Księżyce: 150
Mistrz: Skrzące Słowo
Płeć: kotka
Matka: Świetlikowy Zagajnik
Ojciec: Wietrzny Wąs
Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Była wściekła. Na tyle wściekła, że bez namysłu zaczęła pędzić za nim. Żaden głupi szczur nie będzie śmiał się jej prosto w twarz! Nie powinien był uciec jej - no tak, jasne, głównie z jej winy i tej małej nieostrożności wymknął się z jej pazurów, w których jeszcze się nie znalazł, ale to nic - nie odpuści mu. Traktowała to teraz bardzo personalnie - być może nawet nazbyt ambitnie. Ile sił w łapach pędziła za nim by w końcu, gdy znalazła się w odpowiedniej odległości, skoczyć jeszcze raz, szybko, silnie i brutalnie, z zamiarem morderstwa z premedytacją.
Będzie go gonić do samego piekła.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Za gapiostwo się płaci i Jeziorna Łapa doświadczyła tego na własnej skórze. Od razu zaczęła pędzić ile sił w łapach, żeby tylko dorwać tego soczystego, utuczonego jak na tę porę roku szczura i, cóż, gdy już zaczynała tracić nadzieję że jej się uda, gryzoń się potknął i wpadł prosto w jej łapki. Nie poszło tak łatwo jak myślała, ale prawdopodobnie na całe życie zapamięta, by pilnować wszystkich zasad polowania! No i mogła się cieszyć ze swojej pierwszej schwytanej zdobyczy.
Księżyce: 150
Mistrz: Skrzące Słowo
Płeć: kotka
Matka: Świetlikowy Zagajnik
Ojciec: Wietrzny Wąs
Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Z niedowierzaniem wręcz krzyknęła cicho, gdy gryzoń się potknął i ten głupi ryj rozwalił, jednak nie miała czasu na jakieś tańce radości i śmianie się ze szczura, który w ten sposób właśnie zakończył swoją karierę. Bez wahania ukręciła mu łeb, starając się o szybką śmierć dla niego, a również żeby i sobie oszczędzić czasu - musiała jeszcze trochę upolować. Westchnęła cichutko nad jego truchłem, lekko zmęczona tym biegiem, jednak nie dała sobie zbyt długiej przerwy - zakopała tego tłustego szczura, z obrzydzeniem wręcz wypluwając na bok jego stęchłe futro, po czym z powrotem zamieniła się w łowcę - szukała kolejnej zwierzyny. Kolejnej ofiary. Kolejnego znaku od Gwiezdnych, że jest dobrą terminatorką.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Zdaje się, że ktoś czuwał nad Jeziorną Łapą i posyłał w jej łapki wszystko to, czego w tej chwili potrzebowała. Po zakopaniu szczura oczywiście musiała troszkę przejść, nim natrafiła na coś nowego, ale nie trwało to długo, gdy do jej czujnych uszu dotarł ptasi śpiew. Próbując zlokalizować, skąd tenże dźwięk pochodzi, terminatorka wyczaiła, że na gałęzi pobliskiego drzewa siedzi wróbelek. Będzie musiała się po niego zakraść zachowując dodatkową ostrożność, wszak złapanie go wymagało od niej wspinania się na drzewo, ale jeśli jej mistrz to zobaczy, a zobaczy na pewno, pewnie będzie z niej dumny! Pytanie tylko, czy kotka podejmie rzuconą jej przez los rękawicę?
Księżyce: 150
Mistrz: Skrzące Słowo
Płeć: kotka
Matka: Świetlikowy Zagajnik
Ojciec: Wietrzny Wąs
Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
No ba, że podejmie. Co prawda czuła, że nie będzie to łatwe zadanie - co jest wręcz oczywiste - ale musi się go podjąć. Musi chociaż spróbować. Jeśli jej się nie uda, utknie na gałęzi, a Skra będzie dzwonić po straż pożarną.
Podkradła się do drzewa, zachowując najwyższe środki ostrożności - łapy ugięte, ogon i głowa na tej samej linii, brzuch - nie szura. Stawiała kroki patrząc, gdzie kładzie łapę, unikając czegokolwiek, co wydaje dźwięk, i nie daj Gwiezdni, aby nawet tych nieszczęsnych drgań ten ptak nie wyczuł. Dodatkowo zakradała się do ptaka od tyłu - tak, by nie widział jej, gdy siedział na gałęzi. Również ona patrzyła na niego zza kory, gdy była już u podnóża drzewa, po czym delikatnie, ostrożnie i mocno - zaczęła się wspinać. Zahaczała pazury w odpowiednich miejscach, zatapiając je na tyle pewnie, by przypadkiem jej łapa nie ślizgnęła po szorstkiej korze. Przystawała w miejscu, gdy widziała, że ptak patrzy lub odwraca się w jej stronę - zawiśnięcie w powietrzu podczas wspinania się sprawiało, że bolały ją mięśnie, ale nie pozwalała nawet aby drgnęły - większy ból będzie przy porażce. Również ogon trzymała tak, by nie majtał na boki, jednak stabilnie trzymała go tam, gdzie powinien być, lub delikatnie pomagał jej, by utrzymać równowagę. Również wiatr wiał jej w pysk, dlatego zapach pozostał z daleka od ptaka Oddychała bardzo powoli i cicho, by nic, dosłownie nic nie mogło zdradzić, że w ogóle tutaj jest. Że ma czelność polować na ptaka, który siedzi na gałęzi. Na jej pierwszym polowaniu. Wariatka.
Gdy nareszcie wspięła się na odpowiednią wysokość, skoczyła na ptaka, celując pazurami w jego skrzydła. Skok był pewny i szybki, by ten nie mógł odlecieć w czas. Celowała również w skrzydła - oczywiście, z tego samego powodu. Jednocześnie wysyłała modły do Gwiezdnych przez cały czas tego skradania. Niech mi się uda. Błagam, niech mi się uda i Skrzące Słowo to zobaczy.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Słowa nie opiszą tego jak bardzo Jeziorna Łapa starała się schwytać tego nieszczęsnego wróbelka. Zrobiła wszystko jak należy, a także robiła rzeczy, które przy ptakach konieczne nie były, przez co cała akcja kosztowała ją o wiele więcej wysiłku, niż mogłaby się spodziewać. Kiedy jednak znalazła się na odpowiedniej wysokości i rzuciła na ptaszka, wszystko zdawało się iść idealnie. Niestety, tylko zdawało. Kotce udało się zranić skrzydła swojej ofiary, ale maluszek tak się rzucał, że... wyślizgnął jej się i spadł na ziemię. Nie był w stanie uciec z oczywistej przyczyny, ale żył i był na dole, a Jeziorna Łapa na górze. Musiała więc po niego zejść i go dobić. A mogło być tak widowiskowo...
Księżyce: 150
Mistrz: Skrzące Słowo
Płeć: kotka
Matka: Świetlikowy Zagajnik
Ojciec: Wietrzny Wąs
Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Z gwałtownym wdechem widziała, jak ptaszek spada powoli na ziemię. Niezwłocznie zeszła po korze drzewa i doskoczyła do niego, skracając jego cierpienia szybkim ruchem, podobnie jak zrobiła to przy gryzoniu. Odetchnęła znów, kręcąc głową, jak bardzo ten ptaszor pokrzyżował jej plany. A mogła potem kociakom opowiadać, jaką fajną akcję miała. Oczywiście, nie swoim kociakom, haha...
Rozprostowała lekko obolałe łapy, które nazajutrz najpewniej dadzą jej konkretnie w kość, zakopała truchło ptaka, jednocześnie przyglądając się uważniej jego upierzeniu - nie znała jednak tego gatunku. Ogólnie nie znała się na gatunkach ptaków. Mogła najwyżej określić, czy jest to kruk, czy też nie. Ten tutaj biedak zdecydowanie nie był krukiem. Podziękowała krótko Gwiezdnym za jego żywot i to, że nie upadła pyskiem na ziemię bez nawet dotknięcia zwierzyny, unosząc lekko oczy do góry.
Dyskretnie rozejrzała się, jakby chcąc sprawdzić, czy Mistrz był świadkiem tego, co tutaj zaszło. Nie widziała go jednak, zapewne Mistrz dobrze wtopił się w tło (a może też poszedł w siną dal, nie dbając o terminatorkę) dlatego wzruszyła lekko ramionami i poszła znowu w inną stronę. Ponownie zaczęła szukać zwierzyny.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Ptaszysko spadło, zostało dobite przez Jeziorną Łapę i... tak, w sumie to by było na tyle, jeśli chodzi o jakieś ciekawe wydarzenia póki co. Kotka zaczęła bardzo dobrze i szczęście jej dopisywało, bez dwóch zdań, jednak wszystko co dobre, kiedyś się kończy i tak było tym razem. Szła, rozglądała się, nasłuchiwała, ale w okolicy, jak na złość, niczego nie było. Może musiała szukać bardziej? Albo po prostu musiała uzbroić się w cierpliwość? Hm.
Księżyce: 150
Mistrz: Skrzące Słowo
Płeć: kotka
Matka: Świetlikowy Zagajnik
Ojciec: Wietrzny Wąs
Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
No tak, mogła się domyślić, że coś za coś. Jak na złość tereny Rzeki opustoszały, dokładnie teraz, gdy musi udowodnić swoje umiejętności. I chociaż w środku była poirytowana, nie dawała po sobie tego poznać - jeszcze nie teraz. Chodziła cierpliwie, przeszukując swoimi bladymi ślepiami okolice, zmieniając co rusz kierunek. Starała się szukać... bardziej. I chociaż to brzmiało, jakby próbowała "czekać szybciej", tak faktycznie przykładała dodatkową uwagę do tego, gdzie jest, dokąd idzie i czy przypadkiem tutaj już nie sprawdzała. Patrzyła na wszystko, wzrokiem przeczesywała wszystkie zakamarki, gdzie mogły występować jakieś organizmy żywe, zaś jej paląca wola by upolować tego ostatniego nieszczęśnika była tak mocna, że nie poddawała się. Chociażby miała łazić do samej nocy, nie przestanie, dopóki jej Mistrz w własnej osobie jej tego nie rozkaże.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Jeziorna Łapa szła skupiona jak jeszcze nigdy dotąd, a i tak nic nie dawało, przynajmniej z początku. Mogła poczuć lekki dreszczyk adrenaliny gdy zdała sobie sprawę z tego, że czas powoli jej się kończy i lada moment powinna wracać do obozu z tym co złapała, a w dalszym ciągu brakowało jej jednego rodzaju zwierzyny. Nim jednak zdążyła się zacząć tym martwić na poważnie, usłyszała szelest, a obróciwszy tam głowę, jej oczom ukazał się... zając. No normalnie ze Srebrnej Skórki zesłany. Nie zdawał sobie sprawy z jej obecności, więc miała pewną przewagę, ale... czy ją wykorzysta?
Księżyce: 150
Mistrz: Skrzące Słowo
Płeć: kotka
Matka: Świetlikowy Zagajnik
Ojciec: Wietrzny Wąs
Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Jej oczy roziskrzyły się. Wiedziała doskonale, co musi zrobić - spłyciła oddech, by być niesłyszalną. Natychmiast przyjęła pozycję łowiecką - ugięła łapy, wyrównała ogon z głową, upewniła się że brzuch nie szura po ziemi, stawiała kroki ostrożnie, wręcz z nabożnością, wiedząc, jak ważne jest, by teraz ten uszak jej nie usłyszał. Doskonale wiedziała, do bólu i jeśli wydawało się, że przy poprzedniej próbie bardzo się starała - TUTAJ starała się jeszcze bardziej. Wiatr - w porządku, wieje w pysk. Pozycja? Ogon, łapy, głowa. Wszystko na swoim miejscu. Ogon nie dotyka ziemi i jest równy z głową. Brzuch również w porządku. Oddech? Spłycony, najcichszy jaki ma w asortymencie. Kroki? Niebywale ostrożne, bezszelestne. Nie może zrobić żadnego dźwięku. Jak w horrorze. Miała tę przewagę, że jeszcze jej nie zobaczył, zatem...
Będąc w odpowiedniej odległości odepchnęła się mocno łapami i rzuciła na niego, zwinnie i szybko, z zamiarem wbicia w niego pazurów i zakończenia szybciutko jego żywota. Jeszcze nigdy nie była tak zdeterminowana - zmęczona i wręcz zrezygnowana MUSIAŁA go zabić. MUSIAŁA go dorwać, nieważne, ile by ją to kosztowało, jak daleko musiałaby pędzić, gdyby jej się nie udało.
Gwiezdni zesłali jej tego zająca - to musiał być znak, zwłaszcza, że to był ostatni element jej testu. Wszystkie ruchy były wykalkulowane i przemyślane, jak nigdy wcześniej.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Kotka nauczona swoimi błędami, upewniła się kilka razy, że wszystko zrobiła dobrze i dopiero wtedy podeszła do zająca. Aż dziw bierze, że na swoim pierwszym polowaniu wszystko szło jej tak gładko, zwłaszcza że nawet z uszakiem nie miała problemu. Zakradła się do niego, rzuciła, zabiła i po sprawie. Co prawda szarak stawiał jakikolwiek opór i się szarpał, rozcinając przy tym skórę na policzku terminatorki, ale to niewielka cena jak za taką zdobycz. Mogła z czystym sumieniem wracać do obozu, gdzie już czekał na nią Skrzące Słowo. Kocur wrócił do obozu po sytuacji z wróblem, wierząc że uczennica sobie poradzi i, cóż, nie był w błędzie.
Księżyce: 150
Mistrz: Skrzące Słowo
Płeć: kotka
Matka: Świetlikowy Zagajnik
Ojciec: Wietrzny Wąs
Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Patrzyła z niedowierzaniem na martwego zająca. Gdy się na niego rzuciła, była jak w amoku, dlatego teraz patrzyła wręcz z zaskoczeniem, że faktycznie - udało jej się. Usłyszała jednocześnie burczenie w żołądku. No tak, dzisiaj trochę się pomęczyła, zwłaszcza, że zająca było ciężko znaleźć, ale... - Udało się! - pisnęła cichutko sama do siebie, po czym wzięła zająca w pysk i wróciła się po dwie poprzednie ofiary.
I weszła tak do Obozu, cała na biało, z trójką zdobyczy dyndającą jej z pyska. Widziała już zarys Mistrza, który wyczekiwał jej powrotu, po czym z dumą położyła całą trójkę pod jego łapy i popatrzyła na niego z uśmiechem. Była zmęczona, to musiało być po niej widać, ale uśmiech nie schodził jej z pyska, a nawet cicho burczący brzuch nie spowodował, że zmieniła swojej dumnej i wyprostowanej pozycji.
Nie mówiła nic, bo nie musiała - niech ta zwierzyna mówi za nią.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Oczekiwał jej powrotu widząc, że słońce powoli zachodzi, a co za tym szło - kończył jej się czas. Nie powątpiewał w to, że jej się udało, aczkolwiek nie przypuszczał, że wróci z tak dorodną zwierzyną. Gdy tylko położyła swoje zdobycze pod jego łapami, posłał jej pełne dumy spojrzenie i odchrząknął.
- Dobrze się spisałaś. Jednak nim skończymy, chciałbym się spytać czy wiesz, co zrobiłaś źle podczas łapania szczura. Prawie ci uciekł - mruknął, nie zamierzając puszczać jej tego płazem. Widział, że przy wróblu poszło jej lepiej, a przy zającu prawdopodobnie nie miała żadnych problemów, ale musiał udzielić jej reprymendy i upewnić się, że wyciągała wnioski ze swoich błędów. Tak na wszelki wypadek.
Księżyce: 150
Mistrz: Skrzące Słowo
Płeć: kotka
Matka: Świetlikowy Zagajnik
Ojciec: Wietrzny Wąs
Partner: Skrzące Słowo
Kolorystyka Jezioro nie zmieniła się od kociaka - jej futerko wciąż jest czarne, dymne, szylkret i długowłose - bez pręgowania. Uszy już nie wystawia tak na sztorc, chyba, że zaalarmowana lub zaniepokojona. Jej oczy nareszcie nabrały innego odcienia - są teraz blado oliwkowe, jednak wciąż intensywnie świdrujące. Jej łapy lekko się wydłużyły, dzięki czemu nie jest już pudełkiem chodzącego futerka - teraz jest pudełkiem chodzącego futerka na długich łapkach. Nos wciąż ma mały i czarny, zlewający się z ciemniejszą, lewą stroną mordki a także czołem. Prawa strona jest wyraźnie jaśniejsza. Jej pyszczek zwykle ma niezadowolony wyraz, co nie jest spowodowane jej humorem - jest to jej zwykły i luźny wyraz, którego sama nie kontroluje i nawet nie do końca zdaje sobie sprawę. Przy zbyt szerokim uśmiechaniu się, prawa strona jej pyska zaczyna drgać.
Z beksy zrobiła się... nie no, jeszcze nie twarda babka. Jeziorko bowiem odnalazła w sobie niezwykłe pokłady ambicji i chęć rywalizacji - do tego stopnia, że nie zawaha się doprowadzić własnego ciała do szczytu wytrzymałości. Tupnie nogą, gdy naprawdę czegoś chce i zaciśnie zęby, by nie uronić pojedynczej łzy. Mimo tego wszystkiego fascynacja wobec kotów wciąż jej pozostała - teraz już bardziej wybiórcza, jednak wzmożona. Potrafi we własnych myślach wystawić kogoś na piedestał i rzucać płatki róż, podążając za swoimi idolami krok w krok, by stać się taka, jaką chce, by inni ją widzieli. Już nie beksę, ale silną, wręcz najsilniejszą i najlepszą terminatorkę. Taką - która się nie zawaha i nie ma wątpliwości. Jej serce złamało się na milion kawałków, gdy nie otrzymała Mistrza, którego pragnęła - Skrzącej Łapy. Dlatego gdy tylko dowiedziała się, że to jej bratu przypadł ten Mistrz, zaczęła szaleńczo pracować by pokazać, że jest po prostu... lepsza. Równocześnie stała się trochę dumna i przekonana o wyższości swojego Klanu nad innymi.
Jej uśmiech natychmiast zamienił się w nadymane wargi niczym u kociaka, czując, że powinna była się tego spodziewać. No tak, obserwował ją, przynajmniej przy pierwszych polowaniach, jednak upojona zwycięstwem nad wszystkimi trzema miała nadzieję, że nie wspomni o tym. Mimo to, odwróciła głowę naburmuszona i powiedziała: - Pewnie wyczuł drgania podłoża, bo nie przeniosłam ciężaru na tylne łapy. - mruknęła, zerkając co jakiś czas na niego, wciąż z odwróconą głową. Owszem, poniosło ją podczas pierwszej zwierzyny - podekscytowanie tym, że to pierwsza zdobycz, a jednocześnie obrzydzenie, że jest nim szczur - dało nad nią górę. Były to jednak oczywiście błędy nowicjusza i było to do przyjęcia, że Jeziorna, jako terminatorka, robiła błędy. Oczywiście, nie do przyjęcia przez nią.
Ani jej Mistrza, rzecz jasna.
.............................................................●●● ...................................................................I think it's better when I'm overdramatic .......................................................................I live in color,never monochromatic .............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic ................................................................................Let's go
.........................................................................»I'm comin' for the gold .........................................................................»All eyes on me, let's go
................................................................................Let's go .............................................................................Welcome to theshow .......................................................................All eyeson me,let's go ...................................................................LET'SGO!» ---- »---- »