Logo Artemidy
Trening Jeziornej Łapy
#76
Za to brewki Jezioro ponownie powędrowały lekko w górę. Czy była nastawiona na walkę porównywalną ze Skrzącym Słowem? Może. A może i nie - kto wie. Miała walczyć - to walczyła. Na co drążyć temat?
Wylądowała na terminatorce, przygniatając ją do ziemi. Położyła się bardziej, kładąc większy nacisk i, starając się unikać jej kłów, próbowała "nadgryźć" lekko przeciwniczkę w gardło - w sumie miała do tego odpowiednie warunki, a jednocześnie nie chciała używać swoich kłów zbyt mocno, by jej nie uszkodzić bardziej. Nie planowała na razie dalszych kroków - miała świadomość, że przygniecenie do ziemi może być szybko męczące (uświadomił jej to pewien przyjazny wojownik, było super, chętnie by powtórzyła) i walka mogłaby się w sumie... skończyć na tym. O ile ta nie znajdzie sposobu na wydostanie się z Jeziornej Pułapki i rozłożenie jej na łopatki.
Sama ta myśl spowodowała, że Ziorko posłała szybki telegram do Gwiezdnych. Oni potrafią być czasami bardzo skuteczni.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#77
Atak Bawełnianej Łapy - 150% 「krytyczny!」→ 「(20 + 7) - (5 + 9)」 *1½ = 20
Atak Jeziornej Łapy - 100% 「udany」→ (19 + 10) - (8 + 9)= 12

Cóż tu dużo mówić. Walka trwała w najlepsze i wszystko wskazywało na to, że Bawełniana Łapa w końcu się odgryzie, dosłownie i w cudzysłowie, na swojej przeciwniczce. Wicie się zdecydowanie trochę pomogło, dając kocicy większą swobodę ruchu, a gdy już tak się stało... ugryzła ona Jeziorną Łapę w łapę, która akurat była w pobliżu. Udało jej się rozciąć skórę i polało się trochę krwi, ale dla tak walecznej jednostki jaką była córka Świetlikowego Zagajnika, nie powinno to być nic strasznego. Zresztą, sama chwilę potem się zemściła, gryząc Bawełnianą Łapę w szyję. Lżej, i obyło się bez krwi, ale dyskomfort pozostał! Ponadto, kremowa kotka była tak obolała, że mogła poczuć spore problemy z poruszaniem się.

Jeziorna Łapa
lvl: 2 | S: 10 | Zr: 9 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 61 - 20 = 41/65| W: 38 - 3 = 35/45
⚬ przerzut 1/1

Bawełniana Łapa
lvl: 1 | S: 7 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 8 - 12 = -4/60| W: 36 - 4 = 32/40

A wszystkiemu z boku przyglądał się Skrzące Słowo z Płotkowym Potokiem. Choć walka nie zdążyła się rozkręcić, on zdążył zauważyć, że niespecjalnie ma to cel - terminatorki same nie wiedziały za bardzo co robiły, a i Bawełniana Łapa oberwała już dość solidnie kilka razy. Ponadto, polała się krew. Należało więc to przerwać.
- Wystarczy. Widzę, że czeka nas sporo pracy, zgodzisz się, Płotkowy Potoku? Wydaje mi się, że powinnaś iść z Bawełnianą Łapą do Barwnej Łapy. Ja zajmę się Jeziorną Łapą. - zwrócił się do koleżanki. Cóż... nie tak to miało wyglądać.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#78
Nie czuła już wcale satysfakcji z tego, co tutaj się odprawiało. To nie przypominało walki, którą miało imitować, a jedynie istny cyrk, przez który się pogrążała. W momencie, gdy rozcięła skórę terminatorce nawet ucieszyła się, że czerwona ciecz polała się po jej futrze. Wiedziała, że nie było to nic poważnego i raczej Jeziorna Łapa wie, że było to niechcący, niemniej jednak chciała odegrać się na ciemnej kocicy. Czuła urazę, że jednak to starsza wygrała, choć szansę nie były równe i od początku była postawiona w gorszej pozycji. Zawiedziona była sobą, a jej dobry humor znikł od razu. Miała ochotę nakrzyczeć na szylkretową za to, że ją tu zabrała, jednak wiedziała, że nie powinna na nikogo zwalać winy. Była słabsza i należało się przyłożyć trochę bardziej, albo wcześniej poprosić mistrzynię o przygotowanie. Trudno.
Nie odezwała się słowem, nie zamierzała się żegnać, broń gwiezdny klanie dziękować, bo była najzwyklej w świetnie obrażona. Nie potrafiła przegrywać i miała ochotę zrobić wszystko, by wymazać ten sparing z pamięci. Stanęła na ziemi, nawet nie otrzepując się z kurzu, bo nigdy nie zwykła do czyszczenia futra, po czym podeszła do Płotkowego Potoku i idąc wolno poczekała, aż ta do niej dołączy. Posłała też jej nienawiste spojrzenie by wiedziała, że ma jej to za złe. Czuła też okropnie palący ból w okolicy boku czy żeber, dlatego nie szła szybko, by nie zaszkodzić sobie jeszcze bardziej.

zt |D
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#79
Walka... Poszła dość sprawnie. Ledwie wymieniły ze sobą kilka ciosów, a już trzeba było przerwać sparing. Nie tak to sobie wyobrażała bura kotka. Owszem przyszła tutaj z lekką myślą, że będzie trochę zabawnie, wymienią kilka ciosów i obie kotki wrócą do obozów pełne siniaków, nawet rozpoczęło się nawet solidnym łomotem dla jej terminatorki! Ale później... Cóż. Bawełna się nie podniosła i otrzymała kolejne ataki od Jeziora. Na końcu udało jej się jednak wykonać udany atak, ale użyła za dużo siły i nie obyło się bez krwi. Bawełna ostro przegrywała, a mimo to nie powinna używać zębów. Czeka je jeszcze spooro nauki w najbliższym czasie...
- Taaak, zgodzę się. Dziękuję, że Bawełna mogła dzisiaj zawalczyć. Poćwiczę z nią trochę i hm. Może kiedyś to ona pokona ciebie - Dodała z nutką optymizmu, spoglądając na idącą już w kierunku obozu Bawełnę. I jeszcze kremowa terminatorka rzuciła w stronę mistrzyni okropnym spojrzeniem, super. Młoda miała potencjał, nie była głupia i dodatkowo los obdarował ją solidnym ciałem. Tylko szkoda, że to wszystko się tak głupio potoczyło. Trochę czasu zajmie by ich relacja wróciła do stanu sprzed tej porażki, ale hej. Są skazane na siebie, więc na pewno Płotka sobie poradzi! Teraz... Trzeba było wrócić do obozu i opatrzyć te bolesne rany.
Na sam koniec skinęła głową w stronę Skry i jego terminatorki, a następnie podążyła za Bawełną w milczeniu.

// zt XD
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#80
Jej pysk lekko wykrzywił się, gdy została ugryziona w łapę. Ale to było nic w porównaniu z uczuciem jednostronnej miłości, z jakim borykała się już od dłuższego czasu. Mimo to ugryzła to, co dała radę - i po usłyszeniu znaku od Skry natychmiast zeszła z terminatorki. Odwróciła głowę, czekając na słowa.
Które, swoją drogą, przeszyły ją jak sztylety. Co z tego, że wygrała? To było beznadziejne. Chaotyczne. Niczego nie nauczyła się od ostatniej walki ze Skrą. I mogłaby za to winić swój brak wiedzy i praktyki, ale nie - wolała winić siebie.
Widzę, że czeka nas sporo pracy.
Nie patrzyła ani na swoją przeciwniczkę, ani na jej Mistrzynię, ani na Skrę. Wbiła wzrok gdzieś w bok, jakby nie śmiąc nawet spojrzeć na Mistrza. Jej porażka. Jej nieudolna próba walki.
Odprowadziła wzrokiem obie kotki. Żołądek podjechał jej do gardła gdy zobaczyła, jak poobijana jest Bawełna. Będzie musiała później do niej zajrzeć, jak się czuje. Nie dzisiaj. Za parę dni. Być może.
Siedziała cicho, czekając na kazanie i słowa, które nie dadzą jej spać w nocy. Ani dzisiaj, ani przez kolejny księżyc.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#81
- Do zobaczenia, Płotkowy Potoku - powiedział, żegnając się z koleżanką, ignorując fakt, że Bawełniana Łapa odeszła wcześniej, całkowicie bez pożegnania. Miało prawo do tego by być na siebie zła - poszło jej beznadziejnie i nie miała o walce zielonego pojęcia, gdyby Jeziorna Łapa była drapieżnikiem, kremowa kotka nie miałaby szans i po prostu by poległa. Nie spodziewał się, że nawet jak na pierwszy raz, ktoś może nie mieć pojęcia o tym co robi do tego stopnia, by skończyło się to... tak. Ciekawe.
Gdy Płotkowy Potok odeszła, Skrzące Słowo spojrzał na swoją terminatorkę, widząc że ta widocznie unika z nim kontaktu wzrokowego.
- Dobrze sobie poradziłaś, Jeziorna Łapo. Twoja przeciwniczka nie miała bladego pojęcia o tym, co robi. Gdyby to była prawdziwa walka, prawdopodobnie unieszkodliwiłabyś ją bez problemu - mruknął, przybliżając się do niej. Miał ochotę ją przytulić, ale teraz był jej mistrzem, więc z trudem, ale się od tego powstrzymał. - Chciałbym pokazać ci jeszcze resztę granic, jeśli masz siłę i ochotę - dodał. Jesli nie miała, przełożą to na następny raz, nie ma problemu, jednak nie uważał by to... zadrapanie, które sprawiła jej Bawełna było na tyle szkodliwe by mieli przerywać.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#82
Również Jezioro nie pożegnała się z odchodzącymi kotkami - wszystkie słowa ugrzęzły jej w gardle i nie miała nawet siły walczyć z tym uczuciem. To musiała być prawdziwa żenada dla jej Mistrza, oglądać to całe przedstawienie - a przynajmniej tak myślała.
Gdy jednak w końcu odezwał się do niej, podniosła oczy i popatrzyła prosto w jego ciemne ślepia. Z delikatnym uśmiechem błądziła wzrokiem po śniegu i okolicy, zaskoczona... pozytywną opinią. Owszem wygrała, ale gdyby przeciwnik umiał więcej o walce, czy podołałaby zadaniu?
- Dziękuję. - odpowiedziała cicho. Jej serce zatrzymało się na chwilę, gdy podszedł bliżej niej. Miała ochotę wtulić swój pysk w jego futro, jednak... była teraz jego terminatorką. I basta.
Pokręciła głową.
- Ciężko powiedzieć, żebym była zmęczona. Chętnie obejdę jeszcze granicę - znam jedynie Grom i Cztery Dęby. Poza tym... - podniosła delikatnie łapę i zlizała delikatną strużkę krwi, która wyrwała się z ugryzienia - ...moje rany raczej nie wymagają żadnej specjalnej opieki. W skrócie: jest w porządku, możemy kontynuować. - powiedziała z uśmiechem do Mistrza.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#83
- Gdybyś walczyła z kimś na swoim poziomie, jestem pewien, że mogłabyś wówczas dużo więcej pokazać - dodał jeszcze, tak w ramach "dodatku", skoro nie wypadało mu jej przytulić. Po jej kolejnych słowach posłał jej spokojny uśmiech i zarządził wycieczkę, skoro jej rana nie wymagała natychmiastowego opatrzenia przez Barwną Łapę.
Swoje kroki skierował w stronę Trawiastej Doliny, skąd udadzą się wzdłuż granicy z klanem Wichru, powtórzą Grom, przejdą do Ziem Niczyich, gdzie skończą dzisiejsze spotkanie. W międzyczasie mogli porozmawiać, poruszyć jakieś ważne dla treningu kwestie, co do których Skrzące Słowo miał już kilka pomysłów.
- Co powiesz na opowieść o powstaniu klanów? Czeka nas długa droga, można sobie jakoś zająć ten czas - zaproponował, domyślając się, że terminatorka nie będzie mieć nic przeciwko temu.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#84
Uśmiechnęła się szeroko. Skra ją dzisiaj rozpieszczał.
- Dziękuję! - powiedziała uprzejmie i radośnie, jak przypadało odpowiadać na komplementy. Zwłaszcza od swojego obiektu westchnień.
Podążyła za nim, przyspieszając lekko kroku, by utrzymać jego tempo. Od czasu do czasu odwracała pysk w jego stronę, patrząc na niego i utrzymując kontakt wzrokowy, jak przykładny, aktywny słuchacz, a jednocześnie starała się uważać pod łapy, żeby nie uszkodzić swojej łapy bardziej. Jasne, niewielkie ugryzienie, ale głupotą byłoby robić sobie samej więcej bólu.
Na jego propozycję skinęła energicznie głową.
- Poproszę! Obiecałeś mi tą historię, teraz nareszcie ją wysłucham! - powiedziała, czując przypływ energii.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#85
- W porządku! - odpowiedział, szybkim krokiem zbliżając się do Trawiastej Dolinki. Wziął głęboki oddech, odchrząknął i zaczął mówić, mając nadzieję, że takie przygotowanie wystarczy.
- Na początku wszystkie koty były dzikie. Nie było klanów, każdy musiał żyć na własną łapę i radzić sobie samotnie. Z czasem, gdy kotów było więcej, wśród mieszkańców lasu było coraz więcej konfliktów. Koty prawdopodobnie kłóciły się o pożywienie, którym nie potrafiły się podzielić, każdy chciał jak najlepiej dla siebie. Gwiezdny klan był coraz bardziej niezadowolony z takiego obrotu spraw. Któregoś dnia, zebrali oni wszystkie koty i nakazali połączyć im się w jedno. Wtedy więc musieli wybrać swojego przywódcę, ale niestety, znalazła się czwórka kotów na to stanowisko. Nie potrafili pogodzić się ze sobą, uważając się za najlepszych kandydatów na kogoś, kto powinien przewodzić klanowi. Byli to kolejno: Rzeka, Grom, Wicher i Cień. Wówczas Gwiezdni przemówili: niech powstaną cztery klany, w każdym niech zbiorą się koty o najlepszych predyspozycjach. W pierwszym klanie – Rzeki, niosącym nazwę po imieniu, zebrały się koty, które potrafiły pływać i łowić ryby. W Gromie znalazły się koty silne, w Wichrze szybkie, a w Cieniu – przystosowane do wspinaczki i polowania na bagiennych terenach. W taki sposób właśnie powstały klany, które mamy po dziś dzień - opowiadał z przerwami jedynie na wzięcie oddechu. Nawet nie zauważył, gdy znaleźli się blisko granicy z klanem Wichru. Nie mówił nic jednak - był ciekaw, czy Jeziorna Łapa sama poczuje zmianę zapachu, wszak granica z Ziemiami Niczyimi pachniała delikatnie inaczej.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#86
Potulnie truchtała u jego boku, kompletnie pochłonięta historią. Nigdy wcześniej nie słyszała tej opowieści, dlatego poznając te wszystkie szczegóły, chłonęła wszystko jak gąbka. Warto znać swoje korzenie.
- Och, jacyż musieli być to Przywódcy... Szkoda że nie mogłam ich poznać. - cóż, Jeziorko urodziła się w złej generacji. Jednakże jej uwagę zwróciło coś innego - Biała Burza już na pierwszym treningu wpajała jej, jak ważny jest zapach, dlatego też cała jej uwaga skierowała się na nieznajomym zapachu.
Był to zapach podobny do tego, który czuła przy Czterech Dębach, jednak był bardziej... zmieszany. Oprócz tego mogła wyodrębnić jeszcze jeden, znajomy jej już zapach...
Zapach Rysia.
Tak, musieli być niedaleko granicy z Klanem Wichru. Albo ktoś z Wichru bujał się na Ziemiach Niczyich.
- Ten zapach... to są Ziemie Niczyje, prawda? - upewniła się, odwracając się ku Skrze.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#87
- Prawdopodobnie trochę podobni do nas. W końcu płynie w nas ich krew - odpowiedział, wcale nie będąc zazdrosnym o to, że Jeziorna Łapa właśnie zasugerowała, że mogłaby zachwycać się jakimś prastarym Rzeką, czy Gromem. Skądże. Poza tym, wierzył że jest podobny do swoich przodków - waleczny, odważny, że był dobrym wojownikiem. Ciężko było stwierdzić, czy w ich klanie faktycznie jest ktoś spokrewniony z tym pierwszym Rzeką, ale Skra lubił sobie myśleć, że tak właśnie bylo.
Zauważył, że terminatorka była dość czujna i wyczuła zmianę zapachu, nawet jeśli była dość subtelna. Cieszyło go to, nie każdy zwracał uwagę na takie szczegóły.
- Teraz szliśmy wzdłuż Ziem Niczyich. Tutaj natomiast spotyka się granica również z klanem Wichru. To Torfowy Rojst, po drugiej stronie wody jest już ich ziemia - powiedział, skręcając w stronę Czterech Dębów. Woda nie była na tyle głęboka, by trzeba było przez nią przepływać, dlatego nie oferował przy okazji nauki pływania. - Jesteś bardzo czujna, to dobrze. Żaden drapieżnik cię nie zaskoczy.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#88
Wciągnęła gwałtowniej powietrze.
- To prawda... Och, aż czuję się silniejsza od samej świadomości o tym... - zamruczała nisko. Podobało jej się też to, że w zdaniu Skra uwzględnił również ją. Podobało jej się, gdy mówił "nas". Ot tak, bez powodu.
Skinęła głową na jego kolejne słowa. Z jakiegoś powodu nie chciała się przyznawać, że zna już zapach Wichru - i to z własnego doświadczenia. Ogólnie... temat Klanu Wichru wzbudzał w niej niewygodne uczucie. Jakby miała niedokończone, niezamknięte sprawy. Niewyjaśnione do końca. Ale czy chciała się teraz tym zajmować? Nie - jeszcze nie teraz.
Uśmiechnęła się.
- Drapieżnik może nie, ale jakiś Rzeczny wojownik... kto wie... - zamruczała z nutą humoru.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#89
Przewrócił oczami i uśmiechnął się delikatnie na słowa Jeziornej Łapy. Była taka... głupiutka, ale przy tym taka urocza. Nie wiedział oczywiście, że kotce tak bardzo podobało się, gdy używał liczby mnogiej w kontekście ich, ale gdyby wiedział, prawdopodobnie to także uznałby za całkiem urocze. Nie wpadł nawet na to, że mogłaby sobie tak pomyśleć, a szkoda, bo przecież to do niej pasowało.
Nie wiedział także, że zapach Wichru jest jej już doskonale znany i gdyby wiedział, że tak jest, w dodatku przez... tego koleżkę, prawdopodobnie byłby zazdrosny. Oczywiście by tego nie okazał, bo dlaczego miałby, ale poczułby lekkie ukłucie. Tak po prostu.
- Żaden rzeczny wojownik cię nie zaatakuje na polowaniu znienacka. Chociaż, jakby na to nie spojrzeć, tak samo jest z drapieżnikami. Wiedziałaś, że nie na każdego groźnie wyglądającego jegomościa musisz się rzucać z pazurami? Niektórzy są niegroźni i nie zaatakują, dopóki ty tego nie zrobisz pierwsza - rzucił tak w ramach ciekawostki. Gotów był jej ten temat rozwinąć, rzecz jasna, i opowiedzieć jak to jest z tymi przeciwnikami, ale to tylko jeśli będzie chciała.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#90
Nie widziała przewracania oczami, ale wiedziała, kiedy Skrzący jest w dobrym humorze - tak jak na przykład teraz. W sumie, to w ogóle nie wyglądało jak trening, lecz bardziej spacer dwójki przyjaciół którzy rozmawiają o polowaniu i przeciwnikach. Miała wrażenie, że ta cała granica między przyjacielem a Mistrzem zaczyna powoli się zacierać, zwłaszcza w takich momentach. Mało jakie pary są tak dobrze dogadane na treningu. Ekhem, pary, to znaczy terminator-Mistrz, oczywiście.
- Hmmm, w Obozie jednak musze się trzymać na baczności... - zerknęła na Skrę, podnosząc jedną brew - Którzy z przeciwników nie będą atakować pierwsi? Jeśli nie ma potrzeby walki... - powiedziała, zamyślona. Warto mieć taką wiedzę - polowanie polowaniem, jednak do walki, zwłaszcza po dzisiejszym, nie rzuca się specjalnie. A przynajmniej dopóki nie będzie czuła się w tym pewniej.
.............................................................● ● ●
...................................................................I think it's better when I'm overdramatic
.......................................................................I live in color, never monochromatic
.............................................................................Pop open champagne and I spin up a classic
................................................................................Let's go


.........................................................................» I'm comin' for the gold
.........................................................................» All eyes on me, let's go

................................................................................Let's go
.............................................................................Welcome to the show
.......................................................................All eyes on me, let's go
...................................................................LET'S GO!
» ---- » ---- »
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości