Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Pokiwała głową, gdy kocur powiedział, że nie chce powtórzyć nic z dzisiejszego dnia. Zatem nie zostało im naprawdę wiele do zrobienia: polowanie mają już za sobą, walkę też, tak samo większość teorii. - Doskonale. Wracajmy zatem do obozu; następnym razem zrobimy sobie spacer po granicach Klanu Wichru, i jeżeli nie będziesz odczuwał innej potrzeby, powiadomię Lawendową Gwiazdę o tym, że trening zbliża się ku końcowi - oczywiście, nie zrobili razem wszystkich punktów, które zrobiłaby z kotem, którego trening zaczynał się od zera, ale jednak miała poczucie, że przekazała Komarowi całość potrzebnego materiału. Będzie z niego świetny wojownik.
O ile Komarza Łapa nie chciał już niczego dodać, udała się wraz z nim do obozu, gdzie wyznaczyła datę kolejnego spotkania na za dwa wschody słońca i pożegnała się z terminatorem.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
Pokiwał głową na jej słowa, trochę zaskoczony tym, że chciała... Powiadomić Lawendową Gwiazdę. Tak... Tak szybko? Chciał dostać rangę, by nie być już Łapą, ale... Nie wiedział czy sobie poradzi. No bo jeśli nie... Była przecież szansa, że nie... Sama myśl mianowania przyprawiała go o zawrót głowy, ale nie zaprotestował. W końcu... Powinien być mianowany. Prędzej czy później, a zawsze lepiej by było to prędzej. Nawet jeśli nie wiedział czy jest gotowy.
***
Na kolejne spotkanie zjawił się punktualnie. Dzień przerwy dobrze mu zrobił, chociaż przez sporą część zamartwiał się co będzie jak już zostanie mianowany. Trochę się bał, ale jednocześnie był podekscytowany. Czekając w umówionym miejscu, rozglądał się za mistrzynią. To już... Prawie koniec. Już niedługo miał być wojownikiem. Słonecznik... Słonecznik na pewno by była z niego dumna. Irys też. Bardzo.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Przyszła na miejsce kilka chwil po tym, jak zjawił się Komarza Łapa. Przywitała się z nim uprzejmie i zapytała o samopoczucie, po czym zarządziła, by ruszyć na tereny.
- Najpierw dojdziemy na granicę z Klanem Cienia, przekraczając przy tym Samotne Jodły i docierając do Borsuczej Nory - zapowiedziała, utrzymując cały czas spacerowe tempo. Nie spieszyło się jej. Chciała nacieszyć się ładną pogodą; w trawach brzęczały pszczoły, gałęzie kołysały się na wietrze niosącym ze sobą ptasi śpiew. Na terenach nie zostało już wiele śladów po zeszłorocznym pożarze; rana po katastrofie zabliźniła się i uczyniła ziemie Wichru piękniejszymi, niż były poprzednio. - Podczas gdy idziemy, powtórzymy może jakąś część teorii? Jeżeli masz z jakąś dowolny kłopot, nie wahaj się mnie zapytać - dodała jeszcze, uśmiechając się do terminatora. Cieszyła się, że zdołała pociągnąć jego trening. - Piękny dzień, prawda?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
Nie czekał długo, bo Deszcz przyszła zaraz po nim. Przywitał się z nią i poinformował, że czuje się... Dobrze. Pokiwał głową na informacje gdzie pójdą i zrównał swój krok z tym kotki.
-chyba z niczym nie mam problemu, więc... Pytaj o co chcesz. Jeśli chcesz - powiedział i uśmiechnął się. Trochę odważnie. Nie bał się jednak, bo czuł, że był w stanie odpowiedzieć, gdyby mistrzyni miała jakieś pytania. - prawda. Pogoda dopisuje. A pomyśleć co było po pożarze...
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Ucieszyła się, gdy Komar wspomniał, że czuje się dobrze, i wyraziła swoją radość z tego faktu. Miała szczerą nadzieję, że nie były to jedynie puste słowa, a jego stan naprawdę poprawił się od ich pierwszego spotkania, podczas którego był tak bardzo przybity.
- Znakomicie; skoro nie masz z niczym trudności, możemy zamknąć większą część tego rozdziału - o ile uwielbiała zazwyczaj teoretyczne zagadnienia, to nie ukrywała, że teraz chciała znacznie bardziej pozachwycać się po prostu otoczeniem. Co z niej za wojowniczka, skoro nad trening swojego terminatora przedkładała zachwyt nad pięknem przyrody... - To nadzwyczajne, jak życie potrafi odrodzić się po każdym niszczącym kataklizmie. Niewiele pamiętam z samego pożaru, byłam bowiem jedynie kocięciem, gdy ten pustoszył nasze ziemie; jednak kiedy zaczynałam trening, te tereny jeszcze doskonale pamiętały katastrofę - podzieliła się swoimi myślami. Kolorowy motyl, gdzieś spośród traw, poderwał się do lotu i musnął skrzydełkiem nos Kropli, na co ta cicho się zaśmiała. Czy życie nie było czymś nadzwyczajnym?...
Wreszcie słoneczna przestrzeń Wzgórz przemieniła się w miły cień rzucany przez Samotne Jodły, a ten - w podziurawioną ziemię stanowiącą budulec Borsuczej Nory. W powietrzu już jasno dało się wyróżnić zapach Klanu Cienia, który kocica wciągnęła mocno w płuca. - Oto jesteśmy na granicy: pamiętasz, jak ufam, kto sprawuje obecne rządy w Klanie Cienia? - spytała terminatora luźno. W tym Klanie ostatnio wydarzyło się kilka przetasowań, ale patrole przekazały o tym informacje Wichrzakom, zatem sądziła, że kocur będzie zdawał sobie z nich sprawę. Spojrzała jeszcze na korytarze otwierające się przed nimi. - Ciekawam, czy kot mógłby zmieścić się w środku - zastanowiła się głośno. O ile dziura wejściowa zdawała się być wystarczająco duża, to przecież głębiej mogła się zwężać, a jej nie paliło się jeszcze do utknięcia wewnątrz.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
-a ja akurat pamiętam. Po pożarze miałem zmianę mistrza na Migoczące Światło i mieliśmy... Jeden trening. Mieliśmy wyjść na polowanie, ale niezbyt się udało. Poza tym bliski mi kot został wtedy poszkodowany przez pożar. - powiedział. Sam się zdziwił, że powiedzenie o tym przyszło mu... Lżej niż myślał. Bez zbytniego zamartwiania się i myślenia o tym. Jak lekki wiatr, który zawiał mu gdzieś między uszami i powiał dalej, zamiast nęcić go i kręcić się dookoła białego. Nie był już takim ciężarem. -ale to... Kiedyś było nie do pomyślenia, że po czasie te ziemie się odrodzą. Za to teraz ciężko myśleć, że te ziemie były kiedyś trawione przez pożar.
Szli dalej, a Komar napawał się widokami dookoła, gdy znów usłyszał głos swojej mistrzyni.
-Polna Gwiazda, Wirujące Pióro i Ciernisty Kwiat, która ma aż trzy terminatorki. Bladą Łapę, Sienną Łapę oraz Pochmurną Łapę - powiedział bez chwili zawahania. Pamiętał, że ostatnie wiadomości o jakich słyszał, te przyniesione właśnie z Cienistej granicy dotyczyły aż trzech nowych terminatorek. -może i wejść by mógł, ale czy wyjść? Kto wie jak tunel wygląda od środka i czy nie można tam utknąć
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Nadzwyczaj mi przykro to słyszeć; dwa koty, które są mi dzisiaj bliskie, również ucierpiały w tej katastrofie - myślała oczywiście o Rysim Pomruku i, świećcie, Gwiazdy, nad jego duszą, Lodowej Skórze. Najbardziej chyba jednak cierpiały po tej tragedii dzieci Jodłowej Igły, które tak gwałtownie i w młodym wieku straciły matkę. Co za straszna śmierć! Nie wyobrażała sobie umrzeć w płomieniach, w cierpieniu i strachu, czując w ostatnich chwilach swąd własnego płonącego futra. - Tak jak złamane kości zrastają się silniejszymi, a oderwaną gałąź zastępuje nowa, silniejsza, tak i świat wstaje z katastrofy mocniejszy i piękniejszy. To prawdziwie niezwykły sekret życia.
Pokiwała głową, gdy kocur poprawnie wymienił koty rządzące w Klanie Cienia. - Doskonale. To zupełnie interesujące, że Polna Gwiazda postanowił aż trójce kotów powierzyć stanowisko terminatorów medyka - dodała. Nie było żadnym ewenementem to, że więcej niż jeden kot pełnił tą rolę: nawet w Klanie Wichru mieli zupełnie niedawno dwoje terminatorów medyka, dopóki Olchowa Łapa nie zmarła, tak samo działo się w Klanie Rzeki. Był to jednak pierwszy znany Kropli przypadek, w którym troje kotów uczyło się na przyszłych medyków. - Mam nadzieję, że nikomu się to nie stało. Wyobraź sobie, że ktoś wszedł tam, do środka, i został już na zawsze! - przelękła się wizją kociego szkieletu wciśniętego gdzieś w głębiny nory, skąd jego właściciel nie mógł się wydostać i szczezł wreszcie z głodu i pragnienia. W obliczu takiej nieprzyjemnej wizji nie zdecydowała się zaprosić kocura do krótkiego odpoczynku wewnątrz korytarzy, zarządziła natomiast dalszy marsz. - Przejdziemy przez Kamienistą Przełęcz, nadal wzdłuż granicy z Klanem Cienia, i dojdziemy w ten sposób do Czterech Dębów. To jedyne miejsce, przez które możemy znaleźć się na granicy z Klanem Gromu - objaśniała podczas wędrówki.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
-to piękne i takie... Fascynujące - przyznał. Oglądanie jak Wichrowe tereny odnawiały się po pożarze miało w sobie to... Coś. Zwłaszcza, że pamiętał jeszcze jak to wszystko było świeżo po pożarze gdy brakowało zwierzyny i było... Gorzej niż teraz. Pamiętał to dość dobrze, w końcu od kilku księżyców był wtedy już terminatorem.
-oby nie była to decyzja przez jakiś kłopot. Może i jesteśmy innymi klanami, ale nie powinniśmy nikomu źle życzyć. Miejmy nadzieję, że po prostu tak dobrze im się powodzi, że mają aż trzech terminatorów, a nie przez jakieś problemy. - powiedział. Może i Cień był innym klanem, ale nie wyobrażał sobie takiego celowego życzenia komuś źle, bo to najzwyczajniej na świecie było... Niemiłe. Złe. Takie... Niewłaściwe. -oh, to dość przerażająca wizja i współczuję jeśli jednak ktoś tak zrobił. To byłaby dość przykra i na pewno męcząca śmierć. - przyznał i aż się wzdrygnął na samą myśl, że ktoś mógł tam wejść i już nie wyjść. -w Gromie władza to Żubrza Gwiazda, Cyprysowa Łuska i Truskawkowy Gąszcz. - powiedział, chociaż Deszcz wcale go o to nie poprosiła. Tym razem sam chciał się... Wykazać? No, może nie do końca, bo podzielenie się swoją wiedzą co do Gromowej władzy przyszło mu tak lekko, jak kontynuacja prowadzonej przez nich rozmowy.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Ależ tak! - zgodziła się z kocurem. Obserwowanie tego, jak ze zgliszczy tereny Wichru stają się kwitnącymi łąkami, było czymś ze wszech miar cudownym i niezwykłym, niemalże mistycznym. Nadzwyczajne przeżycie, i cieszyła się niemal, że go doświadczyła - szkoda tylko, że za taką cenę. - Ze zła wyrasta dobro, ze smutku rodzi się szczęście, z upadku - siła i odwaga. To dlatego na grobach kładziemy kwiaty; życie pojawia się na miejscu śmierci.
Pokiwała głową, gdy kocur wyraził swój pogląd co do Klanu Cienia. Zgadzała się z taką opinią w zupełności; nikomu nie można było źle życzyć. Czy to było godne miana wojownika? Godne miana kota? - Oczywiście, że nie możemy. Życzenie komuś cierpienia jest po prostu złe. Koty nie są stworzone do walki - oznajmiła. Jeszcze raz rzuciła spojrzeniem na korytarze; gdy wiatr uderzał w wyloty korytarzy, wycie odbijało się po pozostałych złączonych z nim jamach.
- Tak jest! - potwierdziła, gdy Komar wymienił władających w Klanie Gromu. Dobrze sobie radził; teraz został im tylko Klan Rzeki, w którym ostatnio było chyba najwięcej przetasowań. Dotarli do cienia rzucanego przez Cztery Dęby; Deszcz zadarła głowę, spoglądając na rozpostarte ponad nimi gałęzie. - Jesteśmy oto w samym sercu Czterech Klanów. Jeszcze niedawno na tych gałęziach siedzieli przywódcy wszystkich Klanów, a pod nimi gromadziły się koty każdej krwi. Dzisiaj niektóre z nich nie żyją, a inne zmieniły swoje stanowiska - rzekła tęsknie i, przeskakując przez korzenie rozleniwione na ziemi, stanęła pod jednym z pni. Stąd widziała jasno gałąź, na której siedziała kiedyś Ćmia Gwiazda, teraz Ćmi Zmierzch. - Tutaj siedziałam na Zgromadzeniu, wiesz?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
- gdyby nie te złe rzeczy, prawdopodobnie nie dostrzegalibyśmy dobrych - powiedział. Podobało mu się jak dogadywał się ze swoją mistrzynią. Na początku było to dla niego trochę dziwne, że miał go uczyć ktoś młodszy od niego, ale teraz wcale nie czuł takiej różnicy. Przyjemnie mu się z nią rozmawiało, mógł nawet powiedzieć, że chyba znaleźli wspólny język. Pokiwał głową na jej dalsze słowa co do Klanu Cienia. Znowu się zgadzali. Uśmiechnął się za to z satysfakcją gdy usłyszał pochwałę z jej strony. Doszli do Czterech Dębów, a Komar podążył za mistrzynią pod jeden z pni.
-oglądanie zgromadzenia musiało być... Łał. Tyle różnych kotów w jednym miejscu, atmosfera... Ciekawe czy ja kiedyś doczekam zgromadzenia, na które pójdę. - powiedział i zaśmiał się. Nie było mu wcale jakoś przykro, że Lawenda nie wybrała go do pójścia. Nie był wtedy zbyt dobrym materiałem pokazowym Wichru, a i wcale mu na tym za bardzo nie zależało. -poznałaś wtedy kogoś z innego Klanu? Albo przy jakiejś innej okazji? Ja poznałem kiedyś jedną kotkę z Gromu.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Kocur mówił dobrze, i dlatego też Deszcz jeszcze w chwili jego wypowiedzi kilkukrotnie przytaknęła. - Oczywiście. Dzień bez nocy byłby niczym, a Pora Młodych Liści nie miałaby sensu, gdyby nie rodziła się z Pory Nagich Drzew - dodała od siebie. Cała ta rozmowa z każdą chwilą sprawiała jej większą przyjemność i żałowała, że muszą już wkrótce ją skończyć.
- O, było niezwykle, chociaż muszę też przyznać, że było dosyć zabawnie: na samym początku, Traszkowa Łapa spróbował wdrapać się na drzewo, a Biały Puch z moją pomocą musiała go stamtąd zdejmować - uśmiechnęła się na samo wspomnienie. - To nadzwyczajny widok, gdy Drzewa są oblewane blaskiem gwiazd, a koty tłoczą się wszędzie pod nimi - dodała. Jej pierwszym odczuciem w obliczu Czterech Drzew był zachwyt przytłaczającym pięknem tego miejsca. To właśnie zachwyt pamiętała najbardziej z tej nocy. - Och, na pewno kiedyś się udasz na Zgromadzenie! I tak, poznałam przy tej okazji Rysią Skałę, kocicę z Klanu Gromu. Oprócz tego kiedyś rozmawiałam przez chwilę z wojownikiem Klanu Rzeki, Kałużowym Krokiem; byłam też wysłannikiem dyplomatycznym naszego Klanu przy dyskusjach z Klanem Pożogi, miałam więc okazję poznać nie tylko Rojsta, ale i koty z innych Klanów wysłane w tej samej misji. Znam również dwoje kotów z tej samej grupy, Tsunami i Roche'a - wymieniła swoich znajomych spoza Klanu. W przeciwieństwie do swojego ojca, uważała, że warto jest zawiązywać przyjazne relacje poza swoimi granicami. Gdyby kiedyś znaleźli się w tarapatach, powinni móc liczyć na czyjąś pomoc, i vice versa.
Jeszcze chwilę wspominała Ćmi Zmierzch i Rysią Skałę, a potem wreszcie podniosła się i zaproponowała dalszy marsz. - Teraz, jeżeli pozwolisz, udamy się na wschód; tamtędy przejdziemy wzdłuż granicy z Klanem Rzeki, w którym to ostatnio dokonało się tyle zmian.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
-i to wszystko nie sprawiałoby takiej... Radości, gdyby nie było porównania do czegoś, co niektórzy mogą uważać za gorsze. Ja tam jestem zdania, że noc jest równie piękna co dzień, tak jak Pora Nagich Drzew i Pora Młodych Liści. Wszystko ma w sobie jakieś piękno, niezależnie od tego jak bardzo jednocześnie może być uciążliwe - powiedział. Zdecydowanie, przyjemnie mu się rozmawiało z Deszcz i nie czuł tak bardzo tego jako relacji mistrz-terminator, a raczej jak... Koledzy? Takie odnosił wrażenie, ale cieszył się, że rozmowy tak dobrze i gładko im idą.
-więc musiało to wyglądać pięknie... A z opowieści słyszę, że na pewno nie nudno! - powiedział i zaśmiał się cicho. Próbował to sobie wyobrazić, ale na pewno obraz który powstał w jego głowie nie był tak dobry jak oryginał. -no to całkiem imponująca ilość. Ja aż tylu znajomości nie mam. Znam tylko Nawałnicowy Ryk, którą poznałem... Trochę przed ceremonią na której zostałaś moją mistrzynią? Chyba. Tak mi się wydaje, że to było właśnie wtedy. - powiedział. Pokiwał głową gdy Deszcz powiedziała, że pójdą na granicę z Rzeką i również wstał, gotowy do dalszej drogi.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Och, w rzeczy samej. Piękno jest wszędzie, nawet w najmniej znaczących kwestiach. Z ziemi zbrukanej przelaną na wojnie krwią wyrosną kwiaty. Nie oznacza to jednak, że mamy biernie przyjąć istnienie wojny, lub wręcz do niej dążyć. Kiedy odczuwamy cierpienie, powinniśmy się uczyć raczej, jak w przyszłości sprawić, by dla innych było bardziej znośne - wyraziła swój pogląd na ten temat. Coraz lepiej zgadzała się z Komarzą Łapą; wydawało się jej, że mówią jednym językiem, że jakoś się rozumieją na poziomie dwóch dusz. Dobrze, że to oni właśnie się spotkali.
- Wyglądało feerycznie, i było interesująco - przyznała rację Komarowi. - Hm, nie słyszałam o niej nigdy, nie wątpię jednak, że jest to kocica odznaczająca się najwyższymi cnotami wojowniczymi - zmarszczyła lekko czoło, próbując skojarzyć to imię. Nie zadzwoniło jej jednak w żadnym kościele.
Ruszyli w stronę granicy z Rzeką, idąc wzdłuż Miękkiego Podnóża i przeprawiając się przez Kępy Traw, o czym informowała swojego terminatora. Wreszcie dotarli do okolic Błotnistych Ścieżek, gdzie się wreszcie zatrzymała i spróbowała ogarnąć wzrokiem rzeczne tereny widziane z tego miejsca. - Trudno pomyśleć, że jeszcze pamiętam Czerwoną Gwiazdę. Jej śmierć była nieunikniona, to skądinąd prawda. Pamiętasz zapewne nowiny, które przekazały nam niedawno patrole?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
-zło celowe, do którego ktoś prowadzi jest innym od na przykład złej pogody. Jedno możemy zmienić, drugie nie. Jeśli jednak jest okazja to myślę, że warto tego unikać i zdecydowanie nie dążyć by było jeszcze więcej zła - powiedział i uśmiechnął się do mistrzyni. Co prawda rozumiał się z nią inaczej niż z Rysiem, Irys, Słonecznik czy Lnem, ale... To też było dobre i wyjątkowe na swój sposób.
-pomogła mi, więc wierzę, że jest wojowniczką o dobrym sercu. Służyła dobrą radą i chęcią pomocy, nawet jeśli tylko dobrym słowem. Albo aż dobrym słowem. - przyznał. Nie mógł powiedzieć, że faktycznie poznał ją bliżej, ale... Pomogła mu zdecydować i wydawała się być dobra. Przynajmniej takie wrażenie sprawiała. Albo to Komar miał naiwne serce. No, ewentualnie jedno i drugie. Przeszli się trochę w stronę Rzecznej granicy.
-masz na myśli te o zaginięciu Gorzkiej Łapy, terminatorki medyka? - zapytał, bo domyślił się, że właśnie o tą wieść jej chodzi.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Tu otwierają się drogi zbawienia. Najgorszym, co kot może zrobić drugiemu, to dążyć do jego upadku i cierpienia - pierwsze słowa, o zbawieniu, wyszeptała. Mistycyzm tej chwili był wielki; trawa drżała od bzyczących w niej owadów.
- Słowa są nieraz silniejsze od kłów i pazurów - zgodziła się. Największe krzywdy, których doświadczyła, były zadane jej przez złe słowa i złą wolę innych. Rudzik w koronie drzewa rozśpiewał się nad ich głowami.
- W rzeczy samej - pokiwała łbem. Gwiazdy tak szybko zmieniały swoje położenie, życie było tak kruche i wątłe! Jednego dnia było się na drodze do stania się medykiem, drugiego dnia już nie było po tobie śladu wśród żywych. - Mam nadzieję, że Barwna Łapa sobie poradzi w drodze na stanowisko medyka. Ciekawam też, jakim zastępcą jest Kosowa Pieśń dla Ćmiego Zmierzchu.
Podumała jeszcze trochę, po czym podniosła się i wskazała dalszy kierunek marszu. - Teraz przejdziemy wzdłuż Podmokłego Brzegu, a potem skręcimy na południe, idąc wzdłuż Szarych Topoli.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔