Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
-i czerpać przyjemność z czyjegoś cierpienia - dodał, a przez chwilę przed oczami pojawił mu się Szczypawka, jego prawie identyczny brak. Wzdrygnął się lekko na wspomnienie jego i wszystkich złych słów, które powiedział. Na jej słowa o mocy słów pokiwał głową. O tak, zdecydowanie słowa mogły ranić. Jego zraniły już kilka razy. Bólu fizycznego jako tako nie zaznał, ale słowa... Słowa cięły jak najostrzejsze pazury, a rany goiły się długo.
-miejmy nadzieję, że sobie poradzi. - stwierdził. Strata medyka albo jego wyraźny brak umiejętności byłyby dużą stratą dla klanu i na pewno nie byłoby to zbyt łatwe do... Poradzenia sobie. Dlatego właśnie Klanowi Rzeki również życzył jak najlepiej. Na słowa co do kierunku dalszego marszu tylko pokiwał głową.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- To prawdziwe zło - pokiwała głową. Nie mogła czytać mu w myślach, ale gdyby mogła, zgodziłaby się z przykładem Szczypiącej Łapy, z którym już kiedyś się zetknęła i nie wspominała tych chwil najlepiej, delikatnie rzecz ujmując.
- Oczywiście, należy mieć taką nadzieję - zgodziła się. Sama trzymała kciuki za to, że trening Barwnej Łapy dobiegnie końca i kocur szybko wesprze Klan Rzeki swoimi umiejętnościami.
Prowadziła, po drodze przechodząc obok Ukrytego Pagórka, o czym powiadomiła terminatora; w okolicy Wydeptanych Ścieżek zatrzymała się, by dodać jeszcze kilka słów od siebie. - Jeżeli teraz skierowalibyśmy się na wschód, dotrzemy do Grzmiącej Ścieżki, miejsca śmiertelnie niebezpiecznego, po którym swobodnie biegają potwory Dwunożnych - rzekła; jakoś nie miała ochoty się tam wybierać. Nie miała pojęcia o tym, jak wygląda obecnie Grzmiąca Ścieżka, a nie chciała narażać życia ani swego, ani terminatora przez własną niekompetencję. Postała jeszcze przez chwilę, nim nadała dalszy kierunek marszu. - Jeszcze kawałek pójdziemy na południe, potem skręcimy na zachód. Miniemy wówczas, idąc wzdłuż granicy z Ziemiami Niczyimi, Bujny Janowiec i Czaple Gniazda, by potem dotrzeć do Czarnego Ogona i wreszcie, idąc wzdłuż niego, na granicę z Klanem Cienia.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
Pokiwał głową na jej słowa, na znak, że się zgadza na słowa dotyczące zła jak i nadziei. Dobrze, że się tak dogadywali. Cieszyło go to, że nie trafił na jakiegoś mistrza z którym nie mógłby znaleźć wspólnego języka. Teraz wyjątkowo dobrze mu się to udało.
-okej, rozumiem. - odpowiedział krótko na jej słowa co do Grzmiącej Ścieżki, jak i dalszego kierunku ich marszu. Na Grzmiącą Ścieżkę wcale nie chciał iść i odpowiadało mu, że Deszcz nie zdecydowała się na pójście właśnie tam. Zastanawiało go tylko co będzie jak już dojdą na granice z Klanem Cienia i czy będą o czymś jeszcze rozmawiać, omawiać... Co jeszcze zrobią na tym treningu.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Szli dalej. Deszcz starała się podtrzymać niezobowiązującą konwersację; w przerwach informowała terminatora o kolejnych mijanych przez nich ważnych punktach, niekiedy dodając też jakąś wzmiankę o jakiś swoich wspomnieniach wiążących się z tymi miejscami, w rodzaju "tutaj kiedyś zbierałam stokrotki dla Zaćmionego Księżyca na pociechę po śmierci Lodowej Skóry", "podobno tutaj Zielona Stopa wyznał miłość Krokusowej Łące", czy "o kilka kroków stąd znajduje się piękna, kwiecista łąka". Utrzymywała jednak cały czas lekki, niezbyt oficjalny ton, i w takiej atmosferze dotarła na granicę z Klanem Cienia.
- Teraz wystarczy już tylko kawałek na północ, a następnie na wschód, by wrócić do obozu - powiadomiła terminatora. Zaczerpnęła tchu; teraz poczuła, że serce wali jej jak młot, mimo, że wcale nie szła zbyt szybko. - Wraz z naszą wycieczką, Komarza Łapo, skończy się nasz trening. Nauczyłam cię tego, co potrafię: walki, polowania, naszych ziem, Kodeksu Wojownika, władzy w pozostałych Klanach. Jesteś gotów do przyjęcia rangi wojownika, zatem niezwłocznie, gdy dotrzemy do obozu, udam się do Lawendowej Gwiazdy i powiadomię ją o tym - chyba, że chcesz jeszcze coś powtórzyć - zakomunikowała, nie kryjąc swej dumy. Udało się mu. Udało się jej. Udało się im skończyć trening, i Deszcz wręcz pęczniała z radości. Oto Klan Wichru miał stać się bogatszy o kolejnego wojownika, być może o kolejnego zastępcę i przywódcę. - Dziękuję ci, Komarza Łapo, za ten trening. Byłeś doprawdy wspaniały i będę ciepło wspominać dni, w których miałam przyjemność być twoją mentorką.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Biały, średnich rozmiarów, niezbyt wyróżniający się kocur. No chyba że zaniedbane, białe, krótkie futro, wychudzone ciało i zielone oczy, które straciły swój blask, ukazując teraz tylko czający się w nich smutek są czymś wyróżniającym się na tle innych kotów - w takim wypadku Komar powinien dostać specjalną nagrodę, bo tak właśnie wygląda, czego obraz dodatkowo dopełnia bezsilny wyraz pyska kota, który stracił zapał i chęci do... Czegokolwiek.
Zmienił się i to dość mocno. Śmierć jego siostry, Słonecznikowej Pestki, miała na niego duży wpływ. Nie jest już tak często szczęśliwy i zdecydowanie nie tak bardzo jak kiedyś. Nie pokazuje tak bardzo emocji, jest raczej wycofany. Dalej chętnie poznaje nowe koty, ale teraz nie jest już tego tak pewny i bardziej uważa przy tym na swoje zachowanie. Wcisnął swoją wrażliwość głęboko do środka i jeśli nadal w nim jest, to bardzo głęboko. Pojawiły się u niego wybuchy złości i chamskie odzywki, co w wieku kocięcym wydawało się być nierealne. Dla niemiłych kotów odpowiada tym samym, już nie płaszczy się przed każdym i nie boi się tak bardzo zasygnalizowania innym, że coś mu nie pasuje. Unika kotów, za którymi nie przepada, ale jeśli dochodzi do spotkania, to wcale nie kryje się ze swoim nastawieniem i zdarza mu się fuknąć. Preferuje rozmowę niż czyny, nie jest fanem agresji, chociaż nie boi się użyć trochę siły w uzasadnionych przypadkach. Przy bliskich mu kotach jest bliższy swojego starego charakteru, chociaż już nie tak nadpobudliwy, tylko spokojny.
Szli dalej, a Komar z zadowoleniem przyjął, że Deszcz podtrzymywała z nim rozmowę na luźne tematy. Śmiał się od czasu do czasu lub uśmiechał na słowa kotki czy kiwał głową, ale sam niezbyt wiele się odzywał, bo w sumie... Nie znał zbyt wielu ciekawostek, dlatego wolał po prostu słuchać. W takiej właśnie atmosferze dotarli na kolejną granicę. Wysłuchał jej słów i otworzył szerzej oczy gdy skończyła mówić. On... To już naprawdę koniec. Mieli skończyć trening. Mieli wrócić do obozu, a tam Deszcz chciała powiedzieć Lawendzie, że to... Koniec. Koniec jego treningu. Miał zostać wojownikiem.
-ja... Ja też ci dziękuję. Ten trening... Był czymś co naprawdę pomogło mi się pozbierać i... Nie wiem czy sobie poradzę jako wojownik, ale postaram się. Boję się, ale jednocześnie jestem podekscytowany. Myślę, że nie chcę niczego powtarzać i... Jeszcze raz dziękuję. - powiedział i uśmiechnął się... Trochę speszony, ale zadowolony. W końcu mu się udało. Powinien być... Dumny. Trochę był, ale obawiał się, że może sobie nie poradzić.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Uśmiechała się szeroko z dumy. Była z niego taka dumna! Taka szczęśliwa, że udało im się skończyć!
- Cieszę się, jeżeli mogłam chociaż trochę Ci pomóc - rzekła, czując ogromne ciepło na sercu. - Będziesz wspaniałym wojownikiem, wiem o tym. Lepszym ode mnie. Jestem z Ciebie niezmiernie dumna - dodała jeszcze. Uczniowie prześcigali swoich mistrzów. Oby tak było w przypadku Komara.
Poprowadziła dalej, przechodząc wzdłuż Dzięciolego Drzewa i Leśnej Sadzawki, aż wreszcie dotarli do znajomych już Samotnych Jodeł. Stąd wystarczyło skręcić na wschód, by po niedługim marszu dotrzeć do obozu Klanu Wichru, gdzie Kropla, zgodnie z zapowiedzią, powiadomiła Lawendową Gwiazdę o zakończonym treningu.
Oczywiście, nie było to ich ostatnie spotkanie; oczekując na kolejną ceremonię, na której Komar miał otrzymać imię, spotykali się jeszcze, by poćwiczyć walkę, polować wspólnie i wymieniać się najnowszymi informacjami otrzymywanymi od patroli pozostałych Klanów. Zostawmy ich jednak tu, w tej krótkiej przechadzce ku obozowi Klanu Wichru, słonecznego dnia, podczas którego lekki wiaterek targa źdźbłami trawy.
zt <//3
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔