Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Szli, i szli, aż w końcu dotarli. Skrzące Słowo zajął miejsce nad brzegiem, przy samym skraju, czekając aż Paprociowa Łapa zasiądzie obok po geście zachęcającym do tego. Kocur mógł oczywiście próbować swojego mistrza wrzucić do wody i utopić, ale mogłoby się to źle dla niego skończyć, biorąc pod uwagę fakt, że syn Mysiego Kroku pływał doskonale. Ale kto wie, co mu siedzi w głowie.
- Jak myślisz, co jest ważne przy pływaniu? - zapytał nim terminator zdążył w ogóle ruszyć w jego stronę.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Cynamonowy miał absolutnie gdzieś, co mówił Skra. Wiedział przecież, że pływanie absolutnie nie jest obowiązkowym punktem treningu i nie muszą tego przerabiać. Wiedział już, że Skra na pewno specjalnie to wszystko sobie zaplanował, żeby jeszcze bardziej opóźnić jego trening. Ale Skra nie wiedział, że Paproć lada chwila, obdarzony potężną mocą Gwiezdnych, może wepchnąć go do tej rzeki i utopić. Paproć nie wahałby się ani chwili, jednak póki co musiał to bardziej przemyśleć. Chciał najpierw poznać, jaki to tajny plan Skra stworzył na przyszłego przywódcę, dopiero jak się dowie, to zaatakuje. Skra był głupim idiotą i Gwiezdni na pewno by pozwolili by go utopić. Czasami nawet miał nadzieję, że lada chwila jakiś piorun rąbnie w ten głupi pysk Skry, jednak Gwiezdni woleli zachować pioruny dla kogoś, kto faktycznie będzie na nie zasługiwał. A co gdyby poprosić Gwiezdnych o panowanie nad piorunami? Wtedy już nikt by mu się nie sprzeciwił.
- Żeby się nie utopić - podsumował. To przecież było najważniejsze, on miał rację. Z resztą, Skra lada chwila przekona się, dlaczego ta zasada jest taka ważna.
Usiadł gdzie miał usiąść, uważnie obserwują Skrę. Może powinien uderzyć w kark? Albo w pysk?
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Odpowiedź Paprociowej Łapy była... banalna i głupia, ale w pewien sposób nie mógł tego powiedzieć głośno bo jakby nie patrzeć, cynamonowy miał rację. Mimo wszystko nie mógł tego przyjąć, ponieważ było to zdecydowanie zbyt banalne i jak na kota mającego pięćdziesiąt księżyców na karku, było to po prostu nieakceptowalne.
- Tak, niewątpliwie jest to prawda. - przyznał jednakże, bo nie zgodzić się z tym nie dało. - Jednak nie jest to wszystko. Z pewnością jesteś w stanie coś jeszcze wymyślić. - ciągnął go za język, licząc na to, że ma do czynienia z kimś minimalnie inteligentniejszym. Nadzieja matką głupich, cóż.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Oczywiście, że była to prawda, w końcu wszystko, co mówił przyszły przywódca Klanu Rzeki, było najczystszą na świecie prawdą. W ogóle, same jego słowa były tak drogocenne, że powinny być skrzętnie notowane w kocich pamięciach i powtarzane przyszłym pokoleniom. Ale jak widać, te przyszłe pokolenia to musiał sobie wychować, bo ktoś taki jak Skra, ewidentnie nie miał pojęcia jak się z nim obchodzić ani jak wychowywać swoje kocięta. W końcu jakim prawem ten Wilk, czy jak on miał, nie uznawał go za najlepszego wojownika w Klanie Rzeki? Skra więc nie zasługiwał na nic innego jak utopienie w tej rzece, jednak wciąż liczył, że lada chwila Gwiezdni coś z nim zrobią, żeby on nie musiał brudzić swoich boskich łapek.
- Trzeba mieć łeb nad powierzchnią - jeśli Paproć nie mógł nic więcej wymyśleć, znaczyło to, że nie było nic innego. Ale Skra oczywiście, jak ostatni lisi bobek, musiał się wymądrzać jak nie wiadomo kto. - Trzeba mocno pracować łapami - tyle mógł wymyślić i nikt nie powinien go pytać o nic więcej. Gwiezdni, zabierzcie stąd tego idiotę, zanim Paproć weźmie sprawy w swoje łapy i zaraz kogoś stąd zmiecie.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Tak, trzeba pilnować, by głowa była nad powierzchnią wody, a łapy muszą pracować. W trakcie pływania należy pozwolić, by woda cię unosiła. Oddychaj spokojnie i miarowo, panika w niczym ci nie pomoże. - dokończył, uznając że naprawdę nie ma sensu więcej wiedzy z niego wyciągać bo, no, nie ma to sensu.
Wszedł do wody i pokazał Paprociowej Łapie jak należy pływać. Zamoczył się tak, by głowę mieć na powierzchni i zaczął machać energicznie łapami, powolutku poruszając się pod prąd rzeki. Gdy pokaz się zakończył, wyszedł z wody, otrzepał się i nakazał terminatorowi powtórzyć.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Dokładnie, on powiedział wszystko, tylko Skra, który musiał ratować swoje ego i nie umiał przyznać się do porażki, powtórzył to wszystko po nim. Paproć i tak wiedział, że ten jest skończonym idiotą, że nie ma sensu z nim gadać... Całe szczęście, że się zamknął, w końcu przejdą do działania zamiast ślęczenia na brzegu, czyli nic nie robienia.
Prędko wszedł do wody, ignorując jej temperaturę. Może Gwiezdni chcieli go w ten sposób nauczyć cierpliwości? Pokazać mu, jak może wyglądać rozstrzyganie sporu między natrętnymi kociętami? Tak, zdecydowanie o to chodziło.
Zrobił, tak, jak kazał mu ten pajac, czyli powoli wchodził głębiej, drżąc przy tym delikatnie, aż w końcu stracił grunt. Wtedy odrobinę spanikował, jednak szybko przypomniał sobie, żeby machać łapami, co też uczynił. Trzymał głowę nad wodą, przynajmniej się starał, starał się również dać ponieść wodzie oraz oddychać spokojnie. Przełknął ślinę. On na pewno podoła temu zadaniu.
//Możesz ocenić w swoim poście czy mu się udało czy nie, masz wolną rękę XD
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Nie było tak źle, jak mogłoby się wydawać. Przynajmniej w momencie, w którym Paprociowa Łapa wchodził do wody. W chwili, w której był już na tyle głęboko, by łapami nie sięgać do podłoża zaczęło się robić gorzej, albowiem zachłysnął się on wodą i na moment został przez nią przykryty. Szybko jednak zdołał wyjść ponad powierzchnię i, koślawo bo koślawo, ale coś tam przepłynął. Mogło być lepiej. ale gorzej w sumie też.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Paproć dryfował nad wodą jako-tako, nie utopiłby się, ale też nie pływał jakoś pięknie. On, według siebie, pływał najlepiej, najdoskonalej, ale wiadomo, on i Skra mieli inne oczy. Skra oczywiście miał je bardzo zepsute, no cóż, starość, a Paproć nie miał zamiaru mu tego wyjaśniać. Skra był na to po prostu za głupi.
- Dobrze? - spytał zmęczony, między machnięciami. Nie miał zamiaru zejść z powierzchni wody, bo chciał pokazać, jaki jest wytrzymały, jak potrafi dać sobie radę z trudnościami. Skra pewnie lada chwila zejdzie, o ile już tego nie zrobił. Nikt nie jest tak wytrzymały i genialny jak on. Nikt!
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Nie jest najgorzej. Popływaj jeszcze trochę. - polecił. Praktyka czyni mistrza, a tej zdecydowanie było trzeba Paprociowej Łapie. W klanie rzeki umiejętność pływania była całkiem przydatna, wiec dobrze by było opanować ją na przynajmniej podstawowym poziomie.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Paproć popływał, ale tylko do momentu, kiedy załapał, że wszystko już umie i więcej tego nie potrzebuje. Nauczył się, super, ale po co mu więcej? I tak był najlepszym pływakiem w Rzece, przecież urodził się takim i to wszystko było po prostu zbędne. Skra w tym momencie grał mu na nerwach i Paproć coraz mocniej musiał się powstrzymywać, żeby nie rozerwać go na strzępy, albo nie wpechnąć mu siłą łba pod wodę.
Tak więc Paproć, nie czekając na rozkaz Skry ani nic, wyszedł po prostu z wody, gdy mu się podobało.
- Już umiem - rzucił do mistrza, nim ten zdołał cokolwiek powiedzieć albo wciągnąć go z powrotem do wody. - Co teraz? - spytał. Przecież nie mieli wiele do powtórzenia i Paproć lada chwila powinien kończyć trening. Jeszcze chwila i będzie przywódcą...