosiny do Klanu Rzeki wzrosła. Pokłóciły się co prawda z Sal, ale to było już tak dawno, poza tym ona też miała teraz u boku kogoś, na kim jej zależało. I jeżeli naprawdę kochała ją jako siostrę to tym bardziej nie powinna stawać na drodze jej szczęścia. - Może nie powinnam o tym mówić teraz, ale czułam, że po prostu muszę się tym z tobą podzielić. – dodała.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Uśmiechnął się ciepło na widok kotki, choć trochę zrobiło mu się przykro, że pewnie czekała już jakiś czas, a on dopiero teraz się doczłapał, ale no, nie mógł nic na to poradzić. Jedynie co to miał nadzieję, że nie pogorszy mu się, bo mimo wszystko teraz, po paru dniach od leczenia, postanowił wyjść z obozu. Bo tak to siedział grzecznie na tyłku, ale ile można!
- Przepraszam, że tak późno, stawy mi doskwierają, chyba czas do starszyzny - zażartował cicho, przejeżdżając bokiem łba o jej bok, mrucząc przy tym cicho. Acz mruczenie to urwało się w momencie, kiedy kotka sprzedała mu takie wieści! Zamrugał z zaskoczeniem.
- Och? Przykro mi, strata przywódcy to spora zmiana i strata - powiedział po chwili. Dla całego klanu była to ciężka sytuacja, na pewno. Sam nie wiedział, nie znał żadnego przywódcy przed Łabędzią Gwiazdą, był on dla niego taką stałą, która jest zawsze i nie przyjmował do wiadomości, że mogłoby się to kiedyś zmienić, acz miał świadomość, że point nie był już najmłodszy i swoje siwe włosy miał. Niemniej, nie lubił myśleć na zapas, żył chwilą i nie myślał o tym, że kiedyś Łabędzia zabraknie, a to jego ojciec stanie się głową klanu.
Wtulił się delikatnie w sierść Wilczek, bo wiedział, że Wąż był dla niej kimś ważnym, zawsze wypowiadała się o nim pozytywnie i naprawdę widział, że go lubiła i szanowała. Dla niej musiała to być wyjątkowo ciężka strata.
- Obiecuję nie rozpowiadać tego po klanie, poczekam, aż klan Gromu podzieli się tą informacją - obiecał. Ewentualnie wspomni o tym ojcu, bo dobrze by było, żeby wiedział, a po Nocnym Szkwale również nie spodziewałby się tego, by rozpowiadał to po klanie.
- Też mam parę nowości... - miauknął po chwili, ale nie rozwinął jeszcze myśli, cofając nieco uszy. Dwie wiadomości były całkiem przyjemne, ale ta ostatnia... uch.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Och, ból w stawach to zdecydowanie przykra rzecz i szczerze ją zmartwiło, że jej ukochanego to dopadło. Miała jedynie nadzieję, że spędził w lecznicy wystarczająco dużo czasu, aby nie mieć potem pogorszenia po ich spotkaniu. Nigdy by sobie nie wybaczyła gdyby z jej powodu podupadł bardziej na zdrowiu, musiała o niego dbać. - Biedaku, powinieneś zostać u medyka dopóki całkowicie nie wyzdrowiejesz. – zauważyła z powagą. - Połóż się przynajmniej, mogę ci potem pomóc przejść do granicy tak, żebyś się więcej nie forsował. – dodała z troską delikatnie i kojąco wylizując jego futro. Przy tej części rozmowy, która była szeptana, aby nikt postronny ich nie usłyszał pokiwała ze smutkiem głową, opuszczając uszy. - Był jak drugi ojciec, surowy ale jednocześnie kochający. Bardzo dbał o dobro klanu. Wierzę, że Sal też będzie wspaniałą przywódczynią, jednak to już nie to samo. – westchnęła. - Dzięki, wiesz naprawdę nie powinnam się z tego zwierzać, ale nie mówię o nich jako o rządzących klanem lecz o mojej rodzinie, a ty także jesteś jej częścią. Lepiej jednak rzeczywiście nie przekazuj tego dalej, nie chciałabym znowu jakiś kłopotów. – uśmiechnęła się delikatnie, miała jednak całkowite zaufanie do Strumyka i wiedziała, że zachowa to w sekrecie dopóki patrol Gromu oficjalnie nie przekaże wieści innym klanom. Słysząc, że i u jej partnera coś się najwyraźniej wydarzyło nastawiła z zainteresowaniem uszy. - O, jakich? – spytała, mając nadzieję, że miał wieści przyjemniejsze od tych przyniesionych przez nią. Chociaż patrząc po jego cofniętych uszach, to chyba jednak nie wszystko o czym chciał powiedzieć było miłe.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
- Nie jest już źle, trochę kuśtykałem po drodze i szedłem wolniej, żeby ich dodatkowo nie narazić, ale nie umrę od razu - zaoponował od razu, niczym mały kociak mamie, kiedy ta powiedziała, że jest za zimno, żeby wyszedł z kociarni, bo się przeziębi. Za to chętnie się położył, zachęcając Wilczek żeby też się położyła i żeby w taki sposób prowadzili resztę konwersacji, bo jednak było to wygodniejsze dla każdego bolącego stawu w jego ciele. Nawet westchnął cicho, z radości, że mógł je odciążyć. Naprawdę nie bolały już tak mocno, ale ruch faktycznie mógł je trochę nadwyrężyć i wręcz słyszał, jak one same mruczą z zadowolenia, że przestał się nad nimi znęcać. Ups?
- Oczywiście, że nie przekażę, wszyscy się dowiedzą dopiero od patrolu, przyrzekam - oznajmił. Następnie przejechał parę razy językiem między jej uszami, na małe pocieszenie. - Też był starszy, prawda? Widocznie był już jego czas? - zgadnął. Nie był pewien, ile Wąż miał księżyców, bo i skąd, ale wydawało mu się, że nie mógł być sporo młodszy od Łabędzia, wszak też długo już był przywódcą, z tego co się orientował. Na pewno był starszy niż Nocny Szkwał, ale o ile? Nie był pewien. - I na pewno twoja siostra będzie wspaniałą przywódczynią, jak tylko przyzwyczai się do nowej roli - pocieszył ją jeszcze słowami.
- Cóż, po pierwsze, to ja też dostałem ostatnio swojego własnego terminatora, Ślimaczą Łapę - zaczął. To mogło trochę spowodować małych komplikacji, bo skoro oboje trenowali kogoś w jednym czasie, to na pewno zajmowało to czas. A co, jakby jeszcze dostali kogokolwiek innego, dodatkowego, to już w ogóle. - No i mama poprosiła mnie o nauki mojego brata, rany, nie mogę się doczekać, by trochę go wprowadzić w życie w klanie - dodał radośnie, ale po chwili nieco przygasł. - No i apropo mojej mamy, to odbyliśmy ostatnio... dość niemiłą rozmowę - dodał ciszej. Nadal myślał jak o tym wszystkim porozmawiać z partnerką, ale potrzebował się komuś wygadać, nawet jeśli rozmowa tak naprawdę dotyczyła jej samej.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Ułożyła się wygodnie tuż przy boku ukochanego, wtulając się w niego z cichym pomrukiem, uwielbiała dotyk i zapach jego futra. Skinęła twierdząco głową w odpowiedzi na jego pytania, rzeczywiście Wąż był już staruszkiem, więc być może to i lepiej, przynajmniej nie musiał się już więcej męczyć ze wszystkimi problemami Gromu. Westchnęła cicho na wzmiankę o siostrze. - Sal była z nim wręcz bardziej zżyta, niż ja czy pozostali, nawet nazywała go papą. Mogę jedynie się domyślać jak wielki ból sprawiła jej ta strata, a ma jeszcze tym ciężej że nie może w spokoju przeżywać żałoby, bo teraz musi się troszczyć o cały klan. – rzekła ze smutkiem. Rozpogodziła się jednak na wieści o nowym terminatorze Strumyka. - Och, to cudownie! Jestem pewna, że świetnie go wyszkolisz. – uśmiechnęła się szeroko. Fakt, że zabierało im to trochę czasu, który mogli spędzać tylko we dwoje, ale również pozwalało oderwać myśli od tęsknoty za ukochaną osobą kiedy akurat przebywali na ziemiach własnych klanów. Ona też nadal trenowała Ciemną Łapę, niezbyt jednak byłaby zadowolona gdyby musiała nauczać kolejnego terminatora. Zamierzała spokojnie wykonać swoje zadanie, a potem wreszcie zacząć coś robić w sprawie swojego przeniesienia się do Rzeki. Wieści o tym, że jej najdroższy partner będzie też nauczał młodszego brata były także czymś bardzo pozytywnym. - O, a wiesz już którego? Bo wspominałeś mi chyba o dwóch. – zamruczała z błyszczącymi oczami. Cieszyło ją, że Strumyk lubi kocięta, bo i sama je lubiła, były takie słodkie i absolutnie kochane. A rodzina, to wiadomo, że najbardziej ze wszystkich. Zmartwiły i zaniepokoiły ją z kolei jego następne słowa, które dotyczyły Przepiórczej Pieśni, a właściwie to rozmowy z nią. - Dlaczego niemiłą? Czy coś się stało? – zapytała z troską przytulając się do niego mocniej.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Smutno cofnął uszy, słysząc z jakimi problemami już na starcie miała się zmagać gromowa przywódczyni. Faktycznie, nie miała łatwo, biorąc pod uwagę, iż był to dla niej tak ważny kot, a ona musiała teraz iść po życia, a potem zająć się całym klanem, od razu wchodząc w nową rolę. Przykre było to, że taki kot nie miał czasu, by przeżyć stratę, pogodzić się z nią, i właściwie żył z tym wiele księżyców, bo nie miał czasu, by się nad tym chwilę pochylić. Na pocieszenie jedynie przejechał bokiem pyszczka po boku jej pyszczka, nie komentując tego jednak, pozwalając, by przez chwilę wybrzmiała między nimi cisza, tak czasami potrzebna, a tak nierespektowana. Czasami wystarczyło po prostu zamknąć na chwilę pysk i posiedzieć w ciszy, a pomagało to o wiele bardziej, niżeli słowa.
- Ślimacza Łapa jest bardzo kochany i pojętny, więc w to wierzę. Wiesz, że na ceremonii podarował mi prezent, za to, że zostałem jego nowym mistrzem? - napomknął, poruszając wąsami w rozbawieniu. - A już pierwszego dnia wystraszył chyba wszystkie ryby w rzece, kiedy to wsadził łapę do wody i zaskoczył się, że jest zimna. Rany, tak krzyknął, że myślałem że go jakiś szczupak już dorwał!
O tak, kochał kocięta, a szczególnie swoje młodsze rodzeństwo. Obserwowanie, jak dorastają, poznają świat i potrzebne do życia umiejętności, kiedy urodziły się takie małe i nieporadne było naprawdę czymś przyjemnym i dawało tyle szczęścia w życiu! Chciałby kiedyś doświadczyć tego od strony rodzicielstwa, ale wiedział, że póki co jest to wyjątkowo utrudnione, więc trochę odpychał od siebie te myśli, żeby się za bardzo nie nakręcać.
- Jesiona. Jest jeszcze Dąb, a z kotek Jabłonka i Topola - wymienił, dla pewności, ze świecącymi oczami. Nadal nie mógł uwierzyć, że jest starszym bratem, więc chwalenie się młodszym rodzeństwem nadal było dla niego powodem do dumy.
Ale ta duma musiała trochę umknąć w kąt biorąc pod uwagę kolejny temat. Milczał chwilę, nim nie wypuścił głośno powietrza przez nos, ze świstem.
- Od razu powiem, że... trochę rozumiem jej obawy, biorąc pod uwagę co się stało wcześniej, ale... boi się. Widać, że się boi tego, że jesteśmy razem. Że... wiesz, historia się powtórzy, więc powiedziała mi, że lepiej by było, żebyśmy o sobie zapomnieli. Ale, oczywiście, nie mam zamiaru tego robić, chyba dopiero wtedy zdarzyłaby się tragedia - mruknął, przylegając sam mocniej do kotki, dając jej do zrozumienia, że taka decyzja w ogóle nie wchodzi w grę, a on nie zamierza rezygnować z tego, co mają, nawet jeśli faktycznie było to trudne i czasami bolesne. Wiedział jednak, że gdyby zrezygnowali, to byłoby to jeszcze bardziej bolesne, a złamane serce chyba nigdy by się nie wyleczyło.