Logo Artemidy
Korzenie Dębu
Owszem, było to po równi zawodzące. Nie, aby miał jakiś z tym problem - sam połowy Klanu nie znał, aczkolwiek... Zgnilizna była jak najbardziej spoko. I osobiście uważał, że to po prostu strata, że z nią ostatnio nie rozmawia. W końcu! Jak tak?!
- Żałuj. Jest naprawdę spoko i... cóż, uważam, że to jeden z ciekawszych kotów w Wichrze - jeden z - Pająk w końcu zajmował pierwsze miejsce ponad każdym innym. - No... a ten trening? W Klanie, w ogóle, jak tam? Nie ma opcji, że ciągle się dzieje takie nic. Chyba, że tylko Grom lubi mieć jakieś większe przewrotki?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my wind wall keeps everything outxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
when the fight is getting roughxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my sword is cutting you downxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
feel the P O W E R of my thrustxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


but if you pulverize
even when I'm far oh
i'll be there to ult

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxAND I WILL TOWER DIVE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxwith my sweeping blade, oh
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxi can chase them all
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mm - mruknął, nie do końca przekonany co do wszystkich tych walorów Zgniłej Łapy. Nie, żeby od razu twierdził, że Wiatr się mylił, ale zwyczajnie nie był aż tak entuzjastyczny, aż tak gotów poznawać nowe koty, niezależnie od ich przynależności do Klanu.
Na komentarz o "przewrotach" Drewno aż się skrzywił, jakby ktoś mu pod nos podstawił co najmniej wątpliwej świeżości piszczka. Wicher od księżycy próbował się przewrócić, ale nie zdecydował się jeszcze, w którą stronę, kiwał się więc tylko jak kaczka z zaburzeniami błędnika. Nie znaczyło to jednak, że Drewno zamierzał o tym rozpowiadać na prawo i lewo - miał resztkową przyzwoitość, aby rozumieć, że kłótnie na ceremoniach to nie temat do plotek z sąsiadami. A szkoda, bo momentami aż się w nim kotłowało od nadmiaru emocji i gdyby tylko znalazł dobrego kompana, to pewnie wszysto by mu opowiedział, aż tamtemu by uszy zwiędły. Niestety, jeśli Wiatr chciał się czegoś dowiedzieć w tej kwestii tu i teraz, to może lepiej byłoby spytać kogoś, kto miał wszelkie normy głęboko pod ogonem.
Mgła powoli zaczynała się podnosić, a wokół robiło się coraz jaśniej, mimo chmur. Drewno rozejrzał się jeszcze raz, zatrzymując się na Dębach na dłużej, w końcu jednak wracając wzrokiem do rozmówcy.
- Będę wracać do siebie - powiedział, jakoś tak nie do końca naturalnie, kłując swoje własne uszy. - Dziękuję za rozmowę, Wietrze, i miłego dnia.
Odwrócił się i miarowym truchtem powędrował prosto w kierunku obozu Wichru.

//zt
x
I always simplify this all the time
somehow I think that I'm alone
I wake up every day and change my mind

✧*̥ ˚xgood morning x*̥ ˚✧
I've been here before the warning
it opens up the door
and now I'm falling
﹉﹊﹉﹊﹉﹊﹉
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Aha! I tak po prostu sobie pójdzie? Wiatr nie miał zamiaru, oczywiście, za nim krzyczeć i prosić go o jakiekolwiek wyjaśnienia, ale mógł dojść do jednego wniosku - takie ucięcie tematu i nagły powrót, sugerował że coś może jest tam nie tak. A co za tym szło... oby z Pająkiem nic złego się nie działo. Odetchnął cicho, machnął głową.
- Trzymaj się! I wzajemnie, miłego dnia. Może jeszcze kiedyś się spotkamy!

[zt]
xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my wind wall keeps everything outxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
when the fight is getting roughxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my sword is cutting you downxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
feel the P O W E R of my thrustxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


but if you pulverize
even when I'm far oh
i'll be there to ult

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxAND I WILL TOWER DIVE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxwith my sweeping blade, oh
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxi can chase them all
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie szwendał się poza granicami Klanu Cienia ni w ząb to do niego nie pasowało. Nie leżało to w... Psiej naturze. Do czasu.
Wszak wodziła nim ciekawość i nierzadko wystawiała go na próby, które jednak skutecznie znosił i przezwyciężał, pozostając wiernym synem Cienistych ziem. Jak się miało okazać - do czasu.
Bo pokusy stawały się coraz silniejsze, ciekawość świata nie dawała za wygraną, nie chcąc się jakby pogodzić z Psią stagnacją. Wodziły więc one swym syrenim śpiewem, obietnicami wielkich przeżyć i terenów obfitujących w łowną zwierzynę. Ostatecznie przekonały go wiedzą - chęcią zaspokojenia potrzeb swej dociekliwej natury, wizją posiadania czegoś niezwykłego. Psia Łapa lubił wiedzieć, najlepiej - wszystko. A wszechświat, najwyraźniej zdając sobie sprawę z achillesowej pięty terminatora, chytrze z tego skorzystał. Wyruszył, pod wpływem dziwnego impulsu, niemalże amoku, wariactwa, co było tak niepodobne do jego osoby. Chłodnej, kalkulującej i analizującej każdy podejmowany krok, logicznej, mającej pełnię kontroli - nie tylko nad samym sobą, również nad zastałą rzeczywistością. Nie było mowy, by mógł ponownie kiedykolwiek w przyszłości zezwolić na to, by serce, pokonując rozum i towarzyszący mu zdrowy rozsądek, przejęło nad nim stery - zwykłe, przyziemne instynkty i pragnienia. Miał to być ostatni raz, przysiągł sobie to w duchu. Z drugiej strony, nie robił... nic złego, nie dopuścił się zdrady. Ten pierwszy raz pokonały go własne słabości, szczeniacka ciekawość, niedosyt. Miał to być jednak zarazem ostatni raz, tak obiecał. Samemu sobie, przed samym sobą.
Nie szukał rozrywek, nie pragnął towarzystwa, zawieranie nowych znajomości nie było jego zamiarem. Raczej... zwiedzał. Poszerzał posiadaną już wiedzę, dla własnej satysfakcji. Dla własnego dobra. Dla dobra Klanu, jego coraz większa wiedza mogła przynieść wszystkim jedynie korzyści, stać się cegiełką w budowaniu jego potęgi, umacnianiu sił. Czuł mieszaninę przeplatających się woni każdego z Czterech Klanów. Malowniczość krajobrazu nie była dla niego sprawą priorytetową, acz trzeba przyznać, zimowa sceneria prezentowała się całkiem... uroczo, najzwyczajniej w świecie - ładnie. W tym wszystkim kojący najbardziej był jednak spokój. Oby nikt i nic nie zdołało zakłócić tego stanu rzeczy. Psia Łapa właśnie na to liczył, do pewnego stopnia. Bo jedno niewinne przewinienie prowadziło już tylko do kolejnych. Starał się odpierać od siebie tę myśl, nie był taki. Każde jego działanie było przecież zgodne z Kodeksem. I tak, niezależnie od wszystkiego, zawsze będzie. To obiecał, nie tylko sobie i nie tylko przed sobą.

// Róża! ♥

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXZ treningiem opóźniającym się ze stu różnych powodów i nadchodzącą ceremonią wojowniczą jej rodzeństwa, Róża po raz pierwszy poczuła, jak bezpieczny obóz zaczyna ją... dusić. Ciężko było jej patrzeć na to, jak dzień w dzień ktoś wychodził na trening, albo wracał z udanego polowania, gdy ona wciąż tkwiła w jednym miejscu (nawet jeżeli częściowo z własnego wyboru). Było to miejsce spokojne, pozbawione niebezpieczeństwa i nie marzyła o niczym innym, ale myśli o tym, że zostawała w tyle, że wszyscy dookoła musieli się o nią martwić i troszczyć bywały nie do zniesienia. Dlatego dzisiaj po raz pierwszy opuściła swoją bezpieczną ostoję w pojedynkę. Nie myślała o tym za dużo, po prostu poszła przed siebie.
XXXPo dłuższej chwili dotarła do ogromnego drzewa, które obrzuciła spojrzeniem podziwu. Nie była fascynatką natury, ale dąb o czterech zrośniętych ze sobą pniach zrobił na niej niemałe wrażenie. Nie widziała niczego podobnego w obozie Rzeki. robiła kilka kroków w jego kierunku, gdy usłyszała czyjś krok, nadchodzący z przeciwległej strony. Wbiła wytrzeszczone oko w burego, dużego kocura, niezdolna do tego, żeby się ruszyć albo choć odezwać. Schowała jedynie puchaty ogon pod siebie i skuliła uszy, nie odrywając wzroku od nieznajomego. Nie znała wielu Rzeczniaków, ale kojarzyła ich z wyglądu. Tego tutaj widziała po raz pierwszy. Co tu robił? Co powinna zrobić? Uciekać? A może atakować, bronić granic klanu? Bo... to wciąż były tereny Klanu Rzeki, prawda?
[Obrazek: uTelM0s.gif]
your heart is too big for your body
it is why you will not fit inside
you pour it out
where everyone can see
tears fall to the ground
you just let them drown
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Psia Łapa za to o wyprawie myślał aż nazbyt wiele... jednakże potencjalnym towarzystwem i możliwością natknięcia się na innych, okolicznych wędrowców jakby w ogóle nie zaprzątał sobie głowy.
Z reguły nie interesowały go inne koty, te obce - w szczególności. Póki ktoś nie stał się w jego oczach 'wartościowym' - czy to poprzez piastowanie wysokiej, poważnej rangi, czy godne podziwu doświadczenie i zasługi - nie zdołałby zatrzymać dla siebie Psiej uwagi na dłużej. Nie każdy zasługiwał na zaskarbienie sobie, choć krzty Psiego zainteresowania i zapewne nie inaczej byłoby w przypadku Rzeczniaczki, która to dziełem przypadku znalazła się, dosłownie, na jego drodze. Nie byłoby inaczej, gdyby nie jej... co najmniej niepokojące (dziwaczne? niezrozumiałe?) zachowanie, gdyby nie fakt, iż na dobrą sprawę, to Psia Łapa był intruzem na tych ziemiach, gdyby miał inne, lepsze rozwiązanie zręcznego wybrnięcia z tej sytuacji. Nie byłoby tu żadnego wyjątku, odstępu do reguły, gdyby nie zaistniałe okoliczności i jeszcze kilka, nieco innych powodów... Westchnął zrezygnowany.
- Hej! Znajdujesz się na ter- - przerwał, zakłopotany - właściwie to się nie znajdujesz... ja też nie. Uh. Wybacz moje... roztargnienie.
Cofnął się, wykonując kilka niewielkich kroków w tył. Był, zapewne pierwszy raz, od kiedy sięgnąć pamięcią, skrępowany. Wprawdzie Kodeks nie zakazywał rozmawiania z 'cudzoziemcami', nie zakazywał nawet zawierania przyjaźni, ba, nakazywał pomoc w potrzebie - i wiedząc, że tak właśnie winien postąpić, tego od niego wymagano - nie odszedł. Chcąc nie chcąc, musiał zareagować. Był zresztą przyzwyczajony do odpowiedzialności, to zazwyczaj na nim właśnie spoczywał jej ciężar.
- Co ci jest? To znaczy... potrzebujesz, ech, pomocy? Czegokolwiek innego... ode mnie? - zapytał, nie wiedząc, czy to z resztek troski, czy raczej chłodnej konieczności - Psia Łapa, tymczasowo. Klan Cienia.
Nie było w nim wielkich pokładów empatii czy altruizmu, których to można było pozazdrościć jego bratu - Niedźwiedziej Łapie. Jednakże na swój sposób... starał się, biorąc sobie do serca przekazywane mu wartości Kodeksu, godne prawdziwego wojownika (którym to zresztą miał stać się... już wkrótce!). Mimo wszystko nie opuszczała go nurtująca myśl i refleksja nad tym, czy wszyscy z pozostałych Trzech obcych Klanów są tak... osobliwi. Na ten moment, jego doświadczenia potwierdzały tę tezę.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Iskra ostatnich parę wschodów - ha! - nadal robił nic. Spotkania z Szyszką stały się normą nauk, które jedynie trzymały go przy zdrowych zmysłach i sprawiały, że nie szalał ze złości i poczucia bycia olanym, ale oczywiście, nijak mu to starczało do tego, by czuł się zadowolony na tyle, by mógł siedzieć w obozie. Rozpierała go energia, a on sam po prostu wolał zajmować się czymś więcej, niż spaniem czy też patrzeniem jak inni robią coś. A on nie. Żenujące.
Podróżował więc, nadal. Świat był ogromny, w wielu miejscach jeszcze nie był, i właśnie dlatego dziś dotarł do Czterech Dębów. W życiu go tu jeszcze nie było tak… blisko. Był obok, ten jeden raz, jak gadał z Cienistą kotką. Ale przy samym drzewie? Nigdy przedtem. Ale chyba niespecjalnie się nim przejął, bo tym na czym się skupił był kawałek kory, leżący przy dębie. A potem, dopiero dźwignął łeb do góry. Bo jakby tam się tak wspiąć…

[paproć!]
[Obrazek: BL5TCda.gif]
DONT mess with me,
Im a b i g b o y now, and Im VERY scary
˗ˏˋ ´ˎ˗ I PUNCH my WALLS, stay out at NIGHT, ˗ˏˋ ´ˎ˗
and I do karate
≪ Dont message me cause I WONT reply, ≫
I wanna make you cry


LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od kiedy Bród wyzdrowiał nie widziało mu się siedzenie w obozie jeśli tylko nie spał. Nudził się, a w Klanie Rzeki nie bardzo były koty które by go interesowały. No, może poza kilkoma ładnymi kotkami, ale one z kolei nie chciały się interesować Brodem. Dlatego wolał szukać rozrywki poza klanem, a co najmniej poza obozem. Nie umiał też za bardzo polować, a pogoda dawała mu się we znaki, więc próbował pozostać w cieniu i eksplorować okolice.
Tym razem dotarł do Czterech Dębów, które okazały się być bardziej jednym dębem który dzielił się na cztery. Był to swoisty rodzaj zawodu, ale co najmniej było to coś innego. Bród zaczął wspinać się na drzewo by popatrzeć na tereny wszystkich czterech klanów z góry.
i've got a fever, don't breathe on mexxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

i'm a believer in N O B O D Y
won't let me leave 'cause I've seen something
hope I don't sneeze (I don't)

xxxxxxxxxxxxxxreally we just need to fear something only pretending to feel something
xxxxxxxxxxxxxxxxi know you're dying to run, i wanna turn you AROUND
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
4
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciało się Bzyczkowi zapolować. Był wkońcu wojem, a Ogórkowa Łapa ponownie gdzieś się rozpłynął. No cóż.
Czuł drobną pustkę przez jego zniknięcie, lecz jak mówiło jego motto: nic, bo w sumie nie miał on motta, ani nawet pomysłu jak radzić sobie z takimi akcjami, gdzie to młodziaki znikają niemal po rozpoczęciu treningu bez słowa.
Mógł tylko wzdychać.

Tak znalazł się tu, na miejscu dawnych Zgromadzeń - w sumie, cieszył się, że nie było już do nich podstaw, ani wielkich zagrożeń ich wywołujących.

Spojrzał się do góry, widząc białą plamę na gałęzi drzewa.
-Nie słyszałem, żeby było zwoływane zgromadzenie! - Krzyknął, śmiejąc się lekko pod ceglanym nosem.
Został na swoim miejscu. Od kamiennego stróża.

-Czyżby jakiś poważny powód cie tu przysłał? Jak cie zwą?-

Uniósł wzrok zadziornie do góry.

— kuchihateru you ni moyuru tsuki —
akatsuki ni shizumiyuku
[ tsukurareta kao de sotto chikadzuite ]
shinjiru mono o yami ni otosu
ito ni karamaru emono no you ni
« tada hitasura ni sora o aogu »
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cztery Dęby stały się stałym miejscem przebywania Iskry. Nie było w sumie ku temu większego powodu - ani drzewem się nie fascynował, ani nie było tu chłodniej, ani... właściwie, nic. Nie działo się tutaj nic godnego jego uwagi. O dziwo, wracał tutaj jak na złość. Tym razem, niemniej, faktycznie postanowił się nieco bardziej skupić na Dębie. Wolno, leniwie się rozciągnął, pazury zaczepiając na jednym z korzeni. A tuż po tym, zaczął je ostrzyć... Co doprowadziło zaś do tego, że zaczął się wspinać do góry. Nie było chyba to zakazane? Nie słyszał nigdy, aby którykolwiek Wojownik mówił, że za to czeka go jakaś kara.

[świt]
[Obrazek: BL5TCda.gif]
DONT mess with me,
Im a b i g b o y now, and Im VERY scary
˗ˏˋ ´ˎ˗ I PUNCH my WALLS, stay out at NIGHT, ˗ˏˋ ´ˎ˗
and I do karate
≪ Dont message me cause I WONT reply, ≫
I wanna make you cry


LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pierwsza przygoda poza obozem to to nie była. Ale zdecydowanie pierwsza legalna! Czuł się tak wolny, jakby wkroczył do zupełnie nowego świata. Trawa pod stopami wydawała się inna, kwiaty były dzikie, a ptaki, które widział, choć znajome, zdawały się być zupełnie obce. To niezwykłe uczucie opanowało rdzawego od momentu, gdy opuścił swoje dotychczasowe terytorium. W końcu była to także jego pierwsza misja, i obiecał sobie, że przyniesie Niezapominajce prezent, który będzie błyszczał niczym gwiazda na niebie.
W końcu dotarł do ogromnego dębu, nagle zapominając o swoim pierwotnym celu. Zauważył kremowego kota, który wspiął się na drzewo. To była pierwsza postać, którą spotkał i która wydawała się być potencjalnym przyjacielem, nie wiążąc się z Wichrzakami, drapieżnikami lub innymi zagrożeniami. Przyjaciel! Świt podreptał wesoło pod sam pień, obserwując, jak nieznajomy wspina się coraz wyżej.
- HEJKA!! MAM NA IMIĘ ŚWIT...ŚWITAJĄCA ŁAPA. A TY??? SKĄD JESTEŚ??? - krzyczał, co by tylko nieznajomy mógł go usłyszeć.



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Iskra będący potencjalnym przyjacielem był... niesamowitym żartem. Pomijając, że kto z nim wytrzyma, to z kim ON wytrzyma? Tak samo stwierdzenie, że nie wiązał się z zagrożeniem! To się dopiero Świt przekona w jak wielkim błędzie był. Wspinał się na drzewo nadal, z zamiarem wejścia na największą z gałęzi. Póki co, dla odpoczynku łap, zatrzymał się na jakiejś chudszej, aż nagle... ryk. Nieprzyjemny dreszcz przeszedł mu przez całe ciało, a potem spojrzał na niego.
- G#WNO CIĘ TO OBCHODZI!!! PO CO SIĘ DRZESZ?! - odkrzyczał mu, w typowy dla siebie sposób. On mógł się drzeć. Inni niekoniecznie. Szczególnie, że z tej wysokości, jakby się zszokował (bo nie wystraszył.....) i spadł, to albo by sobie coś połamał, albo by się zabił. Obie opcje średnie.
[Obrazek: BL5TCda.gif]
DONT mess with me,
Im a b i g b o y now, and Im VERY scary
˗ˏˋ ´ˎ˗ I PUNCH my WALLS, stay out at NIGHT, ˗ˏˋ ´ˎ˗
and I do karate
≪ Dont message me cause I WONT reply, ≫
I wanna make you cry


LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O, pierwsze spotkanie i się trafił ktoś z charakterkiem...Na szczęście nie jest to nic, co mogłoby Świta zrazić do kogokolwiek. Borsuk mu groził i co? I są najlepszymi przyjaciółmi. Traszka go często biła, a i tak się kochają. Kremowy na pewno nie będzie inny.
Rdzawy uśmiechnął się szeroko, gdy kocur nie okazał się być głuchy i mu odpowiedział. Niemiło i niekulturalnie, ale odpowiedział, a tylko to się liczyło. Zaczepił przednie łapki o korę drzewa, robiąc parę podniesień w górę, zaczepiając się pazurkami w pewnym momencie, żeby móc lepiej widzieć nieznajomego.
- Oh, żebyś mnie lepiej słyszał!! Nie wiedziałem, czy jakbym mówił, to byś zrozumiał - z dołu wydawał się być dość daleko, na tyle że piłowanie mordy było jedyną opcją do porozumiewania się. Najwidoczniej nie było to konieczne, ale według Świta dobrze wyszło. - A obchodzi, bo jestem ciekaw bardzo! Jesteś pierwszym kotem, którego spotykam, a który nie jest z Wichru. Zapamiętałbym - w sumie to nie, łatwo mu szło zapominanie o rzeczach ważnych, a co dopiero o nieważnych. - To jak masz na imię? Pasowałoby ci...hmmmm...Piorun. Bo jesteś taki...elektryzujący, o. Albo nie, to słabe. Wyglądasz na Pyłek. Przez twoje futerko i oczy i jesteś nieduży. Pyłkowa Łapa, hm? Pyłkowy Kwiat? Żółty Pyłek? Pylący Wiatr? A może Kwiecisty Pyłek? Pachnący Pyłek? Pyłkowy Miód? - tak, zdecydowanie te imiona szły w parze z charakterkiem gromiaka.



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wolałbym nie - burknął pod nosem. Na dobrą sprawę, idealnie by było, gdyby przybęłda się w ogóle tutaj nie znalazł. A to, czy usłyszał że wolał, aby go tu nie było, to najmniejszy problem Iskry. Niech się obrazi i ucieknie z płaczem do mamusi. Co by jej powiedział i tak? Że Iskra nie chciał z nim gadać? Żałosne.
Zaraz przyuważył, że ten się wspina. Niech tylko podjedzie zbyt blisko, a wtedy... właściwie, jeszcze nie wiedział. Ale na pewno będzie niezadowolony z tego, że smark miał czelność bez pytania się zbliżać. I tej myśli pozostałby, gdyby ten skończył na zgadywaniu jego imienia przy Piorunie. Nie było to zdecydowanie jego imieniem, ale Pyłek...? Bo jest MAŁY? Taka zniewaga krwi wymaga. Wyciągnięte pazury wbił w gałąź, a ogonem chciał o nią uderzyć. Nie udało mu się, świsnęło powietrze.
- Sam jesteś nieduży, durny frajerze. Nie dziwię się, że jesteś z Wichru, to Klan idiotów. Idealnie się wpasowujesz w tematykę. Chociaż bardziej by ci pasowało bycie z Rzeki, oni są i głupi, i żałośni. Praktycznie opis ciebie - syknął, czując jak ciśnienie mu skacze. MAŁY. On miał za to mały móżdżek! - A pyłek, to z ciebie zostanie jak się zbliżysz, obrzydliwa strawo wron. Bezmyślna pchła! Masz szczęŚCIE, ŻE JESTEŚMY NA DRZEWIE, BO JAKBYM BYŁ OBOK, TO JUŻ BYŚ WĄCHAŁ KWIATKI OD SPODU.
Syknął w jego stronę. Norma, nie trzeba było dużo, żeby doszło do jakiejś awantury. W końcu nie był mały...!
[Obrazek: BL5TCda.gif]
DONT mess with me,
Im a b i g b o y now, and Im VERY scary
˗ˏˋ ´ˎ˗ I PUNCH my WALLS, stay out at NIGHT, ˗ˏˋ ´ˎ˗
and I do karate
≪ Dont message me cause I WONT reply, ≫
I wanna make you cry


LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejny, co go nikt nie kocha i trzeba mu pomóc. Co prawda inny przypadek niż Borsuk, bo tamten wydawał się być kompletnie odcięty i niezainteresowany. A ten? Po prostu krzykliwy i wredny. Na szczęście jest niewiele rzeczy, które faktycznie by mogły odstraszyć Świta i do tej pory żadnej z tych rzeczy nie spotkał. Uśmiechnął się tylko do kremowego, olewając jego niechęć. Nic mu się przecież nie stanie!
- Hmm, nie sądzę, żeby Wicher był klanem idiotów. Mój brat Mchowa Łapa jest baardzo mądry. I mamy w ogóle bardzo dużo mądrych kotów. Ja, fakt, jestem głupi, ale ktoś musi. Nie przeszkadza mi to! Żyje mi się dobrze, to po co miałbym to zmieniać, co nie? A jak jest z tobą, Pyłku? To znaczy, mogę cię inaczej nazywać, ale najprościej by było jakbyś się przedstawił! Nie martw się, nikomu nie powiem o tych wymyślonych imionach, okej? - zapewnił go, robiąc kilka wspinaczkowych kroków w górę. - Jeju, wysławiasz się jak Traszka, wiesz o tym? Traszka, Traszkowa Łapa, to moja siostra i ona tak do wszystkich. Ale myślę, że to kwestia, hmmm...troski. Choć bywa niedelikatna. I to bardzo niedelikatna. Dogadalibyście się myślę. Tylko pytanie jak podchodzisz do zasad? Dla niej są bardzo ważne. Ja tam myślę, że to bardziej wskazówki, ale też nie robię nic złego - kompletnie olał jego groźby, bo co miałby sobie z nich robić? Nie są na ziemi, nie wącha kwiatków od spodu, wszystko gra!



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości